17dc...
Jutro nasz wielki dzień...
Walcz dzielnie mój zarodeczku, 🙏 zostań z mamusia już na zawsze, a zrobię wszystko żeby się udało... córeczko, bądź jutro z nami...

Dziś dzień przed Wigilia a ja mam doła że nam się nie udaję wg że cały czas stoimy w miejscu.
Chciałabym przed wakacjami byc juz po procedurze in vitro ale nie wiem czy się uda zgromadzić środki eh...

18dc... - Dzień transferu
Już po... Tak, dzisiaj zabraliśmy naszego kropka do domu... będzie Ci dobrze tutaj, w domu... córeczko, pomóż mu zostać z nami juz na zawsze, skoro Ty nie mogłaś... 😢
Czy to będzie świąteczny cud? Tak bardzo bym chciała, żeby tymrazem się udało... 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2021, 16:16

5+1
Pęcherzyk ciążowy 7,4 mm
Brak ciałka żółtego ale powinno się wykształcić pomiędzy 5+2, a 5+5 🤞🏻🙏🏻
Dzień lub dwa po pojawieniu się ciałka żółtego powinien się pojawić zarodek.
A serduszko ma deadline 6+1 🤞🏻🙏🏻
Okruszku, bardzo Cię kochamy i trzymamy za Ciebie mocno kciuki, dasz radę maluszku!! 💜💜💜

A41-A27-FD-12-E6-4795-B3-DC-1945-E1-D453-CE.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2021, 22:06

2 lata, 4 miesiące, 3 tygodnie i 3 dni razem

Młodemu ostro wjeżdża update systemu, zaczęło się w październiku od rezygnowanie z drzemek, w listopadzie doszły do tego lęki nocne i strach przed ciemnością. Od grudnia śpi bardzo nerwowo, wierci się, pojękuje, ma dosłownie syndrom niespokojnych nóg. Po nocy czasem zgłasza, że bolały no nogi (głównie piszczele), więc pewnie do tego wszystkiego dochodzą bóle wzrostowe. Od tygodnia całkiem się rozjechał harmonogram spania. Do łóżka zawsze idziemy o 19 (rytuał jest od urodzenia taki sam, muszę być obok dopóki nie zaśnie). Do niedawna zasypiał najpóźniej do 20 (zazwyczaj w 20-30 min). Obecnie potrafi się kokosić w łóżku nawet do godziny 23 (mimo, że cały czas kładziemy się o 19). Od trzech dni widać, że emocje w nim mega eskalują, wcześniej jak na dwulatka był całkiem opanowany. A teraz złości się, tak że aż sztywnieje, na szczęście przy tym nie wpada w tantrum i zazwyczaj nie płacze. Niestety jednak czasem znajduje ujście w tym, że mnie (lub kogoś innego) popchnie albo klepnie, wiem jak na to reagować, więc nie mamy eskalacji tego zachowania.

Trudny czas dla nas obu. Myślę że dla młodego szczególnie, widzę jak miota się w uczuciach, jak jego młody układ nerwowy aż miga na czerwono, pulsuje i paruje, a on nie wie co się dzieje. Widzę też, że im większy zachowuję spokój tym szybciej udaje się nam opanować sytuacje. Chociaż nie mogę powiedzieć, ostatnio mi też się raz ulało.

Siedzę u mamy w sypialni na łóżku (za plecami nie mam oparcia), jestem jakieś 20-30 cm od ściany, młodego dosłownie roznosi, biega po łóżku, skacze, szaleje. Staram się go jakoś wyciszyć, ale się nie udaje, w końcu odpuszczam, uznaję, że czas zrobić mleko i iść spać. W chwili kiedy wstawałam K wpadł na mnie całym ciężarem ciała, uderzyłam głową o ścianę tak mocno, że aż mi zadzwoniło w uszach (a młody nadal szaleje). Krzyknęłam "K, przestań", rozpłakał się. Rzadko na niego krzyczę reakcja jest zawsze taka sama, płacz, strach. Przytuliłam, przeprosiłam, powiedziałam, że nie chciałam go przestraszyć. Moja mama zaczęła go namawiać "przeproś mamę, mamie jest przykro". Poprosiłam, żeby tego nie robiła, że K jest teraz w dużych emocjach i to nie jest dobry moment. Poszłam do sypialni, K ze mną, wszystko o co poprosiłam wykonywał bez mrugnięcia okiem, mimo że wcześniej jakby nawet mnie nie słyszał. Zrobiło się spokojniej więc wytłumaczyłam co się wydarzyło, kiedy skończyłam, zabrałam się za zmianę pościeli. Młody siedział na swoim łóżku spokojnie, przyglądał mi się uważnie, po chwili zapytał:
Młody: mama smutna?
Ja: tak, jestem smutna
Młody: to przytulam

I mimo, że samo przepraszam nie padło, to po sposobie w jaki się przytulił wiedziałam, że to pierwsze, piękne, szczere przeprosiny.

Rozpisuję to tutaj, bo nie chcę aby kiedyś te ważne chwile zatarły się w pamięci.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2022, 22:25

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 21 grudnia 2021, 11:26

26 DC
Dzisiaj prawdopodobnie 7-8 dzień po owulacji. Rano zrobiłam kilka badań:
TSH: 0,087 uIU/ml 😱😱 w październiku było 0,4 i to już było nisko ale endokrynolog wiedząc o tym że rośnie mi TSH podczas brania leków do transferu zostawił mi dawkę letroxu 100. Nie wiem co robić, zostawić ta dawkę bo pewnie za tydzień zacznę brać leki do transferu, czy zmniejszyć do 75. Wizytę u endokrynologa mam dopiero 10.02 (na NFZ,). Prywatnie szkoda iść do kogoś kto nie zna mojej historii i nie wie, że TSH potrafi mi skoczyć w ciągu tygodnia z 2 na prawie 4.

Zbadałam też progesteron, wynik 15,40 NG/ml (norma dla fazy lutealnej to 15,9 NG/ml). Może nie jest szałowy ale chyba świadczy że owulacja była? 🤔
Witamina D na poziomie 43,30 NG/ml (wczoraj nie brałam tabletki) więc nie jest źle, ale od tygodnia biorę witaminę D3 6000 i myślalam że będzie więcej.
W tamtym tygodniu, chyba w czwartek zaczęło mi coś jak zapalenie pęcherza, ból w podbrzuszu i ukłucia ale nie chodziłam częściej do toalety, nie miałam parcia na pęcherz czy jakiegoś pieczenia. Profilaktycznie jednak kupiłam w aptece jakis lek bez recepty, brałam 3000 Wit C i dużo piłam. Niby to minęło, ale od czasu do czasu mam takie mocne ukłucia w okolicach jajników (?) naprzemiennie. Mam nadzieję, że to nie były początki zapalenia pęcherza i nie będzie to miało wpływu na transfer. 🥴

Boje się transferu 🙈😕 nie ma ekscytacji, że to już za chwilę, jest strach. Chce myśleć pozytywnie, chce wierzyć że ten ostatni zarodek da ciążę, ale jest to tak cholernie ciężkie.
Oby się udało 🙏🙏🍍🍍🍍


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2021, 13:18

aster Plan B. 21 grudnia 2021, 14:14

7 d.c.
Ostatni cykl na tabletkach (przynajmniej taką mam nadzieję). Na początku stycznia jadę na wizytę i okaże się, czy mamy zielone światło na inseminację. Dlatego bardzo czekam na ten Nowy Rok... W gruncie rzeczy jestem zadowolona z wyboru lekarza. Mam poczucie, że prowadzi nas w dobrym kierunku, jest bardzo konkretny, ale i empatyczny. Podczas brania leków moje miesiączki są jak lekki spacerek, bez bólu i czucia się jak flaki :P Nareszcie przechodzę okres z godnością :D

W międzyczasie przyszedł na świat siostrzeniec męża. Jeszcze nie widzieliśmy go na żywo, bo mieszkają za granicą. I chyba dobrze, że nie spotkamy się akurat w święta. Sprzeczne emocje - to jest ten stan który się czuje, gdy najbliżsi przeżywają coś czego samemu się najbardziej pragnie...

Natalia1992 Największe marzenie:) część II 10 października 2024, 20:22

Niestety poprzedni transfer zakończył się ciąża biochemiczną... Beta w 12 dpt była już spadkowa.
Dziś nowe nadzieje, kolejny II już transfer 😊 mam postanowienie wytrzymać z testowaniem dłużej

Dawno nie pisałam. Jestem już w 30 tc i czuję się jak pingwin - z usg Młoda nr 2 waży już 1,7 kg!
Masakra. Mam brzuch jak do porodu a tu jeszcze ze 2 miesiące trzeba chodzić :) Jednym słowem - grubo.

Młoda nr 1 poki co ma ban na przedszkole, bo ciągle mnie czymś zarażała i w sumie obydwie byłyśmy wykończone. Jednak siedzenie w domu z energiczna 3 latka jest momentami... wymagajace :D Trzeba mieć do tego dystans, żeby nie zwariować.

powinnam już powoli myśleć o torbie do szpitala. Póki co mam zamówione koszule do karmienia i wygramolone pudełko ze strychu z ubrankami z rozmiaru 56. Z tym, że musze trochę dokupić, bo to inna pora roku - pierwszą córkę rodziłam w upały, a teraz jednak zapowiada się zima.

Co do mojego macierzynstwa - to mam dużooo wyciagnietych wniosków z pierwszej lekcji. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się uniknąć depresji poporodowej.




Malinka2021 PCOS a dziecko 21 grudnia 2021, 22:26

19+0 tc

Wczoraj była wizyta, na szczęście wszystko ok z bobasem 😊 trochę się przejmowałam, bo przez 2 dni brzuch mi twardniał i już nie wiedziałam co się dzieje. Ale jest ok 🙂
Z badania moczu wyszły bakterie, dostałam furagin 3x2 przez 7 dni. Biorę od wczoraj wieczór i już czuje różnice przy siusianiu. Niby nic mi nie dolegalo, ale teraz jakoś tak 'pełniej' pęcherz się opróżnia.
Dzisiaj zaczęłam czuć wyraźniejsze ruchy malucha 😍 niesamowite uczucie 😍😍😍
Skarbie już nie mogę się doczekać naszego spotkania w maju 🥰🥰🥰

Jeheria No kiedy? 19 grudnia 2021, 11:33

32+6
Mateuszek (chyba takie imię bedzie??) ważył 2160g w piątek na wizycie (32+4). Macius w 33+0 wazyl 2095 a wiec podobnie. Wiec mam nadzieje ze urodzi się taki jak brat ok 3500g. Szyjka 5,5 cm i twarda... musze koniecznie kupic herbatke z lisci malin i wiesiolek bo nie chce znowu jak slon czekac na 41 tydzien.
Tym razem bede rodzic u mnie w miescie, nie jadę do Bialegostoku.
Doktor dał mi zielone swiatlo. Przepływy są w porządku. Łozysko jest stopnia II już. Ale czytalam ze tak jest w 3 trymestrze. Ja czuję się dobrze, cisnienie w porządku, czasami wyzszy puls ale tez doktor mówi że to normalne, do 120 uderzen/minutę.
Dzisiaj ubieramy choinkę i może pierogi ogarniemy, przynajmniej połowę bo to nasz przydział z dan wigilijnych. I zakwas z buraków z uszkami. Robię zawsze z przepisu Środy na yt i jest przepyszny.
Wigilia standardowo u Nas, przyjechala męza mama ze Szkocji, na stałe juz, to nasza pierwsza wspolna Wigilia od 12 lat, czyli moja pierwsza z Nią. Prezenty kupione i popakowane :)
Sylwestra planujemy w domu.
Siostra namawia mnie na wyjazd do babci 150km po Świetach ale ja juz chyba sie nie nadaję... fizycznie niby jest dobrze ale na takich wyjazdach Maciek bardziej wymaga uwagi, no i bez meza to tez juz ciezko by było, bo On do pracy ma.

Edit. No i Maćko od jutra na kwarantannie... Dziecko w grupie chore.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2021, 21:54

19+4

Święta, święta i po świętach. Było bardzo miło, dopóki się nie zważyłam - waga +4.5kg od początku 😅 tłumaczę sobie ze to przez makowca

Jutro wizyta, już nie mogę się doczekać aż zobaczę mojego synka 🥰 a w piątek połówkowe. Mąż nie może ze mną wejść przez tego pieprzonego wirusa. To ze jesteśmy zaszczepieni nic nie zmienia 😒

Przeraża mnie wizja kompletowania wyprawki...

Odebraliśmy wyniki chromatyny. Kolejna niewiadoma. Teoretycznie nie ma tragedii - 12% uszkodzeń. Niestety 26% niepełnej kondensacji.
Czekamy na androloga, nie mam póki co siły na samodiagnozowanie. Domyślam się, że problem tak czy inaczej będzie tkwił w genach męża. Jutro wyjeżdżamy na krótki urlop. Tak bardzo chciałabym przez ten czas po prostu nie myśleć 😕


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2025, 13:05

26 dc

Za jakieś 5 dni okres. Czas leci, chciałabym mieć już wolne i nie chodzić do pracy bo po prostu mi się nie chce 🙈. Nocki lecą mi ostatnio okropnie i jak wracam po 6 do domu to lecę jak opętana by jak najszybciej być w łóżku.

Czekamynadzidzie No właśnie ten awans byłby dla mnie sporym obciążeniem psychicznym i spędzając już teraz średnio 200 h miesięcznie w pracy doszło by mi jakieś 30 h dodatkowych. Dodatkowo do kliniki niepłodności czekają mnie wycieczki 60 km w jedną stronę. Bedac szaraczkiem łatwiej będzie mi wziąć wolne i wyjść wtedy kiedy będę musiała. Uważam że w moim przypadku albo kariera albo dziecko. Bo nie dam z siebie 100% w obu przypadkach.

PMS pełna para w tym miesiącu. 😢 Targają mną skrajne emocje, dużo myślę 💭 niby chce in vitro ale dla mnie to jakaś abstrakcja. Po nowym roku idziemy do banku zorientować się na czym stoimy i co nam mogą zaproponować. Trochę o tym rozmawialiśmy i jest w nas chyba za dużo entuzjazmu.

Rodzicom przynajmniej moim na razie nic nie mówię i nie wiem kiedy im o tym powiem. Oszczędzę sobie tym nerwów. Moja mama na bank zacznie zaraz czytać, później będzie wydzwaniać i mnie wkurzać. Nie chcę się przez to z nią kłócić.

Od kiedy zaakceptowaliśmy ze in vitro to nasza droga to i seks jest lepszy a ja przestałam zaprzątać sobie głowę czy okres będzie czy może jednak mam jakieś objawy.

Postanowienie: zaczac regularnie ćwiczyć bo ostatnio jestem mega leniwa. Mąż za to chodzi na siłownie i w sumie jest na diecie Chodakowskiej.

Powoli odchodze od zmyslow, wsluchuje sie we wszystko w moim ciele. Myslalam, ze dzisiaj rano zrobie test, ale stchorzylam.
Stwierdzilam, ze jutro rano polece do laboratorium kolo domu i nie jade do kliniki. Wynik im przesle jak juz je odczytam. Mysl o jutrze mnie przeraza, nie moge spac.Rano obudzilam sie z suchym pyskiem jak Sahara i wiem, ze to wynik stresu....to taki standardowy objaw dla mnie.

Mysl o jutrzejrzym dniu mnie przeraza. Czasami zastanawiam sie czy tylko ja sie tak zachowuje, ze nie panuje nad soba i ciezko mi oderwac mysli od transferu. Moi rodzice i siostra strasznie to przezywaja i to powoduje u mnie poczucie winy i od razu mam lzy w oczach.

A tak ogolnie to czuje sie normalnie, tylko z typowymi objawami na okres, bol plecow i podbrzusza.

Po poniedzialkowym badaniu progesteron mialam 14.79 wiec lekarz zwiekszyl mi dawke lutinusu na 3x2. Podczas dwoch ostatnich transferow mialam pierwsze brazowe plamienia 5/6dpt i teraz wydaje mi sie ze zostaly powstrzymane przez podniesienie dawki progesteronu.

Wiecie do bym chciala najbardziej, zeby beta nie wyszla 0, bo wtedy mialabym jakas nadzieje, ze cos sie tam minimalnie zadzialo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2021, 10:37

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 31 marca 2022, 13:24

7 dpt,

beta 1,55. Musiałby zdarzyć się prawdziwy cud :(

No dobra, decyzja podjęta, wracamy po mrozaki.
Plan jest taki żeby do końca kwietnia odstawić Helenkę od piersi (to będzie wyzwanie), w przyszłym tygodniu zrobić sobie kontrolnie badania krwi, tarczycy, wyrównać co się da, zacząć brać znowu kwas foliowy, który jakiś czas temu olałam, zacząć znowu jogę w wolnym czasie zamiast scrollowania niusów o wojnie na Ukrainie. Przygotować ile się da ciało i głowę. Umówić się na wizytę w klinice na przełomie maja-czerwca, jak już będę mniej więcej wiedziała który mam dzień cyklu (żyłam przez ostatni czas w błogiej niewiedzy, ale czas z tym skończyć).

Stresuje mnie to wszystko. Chyba nie czuję się jeszcze gotowa. Na pewno nie czuję się jeszcze gotowa. Czuję i wiem że Helena potrzebuje dużo mojej uwagi. Że chce mieć dużo mamy. Czuję że moje ciało jest zmęczone, nie ma wystarczającej ilości snu, karmione niezbyt dobrym i regularnym żarciem, bez odpowiedniej ilości ruchu, jest zaniedbywane na wszystkich frontach. Czuję się ja wewnętrznie niegotowa na nowe dziecko, nie mam w sobie jeszcze tej przestrzeni do wypełnienia, nie wiem jeszcze jak mogłabym pokochać kogoś innego, nowego tak bardzo jak kocham Helenkę. Nie wiem też czy kiedykolwiek w najbliższym czasie poczuje się wewnętrznie gotowa czy bardziej wypoczęta. Ale zbyt dużo czasu na czekanie nie mam. Mam 35 lat i endometriozę. Lekarz położnik po 8 miesiącach od porodu badał mnie i mówił że daje zgodę na dużo wcześniejsze staranie się o dziecko, najlepiej JUŻ bo po CC wszystko się zagoiło a endometrioza z czasem będzie się tylko rozwijała i zabierała szansę na rodzeństwo dla Heleny. I tak już trochę przeciągnęłam. Mamy jeszcze 4 zarodki i chcę je przyjąć póki szanse są relatywnie duże. A to oznacza brak luksusu czekania na gotowość mojej głowy i ciała. A zatem decydujemy się na działanie teraz licząc że ten krótki czas który pozostał wystarczy żeby się przygotować do ewentualnej ciąży. Lub porażki. Na to też nie wiem czy jestem gotowa. Jak to przyjmę, jak zareaguję. Teraz kiedy jeden z tych bezimiennych zarodkow stał się najukochańszą córeczką posyłającą buziaki i uciekającą przed zmianą pieluchy, nie wiem jak będę przeżywała niepowodzenia.
Trudno, są ludzie którzy mieli mniej czasu niż ja i dali radę, są super rodzicami, poradzili sobie ze stratami. Mnie muszą wystarczyć te prawie 4 lata przed urodzeniem Helutki i teraz te krótkie momenty które sobie wyszarpnę. Dam radę. Zepnę się i zmobilizuję. Zrobię miejsce w serduszku dla nowego człowieka. Ułożę w głowie plany postępowania w razie niepowodzenia. Zabdbam o siebie na tyle na ile to możliwe w tej sytuacji. Może po prostu się tego boję, bo zanim urodziłam Hele to było takie ciężkie to wszystko, te starania, zmagania, ciągle rozczarowania, a teraz będzie inaczej, jak już zacznę to jakoś pójdzie i nie będę tego przeżywała tak jak wtedy? Tak będę się trzymać tej myśli. Musi być jakiś optymistyczny akcent chociażby na sam koniec wpisu bo wyszedł smutno-depresyjny wpis pod tytułem "nie chce dziecka ale muszę". A ja bardzo chcę mieć więcej dzieci. Nie wiem czy TERAZ ale jak powiem PÓŹNIEJ to mogę się ich nie doczekać, a chcę dać im szansę. Więc zamykam oczy i mówię TERAZ i robię krok naprzód nie wiedząc czy napotkam stały grunt czy będzie tam przepaść.

P.S.1 wyszło dramatycznie, tak naprawdę to na codzień jestem bardziej stabilna ale jestem chyba przed okresem
P.S.2 nie mam komu opowiedzieć o swoich wątpliwościach więc muszę się tu uzewnętrznić
P.S.3 zdecydowaliśmy z mężem że jeżeli nie uda sie transfer tych 4 zarodkow to nie podchodzimy do kolejnej procedury. Będziemy pewnie przez jakiś czas próbować jeszcze naturalnie, ale jeżeli się nie uda to zostaniemy we 3. Przynajmniej taki mamy plan.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 24 grudnia 2021, 10:07

Święta w domu u rodziców. Żona brata właśnie ogłosiła ciążę. Cieszę się ich szczęściem. Ale wiadomo, że lekkie ukłucie poczułam.

Życzę Wam, Staraczki i Mamuśki, samych dobrych wiadomości :* z okazji tych zbliżających się świąt.

Ostatnie tygodnie u mnie w skrócie: kwarantanna, testy (i bynajmniej nie te ciążowe), siedzenie w domu... Czyli norma jak u wszystkich :D

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 24 grudnia 2021, 14:54

🎄🎄🎄
Dziewczyny!
Dziś na spokojnie, mimo, że wiem jak trudno jest kolejny raz samemu stroić choinkę, samemu dekorować pierniczki, czuć bardziej niż zawsze brak tych małych rączek 💔

Dziś niech będzie nam dobrze, tak jak jest. Niech będzie n przyjmie z najbliższymi bez rozmyślań, jakby mogło być.
Dziś doceńmy to, co mamy, całym sercem ❤️

Życzę tego Wam i sobie! Wesołych, prawdziwych Świat 🎄

I Święta -podobno to magiczny czas.... A ja nielubie tych wszystkich życzeń gdzie wszyscy życzą kolejnego dzidziusia.... A my juz stracilismy chęć do tłumaczenia kiedy będziemy sie starać. Przecież to nasze życie...

Ja życzę Wam udanych Świąt i oby wszystkie problemy opuściły was 🎄🎄🎄

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)