Emka06 Nasza historia 12 sierpnia 2025, 19:47

Kolejna procedura wydawała się tak odległa, a właśnie się rozpoczyna. Dziś podałam pierwszy zastrzyk - Puregon w dawce 225 j. Kierując się intuicją, wybraliśmy czeską klinikę. I choć wiem, że Czesi nie są cudotwórcami, to bardzo wierzę w ich kompetencje i doświadczenie. W poniedziałek mam pierwszy monitoring, a przed punkcją muszę wykonać badania krwi i EKG. Trudno mi odnaleźć w sobie jakiekolwiek pozytywne emocje. Nie czuję podekscytowania jak za pierwszym razem. Doskonale wiem jaki może być finał tej procedury. Powiedzieć, że się boję, to jak nic nie powiedzieć.

Było we mnie dużo nadziei, że leczenie immunologiczne będzie tym brakującym puzzlem. Może tak właśnie jest, ale mam obawy, czy aktualne leczenie wystarczy, aby ta procedura przebiegła inaczej niż dwie poprzednie. Zgodnie z zaleceniami dr J. zbadałam subpopulację limfocytów i cytokiny. Pierwsze badanie wyszło trochę rozjechane - kilka parametrów powyżej normy, a komórki NK zaniżone. Czarna magia. Mogłabym poszukać informacji na forum albo w internecie, ale przyjmowanie leków immunomodulujących, wpływających na te wyniki, dodatkowo komplikuje sytuację. Cytokiny wyszły całkiem ok, ale wynik IL-6 dwukrotnie przekracza normę. Doczytałam, że to wskazuje na stan zapalny / chorobę autoimmunologiczną. Mój organizm ciągle z czymś walczy. W dniu badania, po południu, zaczęło boleć mnie gardło, ale czy to mogło aż tak wpłynąć na wyniki? Na podstawie jednego wyniku trudno cokolwiek przesądzać, ale te badania mocno namieszały mi w głowie. Boję się, że przeciwciała AOA nadal są aktywne i ta procedura skończy się podobnie jak poprzednie. Naprawdę wierzyłam, że te badania to tylko formalność — w końcu od tak dawna biorę leki, że immunologicznie wszystko powinno być już unormowane. Niestety, zawsze przed procedurą muszę otrzymać jakieś wyniki, które stawiają wszystko pod znakiem zapytania. Wczoraj jeszcze pisałam do dr J., by dowiedzieć się, czy z takimi wynikami mogę w ogóle rozpocząć stymulację. Pani doktor dała zielone światło, ale zleciła zbadanie cross-match. Czat GPT twierdzi, że: "Twoja lekarka podejrzewa, że proces zapalny i immunologiczny może być wynikiem niezgodności immunologicznej między Twoim organizmem a ewentualnym materiałem partnera". Jeszcze tego nam trzeba.

Mam żal do siebie, że nie zaczęłam wcześniej grzebać w immunologii. Intuicja już dawno podpowiadała mi, że to tam może być problem. Z drugiej strony, badania na własną rękę nie mają sensu, a ja wcześniej nie miałam podstaw, pomijając moją intuicję, by upatrywać się przyczyn naszej niepłodności w immunologii. Może powinnam się cieszyć, że w końcu coś w badaniach wychodzi nie tak. Dotąd wszystkie wyniki były idealne, a jednak z jakiegoś powodu ciąży nie było. Ucieszyłam się, gdy odkryłam te dodatnie przeciwciała AOA, ale teraz czuję się przytłoczona i zepsuta.

29 dzień cyklu. Cykl stymulowany.
1. z 3 (mam nadzieję) cyklów stymulowanych przed in vitro w nowym roku odhaczony. Test negatywny, a więc duphaston idzie w odstawkę.

Nie wiem, która to już moja stymulacja, myśle, że jakaś ósma? Dziewiąta? I za każdym razem mam ten moment nadziei, że teraz na pewno się uda, mimo, że poprzednie stymulacje niczym się nie różniły i kończyły się zawsze fiaskiem. Tak, jakby mój mózg to wymazywał 😅

Dziś przeżywam utratę nadziei i zastanawiam się, co robimy nie tak, ale jutro już będzie lepiej. Tak długo byłam w dołku, że już naprawdę znudziło mi się siedzenie w nim. Skupiam się na pozytywach, czyli tym, że w miarę szybko szybko powinnam dostać okres (mam nadzieję, tfu tfu).
A potem zaczynamy wszystko od nowa.

Ostatnio mocno mi pomogło spotkanie z przyjaciółką, która nie ma dzieci, męża, jest singielką i te tematy w ogóle jej nie dotyczą. To było ekstra posłuchać o jej życiu (a jest rządna przygód ta mała bestia!), zobaczyć, jak wiele się tam dzieje w tym świecie, jak ludzie się spełniają, znajdują nowe pasje, hobby, próbują nowych rzeczy, nowych smaków. I w ogóle nie chcą słuchać o dzieciach innych 😂
Nie siedzą w tym więzieniu ginekologów, wyników badań, suplementów i testów. I ja też nie chce w nim siedzieć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2025, 22:26

rudaa95 Staranie o drugie dziecko 9 lipca 2025, 16:52

9 lipca 2025, 18 dc
3 dni temu test owulacyjny wyszedł mi pozytywny. Dziś na monitoringu dowiedziałam się że endometrium ma tylko albo "aż" 6mm. Pęcherzyka nie ma , owulacji nie było . Dostałam duphaston 2x1 na wywołanie miesiączki. Lekarz zaleca zapisać się do kliniki leczenia niepłodności w Rzeszowie .
Boże daj mi siłę ...🙏🏼

Dzis powtórka bety
Wynik pierwszej bety 144 mIU/ml dzis jest progres wynik 352 mIU/ml, lekarz z kliniki nie kazał więcej badać chociaż ja dla spokoju ducha pójdę jeszcze raz na bety w piątek bedzie to 11 dpt
Wizyta w klinice 20.10 i usg

Mysl przewodnia na tą ciaze: wiem że jeszcze będzie pięknie przegonimy mrok przegonimy cale zlo które w tym momencie chce nam zabrać szczęście.

Może po 10 latach staran i do mnie uśmiechnie sie promyk nadzieji..


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2025, 20:08

Nasz Chłopczyk troszkę się pośpieszył, tak bardzo chciał poznać Mamę i Tatę, że poród rozpoczął się w 36t5d, zabrakło więc dwóch dni do donoszonej ciąży i mamy bardzo późnego wcześniaka 🤭. Od samego początku mówiłam, że to Łobuz 🥲!

A więc, na pamiątkę:

Jan Józef 🩵
📆 04.07.2025 ⏰ 23:47 ⚖️ 3400g 📏 54cm

Poród przez CC, chociaż nie obyło się bez cyrków, ale na szczęście skończyło się tak jak chciałam. Jako, że Jasiek to wcześniak to od razu z sali operacyjnej zabrali go na oddział na grzanie w inkubatorze, więc oprócz chwili przytulasków po CC nie miałam go przy sobie 🥺. Nad ranem tylko była u mnie położna i powiedziała, że Mały radzi sobie super i wszystko jest tak jak powinno być, więc liczę na to, że zaraz będziemy już razem 🙏🏻. Boję się też trochę co z pokarmem, bo póki co jak ściskam pierś to nic nie leci, ale liczę na to, że jak Jasiek złapie to wszystko się ogarnie i pójdzie 🤞🏻.
Ja sama też już po pionizacji i prysznicu o 6:00 rano, rana ciągnie, ale jakoś w miarę daję radę, oby tak już zostało 🤭.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2025, 04:57

Wróciłam do pracy. Dzisiaj był pierwszy dzień. On było ciężko. Wrócimy wspomnienia ciąży, parę razy musiałam popłakać w kiblu i zaciskać zęby. Musiałam się zdarzyć z tą rzeczywistością. Nie sądziłam, że powrót do roboty aż tak mną wstrząśnie, tam bardzo od żyje, że jestem tu gdzie jestem, a nie tam gdzie chce być. Że byłam w ciąży i odliczałam dni aż podzielę się szczęśliwa nowiną, a teraz widzę tylko spojrzenia ludzi którzy nie wiedzą jak ze mną gadać. Czy śmiać się czy nie pytać. Chyba wszyscy udają, że nic się nie stało. I ja i oni i tak musimy przetrwać ten ciężki czas.
Wróciłam i dużo się zmieniło, jest dużo spraw o których nie mam pojęcia, sezon urlopowy więc ogólnie dramat. Ale mam nadzieję, że kierowniczka da mi kilka dni na wdrożenie, będę wydeptywać ścieżki do koleżanek żeby mi pomogły i tyle.

A co u mnie? Zaczęłam suplementację żelaza bo oczywiście anemia w pełni.
Byłam na wizycie u ginekologa w klinice, miałam też teleporade z immuno.
Plan jest taki, że w sierpniu badam cross i robię poradę z immuno i ustalimy dalszy plan. Ginekologicznie spróbujemy po tym też sztucznej menopauzy, minimum 2 miesiące.
Także transfer chyba w grudniu.
Ale czekam.
Chce się dobrze przygotować.
Co ma być to będzie ale nie poddaje się!

Niby człowiek już jest taki zrezygnowany tym wszystkim, a jednak nie ma dnia żeby nie myśleć o dziecku więc inaczej się nie da.

Phiczek Przeterminowana ... 19 października 2025, 06:52

Jajniki na wizycie wyglądały jakby nie były kłute. Lekarka zadowolona, że tak ładnie wygojone.
Czekam na 🐒 i zaczynamy przygotowanie do transferu.

Wczoraj ostatnia dawka progesteronu wzięta.
Wstałam dziś z bólem i lekko zabarwioną wkładką na delikatny brąz. Ciekawe kiedy przyjdzie 🐒.

Spuromix A może to już czas? 1 lipca 2025, 08:37

Nie jestem zadowolona z wczorajszej wizyty 🥺 lekarz to jakiś buc... A usłyszeć na tym etapie "ciąża jest w dobrym miejscu proszę iść pod jedynkę na pobranie krwi na HCG i umówić się na wizytę za tydzień" nie napawa optymizmem 🥺
Lekarz na NFZ nie powiedział mi nic, czy jest pęcherzyk, zarodek, czy jest serduszko, ile cm, który tydzień, jaki termin... Po wizycie się popłakałam, ale mąż nie dał mi się oddać i kazał umówić do niego za tydzień a w między czasie poszukamy innego lekarza z sercem... Jak trzeba będzie to zostaniemy u niego żeby ciągnąć skierowania ale po szczegółowe informacje i fotki będziemy sobie chodzić prywatnie gdzieś 🥰

Objawów zero czuję się wyjątkowo super 😉
W pracy powiedziałam w zeszły weekend że po gorącym sezonie będą musieli szukać kogoś na moje miejsce 🥹 bardzo się ucieszyli w sumie jeszcze nie odeszłam a już pytają kiedy wracam 🥹 i na chwilę obecną nikt więcej nie wie... Powiem przy najbliższej okazji ale muszę Tomisi kupić koszulkę "awansowałam na starszą siostrę" 🤭 ciekawa jestem reakcji jak ją zobaczą w tej koszulce 🤣

Lecę szukać lekarza... Tam nie ma opcji na prowadzenie ciąży ze spokojem umysłu...


Edit:

Udało się! Znalazłam swoją gin która prowadziła 1 ciążę 😍 poprowadzi również tą w poniedziałek lecę do niej 😍
Do zobaczenia groszku! 🥰 W końcu pod ludzkimi skrzydłami 😍


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2025, 12:41

7 lipca- pierwszy ząb 🦷 MAMY ZĘBA 🥳
Synku Twojego pierwszego zęba pamiętam do dziś 1 czerwca- pierwsza dolna jedynka. Chyba każda mama pamięta te ważne i ważniejsze daty.

Moja radość jest większa niż w niedzielę przy kostce czekolady 🫣

Jestem dumną mamą dwójki dzieci.

Dziękuję Tobie życie !


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2025, 09:09

Zero poprawy. W pracy jest po prostu gnój. Siedzę i becze po kątach bo albo ktoś mi dowali tekstem, że ostatnio byłam "okrąglejsza" albo tak.mnie zawalają robotą, że po prostu ręce opadają, a ja myślami jestem gdzieś indziej. No nie umiem się tak skupić na 8h myślenia na najwyższych obrotach.
Wczoraj uznałam, że pracuje w swoim tempie, że na spokojnie to dzisiaj mam takie plecy, że patrzę na tą kupkę papierów i już mi się chce płakać.
Trudno. Uznałam, że na pół roku zaciskam zęby, a jak nie uda się kolejna próba to muszę znaleźć inną robote.
Jest opcja płaszczenia się do dyrektorki mopsu żeby mnie wzięli spowrotem.
Wcześniej tamta robota tak mnie dobijała bontam same matki polki kościołowe, wszyscy po znajomości i jeszcze ta cała patologia. Jak czytałam te sprawy tych biednych dzieci to dobijało mnie to podwójnie, że ja nie mam. No ale dzisiaj jestem silniejsza, dzisiaj mam mój skarb, a robota sama w sobie była chyba łatwiejsza pod tym względem że stres był mniejszy. Bo czego nie zrobiłam dzisiaj to zrobiłam jutro. A teraz zapieprzam jak na produkcji a wymagają od nas precyzji zegarmistrza i wiedzy prawników. A jeszcze jakby za tym pieniądz szedł... A ja zarobię najniższą krajową+150 zł także wiele nic.

A teraz byle do urlopu...

W kwestii ciąży to coś się dzieje w macicy. Jestem już po 2 miesiączkach po poronieniu ale okole pierwszy cykl to wiadomo, że mógł być różny to teraz jak mam już 3 to jednak niepokoi mnie to, że ciągle plamie. Okres się skończył i przeszedł w planie ja od razu i tak jestem sobie teraz chyba w 15 DC i ciągle coś tam mam na majtkach. To brązowe to czerwone.
Wspomnę też, że teraz 3 DC miałam taki krwotok, że Podlaska wystarczała mi na jakieś pół godziny. Chyba nigdy tak nie krwawilam. Jeszcze byliśmy na imprezie więc nie nadarzałam się przebierać.
Umówiłam się na wizytę do gienka na NFZ ale do ordynatora szpitala. Tylko że on kiedyś nie chciał mnie zbadać w okres a nie wiem czy mi tak znowu nie wypadnie wizyta. Mam nadzieję, że nic tam nie porosło a to kwestia wciąż gojenia się tych naczyń, z których krwawilam w ciąży.
Wyszła mi też cytologia 2 i nie wiem czy powtarzać już bo skoro plamie to też nie bardzo.
A mój tato ma raka i jakoś tak mnie strach oblatuje z tego wszystkiego.
Dziadek zmarł na raka jelita, teraz tato.ma i jest nieoperacyjny. Myślę też o kolonoskopii i muszę tego pilnować co kilka lat.

Plan z badaniami jest bez zmian. Cross w sierpniu. Immuno konsultacja i zobaczymy co dalej ale leczenie i tak zaczynam po wrześniowym urlopie.

Phiczek Przeterminowana ... 12 lipca 2025, 19:13

Moja mała rozpiska leków i suplementów

Formetic 500mg - 2x
Diabufor XR 500mg -1x
Witamina D3 4000 j.m. - 1x
Koenzym Q10 200mg - 3x
L-karnityna 500mg - 3x
Melatonina 5mg - 1x (na noc)
Prewenit Intensiv - 1x

Dodatkowo żel Androtop, a gdy się skończy kolejne tabletki.
Jest tego sporo, ale łykam.
Po melatoninie zupełnie inaczej mi się sypia. Szybciej bez męczarni, która zawsze miałam. Narazie czuje się dobrze. Mimo, że przychodzą gorsze dni.

Zaczynam urlop więc trochę głową odpocznie.

W piątek jedziemy do androloga. Mój dostał wyniki i lekarka kazała się zgłosić na wizytę. Zobaczymy co Pan powie na to wszystko.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2025, 19:13

W końcu! W końcu jesteśmy całą czwórką razem w domu 🥹.

Ten tydzień strasznie mnie przeczołgał. Narodziny Jaśka dwa dni przed terminem donoszonej ciąży, później ja leżałam na patologii, a on na wcześniakach. Niby mogłam go odwiedzać, próbować przystawiać do piersi i tulić, ale bycie świeżo po CC tego nie ułatwiało. Do tego pierwsza taka parodniowa rozłąka z Tośką... Nie miałam na nic siły, psychika mi siadała, więc w poniedziałek wypisałam się ze szpitala na własne żądanie, a Jasiek niestety został w szpitalu, no ale przynajmniej miałam już Tośkę 24/7. Przez chwilę było dobrze, ale później znów siadło mi na głowę, że my tu w domu szczęśliwa rodzinka, a Jasiek leży sam w szpitalu, chociaż przecież odciagalam mleko i jeździłam do niego codziennie na parę godzin. Dzisiaj na szczęście okazało się, że wszystkie wyniki ma dobre, żółtaczka tylko fizjologiczna i nie do naświetlania, więc możemy zabrać go do domu 🥹.

Więc od dzisiaj nasza rodzinka jest już w komplecie, możemy się tulić, bawić i poznawać 🥰.
I już nic więcej nie jest mi potrzebne do szczęścia, mam Wszystko 🩷🩵!

MałaMi89 Przygotowania do inseminacji 8 października 2025, 23:35

08.10
Dzis od rana stres dzień inseminacji.
Dwa pęcherzyki na usg w tym jeden w trakcie pękania drugi gotowy do pęknięcia.
Sama inseminacja była bezbolesna jedynie towarzyszył mi delikatny dyskonfort.
Po około 3 godzinach od zabiegu zaczęłam plamić wystraszyłam się na amen ale szybko wykonałam telefon do lekarza i mnie uspokoił. Pobolewa mnie podbrzusze.
Czekam na 2 kreski ale nie nastawiam sie na 100 procent chociaż nadzieja jest.
21 beta więc dowiemy sie co i jak.
Dam znać jak sie czułam po kilku dniach i czy zaszły jakieś zmiany

Zupełnie nieświadoma że moje dziecko szykuje jakąś niespodziankę na dzień mamy w żłobku zadałam mu z głupa pytanie "Bartusia a na dzień mamy coś w żłobku szykujecie?" A mały mi odpowiada "Mamo mamo coś Ci dam, jedno serce które mam..."i recytuje cały wierszyk. To co poczułam jest nie do opisania. Łzy szczęścia i wzruszenia leciały mi bezwarunkowo. Jeszcze nie tak dawno wydawało mi się, że nigdy czegoś takiego nie usłyszę, że nie będzie mi dane usłyszeć takiego wierszyka z ust mojego dziecka. Tak, zdecydowanie mój Syn jest dla mnie cudem ♥️ dzisiaj mam siłę walczyć dla niego o siebie. Dzisiaj wiem że zrobię wszystko,aby był szczęśliwym i kochanym chłopcem. Dzięki niemu odbiłam się od dna,które niemiłosiernie mnie ciągnęło wgłąb siebie. On mnie uratował. On sprawił że mam dla kogo żyć. I to właśnie on powiedział dla mnie dzisiaj ten cudowny wierszyk ♥️🥹

14dpt
Dzisiaj ewidentnie lab ćwiczył moja cierpliwość... pierwszy raz miałam wyniki dopiero koło 19 🤯.
12 dpt - 369
14 dpt - 995
Czy odetchnełam? Nie, to by było za proste... wiem, wygląda obiecująco i chciałabym po prostu uwierzyć... a z drugiej strony, tak bardzo boję się przywiązać do tego okruszka... przez poprzednio też beta rosła książkowo...
Błagam 🙏 niech to 5te dziecko z nami zostanie... 🙏🙏🙏

33w6d

Witam się z Wami ze szpitalnego łóżka. Przedwczoraj złapała mnie prawostronna kolka nerkowa III stopnia spowodowana zastojem. W lewej również zastój, ale mniejszy. Dobrze, że lewa przejęła większą pracę bo czekałby mnie cewnik do samego moczowodu lub dren w lędźwiach... Nie widać piasku ani kamienia, prawdopodobnie Mała leży tak niefortunnie... Powiem szczerze, mimo wysokiego progu bólu nie sądziłam, że taki jego rodzaj w ogóle istnieje. Po kolei. O 5.20 rano byłam na Sorze. Stamtąd trafiłam na położnictwo. Lekarz przebadał mnie kompleksowo, na szczęście z Maluchem ok. Później trafiłam na ginekologię, mnóstwo papierów do wypełnienia, długi wywiad. W końcu mnie położyli. 4 kroplówki nie pomogły w ogóle. Nie mogłam wystawać, leżeć, siedzieć, nic... Wizyta u urologa potwierdziła domysły. Usłyszałam od niego i mojego lekarza prowadzącego, że mam się przygotować na ciężki miesiąc bo to przejdzie, owszem, ale po porodzie... Wypiłam 8 litrów wody w niespełna 2 dni z nadzieją, że może jednak coś wypłuczę. Nic... Kupiłam wodę Jana, może ona coś wskóra, ale nie łudzę się specjalnie. Pielęgniarki przed 5 mierzą temperaturę, o 6 słuchamy dzieci, o 9 KTG, o 16.30 i 21 znów podsłuchiwanie. To chyba jedyne plusy pobytu tutaj. Mam nadzieję, że dziś wyjdę bo nie widzę różnicy w cierpieniu w szpitalu czy w domu. Tzn widzę, cierpienie w domu wydaje się bardziej znośne. Jedyne co mogą mi rozpisać do domu to paracetamol i nospę. Tutaj dostaję w formie płynu. Jeśli atak się powtórzy mam wrócić... Chłopcy przyjeżdżają codziennie, a ja emocjonalnie jestem galaretą. Często płaczę, mój Synek mówi, że mnie porwie do domu, Mąż pisze wiadomości o tym jak w domu pusto beze mnie i nie może spać. Jeszcze trochę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2025, 22:21

Aurora13 Zanim się poznamy 7 lipca 2025, 20:55

Ojej, dużo się działo.

Dzisiaj mamy 8 dzień stymulacji. Zastrzyki są okej. Dzisiejsze USG wykazało 8 jajek, niezły wynik, ale powoli rosną. Może być więcej, ale lewy jajnik się chowa bardzo i ciężko go obejrzeć. Widać na nim 3 jajka, ale bardziej cieszy mnie to, że w prawym jest 5! A miał on mniejszy potencjał, bo po usunięciu jajowodu przytulił się do macicy. Może na lewym też będzie więcej, tylko lekarz bał się naciskać za mocno na brzuch, żeby go bardziej było widać w USG. Za dwa dni kolejne badanie, tym razem już razem z badaniami krwi no i po tym decyzja, czy punkcja w piątek czy sobotę. Wszystko wydaje się być okej. Ja też jestem jakaś spokojna, jak chodzi o samą procedurę. Pewnie zacznę się martwić o kolejne kroki, czyli jak pobiorą komórki. Ile będzie dojrzałych, ile się zapłodni, ile przetrwa do odpowiedniego etapu, czy będzie transfer, czy będzie co transferować? Na razie robię wszystko co mogę, potem będę się modlić, aby moje jajeczka dały z siebie wszystko.
Tak wiele nadziei pokładam w tej procedurze, ale odkąd wiedziałam, że ją zaczniemy coś wewnątrz podpowiadało mi, że to zdecydowanie jest nasz moment. Tu zmierzaliśmy. Taki był nasz cel. Wierzę, że się uda. Nie myślę nawet o powodzeniu pierwszego transferu, a skąd! Może drugi, może trzeci? Wierzę, że to jest nasz czas. Proszę lipcu, bądź dla mnie dobry.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2025, 20:55

12.05 💉=> 24🥚=>🫧20
13.05 =>🫧18
17.05 => PGTa => 5 doba❄️4.1.1✅️; ❄️4.1.1✅️;❄️4.2.2❌️; ❄️4.2.2✅️; ❄️3.2.2❌️; ❄️3.1.2❌️
18.05 => 6 doba❄️4.2.2✅️; ❄️4.2.2❌️



27tc+3 - 😢 [*] 11.20
37tc+3 - 🌈
6tc+4 - 😭 [*] 07.24 - żegnaj okruszku...
3tc+4 💔

age.png
preg.png
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _

X.21 - 1️⃣ IVF - 3️⃣❄️

23.12.21 - 1️⃣FET ❄️4AA
25.08.22 - 37+3 - 3220g i 54cm cudu jest juz ze mną
...
_ _ _ _
04.06.24 2️⃣FET ❄️3AA
06.07.24- 7+2 💔
_ _ _ _
05.09.24 - 3️⃣FET ❄️4AB
11.10.24 cp; Metotreksat 7+5 💔
___________
02.25 - 2️⃣ IVF - 1️⃣❄️
22.03.25 - PGTa ❌️
___________

30.04.2025 - 3️⃣IVF

24.09.2025 - 4️⃣ FET ❄️4AA
4dpt. ⏸️; 5dpt 6.18 ; 7dpt 26.7; 10dpt 160; 12dpt 389; 14dpt 995 🥹; 22dpt 🙏🙏
16.10.2025 🙏

Czekają na mnie: ❄️4AA ❄️4BB ❄️4BB


"Ojcze, jeśli możliwe, oddal ode mnie ten kielich
Ojcze, jeżeli trzeba, chcę Twoją wolę wypełnić"


I jak nie urok to... :D
Po sobocie w pracy walczę z czymś co przypomina zapalenie zatok :|.
Dzień drugi, mam nadzieję, ze tymrazem bez krwotoku - jak to jest, że krwotok z nosa to nic nadzwyczajnego, a krew z żyły nie chce płynąć - ostatnie pobieranie krwi na krzywą cukrowa to tak się wkluwala w 6 miejsc, że wyglądam jak narkoman...
A teraz co? :D myślę o tym, żeby zeszło z zatok do konca cyklu, bo zaczynamy walkę z zastrzykami na pękanie pęcherzyków... czekam na ten 10dc i wizytę u lekarki jak na zbawienie... jakbym znowu uwierzyła, ze może kiedyś się uda...
Wierzę, córeczko, ze pomożesz, że będziesz czuwała, żeby rodzice kiedyś byli szczęśliwi... A teraz mam wrażenie, ze do szczęścia brakuje mi tylko żywego dziecka...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2025, 12:43

37+6
Ok... Mam dużo do nadrobienia 🙈

Zaległości w skrócie:
• wizyta 10/06: serduszko bez zmian, przyrosty dużo lepsze. AC wskoczyło z 3 centyla na 17 - kolejna kontrola u lekarki od prenatalnych 8/07 (37+3)
• Wizyta 25/06: wizyta u prowadzącej. Przyrosty ok, serduszka nie sprawdzała bo to nie jej kompetencja. Szczepienie na RSV zrobione
• Wizyta 08/07: kontrola serduszka i przyrostow - jedno i drugie gorzej. Dysproporcja w serduszku się powiększyła, obwód brzuszka znowu spadł i jest na 6 centylu. Od razu wizyta u prowadzącej (zastępczej bo moja jest na urlopie) i decyzja o indukcji za 2 dni 🤦‍♀️

To tak w skrócie.
Ogólnie informacja o indukcji spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Niby wiedziałam że może tak być ale jakoś i tak mnie to zszokowało. Historia się po prostu powtórzyła z końcówki ciąży z Mayą :/ lekarka chciała robić indukcję na nast dzień ale się nie zgodziłam bo mąż był za granicą i dopeiro wieczorem następnego dnia wracał.
Lekarka zrobiła masaż szyjki i kazała czekać pojutrze na tel ze szpitala o której mam przyjechać na indukcję.

CDN.

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 25 lutego 2025, 16:44

93 dc. To drugi cykl po odstawieniu antykoncepcji, mimo że odstawiłam ją już we wrześniu. Przeczołgało mnie to psychicznie, bo już kilka razy myślałam w tym cyklu, że jestem w ciąży. Niestety nie. Za to przyszła nowa diagnoza- PCOS. Podejrzewałam to już dawno, przy staraniach o Majkę, jednak nikt nigdy tego nie stwierdził, mimo że wtedy owulacje występowały tylko po lekach. Zmieniłam ginekologa i szybko zaczął działać. Dostaliśmy skierowanie do kliniki leczenia niepłodności. Termin 7 kwietnia. Do tego czasu muszę powtórzyć badanie na insulinooporność. Niech dojdzie jeszcze to a będę miała pakiet All Inclusive z moim Hashimoto i niedoczynnością. Mam wrażenie, że tylko zamknęłam oczy a przybyło mi aż 14 kg. Mam przez to okropne wyrzuty sumienia, że tak to zaniedbałam. Ciężko zaczął się ten rok. Wiem, że nie będzie łatwo ale mam motywację do działania. Do tego, żeby spełniły się nasze marzenia. Dieta wdrożona już 3 tygodnie temu, waga powoli spada, na szczęście. Ale i tak czuję się fatalnie. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Ale teraz ogarniam się szybko i pędzę na randkę z mężem. To już 5 lat po ślubie. Kiedyś myślałam, że będziemy w innym miejscu w tym czasie. Wcale nie pomaga mi to, że Maja za miesiąc skończyłaby 4 lata.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2025, 07:44

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)