Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 22 sierpnia 2018, 15:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Generalnie powiedziała że ona zrobiłaby tylko na toxo bo nigdy nie przechodziłam i mocz i tyle ... Ale upierałam się więc wypisała mi te nazwy i powiedziala że mogę je zrobić żeby się uspokoić, ja oczywiście zrobię je bo teraz wolę dmuchać na zimne. Często mam też zapalenie pęcherza teraz już nawet bezobjawowo dlatego te wymazy.

  • Ewelin234 Przyjaciółka
    Postów: 168 25

    Wysłany: 22 sierpnia 2018, 21:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Julcia2018 rozumiem Cię..
    Ja się czuje tak jakby mi ktoś zamknął drzwi przed nosem. Całe życie pod górę, a jak już cieszyłam się, że i dla mnie zaświeci słońce to z powrotem twarzą do ziemi. Nie ma dnia bez bólu...

  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 23 sierpnia 2018, 08:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny rozumiem was doskonale. Ewelin, ja też nie miałam w życiu lekko. Wszystko osiągnęła dzięki swojemu uporowi. Na ciążę czekałam długo, było to moje życiowe spełnienie...

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Oko lwa Koleżanka
    Postów: 77 5

    Wysłany: 23 sierpnia 2018, 10:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiecie co dziewczyny mnie tak jak was zycie nie rozpieszczalo. Ciezka praca i poswieceniem osiagnelam swoj sukces. Po latach staran ta ciaza byla dla mnie spelnieniem marzen. Myslam ze juz nic nie jest w stanie zaklocic mojego szczescia! Jak bardzo sie mylilam. Tesknie za moim synem, wszystko co robie sprowadza sie zawsze do mysli o nim. Tak juz bedzie do konca mojego zycia. Wieczna tesknota.

    Igle przepraszam ze pytam ale ile masz lat? I jak dlugo sie staraliscie o dzieci? Czy zaszlas w ciaze przy pierwszym podejsciu invitro?

  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 23 sierpnia 2018, 14:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Oko lwa, nie masz za co przepraszać. Ja mam "tylko " ponad 32, ale mój m. Ponad 40...na pierwsza wizytę dot. Leczenia poszłam w 2011roku, ale już ok 2 lata wcześniej zaczęliśmy się starać. A jeszcze przez jakiś czas że tak powiem nie uwazalismy. Łącznie przeszłam 3 stymulacji, teoretycznie udało się za pierwszym razem ale C.pozamaciczna. Z chłopcami po 10 albo 11 transferze - straciłam rachubę. Także oprócz ogromnego bólu dobija mnie jeszcze świadomość że mogę nie mieć więcej dzieci...

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Oko lwa Koleżanka
    Postów: 77 5

    Wysłany: 23 sierpnia 2018, 15:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja mam 37 lat a moj maz tez po 40, w sumie staralismy sie o dziecko jakies 10 lat. Dwa razy nie udane invitro i potem lekka depresja. Rok przerwy i znowu lekarze. Na poczatku listopada bylam u lekarza ktory steierdzil ze musze byc gotowa na fakt ze moze nigdy nie uda mi sie zajsc w ciaze. Po tej wizycie zaczelam analizowac swoje zycie i zaakceptowalam ten fact. Pomyslam ze tyle dzieci w rodzinie to ktores napewno zajmie sie nami na starosc. W Swieta Bozego Narodzenia pojechalam do brata i wspolnie z jego rodzina swietowalismy, a ja pierwszy raz w zyciu bylam taka spokojna o przyszlosc, wyciszona i calkowicie zrelaksowana. W polowie stycznia po namowach mojego meza kupilam test ciazowy, uznal ze piersi mi sie powiekszyly i wogole tak inaczej wygladam. Uwierzcie lub nie ale jeszcze w aptece klocilam sie ze to strata pieniedzy. Nawet nie zrobilam testu odrazu po powrocie a dopiero nastepnego dnia. I ten widok “ciaza 5+” i zero reakcji bo jak w to uwierzyc. Maz przyjechal na przerwe obiadowa wzial test do reki i to samo. Jak my wtedy niewiedzielismy co powiedziec. Potem badanie krwi i wynik pozytywny i pierwsze usg kiedy tez uslyszelismy bicie serduszka. To bylo tak piekne!!!!! To byl juz 8 tydzien. Jak teraz to wspominam to az nie moge uwierzyc ze bylam az tak szczesliwa!!!!! A wtedy w swieta ja juz bylam ciazy!

    Wiec Igle tak jak ty nawet niewiem czy uda mi sie kiedykolwiek jeszcze byc mama!
    Lekarze mowia ze wrocimy do badan plodnosci za pol roku. Wiec znowu czekanie I ta niepnosc.

  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 23 sierpnia 2018, 19:45

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny chciałabym napisać że napewno będzie dobrze ... Ale sama tego nie wiem-jedyne co mogę powiedzieć to, to że chyba musimy spróbować spełnić nasze marzenia. Napewno nie będzie to łatwe i każda z nas będzie mieć chwilę zwątpienia i bezsensowność życia... Ale chcę się łudzić że damy radę.

  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 23 sierpnia 2018, 19:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Oko lwa, nasze historie są tak podobne. Szkoda że bez happy endu...
    Mi za pierwszym razem już trzeciego dnia po transferze wyszła dodatnia beta, szczęście nie trwało długo bo dostałam plamien i wiedziałam że coś nie tak...
    Po drugim straszne rozczarowanie, nadzieja na trzeci....A potem to betę sprawdzałam znając wynik...
    W nocy, po transferze chłopców nagle, daleko od domu zmarł mój brat. Musieliśmy tam jechać w nocy, od rana biegania i jeżdżenie w ta i z powrotem. Ogarnięcie domu bo rodzina się zjedzie, organizacja wszystkiego spada na mnie i mojego brata. Sądziłam że po wszystkim, tyle nerwów, latania. W dzień pogrzebu beta- trzy dni po transferze 0. Nie zdziwiło mnie to. 7go dnia po transferze dla formalności zrobiłam badanie, twierdząc że skoro za pierwszym razem przy jednym zarodku trzeciego dnia wyszłaś beta to przy dwóch powinna być w tym samym czasie jeszcze większą. Nie miałam nadziei.robiac coś w komputerze przypomniało mi się żeby sprawdzić wynik- nie mogłam uwierzyć że nie ma 0! Nie potrafiłam się cieszyć aż do momentu kiedy zobaczyłam serduszka, a nawet wtedy lekarz powiedział że jedno może przestać nic bo to częste w ciazach bliźniaczych. Zdenerwowałem się przed każdą wizyta, uspokoilam się dopiero po 12 tyg. Głupia i naiwna- przez myśl mi nie przeszło że cokolwiek złego może się stać chociaż parę historii słyszałam kiedyś. Ale mi? Przecież dzieci były zdrowe, ja o siebie bardzo dałam i wręcz promienialam. Gratulacje płynęły że wszystkich stron, radość przeogromna,kupowanie ubranek, plany. W szpitalu najpierw się zalamalam, ale odzyskała nadzieję. Nawet zamówiłam kombinezony które wcześniej oglądałam, mąż je odebrał dzień przed porodem... byłam świadoma że bliźniaki rodzą się często wcześniej, ale nie tego że moje przyjdą na świat całe 3 m-ce za szybko...
    Mąż kiedyś podjął temat że chyba trzeba pogodzić się z tym że będziemy sami, korzystać z życia, przecież mamy siebie...ja się z tym nigdy nie pogodze, zwłaszcza teraz kiedy wiem jak to jest mieć dziecko. Instynkt robi swoje, pomimo rozdartego serca pragnę mieć jeszcze dzieci. Strach jest ogromny, ale też jest we mnie ogromny pokład matczynej miłości...

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Oko lwa Koleżanka
    Postów: 77 5

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 01:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja tez po 12 tygodniu zachlysnelam sie szczesciem. Tak jak ty obwiescilam wszystkim do okola ze jestem w ciazy i nawet przez myls mi nie przeszlo ze cos moze pojsc nie tak.
    Moj synus byl moim najwiekszym spelnieniem marzen, nigdy w zyciu nie bylam tak szczesliwa i nikt nie dal mi tyle szczescia co on choc tak krotko trwalo.
    Teraz boje sie marzyc!
    A instynkt macierzynski tak jak mowisz robi swoje. Natury sie nie oszuka.

  • Mama Malwinki Ekspertka
    Postów: 311 74

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 09:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ktoś trafnie napisał o drzwiach zatrzaśniętych przed nosem. Tak właśnie się czuję. Wyobraźcie sobie 38 latkę w 40 tygodniu swojej pierwszej ciąży, trochę obawiającą się bólu porodowego i nowej, nieznanej sytuacji. Pomiędzy skurczami przepakowującą jeszcze torbę, pomiędzy skurczami chodzącą - zgodnie z zaleceniami - po schodach. Wreszcie podekscytowanego faceta podprowadzającego samochód pod same drzwi i upychającego swoją ciężarną rodzącą kobietę do auta. Wreszcie drogę do szpitala. W samochodzie to był wtedy wyjątkowy czas. Ostatnia podróż we dwoje, nowy rozdział w życiu. Oczekiwanie, nadzieja, podekscytowanie. Do szpitala wchodziłam uśmiechnięta i dumna. Położna już na mnie czekała. W poczekalni były inne kobiety w ciąży, umówione na zwykłą wizytę. Widziały, że już rodzę, widziały moje skurcze. Patrzyły na mnie trochę przestraszone, a trochę z zazdrością. Zastanawiam się czasami co pomyślały, gdy kilka minut później usłyszały moje przerażające wycie... Gdy padły te straszne słowa "przykro mi, nie mogę znaleźć tętna dziecka".
    Cios z zaskoczenia, niespodziewany, cios prawie śmiertelny.

    Dziewczyny, musimy walczyć, nie mamy wyjścia. Poddać się możemy, tylko jeśli będzie wiadomo, że naprawdę wszystkie możliwości, opcje zostały wyczerpane.
    Nie wiem jak to jest z nadzieję. Czy ją się w sobie rozbudza czy odnajduje. To właśnie ostatnio staram się robić.
    Wiem, że u części z Was zajście w ciążę jest dużym problemem, że brakuje siły i odwagi na nadzieję.
    To, że mi raz udało mi się zajść w ciążę też nie oznacza, że uda się ponownie. Nie wiem jak taki cios od życia odbił się na mojej płodności, na możliwości zajścia w ciążę. Czas pokaże. Póki co, staram się dbać o siebie fizycznie, czarne myśli - dotyczące mojej potencjalnej przyszłej bezdzietności - przeganiać obrazami kolejnego dziecka, jego śmiechu, tego czy będzie podobne do mnie czy mojego faceta, naszego wspólnego spaceru na grób Malwinki.
    Oczywiście o córce myślę codziennie. Rano, w ciągu dnia, w nocy. Ale powiem Wam, że po tych ponad 5 miesiącach myślę już jakoś spokojniej, inaczej. Serce, gardło ściska, ale wiem, że jeśli chcę jeszcze jakoś przeżyć życie, to muszę patrzeć w przyszłość, bo tylko ona może mi dać ukojenie. Dlatego staram się z nadzieją na nią patrzeć.

    03.2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    06.2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 10:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja dzisiaj jestem w rozsypce- strasznie się denerwuje wizyta. Mam pustkę w głowie- pytania spisalam ale te podstawowe. Nie wiem co że sobą zrobię przez cały dzień bo wizyta wieczorem. Boli mnie głowa brzuch...I martwię się żeby u gina się nie rozplakac. Tyle czekałam na te wizytę. Sama nie wiem czego chce..

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Mama Malwinki Ekspertka
    Postów: 311 74

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 10:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    igle, chcesz przytulić Wasze kolejne, zdrowe i żywe, dziecko. Iść z nim na spacer do Synków. Potrzebujesz solidnego planu działania maksymalnie minimalizującego wszelkie zagrożenia. Planu uwzględniającego doświadczenia z przeszłości.
    Do łez i silnych emocji masz pełne prawo. Idziesz z mężem? Jeśli tak, to on może nadawać rozmowie tok, jeśli Ty zbyt się rozkleisz.
    Ja również każdą wizytę bardzo mocno przeżywam. Trzymaj się. Czarne myśli odganiaj przywołując momenty, gdy inne mamy z tego wątku pisały o narodzinach swoich kolejnych dzieci. My również tu kiedyś to napiszemy, czy za rok, czy za dwa, czy trzy.

    03.2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    06.2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • Mikuśka Autorytet
    Postów: 4523 1668

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 10:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Igle kochana spokojnie idziesz sie dowiedziec porozmawiać nic złego sie nie stanie postaraj sie myśleć o czymś przyjemnym
    tonormalne ze samam nie wiesz czego chcesz ja tez tak mam chyba każda z nas niby chemy ale sie boimy i tak w kółko
    idz dowiesz sie co i jak i wtedy podejmiesz decyzje a teraz 3 głębokie wdechy i luzzzzzz

    7b0f9c1e19.png
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 10:45

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Igle rozumiem cię ja przed każdą wizyta się denerwuje.Staram się umawiać z samego rana bo nie jestem w stanie doczekac wieczora -ale nie zawsze tak się da. Nawet jeśli się rozkleisz masz do tego prawo , myślę że lekarz też jakos pociągnie rozmowe, też nie musisz się na wszystkim znasz to on jest specjalistą więc zapytasz o te rzeczy które ci przyszły do głowy... Resztę napewno on dopowie. Będzie dobrze, musimy dać radę żeby spełnić swoje marzenia.

  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 11:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kochane jesteście, dziękuję.tak, jadę z mężem bo w stresie nie przyswajam informacji. A poza tym może dotrze do niego powaga ryzyka bo wbił sobie do głowy że być może tak się stało bo było ich dwóch...I mam wrażenie że nie jest świadomy. Uważa że wyolbrzymiam, niech doktorek ugasi jego optymizm.

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Mama Malwinki Ekspertka
    Postów: 311 74

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 12:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Trzymaj się, igle. Trzymamy kciuki i czekamy na relację. Wydaje mi się, że być może Twój mąż stara się zarazić Ciebie optymizmem, wzbudzić go w Tobie, bo przecież bez odrobiny optymizmu i nadziei u mamy, ciężko o realizację planu pt. "macierzyństwo", zwłaszcza gdy sprawa jest zawiła. Trzymam kciuki żebyś dzisiaj usłyszała od lekarza słowa dające nadzieję.

    03.2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    06.2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • cotton Autorytet
    Postów: 438 156

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 14:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    igle wrote:
    Julcia, przechodziłem to wszystko tak samo jak Ty...Z każdym dniem coraz gorzej, nawet chciałam znowu mieć bliźniaki...
    A teraz ja trochę pomarudze...
    Wiadomość od cotton mnie rozbiła...chyba miałam nadzieję że mi się uda, liczyłam że moja niewydolność się nie powtórzy, ale dotarło do mnie jak wiele ryzykuje. W piątek mam wizytę u mojego gin, ale był taki moment że chciałam odwołać. Sama nie wiem czego chce- z jednej strony chce dziecka ale z drugiej tak bardzo się boję. Już kiedyś czytałem o tym szwie przezbrzusznym, ale goni mnie czas. Jestem po dwóch cięciach( cc i operacja też w ten sposób) , przy szwie znowu cięcie, potem cc, a marze o co najmniej dwójce... nie wiem o co pytać lekarza, znowu znalazłam się na zakręcie...


    Kochana przykro mi,ze moja historia jeszcze dodatkowo Cię przybila:(
    Jak bylo z tą Twoją niewydolnością? Zawsze możesz się skonsultowac w sprawie taśmy, cięciem przez brzuch zaklada tylko jeden ptofesor, kilku robi tez laparoskopowko, moze to by bylo wyjscie,zeby uniknąć kolejnej powaznej operacji? Tylko podsuwam myśl, może u Ciebie wcale to nie będzie potrzebne. Ja wiem, ze dla mnie to ostatbia deska ratunku,w poniedziałek będę dzwonic i umawiac sie na wizytę. Stresa mam jak nie wiem, ze sie nie uda...

    Natalka 09.12.'15 ♥️
    Klaudusia 20 tc, (*) 08.01.'18
    Michaś 18 tc, (*) 09.08.'18
    Kornelka i Emilka ~1k2o~ 💕 02.12.'19
    ..............................................
    Hashimoto, trombofilia (białko S- 55%, MTHFR C677T homo, PAI 1 homo); ANA2 1:2560; niewydolność cieśniowo-szyjkowa-> TAC od X.'18
  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 21:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Melduje sie.
    Cotton twoja strata uświadomiła mi po jak bardzo cienkim lodzie stąpię. Że pragnienie dziecka to jedno A natura to drugie i jej nie oszukany. Ona i tak zrobi swoje...
    U mnie podczas badania kontrolnego, na połówkowym usg szyjka miała 21, od razu szpital. Chyba po 3 lub 4 dniach bodajże 13 - A już wtedy wstawalam bardzo mało. Założyli mi szew, który się zsunal i musieli zakładać drugi. Ten trzymał ale zrobiło mi się zakażenie wewnątrzmaciczne i dostałam skurczy...finał znacie.
    Oto czego dziś się dowiedziałem- bardzo wnikliwie, choć trochę chaotycznie drążyłam ten temat bakterii. W końcu mi dr wyjaśnił że u mnie było zakażenie wewnątrzmaciczne bo otworzyło mi się ujście wewnętrzne i tamtędy przeszły te dziady do dzieci. Że nie robi się wymazow jeżeli nie ma dolegliwości, ponieważ każdy z nas ma jakieś bakterie i zawsze jakieś wyjdą i trzeba będzie leczyć antybiotykami.w końcu będę taka jałowa że stracę odporność, przez co mogę dostać sepse itd itp. Porównał to do badania palca, żeby zapobiec chorobie ramienia...
    Jeżeli będę w ciąży to w 12 13 tyg będę miała założony szew profilaktycznie. Nie będzie możliwości żeby cokolwiek mi się tam otworzyło. Jeżeli chodzi o szew przezbrzuszny to mi odradzil.niby ten herveta jest również skuteczny i spełnia swoją funkcję, a założony profilaktycznie niemalże w 100%.
    Siedzieliśmy godz walkujac temat. Mało się nie poplakalam kiedy omawial moja ciążę z chłopcami, ale dałam radę.
    Kazał próbować, zapewniając że przy profilaktyczny szwie nie powinno się nic dziać- oczywiście związanego z szyjka.
    Nie pozbawiło mnie to strachu,nie uspokoiło, chociaż właśnie na taką gwarancję czekałam...

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Ewelin234 Przyjaciółka
    Postów: 168 25

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 21:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    igle wrote:
    Dziewczyny rozumiem was doskonale. Ewelin, ja też nie miałam w życiu lekko. Wszystko osiągnęła dzięki swojemu uporowi. Na ciążę czekałam długo, było to moje życiowe spełnienie...

    Igle nie rezygnuj z tego uporu wierze że Ci sie uda, wam wszystkim musi sie udać.

  • Ewelin234 Przyjaciółka
    Postów: 168 25

    Wysłany: 24 sierpnia 2018, 21:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    https://pieknoumyslu.com/potrafisz-pokonac-wszystko/

‹‹ 143 144 145 146 147 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Progesteron - dlaczego jest tak ważny podczas starania o dziecko?

Progesteron to jeden z najważniejszych hormonów dla kobiecej płodności. Jaką rolę odgrywa podczas starania o dziecko, przy zapłodnieniu i we wczesnej ciąży? Jakie są normy i co się dzieje, kiedy stężenie progesteronu jest za niskie? Jak wygląda leczenie luteiną dopochwową i doustną? 

CZYTAJ WIĘCEJ

4 Problemy z zajściem w ciążę, które możesz wykryć z pomocą aplikacji OvuFriend!

Kalendarz owulacji kojarzy Ci się tylko z wyznaczaniem dni płodnych i terminu owulacji? Jego możliwości są dużo większe! Aplikacja może być pomocna w wykrywaniu problemów związanych z płodnością na bardzo wczesnym etapie. O jakich problemach mowa? Co możesz wykryć z pomocą kalendarza? Kliknij i przeczytaj!   

CZYTAJ WIĘCEJ

Kalendarz dni płodnych podczas starania o dziecko

Przeczytaj dlaczego coraz więcej lekarzy zaleca kobietom starającym się o dziecko prowadzenie aplikacji miesiączkoweji i obserwację własnego ciała. Kalendarz owulacji - czym jest, na czym to polega i dlaczego podczas starania o dziecko warto wiedzieć coś więcej o swoim cyklu niż czas jego trwania. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego