Po piątkowej wizycie jest zgodnie z planem... punkcja jutro 🙏

Jestem trochę rozczarowana i nadwrażliwa. Dostałam telefon z kliniki, ale zamiast doktor zadzwoniła recepcjonistka z informacją, że doktor widział wynik bety ( tylko taki podałam wcześniej, bo wynik progesteronu i estradiolu miałam właśnie podać gdy oddzwoni) i przyrasta w normie więc umawia mnie na wizytę 19lipca czyli 30 dni po transferze. Na co ja, że miałam podać jeszcze estradiol i progesteron. Trochę mnie to zażenowało, bo opinia recepcjonistki, że jest okej mnie nie uracza. Skoro nie jest aż tak istotny to po co go zlecił? Ma zapierdziel napewno jak zwykle. Uznałam, że i tak wyślę do kliniki wynik z diagnostyki i jeśli będzie miał chwilę to niech zerknie. Jeśli będzie okej to nie potrzebuje kontaktu. Jeśli ma zastrzeżenia to wtedy czekam na receptę. Nie wiem, wciąż nie wierzę. 30 dni oczekiwania na wizytę to mega długo. Nie wiem czy chce żeby mąż był wtedy przy mnie. Odciągam złe myśli, ale czasami boję się, że skończy się jak poprzednie. To by nas zniszczyło, wiem to.

Dobra, złe myśli precz. Będzie dobrze. Musi 🍀 Spotkamy się za 30 dni ❤️

Edit. 17 dni 😅 Mam jakieś zaćmienia mózgu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2024, 09:01

Dlaczego życie zadrwilo ze mnie kolejny raz? 😭 co ja takiego złego zrobiłam?

Poczułam się jak dziecko, które marzyło długo o jakiejś zabawce, aż e końcu rodzice kupili, pokazali, pozwolili popatrzec, dotknąć i po chwili zabrali, zostawiając dziecko, nierozumiejące co właściwie siw wydarzyło 😭😭

Boże, czemu dales mi pokochać kolejne dziecko tylko po to żebym zdazyla je pokochać i żeby znowu zniknęło z mojego życia?
Okruszku, mamusia tak bardzo chciała żebyś został z nami... 😭😭 pamiętaj, że mamusia zdazyla Coś pokochać 😭😭


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2024, 22:36

01 lipca 2024
Cykl starań: 2 | Dzień cyklu: 4
Nie udało się za pierwszym razem. Trudno, staram się o tym nie myśleć. Mało komu się udaje od tak. Nowy cykl to nowa nadzieja, tym bardziej, że pokładam nadzieję w najbliższych dniach.
M. idzie na badania nasienia. Z jednej strony się cieszę, z drugiej boję. Boję się wyników, tego czy interferon, który M. przyjmuje przy okazji go nie „wyjałowił”. Mimo, że szukałam informacji na ten temat nie dokopałam się do niczego co potwierdzałoby moje przypuszczenie. Nie wiem co wtedy zrobimy.
Ja idę do ginekologa po skierowanie na podstawę podstaw: Estradiol, LH, FSH, Prolaktyna, Testosteron oraz AMH. Może jeszcze zbadam proga, ale to pozostawiam decyzji lekarza. Od razu zapytam o możliwość monitoringu owulacji.
Coraz lepiej mi idzie niemyślenie. O ciąży, o testowaniu, o wszystkim. W pracy zajmuje się pracą, ale w domu mam sporo gorszych momentów. Dlatego rozpoczynam projekt: książka w 30 dni. To pochłonie zdecydowaną większość mojego czasu. Kocham pisać, a wydanie książki to moje marzenie. Nie omieszkam się pochwalić postępami (lub ich brakiem). Pomysł na fabułę jest. Bohaterowie rozpisani. Wstępny plan zrobiony.
Żeby nie było, książka nie będzie w temacie około ciążowo dzieciowym, a dystopijną wizją przyszłości, więcej szczegółów już wkrótce.

Trzymajcie kciuki. Wierzę, że wszystkie marzenia zarówno moje jak i wszystkich innych osób wkrótce się spełnią. Jakie by one nie były ♥️

Witam Witam w Lipcu .
Ponad 2 miesiące nic nie pisałam .
wiec może od poczatku.. po tym jak nie odezwał sie tamten szpital do ktorego miałam isc w pierwszej kolejności na Histerlaparoskopie napisałam do doktorki ktora pracuje na Polnej w Poznaniu odpisała mi w ten sam dzień a na drugi dzień miałam już termin dokladnie na 23 lipca a przyjecie mam 22 lipca wiec za rowne 3 tygodnie bede operowana z jednej strony bardzo sie ucieszyłam z drugiej jednak sie boje! w koncu to operacja...
po jakims miesiacu odezwal sie ten pierwszy szpital wyjasnil ze nie dostal tej pierwszej wiadomości a tej drugiej nie widzial po prostu.. tam moglabym miec szybszy termin ale stwierdzilam ze już nie zmieniam poczekam cierpliwie :)
po kilka dniach pani doktor zadzwoniła i opowiedziala jak to wszysrko bedzie wygladać itp.

Druga sprawa jakaą chciałam poruszyć to te moje nieszczesne owulacje... a raczej ich brak.. 2 ctkl mam bezowulacyjny poprzedni był z torbielą . a zwykle po torbieli mam cykle po 17-20 dni wiec wolalam teraz nie ryzykować i od 14 dc biore luteine żeby wbić sie s terminem na laparo (prosze nie oceniać) ;)

Trzecia sprawa ktora mnie chyba najbardziej zmartwiła ostatnio to zbadałam amh 2 lata temu było 2.14 a teraz wynosi 0,647... nie wiem jakim cudem tak zmalało... czytalalm rozne opinie że może to przez Endometrioze ? (to moje takie podejrzenie)
od 2 lat około mam bolesne miesiaczki i obfite...
może tez byc tak że ta torbiel w poprzednim cyklu tak namieszała.. mam nadzieje że jak zrobie badanie po laparoskopi to sie zaskocze a nie zmartwie jeszcze bardziej...

Najblizszy plan to ta laparoskopia i pol roku naturalnych starań jeśli sie nie uda planujemy w 2025 in vitro :) wszystko zalezy od tego co wyjdzie też w laparo :)

Pozdrawiam :)

Po wizycie...
Ogniska endometriozy na dwóch jajnikach. W jednym ognisku torbiel krwotoczna - to dobrze, znaczy,że z tego jajnika są owulacje.
Lekarz postawił sprawę jasno.
Albo zajmujemy się ogniskami, albo zostawiamy te ogniska i walczymy o ciążę.
Na ten moment dostałam jedynie duphaston. I mętlik w głowie i poczucie, że wróciliśmy do punktu wyjścia i znowu będzie ciężko...

Lenie się jeszcze w łóżku popijając kawę. Dziś myśli okej, nastrój też. Nikt oprócz mnie i męża nie wie o ciąży. W poprzedniej odrazu wysłałam zdjęcie pozytywnego testu siostrze. Rodzicom powiedzieliśmy 1,5 tygodnia później mimo, że widoczny był tylko pecherzyk. Tym razem chce poinformować wszystkich po prenatalnych. Moja siostra wychodzi za mąż, nie chce przyćmić jej dnia i spowodować strachu o nas ze względu na wcześniejsze poronienie. Wtedy bałam się ciągle, myłam się w letniej wodzie, bo nie wskazana jest gorąca, bałam się siedzieć w autobusie który buczał i trząsł się ze starości, bałam się wielu rzeczy i uważałam na wszystko, a mimo to straciłam tą ciążę.

W lutym mieliśmy pierwszą wizytę w klinice. W marcu punkcja i pierwszy transfer po którym też bardzo uważałam. Nastawiona byłam na powodzenie za pierwszym razem. Popłynęła łezka po negatywnej becie, ale bez dramatu.

Drugi transfer - ponowna nadzieja, którą napełniła dziewczyna oczekującą w kolejce na swój transfer. Ponowna porażka, ale już chyba bez łez.

Do trzeciego transferu podeszłam inaczej. Chyba straciłam nadzieję. Nastawiłam się na " odklepanie" tego i kolejnego transferu żeby wykorzystać wszystkie blastki i w ciągu pół roku się diagnozować. Pół roku, bo na tyle za miesiąc wyjeżdża mój mąż. Miałam plan, że w tym czasie przyjdę badania, może zabiegi. Wtedy gdy wróci podejdziemy do drugiej procedury. Los postanowił inaczej. Wciąż nie wierzę. Pobrałam aplikacje. Według niej termin porodu to 7.03. Powrót męża to połowa lutego. Oby zdążył 😅

🍀Oby było dobrze 🍀

Jest krew, więc zaczęło się... moj okruszek idzie do siostry... 😭
Dzieci, pomóżcie mamusi mieć jeszcze jedno dziecko tutaj na ziemi... Tak bardzo chciałabym mieć dziecko, chciałabym żeby on nie był sam... okruszku, myślałam ze to będziesz Ty, niestety nie było Ci dane...

Zosis Pamiętnik starań Zosi 4 lipca 2024, 19:26

Ciąża zakończona 4 lipca 2024

Meggy88 Moja codzienność 🌿 4 lipca 2024, 13:32

Już po.
Pobrali 13 komórek, a 6 było dojrzałych.
Jutro będę mieć więcej info.

Jak zawsze, w klinice czuje się mega zaopiekowania.
Mam wrażenie, że ta punkcję i narkozę znioslam lepiej, bo czuję się na prawdę dobrze.

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 26 maja 2024, 13:52

Miałam nie pisać nic nowego, nie lubię dodawać wpisów w tak krótkim odstępie czasu.
Ale dzisiejsze przemyślenie jednak jest tego warte.

Tak naprawdę dopiero teraz zaczęłam zdawać sobie z tego sprawę, z czym wiąże się to, że jesteśmy bezdzietni.

Ja nie wiem, czy kiedykolwiek ktokolwiek narysuje mi laurkę, choćby dziecięco-pokraczną, ale przez to najpiękniejszą na swiecie. Nie wiem, czy będzie mi dane tulić do serca coś poza kotem. Nie wiem czy kiedykolwiek zobaczę uśmiech który nie jest uśmiechem cudzego dziecka. Powoli zaczynam wątpić w to, że kiedykolwiek usłyszę skierowane w moją stronę "mamo", że zawsze będę już tylko "Patrycja".


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2024, 14:10

3 lata, 11 miesięcy razem

Za miesiąc mój syn kończy 4 lata... czasami nadal nie mogę w to uwierzyć.. 4 lata razem. Ostatnio rozmawiałam z drugim rodzicem jak bardzo starania wpłynęły na nasze życie, jak zmieniłam się po poronieniu, jak zatapiając się w bólu po stracie nie zauważyłam bólu drugiej osoby oraz jak bardzo oddaliliśmy się od siebie po pojawieniu syna. Na tyle, że związek który można było uznać za idealny, rozpadł się. Nie było łatwo, pierwszy rok z HNB to naprawdę ogromne wyzwanie, ale o dziwo zgodnie uznaliśmy, że gdybyśmy mogli cofnąć czas, nic byćmy nie zmienili. Pozostajemy w przyjacielskich relacjach. Nasz syn mimo, że wychowywany osobno, nadał naszym życiom nowy sens. Bycie mamą to ogromne wyzwanie, nie sądziłam, że aż tak ogromne, ale jednocześnie to najpiękniejsze co mnie spotkało w życiu.

Niezmiennie uwielbiam kiedy młody mówi:
"ale nie idź bez mnie"
"ja tobie podawuje"

Lub inne typu:
-mamo później trzeba wyrzucic klamczucha
-a co to jest klamczuch
-no to (pokazuje kauczuka) 😂
-a co mu sie stalo?
-ja go nie ugryzłem 😂😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2024, 08:12

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 3 lipca 2024, 20:39

5t6d?
IMG-20240703-201723.jpg
Widziałam dzisiaj moją kropeczkę. Urosła bardzo ładnie od poprzedniej wizyty. Ma już widoczny pęcherzyk żółtkowy. Gdzieś tam kryje się nasze małe dzieciątko. 🥹

Kropeczka jest kilka dni młodsza przez różne zawirowania z początku, w tym prawdopodobnie bliźniaka który był większy i jej przeszkadzał a finalnie się zawinął i zniknął. Ale kropeczka rośnie aktualnie w bardzo dobrym tempie. ❤️

Lekarz był bardzo zadowolony z dzisiejszego obrazu USG!

Widzimy się 18.07 🍀 Czy maleńkie serduszko zabije wtedy na moich oczach i zostanie moim najcenniejszym pierścionkiem z brylantem? 💍 Taką mam nadzieję.

Poza wszechogarniającym dzisiaj stresem, czułam dziwny spokój. Nie bałam się wyniku wizyty, bałam się samej wizyty. Nie potrafię tego wyjaśnić.
Umyłam dzisiaj okna, wyprałam krzesła. Czuję się bardzo dobrze. Zdarzają się pomniejsze objawy, pomniejsze mdłości, większa ochota na sen, czułam że po dwóch oknach muszę zrobić sobie przerwę, ale nie ma tragedii.
Jest dobrze. I nawet jak objawy mnie zjedzą, przeżują i wyplują, będę przeszczęśliwa.

Kropeczko, rośnij dalej. Nie dla mnie, nie dla taty. Rośnij dla siebie, jesteś prawdziwą wojowniczką. 🥺

Mam wzrusz jak stąd na Biegun Północny od pisania tego postu i postu na IG. 😅

https://youtu.be/miZU7r8fT0Q?si=Xg1jrnxlCJKKfehK


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2024, 21:12

Zrobiłam sobie badanie poziomu AMH. W pierwszej chwili myślałam, że wyszło mi 1,7 (norma 1-3, żeby dostać dofinansowanie do invf trzeba mieć min. 0,7). Myślę sobie, nie jest źle, w moim wieku itd. Ale potem robiłam przegląd wyników i przypatrzyłam się dobrze. 1,17. 1,17. AMH 1,17. Wiem, że stres mógł się odbić na wyniku, ale żeby aż tak. Płakać mi się chce. Kawę piję z rzadka, herbatę codziennie, ale nie czarną, alkohol sporadycznie, raczej się wysypiam, odpuściłam suple przed histero, bo mi się po prostu nie chciało. Dietę mam różnorodną, w miarę zdrową, a tu taki numer. Jest mi aż niedobrze ze strachu, że mogę nie mieć więcej dzieci.

Mojego okruszka chyba już nie ma... Tak naprawdę nie wiem czy już po wszystkim czy nie...
Ale powoli schodzi faza złości i poczucia bezradności ... wracam do zdania że "przegrani pytają dlaczego, a wygrani pytają co dalej". Czas na fazę planowania...
Jak tylko dowiem się kiedy mogę, to dokładnie wtedy wrócę po mojego ostatniego maluszka...
Czy się uda, wiem dobrze, że nie musi, ale dopóki jest nadzieja będę walczyć, a moje już 2 aniołki 💔💔 na pewno mi w tym pomogą...
Jeśli się nie uda, boję się to powiedziec, ale raczej jestem zdecydowana na kolejną walkę...
Czy można poradzić coś na pragnienie dziecka? Zwłaszcza po stracie...
Trzymajcie kciuki, żeby pi dwóch stratach pojawiła się też druga tęcza w moim życiu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2024, 20:20

Ciąże w najbliższym otoczeniu

Przyjaciel próbuje delikatnie przekazać Ci tę informację. Jest świadomy jak nikt inny, w jakiej sytuacji się znajdujecie. Życie nie zatrzymało się przecież na Waszej niepłodności, tylko toczy się dalej swoim tempem. W pierwszym momencie uderza Cię fala gorąca. Tysiące myśli przewijają się przez Twoją głowę. Tak! Nareszcie się im udało! To wspaniali ludzie, którzy jak nikt inny zasługują na kolejne dziecko. Tak bardzo ich kochasz i chciałabyś dla nich wszystkiego, co najlepsze. Doceniasz, że zawsze są blisko i choć im układa się jakoś lepiej, nigdy nie odmówili pomocy czy pocieszenia.

Ta euforia pomieszana jest jednak z ciosem w serce.

Bo to znowu nie my.. Kolejny raz cieszymy się szczęściem innych, gratulujemy, wyrażamy radość z powodu sukcesu, który dzieje się tuż obok.. A równocześnie czujemy, że choć robimy tak dużo, to ten los znów o nas zapomina i dobre karty rozrzuca gdzieś naokoło. A my przecież już tak długo stoimy w tej kolejce..

I znów boli ta świadomość, że nie będzie nam dane wychowywać razem dzieci, wymieniać się doświadzeniami na temat ciąży i macierzyństwa. I znowu to ja będę tą zadającą pytania, głaszczącą po brzuchu, będę tym gościem na baby shower.

Zmiotło mnie. Przepłakałam pół nocy, choć przecież tak bardzo się cieszę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2024, 10:35

10 i 11 dpt zrobiłam jeszcze sikańce ale nie było wątpliwości.
Dostałam już okres i zaczęłam nowy cykl.
Serce krwawi tak samo jak cipka piętro niżej.

Ten miesiąc zostawiam na koksowanie żelazem mojej anemii.
Cudownie spędzam czas z córką i o dziwo nawet ta porażkę wytuliłam wieczorem w jej ciepłe plecki, a w dzień wyturlałam w trawie na piknikach.
Wiem, że pustkę w sercu po straconej ciąży może zagoić tylko nowe życie ale cudownie jest być mamą i nie chce żeby widziała mój smutek. Chce jej dać całą siebie, szczęśliwą siebie.
W końcu to wszystko dla niej ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2024, 20:01

5 dpo progesteron 10.700 wiec owulacja była 🫶
I to całkiem naturalna i dobrej jakości nigdy nie miałam.tskiego wyniku nawet 7 dpo 🥹

Po rozmowie z lekarzem... Estrofem z doustnego na dowcipny. Luteina zostaje bez zmian. W poniedziałek ostatnie badanie proga, estradiolu i bety. Nie widzę sensu, ale procedury. Nie przeskoczę. Zapewne każe odstawić leki i wtedy mogę umówić się na konsultację. Na niej czeka Nas omówienie poprzedniego cyklu, transferu i tego dlaczego się nie udało. Będziemy też opracowywać plan na kolejny cykl.

12 dzień mojego szczęścia ❤️‍🔥

Wciąż tu jestem, z nią, dla niej.
Będę tutaj, jutro i po jutrze.
Walczę, miłość mnie napędza.
Moje dzieci dają mi radość i siłę by być silną.

Rośnie, moja Nelka rośnie, 732g szczęścia 26 tydzień i 3 dzień ciąży, 12 dzień życia. Nelka pije 5,5ml mleczka, każdego dnia rośnie. Ma już ładną skórkę i mniej chorą, zmniejszają jej wilgotność w inkubatorze, jutro zmieni maszynę do oddychania na mniejszą, już ostatnia kroplówka będzie zdjęta dziś wieczór, teraz będziemy obserwować jak rośnie i już niedługo wyjdziemy do domu ! Tzn dopiero w październiku ale to tak nie wiele.

Co u mnie ? Źle, wciąż nie mogę sobie wybaczyć tego że tak szybko, cóż za szybko, jestem zmęczona psychicznie i wykończona, wszystko doprowadza mnie do depresji, najmniejszy mój błąd sprawia że czuję się winna wszystkiemu. Jestem zmęczona sobą jakkolwiek to brzmi…


Kocham Cię moja Kruszynko, Kocham Cię mój synku ❤️‍🔥 jesteście wszystkim co mam.

Wasza mama.

https://zapodaj.net/plik-vpa5r6l8qc



Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2024, 14:26

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)