17t3d

Po godzinie opoznienia weszlam do gabinetu, to byla masakra, zwlaszcza ze przez astme i moj odmienny stan mam dusznosci .
Nawet pielegniarka poczekała kilka minut zanim zmierzyła ciśnienie.

Co do dabadania: Ktosiek prawdopodobnie jest dziewczynką, liczyliśmy na chłopca. Lecz tak na prawdę , oby zdrowe było. To jest najważniejsze :)
Szyjka 3.7cm, zamknięta.
Serduszko :161/min
HC : 14,75
HC+:14,51
wymiar dwuciemieniowy BPD:4,01
wymiar potyliczno-czołowy OFD:5,19
Długość kości udowej FL:2,36
Obwod brzuszka AC:11,86
Nagrałam dla męża filmiki z wizyty bo niestety na bank nie zostanie wpuszczony do końca roku.

Pierwsze ruchy KTOSIA , były w niedziele z rana (17t0d) leżąc na kanapie ogladajac netflixa z ręką na brzuchu. 3 razy zapukał mocno, nawet bardzo, az sie przestraszyłam takie to niespodziewane było.
Poźniej w poniedziałek przed 22 w łożku odpoczywając po położeniu sie do łożka było trzeba oczywiscie zadyszki pozbyć i czułam jak Ktosiek miział mnie. Oczywiście nerwowy śmiech u mnie... tak, nie lubie łaskotek ;p . Pośmiałam troche i na tyle miałam dość że obruciłam się po kilku minutach na bok- spać. Koniec zabaw było :p

Kolejna wizyta połowkowa 23 listopad o 16.15

Od jutra 6 razy dziennie mierzyć ciśnienie.
Z powodu dolnego ciśnienia powyżej 90


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2020, 21:30

20+1 tc, +5 kg

Wciąż czekam na ruchy maleństwa. Już zaczęłam popadać w panikę ale możliwe, że zaczynam czuć jakieś smyrnięcia.
Jestem szczupła (w miarę) więc nie powinno być problemów, a jednak... Jeszcze kilka dni do połówkowych, muszę wytrzymać.
Walczę z rwą kulszową. Masuje, ugniatam, rozciągam. Na dzień przed połówkowymi udało mi się umówić do fizjoterapeutki uroginekologocznej, mam nadzieję, że coś pomoże. Nie chciałabym żeby to była tylko gadka o tym, że mam ściągnąć miednicę do przodu. Potrzebuję porządnej pomocy. Zastanawiam się też co ile będę musiała do niej chodzić i czy podołamy finansowo. No ale muszę coś zrobić żeby nie było gorzej.

Dzisiaj przyszło mi płacić OC i z racji obcierki parkingowej mam wzwyżki na 5 lat!, cena zwaliła mnie z nóg. Objeździlam kilka ubezpieczalni i żadnej taniej propozycji.

Ostatnio wybiegam trochę w myślach w przyszłość i zastanawiam się nad urządzeniem pokoiku dziecięcego.
Chciałbym tam wstawić szafę gdzie zmieszczę wszystkie szpargały, komodę na której będę mogła położyć przewijak, łóżeczko. Mamy kanapę i chce żeby tam została. Jest praktycznie nieużywana, a gdy mąż będzie wracał z nocek to mu zwolnię sypialnie i też będę miała miejsce gdzie wyciągnąć nogi.
Poza tym myślę o dostawce do sypialni na te pierwsze miesiące.
No nie wiem... Jak się dowiemy dokładnie jaka płeć to pewnie pomyślimy nad odświeżeniem ścian i jakoś pomału czas się urządzać. Pokoik jest teraz miętowy. Jedna ściana biała na którą możemy naniesc naklejki lub kolor pod płeć maluszka.

38 dc, 5+2

Doktor P. nadal nie odpisał. Muszę się dzisiaj przypomnieć. Przez to musiałam powiedzieć dzisiaj szefowej o ciąży, bo boję się, że będę musiała brać urlop z dnia na dzień, a nie chcę tego robić tak bez wyjaśnienia.

Pierwszy raz na głos powiedziałam, że jestem w ciąży i prawie się popłakałam. Jak o tym myślę albo piszę nie czuję tego. Dopiero słowa wypowiedziane na głos nabierają mocy i jakiegoś realizmu...

Ciśnienie trochę ze mnie zeszło. Szefowa mówiła, że mam się nie martwić, bo moje zdrowie jest teraz najważniejsze, oni sobie poradzą. Jak będę miała potrzebę to mam brać urlop, zwolnienie, co chcę. Ona jeszcze nie gratuluję, ale trzyma kciuki. 🙂

Mam nadzieję, że wczesniej, niż w czwartek mi terminu nie zaproponują, bo muszę odstawić Encorton...🙄

Ale po pierwsze i najważniejsze - oby docent odpisał.

Objawów żadnych nadal nie mam. 🤷

94ecef904b49d799e8e6597f22869a75.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2021, 18:45

35 dc, 4+6

Poszłam zrobić jeszcze jedna betę. ☹️ Chyba jednak zbyt mocno się boję, że to lekarz miałby przekazać mi zła wiadomość. Moje pozytywne nastawienie skończyło się w niedzielę, ech...

Docent nie odpisał i nie wiem czy mam odwoływać czwartkowe allo czy nie...

Z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam zrobić Ana...

Beta 2594, uff
2445dc0fb709544510865eef6a80cc45.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2021, 12:07

Ech... jednak jest się czym martwić...
Wczoraj dostałam wyniki kirów i hlc-c moje i męża.
Nie jest dobrze.
U mnie wykryto genotyp AA. Nie mam tych najważniejszych kirów implantacyjnych, hla- c męża c1,c2, moje też c1,c2.
Screenshot-20240229-102036-Samsung-Notes.jpg
Screenshot-20240229-102022-Samsung-Notes.jpg

Czy nie może być dobrze?
Bez odpowiednich leków nie ma sensu podchodzić to transferu. Szkoda zarodka, bardzo walczyłam,żeby je mieć.
Z tego co wyczytałam i podpowiedziały mi dziewczyny potrzebuje accofil. Naczytałam się o tym leku, aż ciarki mnie przeszły, ale serio zrobie wszystko żeby się udało, choćbym miała świecić w nocy. I to było pierwsze o czym pomyślałam, oby zadziałał.
Wkroczyliśmy w immunologie. Szczerze nie spodziewałam się,że coś wyjdzie. Myślałam,że zrobię te badanie dla świętego spokoju, wyjdzie okej i wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Wkurzyłam się, jak jedno się udało to pieprzy się coś innego...
Z drugiej strony tyle dziewczyn tutaj ma ma kir AA, bo to sprawdza, ciekawe ile jest w populacji kobiet, które nie wie że ma i dzieci posiada🤔 tajemnica jak to działa, immunologia jest skomplikowana.

Teraz jest problem bo zaczęłam brać estrofem do transferu, nie wiadomo czy w tym cyklu transfer się odbędzie przez ten wynik.
Wczoraj byłam przekonana,że nie, dlatego bo potrzebuje spotkać się immunologiem.
Doktor z mojej kliniki najbliższy termin miała 25 marca,mój potencjalny transfer ma być pomiędzy 13 a 16 marca. Za późno.
Ale wspominałam już, że te forum jest niesamowite?
Zdążyłam napisać jaki jest problem i niemal od razu dostałam propozycje wizyty u docenta P, do którego czas oczekiwania jest mega długi.
Dziewczyna, która mnie nie zna oddała mi swój termin 5 marca ❤️ bo uznała,że bardziej go potrzebuje i mi kibicuje od dawna 🥹
Frajda! Jeszcze raz dziękuję za ten gest🥰
Wszystko ogarnięte, zostałam wpisana jako pacjentka i tym sposobem już we wtorek mam wycieczkę do Łodzi na wizytę🥳

Uznałam,że póki co nie podejmuje żadnych kroków co do odwołania transferu, biorę estrofem tak jak powinnam. Wysłucham co do powiedzienia ma doktor, zabiore wszystkie zalecenia. 8.03 na wizycie w klinice przyznam się,że zleciłam sobie sama badania i bardzo się cieszę,że to zrobiłam, bo wykryłam wroga. Wtedy postanowimy czy jest to do zrobienia w tym cyklu i transfer się odbędzie z niezbędnymi lekami czy przekładamy na kolejny cykl. No brzmi jak plan.
Jeśli będzie trzeba przełożyć to nie będę protestować, wole się przygotować zgodnie z wytycznymi niż zmarnować zarodek, o który tak bardzo walczyłam.
Nie mówię,że jak dostane zestaw leków to się na pewno uda, ale będzie większa szansa niż bez.
Pamiętam, że istnieje jeszcze okrutna statystyka, zarodki są nieprzebadane a i może jest jeszcze jakieś gówno, o którym nie wiem. Ale jeśli jesteś to ciebie też zdesmaskuje,prędzej czy później.

Ostatnio jakoś zaczęło się układać, tydzień trwała nasza radość i sukces, nasza niepłodność znowu się z nas nabija a los mówi 'tak myślisz? To potrzymaj mi piwo' i prezentuje co jeszcze potrafi.

Jeśli trzeba będzie zrobimy krok w tył aby móc zrobić dwa w przód. Nie cofam się, ja biorę rozbieg!
Idę po Ciebie moje dziecko ❄️🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2024, 23:16

Jesteśmy po drugich prenatalnych „połówkowych”, dalej mi w to wszystko ciężko uwierzyć, ale dzieje się to! Wszystko jest w porzadku, a Synuś nie okazał się być córeczka 😉 o mojej ciąży dalej mogę pisać, ze wszystko dobrze i czuje się tez dobrze.

Co do mojej psychiki to ostatnio dowiedziałam się o ciąży w rodzinie, generalnie lubię bardzo ta pare, a Ich Synka, który ma 2 lata ubóstwiamy... życzę Im naprawdę jak najlepiej, ale gdy ogłosili druga ciaze, poczułam bardzo podobne uczucie jak miałam zawsze gdy ktoś ogłosił ciaze, wyjątkiem zawsze były wyczekane ciaze Staraczek, bo to było takie uczucie zwycięstwa, takie „patrz Im się udało, to może i na nas przyjdzie kolej”. A tutaj takie dziwne uczucie.. takie ukłucie.. tylko zastanawiam się dlatego.. skoro swój Cud już mamy w brzuchu, to dlaczego nie mogę reagować tylko radością na wiadomość o ciąży innych.. czy mój mózg już ma tak zakodowane, ze najpierw właśnie jest to dziwne uczucie.. nawet nie potrafię go nazwać.. bo to nie kwestia, ze zazdroszczę Im tej ciąży, bo sami mamy swoje Szczęście.. może to jakaś forma zazdrości, ze inni maja prosta drogę do rodzicielstwa.. bo nic innego mi do głowy nie przychodzi... generalnie cały dzień mnie to gryzło.. miałam poczucie winy... na szczęście przetrawiłam temat i na drugi dzień już poczułam taka radość, ze nasze dzieci razem się będą wychowywały, ze będziemy mogły razem chociażby rozmawiać o wyprawce.. także ufff jest radość. Czy takie uczucie dziwne już zawsze będzie ze mną.. jak Wy macie?
Dzisiaj w samochodzie mój Mąż sam z sobie poruszył temat niepłodności (szok!) opowiadał mi o audycji radiowej, w której zastanawiali się co zrobić żeby rodziło się więcej dzieci i właśnie powiedział o problemie niepłodności, ze był tam poruszony.. także widzę tutaj postęp.. 😁 nie powiem na pewno teraz Mu łatwiej o tym mówić, skoro powiedzmy na tym etapie ten problem nas bezpośrednio nie dotyczy, ale dobrze, ze go widzi i to w takim globalnym aspekcie. Poza tym to, ze w tym momencie nas nie dotyczy, to nie znaczy ze do niego nie wrócimy... kolejny raz tez z Panią Doktor, która robiła badania prenatalne mówiłyśmy jak to rząd udaje, ze nie ma problemów, a do mojej cudownej Pani Doktor nie ma w ogóle zapisów na ten rok, bo ma tak duzo już obecnych pacjentów.. także to mówi samo za siebie.. mocno wierze, ze każdej starającej sie parze, w taki lub inny sposób uda się zostać rodzicami.. szkoda tylko, ze tak szczycące się Państwo pro życie, nie chce tym Parom pomoc.. ale tego nie przeskoczymy.. także oby Pacjenci mojej kochanej Pani Doktor i waszych wspaniałych specjalistów szybko zwalniali miejsca nowym pacjentom, którzy potrzebują pomocy!

Ciąża zakończona 12 lipca 2025 o 17:30

Lea - 3,2kg 49cm 🩷


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2025, 07:52

Jesteś 🩷 3200g, 53cm, 10 pkt. Idealna 🥹

Szczegóły w wolnej chwili ☺️

d63ae77358b73.jpghttps://zapodaj.net/plik-O5nE0xjLH1


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia 2025, 18:39

Zaczął się kolejny dzień...dzień jak na tykającej bombie... człowiek je te tabletki, suplementy, robi zastrzyki, leży, żyje z dnia na dzień odhaczając kolejny dzień...a taka pinda jedna z drugą zachodzi w ciążę bez problemu, pali, pije, ćpa, ma wszystko w dupie i rodzi zdrowe dziecko, które często jest zaniedbane..gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwość? Przecież my tak bardzo pragniemy, aby ta nasza Iskierka była z nami...damy jej wszystko co najlepsze! Ile jeszcze człowiek musi przejść dróg kolczastych, aby to cholerne farum nas opuściło i dało choć odrobinę szczęścia?
MAKINO dziękuję za polecenie tych grup na fb..wczoraj dopiero mnie przyjęto...tam jest tak ogromna wiedza, że szok! Już wiem że można jeszcze spróbować podać jeszcze jeden lek który dziewczyny dostawały w Lublinie...będę o niego pytała w piątek... zapisałam wszystkie możliwe suplementy które dziewczyny brały na wzrost dziecka...fakt ja jestem w tragicznej sytuacji co do wagi ale dlaczego ma się nie udać? Będziemy próbowali wszystkiego choć muszę przyznać że boje się o swój żołądek i wątrobę przy takiej ilosci chemi... ale to nic, mamusia dla Ciebie zniesie wszystko!

21+1
Po badaniu wczorajszym...
Majeczka jak zwykle pieknie wszystko 🥰
Natomiast mi lekarka stwierdziła łożysko przodujące brzeżnie...ale nic więcej, żadnych zaleceń nic, powiedziała żeby poczekać do 28 tyg, jak się nie podniesie to wskazanie do cesarki 🙈
Oczywiście się zestresowałam, zaczęłam czytać... obiecałam sobie nic nienpodnosic ciężkiego i więcej odpoczywać na leżąco, oby się tylko podniosło 🙏🙏

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 13 stycznia 2021, 21:38

Rok 2021 witam! Oczywiście witam w 37 dniu cyklu!

A jakże by inaczej...

Ostatnie dni mimo moich postanowień, kolejny raz podkopały moje zdrowie psychiczne... MK też wyczerpany... Czujemy się zmęczeni tymi staraniami, czujemy się beznadziejnie...
Nasza energia zginęła śmiercią naturalną zabijana co miesiąc samotnymi kreskami.

Oczywiście okresu jeszcze nie ma... W tym cyklu owulacja wg. wykresów ovu i Flo szalała, że ostatecznie nawet ja nie miałam pojęcia kiedy była... I to znowu dało mi nadzieję, że wszystkie te negatywne testy robię za szybko...

Ale już temperatura ustawia mnie do pionu i jest jak zawsze czekam na wredotę.

Dziś z MK podjęliśmy chyba najważniejszą decyzję, która wisi od kilku tygodni w powietrzu - in vitro (!!!)

Najpierw inseminacja, zobaczymy co i jak, ale nie chcemy już czekać. Mam wrażenie, że stoję pod ścianą i nie ruszę, nie mam siły na walkę chce być MAMĄ 😔

33 dc. - Dzień Matki

Obiecałam sobie dziś nie zagląać na OVU, żeby się nie dołować i "zapomnieć" na chwilkę... nie udało się

Chciałam się skupić na swojej Mamie i Teściowej - dwóch cudownych kobietach, ktrórych wsparcie jest dla mnie mega ważne - ale od rana wszystko idzie nie tak jak zaplanowałam.

Rano temperatura delikatnie w dół, więc wczorajsze objawy to jednak nie zmyłka i @ idzie wielkimi krokami.
Żeby przestać się łudzić jednak zrobiłam test, bo może jednak, bo w taki dzień, może...

Jedna kreska - standard (jeszcze sprawdze z 3 razy w ciągu dnia czy czasem cień drugiej sie nie pojawi)

W drodze do pracy mijam codziennie opuszczone bocianie gniazdo, śmiałam się z MK, że to jest obraz naszej sytuacji = pustka mimo dobrych warunków. A dziś w tym gnieździe rano stał sobie Pan Bocian - i nie wytrzymałam - rozryczałam się, chyba już od kilku miesięcy tak intensywnie nie zeszły ze mnie emocje...

W pracy czekała na mnie paczka, otwieram nieświadoma co to może być, a tu prezent na baby shower znajomej ...
Ech...
Oj wtorku - musisz dziś taki być :(

Ps. i tak wierzę, że każda "staraczka" prędzej czy później sie doczkeka, tylko właśnie nie wiadomo kiedy to nastąpi. Przyszłe Mamusie, wierzę w Was, w Nas! Trzymajcie się!

Dzisiaj jest dzień matki... Dla mnie to już zawsze będzie słodko-gorzki dzień...
4 lata temu byłam już w ciąży... jeszcze o tym nie mogłam wiedzieć...
3 lata temu był ten najbardziej gorzki dzień... zamiast świętować pierwszym w życiu dzień matki z moją mała córeczka, czułam tylko pustkę... Od pół roku jej już nie było... wiedziałam że nigdy jej nie przytulę... 💔
2 lata temu było trochę lepiej, bo byłam już w ciąży, wiem, zw byłas w niej ze mną... że czuwałas nade mną i swoim małym braciszkiem...
Rok temu był ten słodszy dzień... pierwsze raz i ja mogłam poczuć się matka...
Dzisiaj nadal jest słodko-gorzko... kocham ich oboje, minęło tyle czasu, a ja nadal czuje pustkę... mimo że potrafię już normalnie żyć, nie widać po mnie tego co się wydarzyło, to nadal w głowie to jest i nigdy z niej nie wyjdzie...
Dzisiaj braciszek zapalił Ci pierwsze e życiu znicze... wiem, zs widziałaś 😉.
Bądź z nami w tym najbliższym czasie, pomóż nam, żeby siw udało... Żeby nie był sam....

8tc + 5
Daaaaawno mnie tu nie było..
Wszystko przez małego człowieka, który mieszka w moim brzuchu i zwalił mnie toralnie z nóg.. Normlanie jestem wrakiem człowieka- mdłości, okropne zmęczenie i znużenie.. ostatnio każdy dzień wygląda tak samo.. Nie sądziłam nigdy, że te narzekania ciężarnych znaczą aż tak dużo.. teraz już wiem, że to nie przelewki 🙂
Najlepsze jest to, że już mi się brzuszek zaokrąglił.. normlanie jak tak dalej pójdzie będę słoniem do porodu.. wiadomo, że to głównie efekt całodobowego wzdęcia, ale robi na mnie wrażenie tempo zmian jakie dokonują się w ciele..
Odliczam do końca pierwszego trymestru z nadzieją, ze mój stan się poprawi.

Olala094 Czekamy na Ciebie 23 czerwca 2021, 22:25

Ku pokrzepieniu serc..
Po półtora roku czekania. Po kilkunastu badaniach za które moglibyśmy kupić nowy samochód. Po 18 miesiącach płaczu, żalu, zazdrości i bezradności.. po lekach obniżających odporność podczas covida, po bieganiu, po miesiącach diety kiedy wszyscy się dziwili dlaczego na niej jesteśmy.. w najmniej oczekiwanej chwili UDALO SIE! Będę Mamą! Jeszcze to do mnie nie dociera. Wiem, ze jesteś ale tak bardzo boję się w to uwierzyć.

Ten cykl zaczynał się nawet inaczej. Brzuch na @ bolal tak mocno że 3 ibumy nie pomogły.
Po sprawdzeniu czy nie ma torbieli padło hasło od Pani Doktor- kolejna IUI, aromek i ovitrelle. Na kontroli okazało się, że wyrosły 3 dominujące pęcherzyki.. Doktorka powiedziała że przy mojej posturze nie poda mi ovitrelle. Zrobimy inseminację na niepeknietych pęcherzykach a one same dadzą radę. Ohhh... jaka ja wyszłam zła z tego gabinetu z przeświadczeniem, że będzie torbiel bez zastrzyku i kolejny cykl w dupe...
4 czerwca pojechaliśmy na umówiona IUI, mimo moich obaw Doktorka była niewzruszona co do zastrzyku. Ona twierdzi że nie podajemy, zaufałam jej. Nasienie okazało się mieć super parametry ale ja i tak miałam w głowie brak ovitrelle. Już następnego dnia powiedziałam
Mezowi że nic z tego cyklu nie będzie.. staralam się nie myśleć o inseminacji, zaczęłam szukać informacji o adopcji. Oczywiście bralam wszystkie leki, jedyną zmianą był encorton, ktorego wcześniej nie byli (przeciwciala ASA u mnie i męża) oraz luteina podjezykowa.
Pod koniec cyklu bolały mnie jajniki, okropnie ciągnęły i kuły. Byłam przekonana że to torbiele z niepeknietych pęcherzyków. Rozpłakałam się z bezradności, mialam wszystkiego dość. Na domiar złego zaczęłam kaszlec, bolało mnie gardło i miałam katar. Pomyślałam - no świetnie od encortonu się rozchorowałam... w nocy z czwartku na piątek dusiłam się w nocy.
Mąż wspomnial żeby iść do lekarza, pomyślałam o teleporadzie. Wypełniając ankietę na medicoverze pojawiło się pytanie "czy jest Pani w ciąży?" Zastrzymalam się na tym, coś mnie cknelo żeby iść w tamtym momencie so lazienki i zrobić test. Jakie było zdziwienie gdy ujrzałam DWIE grube kreski! Tego samego dnia pojechałam na betę. Moje wyniki:
14dpo 147,35,
16dpo 376,62
18dpo 673,75
Okazuje się że jesteś i rośniesz Okruszku❤ W poniedziałek idę na usg żeby zobaczyć pecherzyk.
Spadles nam jak grom z jasnego nieba, tak nieoczekiwanie.. nie dałam Ci szans żebyś pojawił się chociaż przez chwilę w mojej głowie w tym cyklu, ani przez chwilę nie wierzyłam w to że coś jest na rzeczy! Nawet ekspres kupilismy a robiąc pierwsza kawę śmialiśmy się, że pewnie okaże się że jestem w ciąży i nie mogę pić kawy.. nawet nie pomyślałam, że ten zart może okazać się prawdą.
Przepraszam, że w Ciebie nie wierzyłam. Wybacz mi Okruszku a teraz zostań z nami. Obiecuje ze zadbam o Ciebie tak dobrze jak Tata. Rośnij zdrowo i pamiętaj że oboje będziemy przy Tobie zawsze!
Będę się o Ciebie modlić, tak samo jak do tej pory. Widzimy się 28 lutego 2022, do zobaczenia! 🥰

Nie zrobiłam testu z moczu, pierwszy raz czekałam na wynik z krwi- chciałam wierzyć do końca... Wczoraj zderzyłam się ze ścianą beta <2. To była nasza 5 próba... Jedno jest pewne, coś tu nie gra i dalsze próby nie mają po prostu sensu, potrzebuje jakiegoś cudotwórcy. Zastanawiałam się nad tym żeby jeszcze głębiej zajrzeć w immunologie. Sprawdzałam nawet kalendarz dr Paśnika ale o wolnych terminach można tylko pomarzyć. Może któraś z was wie jak się do niego dostać?
Psychicznie jestem w kompletnym dołku, nie dałam rady pójść dzisiaj do pracy, wstałam z opuchniętymi oczami, wyglądałam jakby ktoś mnie pobił. Nie byłam w stanie zahamować tego potoku łez :( i ten pusty pokój, który byłby pokojem dla dziecka....


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2020, 09:22

<3 4 miesiące Liwci <3

Waga 5850 kg
Dł: 65 cm
Pampki - od dziś rozm. 3

Nasza dziewczynka sporo urosła i nie przypomina już tego malusiego noworodka, którego poznałam przy porodzie :D Jest bardzo kontaktowa, poznaje Nas, brata, budzi się z uśmiechem na twarzy, w ogóle często się uśmiecha, cieszy na nasz widok. Udaje się jej schwytać zabawkę na macie, lub leżąca obok, uwielbia je odgryzać. Strasznie się ślini, masuje dziąsła paluszkami, ssie, czasem wkłada do dziobka nawet całe piąstki. Więc idą te zęby i wyjść nie mogą. Głużyć jakoś przestała, za to " śpiewa" i tak śmiesznie buczy. Strasznie też rwie się do siadania, czasem aż ciężko ją utrzymać na rękach. Wreszcie zaczyna mniej ulewać, nie trzeba jej już tyle trzymać w pionie, bo ciężko się robi.

Karmimy się nadal mieszanie, choć ostatnio marudzi przy cycu, woli butelkę, pewnie to przez zęby. Na spacerach jest bardzo grzeczna, praktycznie zawsze zasypia, leży spokojnie. Drzemki najczęściej ma trzy w ciągu dnia o różnej długości, potrzebuje więcej czasu żeby się wyciszyć przed spaniem, ale kiedy jej nic nie doskwiera ładnie zasypia. Noce ładne - budzi się raz na cyca, najczęściej między 3-5 rano i potem zasypia bez problemu. Mamy za sobą połowę szczepień tych z 3/4 mc za dwa tygodnie następne dawki.

Zaraz mikołajki, za tydzień impreza urodzinowa Maksa, tym razem w tematyce Avengers, za nieco ponad 3 tygodnie Wigilia. Czas leci strasznie szybko. Niech ten nowy rok będzie spokojniejszy i zdrowszy od tego.

No i po kolejnej kontrolnej wizycie (następna po nowym roku jak się zacznie 3 trymestr).
Z Synem wszystko w porządku, rozwija się prawidłowo. Waży już ponad pół kilo :) No i coraz bardziej rozrabia w brzuchu - nawet mąż ostatnio poczuł kopnięcie. No i synek wdał się w mamusię i nie lubi zdjęć - na każdym usg jest ułożony tak, że nie da się zrobić ładnego zdjęcia np. buzi. Nawet na USG 3D się rękami zasłaniał.
Czyli wszystko przebiega prawidłowo, moje wyniki też się poprawiły. Póki co mam spokojną i w miarę nudną ciążę. I mam nadzieję, że do końca tak pozostanie.

Zauważyłam też jedną rzecz. Tyle się słyszy o zachciankach ciążowych. Cóż, ja mam anty zachcianki. Sporo rzeczy które wcześniej lubiłam teraz albo mi nie smakuje, albo po prostu na to ochoty nie mam. Na samym początku byłą to herbata, teraz na żadne słodycze patrzeć nie mogę. No i ogólnie mam jakiś taki mniejszy apetyt. No ale Syn przybiera prawidłowo na wadze, ja w sumie też zaczęłam przybierać (nadgoniłam to co w pierwszy trymestrze straciłam + 2 dodatkowe kilo zyskałam). Więc póki wszystko jest w porządku, to nie mam zamiaru się takimi rzeczami martwić :)


Samopoczucie na dziś - trochę niewsypana, ale wciąż szczęśliwa.

aijbi Czas sie poddać? 12 marca 2022, 05:20

Oho…

wczoraj byłam na łączach z lekarzem… czekamy na @ i bedziemy robić biopsje endometrrium. Trochę się boję… ale z drugiej strony jest to jakoś plan i szansa dopasowania leczenia :) trzymam się tej myśli!

Miałam problem z dodaniem wpisu nowego.

Nie wiem jak będzie to długo trwało ale na dzień dzisiejszy jestem w ciąży 🙈🙈 boje się tego pisać, boje zapeszać…w 8 dpt beta 122,50 dzisiaj w 10 dpt 318,60 💚💚💚

Z rzeczy mniej optymistycznych, mam lekka hiperke, brzuch duży, ciagnie, dostałam wczoraj zastrzyki przeciwzakrzepowe, mam nadzieje że szybko minie. Cudzie trwaj 🙏🙏🙏
Boże dziękuje 🙏🙏🙏🙏

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)