20 dc, transfer zarodka 🐣

Aaaaa to już dziś ciężko mi w to uwierzyć że wrócę z kropkiem do domu 🙈🙊 mega się cieszę i trochę stresuje 😬 bardzo bym chciała żeby się zadomowił i został z nami, ale tez mam na uwadze że może się nie udać dlatego mamy już plan B, że w następnym cyklu podejdziemy znów do transferu, póki co jeszcze nie wiem ile mamy blastocyst wszystkiego dowiem się dzisiaj 😍 jestem mega podjarana 🔥
Wczoraj byłam na usg bo dalej mam ból brzucha i dyskomfort, tak jak przypuszczałam jajniki dość powiększone, lekarz stwierdził że nie mam sie czym przejmować, ale zrezygnowaliśmy z podania dwóch zarodków nie chce ryzykować dużego obciążenia organizmu .


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2021, 11:04

Łooo...
Dzisiejsza wizyta u doktora mnie zaskoczyła.
Nie sądziłam, że będzie miała taki przebieg.
Jestem tuż przed owulacją. Prawy jajnik przejął totalnie kontrolę i tylko on owuuluje.
Doktor zadecydował, że pęcherzyk jest tak duży, że trzeba podać na już , na teraz zastrzyk Ovitrelle.
Nie spodziewałam się, że to tak szybko się potoczy.
Na szczęście udało mi się dostać bez problemu ten zastrzyk.
Mąż podjął się zadania i będąc mega zestresowany elegancko się wbił w skórę. I poszło.
Jedynie jest mi niedobrze, ale nie wiem czy to że stresu, czy po tym zastrzyku, czy jeszcze z innego powodu.
Mamy jeszcze walczyć 4 dni. Może zdarzy się cud i tak po prostu się uda?

Za miesiąc mamy oboje zrobić badania na przeciwciała przeciwplemnikowe. Może w tym będzie odpowiedź?
Zobaczymy...

Dotrwaliśmy praktycznie do 35tc (za 2 dni). Przy czym słowo "dotrwaliśmy" jest tutaj kluczowe, biorąc pod uwagę, że ostatni miesiąc był naprawdę trudny. Udało nam się wyjechać na kilka dni na działkę do teściów. Było naprawdę super, mega odpoczywałam, dopóki nie złapał mnie atak kolki żółciowej. Wylądowałam na sorze w powiatowym szpitalu, gdzie chcieli mnie ciąć (usuwać woreczek żółciowy) i potraktowali mnie tak skandalicznie, że z płaczem wypisywałam się stamtąd na własne żądanie. Byłam tak roztrzęsiona, że wyszłam ze szpitala bez zdjęcia wenflonu, na szczęście teściowa, która jest pielęgniarką pomogła mi go wyjąć. Po historii szpitalnej skróciliśmy "urlop" i wróciliśmy do domu. No i zaczęły się inne historie zdrowotne. A to nabawiłam się zapalenia pęcherza, a to objawiły się hemoroidy. Czyli historie, których wcześniej nie znałam przy ciąży z Emilą. Na szczęście wszystko już jest ok, pozbyłam się zapalenia pęcherza (przynajmniej tak mi się wydaje, bo nic nie boli, czekam jeszcze na wynik posiewu moczu), hemoroidy też opanowane. Czekam co raz bardziej niecierpliwie na rozwiązanie. 21 września ściągamy pessar i według doktor pójdzie bardzo szybko, bo szyjka jest już naprawdę słaba. Nie ukrywam, że gdyby ten poród był podobny do ostatniego, byłabym bardzo zadowolona ☺️ liczę na to, że urodzę jeszcze we wrześniu. Czekamy zatem na naszą Antosię, wszystko mamy już gotowe, walizka do szpitala spakowana, zostało skręcenie łóżeczka ❤️ jestem spokojna, nie panikuję przed porodem bo wiem, że niewiele to zmieni i muszę przez to przejść. Poród mnie nie ominie przecież. A nie mogę się już doczekać aż pójdziemy wszyscy na fajny jesienny spacer, bez mojego sapania i bólu przy każdym kroku. I tego się trzymam, jeszcze trochę! ☺️


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2021, 11:53

Przyszły wyniki badań nasienia męża.
Wszystkie parametry w normie w porównaniu do ilości koncentracji plemników w nasieniu.
Natomiast na granicy normy wyszła:
- Koncentracja komórek okrągłych: 5; norma: <5
- Koncentracja leukocytów: 1; norma <1
Jutro wizyta u naszego endokrynologa.
Mąż umówił się na poniedziałek na posiew nasienia z antybiogramem, na wyniki czeka się 6 dni. Zobaczymy czy przyczyną jest infekcja, czy czynniki środowiskowe.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2021, 12:16

Nadszedł dla mnie zły czas... Od tygodnia pęka mi głowa. Żadne sposoby nie pomagają, a tabletki uśmierzają ból na tyle, że mogę wstać z łóżka i jako tako przetrwać dzień. Doszły do tego wymioty i zawroty głowy. Ledwo żyję. Nikt kto nie doświadczył migreny nie zrozumie jakie to jest dziadostwo.

Najgorzej, że dziś miałam drugie szczepienie limfocytami i nie wolno mi brać żadnych leków. Mam wytrzymać najdłużej jak się da ale minimum 3 dni. Nie wiem jak dam radę 😔

Jakby tego było mało, w czwartek mamy wesele. Zapowiada się rewelacyjnie biorąc pod uwagę migrenę w pełni i dolegliwości po szczepieniu. Mam nadzieję, że tym razem nie dadzą mi w kość tak bardzo jak przy pierwszej dawce.

Mam straszne nerwy na siebie, że jestem takim słabym fizycznie człowiekiem, że wszelkie choroby się mnie imają, a dolegliwości odczuwam ze zdwojoną siłą.

Nawet nie poczułam lata w tym roku. Lipiec spędziłam w łóżku cierpiąc podczas stymulacji i hiperki, a sierpniowy urlop zabrała mi migrena. W poniedziałek wrócę do pracy wykończona. Tyle z życia...

14dc...
Tymrazem dół przychodzi szybciej niz zwykle... minęło 2 dni od podania ovitrelle i nic... temperatura nie drgnela, czyli nic z tego... co dalej? Dalej zostaje czekać na wizytę, kolejny cykl ma byc stymulowany, ale powoli jest coraz mniej nadziei na szczęśliwy finał i zostaje strach, ze się nie doczekam 😭

28+0

Hello, 3rd trimester! 🥳
28b535e7e0b2.jpg
Jedziemy świętować do Ikei. 😂

6 dc
Po wizycie. Mam mnóstwo pęcherzyków po ok 9 mm. Ze względu na pcos i AMH 14 będziemy powoli zwiększać dawkę Gonalu. Zrobiłam badania: glukoza i estradiol. Wynik testu na HPV negatywny🥳z czego ogromnie się cieszę. Następna wizyta podglądowa w poniedziałek. No i to by było na tyle. Życzę wszystkim dziewczynom udanego weekendu🙂

"Pod górkę mam, ale na to się pisałam tak czy siak"

3dc/3cs
Wydaje mi się że już moja psychika powoli wraca na tory. Przez ostatnie dni zdążyłam przewertować cały internet z hasłami "spadająca beta a jednak ciąża" na szczęście w końcu przyszło krwawienie i moje szaleństwo zostało zatrzymane. A tak na prawdę to mój M mnie trochę naprostowal. Lekarz daje zielone światło na starania w tym cyklu. Więc co mi szkodzi. Szanse że zajadę w ciążę cykl po cyklu raczej żadne a przynajmniej mam jakiś cel.
Suplementacja:
Folian, B6, B12, Vit C, koenzym Q10, Pregna Start, Encorton dwa razy dziennie, olej z wiesiołka do owulacji, aspirin cardio na noc.
Mój Niuniu po tygodniu w żłobku z powrotem chory. Mam nadzieję że tym razem szybciej mu przejdzie. Ale też szybciej działam. Szkoda mi chociaż mówi że nie chce do żłobka. Pierwsze dwa dni były ok. Później coraz gorzej. W przedostatni dzień rozpłakał się na parkingu pod żłobkiem bo nie chciał iść, ale potem już się normalnie ładnie bawił i wszystko. A w piątek płakał całą drogę do żłobka. I rozstanie też nie było łatwe. Niby potem pisały że się uspokoił. I znów teraz będzie miał taką przerwę i nie wiem jak to potem będzie. Przez ten żłobek już chorował więcej niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Nie wiem czy dobrze zrobiłam go zapisując...
Powoli zabieramy się za meblowanie synkowi pokoju. Na jego urodziny musi być wszystko gotowe i koniec kropka!
Zajmę się tez ważnym projektem w pracy to może tak się sama nie będę nakręcać.
Po prostu oprócz tego że tak najnormalniej w świecie ciężko przeżyć taka stratę to nakręciliśmy się że będzie dziecko z maja jak mój M. Synek był na moje urodziny i zaczęliśmy już sobie wyobrazić jak na urodziny męża będzie drugi poród. Że to będzie 2,5 roku różnicy jak idealnie i że akurat w pracy też zawsze od maja jest mniej pracy więc odejdę w takim w miarę nie gorącym czasie. Że nie będę chodzić w ciąży na największych upałach. I bla bla bla mnóstwo planów w te parę dni zdarzylismy wymarzyć. Nie potrzebnie.
A tak przecież dlatego już w tamtym roku postanowiliśmy się starać o drugie po wiedzieliśmy że u nas nie będzie prosto. A tu się okazuje że prosto ale krótko. Nie wiem co gorsze.
Więc przemyślałam to wszystko i bardzo bym chciało po prostu w przyszłym roku jednak urodzić ale najważniejsze to zdrowe dziecko. Jak trzeba będzie dłużej na nie poczekać to poczekamy. Czy będzie łatwo pewnie nie. I pewnie nie raz będę wylewać następne żale. Ale będę walczyć. Na Niunia też musieliśmy chwilę czekać i swoje wcześniej przejść ale teraz jak na niego patrzę to wcale nie myślę o tym że mógł by mieć już prawie 4 lata czy coś. Cieszę się że go mam. Więc mam nadzieję że jeszcze doczekam się kolejnego cudu a wtedy wszystko co się przeszło i jak długo się czekało nie będzie mieć znaczenia.

I niestety w całej Polsce jest deficyt leku clostilbegyt, kolejna kłoda pod nogi 😥 nie wiem co mam już robić i myśleć, wszystko idzie nie tak jak powinno... Napisałam smsa do lekarza że jest problem i nie ma nigdzie leków, czy zmieniamy leczenie. Czekam na odpowiedź. Ale nie jest mi to na rękę, bo brałam przez dwa cykle Lamette, która na mnie w ogóle nie działała więc boję się że to strata czasu i pieniędzy. Clostilbegyt na mnie działał, dzięki niemu udało mi się w grudniu zajść w ciążę, niestety straciłam ja i do mnie dobiło jeszcze bardziej 😟 jestem załamana, nawet mąż mówi że chyba zaczynam popadać w depresję...

11 dc
Endometrium 6,5 mm
Jajnik prawy : 19 mm i 18 mm

Mój ginekolog prowadzący nie zaleca drożności ani histeroskopii ze względu na niewydolność szyjki w ciąży z Florką 🥺 bo każda kolejna ingerencja mechaniczna w szyjkę pogłębi jej niewydolność w ewentualnej ciąży.
Mamy starać się jeszcze 2 cykle i ewentualnie zrobi mi laparoskopię w celu drożności i sprawdzenia od środka macicy 😬
Jego zdaniem powinnismy się zainteresować immunologią 🤔


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2021, 21:07

Dostałam telefon z kliniki - z 6 zapłodniły się 6 komórek, superrr😁😁😁 Wiem, że wszystko jeszcze może się zmienić, ale na razie cieszę się bardzo. W 6 dobie (niedziela) dostanę ostateczną odpowiedź ile mamy zarodków.

Aga94 W oczekiwaniu na II 6 września 2021, 17:04

12dc lewy jajnik pęcherzyk 14,5 mm, endometrium 4,5mm

W środę w 10 dc byłam u ginekologa - pecherzyk na lewym jajniku 20 mm, endometrium 11.2 mm ładnie 😊 nadal piłam winko i myślę, że do 12 mm urosło spokojnie 😊 no ale robiłam te testy owu i kicha nie ma pozytywu.. Pomyślałam sobie, że mogłam przespać pik albo przez te wszystkie emocje mój organizm się zbuntował i owulki nie było. Wczoraj ❤️ z P. i założyłam kubeczek bo chciałam jeszcze iść oglądać tv 😊 i został ze mną do rana. Wczoraj szyjka wysoko ale twarda i zamknięta. Więc pomyślałam, że lipa z tą owulacją 😊 dzisiaj 12 dc rano ściągając kubeczek sprawdziłam szyjkę a tam? Szyjka otwarta (pierwszy raz coś takiego zaobserwowałam). Więc szybciutko zaciągnęłam P. do sypialni 😊 i znów kubeczek bo nie ma czasu leżeć, trzeba lecieć do pracy. Spadek temperatury odnotowany czyli jest owulacja 😊 super 😊 dzisiaj dla sportu siknę jeszcze na tego owulaka ale najważniejsze, że szyjka jest otwarta 😍 wiem, że nie mam na co liczyć w tym cyklu ale może Bóg planuje dla Nas coś pięknego? Kto wie ✊


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2021, 08:55

9+4

3 dni temu byliśmy na usg. Małego człowieka pięknie było widać, serduszko dalej pięknie biło i co najważniejsze wiek ciąży wrócił do "normy" czyli ciąża jest o jeden dzień młodsza w porównaniu do terminu OM. Za 4 dni idziemy na nifty , trochę się stresuje ale tez nie mogę się doczekać :)

Z innych newsowy i spraw, wielkimi krokami zbliżamy się do naszego urlopu i lotu do Polski. Lecimy 2.09 (bilety już kupione) a na 4.09 zaprosiliśmy moją i męża rodzine (rodziców i rodzeństwo) na wspólny obiad / kolacje. Ze względu na to że ja pochodzę z Warszawy , a część rodziny O. mieszka w Poznaniu, część za poznaniem a część w ogóle poza Polską będzie do dopiero pierwsze spotkanie zapoznawczo/weselne. Wesela nie mieliśmy a na ślubie nie było niestety nikogo z rodziny ze względu na pandemie (Ślub braliśmy rok temu w UK) .

Wielki plan jest taki żeby na spotkaniu powiedzieć wszystkim na raz o ciąży - jak na razie jeszcze nikt nie wie <3 a dzięki temu ze za kilka dni robimy nifty będziemy tez mogli rodzinie od razu powiedzieć czy będzie chłopiec czy dziewczynka. W idealnym planie chcielibyśmy tez sami nie sprawdzać płci wcześniej i dowiedzieć się w tym samym czasie co reszta rodziny ale nie wiem czy przy nifty będzie taka opcja, żeby informacja o płci była podana w osobym dokumencie - zobaczymy :)

Ok no nic , zaraz dodam zdjęcie małego człowieka który we mnie rośnie, następna wizyta (nie licząc nifty) 14.09 i będą to badania prenatalne, a później 29.09 kolejna wizyta u mojej gin.

24.08.2021 14:05 Transfer 🐣

Mam kropka na pokładzie 🍀🐣 Ależ to było emocjonujące przeżycie 😍 sam transfer pełna profeska dostałam koszule, zabrano mnie do zabiegowego gdzie miałam wykonywaną punkcję. Personel bardzo mnie wspierał bo widział że jestem mega zestresowana, pielęgniarka podczas transferu głaska i trzymała mnie za rękę 🥲 a lekarz zachwycał się moja blastką klasy A 🙈 wszystko widziałam dokładnie na monitorze jak pobierana jest komórka i wprowadzana 😍

Teraz tylko trzymać kciuki by zarodzio został z nami na dłużej ✊🏻🍀🤞🏻🙏🏻 Mamy jeszcze dwie blastki ❄️❄️


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2021, 15:17

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 26 sierpnia 2021, 06:54

Przyszła małpa. Zaczynamy 19 cs.

OM 9+1, USG 9+0

61359-DF5-82-FF-4036-AD40-3-CA192001-E74.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2021, 08:20

15dc...
Znowu nic nie rozumiem... w 8dc byl pecherzyk 17mm, zastrzyk 4 dni, czyki w teorii ma juz 25mm, skoku temperatury brak, az tu nagle dzisiaj 3 dni po Zastrzyku skok o książkowe 0.3... bez sensu, znowu robi w sobie głupia nadzieję... przeciez jeżeli pękł wczoraj to i tak mial w teorii 29mm...
Może to jest problem, ze za późno pekaly? :|
Mam dosyć, nie mam sily na wieczne analizy, które i tak kończą się rozpaczą wraz z końcem każdego cyklu 😭

Znów angina, zapalenie ucha i antybiotyk 😔 I znow zwolnienie lekarskie. Minął równo miesiąc od ostatniej choroby 😔

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)