Forum Poronienie Ciąża pozamaciczna ( ektopowa)
Odpowiedz

Ciąża pozamaciczna ( ektopowa)

Oceń ten wątek:
  • miazmija Ekspertka
    Postów: 121 96

    Wysłany: 28 kwietnia 2019, 19:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny bądzcie dobrej myśli ! :) Zdrowa ciąża po pozamacicznej jest naprawdę możliwa, chociaż bardzo stresująca. Każda beta, pierwsze usg czy jest pęcherzyk w macicy to takie przeżycie stresujące że nie da się tego porównać z niczym innym. Ale warto walczyć do końca. Piszę ten post, a moja córeczka wariuje w brzuchu i właśnie dla takich momentów warto się starać i być dobrej myśli ! :)

    syllwia91, Malina, fiorella82 lubią tę wiadomość

    03.2018 - cp, laparoskopia - usunięty jajowód
    07.2018 - cb
    0d1yqqmzkwp2eupd.png
  • Malina Autorytet
    Postów: 451 189

    Wysłany: 29 kwietnia 2019, 15:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    syllwia91 wrote:
    22.03 idę do szpitala. Co do mutacji to nie jest źle. Kwas foliowy metylowany i acard mam brać. Zwiększona dawka glucophage i monitoring w kolejnym cyklu u niego.

    Sylwia jak u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko pomyślnie☺️

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 29 kwietnia 2019, 15:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Narazie jestem po potwierdzonej owu. Wyniki do operacji już mam ale dostałam infekcji... Swędzi piecze i napisałam do ginekologa co robić. Posiewy robiłam 2 tygodnie temu i było ok.... Nie nastawiam się na ten cykl w ogóle. Myślałam że mnie ominie laparo ale wątpię.... Biorę duphaston i 7.05 robię betę bo kończę wtedy brać dupka

  • Martyna121 Koleżanka
    Postów: 53 16

    Wysłany: 29 kwietnia 2019, 20:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja mialam z półtora tygodnia temu pieczenie po oddaniu moczu , swedziec nie swedzialo ale mialam uplawy zielono-żółte wiec szybko do lekarza . Mądry doktorek nie wpadł na pomysł żeby wypisać mi skierowanie na mocz I dal mi globulki dopochwowe bo stwierdził że to infekcja grzybicza pochwy . Zaczelam aplikować więc te tabsy I w miedzy czasie pojechalam na własną rękę zrobic mocz ,okazalo sie ze to bakterie liczne w moczu i stad wziela się też infekcja w Pochwie . Na szczęście już przeszło bo przepisano mi antybiotyk 🙂 z tym ze to ciaza wiec nie mozba lekcewazyc takich rzeczy a gina zamierzam zmienic . Sylwia z tymi infekcjami tak jest . Ja też robilam badania jeszcze z miesiąc temu I wszystko było okej..

    syllwia91 lubi tę wiadomość

  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 11 maja 2019, 17:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Forumowiczki, moze ktos mial podobna historie i bedzie w stanie mi cokolwiek doradzic :-(
    16.04 poronilam (plamienie, bol, na drugi dzien brak prawidlowego wzrostu bety). To byl sam poczatek 6 tygodnia. Ginekolog nie widziala ciazy w ogole na USG..
    nastepne dni bol i krwawienie - endometrium praktycznie sie nie zluszczylo przez 10 dni mimo to nadal nie wyslala mnie na zabieg.
    Teraz jest 3 tygodnie od tego czasu i beta wynosi 433 (!!!!). 17.04 jak badalam to byla na poziomie 1032. Dodatkowo torbiele na obu jajnikach - bolesne. Mam bole brzucha, zle sie czuje, beta sie nje wyzerowala. Ewidentnie cos jest nie tak a gin mimo to kazala czekac do poniedzialku, zbadac betr i ewe tualnie dopiero wtedy szpital.
    Odchodze od zmyslow i nie wytzrymuje juz tego psychicznie.
    Czy to moze jednak byc ciaza pozamaciczna ? Czy pozostalosci po niej ? Dlaczego beta nadal jest wysoka ? Skad te torbiele i skad ten bol ? :/
    Dziekuje z gory

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 11 maja 2019, 22:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 wrote:
    Forumowiczki, moze ktos mial podobna historie i bedzie w stanie mi cokolwiek doradzic :-(
    16.04 poronilam (plamienie, bol, na drugi dzien brak prawidlowego wzrostu bety). To byl sam poczatek 6 tygodnia. Ginekolog nie widziala ciazy w ogole na USG..
    nastepne dni bol i krwawienie - endometrium praktycznie sie nie zluszczylo przez 10 dni mimo to nadal nie wyslala mnie na zabieg.
    Teraz jest 3 tygodnie od tego czasu i beta wynosi 433 (!!!!). 17.04 jak badalam to byla na poziomie 1032. Dodatkowo torbiele na obu jajnikach - bolesne. Mam bole brzucha, zle sie czuje, beta sie nje wyzerowala. Ewidentnie cos jest nie tak a gin mimo to kazala czekac do poniedzialku, zbadac betr i ewe tualnie dopiero wtedy szpital.
    Odchodze od zmyslow i nie wytzrymuje juz tego psychicznie.
    Czy to moze jednak byc ciaza pozamaciczna ? Czy pozostalosci po niej ? Dlaczego beta nadal jest wysoka ? Skad te torbiele i skad ten bol ? :/
    Dziekuje z gory


    Co do torbieli się nie wypowiem bo nie wiem, ale jeśli chodzi o spadajacej bete jest to możliwe u mnie spadala 2 mc do zera

  • Martyna121 Koleżanka
    Postów: 53 16

    Wysłany: 11 maja 2019, 23:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    U mnie spadla całkowicie po zabiegu , trwało to jakos niecały miesiąc (laparoskopie ciazy pozamicicznej) . Torbiele swoją drogą wiec jeżeli nadal będzie bolal Cie brzuch to lepiej pojedź na Izbę przyjęć . Beta utrzymuje się w organizmie po poronieniu z tego co wiem jakiś czas ale warto monitorować Hcg bo ciaze pozamaciczna bardzo ciężko zdiagnozowac . Jeśli będzie wciąż spadała to dobry znak A jeżeli utrzyma się w organizmie o podobnej wartości to musisz działać . Z tym nie ma żartów I wiem co mówię bo kilka miesięcy przeszlam horror CP. Myślę że będzie wszystko dobrze . Zrób w poniedziaalek bete . Krwawienie to może po prostu się macica oczyszcza samowolnie po zabiegu . W mojej sytuacji bylo tak ze przez ponad miesiąc nie mogli znaleźć nigdzie ciazy a ja nadal krwawilam . W koncu trafiłam do dobrego szpitala z dobrym sprzętem i wszystko się wyjaśniło . Ciaza byla w jajowodzie A wartość beta hcg wynosiła mniej niż 300 mlu . Pilnuj tego I najlepiej w poniedziałek powtórz bete I daj znać. Będzie dobrze

  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 11 maja 2019, 23:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Martyna121 wrote:
    U mnie spadla całkowicie po zabiegu , trwało to jakos niecały miesiąc (laparoskopie ciazy pozamicicznej) . Torbiele swoją drogą wiec jeżeli nadal będzie bolal Cie brzuch to lepiej pojedź na Izbę przyjęć . Beta utrzymuje się w organizmie po poronieniu z tego co wiem jakiś czas ale warto monitorować Hcg bo ciaze pozamaciczna bardzo ciężko zdiagnozowac . Jeśli będzie wciąż spadała to dobry znak A jeżeli utrzyma się w organizmie o podobnej wartości to musisz działać . Z tym nie ma żartów I wiem co mówię bo kilka miesięcy przeszlam horror CP. Myślę że będzie wszystko dobrze . Zrób w poniedziaalek bete . Krwawienie to może po prostu się macica oczyszcza samowolnie po zabiegu . W mojej sytuacji bylo tak ze przez ponad miesiąc nie mogli znaleźć nigdzie ciazy a ja nadal krwawilam . W koncu trafiłam do dobrego szpitala z dobrym sprzętem i wszystko się wyjaśniło . Ciaza byla w jajowodzie A wartość beta hcg wynosiła mniej niż 300 mlu . Pilnuj tego I najlepiej w poniedziałek powtórz bete I daj znać. Będzie dobrze

    Dziekuje ! Tak zrobie, w poniedzialek ide na bete, jak nie spadnie to zglaszam sie do szpitala.
    Torbiele mozna by leczyc gdyby beta spadla (progesteronem), ale w sytuacji gdy “ciaza” nadal jest w organizmie musze czekac :/

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • Martyna121 Koleżanka
    Postów: 53 16

    Wysłany: 12 maja 2019, 18:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Daj znać 🙂

  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 12 maja 2019, 22:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Martyna121 wrote:
    Daj znać 🙂
    Martyna, a przed tym jak w koncu odkryli ciaze w jajowodzie i bete na poziomie 300 to jaki mialad poziom beta hcg ?
    Ja jak zaczelam miec bole i krwawienie to beta 1032. W 3 tygodnie spadlo o ponad polowe, wiem ze malo ale jednak ludze sie ze moze to nie ciaza pozamaciczna tylko normalne poronienie i beta wolno spada..
    Swoja droga - najpierw zalewalam sie lzami ze wogole poronilam. Teraz jak sa te komplikacje to modle sie o “zwykle poronienie” :-( przewrotne zycie...

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 12 maja 2019, 22:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 wrote:
    Martyna, a przed tym jak w koncu odkryli ciaze w jajowodzie i bete na poziomie 300 to jaki mialad poziom beta hcg ?
    Ja jak zaczelam miec bole i krwawienie to beta 1032. W 3 tygodnie spadlo o ponad polowe, wiem ze malo ale jednak ludze sie ze moze to nie ciaza pozamaciczna tylko normalne poronienie i beta wolno spada..
    Swoja droga - najpierw zalewalam sie lzami ze wogole poronilam. Teraz jak sa te komplikacje to modle sie o “zwykle poronienie” :-( przewrotne zycie...

    Kasiek u mnie zabieg usuniecia cp byl przy becie prawie 2800 potem spadla do ok 200 potem wzroslo do 400 i juz sobie potem normalnie spadlo do konca. powoliiii

    Kasiek789 lubi tę wiadomość

  • Malina Autorytet
    Postów: 451 189

    Wysłany: 13 maja 2019, 13:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 mi po poronieniu samoistnym beta bardzo szybko spadła do 0 praktycznie z dnia na dzień. Natomiast przy cp (sama się wchłonęła) beta spadała niecały miesiąc. Ale przecież każda z nas przechodzi wszystko inaczej, także spokojnie😉
    Ale tak myśle, że przy becie 1000 powinni już coś znaleźć. U mnie przy becie 400 widzieli coś w jajowodzie przy 700 byli już pewni ze to cp.

    Kasiek789 lubi tę wiadomość

  • gogula92 Koleżanka
    Postów: 59 51

    Wysłany: 13 maja 2019, 18:29

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć Dziewczyny,
    dołączam do Was, choć z ogromnym bólem serca. Czytam wszystkie możliwe wątki, aby odnaleźć nadzieję, żeby choć troszkę uwierzyć, że kiedyś zostanę mamą.

    Opiszę swoją historię, może komuś się przyda.

    Po kolei: Styczeń. Kilka dni przed terminem spodziewanej @ miałam już sporo ciążowych objawów, zrobiłam test ciążowy i druga kreseczka była ledwo widoczna. W czwartek znów to samo. W piątek rano poszłam na badanie z krwi, potem test i znów druga kreseczka ledwo widoczna. I już wtedy zaczęły się moje złe przeczucia. Wieczorem wynik bety, jedyne 8,7.

    W poniedziałek powtórka bety, ale zanim odebrałam wyniki to jeszcze jeden test - negatywny. Beta 11,4. Wizyta u ginekologa, który powiedział, że ciąża biochemiczna. W ten sam dzień dostałam krwawienia, które wzięłam za miesiączkę. Krwawiłam obficie i ze skrzepami 3 dni. Co mnie tylko dziwiło to fakt, że w ogóle nie bolał mnie brzuch, a zawsze pierwszego dnia @ mdleje z bólu i że krwawienie trwało 3 dni, bo zazwyczaj @ mam ok. 7 dni.

    Kiedy krwawienie ustało okropnie powiększyły mi się piersi i pojawiły na nich niebieskie żyłki. Nie wiedziałam o co chodzi, zrobiłam test ciążowy a tam dwie czerwone krechy od razu. Szok. Beta - 587. Ginekolog narobił nadziei, że będzie ok i żeby po 2 dniach zrobić betę i przyjść na USG. Niestety beta 1006, na USG nic nie widać. Szpital - szukają, nic nie znaleźli odesłali do domu, z zaleceniem, żeby po tygodniu zrobić betę, bo według nich wtedy już powinna być niższa, bo pewnie ciąża się poroniła.

    Po tygodniu powtórzyłam betę, a tam 1606 - szpital. USG robiło mi trzech różnych lekarzy, nikt nic nie znalazł. Jednak czułam lekkie bóle po prawej stronie podczas USG, więc skupili się na tej stronie. Obraz był niejednoznaczny, prawy jajnik nie był zbyt widoczny, nie wiedzieli czy jest tak spuchnięty czy jest na nim torbiel. To było w nocy. Rano miałam mieć robioną laparoskopię i usuwany prawy jajowód i/lub jajnik. Pobrali mi krew. Rano czekałam, aż ktoś przyjdzie i zabierze mnie na zabieg. Nagle wchodzi lekarz i mówi "BETA PANI SPADŁA do 800". Kolejny szok, ale i lekka ulga. Postanowili czekac. Po dwóch dniach powtórka bety i wynik 496, wypis do domu z rozpoznaniem poronienie wczesnej ciąży i torbielą na prawym jajniku. Pytałam, że skoro poronienie to czemu nie krwawię, powiedzieli, że pewnie za kilka dni się zacznie i zeby po krwawieniu zmierzyc betę.

    Po tygodniu od wypisu nadal nic sie nie działo, zero krwawienia, lekkie bóle po prawej stronie, ale jednego dnia wieczorem złapał mnie ostry ból, jakby parcie na kiszkę stolcową, nie mogłam się wyprostować. Następnego dnia powtórzyłam betę a tam 503! Nie mogłam tego zrozumieć. Wizyta u gin, który nic nie znalazł, ale skierował do szpitala. W szpitalu nie chcieli mnie przyjąć, kazali przyjsc po weekendzie, ale w końcu się zgodzili i wtedy znaleźli.... była w lewym jajowodzie! Kolejny szok. Cały weekend przeleżałam, w poniedziałek podano mi metrotreksat, jedna dawka nie zadziałała, po kilku dniach dostałam drugą dawkę, beta spadła do 297, "ciąża" zmniejszona o połowę. Po kilku dniach beta 83, po kolejnych 5 dniach beta 8,3. W marcu skończył się ten horror.

    Niestety do tej pory nie potrafię dojść do siebie i nie wierzę w to, że zajdę w prawidłową ciążę. Najgorsze jest czekanie, a muszę czekać 6 miesięcy. :( Tzn jeszcze 4. Z jednej strony już chciałabym spróbować, ale z drugiej czuję, że to znów się powtórzy :(

    Kasiek789 lubi tę wiadomość

    02-03.2019 - cp - metotreksat (x2) - przymusowa przerwa w staraniach do 10.2019
    07.2019 - sono HSG - jednostronna niedrożność

    4.11.2019 - 2 kreski
    20.11.2019 - bijące serduszko

    CZEKAMY na lipiec <3
    f2w3lhb8qtqxu397.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 13 maja 2019, 18:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    gogula92 wrote:
    Cześć Dziewczyny,
    dołączam do Was, choć z ogromnym bólem serca. Czytam wszystkie możliwe wątki, aby odnaleźć nadzieję, żeby choć troszkę uwierzyć, że kiedyś zostanę mamą.

    Opiszę swoją historię, może komuś się przyda.

    Po kolei: Styczeń. Kilka dni przed terminem spodziewanej @ miałam już sporo ciążowych objawów, zrobiłam test ciążowy i druga kreseczka była ledwo widoczna. W czwartek znów to samo. W piątek rano poszłam na badanie z krwi, potem test i znów druga kreseczka ledwo widoczna. I już wtedy zaczęły się moje złe przeczucia. Wieczorem wynik bety, jedyne 8,7.

    W poniedziałek powtórka bety, ale zanim odebrałam wyniki to jeszcze jeden test - negatywny. Beta 11,4. Wizyta u ginekologa, który powiedział, że ciąża biochemiczna. W ten sam dzień dostałam krwawienia, które wzięłam za miesiączkę. Krwawiłam obficie i ze skrzepami 3 dni. Co mnie tylko dziwiło to fakt, że w ogóle nie bolał mnie brzuch, a zawsze pierwszego dnia @ mdleje z bólu i że krwawienie trwało 3 dni, bo zazwyczaj @ mam ok. 7 dni.

    Kiedy krwawienie ustało okropnie powiększyły mi się piersi i pojawiły na nich niebieskie żyłki. Nie wiedziałam o co chodzi, zrobiłam test ciążowy a tam dwie czerwone krechy od razu. Szok. Beta - 587. Ginekolog narobił nadziei, że będzie ok i żeby po 2 dniach zrobić betę i przyjść na USG. Niestety beta 1006, na USG nic nie widać. Szpital - szukają, nic nie znaleźli odesłali do domu, z zaleceniem, żeby po tygodniu zrobić betę, bo według nich wtedy już powinna być niższa, bo pewnie ciąża się poroniła.

    Po tygodniu powtórzyłam betę, a tam 1606 - szpital. USG robiło mi trzech różnych lekarzy, nikt nic nie znalazł. Jednak czułam lekkie bóle po prawej stronie podczas USG, więc skupili się na tej stronie. Obraz był niejednoznaczny, prawy jajnik nie był zbyt widoczny, nie wiedzieli czy jest tak spuchnięty czy jest na nim torbiel. To było w nocy. Rano miałam mieć robioną laparoskopię i usuwany prawy jajowód i/lub jajnik. Pobrali mi krew. Rano czekałam, aż ktoś przyjdzie i zabierze mnie na zabieg. Nagle wchodzi lekarz i mówi "BETA PANI SPADŁA do 800". Kolejny szok, ale i lekka ulga. Postanowili czekac. Po dwóch dniach powtórka bety i wynik 496, wypis do domu z rozpoznaniem poronienie wczesnej ciąży i torbielą na prawym jajniku. Pytałam, że skoro poronienie to czemu nie krwawię, powiedzieli, że pewnie za kilka dni się zacznie i zeby po krwawieniu zmierzyc betę.

    Po tygodniu od wypisu nadal nic sie nie działo, zero krwawienia, lekkie bóle po prawej stronie, ale jednego dnia wieczorem złapał mnie ostry ból, jakby parcie na kiszkę stolcową, nie mogłam się wyprostować. Następnego dnia powtórzyłam betę a tam 503! Nie mogłam tego zrozumieć. Wizyta u gin, który nic nie znalazł, ale skierował do szpitala. W szpitalu nie chcieli mnie przyjąć, kazali przyjsc po weekendzie, ale w końcu się zgodzili i wtedy znaleźli.... była w lewym jajowodzie! Kolejny szok. Cały weekend przeleżałam, w poniedziałek podano mi metrotreksat, jedna dawka nie zadziałała, po kilku dniach dostałam drugą dawkę, beta spadła do 297, "ciąża" zmniejszona o połowę. Po kilku dniach beta 83, po kolejnych 5 dniach beta 8,3. W marcu skończył się ten horror.

    Niestety do tej pory nie potrafię dojść do siebie i nie wierzę w to, że zajdę w prawidłową ciążę. Najgorsze jest czekanie, a muszę czekać 6 miesięcy. :( Tzn jeszcze 4. Z jednej strony już chciałabym spróbować, ale z drugiej czuję, że to znów się powtórzy :(

    Kochana bardzo dobrze rozumiem ten strach. U mnie do dnia zabiegu usunięcia cp była nadzieja na zdrową ciąże i też teraz mam ogromne obawy, na każde ukłucie z lewej strony reaguje strachem.
    Ale jest tu dużo pozytywnych historii dziewczyn z podobnymi przeżyciami, które mają lub niedługo będą mieć swoje kruszynki na świecie.
    Nam też to się uda.

  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 13 maja 2019, 19:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny mam wynik dzisiejszej bety - 393.
    Troszkę spadło, bardzo mało ale jednak jakaś nadzieja....W piątek było 433.

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 13 maja 2019, 20:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    gogula92 wrote:
    Cześć Dziewczyny,
    dołączam do Was, choć z ogromnym bólem serca. Czytam wszystkie możliwe wątki, aby odnaleźć nadzieję, żeby choć troszkę uwierzyć, że kiedyś zostanę mamą.

    Opiszę swoją historię, może komuś się przyda.

    Po kolei: Styczeń. Kilka dni przed terminem spodziewanej @ miałam już sporo ciążowych objawów, zrobiłam test ciążowy i druga kreseczka była ledwo widoczna. W czwartek znów to samo. W piątek rano poszłam na badanie z krwi, potem test i znów druga kreseczka ledwo widoczna. I już wtedy zaczęły się moje złe przeczucia. Wieczorem wynik bety, jedyne 8,7.

    W poniedziałek powtórka bety, ale zanim odebrałam wyniki to jeszcze jeden test - negatywny. Beta 11,4. Wizyta u ginekologa, który powiedział, że ciąża biochemiczna. W ten sam dzień dostałam krwawienia, które wzięłam za miesiączkę. Krwawiłam obficie i ze skrzepami 3 dni. Co mnie tylko dziwiło to fakt, że w ogóle nie bolał mnie brzuch, a zawsze pierwszego dnia @ mdleje z bólu i że krwawienie trwało 3 dni, bo zazwyczaj @ mam ok. 7 dni.

    Kiedy krwawienie ustało okropnie powiększyły mi się piersi i pojawiły na nich niebieskie żyłki. Nie wiedziałam o co chodzi, zrobiłam test ciążowy a tam dwie czerwone krechy od razu. Szok. Beta - 587. Ginekolog narobił nadziei, że będzie ok i żeby po 2 dniach zrobić betę i przyjść na USG. Niestety beta 1006, na USG nic nie widać. Szpital - szukają, nic nie znaleźli odesłali do domu, z zaleceniem, żeby po tygodniu zrobić betę, bo według nich wtedy już powinna być niższa, bo pewnie ciąża się poroniła.

    Po tygodniu powtórzyłam betę, a tam 1606 - szpital. USG robiło mi trzech różnych lekarzy, nikt nic nie znalazł. Jednak czułam lekkie bóle po prawej stronie podczas USG, więc skupili się na tej stronie. Obraz był niejednoznaczny, prawy jajnik nie był zbyt widoczny, nie wiedzieli czy jest tak spuchnięty czy jest na nim torbiel. To było w nocy. Rano miałam mieć robioną laparoskopię i usuwany prawy jajowód i/lub jajnik. Pobrali mi krew. Rano czekałam, aż ktoś przyjdzie i zabierze mnie na zabieg. Nagle wchodzi lekarz i mówi "BETA PANI SPADŁA do 800". Kolejny szok, ale i lekka ulga. Postanowili czekac. Po dwóch dniach powtórka bety i wynik 496, wypis do domu z rozpoznaniem poronienie wczesnej ciąży i torbielą na prawym jajniku. Pytałam, że skoro poronienie to czemu nie krwawię, powiedzieli, że pewnie za kilka dni się zacznie i zeby po krwawieniu zmierzyc betę.

    Po tygodniu od wypisu nadal nic sie nie działo, zero krwawienia, lekkie bóle po prawej stronie, ale jednego dnia wieczorem złapał mnie ostry ból, jakby parcie na kiszkę stolcową, nie mogłam się wyprostować. Następnego dnia powtórzyłam betę a tam 503! Nie mogłam tego zrozumieć. Wizyta u gin, który nic nie znalazł, ale skierował do szpitala. W szpitalu nie chcieli mnie przyjąć, kazali przyjsc po weekendzie, ale w końcu się zgodzili i wtedy znaleźli.... była w lewym jajowodzie! Kolejny szok. Cały weekend przeleżałam, w poniedziałek podano mi metrotreksat, jedna dawka nie zadziałała, po kilku dniach dostałam drugą dawkę, beta spadła do 297, "ciąża" zmniejszona o połowę. Po kilku dniach beta 83, po kolejnych 5 dniach beta 8,3. W marcu skończył się ten horror.

    Niestety do tej pory nie potrafię dojść do siebie i nie wierzę w to, że zajdę w prawidłową ciążę. Najgorsze jest czekanie, a muszę czekać 6 miesięcy. :( Tzn jeszcze 4. Z jednej strony już chciałabym spróbować, ale z drugiej czuję, że to znów się powtórzy :(
    Gogula - przykro mi ze Cie to spotkalo i rozumiem co czujesz (u mnie tez nie moga znalezc ciazy i nie wiem jak sie skonczy)... wiem, ze marne pocieszenie ale nie skonczylo sie najgorzej - jajowody zachowane. Mojej kolezance pekl i ledwo ja uratowali :-( musisz duzo poczytac i znalezc dobrego lekarza - nie wiem slad to sie bierze, ale cp to nie wyrok jeszcze :-) bedzie dobrze !

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • Martyna121 Koleżanka
    Postów: 53 16

    Wysłany: 13 maja 2019, 21:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    gogula92 - mialam prawie że identyczną sytuację , z tą CP ciagnelo się z ponad miesiąc 😐😐 wyjazdy do szpitala, poradnie patologi ciąży , krwawienia , beta raz sie zmniejszala A raz skakał do góry . W kartach informacyjnych byly wpisane przeróżne rozpoznania , samoistne poronienia itp a jednak skończyło się krwawieniem do otrzewnej co wiązało się z usunięciem jajowodu bo ciaza sie tam znajdowała . Po zabiegu fizycznie doszłam szybko do siebie ale to co działo się w głowie ciezko opisać . 😐 nie dałam za wygraną bo już po 1 miesiaczce od laparoskopi zaczelam sie starać I udało się za pierwszym razem 💗 tak trafiłam ze po laparo akurat była owulacja z jajnika gdzie jest jajowod I serio nie wierzyłam w to co się dzieje ,z góry założyłam ze pewnie znowu to będzie CP bo objawy mialam takie same jak wróciłam wspomnieniami do tamtych przykrych chwil . . Po zabiegu zaczelam stosować witaminy dla kobiet ktore planują zajsc w ciaze I myślę że one tez mi trochę pomogły . Także nie poddawaj się , bo ja też nie bylam w stanie uwierzyć w to że zajde w ciążę normalna.. jednak sie udało . Laparoskopie mialam 31 grudnia 2019 , miesiaczke 30 stycznia czyli 4 tygodnie od zabiegu minęło do @ A 15 lutego
    jakos wypadala owulacja wiec wtedy zaczelam wspolzyc I już 27 robilam test ciążowy I o dziwo przed terminem pokazały sie dwie kreski . Więc będzie dobrze bo w końcu musi być . Jestem obecnie w 15 tygodniu A dzidziusz wazy 104 g I wiem że będzie to synuś ❤❤ 3 mam kciuki

    Kasiek789 lubi tę wiadomość

  • Martyna121 Koleżanka
    Postów: 53 16

    Wysłany: 13 maja 2019, 21:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kasiek789 - ta beta cos malutko Ci spadla 😶😶 Powiem Ci że u mnie diagnoza pozamacicznej trwała ponad miesiąc , wtedy beta wynosiła cos okolo 150 lub 200 mlu ,teraz już nie pamiętam ,Musialabym spojrzeć w papiery . Wiem tylko tyle że bardzo malutko I ona mi spadała lub troszke do góry sie podnosiła ale to nieznacznie , utrzymywała się na tym samym poziomie . W koncu jak lekarze znaleźli to ciaza to się dziwili ze jest tak niska wartość bety A ciaze widac , gdzie normalnie powinna byc okolo 800-1000 by cokolwiek moc zobaczyć na usg

  • Kasiek789 Ekspertka
    Postów: 150 88

    Wysłany: 13 maja 2019, 21:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Martyna - wiem, malo. Jutro ide z tym do lekarza. Najgorzej ze teraz siedze i placze bo jestem tym przerazona i zmeczona, a matka sie na mnie nawydzierala przez telefon ze jestem panikara i ze wymyslam.
    Mam dosc tego wszystkiego.

    PCOS
    MTHFR C677T heterozygota
    PAI 1 R g homozygota
    Niedoczynność tarczycy
    Hyperprolaktynemia
  • Martyna121 Koleżanka
    Postów: 53 16

    Wysłany: 13 maja 2019, 22:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiesz , nawet jak to Cp to po prostu Ci ja usuna ,zastrzyk lub laparo . Ja też się bałam ,uwierz ,laparoskopia to był mój pierwszy zabieg w życiu ,szybko fizycznie po tym dochodzisz do siebie tylko gorzej juz Z psychiką . Jak się starasz o dziecko to wydaje się wtedy ze to koniec świata ,a uwierz że po CP mozna zajsc w ciaze , ja jestem straszna panikara 😅 boje sie zwykłego badania ginekologicznego juz nie wspomnę o tym jak ja chce dziecko urodzić skoro tak się wszystkiego boje . Ja przeżyłam to I ty przeżyjesz ,idz do lekarza koniecznie zeby jak najkrócej z tym walczyć , niech zrobią co mają zrobić i tyle
    ! Wiesz z drugiej strony każdy organizm tez jest inny , możliwe że ta beta Ci spadnie bo po poronieniach tez sie utrzymuje jeszcze trochę tak samo było u mnie po laparo .. jeszcze kilka dni mialam jakas tam wartość bety we krwi. Bedzie dobrze 😘

‹‹ 242 243 244 245 246 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności – jak się przygotować?

Nadszedł ten czas - przed Wami pierwsza wizyta w kierunku diagnostyki problemów z płodnością. Jak wygląda? Na co się przygotować? Czy przed wizytą warto wykonać wstępne badania? Jakie znaczenie mają obserwacje cyklu miesiączkowego podczas diagnostyki? Jak wygląda wywiad medyczny? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Brak okresu a negatywny test ciążowy, czyli o przyczynach spóźniającej się miesiączki

Każda kobieta doświadczyła lub doświadczy spóźniającej się miesiączki, nie będąc w ciąży. Z jakich przyczyn miesiączka może się spóźniać? Co robić, kiedy krwawienie miesiączkowe nie wystąpiło, a testy ciążowe wychodzą negatywnie? Po ilu dniach warto zgłosić się do lekarza? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Zagnieżdżenie zarodka - ile dni po stosunku? Jakie mogą być objawy zagnieżdżenia?

Czym jest i kiedy następuje zagnieżdżenie zarodka w macicy, ile dni po stosunku dochodzi do implantacji? Czy zagnieżdżenie zarodka można zaobserwować? Jakie objawy mogą towarzyszyć implantacji? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego