Forum Poronienie Aniołkowe Mamy [*]
Odpowiedz

Aniołkowe Mamy [*]

Oceń ten wątek:
  • mikka Autorytet
    Postów: 715 239

    Wysłany: 3 lutego 2016, 19:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    antonina- ja miałam dzis troche inna sytuację. Dzis bylam u lekarza i pojechalam za wczesnie wiec siedze w poczekalni, przede mna jedna para czekająca na swoje dziecko- patrzyłam w tel. byle nie skupiac mysli na ich szczęściu a swoim nieszczęściu..W srodku w gabinecie pacjent nr B501 i nagle wpada mloda dziewczyna, pyta czy moze wejsc przed ta parą bo na tylko po receptę, pani sie nie zgadza i mówi: poza tym niech lepiej spyta pani tamta panią (wskazując na mnie) bo byla pierwsza, na to ja ze niestety nie mogę pomóc bo ja mam dopiero B506[/] więc będzie musiała pytac tych ktore zaraz przyjdą bo są przede mną...Nagle pani się zrywa oburzona i zabierając rzeczy rzuca w nasza stronę: "No tak jak się ma z czego cieszyc to mozna sobie czekac, a jak czlowiek ma zagrozoną ciąże to nie ma się z czego cieszyc...", nawet nie zdążyłam się odezwac bo poszla...Ja rozumiem wiele rzeczy ale czasem niektorzy powinni zastanowic się nad tym co mówią bo moga kogos zranic. Otóż ja i tak musiałam walczyc ze wspomnieniami bo dokladnie w tym samym gabinecie 15 grudnia dowiedzialam się że mojemu 13-sto tygodniowemu maleństwu przestalo bic serduszko, musiałam też walczyc ze łzami widząc te wszystkie ciężarne z pięknymi brzuszkami, ze słuchaniem dochodzących zza drzwi odglosów bicia serduszka i nie bylo mi łatwo, ja NIE MIAŁAM się z czego cieszyc..., ja 7 tyg temu straciłam swoje maleństwo i tamta pani ktora rzucila m.in w moja stronę te słowa powinna troche pomyslec...

    "Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń (...)".
    Jan Paweł II
  • antoninina Autorytet
    Postów: 352 165

    Wysłany: 3 lutego 2016, 19:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mikka bardzo dobrze Cię rozumiem :( ja też byłam na wizycie kontrolnej po porodzie w gabinecie, do którego chodziłam całą ciążę i wszystko było ok. A z tej wizyty wyszłam z płaczem i nawet kurtkę ubierałam już na zewnątrz byle tylko szybciej stamtąd wyjść :(

    Ten tekst, który wkleiłam w poprzednim poście nie jest mojego autorstwa - skopiowałam go z profilu fb "Grupa Wsparcia dla Rodziców po Stracie Dzieci Rydułtowy" - tylko właśnie tak sobie o nas pomyślałam, że do każdej z nas tak idealnie pasuje :( takie "zwykłe" problemy już dla nas nie mają znaczenia...
    ściskam

    Nasza Zochulka <3 34 tc [*] 11.09.2015
    slodkogorzkiswiat.blog.pl
    Antoś <3 nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017
  • Coconue Autorytet
    Postów: 940 1049

    Wysłany: 3 lutego 2016, 20:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja z gabinetu mojego ginekologa wychodzilam wiele razy w placzem. Na szczeacie ginekolog wiedzac o calej sytuacji zamawial mi wizyte tak aby nikogo w poczekalni nie bylo. Mega komfort jak patrze na to z perspektywy czasu. Wychodzenie z gabinetu pelnego innych ludzi ze lzami w oczach to nic milego.

    Mama Amelci ur. 18.01.2017 r. ))))) warto wierzyć :)))

    Mama dwóch Aniołków [6t] i [10t].
  • mikka Autorytet
    Postów: 715 239

    Wysłany: 3 lutego 2016, 21:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No mi dzis jakos wyjatkowo niemilo sie czekało... Ja miałam byc teraz szczęsliwa, mialam byc w 5 ms ciazy, mialam chodzic tak jak dzis te ciezarne na usg, słuchac bicia serduszka swego maleństwa...a mam smutek, badania i chodzenie po lekarzach...
    PS. ja co prawda niewiele pamietam z usg na ktorym lekarz powiedzial ze serduszkonie bije, ale pamietam, że na szczescie nikt nie czekal po nas w poczekalni, bo pewnie by się przerazila taka przyszla mama, bo ja wychodzac to histerycznie plakalam, trzęsłam się cała i mąż mówi że zaczełam się słąniać na nogach wiec posadzil mnie na chwile na krzesle...Dojscia z luxmedu do samochodu nie pamiętam...

    "Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń (...)".
    Jan Paweł II
  • agniegnieszka Przyjaciółka
    Postów: 117 62

    Wysłany: 3 lutego 2016, 22:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A u mojego ginekologa zawsze jest właśnie taka bardzo intymna atmosfera nawet w poczekalni. Nikt z nikim nie rozmawia, nawet rozmowy z położną w rejestracji odbywają się półgłosem. Kiedyś mi to trochę przeszkadzało, wydawało się takie drętwe. Ale teraz już to rozumiem, a nawet doceniam.

    Lusia 04.06.2012 Dobrze, że jesteś :*
    Nela 02-03.09.2015 Dzięki, że wpadłaś [*]
    3fum3ew1cd1j0tlt.png
  • kehlana_miyu Autorytet
    Postów: 2757 3712

    Wysłany: 4 lutego 2016, 11:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja pewnie przeraziłam wiele osób, bo w poczekalni był straszny tłok. Później spotkałam w szpitalu dziewczynę, która też tam wtedy siedziała. Ja czekałam w szpitalu na zabieg, a ona dostała skierowanie na badania, bo miała wielotygodniową infekcję, ale z jej maleństwem wszystko było w porządku. Podobno wyszłam z gabinetu z histerycznym płaczem, tylko mąż mnie podtrzymywał. Możliwe, ja nie pamiętam z tego nic od momentu, kiedy zobaczyłam minę doktora i obraz na USG.

    961l9vvj59du8plj.png
    961lk6nlda9uyhvb.png
    5tc [*] 04.2015
    10tc [*] 01.2015
  • Omon Autorytet
    Postów: 810 850

    Wysłany: 4 lutego 2016, 11:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W przychodni do której chodziłam kiedyś był w poczekalni zamontowany głośnik i gdy pacjentka słuchała bicia serduszka swojego dziecka ten dźwięk słyszały w poczekalni wszystkie pacjentki. Kiedyś jak tam chodziłam na cytologię albo po receptę to wyobrażałam sobie, że i mojego maleństwa będą wszyscy słuchać <3 Ale teraz, z punktu widzenia Aniołkowej Mamy wiem, że nigdy, przenigdy tam nie wejdę. I bardzo współczuję kobietom, których sytuacja materialna nie pozwala na dojeżdżanie do lekarza w innym mieście bo u nas nie ma dobrych specjalistów, no i atmosfera jak wyżej.

    x7g1xzdvlebraz19.png
    Aniołek 12.2015 - 7tc
    zem3x1hp3fae2ksw.png
  • Coconue Autorytet
    Postów: 940 1049

    Wysłany: 4 lutego 2016, 13:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Omon wrote:
    W przychodni do której chodziłam kiedyś był w poczekalni zamontowany głośnik i gdy pacjentka słuchała bicia serduszka swojego dziecka ten dźwięk słyszały w poczekalni wszystkie pacjentki. Kiedyś jak tam chodziłam na cytologię albo po receptę to wyobrażałam sobie, że i mojego maleństwa będą wszyscy słuchać <3 Ale teraz, z punktu widzenia Aniołkowej Mamy wiem, że nigdy, przenigdy tam nie wejdę. I bardzo współczuję kobietom, których sytuacja materialna nie pozwala na dojeżdżanie do lekarza w innym mieście bo u nas nie ma dobrych specjalistów, no i atmosfera jak wyżej.

    Omon Ty chyba zartujesz ze ktos ma czelnosc cos takiegos robic. Po prostu niewyobrazalne.

    Mama Amelci ur. 18.01.2017 r. ))))) warto wierzyć :)))

    Mama dwóch Aniołków [6t] i [10t].
  • antoninina Autorytet
    Postów: 352 165

    Wysłany: 4 lutego 2016, 13:42

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No, ja też jestem w szoku! Omon, czy ten lekarz sobie nie zdaje sprawy, że mogą tam być kobiety, które taki dźwięk doprowadza do płaczu??! OKROPNE!
    Ja do tej pory słyszę w głowie nie tylko bicie serduszka mojego dziecka, a niestety też innych maluszków, których miałam okazję słuchać po porodzie na oddziale patologii ciąży (leżałam na ginekologii, ale to był ten sam korytarz) :/ nie poszłabym nigdy do takiego gabinetu :/

    Nasza Zochulka <3 34 tc [*] 11.09.2015
    slodkogorzkiswiat.blog.pl
    Antoś <3 nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017
  • kkkaaarrr Autorytet
    Postów: 2361 2967

    Wysłany: 4 lutego 2016, 13:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Może ja samolub jestem i patrzę na historię opowiedzianą przez Omon troszkę inaczej, ale ja bym nie chciała, aby obcy ludzie słuchali serduszka mojego maleństwa i prawdę mówiąc mnie do takiego gabinetu właśnie to zniechęciłoby przede wszystkim.

    A skoro już o lekarzach, to wczoraj byłam wreszcie na wizycie u hematologa. Dostałam skierowanie od gina szmat czasu temu. Hematolog (zgodnie z moimi przypuszczeniami) stwierdził, że nic tu po nim, że nie ma w moim przypadku absolutnie rzadnych podstaw, aby doszukiwać się trombofilii (zakrzepicy), która mogłaby spowodować niedokrwienie łożyska i powodować utraty przyszłych ciąż. W sumie to się cieszę, kolejne 'potwierdzenie', że to najpewniej ta przeklęta pępowina...

    Ahh.. no i wczoraj jak czekałam do hematologa to w gabinecie obok było usg (nie ciążowe). Przyszli rodzice z małą dziewczynką 3-4 lata, którą bardzo bolał brzuszek i w ogóle wyglądała, że cierpi. Mama tłumaczyła jej, że doktor obejrzy jej brzuszek i że nie będzie bolało. Nie wiem czemu, ale jak patrzyłam na to cierpiące dziecko to zeszkliły mi się oczy, a potem przypomniały mi się słowa położnej, która mi mówiła, że nawet gdyby Olga urodziła się jeszcze żyjąc to na pewno bardzo by cierpiała. I jakkolwiek to zabrzmi, poczułam jakiś taki spokój, że cierpienia tego świata ją ominęły, przynajmniej chcę w to wierzyć.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 4 lutego 2016, 13:57

    eVspp2.png
    SBwKp2.png
    - Olga [*] 8.11.2015 [26tc] - mama Cię kocha córeczko -
  • Coconue Autorytet
    Postów: 940 1049

    Wysłany: 4 lutego 2016, 17:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kkkaaarrr a na jakiej podstawie hematolog tak stwierdzil... zrobil jakies badania? Jakie?

    Mama Amelci ur. 18.01.2017 r. ))))) warto wierzyć :)))

    Mama dwóch Aniołków [6t] i [10t].
  • ewcia21k Autorytet
    Postów: 1354 1088

    Wysłany: 4 lutego 2016, 17:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jej,jaką wielką nadzieję miałam,że po czasie wchodząc na ten wątek nie będzie żadnych nowych wpisów :( Kochane Aniołkowe Mamusie jak ja dobrze wiem co teraz każda z Was ma w serduszku :( Tak ciężko patrzeć jak co chwila przybywa wielu nowych Aniołkowych rodziców :( Przytulam Was wszystkie kochane :* Jesteście bardzo dzielne! Po naszej tragedii mądry człowiek powiedział mojemu mężowi,że musimy być bardzo silnym i kochającym się małżeństwem,bo Bóg słabych ludzi nie wystawia na takie próby. Ja w to wierzę,uwierzcie i Wy :*

    Greetta, gama lubią tę wiadomość

    Nasz Madziulek kochany-zasnęła w 35tc.16.12.2013r.(*)
    aniolek-dziecko.gif
    Czekamy na Alicję :D
    ad68819281.png
  • antoninina Autorytet
    Postów: 352 165

    Wysłany: 4 lutego 2016, 21:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ewciu, dziękuję za słowa otuchy.
    Mam nadzieję, że każda z nas będzie jeszcze mogła zaznać noszenia tego Cudu pod sercem, a potem usłyszeć Jego głośny płacz! <3

    Życzę Ci, aby te 75 dni, które zostały Wam do spotkania upłynęły szybko i spokojnie :) daj znać kogo tam nosisz ;)

    PS. Nie znałam Twojej historii, więc pozwoliłam sobie doczytać w Twoim pamiętniku... ale przeczytałam tylko wstęp... resztę znam aż za dobrze :(

    Ściskam Was mocno, a dla Madzieńki przesyłam kolorowe światełka prosto do nieba :)

    ewcia21k lubi tę wiadomość

    Nasza Zochulka <3 34 tc [*] 11.09.2015
    slodkogorzkiswiat.blog.pl
    Antoś <3 nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017
  • kkkaaarrr Autorytet
    Postów: 2361 2967

    Wysłany: 4 lutego 2016, 21:29

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Coconue wrote:
    Kkkaaarrr a na jakiej podstawie hematolog tak stwierdzil... zrobil jakies badania? Jakie?
    Zaawansowana ciąża niezwykle rzadko kończy sie tragicznie z powodu trombofilii, ta zazwyczaj daje o sobie znaki w 1 trymestrze... dodatkowo mój niski poziom plytek krwi, brak udarow itp w rodzinie, brak tendencji do zylakow itp. W sumie to wszystko wyczytałam już wcześniej a gin dał mi skierowanie chyba dla swietego spokoju.

    eVspp2.png
    SBwKp2.png
    - Olga [*] 8.11.2015 [26tc] - mama Cię kocha córeczko -
  • Kika5 Przyjaciółka
    Postów: 85 20

    Wysłany: 4 lutego 2016, 21:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja też zaliczam się do tego grona. Moja historia jest taka... Postanowiliśmy z mężem postarać się o rodzeństwo dla naszej cóty. Nie prowadziłam obserwacji,pomiarów itd. Nawet nie wiedzialam dokładnoe jak długie mam cykle. Kochaliśmy się i tyle. Sama nie wiem kiedy zaczęłam czuć, że się udało! Zrobiłam test, drugi. Oba negatywne. Rozpłakałam się wtedy, bo czułam ta ciążę, a testy mówiły co innego. Któtegoś dnia siedziałam z męxem przed telewizorem i naszła mnie myśl, że zrobię test. Już, nstychmiast. Po upływie 5 minut na teście pokazał się cień cienia (mąż nawet nie widział). Postanowiłam, że wstanę rano i zrobię kolejny test. Rano wstałam i od razu zaczełam krwawić. Pomyślałam, że sobie wmówiłam drugą kreskę i zwyczajnie dostałam okres. Ale ten "okres" był inny niż zwykle. Po południu dotarło do mnie co się stało. Tego dnia zadzwoniłam do szpitala i pytałam co robić? Lekarz spytał o wiek ciąży i odpowiedział, że tak wczesnych ciąż nie podtrzymujà. Na drugi dzień lekarz i bhcg- 46. Macica jak przy ciąży. Lekarz dał mi nadzieję. Po 48 h beta 83 :/ Przez kolejne dwa tygodnie krwawiłam/plamiłam, aby na koniec ujrzeć "9" na wyniku bety :( Termin porodu miałabym na dzień swoich urodzin. Do tego kolexanka zaszła w tym samym czasie i ma ten sam termin.
    Po poronieniu zaszłam w ciążę w drugim cyklu (test robiłam wczoraj) i tak bardzo się boję! Jutro lub pojutrze termin @ i ta data budzi we mnie ogromny strach. Dodatkowo dziś przestał boleć brzuch i sama nie wiem czy to dobrze czy źle? :/

    315f2c661565b20785de22754f990710.png
  • mikka Autorytet
    Postów: 715 239

    Wysłany: 4 lutego 2016, 22:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kochane, przepraszam że się za bardzo nie udzielam, ale po pierwsze mam problem z przesyłem danych-nie wiem kiedy naprawią i albo mi się strona w ogole nie otwiera, albo otwiera się 10 min, albo nie moge wysłac zadnej wiadomosci albo napisac postu...
    Ja dzis po kontrolnym usg i po prostu rece mi opadają i naprawde zaczynam się bac chodzic do lekarza... Wyszlo ze mam mięśniaka...Mają mi go usuwać...Czyli znowu szpital...Narazie mam czekac na @...Boję sie jak cholera, ale cóz mam poradzic..? Ja juz nparwdę czasem załamuję ręce bo od grudnia ciągle łaże na badania, do lekarzy albo szpital...Mąż też połamany w domu, córka przeziębiona i tez nie puszczam jej do przedszkola a mnie wezwali do ZUSu do lekarza porzecznika- chyba mysla ze wyłudzałam zwolnienie...:) Bo miałam zwolnienie od mojej gin, w miedzyczasie bylam w szpitalu i dostałam zwolnienie szpitalne i walsciwie przez kilka dni sie pokrywaly...Ja nie mam nic do ukrycia w kazdym razie więc jade, ale nie powiem żeby to mnie cieszylo...

    Kika5- trzymam kciuki zeby Twoja historia tym razem miała szczęśliwy finał!

    ewcia21k- dzięki za ciepłe słowa, staram się we wszystkich rzeczach widziec jakis inny sens, drugie dno i choc czasem jest ciezko zrozumiec pewne kwestie to po pewnym czasie dochodzi do mnie że może rzeczywiscie gdyby nie dana sytuacja to pewne rzeczy nie miałyby miejsca..

    Miłej nocy wam życzę :)

    Kika5, ewcia21k lubią tę wiadomość

    "Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń (...)".
    Jan Paweł II
  • Kika5 Przyjaciółka
    Postów: 85 20

    Wysłany: 5 lutego 2016, 07:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mikka dziękuję i życzę Tobie dużo zdrówka! Już czasem tak jest, że życie rzuca nam kłody pod nogi :( A ZUS to okropna instytucja- ja od 3 lat z nimi walczę.

    315f2c661565b20785de22754f990710.png
  • Anastazja85 Autorytet
    Postów: 1379 610

    Wysłany: 5 lutego 2016, 20:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Odwiedzam Was, Aniołkowe Mamy co jakiś czas. Przykro mi, że coraz więcej nowych dziewczyny tu jest. Pamiętajcie, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Wiem, taki blachy frazes, ale ja po 3 poronieniach (obumarcie bliźniaków, ciąża biochemiczna i pusty pęcherzyk) doczekałam się mojego szczęścia... tu na ziemi! Czasami przestawałam wierzyć, że zostanę kiedykolwiek ziemską mamą, ale mimo to walczyłam. Cud jest ze mną, ma 3 miesiące!

    antoninina, ewcia21k lubią tę wiadomość

    relg20mm3fi45p46.png

    05.11.2015 Mój mały chłopczyk ❤

    15.07.2014 DWA ANIOŁKI [*] [*] - 11 tc.
    29.10.2014 biochemiczna
    31.12.2014 pusty pęcherzyk

    Jeśli masz zamiar w coś wątpić, to zacznij wątpić w swoje ograniczenia
  • Pikcia Autorytet
    Postów: 405 649

    Wysłany: 5 lutego 2016, 21:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witajcie.
    Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie i będę mogła liczyć na Wasze wsparcie.
    Po raz drugi zostałam Aniołkową Mamą, od zabiegu minął już ponad tydzień...
    W poniedziałek kontrolna wizyta u gina.

    Pozdrawiam Was ciepło :)

    km5scwa1iu8rlkuf.png

    F. <3 III.2019
    M. <3 VII.2017
    K. <3 IV.2006

  • Arleta Autorytet
    Postów: 1033 687

    Wysłany: 5 lutego 2016, 23:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Pikcia wrote:
    Witajcie.
    Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie i będę mogła liczyć na Wasze wsparcie.
    Po raz drugi zostałam Aniołkową Mamą, od zabiegu minął już ponad tydzień...
    W poniedziałek kontrolna wizyta u gina.

    Pozdrawiam Was ciepło :)
    Kochana ja dzień po Tobie :(
    Ale damy radę zobaczysz,jeszcze będziemy na jednym z szczęśliwych watków

    Synek 2008
    [ * * * * ]
    leczenie Łódz, mlr 32,2%,trombofilia, nk, IO, p/c przeciwplemnikowe,hiperprolaktynemia
    zaczynam
    9a63a08b68.png
    u81xgmb.png

‹‹ 879 880 881 882 883 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Nowości i innowacyjne algorytmy sztucznej inteligencji wdrożone w aplikacji OvuFriend

Przeczytaj o nowościach, które właśnie wdrożyliśmy w aplikacji OvuFriend! Są to wyniki naszych ponad dwuletnich prac badawczo-rozwojowych, w które byli zaangażowani najlepsi eksperci medyczni i naukowcy od analizy danych i algorytmów sztucznej inteligencji w Polsce. Projekt otrzymał również wsparcie od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Google for Startups. Co to oznacza dla użytkowniczek OvuFriend? Przeczytaj więcej. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Klinika niepłodności - 50 pytań, na które warto znać odpowiedź przy pierwszej wizycie.

Chciałabyś mieć pewność, że dobrze przygotowałaś się do swojej pierwszej wizyty u lekarza, dotyczącej problemów z zajściem w ciążę? Skorzystaj z naszego formularza płodności  – są to pytania, które dobry specjalista prawdopodobnie zada Ci podczas pierwszej wizyty , która pomoże zdiagnozować niepłodność. W ten sposób o niczym nie zapomnisz i będziesz mieć pod ręką wszystkie szczegóły dotyczące Twojego zdrowia, płodności lub historii chorób w Twojej rodzinie!       

CZYTAJ WIĘCEJ

Starania o dziecko i ciąża po poronieniu - prawdziwe historie ♡

"Prawdziwe historie kobiet starających się o dziecko" - opowieść o Karolinie, która doświadczyła bolesnej straty w 21. tygodniu ciąży... Jak sama mówi: wszystko układało się idealnie, nic nie wskazywało na to, że coś może być nie tak. "Starania o dziecko i ciąża po poronieniu" -  o bólu, bezsilności, traumie, ale również o pięknym odrodzeniu, niegasnącej nadziei i szczęśliwym zakończeniu. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego