18 ms starań, 24 dc, 8 dpt

Beta się podwaja ! 💚💚💚

Dzisiaj 110,50 mlU/ml 🍀🍀🍀✊🏻✊🏻
Progesteron 231 ng/ml 🙈🙈
Tsh 2,9

Przyrost o 119% 💚🍀

Kropusiu rośnij dalej ! 🙏🏼🙏🏼🍀🍀 bardzo proszę rośnij w siłę dla rodziców! Już niedługo się zobaczymy 💚💚

Cudzie proszę trwaj 💚💚

Dzisiaj robiłam sikańce i oczywiście zrobiłam sobie tym krzywdę. Nie ściemiały w porównaniu z wczorajszymi. Mocz był lekko rozwodniony w porównaniu z poprzednimi dniami. I kresek nie powinno się porównywać. Ja to wszystko wiem, ale wiecie jak jest... Tłumaczę to sobie i staram się tym nie przejmować.

Czekamy do poniedziałku i kolejnej bety. Gdy zobaczę, że dalej ładnie rośnie to się uspokoję już troszkę i nie będę zwracać uwagi na testy 🙊

Byle do poniedziałku ✊🏻 Kropuniu trzymaj się tam dalej! 🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2021, 13:13

O rany, ile mozna czekac na wynik KIR... Jutro mina 3 tygodnie od czasu wykonania badania. Troche sie martwie, ze do czasu wizyty u dr Pasnika wciaz ich nie bedzie (24 luty) i ze przepadnie mi wtedy nie tylko ona, ale i kolejny cykl.

Pierwsza wizyta byla 10.02, czyli dokladnie w dniu, w ktorym mialam urodzic swoje pierwsze Szczescie. Moze historia zatoczy kolo i dzieki docentowi uda sie zajsc w ciaze takze na przelomie maja/czerwca. To bylaby najpiekniejsza wiosna mojego zycia :)

Wciaz w toaletce obok lozka trzymam zdjecie z pierwszego USG <3 Nigdy nie zapomne tej radosci

4c1b23be86db.jpg

26 dc,
Ból miesiączkowy, okres chyba się rozkręci dziś. Leżę jeszcze w łóżku, ale za oknem piękne ☀️ więc zaraz śniadanko i spacerek po pobliskim lesie 😊 Wczoraj z Małżem było spięcie na tematy badaniowe, bo on nie chce ściemniać w Klinice co do długości starań- gdyż może z nami ok, a jak nasciemniamy to będą nas leczyć, niekoniecznie potrzebnie... A ja chcę trochę nagiąć podczas pierwszej wizyty długość i częstotliwość starań by nas poważniej potraktowano- kto z nas ma rację? On twierdzi że skoro płacimy za wizytę to i bez ściemniania nas porządnie przebadają pod kątem tego czy wszystko z nami ok...
A we mnie coś wrzeszczy: Ech w jakim ciemnym lesie jesteś człowieku??? Ja stary kapeć lat 36, praktycznie od kiedy się znamy sex bez zabezpieczenia, 6 miesięcy starań (jego zdaniem to nie można nazwać staraniem bo sex był za rzadko)... To jak z nami ok? Plamienia przed okresem, częściowa przegroda macicy dojrzana przez moją gin kiedyś na USG to jak z nami ok? Ty jeszcze starszy kapeć lat 38, kopcisz papierochy od 18 lat to wiek biologiczny pewnie 60 latka, miales świnkę w dzieciństwie to jak z nami ok? Przedostatni cykl- moim zdaniem owulacyjny, z pomiarem temperatury, obserwacją, pozytywnymi testami owu, z codziennym sexem w okresie koncepcyjnym- i lipa, to jak ma być ok? Zastanawiam się jak można żyć w takiej błogiej nieświadomości w jakiej dupie jesteśmy... Wkurza mnie tym. Ja jego z kolei wkurzam zafiksowaniem się na temacie, diagnozowaniem nas za pomocą neta i wyczytanych informacji, mówi że obawia się że będę niedługo więcej wiedzieć od lekarzy i nie będę chciała stosować się do zaleceń... Ech. Jak żyć?
W sumie to jego podejście bardziej mi się podoba od mojego- jego świnka w dzieciństwie może oznaczać problemy z płodnością ale nie musi, moja częściowa przegroda macicy może oznaczać problemy z płodnością ale nie musi- moja rodzicielka dwoje zdrowych dzieci siłami natury urodziła z przegrodą...
Myśleć pozytywnie, myśleć pozytywnie... Tylko jak to zrobić?

Anuśla Musisz dać życiu szansę 11 kwietnia 2021, 20:58

Klara w piątek skończyła 4 miesiące. Jak to zlecialo! Nie ma już kolek, to zupełnie inne dziecko. Po kolkach przyszly tygodnie marudzenia, braku snu, no było ciężko. Od jakiegos czasu Klara zaczęła zasypiać o 19, lubi sie bawić w swoim łóżeczku, dużo krzyczy, widać że bada rozpiętość swojego głosu, śmieje sie tak często, że serce mi rośnie. No moglabym ją zjeść. Dzisiaj pierwszy raz obróciła sie z pleców na brzuch!!! Ostatnimi czasy jest bardzo aktywna, przewijam ja już częściej na łóżku, bo na przewijaku zwija się w krewetke. Kocham ją nad życie. Uwielbiam naszą bliskość kiedy karmię. Dopiero teraz cieszę sie w pełni macierzyństwem, ale jak to w życiu, nadciagnely ciemne chmury. Klarcia od jakiegos czasu ma na główce babel wypelniony czymś żółtym. Okazało sie, że zoltakoziarniak mlodzienczy. Trzeba zrobić usg narządów wewnętrznych i zbadac wzrok bo lubi sie rozsiewac. Jest to rzadkie schorzenie, zazwyczaj konczy sie na zmianie skórek i jest niegrozne. Grozne jest wtedy kiedy jest rozsiane wewnątrz. Jestem przerazona ale zakopalam ten swoj strach żeby malutka go nie czuła. Czekamy na wizyte u pediatry 19.04 i pewnie będziemy uderzać do Prokocimia. Powtarzam sobie jak mantrę to samo co przed szczęśliwym transferem: "jeśli Bóg z nami, któż przeciw nam"? Wierzę, że będzie dobrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2021, 21:00

Wczoraj przyszła w końcu @.. Dwa dni jeszcze się spóźniła.. Atak mi zależy teraz na czasie... No nic, ważne że już raczyła przybyć... Zapisałam sie na wymrażanie nadżerki na przyszły czwartek godz. 12:40, ale nie wiem po co mam być już pół godziny przed czasem... Ale bym chciała za miesiąc już mieć konkrety, że zaczynamy już... Ze coraz bliżej... Ze w końcu... 😊😊😊 Ech... Całe nasze życie to takie czekanie... Czekanie na wszystko... Ale na te najpiękniejsze momenty warto poczekać i dłużej ♥️♥️♥️

23 dc
Właśnie wyjęłam ulotkę z zastrzyków, żeby trochę poczytać i nie dość, że czuję się jakbym mapę miała w dłoniach (taka wielka) to jeszcze z nerwów zaczął mbie boleć brzuch...
Martwię się bo od 2 dni mam katar aż mi się nos zatyka, gardło mnie pobolewa i dziś już flegma zaczyna się zbierać.
Boże co robić?? Pije szałwie i jem tabletki na gardło do tego smaruje się balsamem konopnym rozgrzewającym ale co jeszcze? Przecież na dniach zaczynam zastrzyki!!

Chciałabym mieć naturalny transfer... nie che mrozić. Nie chce czekać. Już nie.

Tez tak macie, mimo ze wiecie ze nie ma szans na naturalna ciążę to zawsze w trakcie usg jesteście w napięciu i oczekujecie słów "to cud, jest Pani w ciąży ".. ja mimo, że mam obustronną niedrożność i mąż jest bezpłodny zawsze mam ta nadzieję.



Już wiem!!! Już znalazłam o co chodziło Pani dr...

"Analiza danych dotyczących niemal 83 tysięcy pacjentek poddanych leczeniu metodą zapłodnienia in vitro wykazała, że rezygnacja ze świeżego transferu może być korzystna w przypadku kobiet, u których pobrano 15 lub więcej oocytów. Odsetek żywych urodzeń dla transferów i kriotransferów wynosił w tej grupie odpowiednio 48% i 52%, tak więc był trochę wyższy w przypadku pań, u których transfer odroczono. Jednakże w przypadku pacjentek, które słabiej odpowiadały na stymulację i podczas punkcji uzyskiwano 14 oocytów lub mniej, transfer świeży dawał lepsze rezultaty niż jego odroczenie, zarówno jeśli chodzi o odsetek uzyskanych ciąż, jak i żywych urodzeń. Według naukowców w takim przypadku, jeżeli nie ma konkretnych wskazań do rezygnacji ze świeżego transferu (na przykład zespół hiperstymulacji, nieprawidłowe wyniki badań krwi czy niedostateczne przygotowanie endomentrium), nie należy tego robić, chociażby ze względu na ryzyko zwiększenia stresu u pacjentki, która na kriotransfer musiałaby czekać co najmniej miesiąc lub dwa i często po raz kolejny przyjmować leki hormonalne."

Oby było mniej niż 15 i oby nie było hiperki. Bardzo chciałabym świeży transfer.
Dziś depresyjne.
Wieczorem Dzień kobiet wiec może coś się człowiek wyluzuje. Miałam chęci na wino ale przy Metformaxie nie można więc dupa blada.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2022, 13:15

6dc
Od dziś 3x dziennie estrofem :)
Skutków ubocznych oprócz zmienności nastroju nie mam :)
Ale kurczaki od tygodnia przeziębiona jestem.. w sobotę miałam prawie 38°C ale tylko jeden dzień, potem to katar i ból gardła. Dzisiaj wzięłam na noc 2x nurofen zatoki to o 1 w nocy wypłynęłam z piżamy- tak się spociłam, ale teraz gardło jest ok nam tylko katar. Po covidzie, który miałam w listopadzie 2020r. jestem wiecznie chora! W ciągu 8 miesięcy byłam z 5x na l4.. tragedia.
W środę jedziemy na usg do kliniki.
Boże oby wszystko było ok, żebyśmy mogli przystąpić do transferu! 🥰❤️❤️❤️❤️

Trzymam kciuki za każdą z Was ❤️

Musialam zobaczyć bo juz nie ogarniam w którym tc jestem 32+3
Jutro kolejna wizyta nie mam w ogóle przeczuc walizka prawie spakowana brakuje kilku rzeczy zostawię je tak na 34 tc a brakuje papieru toaletowego - nie rozumiem żeby jeszcze takie rzeczy pakować so szpitala mamy XI wiek a szpitale świecą albo pustkami albo szarym ściernym ostatnio w szpitalu byłam zaskoczona bo był biały i pomyślałam sobie po co ja ten papier brałam następnego dnia zabrakło :D lepiej mieć ;) woda leży gdzieś na dole + butelka z filtrem oraz baterie do laktatora.
Kolejny wydatek przetarły mi się leginsy musze przyznać że są to najlepsze spodnie na czas ciąży kupowałam w Lidlu i po domu rewelacja nic nie uciska a i można wyjść na spacer do lekarza raczej chodzę w spodniach albo innych leginsach bo w tych jednak nie czuje się aż tak komfortowo chyba ze pod jakas tunikę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2021, 19:15

WTOREK
Teścik... Biel wizira standardowo. No ale czego sie mozna było spodziewac 🤷‍♀️

32 dc / 45 cs

Nieoczekiwanie transfer odbył się kolejnego dnia... W środę. Zamiast totalnie zdegenerować, zarodek się obudził. Oczu nie mydlili, blastka słaba 4.3.3, no ale zabrałam na pokład. A może cud?

No ale nie, cuda to u innych, a nie u mnie. Test z moczu w 5dpt ( 6 dniową blastka) nic. Wiedziałam, że nic z tego nie będzie bo ból całej jamy brzusznej od dnia transferu. No spa i magnez totalnie na to nie działają. Te bóle zawsze występują w 2 fazie cyklu - żaden lekarz nie znalazł przyczyny.
W czwartek ponownie siuśne na test i odstawiam leki + zastrzyki. Na krew nie idę, bo ja i moje żyły już mamy dość tego kłucia. Jak coś będzie to z pewnością wyjdzie po takim czasie i z moczu.

I to by było na tyle z pierwszą procedura ivf. Operacja zakończona - oblana.

Przerwa? Podejście do 2? Nie wiem.

Dziękuję za wszystkie rady. Jakiś kryzys mnie dopadl po dzisiejszej nocy i chyba po męża wypowiedzi, że moje mleko jest do kitu i trzeba mieszanki. Mała kruszynka dostala smoczka juz w szpitalu bo tez się darła. Dzisiaj uczyliśmy się przystawiać do piersi bez nakładek potrafi złapać ale darla się bo przecież kapturki wygodniejsze podobnie było z butlą jak jej zmieniłam na bardziej wymagającą butelkę. Jeszcze do tego dochodzi ta waga jej i ciagła kontrola:/

W maju jesteśmy umówieni do kliniki niepłodności, zależy nam by mąż zrobił badanie nasienia, a mi by wykonano AMH by dowiedzieć się, ile czasu nam mniej więcej zostało... Czy zwijać się ma na gwałt z zagranicy czy jeszcze pół roku może dopracować 😉 (zbieramy na dom). Mamy przy tym dylemat- czy podejmować już decyzję o leczeniu w klinice niepłodności? Czy może zrobić badanie nasienia i z wynikami męża lepiej iść do mojej gin na NFZ, która doprowadzi ewentualnie moje cykle do porządku do listopada? Wówczas planujemy wystartować ze regularnymi staraniami i leczeniem, jeśli będzie trzeba. Jak myślicie? Mąż uważa że narazie nie ma co wchodzić w koszty, ja z kolei- mimo że mam zaufanie do swojej gin, że co specjaliści to specjaliści. Za dużo się chyba naczytałam historii o bagatelizowaniu pacjentek przy leczeniu na NFZ... Co myślicie? Jeśli chodzi o moje cykle to są regularne- średnio co 26 dni, martwi mnie zanik śluzu płodnego i plamienia przed okresem- nie w każdym cyklu, ale czasem występują. Gdy piłam zioła o. Sroki widziałam poprawę- był śluz płodny przez dzień lub 2, czasem zabarwiony krwią, czułam pracujące jajniki. Obecnie zioła odstawione na rzecz ovarinu. Jeden cykl regularnie brałam Oeparol, jadłam codziennie siemię lniane do owulacji, ale nie pomogło, śluzu nima. Może za wcześnie na rezultaty? Mam obawy że te cykle z plamieniami są bezowulacyjne 😔 Za mną 2 cykle z testami owulacyjnymi- w pierwszym z nich testy pokazały owulację, temperatura ładnie poszła do góry w drugiej fazie cyklu, niestety zakończył się przeziębieniem i przyjściem małpy 😔 Małpa przyszła nie poprzedzona plamieniem. W kolejnym cyklu testy owulacyjne nie wyszły pozytywne, temperatura nie wzrosła i mam chyba dziś początki delikatnego plamienia... (24 dc). No i w takich cyklach zero ochoty na igraszki, co też potwierdza moje obawy.. Proszę napiszcie co myślicie, bo jestem nieźle zagubiona w tym wszystkim. Mam wrażenie, że tylko siedzę i jęcze- sama siebie mam już dość... To była chyba dobra decyzja z tym pamiętnikiem, przynajmniej nie obrywa się mężowi 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2021, 10:51

Jestem już po wizycie.
Na sprzęcie mojego ginekologa prowadzącego jeszcze weselej…
Endometrium 4 mm…
Pęcherzyk dominujący 14 mm…
Mam przyjąć duphaston 16-25 dc na wywołanie @ i od przyszłego cyklu stymulacja letrozole 2-6dc 2x dziennie.
Powiedział, ze w tym pęcherzyku jest jeszcze gorsza komórka niż ostatnio przy CB. Nawet jeżeli dojdzie do zapłodnienia, to w endometrium 4 mm nie ma szans na zagnieżdżenie.
Jest mi cholernie smutno 😢

White1 Już niedługo 10 stycznia, 22:06

10dc / 9 dzień stymulacji
To ostatni wpis przed punkcją 😳 byłam dzisiaj na wizycie, pęcherzyków jest ponad 20, chociaż nie wiadomo ile w nich komórek i jakiej jakości. Mimo niskiej dawki leków to spory wynik, 8 z nich ma już 18-19mm, punkcja pojutrze 12.01, pół godziny temu podaliśmy triggery (Gonapeptyl Daily). Wybieramy i zapładniamy 6 najlepszych, jeśli nie rozwinie się żaden, to wracamy do stymulacji i zapładniamy więcej. Stymulację dobrze zniosłam, zobaczymy po punkcji.
Z tyłu głowy mam obawę co jeśli nie uzyskamy żadnego zarodka? Ja wiem, że to po prostu drugie podejście, ale martwię się jak to zniosę, czy jestem na tyle silna, żeby przyjąć taką wiadomość? Dlatego w myślach proszę los o jeden zarodeczek, cień nadziei, który da mi siły na dalszą walkę 🙏

18dc

18dc a mnie nie bolą cycki 😳 jajko nie pękło? Czuje lekką wrażliwość w prawym, on zawsze szybciej zaczyna być wrażliwy. W zeszłym cyklu gdzie nie było jajka w ogóle, cycki zaczęły boleć gdzieś koło 15dc, zresztą przeważnie zaczynają w połowie. Wg. mnie owulacja była w niedziele zeszłą, wtedy bolał brzuch. Zresztą nie wiem już. Nie chce mi się tego już rozkminiać. W przyszłym cyklu podwoimy Aromka i mam nadzieje że będą jajka na prawym i wtedy będzie moc 💪

W przyszłą środę mam urodziny, starsza o kolejny rok. Super.

We wtorek urodziła moja kuzynka, w ciąży lekarze bardzo ją nastraszyli że dziecko będzie bardzo chore, że jakiś dodatkowy chromosom, że może zespół Downa...malutka urodziła się zdrowa 10/10 ❤️ To ich drugie dziecko, o pierwszą córeczkę bardzo długo walczyli. Nie wiem dokładnie co było problemem ale wiem że ona leczyła się hormonalnie, bardzo przytyła ale udało im się chyba po 2 albo 3 latach. A z tą malutką wpadli. Z tego co wiem ona po poprzednich przejściach nie chciała już dzieci ale jest Laurka, cała i zdrowa. Oficjalnie melduję że przejmuję opuszczony brzuch 🙋‍♀️ to już drugi w ciągu miesiąca...ba dwóch tygodni. Czekam na Ciebie Maluszku ❤️

Edit.
Nie wiem czy to po Aromku ale mam takie krostki na żuchwie, od ucha w stronę brody 😳

Edit 2.

Mówili 3 cykle po drożności najbardziej płodne...moje trzy cykle właśnie się kończą bilans - 2 x bezowulacyjny, 1 x z lewego jajnika czyli po niedrożnej stronie 🤦‍♀️ No mega losie, serio dzięki jesteś super 🙆‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2021, 21:24

Nie sadzilam, ze kiedykolwiek zaczne prowadzic pamietnik na Ovu, ale wlasnie dzis, w walentynkowy wieczor pomyslalam, ze fajnie bedzie opisywac gdzies niektore mysli, uczucia, by niedlugo, bedac juz w ciazy, wracac do nich i przypominac sobie swoja droge do sukcesu :) Chociaz walcze o dziecko prawie 3 lata, to w tym tygodniu poczulam sie tak, jakbym dopiero zaczela swoja przygode ze staraniami. Immunologio, przywrocilas mi wiare <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2021, 22:13

Po dwóch zastrzykach na dzisiaj...
Ale jakoś straciłam wiarę w to wszystko po tym spadku estradiolu....😪

Aniaw89 Tak bardzo chcę 9 stycznia 2020, 13:39

Uzależnilam sie powoli od czytania pamiętników. Z jednej strony duzo sie tu dowiaduje a z drugiej boje sie bardzo ze i mnie czeka dluga droga do upragnionej ciąży. Byliśmy na dzisiaj zapisani na wizyte do kliniki niepłodności ale odwołałam ją. Pół roku się staramy tak bardziej poważnie, mierze temperaturę, robię testy owulacyjne i miałam monitoring jednego cyklu. Wiem ze owulacje przechodze mimo policystycznych jajników. Stwierdziłam z mężem ze to za wcześnie i jeszcze sie postaramy normalnie sami bez leczenia.
Tyle sie tu naczytalam o morfologii plemników, a mój mąż tego badania nie ma. Zrobione ma tylko podstawowe badanie gdzie jest ilosc i ruch. Jednak lekarz powiedział ze jak na taką ilość 115 mln w 1 ml to napewno są jakieś o dobrej morfologii.
Ostatnio mówiłam mężowi ze chcialabym zeby ponowił badanie łącznie z morfologia, jednak on mowi ze z nim napewno wszystko ok. Myśle że w klinice będą tego wymagać więc będzie musiał je powtórzyć. Planujemy iść za 2 miesiące w marcu.

5tc+4
Jestem ☺️ już się ogarnęłam psychicznie. Nie ukrywam, że rządzą mną akutalnie huśtawki nastrojów.. raz mam nastawienie ekstremalnie pozytywne, żeby za chwilę chlipać pod nosem, że to na pewno tylko sen i zaraz stanie się coś strasznego..
Objawy są raz mniejsze raz większe, ale 1 mnie nie opuszcza ani na chwilę- ogromne pragnienie.. piję jak smok 🐉🐉🐉
Z ciekawych rzeczy- okazało się że mam alergię na luteinę dopochwową, wysypało mi bąblami nogi i pośladki, na szczęście po zmianie na duphaston przeszło.. lekarz w szoku bo jeszcze z czymś takim po lutce się nie spotkał..
W piątek godz. 18.15 zapisałam się na USG. Będzie to skończony 6tydzien więc już coś sensownego tam powinnam zobaczyć.. oczywiście trochę się cykam przed tym badaniem, ale co ma być to będzie.. już wolę wiedzieć wcześniej..
Najgorzej jest w pracy- poziom koncentracji jest -1000, ratuje mnie jedynie fakt że pracuję w trybie home office.. jestem inżynierem-projektuję rurociągi i możecie sobie wyobrazić jak ciąża skutecznie utrudnia mi to zajęcie 😁
Szczerze, jeśli wszystko będzie ok, będę uciekać na L4 szybko.. oczy przed kompem same mi się zamykają..
Dziękuję Wam za ogrom miłych komentarzy i wiadomości, jesteście wszystkie dla mnie super wsparciem. Wysyłam Wam miliony wirusów ciążowych 🦠🦠🦠🦠🦠🦠🦠

Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 26 listopada 2021, 07:45

Znowu minęło sporo czasu... Za nami trzecia inseminacja, oczywiście znowu nieudana. Szkoda, byłam tak obstawiona lekami, a jednak niestety znowu nic... Lada moment pierwszy dzień cyklu, a wraz z nim wjeżdża antykoncepcja i powoli startujemy z in vitro. W sumie cieszę się, ale na forum jest tak wiele dziewczyn, u których in vitro się nie udało, że jestem przerażona. No bo w sumie co, jeśli się nie uda?

Dostaliśmy też wyniki badań genetycznych. Najpierw wielka radość - kariotypy prawidłowe. Chyba najbardziej o to się martwiłam. Kolejnego dnia reszta badań. U M. wszystko ok. U mnie niestety... Stwierdzono obecność haplotypu M2 w układzie homozygotycznym w genie ANXA5. Obecność haplotypu M2 jest wiązana z podwyższonym ryzykiem wystąpienia nawracających poronień oraz komplikacji ciążowych powiązanych z łożyskiem. Niestety, oznacza to 6-krotnie większe ryzyko poronienia, również w drugim trymestrze. Przepłakałam cały wieczór. Czy z tego powodu straciłam ciążę? Nie przeżyję kolejnej straty. I jeśli jakimś cudem kiedyś będę w ciąży, każdego dnia będę martwić się jeszcze bardziej. Nic wiem, jak to wytrzymam. I przede wszystkim - nie dałabym rady stracić kolejnego dziecka. Ciekawe, czy według naszej dr heparyna będzie tutaj cudownym lekiem... Niestety, w necie nie ma za wiele informacji na ten temat, na forum niestety też nie. Może któraś z dziewczyn ma taką mutację i podzieliłaby się informacjami?

Skomplikowane to wszystko. Tym bardziej, że to całe ANXA5 nie jest raczej przyczyną tego, że nie mogę zajść w ciążę. A zatem mamy dwa problemy, z czego na razie odkryliśmy tylko jeden.

Tak się zastanawiam, czy kiedyś będę czytać ten pamiętnik z dzidziusiem na rękach. Po trzech latach walki ciężko w to uwierzyć. Ciekawe, jak by to było, gdyby dziecko pojawiło się na świecie? Wydaje mi się, że niepłodność zostaje w człowieku na zawsze. Nie wiem, czy umiałabym wyjść z tej paranoi obserwowania dni płodnych itp. Chyba dla spokoju ducha musiałabym stosować antykoncepcję, żeby co miesiąc tego nie przeżywać. Najzabawniejsze jest to, że w głębi ducha wierzę, że będę miała dwójkę żywych, zdrowych dzieci :D Ech, gdyby tak człowiek wiedział, co przyniesie los......

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)