Forum Poronienie Ciąża pozamaciczna ( ektopowa)
Odpowiedz

Ciąża pozamaciczna ( ektopowa)

Oceń ten wątek:
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 13 maja 2019, 22:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 wrote:
    Martyna - wiem, malo. Jutro ide z tym do lekarza. Najgorzej ze teraz siedze i placze bo jestem tym przerazona i zmeczona, a matka sie na mnie nawydzierala przez telefon ze jestem panikara i ze wymyslam.
    Mam dosc tego wszystkiego.

    Dziewczyny nie straszcie ze mało. Każdy organizm się swoim tempem oczyszcza. Lekarz jak nic nie znajdzie to każe czekać.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 maja 2019, 22:42

  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 15 maja 2019, 11:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny jestem juz w szpitalu. Podejrzewaja poronienie trabkowate w lewym jajowodzie .. czyli tak jak mnie bardziej bolalo i jak czulam. Cos co jest chyba cialkiem zoltym tez po lewej stronie.
    Uspokoilam sie ze w koncu jestem w szpitalu.
    Nie zdecydowali jeszcze czy laparoskopia czy metatrotrksat.

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 15 maja 2019, 14:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 wrote:
    Dziewczyny jestem juz w szpitalu. Podejrzewaja poronienie trabkowate w lewym jajowodzie .. czyli tak jak mnie bardziej bolalo i jak czulam. Cos co jest chyba cialkiem zoltym tez po lewej stronie.
    Uspokoilam sie ze w koncu jestem w szpitalu.
    Nie zdecydowali jeszcze czy laparoskopia czy metatrotrksat.

    Kochana trzymaj się!

    Kasiek789 lubi tę wiadomość

  • Malina Autorytet
    Postów: 451 189

    Wysłany: 15 maja 2019, 16:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 wrote:
    Dziewczyny jestem juz w szpitalu. Podejrzewaja poronienie trabkowate w lewym jajowodzie .. czyli tak jak mnie bardziej bolalo i jak czulam. Cos co jest chyba cialkiem zoltym tez po lewej stronie.
    Uspokoilam sie ze w koncu jestem w szpitalu.
    Nie zdecydowali jeszcze czy laparoskopia czy metatrotrksat.

    Może obejdzie się i bez laparo i bez leku, bo wszystko się samo oczyści i za 2, 3 miesiące nie będzie śladu☺️ To najlepsza opcja☺️ Trzymam kciuki. Napewno będzie dobrze☺️

    Kasiek789 lubi tę wiadomość

  • Malina Autorytet
    Postów: 451 189

    Wysłany: 15 maja 2019, 16:31

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    gogula92 wrote:
    Cześć Dziewczyny,
    dołączam do Was, choć z ogromnym bólem serca. Czytam wszystkie możliwe wątki, aby odnaleźć nadzieję, żeby choć troszkę uwierzyć, że kiedyś zostanę mamą.

    Opiszę swoją historię, może komuś się przyda.

    Po kolei: Styczeń. Kilka dni przed terminem spodziewanej @ miałam już sporo ciążowych objawów, zrobiłam test ciążowy i druga kreseczka była ledwo widoczna. W czwartek znów to samo. W piątek rano poszłam na badanie z krwi, potem test i znów druga kreseczka ledwo widoczna. I już wtedy zaczęły się moje złe przeczucia. Wieczorem wynik bety, jedyne 8,7.

    W poniedziałek powtórka bety, ale zanim odebrałam wyniki to jeszcze jeden test - negatywny. Beta 11,4. Wizyta u ginekologa, który powiedział, że ciąża biochemiczna. W ten sam dzień dostałam krwawienia, które wzięłam za miesiączkę. Krwawiłam obficie i ze skrzepami 3 dni. Co mnie tylko dziwiło to fakt, że w ogóle nie bolał mnie brzuch, a zawsze pierwszego dnia @ mdleje z bólu i że krwawienie trwało 3 dni, bo zazwyczaj @ mam ok. 7 dni.

    Kiedy krwawienie ustało okropnie powiększyły mi się piersi i pojawiły na nich niebieskie żyłki. Nie wiedziałam o co chodzi, zrobiłam test ciążowy a tam dwie czerwone krechy od razu. Szok. Beta - 587. Ginekolog narobił nadziei, że będzie ok i żeby po 2 dniach zrobić betę i przyjść na USG. Niestety beta 1006, na USG nic nie widać. Szpital - szukają, nic nie znaleźli odesłali do domu, z zaleceniem, żeby po tygodniu zrobić betę, bo według nich wtedy już powinna być niższa, bo pewnie ciąża się poroniła.

    Po tygodniu powtórzyłam betę, a tam 1606 - szpital. USG robiło mi trzech różnych lekarzy, nikt nic nie znalazł. Jednak czułam lekkie bóle po prawej stronie podczas USG, więc skupili się na tej stronie. Obraz był niejednoznaczny, prawy jajnik nie był zbyt widoczny, nie wiedzieli czy jest tak spuchnięty czy jest na nim torbiel. To było w nocy. Rano miałam mieć robioną laparoskopię i usuwany prawy jajowód i/lub jajnik. Pobrali mi krew. Rano czekałam, aż ktoś przyjdzie i zabierze mnie na zabieg. Nagle wchodzi lekarz i mówi "BETA PANI SPADŁA do 800". Kolejny szok, ale i lekka ulga. Postanowili czekac. Po dwóch dniach powtórka bety i wynik 496, wypis do domu z rozpoznaniem poronienie wczesnej ciąży i torbielą na prawym jajniku. Pytałam, że skoro poronienie to czemu nie krwawię, powiedzieli, że pewnie za kilka dni się zacznie i zeby po krwawieniu zmierzyc betę.

    Po tygodniu od wypisu nadal nic sie nie działo, zero krwawienia, lekkie bóle po prawej stronie, ale jednego dnia wieczorem złapał mnie ostry ból, jakby parcie na kiszkę stolcową, nie mogłam się wyprostować. Następnego dnia powtórzyłam betę a tam 503! Nie mogłam tego zrozumieć. Wizyta u gin, który nic nie znalazł, ale skierował do szpitala. W szpitalu nie chcieli mnie przyjąć, kazali przyjsc po weekendzie, ale w końcu się zgodzili i wtedy znaleźli.... była w lewym jajowodzie! Kolejny szok. Cały weekend przeleżałam, w poniedziałek podano mi metrotreksat, jedna dawka nie zadziałała, po kilku dniach dostałam drugą dawkę, beta spadła do 297, "ciąża" zmniejszona o połowę. Po kilku dniach beta 83, po kolejnych 5 dniach beta 8,3. W marcu skończył się ten horror.

    Niestety do tej pory nie potrafię dojść do siebie i nie wierzę w to, że zajdę w prawidłową ciążę. Najgorsze jest czekanie, a muszę czekać 6 miesięcy. :( Tzn jeszcze 4. Z jednej strony już chciałabym spróbować, ale z drugiej czuję, że to znów się powtórzy :(

    Bardzo mi przykro😪 Doskonale znam te wszystkie obawy i ten strach, ale uwierz mi on w końcu minie😊 Gdy tylko wyszłam ze szpitala stwierdziłam że nie chcę mieć żadnych dzieci, trudno taki los. A dziś z niecierpliwością czekam na ostatnie wyniki i zielone światło🤩 Przede wszystkim musisz to sobie spokojnie poukładać i zaakceptować fakt, że cp może się powtórzyć. Niestety ale nie mamy na to wpływu😔 Jak uda Ci oswoić z tą myślą, oczywiście do tego potrzebujesz czasu, zobaczysz strach minie😉

  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 15 maja 2019, 18:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja tez w tej chwili jestem na etapie “po co mi to bylo”, nie nadaje sie do rodzenia dzieci, “trudno nie bede ich miala”, rozmyslan jak poukldac sobie inaczej cele .. ale mam nadzieje ze ten stan minie i odwaze sie jeszcze kiedys na ciaze

    Malina lubi tę wiadomość

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • gogula92 Koleżanka
    Postów: 59 51

    Wysłany: 15 maja 2019, 19:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi, naprawdę to dla mnie wiele znaczy. W całej tej sytuacji czuję się jakaś niezrozumiana przez bliskich. Osoba od której dostałam najwięcej wsparcia to lekarz, który przyjmował mnie w szpitalu, teraz już chodzę tylko do niego, myślę, że trafiłam na dobrego specjalistę i to jest dla mnie pocieszeniem.

    Mam wiele obaw w związku z tym, że nie miałam laparoskopii. Oczywiście cieszę się, że u mnie nie było bezpośredniego zagrożenia, uniknęłam bólu i zabiegu, ale bardzo boję się, że pozostawienie jajowodu skazuje mnie na pewną kolejną cp. Czy znacie kogoś, komu po cp, ale bez laparoskopii udało się zajść w prawidłową ciążę??

    Poczytuję ten wątek każdego dnia, ale sporo stron jeszcze przede mną :)) jednak wszystkie szczęśliwe wiadomości o prawidłowo zlokalizowanych ciążach po cp piszą dziewczyny, które miały laparoskopię.

    Czytałam, że macie też podobny problem jak ja z pobolewaniem po tej stronie, po której była cp. Ja biorę teraz tabletki antykoncepcyjne, więc nie odczuwam tego bólu, ciągnięcia około owulacji, ale odczuwam go codziennie. Niepokoi mnie to, kiedy byłam na usg ok 2-3 tyg to wszystko było ok, nie wiem czy powinnam jeszcze raz wybrać się do lekarza, czy może to normalne?

    Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję, cieszę się, że na Was trafiłam (choć szkoda, że w tak przykrych okolicznościach). Będę tutaj zaglądać i pisać, ale w międzyczasie spróbuję przeczytać pozostałe strony :)) Trzymam za Was wszystkie bardzo mocno kciuki!

    02-03.2019 - cp - metotreksat (x2) - przymusowa przerwa w staraniach do 10.2019
    07.2019 - sono HSG - jednostronna niedrożność

    4.11.2019 - 2 kreski
    20.11.2019 - bijące serduszko

    CZEKAMY na lipiec <3
    f2w3lhb8qtqxu397.png
  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 15 maja 2019, 20:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Gogula92 moi bliscy tez mam wrazenie ze nie rozumieja co przezywam. Mysle, ze tylko dziewczyna ktora to spotkalo wie z czym to sie wiaze - nadzieja na ciaze + poronienie czyli strata tej ciazy + strach o zycie + killa tygodni zycia w niewiedzy i strachu + strach o przyszlosc.
    Ja tez mozliwe ze bede miala bez laparoskopii. Mam juz plan - badanie droznosci jajowodow i jesli ten w ktorym byla cp jest rzeczywiscie niedrozny to monitoring i polowanie na jajeczko z drugiej strony. Ale to na razie taki “plan na chlopsko rozum”.

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 15 maja 2019, 22:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 trzymaj się!

  • Malina Autorytet
    Postów: 451 189

    Wysłany: 15 maja 2019, 22:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Gogula dokładnie wiem o czym piszesz, bo u mnie cp wchłonęła się sama bez żadnej ingerencji - bez laparo i bez leku. Oczywiście cieszyłam się z takiego obrotu sprawy, ale przerażała mnie możliwa niedrożność😔
    W obrazie USG po około miesiącu „zmiana” bo tak to się później ładnie nazywało, wynosiła jeszcze niecałe 5mm. To było ok 20 lutego. Po świętach wielkanocnych miałam robione HSG, bałam się przeokropne, raz badania, dwa diagnozy. Na szczęście wszystko bez problemów przepłynęło i śladu po cp nie ma. Bolec też nie bolało😊 Trochę się uspokoiłam, choć mimo to przy jajeczkowaniu czuję tą nieszczęsna stronę. Ooo np dzisiaj😉 Chyba to już nam tak zostanie😔 Czekam jeszcze na decyzje o wprowadzeniu heparyny i zaczynamy starania. Nie powiem, że się nie w ogóle nie boję, bo z tylu siedzi że wszystko może się powtórzyć, ale ogromna chęć posiadania maleństwa jest silniejsza😀 Stąd też może ten strach „nie jest taki straszny”😃
    Tak myśle, że może jakbyś zrobiła HSG to trochę byłabyś spokojniejsza☺️ Zobaczysz przyjdzie Wasz czas, czas w którym w 100% będziesz gotowa☺️

  • Malina Autorytet
    Postów: 451 189

    Wysłany: 15 maja 2019, 22:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 wrote:
    Ja tez w tej chwili jestem na etapie “po co mi to bylo”, nie nadaje sie do rodzenia dzieci, “trudno nie bede ich miala”, rozmyslan jak poukldac sobie inaczej cele .. ale mam nadzieje ze ten stan minie i odwaze sie jeszcze kiedys na ciaze

    Aż się uśmiechnęłam, Kasiek, znam ten etap. I ten z planem wyliczania stron też choć przecież w ogóle to niepewne, bo nigdy nie wiemy który jajowód złapie jajeczko🤦‍♀️ Ale plan był😉 Głowa do góry jeszcze wszystko się poukłada❤️

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 15 maja 2019, 23:25

  • Malina Autorytet
    Postów: 451 189

    Wysłany: 15 maja 2019, 22:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Syllwia a jak u Ciebie?

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 15 maja 2019, 22:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny ja po laparoskopii mam zachowany jajowód i też zastanawiałam się czy to dobry pomysł. I też myślę o hsg i tu moja rozkmina.
    1. Robię hsg i jest wszystko ok: i tak nie gwarantuje mi to, że cp się nie powtórzy
    2. Robię hsg i wychodzi na to że jeden jajowód jest niedrożny. Wchodzi dodatkowy stres bo nawet pilnowanie owulacji tylko z jednej strony nie daje gwarancji, że akurat drożny jajowód wyłapie jajeczko.
    Dlatego robię opcję nr 3: nie robię hsg bo i tak nie mam wpływu czy sytuacja się powtórzy czy nie. Na swoje objawy zaczęłam pić zioła ojca Klimuszki- mieszankę antyzrostową, może placebo ale jakoś mi lepiej jak je pije :)

    fiorella82 lubi tę wiadomość

  • Malina Autorytet
    Postów: 451 189

    Wysłany: 15 maja 2019, 23:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No i idealne podejście☺️
    Tylko akurat rozumowanie mojego gin było zupełnie odwrotne, interesował go nie prawy jajowód - ten po cp- bo prawdopodobieństwo jego uszkodzenia nie oszukujmy się było wysokie, a lewy ten teoretycznie zdrowy. Bo gdyby się okazało, że jest niedrożny i sprawdziłaby się najbardziej pesymistyczna wersja, czyli problem z dwoma, to wolał oszczędzić nam kolejnych pewnych niepowodzeń, tylko zasugerowałby in vitro. Na szczęście sprawdziła się najbardziej optymistyczna wersja, co oczywiście nie wyklucza ponownej cp. Czyli patrz punkt 1🤦‍♀️😉

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 15 maja 2019, 23:26

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 16 maja 2019, 08:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Malina wrote:
    No i idealne podejście☺️
    Tylko akurat rozumowanie mojego gin było zupełnie odwrotne, interesował go nie prawy jajowód - ten po cp- bo prawdopodobieństwo jego uszkodzenia nie oszukujmy się było wysokie, a lewy ten teoretycznie zdrowy. Bo gdyby się okazało, że jest niedrożny i sprawdziłaby się najbardziej pesymistyczna wersja, czyli problem z dwoma, to wolał oszczędzić nam kolejnych pewnych niepowodzeń, tylko zasugerowałby in vitro. Na szczęście sprawdziła się najbardziej optymistyczna wersja, co oczywiście nie wyklucza ponownej cp. Czyli patrz punkt 1🤦‍♀️😉

    No ja mam o tyle komfort ze przy laparoskopii mój gin powiedział, że ten jajowod jest ładny, więc cp była po prostu przykrym przypadkiem.
    Ale nowy cykl nowe nadzieje:) Głowa do góry dziewczyny :D

    Malina lubi tę wiadomość

  • gogula92 Koleżanka
    Postów: 59 51

    Wysłany: 16 maja 2019, 10:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 wrote:
    Gogula92 moi bliscy tez mam wrazenie ze nie rozumieja co przezywam. Mysle, ze tylko dziewczyna ktora to spotkalo wie z czym to sie wiaze - nadzieja na ciaze + poronienie czyli strata tej ciazy + strach o zycie + killa tygodni zycia w niewiedzy i strachu + strach o przyszlosc.
    Ja tez mozliwe ze bede miala bez laparoskopii. Mam juz plan - badanie droznosci jajowodow i jesli ten w ktorym byla cp jest rzeczywiscie niedrozny to monitoring i polowanie na jajeczko z drugiej strony. Ale to na razie taki “plan na chlopsko rozum”.

    Też zastanawiam się nad badaniem drożności, choć mój lekarz mi je odradza. No ale jeszcze mam "trochę" czasu do namysłu, na razie muszę sobie wszystko jakoś poukładać w głowie :) Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki, aby wszystko dobrze i jak najszybciej się skończyło.

    02-03.2019 - cp - metotreksat (x2) - przymusowa przerwa w staraniach do 10.2019
    07.2019 - sono HSG - jednostronna niedrożność

    4.11.2019 - 2 kreski
    20.11.2019 - bijące serduszko

    CZEKAMY na lipiec <3
    f2w3lhb8qtqxu397.png
  • gogula92 Koleżanka
    Postów: 59 51

    Wysłany: 16 maja 2019, 10:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Malina wrote:
    Gogula dokładnie wiem o czym piszesz, bo u mnie cp wchłonęła się sama bez żadnej ingerencji - bez laparo i bez leku. Oczywiście cieszyłam się z takiego obrotu sprawy, ale przerażała mnie możliwa niedrożność😔
    W obrazie USG po około miesiącu „zmiana” bo tak to się później ładnie nazywało, wynosiła jeszcze niecałe 5mm. To było ok 20 lutego. Po świętach wielkanocnych miałam robione HSG, bałam się przeokropne, raz badania, dwa diagnozy. Na szczęście wszystko bez problemów przepłynęło i śladu po cp nie ma. Bolec też nie bolało😊 Trochę się uspokoiłam, choć mimo to przy jajeczkowaniu czuję tą nieszczęsna stronę. Ooo np dzisiaj😉 Chyba to już nam tak zostanie😔 Czekam jeszcze na decyzje o wprowadzeniu heparyny i zaczynamy starania. Nie powiem, że się nie w ogóle nie boję, bo z tylu siedzi że wszystko może się powtórzyć, ale ogromna chęć posiadania maleństwa jest silniejsza😀 Stąd też może ten strach „nie jest taki straszny”😃
    Tak myśle, że może jakbyś zrobiła HSG to trochę byłabyś spokojniejsza☺️ Zobaczysz przyjdzie Wasz czas, czas w którym w 100% będziesz gotowa☺️

    Hmm chyba naprawdę poważnie rozważę możliwość HSG, ale na razie dam sobie jeszcze czas do namysłu :) , bo panicznie się tego boję.
    Bardzo się cieszę, że wkrótce możesz już rozpocząć starania i baaaardzo mocno trzymam za Was kciuki :)

    02-03.2019 - cp - metotreksat (x2) - przymusowa przerwa w staraniach do 10.2019
    07.2019 - sono HSG - jednostronna niedrożność

    4.11.2019 - 2 kreski
    20.11.2019 - bijące serduszko

    CZEKAMY na lipiec <3
    f2w3lhb8qtqxu397.png
  • gogula92 Koleżanka
    Postów: 59 51

    Wysłany: 16 maja 2019, 10:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Niecierpliwa... wrote:
    Dziewczyny ja po laparoskopii mam zachowany jajowód i też zastanawiałam się czy to dobry pomysł. I też myślę o hsg i tu moja rozkmina.
    1. Robię hsg i jest wszystko ok: i tak nie gwarantuje mi to, że cp się nie powtórzy
    2. Robię hsg i wychodzi na to że jeden jajowód jest niedrożny. Wchodzi dodatkowy stres bo nawet pilnowanie owulacji tylko z jednej strony nie daje gwarancji, że akurat drożny jajowód wyłapie jajeczko.
    Dlatego robię opcję nr 3: nie robię hsg bo i tak nie mam wpływu czy sytuacja się powtórzy czy nie. Na swoje objawy zaczęłam pić zioła ojca Klimuszki- mieszankę antyzrostową, może placebo ale jakoś mi lepiej jak je pije :)

    Właśnie dokładnie w taki sposób tłumaczy mi to mój lekarz i dlatego odradza mi to badanie na razie, bo mówi, że spowoduje u mnie tylko dodatkowy stres.

    Ja zioła ojca Klimuszki zaczęłam pić kilka tygodni po drugiej dawce metotreksatu i na mnie działy bardzo dobrze - od razu piękna owulacja, śluz itd. Teraz biorę tabletki, więc odstawiłam ziółka, ale kiedy będę już mogła ponownie zacząć się starać to na pewno wrócę do tych ziół. :)

    02-03.2019 - cp - metotreksat (x2) - przymusowa przerwa w staraniach do 10.2019
    07.2019 - sono HSG - jednostronna niedrożność

    4.11.2019 - 2 kreski
    20.11.2019 - bijące serduszko

    CZEKAMY na lipiec <3
    f2w3lhb8qtqxu397.png
  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 16 maja 2019, 12:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Gogula a napiszesz dokladnie jakie to sa ziola ? 🙏

    Dziewczyny - moze to kogos pocieszy. Moja kolezanka ma za soba dwie ciaze pozamaciczne. Przy pierwszej pekl jej jajowod, ledwo ja uratowali. Z jednym jajowodem, zaawansowana endometrioza (prawdopodobna przyczyna cp u niej) jest w tej chwili w 5 miesiacu prawidlowej ciazy i bedzie miala coreczke 😍 wiec da sie !!!!
    Wczoraj z nia rozmawialam krotko bo ma ciaze trudna, ale jak bede znala wiecej szczegolow to napewno napisze co i jak. Trzymajcie za nia kciuki 🙏

    Malina, Malina lubią tę wiadomość

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 16 maja 2019, 16:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Malina wrote:
    Syllwia a jak u Ciebie?
    Kochana czekam na laparo która mam w czwartek no i się okaże co tam 😊

    Malina lubi tę wiadomość

‹‹ 243 244 245 246 247 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Naprotechnologia - naturalna metoda podczas starania o dziecko i nie tylko.

Naprotechnologia (Natural Procreatice Technology, w skrócie: NPT lub NaPro) to metoda naturalnego wsparcia prokreacji. Ma wiele zwolenników, jak i całkiem sporo przeciwników, zanim wypowiesz swoją opinię, przeczytaj informacje jakie dla Ciebie zebraliśmy. Przeczytaj, na czym dokładnie polega naprotechnologia, czy jest przeznaczona tylko dla kobiet, czy również wspiera mężczyzn, w jakich przypadkach okazuje się najskuteczniejsza, a w jakich raczej się nie sprawdzi. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Kalendarz dni płodnych podczas starania o dziecko

Przeczytaj dlaczego coraz więcej lekarzy zaleca kobietom starającym się o dziecko prowadzenie kalendarza owulacji i obserwację własnego ciała. Kalendarz owulacji - czym jest, na czym to polega i dlaczego podczas starania o dziecko warto wiedzieć coś więcej o swoim cyklu niż czas jego trwania. 

CZYTAJ WIĘCEJ

"Nie mogę zajść w drugą ciążę" - czym jest niepłodność wtórna?

Gdy wspomnienia z porodu zaczną blednąć, a pierworodny synek lub córeczka wyrosną z etapu pieluch i kaszek, pojawienie się myśli o dalszym powiększeniu rodziny najprawdopodobniej będzie tylko kwestią czasu. Niestety, nie każdej kobiecie udaje się zajść w ciążę po raz drugi. Dlaczego tak się dzieje? Czym jest niepłodność wtórna i jak sobie z nią radzić? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego