Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 20 sierpnia 2024, 09:59

2.5


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2025, 21:01

Hmm, od czego zacząć? 😀 Całkiem sporo się wydarzyło przez ostatni miesiąc.

1)      Sierpień mogę opisać hasłem ,,quality time”. To był najlepszy miesiąc tego roku. Spędziłam dużo pięknych chwil z mężem i przyjaciółmi i porządnie odpoczęłam.
2)      Miniony cykl po stymulacji menopurem i prawdopodobnie dwóch pękniętych pęcherzykach nie przyniósł cudu. Uwaga! Rada ,,wyjedźcie na wakacje” nie działa! 🤫
3)      Od 5 do 9 dc stymulowałam się 1 tabletką letrozolu dziennie. W 11 dc było widać jeden pęcherzyk dominujący (16 mm) oraz dwa mniejsze, jednak mina doktora zrzedła na widok mojego endometrium, które miało niecałe 4 mm. Planował dać mi jeszcze jakieś zastrzyki, by to ratować, ale stwierdziłam, że odpuszczamy ten cykl w kwestii dalszych leków. Oczywiście obyło się bez najmniejszego komentarza, dlaczego tak się dzieje, obyło się bez szukania przyczyny. Doktor zaproponował mi kolejną procedurę ICSI tym razem z ministymulacją, żeby wychodować 3-4 pęcherzyki. Ponoć omówił to z kolegą. Profesor, który prowadzi tę klinikę od 25 lat musiał się konsultować, bo nie wiedział, co robić. Na moje pytanie czy nie moglibyśmy się starać naturalnie przy takiej ilości pęcherzyków odpowiedział, że wykluczone, bo jeszcze będziemy mieć trojaczki. Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać.
4)      Dostałam informację z Reprofitu, że będę stymulowana Puregonem w dawce 175 j. Jeśli bardzo się boję przestymulowania, możemy dawkę zmniejszyć do 150 j. Gdyby okres przyszedł punktualnie, w ostatnim tygodniu września mam sprawdzić na usg czy nie ma torbieli i od październikowej miesiączki ruszamy ze stymulacją 🙏🏻
5)      Jest opcja, że niemiecka kasa chorych przejmie 50% kosztów procedury. Ostatni raz. Mam wysłać kosztorys z Reprofitu do zatwierdzenia. Byłaby to dla nas na pewno duża ulga.
6)      Moje poszukiwania gina na miejscu, który mógłby zaopiekować się nami podczas procedury w CZ, na razie nie przyniosły skutku. Wczoraj dostałam odmowę od jednego, który stwierdził, że nie może nam pomóc, bo on się nie bawi w pośrednictwa. Jakby ivf to było to coś nielegalnego, naprawdę. Zapytałam na niemieckim forum i dziewczyny poradziły zapytać o to samo bezpośrednio w klinice leczenia niepłodności, tam bardziej znają temat. A jeśli nie, to będę musiała poszukać kogoś w Polsce.
7)      Smaczek na koniec. Skonsultowaliśmy się z panią doktor z jednej z najbardziej znanych klinik w PL. Wysłuchała historii, przejrzała nasze wyniki i stwierdziła, że bolesny transfer już na starcie utrudnia zagnieżdżenie zarodka. Kobiety mają skurcze podczas transferów, których nie czują (lekarze widzą je na swojej aparaturze), a ja musiałam mieć skurcz stulecia, jeśli przez kilkanaście minut rozrywali mi na żywca zrosty i później przez kilka dni bolał mnie jeszcze brzuch. Powiedziała, że w takich przypadkach transfer wykonuje się w znieczuleniu (to też zaproponowali Czesi) lub przesuwa go na inny termin, by nie zmarnować zarodka. Więc nasze zarodusie nie dość, że słabiutkie, to na samym starcie miały utrudnione warunki. Doktor zaleciła na wszelki wypadek nospę na godzinę przed transferem, a później kontynuację 3-5 dni po nim. Zaproponowała też wykonanie histeroskopii lub cerwikoskopii przed następną punkcją i w tym samym cyklu świeży transfer, żeby zminimalizować ryzyko zrostów. A na cienkie endometrium może pomóc wlew domaciczny z Accofilu. I pomyślałaby w naszym przypadku o bardzo delikatnej stymulacji, żeby komórki nie straciły na jakości.

Z jednej strony cieszę się, że dowiedzieliśmy się tak ważnych rzeczy. Z drugiej natomiast zrozumiałam, że powodzenie kolejnej procedury zależy od naprawdę wielu czynników. Przeraża mnie trochę czwarta histeroskopia i wszystkie formalności z nią związane, ponieważ będę musiała to ogarniać na własną rękę, zdalnie, nie mieszkając ani nie lecząc się w PL. I to, że to jednorazowa akcja – gdy transfer się nie powiedzie, trzeba będzie zaczynać wszystko od początku. A jeśli dojdzie do hiperstymulacji, to i tak będzie trzeba odczekać przynajmniej jeden cykl, by transferować zarodek. Muszę to wszystko przegadać z doktor prowadzącą, a na szczęście nie ma z tym żadnego problemu.

Dużo mam myśli w głowie, ale jak zwykle lepiej mi, że je tu wyrzuciłam 🤍

Jestem po prenatalnych. To jakaś abstrakcja.. Nie stresowałam sie, lekarz od początku wzbudził moje zaufanie, wszystko opowiadał. Maluch ma 7,31 cm. To chłopiec 🥹 Wiedziałam od momentu testu. Dziś poinformuję koleżanki z pracy. Cieszę się, ale wciąż to do mnie nie dociera. Wyniki pappy w ciągu 7 dni. Mam dobre przeczucia. Wszystkie pomiary są w normie, wszystko będzie dobrze 🍀❤️

16 dc...
1 cykl starań po porodzie...

Wypadałoby coś napisać...
Bąbel kończy dziś 9 miesięcy.
Kiedy to minęło? Nie wiem.
Próbuję ogarniać rzeczywistość, chociaż to czasem niezłe wyzwanie.
Jesteśmy w trakcie ząbkowania, jakiś mini koszmarek...dużo by pisać...dużo by opowiadać jak to wszystko wygląda...
Jest pięknie, ale bywa też ciężko...czasem bardzo. Ale mimo tej "ciężkości " jestem szczęśliwa.
I...postanowiliśmy rozpocząć starania o rodzeństwo...
Na razie naturalnie, bez presji, ale jak będzie to trwało dłużej to wrócimy po czekający na nas zarodek i tyle w sumie.
Nie ma tu jakichś super planów, bo przy takim bobo nie da się za bardzo planować.
Co ma być to będzie :)

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 21 października 2024, 16:44

29 dzień cyklu.
Test wykonany wczesnie rano był przerażająco biały. Wróciłam do łóżka, przytuliłam się do męża i powiedziałam tylko "nie". Nie pytał, nie drążył, rozumiał, że teraz to ja jestem drążona przez emocje. Może porozmawiamy o tym jutro. Dzisiaj nie miałam energii na nic więcej, niż podsmażenie gotowych pierogów. Mam wrażenie, że jak przetrzymam ten dzień, to jutro będzie z górki. Dostanę kopa, od samej siebie i od życia, i dotrze do mnie, że chowanie się pod kocem niczego nie zmienia, a jeden cykl starań to tyle co nic. Bo przecież tak bym zareagowała, gdyby koleżanka powiedziała mi, że jest załamana, bo starali się przez jeden miesiąc i nie pyklo. Zabiłbym ją śmiechem! Co to jest jeden miesiąc! Tylko szczęściarzom się udaje. Po prostu tłucze się we mnie strach, że może coś jest nie tak, że coś w moim organiźmie może utrudniać zapłodnienie, albo że parametry nasienia wcale mogą nie być dobre... A odkrycie jednego lub skorygowanie drugiego zajmie dużo więcej czasu, niż spodziewałam się, że zajmą starania.

Może ubiorę jutro buty do biegania, później rozłożę matę do jogi, uzupełnię braki w suplementach i zakupach, wypróbuję jakieś ziółka na picia, na obiad zrobię soczewicę z pieczoną dynią i innymi warzywami, a do popołudniowej herbaty zjem ostatnie kawałki przeslodkiej czekolady, której zapasu już więcej nie uzupełnię, bo przecież zależy mi na zdrowym jedzeniu i prawidłowym poziomie glukozy. I na ruchu. Tylko że w momentach uderzającego smutku... Cóż, zdarza mi się o tym zapominać.

Pustka nie daje się tak szybko zapełnić, ale przecież nikt nie obiecywał, że tak będzie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2024, 16:48

Zaczynam drugą stymulację w życiu :) mam nadzieję że znowu się uda zaciążyć jak za pierwszy razem, tylko tym razem skończy się donoszeniem ciąży 🙃. Czuję motywację i generalnie jestem jakoś pozytywnie nastawiona. Już zamówiłam wór supli, bo nie ukrywam z 1,5 msc zrobiłam przerwy i nie uzupełniłam zapasów. W czwartek robie badania, a potem od rodzinnego muszę wyciągnąć skierowania na badania w środku cyklu i 7dpo. Jestem ciekawa najbardziej homocysteiny, mam nadzieję ze jest poniżej 10. No i będę znowu bawić się borowiną i wygrzewać jajniki żeby wyprodukowały ładne 🥚🥚. Plan jest trzeba działać 🦋


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2025, 22:58

7dpt...
Lab ćwiczył moja cierpliwość... wyniki były po 18... beta się podwoiła od wczoraj, więc okruszek walczy... prog jest zły, siec wciąż się boję... 😢 okruszku, walcz, zostań z mamusia... 🙏🙏

Jutro dzień bez testów, bety... chce pogadać z ginem o innym progu... I w czwartek badać dalej...

Walcz okruszku🥹🥹

Boże, błagam, nie zabieraj mi tego dziecka 🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2024, 16:11

12+6

Dzidzia zdrowo rośnie, ma 65mm, serduszko pięknie bije. Szyjka w porządku 😊 ryzyka wszystkie niskie, więc mogę spać spokojniej.
Nadal nie wiemy kto mieszka w brzuszku, ale nie ma to aktualnie żadnego znaczenia.. Poczekamy. 🤗

Od czasu ostatniego wpisu dostalam w gratisie do ciazy cukrzycę ciazowa 🙈 wizyta u diabetologa to śmiech na sali, więc poki co stosuje sie do zaleceń "tego diabetologa" w oczekiwaniu na wizytę u kogos innego.
Od tamtej pory okrutnie mecza mnie mdłości, schudlam 0,5kg (co przy mojej wadze jest zla wiadomościa), nie mogę mówić..
I to ostatnie bylo dla ginekologa dziś niepokojace. Dostałam receptę na tabletki przeciw mdłościom i zalecenie wizyty u gastrologa, bo wg niego to refluks powoduje wszystko, co w efekcie końcowym daje utratę głosu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2024, 10:28

15 dc
Mierzę temperaturę od 3 cykli i faktycznie to skarbnica wiedzy. Po okresie temperatura zamiast spadać to zaczęła z dnia na dzień rosnąć, aż dostałam gorączki, kataru i kaszlu. Tak więc mogłam już na kilka dni przed objawami wiedzieć, że coś się dzieje. Dziś już jest lepiej. Został tylko katar. Jestem ciekawa czy przesunie się przez to owulacja. A jak u Was to wygląda cykl, gdy chorujecie?

Teściowa mówiła w czerwcu, że uda nam się we wrześniu. Owulacja wypada na 8 września. Czy się uda? Wątpię. Nie wiem czemu ale mam przeczucie, że nasze życzenie wigilijne się nie spełni i zakończymy ten rok we dwójkę. Miesiączki wróciły, owulacje są ale cykle są długie. Suplementuje się już od połowy maja także jakość owulacji w tym cyklu powinna być dobra. Będę badać progesteron. Chciałabym, aby był chociaż na poziomie 10, aby wiedzieć, że dieta i suplementacja działa.

Ostatnio mam ciężkie dni w kwestii pracy, nie chce mi się pracować, chociaż uwielbiam swoją pracę, atmosferę i ludzi. To czuje potrzebę odpoczynku od tego wszystkiego. Tym bardziej, że zakładałam w styczniu, że w tym roku to mnie w pracy nie będzie więc urlopu nie planuję, biorę dyżury w weekendy w święta itd. No i przeliczyłam się, zaraz kończy się kolejny kwartał a ja nadal tutaj.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2024, 10:41

Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 29 sierpnia 2024, 12:20

29 dc 10 dpt
Beta 35,5 🥺 przyrost z trzech dni 85,7% 🤞 Kropku, wiem że u mnie nie ma łatwo, ale bądź twardy, wgryzaj się ❤️❤️

Edit: badanie wykonywane w innym labie, o innej godzinie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2024, 15:19

Meggy88 Moja codzienność 🌿 30 sierpnia 2024, 13:24

Transfer w srode 04.09. 🙏🍀

Meggy88 Moja codzienność 🌿 22 października 2024, 09:21

Ku pamięci:
29 dni po transferze: pierwsze USG.
Widziałam jak serduszko bije ❤️ 6+3

Równe dwa tygodnie później:
9+0 - wizyta razem z mężem - słyszeliśmy serduszko
2,27 cm małego okruszka 😻

Meggy88 Moja codzienność 🌿 22 października 2024, 09:24

9+5
W przyszłym tygodniu kolejna wizyta. Każdej bardzo wyczekuje. Przed wizytami jestem zestresowana - czy wszystko jest okay? Na tak wczesnym etapie nie czuje ciąży w ogóle, więc obaw jest mnóstwo.

9+5 - szok jak ten czas leci...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2024, 10:27

24.11. Nowy cykl, nowe szanse ... Albo i nie ma nowego cyklu jeszcze, zaskoczyło mnie jednodniowe plamienie🙄


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2024, 22:01

Aries94 IVF bo o naturalsie możemy zapomnieć 21 października 2024, 20:33

Dzień InVitro: 27 | Dzień cyklu: 4
Walić to. Serio, nie wiem jak liczyć te cykle i szczerze mówiąc nie chce mi się nad tym zastanawiać. InVitro zmieniło wszystko i próbuje się w tym odnaleźć. Za pierwszy dzień InVitro przyjęłam 25/09/2024 - wtedy zaczęła mi się ostatnia „naturalna” miesiączka i wtedy zaczęła przyjmować antykoncepję.
Podsumujmy mój długi protokół, który serio jest długi:
👉🏻 25/09/2024 - 14/10/2024 - Rigevidon (19 tabletek)
👉🏻 07/09/2024 - 28/10/2024 - Gonapeptyl (13 dawek)
👉🏻 21/10/2024 - 27/10/2024 - Menopur (7 dawek)
To jest to co już przyjęłam i to co wiem, że jeszcze przyjmę. Następna wizyta 28/10/2024 - zobaczymy jak organizm zareaguje na stymulację.
Lekarz szacuje punkcje zaraz po wszystkich świętych. O ile oczywiście wszystko będzie ok.
Mój stan psychiczny:
Jestem rozdrażniona, że tyle to trwa choć cieszę się, że nie wyszło nic więcej i wszystko idzie zgodnie z plane, (tfu tfu, odpukać w niemalowane). Z drugiej strony czytając forum mam wrażenie, że tylko ja jestem w protokole długim, że wszyscy inni są w protokole krótkim, że tylko u mnie tak to się wlecze. Staram się być pozytywnie nastawiona do tego wszystkiego, ale bywa trudno.

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 15 września 2023, 13:24

28+0
7 miesiąc kalendarzowy, 7 miesiąc ciazy, 70%

W minionym tygodniu założono mi pessar - szyjka miała 15mm, lejek, rozwarcie zewnętrzne. Czuję się dobrze, ale z uwagi na to, że mam napięcia brzucha musiałam zostać w szpitalu na 3 dni, żeby kroplowki z magnezem to uspokoiły. I faktycznie.. Przy kroplówkach brzuch sie nie stawial. Teraz biorę magnez w tabletkach, ale widzę, ze skuteczność ma mniejsza, mimo sporej dawki. Co dożylnie to jednak dożylnie 😅

Echo serca potwierdziło VSD, ubytek ma 2mm, ale.. wszystko pozostałe jest w porządku, więc Pani Doktor, która robila USG uspokoila nas, ze nie wymaga to zadnej operacji i prawdopodobnie sie zrosnie. Moze jeszcze w brzuchu, moze po porodzie, moze później, ale poza kontrola u neonatologa/pediatry/kardiologa (w zależności od sytuacji) nie widzi konieczności martwienia sie. Uff 🍀
Jednak oprócz serduszka, po zebranym wywiadzie Pani Doktor dokonala tez reszty pomiarow i.. stwierdziła podwyższony opór na tętnicy pepkowej 🙄 przy okazji stwierdzając, ze jesli pewne problemy mialam w poprzedniej ciazy, to szansa na powtórkę wynosi 50%. I proponuje mi spakować torbe do szpitala wcześniej.
Z tymi wynikami pojechałam do poradni patologii ciazy.

Na kontroli okazało sie, ze pessar sie wywinal 🙄 mial zla pozycje, więc Pan doktor dokonal "repozycji" - juz zdazylam zapomnieć ten dyskomfort przy ściąganiu, a tu masz.. Musieli mi przypomnieć 😅 na szczęście cala reszta w tym zakresie jest w porządku.
Pan Doktor sprawdził również ubytek, zauważył kilka ognisk hiperechogenicznych, ale potwierdził to, co wczesniej powiedziała Pani Doktor, czyli.. nie martwimy sie.
Jednak w kwestii przepływów nie mial dobrych wieści, bo również wyszły podwyzszone. No coz.. Poza obserwacja nie mozna z tym nic więcej zrobić, bo wszystko, czym można byłoby to próbować leczyc biore odkad starałam się zajsc w ciążę. Pozostala tylko kontrola i obserwacja przyrostów wagi u malej.

Tak czy siak.. Nie martwię sie. Znam juz te "rejony", wiem, ze damy sobie z nimi rade, nawet jeśli znow nie donosze ciazy. Wszak mamy juz 1028g! ❤️

Córeczko, badz waleczna jak siostra! Ona dala rade, ty też dasz!
Jesteście do siebie takie podobne na zdjęciach, więc mam nadzieję, ze nie tylko w tym zakresie będzie widać wasze podobieństwo ❤️ my tu spokojnie na Ciebie zaczekamy z tata i siostra 🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2024, 10:24

Karo_27 Moja walka - wygrana? 19 listopada 2025, 14:24

Po długiej przerwie wracam tutaj, choć jeszcze wciąż nie dowierzam. Ponieważ chcę wyjść z cienia i przestać się bać, że to, co z takim trudem zdobyłam, utracę, postanowiłam zrobić dwie rzeczy:
1. Ogarnęłam sobie suwaczek ciążowy :D 2. Przeniosłam się z pamiętnika staraniowego na ciążowy.
Wiem, że ryzykuję - wciąż 1 trymestr się nie skończył, ale trudno - do odważnych świat należy (podobno).

Stało się coś cudownego, wyczekanego, wymarzonego. Wciąż mam wrażenie, że to nierealne, ale im bliżej końca 1 trymestru, tym bardziej pozwalam sobie w to uwierzyć- że i Nas z Mężem czeka pozytywne zakończenie ❤️

Powoli oswajam się z tą nową dla mnie sytuacją, ale w pełni oswoję się pewnie dopiero po prenatalnych - czekam na nie z niecierpliwością (bardzo chcę usłyszeć, że Maluszek jest zdrowy). Dziś 9w3 <3

Na razie z dzidzią wszystko dobrze. Jestem kompletnie zielona w tematach ciążowych (za to obeznana w niepłodnościowych :D) i wszystko jest dla mnie nowe. Każde USG jest dla mnie najważniejszym czasem w danym tygodniu, bo wtedy spotykam się z Maleństwem, bo upewniam się, że nic złego mu się nie stało. Że wciąż jest z Nami <3

Wyniki Niko (na razie tak nazywamy Maluszka) z dziś:
GS 57 mm
CRL 31,2 mm
YS 5,2 mm
FHR 183

Co dalej? Trochę będę się cieszyć a potem może zamiast się stresować bez sensu postaram się zająć sobie czymś głowę - na przyszły piątek umówiłam kolejne USG.

Co poza tym? Zaczynam powoli schodzić z estrofemu - od jutra biorę 2 tabletki. W poniedziałek teleporada z dr Jarosz - chyba będziemy schodzić również z leków immunologicznych. Nie powiem - całe to schodzenie z leków też mnie stresuje, żeby wszystko poszło dobrze - nie było żadnych problemów, ale trudno - muszę zaufać, że lekarz wie, co robi. Na razie przyjmuję mnóstwo leków - jestem chodzącą tablicą Mendelejewa :D Ale po tylu latach "zabawy" z in vitro przyzwyczaiłam się do tego - teraz być może trzeba będzie się odzwyczaić.

Oczywiście, że różne dziwne myśli mam w głowie, ale staram się je blokować. Teraz czas na przygotowanie się do roli Mamy. Wierzę, że będzie dobrze <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2025, 14:30

MałaMi89 Przygotowania do inseminacji 19 listopada 2025, 18:13

Beta pozytywna drugi IUI udana 😍 cieszę sie jak dziecko

21.08 miałam wizyte po Laparoskopi był to 9 dc gdzie liczyłam na jakiś ładny pecherzyk i starania ale oczywiście nie może być dobrze na wizycie torbiel ponad 3 cm..
https://zapodaj.net/plik-mMhKYaO1lO

Wiec ta informacja bardzo mnie zawiodła. Więc jestem na Luteinie żeby torbiel sie wchłonęła.. jutro pójdę zbadać raczej estradiol czy torbiel sie wchłania i przedłużać luteine czy nie bo już serio chce zacząć nowy cykl..

A co do reszty informacji z wizyty to dostałam encortolon na wyciszenie endometriozy bo to ze wycięli ognisko nie oznacza że jej nie mam. Doktorka zalecała IUI ale jak jej pow o moim niskim amh w czerwcu.. to pow żeby przemyśleć temat Invitro. Więc skłaniamy się do procedury w nowym roku a czemu dopiero wtedy? Ponieważ mamy do ogarnięcia inne prywatne sprawy teraz to już najwyższa pora.
Mam jeszcze trochę podkoksowac amh bo nawet teraz nie łapie się na refundację leków...

Pol roku mimo wszystko dajemy sobie na te starania naturalne dlatego zdecydowaliśmy ze od przyszłego cyklu stymulacja Aromkiem i Ovitrelle 🫣 oczywiście ja nie wierze ze może się udać bo jak można wierzyć jeszcze po 5 latach? 😔 Jak ciagle piach leci w oczy...

W związku ostatnio tez nie najlepiej.. ciągle jakieś trudne rozmowy decyzje... mamy oboje ciężkie dni..
Chce wysiąść z tego pechowego pociągu...

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 31 sierpnia 2024, 09:32

10+0

Na USG byliśmy 26 w poniedziałek - i wszystko było super. Maluch praktycznie co do dnia zgadza się z OM (1 dzień różnicy), miał 2,5 cm. Serduszko biło 189 - co trochę mnie wystraszyło (choć nie jestem pewna czy to był dokładny pomiar czy taki na oko), ale lekarz nie mówił że za szybko, wtedy też był 9+2 - czyli czas gdzie to serce bije najszybciej, no i dodatkowo ja sama miałam ciśnienie jak dla mnie bardzo wysokie). Dostałam też kartę ciąży.

Na kolejny dzień poszłam na NFZ (bez USG), miło się zaskoczyłam - dostałam skierowania na wszystkie badania z krwi, a także skierowanie na prenatalne do poradni genetycznej. W środę udało mi się zapisać do super Pani ginekolog genetyk na prenatalne, na 12+6, także jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się zaoszczędzić tyle pieniędzy. Zrobiłam wszystkie badania krwi - wszystko ok. O dziwo moja glukoza na czczo wyniosła 68! To chyba najniższy mój wynik w historii.
Na NFZ mam drugą kartę ciąży.

Niestety moja głowa nadal ma się kiepsko i zaczynam świrować. Np. zmniejszyły mi się mdłości - od razu zastanawiam się czy już po wszystkim... Bardzo się boję, że jednak serducho już nie bije, ten strach jest obezwładniający.
Objawy mam nadal, ale tak jak mówię, mam wrażenie że akurat mdłości się zmniejszyły (nadal są, ale nie tak intensywne jak potrafiły być przez ostatnie tygodnie) - czy to już ten czas, że te objawy mogą powoli odchodzić? Z drugiej strony w ostatnim tygodniu zrobiłam się bardziej zmęczona i turbo płaczliwa - wzruszam się z byle powodu, płaczę ze złości.

Nie bierzcie mnie za wariatkę - ale jak wiele z Was wie, ciąża po stratach to jakiś obłęd.

Kolejna wizyta 7 września - za tydzień - i ze wszystkich sił staram się, żeby nie pójść na tą wizytę wcześniej - to pierwszy nasz taki dłuższy, 2 tygodniowy odstęp...
Mam w domu detektor tętna, ale boję się użyć, boję się, że nie znajdę i z moją głową będzie jeszcze gorzej. Mąż myśli tak samo i mówi, żeby poczekać z tym do wizyty. Z drugiej strony wiem jak bardzo by mnie to bicie serca uspokoiło.

Dziękuję za Wasze wsparcie i kciuki i proszę myślcie o nas ciepło i wysyłajcie nam pozytywne myśli.
Zostań z Nami 🙏🙏🙏



Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2024, 09:40

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)