Forum Poronienie Aniołkowe Mamy [*]
Odpowiedz

Aniołkowe Mamy [*]

Oceń ten wątek:
  • marzusiax Autorytet
    Postów: 3771 2712

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 19:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jestem w szoku to co czytam. MamoMikolajka, Mika jestem przerażona w jaki sposób zostałyście potraktowane. Nie mam słów. Jak tak można potraktować pacjentkę? Konowały nie lekarze! Ja zostałam bardzo dobrze przyjęcia, spokojnie, osobna sala w czekaniu na cc, na sali operacyjnej pielęgniarka głaskała mnie po budzi żebym się nie denerwowała, osobna sala po cc, na innym oddziale, na koncu korytarza żebym była sama, często mnie doglądały pielęgniarki. Nawet o dziwo ordynator zapytał się o moje samopoczucie. Napewno ułatwił im prace stan w w jakim byłam. Jak by mi kazali skoczyć z okna to bym to zrobiła, w takim byłam szoku, zwątpieniu, nie chciało mi się żyć. Jak by ktoś na oddziale robił ze mnie wariatkę, że histeryzuje to ja nie wiem... jestem chyba na to za słaba..

    Za to w domu teściu w dzień dziecka wykrzyczał "worzą dupy, to ma być żałoba?"

    f2wl9vvjip8wdzqr.png1usawn15ypoqzu4l.png
    Krzyś [*] 38tc 13.01.2015 - maleńka duszyczka a brakuje tak wiele...
  • marzusiax Autorytet
    Postów: 3771 2712

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 19:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kehlana ty nawet nie wiesz jak ja bardzo boje się poronienia. Bardziej boje się że poronie, niż że znowu dojdzie do konfliktu pępowinowego. Bo jak widze te wszystkie poronienia na forum, to potrafi nie być żadnych objawów a serce nie bije. Jak dziecko się rusza to dziś już wiedziałabym na co zwrucic uwagę. A ty? Rutynowe usg a dzidziuś nie żyje. Już nic się nie da zrobić :(

    f2wl9vvjip8wdzqr.png1usawn15ypoqzu4l.png
    Krzyś [*] 38tc 13.01.2015 - maleńka duszyczka a brakuje tak wiele...
  • mikka Autorytet
    Postów: 715 239

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 20:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    marzusiax wrote:
    Kehlana ty nawet nie wiesz jak ja bardzo boje się poronienia. Bardziej boje się że poronie, niż że znowu dojdzie do konfliktu pępowinowego. Bo jak widze te wszystkie poronienia na forum, to potrafi nie być żadnych objawów a serce nie bije. Jak dziecko się rusza to dziś już wiedziałabym na co zwrucic uwagę. A ty? Rutynowe usg a dzidziuś nie żyje. Już nic się nie da zrobić :(

    ja póki co tak bardzo się boję...bardzo, bardzo mocno chce miec kolejne dziecko, ale nie wiem jak poskromić swój strach..? Na szczęście i tak narazie mamy odczekac min3-4 ms więc mam czas na zastanowienie... Uwierz mi ze dla mnie to był tak straszny szok, niby w 10 tyg byla w szpitalu bo krwawialam, ale lekarze powiedzieli ze takie krwiaczki są czeste, opanowali krwawienie, miałam odpoczywac i wszystko mialo byc, dobrze. Jechałam na usg z myślą co powie lekarz, czy dzidzius zdrowy itd, ale takiej diagnozy w najczarniejszych snach nie przewidywałam... Jak mi powiedzial, że "Nie mam dla państwa dobrych wieści, seduszko przestało bić ok. 2 dni temu" to najpierw popatrzylam na niego, bo jakbym nie zrozumiala co on do mnie mówi, potem na monitor i tam ostatni raz widzialam moje dziecko...potem juz nie pamiętam, zaczełam trząśc się i wyć i mąż mnie wyprowadzal z gabinetu-nawet nie pamiętam jak znalazlam sie w samochodzie... W szpitalu moja gin w sumie i tak robila co mogła, pytala czy chce jakies leki na uspokojenie, rozmawiala ze mną, choc ja zanim dostałam swoje łóżko, siedzialam na korytarzu, płakałam i modlilam sie zeby to wszystko okazalo się nie prawdą, tak bardzo chciałam oszukać terażniejszość... Przykro mi tylko bylo ze musialam lezec z cieżarną dziewczyna, ona cieszyła się z dobrego zapisu ktg, a ja przełykałam cicho łzy, bo wiedziałąm że ja swoje dziecko musze poronić bo mojemu serduszko przestalo bić... Boję sie kolejnej ciąży, boje sie juz wszystkiego, boję się ze nie bedę umiałą do konca cieszyc sie kolejną ciąża, bo będę bałą się przywiązać, pokochac....ale moze tak teraz myślę, może potem sie wszystko zmienia...Kurczę, ja naprawde jestem już innym człowiekiem..nawet mój mąż powiedział, że się zmieniła, zmieniłąm swoje podejscie do życia...

    "Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń (...)".
    Jan Paweł II
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 20:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie bylo mnie kilka dni, ale po wpisie Marzusi wnioskuje, ze bylo yu dosc goraco...
    Nadrobie zaleglosci i sie odezwe

    Marzusia brakowalo mi tu ciebie :*:*:*

  • BlueBerry23062015 Ekspertka
    Postów: 131 70

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 20:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dziewczyny..a ja sie boje ze znow przechodze cala ciaze i ostatnie minuty beda tragiczne..ze moze znow zatrucie smolka wrodzone zapalenie pluc.. znow szyjka oplatana i dziecko bedzie sie podduszac..boje sie tego teraz jeszcze bardziej bo dzis mija 36 dzien cyklu a ja nie mam @..w srode najpozniej bede sie testowac..i zamiast zyc 40 tygodniu spokojnie bede sie modlic zeby dziecie urodzilo sie zywe i zeby zylo pozniej...

    "Ważne, że jesteś..nie ważne gdzie!
    I to się liczy, a reszta nie!
    Szymon ur. 23.06.2015 / 23:57
    zm. 25.06.2015 / 00:32

    f2w3flw1lpuzx0i9.png
  • mikka Autorytet
    Postów: 715 239

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 20:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    BlueBerry23062015 wrote:
    dziewczyny..a ja sie boje ze znow przechodze cala ciaze i ostatnie minuty beda tragiczne..ze moze znow zatrucie smolka wrodzone zapalenie pluc.. znow szyjka oplatana i dziecko bedzie sie podduszac..boje sie tego teraz jeszcze bardziej bo dzis mija 36 dzien cyklu a ja nie mam @..w srode najpozniej bede sie testowac..i zamiast zyc 40 tygodniu spokojnie bede sie modlic zeby dziecie urodzilo sie zywe i zeby zylo pozniej...

    niestety nie pomogę w tym aspekcie, bo sama póki co sie boję mimo ze ja narazie nawet sie nie staram. Jutro jak nie zapomnę i bedę w stanie to zapytam lekarza co robić, jak sobie radzic zeby poskromic strach i cieszyc sie mimo traumatycznych wydarzen....

    "Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń (...)".
    Jan Paweł II
  • marzusiax Autorytet
    Postów: 3771 2712

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 20:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Blu do Aniołkowych Mam takich jak my przy kolejnej ciąży lekarze podchodzą z histeria. Sn raczej nie wchodzi w grę, ciąże rozwiązują nawet i miesiąc wcześniej, 10razy bardziej wszystko sprawdzają. Daje to zapewne większe poczucie bespieczneństwa. Ja się nie spotkałam (i mam nadzieje że nie spotkam) z aniołkową mama która 2 razy traciła dziecko tuż przed porodem albo tuż po nim.

    f2wl9vvjip8wdzqr.png1usawn15ypoqzu4l.png
    Krzyś [*] 38tc 13.01.2015 - maleńka duszyczka a brakuje tak wiele...
  • daktylek Autorytet
    Postów: 676 210

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 20:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Marzusia na co skierowac uwagę jak dziecko się rusza? Doksztalc mnie i inne dziewczyny bo mam nadzieje ze wszystkim nam będzie dane doczekać ruchów dzidzi.

    Mikka niestety zrobiło sie mało przyjemnie więc siłą rzeczy niektóre się wycofały. Ja sama wahalam sie czy czytac to dalej i czy pisać tu cokolwiek... Mam małą odporność na negatywne sytuacje... A czytając wszystkie wpisy czulam mój ból na nowo

    Napisze Wam to co powiedziala mi moja koleżanka która mnie wspierała po poronieniu na moje pytania- dlaczego?

    "Poronilas na tym etapie bo widocznie tak mialo byc a Bóg stwierdził, że nie podźwigniesz sie z tego na późniejszym"
    Tłumacze sobie to tak że każda -skoro juz takie było przeznaczenie aby nasze Dzieci zostały Aniolkami -straciła Dziecko wtedy kiedy z uwagi na wewnętrzną siłę była w stanie sie z tego otrząsnąć, byc moze ja nie poradzilabym sobie ze strata w późniejszej fazie, choć i ta strata jest dla mnie katastrofa, z której ciągle sie podnoszę a ktoś mnie uparcie zwala z nóg.


    Co do szpitala. Teraz wiem o wiele więcej i wiedzialabym czego oczekiwać od służby zdrowia. A ja? Z krwawieniem i stwierdzeniem, że nie bije serduszko naszego Groszka zostałam odeslana do domu bo ordynator wydał ustne zarządzenie, że przyjęcie na oddzial nastąpi w sytuacji silnego krwawienia i bólu brzucha lub po 7 dniach od stwierdzenia, że dzidsiusiowi nie bije serduszko. Wtedy bylam w takim szoku, że przyjelam to jako pewnik. Mój Maz oburzył sie, że powinni mnie przyjąć ale ja Odpuscilam bo wtedy nie mialo to dla mnie znaczenia... Teraz nie wyszlabym stamtad i domagalabym sie przyjęcia.

    Druga rzecz. Jak juz po okolo 12 godzinach wrocilam do szpitala ze skurczami i łaskawie mnie przyjęli, położona przy ankiecie czy wyrażam zgodę na.... po uslyszeniu że nie chce zabiegu powiedziała "to po co pani tu przyszla skoro nie chce zabiegu? Trzeba było mówić to bysmy pani nie przyjmowały do szpitala" :-\ dopiero druga przejęła rozmowe i zaczęła łagodzić sytuację

    Wszystko zależy od ludzi na jakich trafimy w tych ciezkich chwilach. A jesli kogos spotyka to pierwszy raz to nie wie jak sie zachować i czego wymagać. Każda strata jest osobistą tragedia bez względu na całą otoczke.




    Greetta lubi tę wiadomość

    Mama Aniołka [*] 15.12.2015r.
    w57v3e3k7yxei1cq.png
  • BlueBerry23062015 Ekspertka
    Postów: 131 70

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 20:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    boje sie nawet testowac powiem szczerze..w srode mam lekarza..na bank wysle mnie na bete...i poznam prawde

    "Ważne, że jesteś..nie ważne gdzie!
    I to się liczy, a reszta nie!
    Szymon ur. 23.06.2015 / 23:57
    zm. 25.06.2015 / 00:32

    f2w3flw1lpuzx0i9.png
  • marzusiax Autorytet
    Postów: 3771 2712

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 20:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Daktylek trzeba zwracać uwagę na to czy dziecko jest mało ruchliwe, tak jak i czy nie rusza się za mocno. Dziś jak bym miała jakiekolwiek wątpliwości, to ogień na ip, darłabym się, że mają mnie przyjąć bo już mi jedno dziecko zmarło. Jak zajdę w ciąże kiedyś to pierwsze co kupię to detektor tętna, i będę podsłuchiwać codziennie, o ile lekarze nie zabronia. Nie jest on receptą na całe zło, bo czytałam historię dziewczyny która miała detektor a dziewczynka zmarła w 3 trymetrze, ale zawsze to przeczucie, że coś tam człwiek może zdziałać. Krzyś ruszał się za mocno, jak bywało to często a ja nie wyczułam że akurat wtedy robi sobie krzywdę.

    f2wl9vvjip8wdzqr.png1usawn15ypoqzu4l.png
    Krzyś [*] 38tc 13.01.2015 - maleńka duszyczka a brakuje tak wiele...
  • MamaMikołajka Autorytet
    Postów: 578 282

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 21:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Daktylek jeśli i ja moge odpowiedzieć na Twoje pytanie to zwracaj uwage na WSZYSTKO. Jesli Twoje dziecko rusza sie mniej niz zwykle, jeśli rusza sie bardziej niz zazwyczaj, jesli jego ruchy sa bardziej gwaltowne, inne niz zazwyczaj, jesli myslisz ze wlasnie ma czkawke - lec na KTG. Lepiej sprawdzic 10 razy niepotrzebnie niz o jeden raz za mało. W internecie sa dostepne karty ruchow dziecka - liczysz ruchy w danej godzinie. Poczytaj sobie o tym, wydrukuj i licz Kochana kiedy tylko mozesz. O detektorze moze nam Mama Mai powie cos wiecej bo podsluchiwala naszego Wojtusia.
    Ja nie chce Cie straszyc Kochana ale z calego serca nie zycze Ci tego, zeby Twoje zdrowe Dzieciatko zmarlo przez pepowine. Lekarz mi powiedzial ze taki przypadek jak moj zdarza sie raz na kilka tysiecy. Sadzac po tym forum - to i tak duzo za duzo.

    Mikołajek 37tc +25.02.2015
    Jesteś Naszą Cząstką w Niebie
    p19uk0s3pwl33l3g.png
  • MamaMikołajka Autorytet
    Postów: 578 282

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 21:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mamo Mai moze lepiej nie cofaj sie do poprzednich postow ;)
    Lepiej powiedz jak tam Wojtek! Myslami Cie sciagnelam.

    Marzusia - zgadzam sie z Mama Mai - fajnie Cie tu widziec.

    Mikołajek 37tc +25.02.2015
    Jesteś Naszą Cząstką w Niebie
    p19uk0s3pwl33l3g.png
  • MamaMikołajka Autorytet
    Postów: 578 282

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 21:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    BlueBerry podziwiam Cie, ze jeszcze nie robilas testu! Alez musisz miec silny charakter :) boisz sie to zrozumiale, chyba nienormalne byloby jakbys sie nie bala po tym co przeżylas... zaciskam kciuki za pozytywny test! Bedziemy baly sie razem - zawsze to razniej :*

    Mikołajek 37tc +25.02.2015
    Jesteś Naszą Cząstką w Niebie
    p19uk0s3pwl33l3g.png
  • MamaMikołajka Autorytet
    Postów: 578 282

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 21:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mikka smutno Ci bo myslisz, ze dziewczyny sie wycofaly... ale moze po prostu milo spedzaja niedziele, z daleka od komputera... oby :)
    A jesli nie zagladaja do nas z innych przyczyn to nic nie poradzimy :( udowodnilysmy dzis chyba, ze to forum moze byc takie jak przed tym calym zamieszaniem, ze to jak tu bedzie zalezy tylko od nas. A znow jest miło :)

    mikka lubi tę wiadomość

    Mikołajek 37tc +25.02.2015
    Jesteś Naszą Cząstką w Niebie
    p19uk0s3pwl33l3g.png
  • margaw Koleżanka
    Postów: 52 95

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 21:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś

    MamaMikołajka, dziękuję za wszystkie słowa. Mam wrażenie, że wariuję. Mam milion myśli na minutę. Większość bez sensu i logiki. Czasem nawet zastanawiam się, czy to moje udzielanie się na tym forum nie jest dla Was uciążliwe. Czuję się jak obłąkana.

    Mam już po prostu dość. Od 3 lat życie mocno testuje moją wytrzymałość fizyczną i psychiczną. W styczniu 2014 roku dowiedziałam się o mięśniakach (największy miał 20 cm!) i realnej groźbie utraty macicy. W lutym tego samego roku jakiś pieprzony lekarz po konsultacji powiedział mi, że te moje mięśniaki to równie dobrze może być nowotwór złośliwy i zostawił mnie z tą świadomością na 4 długie miesiące do operacji. Trafiłam na oddział ginekologii onkologicznej i czekałam na wyrok - rak, wycięcie macicy, czy może szansa? Przeżyłam. I obiecałam sobie, że nie dam się tak łatwo zabić. W styczniu 2015 miałam wypadek samochodowy. Roztrzaskałam się na drzewie. Uratowało mnie kilkanaście cm przedniego koła, bo to ono przyjęło na siebie całą siłę uderzenia. Gdyby nie ono, nie byłoby mnie już tutaj. Ale to też przeżyłam. Nawet kilka miesięcy później wzięłam kluczyki od samochodu, wsiadłam i obiecałam sobie, że pieprzę ten los, nie dam się zniszczyć. I pojechałam na zakupy. A teraz był 12 styczeń 2016. Nie zabiła mnie operacja, nie zginęłam w wypadku, a jednak umarłam. Do trzech razy sztuka? Bo nie wyobrażam sobie, że można było mnie skrzywdzić bardziej, niż odbierając Dziecko. Jeśli Bóg istnieje, to co próbuje mi udowodnić?

    Kubuś, 37 tc. [*] ur.12.01.2016
  • MamaMikołajka Autorytet
    Postów: 578 282

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 21:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Margaw, nie zlicze ile razy zadawalam sobie pytanie co Bog chce mi udowodnic poddajac mnie takiej probie. Wiesz chyba nie dostaniemy na to odpowiedzi tu na ziemi. Poznamy ja pewnie jak dolaczymy do naszych Skarbow.
    Faktycznie Twoimi przejsciami mozna obdzielic kilka osob, bo wydaje sie, ze dla jednej to jest nie do przezycia. Ale Ty jednak przeżyłaś wszystkie te straszne sytuacje i z kazdej wyszlas jeszcze silniejsza... zgadzam się, ze ta ostatnia proba, ktorej zostalas poddana byla najgorsza i zabila czesc Ciebie. Ale z niej tez staniesz na nogi silniejsza niz kiedykolwiek. Bedziesz miala zlamane serce, bedziesz czula pustke i bol, staniesz sie inna osoba, ale uwierz mi, ze po pewnym czasie sama sie zdziwisz, ze masz w sobie sile, o ktora sie nawet nie podejrzewalas. Mysle, ze skoro Bog oszczedzil Ci diagnoze raka, skoro nie zabral Cie do siebie jak rozbilas sie na drzwie to ma dla Ciebie do wykonania tu na ziemi wazne zadanie. Wierze, ze jest nim wychowanie ziemskiego dziecka na wspnialego czlowieka. Dlaczego postanowil Ci jeszcze zabrac Kubusia i uczynic z Niego Aniolka? Nie mam pojęcia :( a bardzo bym chciala znac odpowiedz na to pytanie. Ale wiem jedno, nasze Aniolki w niebie beda sie opiekowaly swoim przyszlym rodzenstwem. Mozesz sobie wyobrazic lepszego Aniola Stroza dla Twoich dzieci niż Kubuś?
    P.s. Nie jestes oblakana i Twoje posty NIE SA UCIAZLIWE! Pustka w glowie, za chwile gonitwa mysli i znow ta pustka - to jest normalny objaw. Normalny w "naszym swiecie Aniolkowych Mam", pewnie poza jego granicami, moze swiadczyc o problemach natury psychicznej ;)

    mikka, 230515, margaw lubią tę wiadomość

    Mikołajek 37tc +25.02.2015
    Jesteś Naszą Cząstką w Niebie
    p19uk0s3pwl33l3g.png
  • mama4aniołków Ekspertka
    Postów: 181 54

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 22:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Margaw nie potrafię nic mądrego napisać na Twoje słowa:( Na Twoje pytanie nie ma odpowiedzi. Ja każdego dnia zadaje sobie podobne pytania na które nie ma odpowiedzi. Tak jak piszesz milion najróżniejszych myśli klebilo się w głowie... chyba niestety każda z nas to przeżywała. Ściskam Cię mocno :*

    margaw lubi tę wiadomość

    Nikt nigdy mnie nie zrozumie...
  • BlueBerry23062015 Ekspertka
    Postów: 131 70

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 22:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    MamoMikolajka..jeali rzeczywiscie tam cos pod serduszkiem...to niedlugo sie dowiem..i wtedy bedziemy sie stresowac razem ;)

    buziaki kochane :* ja dzis maialam dzien goscinno-obiadowy czyli meczacy

    mikka lubi tę wiadomość

    "Ważne, że jesteś..nie ważne gdzie!
    I to się liczy, a reszta nie!
    Szymon ur. 23.06.2015 / 23:57
    zm. 25.06.2015 / 00:32

    f2w3flw1lpuzx0i9.png
  • Coconue Autorytet
    Postów: 940 1049

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 22:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Chyba jednak nie jestem taka silna jak mi sie wczoraj wydawalo.
    Spedzenie popoludnia z ciezarna przyjaciolka w 22 tyg spowodowal jedno przeplakane popoludnie...

    Mama Amelci ur. 18.01.2017 r. ))))) warto wierzyć :)))

    Mama dwóch Aniołków [6t] i [10t].
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 24 stycznia 2016, 22:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Juz doczytalm o co ten caly raban....
    Antoninko wyrazilas swoje zdanie, w pewnej czesci sie z nim zgadzam. Ja przeszlam i poronienie i strate corki na poznym etapie. Nie mialam pojecia, ze po poronieniu mozna pochowac Malenstwo. Maja ma swoj grobek i czasem mam wyzuty sumienia, ze tylko ona ma takie miejsce.
    Mnie w kazdym razie twoja wypowiedz nie urazila, nie mam zamiaru usuwac sie z forum, tak jak zadeklarowaly to niektore z nas.

    Jestesmy tu od tego, zeby wyrazac swoje opinie, wylewac swoje bole, zale do calego swiata, a przede wszystkim, zeby sie wzajemnie wspierac!!!!

    Margaw strasznie mi przykro, ze tu dolaczylas :( przytulam cie bardzo mocno :*:*:* (*) dla twojego dzidziusia

    margaw lubi tę wiadomość

‹‹ 866 867 868 869 870 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Smog - czy smog w Polsce może obniżać płodność?

Polska jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych krajów na świecie. To niestety przykry fakt. Jesteśmy świadomi, że smog negatywnie wpływa na nasz organizm - płuca, serce. Ale czy może również upośledzać naszą płodność? Czy może dodatkowo obniżać parametry nasienia? Czy możemy mądrze się przed tym zabezpieczać, czy to już histeria? Zadaliśmy to pytanie ekspertom, przeczytaj co usłyszeliśmy!  

CZYTAJ WIĘCEJ

Kwas foliowy podczas starania o dziecko, kwas foliowy w ciąży - dlaczego tak ważny?

Kwas foliowy to witamina z grupy B, o której żadna starająca się o ciążę kobieta, nie powinna zapominać! Kwas foliowy ma ogromny wpływ na rozwój płodu, prawidłowy przebieg ciąży, ale i również płodność kobiety! Dodatkowo przeczytaj dlaczego suplementacja kwasu foliowego zalecana jest czasem również dla mężczyzn.   

CZYTAJ WIĘCEJ

Mięśniaki macicy - przyczyny, objawy, leczenie

Mięśniaki macicy mogą występować nawet u 3 na 4 kobiety, w dowolnym momencie życia. U kogo jednak występują najczęściej? Czy znane są przyczyny powstawania mięśniaków macicy? Jakie są najczęstsze objawy i co powinno skłonić do wizyty u lekarza?

CZYTAJ WIĘCEJ