Po konsultacji. Zlecenia od Paśnika - wykonanie 2 szczepień limfocytami męża przed transferem.
Do transferu żadnych innych leków typu accofil, encorton etc - to nie dla mnie wg Niego Jedyne co to tylko heparyna. Zalecenia różnią się od tych od Sydora - jednak ten nie miał badań allo mlr, ana3 i testu Lct. Idę za Pasnikiem....
W przyszłym tygodniu mąż robi badania wirusolog. Następnie Paśnik wystawi skierowanie, a potem czekanie. Słyszałam że teraz na szczepienia czeka się ok. 5 tyg. Niech będzie...
Na początku kwietnia wyjeżdżamy na 2 tygodnie na urlop do Czarnogóry. Będzie się miłej czekało przynajmniej.
28dc
Brzuch boli od kilku dni, więc myślałam, że będzie szybciej okres ... miał być wczoraj i dupcia.
Chodzę nabuzowana okropnie.
Wczoraj zjadlam maka. A co też mi się należy czasem 
Ile jeszcze ... chciałabym huz być po punkcji . Eh
12dc
Zapomniałam coś tu pisać ostatnio.
Od 6 marca zaczełam przygotowanie do transferu. Wczoraj miałam USG u mojego ginekologa żeby sprawdzić grubość endometrium. 11 mm, więc jest wszystko ok.
No i w poniedziałek kropek ląduje u mnie. Mam nadzieję, że się zatrzyma tam na dłużej 🙃
Jestem podekscytowana, dawno już tak się nie czułam.
Jeszcze sam doktor mnie to ozczulil jak zobaczył że przyszłam. On też trzyma kciuki. Czuje się zaopiekowana.
K. tez się cieszy. Chociaż jak to u faceta przewija się u niego lek niepewności czy się sprawdzi jako tata. Wiem , że tak.
Od dzisiaj biorę do całego zestawu poprzednich leków jeszcze progesteron. Tego przynajmniej nie trzeba łykać.
Poprosiłam te do transferu o embrioglue zawsze to zwiększone szanse.
Od poniedziałku mam urlop więc do testowania będę się relaksować 
Ciekawe ile wytrzymam ze zrobiłem testu🤣
W sumie chciałabym wiedzieć zanim wrócę do pracy. Więc chyba pierwsza betę zrobię w piątek. To tylko przypadek, wtedy wypada pryma aprilis, a może na przekór żartu nie będzie?
14 dc, 2 dzień po punkcji
Czuje się już lepiej dlatego opowiem jak mnie wczoraj potraktowano.
9:15 dzwonie do kliniki z prośbą o pilny telefon od lekarza bo jestem po punkcji a źle sie czuję ( w dniu punkcji podpisujesz min. pismo o tym, że jak coś jest nie tak to od razu kontaktujesz się z kliniką). Pani informuje mnie, że lekarz który wykonywał mi punkcję pracuje dzisiaj do 13:00, więc będzie do mnie dzwonił między 12:00 a 13:00. Czas leci a mi coraz gorzej.. 12:55 - cisza, 13:00 - cisza... o 13:15 straciłam cierpliwość i dzwonię tam, Pani informuje mnie, że lekarz ma opóźnienie, że zostało mu dwóch pacjentów wiec będzie dzwonił do mnie za 15/20 min.
Myślę ok poczekam i tak czekam od rana.
O 14:25 po ponad godzinie na pełnym wkur*** dzwonię tam znowu i pytam o co tu chodzi? Pani w szoku informuje mnie, że dodzwoniłam się na ogólną rejestrację ale już dzwoni do rejestracji w mojej klinice i mi da znać. Po chwili mi mówi że lekarz wyszedł dzisiaj wcześniej i go od dawna nie ma!!!! Oj wybuchłam, że co to ma być, że płacę grube pieniądze a tak jestem traktowana i okłamywana. Bo wiecie co? Nawet jeśli musiał wcześniej wyjść to rejestracja powinna mnie poinformować, albo do kogoś innego przepisać. Dopiero po tym telefonie o 14:25 po 10 min dzwoniła do mnie Pani dr przy której się prawie popłakałam i mi powiedziała, że mam przyjechać bo szkoda jechać na szpital bo tam zrobią aferę i panikę :p
Przyjechałam zbadała mnie, wszystko wytłumaczyła i pod kroplówki mnie dała.
A jak już wychodziłam to trafiła tam inna Pani i tez z bólem po punkcji.. biedna, współczuję jej.
No i na piątek miałam się umówić na usg I na kroplówkę ale jak usłyszałam, że wolny termin ma ten lekarz który mnie zlał to powiedziałam, że wole jednak sobotę i idę do Pani dr, która mnie wczoraj przyjmowała.
U was tez tak jest, że jak jakiś zabieg to inny lekarz? Tam gdzie termin tam was wrzuca? Pytałam się jak wygląda to z transferem i też to zależy od tego kto akurat robi transfer, a pytałam bo nie chce aby ten lekarz ki go robił, i zrobię wszystko abym była u kogoś innego, jak się nie uda to trudno ale świadomie do niego nie pójdę, nie mam zaufania po tym jak mnie potraktowano.
CZWARTEK
Jutro punkcja... 😬😬😬😵😵😵
🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏
2 dni temu
Estradiol 1797 pg/ml
Progesteron 0.976 ng/ml
A dziś
Estradiol 1874 pg/ml
Progesteron 0.358 ng/ml
Kurde nie myślałam, że będę się tak nie fajnie czuć.
Czuje się jak wydrylowana wiśnia... normalnie jakby ktoś mi na głowę skoczył i ręką wyjął zawartość brzucha.
Cały środek obolały, lekko się dotknę w brzuch a boli.. powiem Wam, że jak miałam w sobie te 27 jajeczek to nic nie odczuwałam.
Czy to tak ma być?
Ciąża rozpoczęta 29 MARCA 2022
NATURALNY CUD PO 11 LATACH STARAN!! BÓG SIE ZLITOWAL ;* HISTORIA NIE DO WIARY
NADZIEJA DLA INNYCH KOBITEK 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2022, 15:55
15 dc 3 dpo
Jeśli chodzi o cykl to mam to gdzieś... Nie obserwuję się bo nie mam do tego głowy. Do tego dzisiaj mąż ma zabieg.. okrutnie się stresuję.. proszę niech to się uda 🙏🙏🙏 Boże proszę niech wszystko będzie dobrze 🙏
Ostatnimi czasy mam dość mojej pracy. Chciałam ja zmienić ale będę miała 3 miesiace wypowiedzenia a jak zajdę w ciążę (daj Boże za 1 razem) to nikt w ciąży mnie nie przyjmie. Zastanawiam się czy jak pojadę 6dnia zastrzyków na kontrolę to lekarz mógłby mi dać zwolnienie. Bo przecież ja cala w stresie jestem. Dziś tak zostałam potraktowana, że się tak popłakałam, że niewiele brakowało a musiałabym wziąć inhalator .. tętno ponad 100... no i teraz bol głowy, brak sil. I co se pomysle wpadam w nerwy i placx...
Mamy zielone światło na wyjazd 🩵 Szyjka długa i zamknięta, serduszko w porządku, łożysko w porządku, ilość wód w porządku. Mam tylko zapakować koniecznie wszystkie dokumenty medyczno - ciążowe. Kolejną wizyta u prowadzącego już po Wielkanocy. Ale to leci!
W weekend w sobotę wybrałam się do pobliskiego centrum handlowego, do jednego ze sklepów dla dzieci na jakieś targi. I wpadłam w amok, 2 h nie było ze mną kontaktu 🙈 Kupiłam troszkę ciuszków, torbę do szpitala / na podróże, mikro skarpetki i 2 zabawki z BaliBazoo, które podpatrzyłam na zajęciach Aktywna Mama. Pooglądałam rzeczy, które miałam upatrzone i pewnie za miesiąc/ dwa pojedziemy po kolejne, już konkretniejsze zakupy - łóżeczko, materacyk, pościel, smoczki itp.
Wychodziłam z tymi zakupami dumna jak paw 🙃
Niedziela była fatalna. Chyba za bardzo szalałam w zeszłym tygodniu więc mnie totalnie odcięło. Spałam, drzemałam i jadłam. Widocznie organizm się domagał.
A wczoraj znowu intensywnie - w końcu ogarnęłam wizytę u polecanej fizjoterapeutki oraz dietetyka (w związku z hipoglikemia, nie przekonuje mnie to że nie jest taka groźna jak cukrzyca, fizycznie jednak fatalnie wpływa na moje samopoczucie).
Fizjoterapeutką jestem zachwycona. Sprawdziła mi brzuch, napięcia, mięśnie dna miednicy. Powiedziała, że w pochwie to mam tak silne mięśnie, że mogłabym zgniatać orzechy, więc skupimy się na rozluźnianiu. To samo mam w barkach. Więc luz, luz i jeszcze raz luz. Ale generalnie powiedziała „wydaje mi się że Ty fajnie urodzisz”. 🩷 Bardzo bym chciała. Nakręciłam się teraz na ten poród naturalny. Wykryła, że prawe więzadło maciczne mam bardzo spięte i bingo, bo mam na nim zrosty endometrialne. Po tej wizycie i dziś strasznie mnie tam kłuje i ciągnie, więc liczę że może coś puszcza. Podesłała mi masę materiałów i filmików, następna wizyta pod koniec marca, tym razem z Mężem 😀 To będzie pierwsza taka próba dla niego do pracy z ciałem i tematem porodu. Na razie jak oznajmiłam że zrobię wszystko aby urodzić naturalnie, bo to lepsze dla Lenki i suma Summarum dla mnie, to pobladł i wymamrotał tylko „Ale ja się boję krwi”.
U dietetyczki też spoko. Powiedziała, że powinnam bardziej o siebie dbać pod kątem regularności jedzenia. Przy hipoglikemii - z zegarkiem w ręku co 2-3 h MUSZĘ jeść cokolwiek, aby nie było tych spadków. Poprawiła mi śniadania - w sensie jakościowo są ok, ale powinnam jeść więcej, tak aby nie mieć popołudniowych i wieczornych napadów głodów. Mam przez miesiąc wysyłać zdjęcia wszystkich posiłków i zobaczymy, czy będzie efekt. Co do przyrostu wagi to powiedziała, że jest bardzo w normie.
Tour wizyt ciążowych więc na ten moment zakończony, uciekam w końcu zrobić sobie paznokcie a potem się spakować. I odpocząć. Na wyjazd mamy plan unikać tematów pracy mojego męża (obsesja) i ciąży (moja obsesja
.
17 dc
Coraz ładniejsza pogoda za oknem, już wkrótce zacznę dojeżdżać rowerem do pracy. Jestem po owulacji, wydaje mi się, że była, choć nie potwierdzałam jej monitoringiem, szkoda kasy. Mam dziś spadek formy psychicznej, jestem w drugiej części cyklu, w której pojawiające się za chwilę subtelne bóle miesiączkowe pozbawią mnie złudzeń na kolejny miesiąc.
Tak bardzo, bardzo, bardzo chciałabym mieć już dziecko, to pragnienie wzrasta we mnie mam wrażenie każdego dnia.
Trudno, coraz trudniej jest mi się pogodzić z kolejnymi miesiączkami.
Na 22 kwietnia jestem umówiona do ginekologa, w końcu odważyłam się zadzwonić. Liczyłam że uda się zapisać na wizytę nieco wcześniej, no ale sama jestem sobie winna, mogłam zadzwonić szybciej. Mam nadzieję, że ta wizyta wskaże jakiś plan, kierunek dalszych działań. Chciałabym mieć jakikolwiek punkt zaczepienia, szlag mnie trafia gdy słyszę, że dotychczasowe badania są w normie. W jakiej normie, skoro seks jest, owulacja jest a ciąży brak??
1dc
3 dni po odstawieniu leków przyszła @ zastanawiałam się ile czasu minie. Wczoraj kładąc się spać widziałam już że się zacznie. Brzuch mnie boli dosyć mocno, ale co się dziwić Endo przed transferem miało 11 mm a swoje pewnie jeszcze urosło. Ech. Chyba wezmę nospe.
Do mojego gina pisałam, ale się nie odzywa jest na urlopie więc niech chłopak odpoczywa. Jestem umówiona po świętach na wizytę u niego to najwyżej wtedy się dowiem co i jak czy da radę zrobić ta histeroskopie z biopsja czy nie.
Od 1 kwietnia zaczynam nową pracę.
Iza idzie do żłobka!
Kolejny nowy etap w naszym życiu.
Boję się, że nie podołam porannej organizacji.
Do żłobka musimy dojechać, do pracy muszę dojechać. Także cała logistyka będzie zawsze na mojej głowie. Jakby żłobek był bliżej to mógłby pomoc mąż, a tak mając jedno auto będę musiała sobie radzić sama.
Nowa praca to też zawsze stres, obowiązki i nowi ludzie.
Ale cieszę się, że cks znalazłam. Ciężko teraz o pracę, życie bardzo drożeje. Najpierw covid, teraz wojna. Będzie wytłumaczenie dla biedy i drożyzny na lata, a żyć trzeba i trzeba mieć za co. Raty za ivf same się nie spłacą, a przecież trzeba zaczynać zbierać na crio.
Przed nami dość intensywny czas. Praca, żłobek, roczek, goście, pieczenie i gotowanie.
Mam nadzieję, że jak wejde na pełne obroty to jakoś to popchnę, póki co dopadło mnie przesilenie wiosenne i tylko bym leżała.
Dziś młoda gorączkuje więc siedzimy w domu 😑
Mam nadzieję, że to wyczekane zęby, a nie jakaś infekcja bo jeszcze mi nie pójdzie do tego żłobka 🙆♀️
Wczoraj miałam druga dawkę MabThery. Stawy zaczęły mnie boleć od razu po powrocie do domu. Widocznie mój organizm od razu się zorientował że nie lubi ciała mononuklearnego i walczy z nim😐 Zarówno moja doktor jak i lekarz który ogarnia dzienny oddział chemioterapii stwierdzili że nie powinno być skutków ubocznych, a na pewno nie tak silne, ale widocznie jestem "niestandardowa"
Ale kit z tym, że mnie stawy bolą...gorzej że kolejny raz okazało się że nasze poje... władze mają w d. pacjentów i dbają tylko oswoj elektorat...pacjenci onkologiczni do niego nie należą☹️.
No więc jakiś czas temu były prośby ze środowiska medycznego by dofinansować onkologię, ale nie..... przeznaczono 2mld zł na TVP zamiast na onkologię. W konsekwencji wycofano w tym roku ten mój lek w czystej postaci i zamówiono do Polski tańszy zamiennik, który ma inne substancje pomocnicze.
Pierwszą dawkę leku dostałam "czystą" na oddziale kliniki, a drugą (zamiennik) na oddziale dziennym. Wczoraj po ok 20 min kroplówki zaczęłam się dusić, puchnąć, tętno mi spadło i musieli mnie ratować. Wpakowali mi masę leków po których fo dziś cały dzień śpię. Specjalnie weszłam na Ovu żeby trochę zmobilizować mózg do działania ale już mi głową leci. Jestem załamana bo dr powiedziała że postara się załatwić mi lek pierwotny, a jak nie to nie jest pewna czy będziemy kontynuować terapię. Alternatywą chemia i łysina 😭😭
Nie rozumiem dlaczego nasz rząd robi oszczędności na chorych, a pieniądze rozdaje tam gdzie nie sa one niezbędne.
Aaaaa i to nie koniec. Mojego Plaquenilu na sjogren też nie ma w Polsce od stycznia, bo rząd zakontraktował zamiennik chiński, który nie ma nawet ulotki po angielsku, nie mówiąc po polsku. Same krzaczki. Aptekarka i reumatolog kazali się wstrzymać w braniu tego bo nie wiadomo co to za syf i mam szukać sobie za granicą Plaquenilu. Kur....co za durny kraj.
Ręce mi cierpią. Idę spać puki Marynia nie wróci z klubiku bo wytłumaczenie jej że mama chora jest awykonalne🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2022, 15:31
11+6
Prenatalne wszystko ok, chociaż lekarz sprawiał wrażenie jakby się spieszył.. może przez to że na NFZ.. tsk się spieszył że nie zapytał i zapisał że zapłodnienie było naturalne 🤨
Ostatni tydzień czuje się lepiej, wymiotowalam chyba tylko 3x. W tej ciąży już 3x miałam migrenę dlaczego dzisiaj byłam u neurologa. Niestety nie da się nic zrobić, mogę brać apap i robić zimne okłady na głowę.. mam nadzieję, że jeżeli tylko się nawodnie bóle głowy miną 😁
Będę mieć chyba traumę pourazową. Było strasznie. Nie mogła mi wsadzić wziernika, posłała po jakieś narzędzia na oddział, w międzyczasie przyszła jakaś druga, razem dały radę. Ale masakra. Bolało bardzo, mimo inupromu. Samo podawanie kontrastu to już pikuś. Potem spoko, tylko cały czas płakać mi się chciało. A potem ibuprom przestał działać...
Oba jajowody drożne.
Nie wiem czy się cieszyć, bo to znaczy że nadal przyczyna nieznana
W czwartek zrobiłam morfologię leukocyty wyszły 29. Wynik większy niż 2 lata temu. Paśnik odpisal.na 2 dzień kazał mi zmienić dawkę. Miałam dylemat co zrobić słuchać jego czy siebie. Postanowiłam iść na morfo w sobotę. A przy okazji zrobić betę
Ogólnie 1 i 2 dpt kiedy wychodziłam z Piotrusiem ciągnęło mnie w dole . Nigdy tak nie miałam. Głupia ja zrobiłam testy 2dpt, 3dpt,4dpt kreski były jasne ale wiadomo testy to testy. I wiadomo nie będę ciemnieć. A że do tej pory mam uraz z przyrostami to strach ogromny.
Już 2 dpt czułam że mogło się udać.
Mama mi mówiła że kiedy byłam na transferze po 16 Piotruś woził wozek i wolał aaaa i tak kilka dni. Kot przychodził przez 2 noce kładł mi się w tym miejscu co zarodek. Oni czuli szybciej niż ja.
Przechodząc do rzeczy zdecydowałam się iść dziś do laboratorium i przy okazji zrobić betę.
Leukocyty spadły mi na 17. Więc napisałam do Paśnika co dalej robimy. Bo myślę że lepiej iść dawka podstawowa nic nie zmieniać.
Beta 21 prog 27
Boję się, tak strasznie się boję.
W poniedziałek , środa , sobota powtórka
Z tyłu głowy jest ten strach.
Teraz tylko nie gratulować. Boję się okropnie. Mam uraz do tych slabych przyrostów jakie miałam z Piotrusiem. Kolejne dni pokażą co będzie.
Boże zostawiam ci w rękach mojego kropeczka 🙏🙏🙏🙏 Jezu Ty się tym zajmij 🙏🙏🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2022, 17:09
2 cykl - sierpień:
9dc monitor kazał rozpocząć testy.
18dc monitor cały czas pokazuje niski poziom. Zaczynam się denerwować porównując wyniki z poprzednimi danymi i za dużo myśleć co się dzieje.
19dc jest poziom wysoki.
20dc i 21dc monitor pokazuje szczyt. Zaskoczenie, bo nie ma kolejki dni z wysokim wskazaniem. Zostało mi 7 testów do zrobienia. Robię, żeby zbierać dane.
22dc poziom wysoki. Kolejne 6 testów już na niskim poziomie.
Wykorzystałam wszystkie 20 testów + 2 testy ciążowe (negatywne). Dało to wynik 2 dni z wysokim + 2 dni szczytowe + 16 dni z niskim wskazaniem.
31tc.. (31+0) tak...ja..ja dotrwałam..nie wiem w sumie jak,ale się udaje...nie potrafię tego pojąć,zrozumieć...ostatnio mam ciężki psychicznie czas..powinnam się cieszyć,że jestem już tak daleko,a jednak nie do końca potrafię. Ta sytuacja jest dla mnie tak abstrakcyjna,że aż niemożliwa...dlaczego nie mogło tak być z dziewczynkami? Dlaczego musiały odejść? Dlaczego nigdy nie będzie mi dane zobaczyć ich uśmiechu? Dlaczego? Puste,bezwzględne pytanie... oczywiście cieszę się,że mam pod sercem Bartusia..małą wiercipiętkę,na którą czekam niezmiernie,ale to poczucie niesprawiedliwości zżera mnie od środka...powinnam mieć 4 dzieci! 4!! a nie 1! (Już nie licząc wczesnych poronień)
Te ostatnie tygodnie doprowadzają mnie do płaczu niewiadomo z jakiego powodu..cieszę się i boję jednocześnie..boję się,że zaszłam tak daleko, a nagle jeb! I znowu moje życie się załamie...w tym tygodniu odstawiam prowastatyny..wiem że lekarze czuwają ale co jeśli nie zareagują w odpowiednim momencie? Co jeśli mały owinie się pępowiną ? Przecież jesteśmy już tak daleko..
nie mam sił. Jestem wykończona. Czuję się jak wrak człowieka. Za dużo...za dużo tego wszystkiego.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.