Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • cotton Autorytet
    Postów: 438 156

    Wysłany: 29 kwietnia 2019, 22:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej Kochane:*
    Dziękuję ze wszystkie gratulacje, choć tak na prawdę wolalabym je przyjmować jak się nam uda... Wiecie jak jest.

    Miśka super, że wyjazd i pobyt z siostrą tak pozytywnie Cię nastawił, korzystaj i oby tak dalej:*

    Lorinko informacje o ciążach i narodzinach w bliskim otoczeniu jak widzisz na każdą z nas wpływają tak samo. Tez chcialam z tym walczyć, ale to jest zdecydowanie silniejsze.

    Aniu i. Kasiu K.k92 dzieki za rady odnośnie zastrzykow. Na razie daje radę, choć sina kropa za kazdym razem zostaje. Ale ja juz tak mam od dziecka, czego bym nie dotknela tworzy się siniak.

    Igle kochana mam nadzieję, że u Ciebie juz nic nie stanie wiecej na przeszkodzie i niedlugo również Ty podzielisz się dobrymi wiesciami:*

    Dziewczyny życzę Wam udanych majowkowych wyjazdów, odpocznijcie i naladujcie pozytywnie baterie:)

    Ja mam nadzieję, że pogoda choc trochę sie poprawi, bo deprechy można dostać.

    Buziaki:*

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 29 kwietnia 2019, 22:15

    Natalka 09.12.'15 ♥️
    Klaudusia 20 tc, (*) 08.01.'18
    Michaś 18 tc, (*) 09.08.'18
    Kornelka i Emilka ~1k2o~ 💕 02.12.'19
    ..............................................
    Hashimoto, trombofilia (białko S- 55%, MTHFR C677T homo, PAI 1 homo); ANA2 1:2560; niewydolność cieśniowo-szyjkowa-> TAC od X.'18
  • Trine91 Autorytet
    Postów: 566 305

    Wysłany: 30 kwietnia 2019, 08:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witajcie dziewczyny,
    Lorinko, te wiadomości o ciążach- ja mam wrażenie, że to chyba już zawsze będzie tak wyglądać, albo tak jak mówisz- dopóki nie doczekamy swojego żywego dziecka.. W tej chwili nic bardziej nie psuje nastroju niż właśnie taka wiadomość czy wiadomość, że ktoś właśnie urodził.. Czuje się wtedy jakbym była jedyną osobą na świecie którą spotkała taka tragedia, wszyscy dookoła są przecież szczęśliwi.. Nie wiem czy jest na to jakaś rada, bo przecież rozum podpowiada jedno, żeby patrzeć na siebie i na swoje życie, ale serce robi swoje i to po prostu ciągle bardzo boli. Mam tylko nadzieję, że dzisiaj już uda się wrócić do codzienności i nie będziesz myślała o tej ciąży, a właśnie cieszyła się wspólnym wyjazdem z mężem. My byliśmy w Częstochowie po drodze jak jechaliśmy do Łodzi i powiem Ci, że dużo dała mi modlitwa w tym miejscu. Jakoś uświadomiłam sobie, że muszę zaufać Bogu i dało mi to dużo wewnętrznego spokoju.

    My na majówkę zostajemy w domu, bo mamy zaplanowane trochę prac wykończeniowych, ale mam nadzieję, że pogoda chociaż trochę się poprawi i będzie można spędzić czas na świeżym powietrzu :)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 30 kwietnia 2019, 08:30

    mhsvjw4zrmx08mca.png
    Oluś ♡ [*] 08.02.2019 (24tc.)
  • kkkaaarrr Autorytet
    Postów: 2341 2963

    Wysłany: 30 kwietnia 2019, 14:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny, jestem przerażona jak wiele nas jest!! Ja swoją tragedię przeżyłam w listopadzie 2015, to już 3.5 roku, w głowie wszystko poukładane, ale mimo wszystko są dni kiedy te wspomnienia wracają.

    Obecnie znów jestem w ciąży i jakoś tak, chyba naturalnie, dużo częściej myślę o tej pierwszej ciąży. Wczoraj dowiedziałam się, że Aniołek Olga będzie miała siostrzyczkę. W poprzedniej ciąży bardzo cieszyłam się, że to chłopiec, to mi pomagało unikać porównań, wszystko w myślach zaczynałam jakby od początku. A teraz, gdy dowiedziałam się, że znów mam zostać mamą córeczki, to naturalnie ogromnie się cieszę, ale jakoś podświadomie głupie myśli przychodzą do głowy..

    Opowiem wam swoją historię, może jak opowiem, to mi się jakoś lepiej na duchu zrobi i te złe i głupie myśli rozgonię.

    W maju 2015 zaszłam w długo wystaraną ciążę, udało się dopiero po IUI. Ciąża nudna, książkowa, ja czułam się idealnie. 7.11 zaniepokoił mnie brak ruchów córki, był to koniec 26tc. Pojechałam na IP i tam dowiedziałam się, że to koniec.. Co dalej, na pewno wiecie, wywołanie porodu.. Nie stwierdzono żadnego powodu czemu odeszła, nieszczęśliwy przypadek.
    Byłam silna, tak mówili wszyscy, choć tak się nie czułam, ale z perspektywy czasu chyba muszę przyznać im rację. Tak, byłam silna, pochowałam córkę i twardo postanowiłam, że chcę żyć dalej. Oznajmiłam całemu światu, że mają mnie traktować normalnie. W styczniu 2016 wyjechaliśmy z mężem na urlop i los postanowił wynagrodzić nam nasze podejście do straty kolejną ciążą, tym razem bez wspomagania medycznego.
    Znów ciąża książkowa, nudna, ale tylko do połowy kiedy zaczęła skracać się szyjka. Tryb leżący, wizyty na patologii ciąży, ale udało się, zdrowy synek urodzony w 37tc w październiku 2016.
    Żyliśmy sobie szczęśliwie, powoli snuliśmy marzenia o kolejnym potomku, zainwestowaliśmy nawet w większe lokum, aż tu nagle we wrześniu 2018 mało nie straciliśmy syna, u którego w brzuchu urósł gigantyczny guz, który okazał się nowotworem złośliwym nerki. Przeżyliśmy ciężką operację na ostro, ratowali mu życie, widziałam na twarzach lekarzy tę samą minę jak ta gdy za pierwszym razem informowali mnie, że dziecko nie żyje. Tym razem jednak nie było za późno. Synek uratowany. Przeżyliśmy półroczną terapię onkologiczną. Syn od blisko miesiąca jest zdrowy.
    W między czasie, w styczniu tego roku, zupełnie z zaskoczenia okazało się, że znów jestem w ciąży. Tak właśnie dotarłam do dnia dzisiejszego. Na co dzień staram sobie myśleć, że chyba wyczerpaliśmy już limit nieszczęśliwych historii, że już teraz wszystko musi być tylko dobrze. Ale przychodzą takie chwile, gdy ogarnia mnie strach, że skoro los się na nas uwziął to dlaczego tym razem miałoby być wszystko po prostu dobrze, normalnie. I tak siedzę i się zastanawiam co i kiedy złego się wydarzy. Wiem, że to złe i czuję się trochę jak schizofrenik, którego jedna część jest przekonana, że musi być dobrze, a druga że musi być źle.

    Wygadałam się. Dziękuję!

    eVspp2.png
    SBwKp2.png
    - Olga [*] 8.11.2015 [26tc] - mama Cię kocha córeczko -
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1013 181

    Wysłany: 30 kwietnia 2019, 15:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kkkaaarrr prawdziwa z Ciebie wojowniczka. Tak wiele przeszłaś. Rozumiem Twoje obawy ale tym razem też dasz radę.Uda się. W końcu Twój osobisty Anioł Stróż opiekuje się Wami :).
    Dużo zdrowia dla synka i szczęśliwego rozwiązania. Dziękuję, że napisałaś. Bo takie osoby jak Ty sprawiają, że warto walczyć i nie poddawać się.

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • K.k.92 Ekspertka
    Postów: 323 52

    Wysłany: 30 kwietnia 2019, 21:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kkkaaarrr podziwiam, ja jakoś ciężko podnoszę się po tej stracie. Jeden dzień wierzę że będzie dobrze a drugi to czarne myśli.

    Jaś Antoni [*] 30tc 12.2018
    Tęczowy Ksawery 02.2020
  • kkkaaarrr Autorytet
    Postów: 2341 2963

    Wysłany: 2 maja 2019, 11:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    K.k.92 wrote:
    Kkkaaarrr podziwiam, ja jakoś ciężko podnoszę się po tej stracie. Jeden dzień wierzę że będzie dobrze a drugi to czarne myśli.
    Mi bardzo pomogło podzielenie się ze światem tym co się stało i podkreślanie do przesady, że chcę żyć normalnie i że wszyscy mają mnie normalnie traktować, nie unikać tematu dzieci, a jeśli kogokolwiek interesują szczegóły tego co się stało to wręcz prosiłam aby pytali. Wiadomo, były i gorsze dni, były łzy, których nie dało się zatrzymać, ale ja za każdym razem gdy temat wracał robiłam się silniejsza. Wydaje mi się, że dzięki tej dość otwartej postawie dość szybko w koło siebie miałam relatywnie normalną atmosferę, nie było szeptania za plecami i innych niezręczności. Byli też tacy, którzy pytali, dzięki nim sama przed sobą oswajałam temat, uczyłam się mówić o tym co się stało. Na koniec, byli (a w zasadzie były) też tacy, którzy otworzyli się przede mną przyznając się do swoich trudnych przeżyć, poronień o których nie wiedział nikt. To pomagało, bardzo.

    eVspp2.png
    SBwKp2.png
    - Olga [*] 8.11.2015 [26tc] - mama Cię kocha córeczko -
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1013 181

    Wysłany: 2 maja 2019, 13:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kkkaaarrr jesteś niesamowitą kobietą :). Podzwiam Cię i zazdroszczę tej siły. Tak jak k.k.92 napisała jeden dzień jest dobrze i mówię sobie "teraz się uda" ale mija parę dni i jest totalna załamka i brak wiary. Staram się myśleć pozytywnie ale czasami wszystko wraca do mnie jak bumerang. Te wszystkie wspomnienia:(.

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • K.k.92 Ekspertka
    Postów: 323 52

    Wysłany: 2 maja 2019, 15:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kkkaaarrr u mnie najnormalniej jest w pracy, tam naprawdę opowiadałam co się stało i wgl opowiadam często o ciąży co i jak. O dzieciach też rozmawiamy. Najgorzej jest wśród rodziny oprócz mojej mamy za bardzo nikt nie porusza tematu, chociaż jest lepiej niż było na początku. Wiecie nawet z ta szwagierką jakoś w miarę czasami rozmawiam.
    Ania 33 chyba takie zmiany nastrojów będą. Ja teraz mam etap że będzie dobrze ale jak długo to nie wiem.
    Dziś się pakujemy i jedziemy do Zakopca, pogoda na nie zachwycać więc ciepłe ciuchy przygotowane 😉
    Miłego weekendu dziewczyny 😚

    Jaś Antoni [*] 30tc 12.2018
    Tęczowy Ksawery 02.2020
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1013 181

    Wysłany: 2 maja 2019, 15:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    K.k.92 udanego wyjazdu. Wypocznij. Zmiana miejsca i otoczenia dobrze robi. Może pogodowo nie będzie tak źle. Napisz potem jak było.

    K.k.92 lubi tę wiadomość

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • Miśka_11 Autorytet
    Postów: 1293 494

    Wysłany: 2 maja 2019, 21:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny:* ja już w domu, pierwszy raz od pół roku wróciły mi chęci do życia. Te wyjazdy to naprawdę dobre lekarstwo na czarne myśli a czas spędzony z siostrą był bezcenny.
    Życzę Wam wszystkim miłego wypoczynku i wielu pozytywnych emocji.

    Czytałam Was na bieżąco oczywiście; )
    Witaj Kkkaaarrr :) Bardzo mi przykro, że życie dało Ci tak mocno w kość, ale jestem pełna podzwu i muszę Ci powiedzieć, że jesteś fantastyczną, silną kobietą.

    kkkaaarrr lubi tę wiadomość

    12.2017 - sono HSG Lublin - jajowody drożne
    05.2018 - histeroskopia operacyjna
    06.2018 - jestem w ciąży ❤️
    11.2018 - poród przedwczesny 25 tc - Marcelinka [*] - niewydolność szyjki macicy, łyżeczkowanie
    05.2019 - starania o drugie dziecko
    11.2019 - histeroskopia diagnostyczna z HSG
    03.2020 - inseminacja nieudana - morfologia nasienia 4%
    05.2020 - badania immunologiczne doc. Paśnik Łódź; KIR AA, HLA-C C2C2 -> IVF + Accofil, encorton, heparyna, acard
    06.2020 - wizyta w Invicta Warszawa: HBA 76%, DFI 13%
    05.09.2020 - start IVF - krótki protokół - > punkcja: 18 komórek - 11 MII -> 1 BL
    21.09.2020 - ET BL 4.1.1💕, beta 5dpt - 0,5 mlU/ml 😞, 9 dpt < 0,2😢
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1013 181

    Wysłany: 3 maja 2019, 09:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej Miśka. Dobrze, że już wrociłaś. Cieszę się że ten wyjazd spowodował, że złapałaś na nowo wiatr w żagle:). Miło czytać, że znowu się uśmiechasz i wróciły Ci chęci do życia. Super,że pomimo tego,że siostra jest daleko to tak naprawdę jest blisko Ciebie. Masz kogoś (oprócz męża) kto Cie wysłucha, wesprze i pocieszy. Taka siostra to skarb:). Miałaś ładną pogodę? Bo na Śląsku ciągle padało i wiał silny wiatr. Jakaś ta majówka zimna w tym roku. Jak się w ogóle czujesz?

    A jak dziewczyny Wasze wyjazdy? Udane?

    Trine idziesz we wtorek(o ile dobrze pamiętam) do docenta?

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • igle Ekspertka
    Postów: 351 79

    Wysłany: 3 maja 2019, 14:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witajcie dziewczyny. Witaj Kkkaaarrr, bardzo mi przykro z powodu twojej córeczki. Strasznie mnie wzruszyła twoja historia, po raz kolejny los pokazuje jaki jest nieprzewidywalny. Jednak udało Ci się, masz tęczowego synka, którego życie wygrałaś dwa razy- pierwszy kiedy go urodziłaś, drugi kiedy wygraliscie walkę z chorobą. Teraz też musisz myśleć pozytywnie. Zazdroszczę Ci realizacji postanowienia o dalszym życiu po stracie córeczki, bo ja ciągle tak sobie powtarzam, ale wciąż tych gorszych dni jest więcej.
    No właśnie... wczoraj prawie cały dzień przelezalam, przespałam, nie miałam siły na nic. Wspomniałam moje życie "przed". Było takie beztroskie, pełne " przyjaciół ", każda wolna chwila wypełniona spotkaniami, wyjazdy, imprezy, zabawa. Do tego stopnia, że czasem brakowało mi po prostu samotności, czasu tylko dla siebie. zatęskniłam nawet za pracą, ktorej nie lubiłam. Chciałabym chociaż na parę dni cofnąć się do tamtych czasów, kiedy naszym jedynym problemem było to że nie mogę zajść w ciążę. Przestać czuć ten okropny ból i pustkę. Chociaż na jakiś czas, bo jestem tym już strasznie zmęczona. Każdego dnia obiecuję sobie że wstanę rano, ubiorę się ładnie, umaluje, spróbuje żyć. Ale po przebudzeniu różnie to bywa...
    Ale marudzę... Ale musiałam to siebie wyrzucić, a komu jak nie wam:)

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Miśka_11 Autorytet
    Postów: 1293 494

    Wysłany: 3 maja 2019, 20:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziękuję Aniu:* pogoda była różna, słońca nie za dużo zresztą to raczej typowa pogoda dla tych rejonów, ale też nie było ulew więc większość czasu spędziliśmy na rowerach:) i masz rację, że wsparcie kogoś tak bliskiego jest bezcenne. Psychicznie czuję się znacznie lepiej i choć czuję, że zbliża się miesiączka to nawet specjalnie tego nie przeżywam, w końcu się udało. A co u Ciebie Aniu? Co u Was dziewczyny?

    Igle kochana jak ja dobrze Cię rozumiem. Też pamiętam ten czas i płacz kiedy kolejne miesiące nie przynosiły ciąży a teraz czuję pustkę każdego dnia. Nawet kiedy jest lepiej to budzę się i zasypiam z myślą, że mojego skarba już nigdy przy mnie nie będzie i to jest straszne, ale staram się żyć i wierzyć, że niebawem będę jeszcze mamą. Jedyne co mogę Ci poradzić to to, że warto gdzieś wyjechać, zmienić otoczenie to naprawdę daje siłę do życia.

    12.2017 - sono HSG Lublin - jajowody drożne
    05.2018 - histeroskopia operacyjna
    06.2018 - jestem w ciąży ❤️
    11.2018 - poród przedwczesny 25 tc - Marcelinka [*] - niewydolność szyjki macicy, łyżeczkowanie
    05.2019 - starania o drugie dziecko
    11.2019 - histeroskopia diagnostyczna z HSG
    03.2020 - inseminacja nieudana - morfologia nasienia 4%
    05.2020 - badania immunologiczne doc. Paśnik Łódź; KIR AA, HLA-C C2C2 -> IVF + Accofil, encorton, heparyna, acard
    06.2020 - wizyta w Invicta Warszawa: HBA 76%, DFI 13%
    05.09.2020 - start IVF - krótki protokół - > punkcja: 18 komórek - 11 MII -> 1 BL
    21.09.2020 - ET BL 4.1.1💕, beta 5dpt - 0,5 mlU/ml 😞, 9 dpt < 0,2😢
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1013 181

    Wysłany: 3 maja 2019, 22:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej dziewczyny. U mnie nawet dobrze. Ja może za tydzień wyjadę nad morze. Zobaczymy co będzie z pogodą i urlopem :). Ostanio pogadałam sobie tak szczerze z mężem o swoich lękach,obawach i o tym, że chce dziecka. I tak trochę mi sie lepiej na duszy zrobiło. Mój mąż należy do osób bardzo skrytych i mało mównych. A po śmierci synka zamknął sie w sobie jeszcze bardziej więc cieszy mnie to,że zaczyna się otwierać. Po mału idziemy do przodu :).

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • igle Ekspertka
    Postów: 351 79

    Wysłany: 4 maja 2019, 07:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Miśka, dziękuję. Wiem, że wyjazd pomaga. 9 m-cy po śmierci synków wyjechaliśmy na Teneryfe, na trochę pomogło. Teraz w czerwcu jedziemy do Chorwacji też z taka nadzieją. Dlatego teraz nie jechaliśmy nigdzie, poza tym żyjemy na wiecznym remoncie, bo mieszkamy w stuletnim domu i majówkę wykorzystujemy właśnie tak.
    Wiem że ten wyjazd pomoże, bliżej czerwca będę musiała zająć się organizacją.
    Aniu, super że "dotarłaś "do męża. Kiedyś też mi się to udało i faktycznie od razu lżej się zrobiło. Tylko to było dość dawno i od tamtej pory cisza... Nie wiem co myśli i czuje mój mąż, żyje jakby nigdy nic się nie stało. Irytuje mnie to bardzo, chociaż z drugiej strony staram się sobie tłumaczyć że to lepsze niż miałby się załamać jak ja. Uważa że trzeba żyć dalej i próbować. W każdą niedzielę odwiedza chłopców, ale unika ich tematu. Ech życie...
    Życzę wam udanych ostatnich dwóch dni majówki.

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1013 181

    Wysłany: 4 maja 2019, 08:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Igle mój mąż też nie porusza tematu śmierci małego. On też mi mówi, że musimy dalej żyć , nie załamywać się i wziąść wszystko na spokojnie. Też czasami mnie to luzackie podejście wkurza ale myślę, że faceci inaczej przechodzą żałobę. Oni chcą być twardzi podwójnie-za nas i siebie.
    Igle ja jadę w lipcu do Chorwacji. To będzie dla nas tak naprawdę pierwszy długi wyjazd od paru lat. Zawsze jechaliśmy gdzieś w Polske. Trochę boję się drogi ale podobno Chorwacja jest piękna:)

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • igle Ekspertka
    Postów: 351 79

    Wysłany: 4 maja 2019, 12:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aniu, my też zawsze jeździliśmy po Polsce, morze, Mazury, bo stąd jesteśmy. Nie licząc wyjazdów za granicę do rodziny, to teneryfa była naszymi pierwszymi wczasami zagranicznymi. My lecimy samolotem, szkoda nam było czasu na auto. Ale życzę powodzenia :-)

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Trine91 Autorytet
    Postów: 566 305

    Wysłany: 4 maja 2019, 15:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny ;*
    Aniu, we wtorek mam wizytę, ale odwołuję ją, bo na ten moment nie mam już potrzeby dalszego diagnozowania i rozgrzebywania tego wszystkiego. Nie dowiem sie niczego nowego, moim ostatnim celem była wizyta w Łodzi u prof. Wiem jak powinno wyglądać prowadzenie mojej kolejnej ciąży i trzymam sobie docenta jako takie koło ratunkowe gdybym już w ciąży chciała się skonsultować z innym specjalistą. Ja już zrobiłam co mogłam, reszta w rękach Boga. Wierzę, że jeszcze pozwoli mi być szczęśliwą za to, że urodziłam dla nieba mojego Olusia..

    Aniu, a jeśli chodzi o drogę do Chorwacji to nie ma się czego obawiać. My z mężem zawsze jeździliśmy autem i bardzo dobrze to wspominam :) Droga naprawdę szybko mija, dobrze się prowadzi samochód no i widoki, które na nas czekają są dużą motywacją :) Cieszę się, że jedziecie, na pewno wrócisz z dużą siłą na starania :) A moge zapytac w jakie okolice się wybieracie? ;*

    Miśka, wiedziałam, że ten wyjazd będzie tym czego potrzebowałaś. Nie tylko zmiana otoczenia, ale czas spędzony z siostrą na pewno podziałał jak lekarstwo. Miło Cię znów czytać i do tego taką pełną dobrej energii ;*

    Dziewczyny, a mnie już od jakiegoś czasu ciągle męczą koszmary w których rodzą się dzieci. Jestem w szpitalu sama i ciagle podchodzą do mnie kobiety z noworodkami, mówią o której się urodziły ich dzieci, żebym patrzyła jakie są idealne i pytają szyderczo gdzie ja mam dziecko.. Straszne są te sny, bo staram się nie zadręczać, normalnie żyć, nie mam już pretensji do życia tylko z pokorą przyjmuję to co mnie spotkało, a ten sen ciągle wraca.. Męczy mnie już to, bo zaczynam niepotrzebnie szukać sensu tego snu :(

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 4 maja 2019, 15:45

    mhsvjw4zrmx08mca.png
    Oluś ♡ [*] 08.02.2019 (24tc.)
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1013 181

    Wysłany: 4 maja 2019, 16:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Trine jedziemy do Tribunj. Jeszcze nie byliśmi w Chorwacji więc to nasz pierwszy raz autem no i z małą. Także mam nadzieję, że damy rade dojechać :).

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • Trine91 Autorytet
    Postów: 566 305

    Wysłany: 4 maja 2019, 17:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aniu, na pewno dacie radę i będziecie zadowoleni;* Ja byłam w okolicy zobaczyć Szybenik i bardzo mi się podobało, ale w ogóle cała Chorwacja jest bardzo klimatyczna. :) Nie wiem jak Twoja córeczka znosi podróże, ale droga naprawdę szybko mija, my zawsze jedziemy na noc choć ja nie lubię prowadzić w nocy, ale wymieniamy się z mężem i jakoś idzie, zawsze z sentymentem wspominam drogę :)

    mhsvjw4zrmx08mca.png
    Oluś ♡ [*] 08.02.2019 (24tc.)
‹‹ 300 301 302 303 304 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Poronienie - stres, obniżony nastrój i depresja po poronieniu.

Poronienie - bolesna strata, często przeżywana w ukryciu, samotności, niezaopiekowana i nienazwana. Dlaczego jest taka trudna? Czy kobieta, która straciła swoje dziecko jeszcze przed przyjściem jego na świat, ma prawo do żałoby? W jaki sposób sobie z nią poradzić? Jak przetrwać? Co zrobić, kiedy pojawi się depresja po poronieniu? Dowiedz się dlaczego warto pozwolić sobie na przeżycie żałoby i gdzie szukać pomocy. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Dieta Płodności w OvuFriend - jak otrzymać spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności?

Brak śluzu płodnego, endometrioza, nieregularne cykle, a może PCOS? Dieta Płodności w OvuFriend to spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności dopasowane idealnie do Ciebie i Twoich dolegliwości! Sprawdź instrukcję krok po kroku, jak otrzymać Dietę Płodności i zwiększyć szanse na zajście w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Wysoki testosteron u kobiet - przyczyny, objawy, leczenie

Jakie mogą być przyczyny podwyższonego testosteronu w kobiecym organizmie? Jakie są najczęstsze objawy wysokiego testosteronu u kobiet? Jak wygląda diagnoza i leczenie? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego