Hej Dziewczyny!
11tydz + 4d
We wtorek widzieliśmy Bobo 🤍 piękny mały człowiek rośnie 🥳
https://files.fm/u/jzk2dy4bb
Wszystkie badanie w normie, Dzidzia wyprzedziła poprzednio wyznaczony termin o 1 dzień. Widzieliśmy jak rusza rączkami i nóżkami 🤗Cudowny widok.
Wieczorem po wizycie powiedzieliśmy moim rodzicom i potem siostrze. Były łzy, radość i dużo pytań 🤭 Następnego dnia powiedzieliśmy teściowej, która też przyjęła to entyzjazmem.
Jutro dzień babci. Do mojej mamy na imieniny przychodzi większość bliskiej rodziny. Przy wszystkich wręczymy prezenty dziadkom 😇 znowu będzie płacz 😂
W następnym tygodniu mówię kierownikowi 🥺
Na dany moment czuję się wciąż bardzo dobrze, jedynie bardziej ssie mnie głód 😅 ale oby tak dalej 🤞
Odkąd jesteśmy razem marzyłam i wciąż marzę o wspólnym dziecku. Niesamowite jest to, że spotykasz kogoś i po jakimś czasie marzysz o małym człowieku, który będzie miał i Twoje i Jego cechy. To jak przypieczętowanie całej więzi łączącej dwie osoby, jakby nie dało się już więcej wyprodukować miłości między dwojgiem ludzi i trzeba ją wylać na nowego człowieka. Razem.
Cofnę się trochę. Cofnę, bo kiedyś bolało za bardzo, by do tego wracać. Dziś boli, ale bez tego bólu już nie wyobrażam sobie siebie. Pierwszy wpis jest bezpośrednio do Ciebie. Żebyś wiedział, mój przyszły cudzie, że przed Tobą „ ktoś tu był i był, a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma”.
Pierwsze 2 kreski - 23.07.2023 roku. Żaden szok, bo przecież staraliśmy się. Ogromna radość. Beta pozytywna następnego dnia. Już widziałam w swojej wyobraźni maluszka razem z maluszkiem mojej przyjaciółki, który urodził się 2 miesiące wcześniej. Znamy się 15 lat, zawsze tego pragnęłyśmy. Nasze dzieci razem w podobnym wieku.
Mijały dni, nie mogliśmy wciąż uwierzyć, beta rosła chociaż nie spektakularnie. Pierwsze sygnały chociaż nie alarmujące - bóle z prawej strony dość delikatne, ale charakterystyczne. Nawet mówiłam Twojemu tacie, że wiem chyba, w którym miejscu sobie maluszek ścieli miejsce na kolejne miesiące. Martwić zaczęłam się 3 dni przed tragedią. Poleciałam nawet na betę, żeby się trochę uspokoić, bo bóle były coraz mocniejsze i już ciężkie do zignorowania. Był 3.08. Beta była dobra. Po prostu dobra. Powtarzałam sobie - wytrzymaj do 9ego, wtedy masz wizytę. 6ego już wiedziałam. Po prostu to czułam. Będzie pozamaciczna. Napisałam to swojej przyjaciółce. Powiedziałam tacie. Martwili się, ale dla nich scenariusz z ciążą pozamaciczną był wytworem mojej solidnej nadinterpretacji - przecież to jest dość rzadka sytuacja, więc czemu akurat miała by mnie spotkać. Nie winię ich, sama bym tak komuś powiedziała, ale ja wiedziałam. Pojechaliśmy na izbę przyjęć, próbowali mnie odesłać na chirurgię, bo przecież nie mam jeszcze potwierdzonej ciąży, a skoro prawa strona to na pewno wyrostek. Nie dałam się spławić. Czekałam 4 h. Doczekałam się. Było po północy. Zaczął się nowy tydzień. Tydzień, w którym miałam go pierwszy raz zobaczyć. Padły słowa po których mój świat stanął w miejscu. Rozpacz za maluszkiem, choć ogrzewał moje serce przez zaledwie 2 tygodnie. Tyle czasu wiedziałam o nim. Ból jakbym straciła kogoś, kogo znałam całe życie. Udało mi się go zobaczyć. Jeden jedyny raz. Nigdy o nim nie zapomnę. Ty też będziesz o nim wiedział, że nie byłeś pierwszy, że masz swojego anioła stróża. Nasza rodzina zawsze będzie nasłuchiwać tuptania małych, niewidzialnych stópek.
To nie był koniec traumatycznych wydarzeń tego tygodnia. Mało brakowało, a by mnie tu nie było, ale jestem. Jestem i walczę o Ciebie cudzie.
19 dc
Otwieram pamiętnik, żeby poukładać swoje myśli. Ten tydzień to był rollercoaster. W poniedziałek wizyta w klinice Invimed. Dzień wcześniej pik na teście owulacyjnym. Podczas USG lekarka stwierdzila, że jestem już po owulacji (15 DC). Zrobiła ze mną wywiad odnośnie moich cykli i wydała werdykt, że mam za późno owulacje (około 17/18) i są słabej jakości. Jeszcze się nigdy nie spotkałam z takim twierdzeniem, mam wrażenie że tu na forum z takich owulacji najczęściej są ciąże. Poza tym podejrzewa polipa 0,6 cm w jamie macicy. Zaproponowała monitoring i stymulację od kolejnego cyklu. No i może byłoby to spoko, gdyby nie fakt że Staremu zapisała w tym samym czasie receptę na antybiotyki (bakteria w nasieniu) i wizytę u androloga. Jak po pół roku nie uda się zajść, to in vitro, bo daje najwieksze możliwości dalszej diagnostyki komórek jajowych. Z tego co wiem, nasienie po antybiotykoterapii jest marne, więc cały ten program leczenia skreslilam.
Ze względu na fakt, że nie wzbudziła mojego zaufania, w te pędy wysłałam Starego do androloga z bardzo dobrymi opiniami. I tu znowu totalnie confusing informacje. Badanie nasienia z marca (to z niską ruchliwością) wcale nie było takie złe i powinniśmy mieć już okazję zajść w ciążę, więc równoległe trzeba badać mnie. Niestety wyszły też żylaki powrózka nasiennego. Przez 3 msc stary ma brać jakiś lek na lepszą erekcję i lepsze nasienie + Diosminex. Po tym czasie badanie nasienia. Jak się nie poprawi i żylaki się nie zmniejsza, to zrobi zabieg. Teraz jeszcze leczenie bakterii i wstrzemięźliwość przez 2 tygodnie.
W kolejny poniedziałek mieliśmy iść do drugiej kliniki, ale odpuszczamy. Przesuniemy to na za 3 msc. W międzyczasie sprawdzę czy mam dalej polip, będę działać z dietetykiem żeby naturalnie jeszcze poprawić owulację i jakość śluzu. A właśnie. Lekarka z Invimedu nie poleca testu PCT, androlog poleca.
Gdzie się nie ruszymy, tam sprzeczne diagnozy i zalecenia. Ogólnie mam już tego dosyc. Stary chodzi smutny, mówi że teraz to już czuje te żylaki. Realistyczne patrząc, na poprawę po antybiotyku potrzebujemy z pół roku (dwa procesy spermatogenezy). Tak zakładam. No i próbuje się pogodzić z tą myślą, że mam małe szanse na #rodzew2024. Ale nie jest łatwo. Myślę ile przeszkód jeszcze przed nami. Stary podgaduje o inseminacji, ja wciąż marze o ciąży naturalnej.
😔😔😔
Cześć.
Jestem 4 dni po tym jak się dowiedziałam iż owulacje mialam .
W środę i czwartek bolał mnie tak niesamowicie brzuch inaczej niź na miesiączkę a także inaczej jak w poprzedniej ciąży.. czułam się chodzby ktoś mi tam balon na siłę chciał wepchnąć .. Także miałam mdłości lekkie .. czy to luteina , chcoiax w poprzednim cyklu z luteina takich objawów nie miałam może doszło do zapłodnienia.. no nic muszę czekać do 2 giego lutego aby zrobić testy 🤞🤞🤞🤞🤞🍀🍀🍀🍀☺️🤗
Postanowiłam, że będe zapisywac te infwcjw od córki. Znoqu mamy chorobę. I serio ciezko mi dobrać leki bo jak podam dosutnie to wymioty jak tyłkiem to biegunka.
To juz 2 infekcja w tym miesiącu. Na dodatek przyjechał do nas siostrzeniec i tez musze go postawic na nogi bo tez zawsze nam pomaga a tym razem on potrzebuje pomocy ja narazie się trzymam jem te witaminy i chyba zaczne znowu biegać tylko kiedy znaleźć czas na te ćwiczenia ? Mógłby powiwdzieć hallo masz czas skoro nie śpisz o 2 no tak a przed chwila sprzatałam po biegunce robiłam hurtowo herbaty podawałam leki oby mnie nic nie rozlożylo bo to najgorsza opcja z możliwych.
Przygotowania do kolejnego cyklu - Luty
(Moje)
💊 Suplementy i leki: Viridian Fertility For Woman, Letrox, Neurovit (co 2 dzień), Fertistim, B12 (500mcg), Omega 3, Metformax, Probiotyk (Sanprobi)
🌡️Pomiar temperatury od 2dc do 🤰
🤸♀️Sport: Rowerek stacjonarny
--> Do owulacji:
🌡️ Testy owulacyjne: horieny (od 4dc)
🥗 Dieta: nasiona słonecznika, orzechy brazylijskie, 2.5l wody dziennie
➕ Dodatki: Żel conceive plus
--> Owulacja:
💊 Suplementy: ACC Optima, NAC (3-7dc)
➕ Dodatki: Żel conceive plus
--> Po owulacji:
🧾 Testy ciążowe: testeo i doz
🥗 Dieta: plasterek ananasa dziennie, ciepłe posiłki (szczególnie zupy)
💊 Suplementy: magnez
(Męża)
💊 Suplementy i leki:
- Fertilman plus (3tab) + supramen (3tab), agapurin, cyklo3forte, tamoxifen, witamina C 1000, omega 3 (2x1000), maca, ACC Optima (owulacja), l karnityna (1000), n acetylo l karnityna (500), l glutation (500), tauryna (do dopisania), maca (2x500), acertin (1saszetka), koenzym Q10 (200), tauryna (1.5 TAB ok. 1125), l arginina (2000)
- sulfasalazyna, doloxib, mesopral, probiotyk (na ZZSK)
🥗 Dieta: 2l wody dziennie, ograniczenie fast foodów
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2023, 19:02
5 dpt
Nadal budze sie ok 4:00 😵💫🫣 Na bete ide jednak w srode 1/02 czyli 7dpt. Jakby nie wyszlo >0,200 to moglabym sprawdzic przyrost w piatek 3/02. A tak to od piatku 3/02 48h mija w niedziele 5/02 i nie ma jak sprawdzic.
Jestem od dzisiaj do srody sama, takze zaraz odpalam Netflix’a i tzw. chill.
A weekend byl naprawde super - kolacja z przyjaciolmi w niedziele, Hala Gwardii w sobote, akupuntura w piatek. I leca dni 🙃
30 dc. 8 dni od zastrzyku. Od soboty biorę luteinę. Ma w tym cyklu zwiększona pod język rano a wieczorem do pochwy. Pod język jest gorzka mega ale ujdzie. Z objawów tylko troszkę plecy mnie bolą na dole i czasem dół brzucha jak na okres. Śluz się zmienił na kremowy ale to zawszę tak jest przy luteinie. No cóż spokojnie czekam co będzie to będzie:( czekam aż jeszcze do 7.02..
Ten ból jest tu dlatego, że MIŁOŚĆ była pierwsza...
Nie ma dnia w którym byśmy nie tęsknili.
Ciąża zakończona 5 listopada 2023
Dawno się nie kłóciliśmy. No to dzisiaj poszły iskry na budowie. Dosłownie. Pierwsze ścięcie mieliśmy około południa. Jednak zacisnęłam zęby i poszłam sprzątać, bo takie miałam plany. Przyszedł po jakieś pół godzinie, przeprosił, pogadaliśmy, spoko. Drugie ścięcie przyszlo około 15. I tu już poszło "na noże". Poleciały piwko i glo przez okno, wiem, głupie to było z mojej strony, ale już słów na Niego nie miałam. Doszło do tego, że ten Dureń nie chciał wracać ze mną do domu. No dureń. Jest zima, a my na budowie nie mamy ogrzewania, poza kominkiem. 🤦 Psa bym nie zostawiła, co dopiero Męża. Wróciliśmy do domu, oczywiście obrażony, że Go nie zostawiłam. Poszedł spać. I wiecie co? Ja nawet nie wiem już o co się zaczęła ta kłótnia. 🤦 A wiem, że potrwa, oj, potrwa... Tak czuję w kościach... I nie, nie będzie seksów na zgodę. Nie tym razem...
Wzięłam gorący prysznic. Nalałam sobie czerwonego wina (a co! niech chociaż endo korzysta). Wyciągnęłam zbożowe krakersy. Zaraz włączę sobie jakiś film. Jak to nie pomoże, to mam jeszcze Kinder Bueno na dobicie. Szlag z tą dietą pod IO. Dzisiaj potrzebuję.
Głowa mnie od tego wszystkiego boli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2023, 18:45
19.01.2023
Kolejna wizyta kontrolna.
Weszłam na nią z łomotającym sercem. Lekarz super - od razu zaprosił mnie z marszu na USG.
Bałam się tego co zobaczę- dojrzałam najpierw dużego Kropka ale nie widziałam migającego punktu.. lecz po kilku sekundach lekarz mowi: wszystko wygląda dobrze 😍
Wg OM: 8t6d
Wg USG: 8t5d
CRL: 2.05cm
FHR ❤ 183 BMP
Wszystko wygląda bardzo dobrze i fizjologicznie, pępowina ok, żadnych obrzęków. Nie ma na ten moment nic, co wskazywałoby, że może zadziać się coś niepokojącego.
Pytałam oczywiście o ryzyko, że coś pójdzie nie tak - mówił, że 8/9tydz jest taki graniczny, ryzyko jest coraz niższe.
Plan dzialania:
-wizyta za 2tyg
-badania krwi 1 trymestru + tarczycowe + mocz i morfo
-krzywa cukrowa ze wzgledu na moją IO.
Accofil zgodnie z zaleceniami dr P odstawiłam w 7t6d.
Teraz również mam już odstawić Glucophage. Jeśli z krzywej wyjdzie cukrzyca ciążowa to wtedy zobaczymy.
Progesteron zostawiamy jeszcze do następnej wizyty w niezmienionej formie.
Bardzo się bałam tej wizyty - ostatnie dni są dla mnie łaskawe - praktycznie zero objawów, więc główka pracuje.. ale Kropek walczy 💪 mój kochany Kropek mądrzejszy od mamusi..
🥰
Edit:
objawy z ostatnich 2 tyg:
Senność, zmęczenie, mega wyczulenie na brzydkie zapachy, czasem wzdecie/lekkie mdłości, apetyt raz jest a raz nie ma, dziwne sny, od 4tej rano nie mogę spać
Odrzuciło mnie od kawy (mnie kawosza :o I herbaty)
Kiszone i słodkie mogę jeść kilogramami
A i mąż mówi że marudzę 🤣
Kropku walcz 💪 i zostań z nami na zawsze 🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2023, 09:06
Boje sie jutra. Ze zadzwoni telefon, wyświetli sie nazwa kliniki i to beda embriolodzy z informacja, ze Zarodeczki nie przetrwały 😣
Wiem, ze nie mam już na nic wpływu a te myśli jedynie sprawiają, ze czuje się zle. Ale im dalej w ta niedziele, tym bardziej boje sie tych kolejnych dni. Z pozytywnym mysleniem mam rozne doświadczenia. Akurat w temacie staran czy w czasie ciazy nic nie pomogło. Przeciwnie, wzmogły szok. Wiec chyba najlepiej nie myśleć, ale jak ?
Słucham muzyki, takiej z moje „młodości” (bo nadal jestem młoda
) i trochę mi lepiej, ale tylko trochę i na chwile. Biegać nie pójdę bo nadal mam wzdęty lekko brzuch i czuje momentami jajniki.
Myślę tez, ze progesteron, który teraz ładuje w siebie w dużych dawkach nie pomaga w jakiejkolwiek równowadze.
Zaczęłam tez od dziś Encorton 10 mg - 3 dni przed transferem. Zapomniałam zapytać o heparyne - od kiedy. Dzień przed czy od dnia transferu ? Poczytam.
Przewertowałam tez watek o relanium. Poproszę o to. Jeśli dojdzie w ogóle do transferu 
Ehh, ide gotować peczotto bo w piątek i wczoraj sobie pofolgowala i wcale nie bylo to dobre dla mojego zoladka czy ogólnego samopoczucia. A potem książka, może spacer, przesac noc i przezyc kolejny dzien 🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2023, 13:43
Jest cudownie. Wszystkie moje problemy jakby na chwilę gdzieś uleciały 🤍
Temat zbyt wysokiej homocysteiny przez ostatnie miesiące siedział mi w głowie. Bo utrudnia implantację, bo zwiększa ryzyko wad u płodu. Zaczęłam się suplementować, a tu wynik wzrósł jeszcze bardziej. No koszmar. Śniło mi się to po nocach, serio. Że za rogiem ivf, a mi takie wredne coś popsuje wszystkie plany. Lekarze rozkładali ręce, a ja zaczęłam szukać pomocy na ovu.
Wywaliłam wszystkie suple, które brałam do tej pory i przeszłam na polecane przez dziewczyny:
1. Swanson B6 P-5-P 20 mg
2. Swanson Quatrofolic 800 ug
3. Naturell B12 500 mg
4. Cholina 500 mg
5. Cynk 15 mg
6. TMG 3000 g
Wczoraj (po 3 tygodniach) skontrolowałam poziom homocysteiny i w pierwszym momencie pomyślałam, że mój wynik to jakaś pomyłka.
Kwas foliowy spadł z 27,3 na 21 ng/ml.
Witamina B12 spadła z 1020 na 804 pg/ml.
Ale hitem jest homocysteina. Z 23,3 zmniejszyła się do 10,2 umol/l!!! 🥹
Spodziewałam się może lekkiego drgnięcia w dół, ale taki wynik przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Jestem taka szczęśliwa. Spadł mi ogromny kamień z serca. Czy ktoś chce buziaka? Z chęcią Was ucałuję ❤️
1 listopada odebraliśmy plan leczenia z naszej kliniki i wysłaliśmy go ekspresem do nowej kasy chorych. Teraz czekamy na zgodę. Klinika poprosiła w naszym imieniu o dofinansowanie 3 procedur ICSI. Kwalifikujemy się do 100% refundacji.
Jeśli kasa chorych da nam w miarę szybko zielone światło, 20 listopada zaczniemy stymulację. W tej euforii pomyślałam nawet o odpuszczeniu badania zarodków i transferze już w grudniu. Ostatni Dzidziuś był przecież genetycznie zdrowy.. Ale nie chcę podejmować żadnej decyzji w emocjach. Porozmawiam z lekarzem na ten temat.
Pogoda za oknem staje się coraz bardziej "moja". Kocham zimę - kojarzę z nią najwięcej pięknych wspomnień. W każdą zimę od początku naszych starań przynajmniej raz byłam w ciąży. Niech to będzie dobry znak.
🤍🤍🤍
Dziś powtórka z badań. Komplet: czystość, posiew bakteriologiczny, posiew mykologiczny. Wyrobiłam się przed okresem 🙂 W międzyczasie dostałam już flucofast i nystatynę. Kciuki za leczenie!
Cześć Kochane. Jeszcze raz dziękuję Wam ogromnie za wsparcie. Wiem, że czekacie na jakieś wieści.
Dziś jest trochę lepiej... Plamię delikatnie na brązowo, na wkładce niewiele zostaje. To jest teraz ewidentnie taka stara krew, jakby organizm się oczyszczał. Wczoraj wieczorem trochę kłuł mnie jajnik, poza tym brzuch mnie nie boli. Czuję się jak przed krwawieniem, piersi są bardzo wrażliwe i mogłabym cały czas spać. Wstaję tylko do toalety, mąż robi przy mnie wszystko. Przynosi mi jedzenie do łóżka, jeździ codziennie do apteki po nowe leki. Ogarnął intralipid w naszym mieście, bo razem z panią doktor ustaliliśmy, że podróż 700 km na usg nie jest w tym momencie najrozsądniejszym pomysłem. Na serduszko jest za wcześnie, więc co najwyżej byśmy zobaczyły, czy pęcherzyk urósł. Najprawdopodobniej jutro podłączą mi kroplówkę w domu, żebym nie musiała nigdzie chodzić. Najlepsze, co mogę zrobić, to dużo odpoczywać i wierzę w to, że Dziecko przeżyje, a krwotok się nie powtórzy. Odstawiłam acard i biorę bardzo małą dawkę heparyny. Ciężko wyważyć złoty środek, bo ja tych leków przeciwzakrzepowych potrzebuję i może być źle, jak je odstawię. Ale nie wiadomo, jaką dawka nie spowoduje ponownego krwawienia. Mam wziąć jeszcze inny lek uszczelniający naczynia krwionośne i zapobiegający krwotokom. Wczoraj dostałam konkretny zastrzyk w udo, który ma ochronić mnie i dziecko przed konfliktem serologicznym. Po południu mam się zdzwonić z panią doktor.
Dostanę prawdopodobnie kolejne zwolnienie na 2 tygodnie. Nie wiem, czy być fair i powiedzieć szefowej szczerze jaka jest sytuacja, czy po prostu wysłać jej l4 i nie mówić nic. Ja czuję taką niepewność, że boję się komukolwiek powiedzieć. 2 tygodnie temu napisałam koledze, który mnie zastępuje, że jestem chora i nie będzie mnie przez najbliższy czas, a on dopytywał, co mi jest dokładnie. Uznałam, że to mało taktowne zachowanie z jego strony, tym bardziej, że znamy się bardzo krótko i mamy kontakt czysto służbowy. Długo się zastanawiałam co wymyślić, aż w końcu dyplomatycznie nie odpisałam mu nic. Ale teraz, kiedy sytuacja się przedłuża i on został sam z całą pracą, nie wiem czy nie należą mu się jakieś słowa wytłumaczenia. Co byście zrobiły na moim miejscu?
Póki co leżę i staram sobie zapełnić jakoś ten czas.. Na netflixie za bardzo nie mogę znaleźć nic interesującego. Lubię filmy, w których coś się dzieje, jest jakaś zagadka (najbardziej thrillery), ale chyba powinnam sobie oszczędzić dodatkowego stresu związanego z oglądaniem takich filmów.
Założyłam też pamiętnik dla Maluszka, ale póki co wstrzymałam się z pisaniem, bo nie chcę, aby to był smutny pamiętnik.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2023, 12:14
Updated wieczorny: było małe beżowe plamienie i tyle... Dziwnie to jakoś wygląda. Będę obserwować i updejtować xd
Ale serio, mam w pracy zaplanowane najciekawszy projekt od lat. Jaram się na niego. Gdyby coś wyskoczyło...
Cisza.
To, czego najbardziej nie lubię w naszym związku, małżeństwie to cisza.
Cisza trwa od wczoraj.
Dzisiaj rano Mąż wstał, zebrał się i pojechał na budowę. Bez słowa.
Wyciągnęłam rękę na zgodę, oczywiście. Zrobiłam Mu jedzenie i pojechałam do Niego, ale...
Cisza. Więc popłakałam się znowu i wróciłam do domu.
Bez sensu było tam siedzieć obok siebie.
Wrócił. Cisza.
I tak siedzimy sobie, obok siebie.
W ciszy.
Ta cisza mnie zabija, ale wiem, że cokolwiek teraz nie powiem to sprawi tylko, że znowu będę płakać.
Więc milczę. Nalałam sobie wina i milczę.
Cisza.
Nawet owulacja chyba się wystraszyła tej ciszy.
Śluz z wodnostego znowu zrobił się kremowy.
Tempka skoczyła, ale to pewnie od ciężkiej nocy i wczorajszego wina. Chociaż może tak sobie tylko wmawiam, żeby mieć jeszcze nadzieję na ten cykl...
Cisza.
Zastanawiam się nad odwołaniem wtorkowego monitu. Przecież i tak nic z tego nie będzie.
Cisza.
Cholerna cisza.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2023, 20:48
W czwartek miałam wizytę u gina.
Torbiel zniknęła! 😃
Udało nam się zmienić Czarkowi sposób usypiania na noc. Do tej pory zasypiał na butelce. Teraz butelkę dostaje na przewijaku i zajada podczas ubierania. Udało nam się przez to zejść z wypijanych ilości mleka z 240 na 90 w tydzień 😱. Z zasypianie en, odpukać też jestblepiej. Początkowo były wrzaski i protesty, sąsiedzi pewnie wzywali egzorcystę i MOPS 🙉🙈. Teraz krzyczy krócej i zasypia szybko. Całość trwa max 15 min, jeśli jest jakiś opór ze strony młodego. Nie jest idealnie, ale jest lepiej. Mam nadzieję, że jeszcze tydzień lub dwa i po włożeniu do łóżeczka będzie się od razu kładł już bez protestów.
17dc
5dpo (chyba..)
I znowu powtarza się schemat poprzedniego cyklu. Miałam się nie nastawiać, nie myślec, podejść luźno, nie szukać objawów po owulacji.. a znow to robię.
Łapie się na tym że co chwila tu zaglądam, czytam pamiętniki, fora. Myśli cały czas krążą wokół ciąży. Boję się strasznie że to może mieć negatywny wpływ na proces zapłodnienia, ale nie potrafię odpuścić. Jestem aktywna w pracy i po pracy, serio mam czym zająć mózg. Ale w każdej wolnej minucie klikam ikonkę ovufriend..
Chyba się od tego uzależnilam.
Jak odpuścić?
🥺🥺🥺
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2023, 17:13
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.