Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • beata91 Koleżanka
    Postów: 103 14

    Wysłany: 4 stycznia 2017, 22:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Obecnie jestem w szpitalu. Szyjka skróciła się w tydz o cm. Mam nadciśnienie i delikatne skurcze. Mała dużą jest. Juz dostałam dwie dawki na płuca. Może założą pesser. W piątek 33 tydz. Trzymajcie kciuki za nas.

    Igorek [*] - 10 marzec 2016
    20 czerwiec dwie kreski, termin 23 luty 2017
    Wielka nadzieja
  • Jastin76 Autorytet
    Postów: 614 798

    Wysłany: 5 stycznia 2017, 13:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witam się i ja ...
    Od początku trudna ciaza mdłości i b źle samopoczucie ale wszyscy zapewniali łącznie lz lekarzami ze po I trymestrze wszystko mija ... nadchodzi koniec I trymestru i w mojej głowie pojawia się myśl iż wreszcie zacznę się cieszyć upragnioną ciaza ... po dwóch dniach nocne zalanie krwią , jadąc na IP byłam pewna że to koniec. Lekarz bada i mówi ze je słyszy pani serduszko ...uf łzy szczęścia ale też mówi ma pani b dużego krwiaka 4 × 6 dawno takiego nie widziałem i mięśniaka ...jeśli się ciaza utrzyma będzie b trudna ... wróciłam do domu leżałam oszczędzalam się mój prowadzący pow ze nie ma się czym martwić bo krwiak jest nad szyjka i powoli bedzie spływał... tak też było 6 tyg spływał ...Słuchajcie 4 dni radosne ze wreszcie będzie dobrze :-( w nocy 3 wkładki mokre ... od razu czerwona lampka wody , jazda na IP tam stwierdzili bezwodzie , na oddział. Walczyłam w szpitalu 6 tyg szanse były marne wiedziałam o tym ale nie chciałam się z tym pogodzić :-( w 24+3 tydz dnia 21.12 urodziłam córeczkę SN 600 gr 34 cm zabrali do inkubatora :-( na drugi dzień rano 0 7.3 juz tam siedziałam miała otwarte oczy czekała na mnie, była taka śliczna mała laleczka ...tulillam ja 3 godz , zmarła :-( :-( :-( bólu nigdy nie zapomnę i żalu który mam do wszystkich wiem ze trzeba żyć dalej ale to już nigdy nie bedzie to samo życie ... nikt tego nie zrozumie kto tego nie przeżył :-(

  • Angelina Autorytet
    Postów: 323 164

    Wysłany: 5 stycznia 2017, 13:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jastin Kochana wiem jak Ci ciężko. Każda z nas forumowych mam przeżywała to samo. Przeczytaj mój post u mnie było podobnie. U Ciebie minęło bardzo mało czasu od straty, ale jesteśmy tu po to aby Ci pomóc. Będą różne myśli, różne dni ale z czasem pomimo tego że nigdy tęsknota nie minie,uda Ci się oswoić ten ból. Wierz mi, że tak będzie pomimo tego że teraz wydaje Ci się to nie możliwe. Też tak myślałam. Dziś dalej tęsknię,mam płaczliwe dni ale dostałam też nagrodę od Boga. I mogę powiedzieć, że w jakimś stopniu jestem szczęśliwa.

    km5s8u69q08sfsa9.png
    zem38iik979vtlfe.png
    UKOCHANY FRANUŚ *09-02-2015r + 09-02-2015r. 29tc żył 1,5 godz.
    n59yi09kveaj4gx0.png
  • Jastin76 Autorytet
    Postów: 614 798

    Wysłany: 5 stycznia 2017, 17:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Angelina
    Poczytałam Twoja historie i płakałam czytając pół dnia rzeczywiście bardzo podobna sytuacja do mojej ... :-( bardzo mi przykro
    Wiem ze masz dwie córeczki a kolejna ciaza ? Zdecydowałas / zdecydujesz się po tym co przeżyłas ?
    Ja jestem starsza skończona 40 i do tego bez dzieci to podwójny bol ... I już raczej się nie zdecyduje bo nie chciałabym więcej przez coś podobnego przejść ...trzeba znaleźć hobby ,
    kupić kota i dalej żyć w bólu i z ciągłymi pretensjami do wszystkich DLACZEGO ?!?!?

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 stycznia 2017, 17:33

  • Angelina Autorytet
    Postów: 323 164

    Wysłany: 5 stycznia 2017, 20:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jastin76 wrote:
    Angelina
    Poczytałam Twoja historie i płakałam czytając pół dnia rzeczywiście bardzo podobna sytuacja do mojej ... :-( bardzo mi przykro
    Wiem ze masz dwie córeczki a kolejna ciaza ? Zdecydowałas / zdecydujesz się po tym co przeżyłas ?
    Ja jestem starsza skończona 40 i do tego bez dzieci to podwójny bol ... I już raczej się nie zdecyduje bo nie chciałabym więcej przez coś podobnego przejść ...trzeba znaleźć hobby ,
    kupić kota i dalej żyć w bólu i z ciągłymi pretensjami do wszystkich DLACZEGO ?!?!?
    Kochana od 17 października jest z nami Nikodem brat Frania. Cała ciąża przebiegała prawidłowo chociaż z wielkim strachem a Niko urodził się zdrowy i piekny. Codziennie dziękuję Bogu za ten cud, za Nikusia, który postawił mnie w pewnym sensie na nogi.Ale na wszystko potrzeba czasu, musisz przeżyć swoją żałobę i potem podejmiesz właściwą decyzję. Ja w miesiąc po stracie nie myślałam o kolejnym dziecku, wręcz byłam pewna ze nie dam rady. A potem przyszły inne myśli. U mnie odchodzenie wód spowodowane było bakteria prawdopodobnie bo miałam infekcję wcześniej ale jak się dowiedzieliśmy że nie ma wód już bakterii nie było. Zrobiliśmy wszelkie wymazy przed kolejna ciaza lekarze twierdzili że mało prawdopodobne aby się powtórzylo no i się udalo

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 stycznia 2017, 20:10

    km5s8u69q08sfsa9.png
    zem38iik979vtlfe.png
    UKOCHANY FRANUŚ *09-02-2015r + 09-02-2015r. 29tc żył 1,5 godz.
    n59yi09kveaj4gx0.png
  • Jastin76 Autorytet
    Postów: 614 798

    Wysłany: 5 stycznia 2017, 21:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Bardzo się ciesze ze jest z Wami szczęście , niech się malutki Wam zdrowo chowa :-)


    A skąd wiedzieli że to bakteria ? Czy pozwoliłas zrobić Franiowi sekcje ?
    U mnie na razie nic nie wiedzą ... za mc pójdę do mojego prowadzącego lekarza który zapewniał ze wszystko jest w najlepszym porządku, prenatalne b dobrze wyszły ale zapytam go do kogo mam mieć pretensje i żal ...choć to i tak niczego nie zmieni :-(

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 stycznia 2017, 21:21

  • 19Biedroneczka91 Autorytet
    Postów: 1981 1889

    Wysłany: 6 stycznia 2017, 00:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    beata91 wrote:
    Obecnie jestem w szpitalu. Szyjka skróciła się w tydz o cm. Mam nadciśnienie i delikatne skurcze. Mała dużą jest. Juz dostałam dwie dawki na płuca. Może założą pesser. W piątek 33 tydz. Trzymajcie kciuki za nas.
    Pamietam w modlitwie:* trzymajcie się, musicie byc silne.


    w4sq9jcgmw79sv3t.png
    yf3b3vt.png
    __________________
    Marysia(*) 21.05.2016r. 41tc.
    Kocham Cię Aniołku
    https://biedroneczkolecdonieba.blogspot.com
  • Agnieszka90 Przyjaciółka
    Postów: 115 45

    Wysłany: 6 stycznia 2017, 09:18

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witam i Tule mocno kolejne Aniołkowe Mamy :*

    Dziewczyny na początku jest mega trudno to wszystko ogarnąć pogodzić się i w ogóle cały świat jest przez nas znienawidzony...:( ale przychodzi taki moment kiedy zastanawiamy się co nam to da ? co nam da że jesteśmy obrażone na wszystko i wszystkich, że z dystansem patrzymy na kobiety w ciąży, kobiety jeżdżące z Maluszkami swoimi w wózkach i w każdej kobiecie dostrzegamy siebie "to mogłam być ja", ale czy chcielibyśmy aby ona była na naszym miejscu? oczywiście ze nie bo takiego bólu nie życzę nawet największemu wrogowi, a Dziecię nic nam nie wróci :( Mi też było trudno na początku, ale dzięki Wam (za co serdecznie dziękuje :*) dzięki ludziom którzy mnie otaczają jakoś przez to przeszłam, a tam przeszłam tak naprawdę nigdy tego nie przejdę tylko nauczyłam się z tym żyć, tak samo mam płaczliwe dni ale zaczęłam myśleć i wierzyć ze jest jeszcze nadzieja i dla mnie, że wszystko przez co przechodzimy zostanie nam to wynagrodzone i to jest dla mnie największą motywacją do patrzenia w przyszłość do funkcjonowania normalnie i takim przykładem jest np. Angelina (oby teraz więcej szczęśliwych dni nawet jeśli Niko będzie rozrabiał za dwoje :)) czy Beata91 (za którą trzymam kciuki musi myc dobrze :) ) i mogłabym tak jeszcze wymieniać i wymieniać :) Trzeba tylko przetrwać okres miedzy strata a kolejna ciąża :)

    Dziewczyny wiem i że Wam tez się uda :) a całe nasze cierpnie zostanie nam zwrócone z nawiązką :)

    Mimo, że łączą nas Aniołki ciesze, się ze mogę być z Wami i się komuś wygadać, a zawsze ktoś wysłucha nawet jak plotę trzy po trzy :) :)))


    Pozdrawiam Ciepło :*

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 6 stycznia 2017, 09:19

    ,,Najbardziej gorzka w naszym dzisiejszym smutku jest pamięć o wczorajszej radości’

    Zuzia 15.10.2016 32tc [*]
    Tęczowa Ola 04.09.2018
  • beata91 Koleżanka
    Postów: 103 14

    Wysłany: 6 stycznia 2017, 12:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tak Agnieszka90, musi być dobrze. Tylko pozytywne myślenie pomaga mi przeżyć każdy kolejny dzień. Tak mało juz zostało skurcze ustały,profesor stwierdził że szyjka wytrzymie, a do 36 tyg zostały 3 tyg. Modlę się codziennie o opiekę nad naszą córeczka. Ale wierzę,że mój aniołek czuwa nad nami. I niedługo to strata tsn ból zostanie wynagrodzony. Każdej z nas to życzę, bo każda z nas na to zasługuje :-)

    Igorek [*] - 10 marzec 2016
    20 czerwiec dwie kreski, termin 23 luty 2017
    Wielka nadzieja
  • 19Biedroneczka91 Autorytet
    Postów: 1981 1889

    Wysłany: 6 stycznia 2017, 17:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Beata nie ma innej opcji. Twój Aniołek nie pozwoli by stało się coś złego. Juz niedlugo Twoja Coreczka urodzi sie w pelni zdrowa, czekając aż ją mocno przytulisz:*


    w4sq9jcgmw79sv3t.png
    yf3b3vt.png
    __________________
    Marysia(*) 21.05.2016r. 41tc.
    Kocham Cię Aniołku
    https://biedroneczkolecdonieba.blogspot.com
  • beata91 Koleżanka
    Postów: 103 14

    Wysłany: 9 stycznia 2017, 23:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A jak u Ciebie biedroneczko, jak się czujesz?

    Igorek [*] - 10 marzec 2016
    20 czerwiec dwie kreski, termin 23 luty 2017
    Wielka nadzieja
  • 19Biedroneczka91 Autorytet
    Postów: 1981 1889

    Wysłany: 10 stycznia 2017, 20:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja dobrze:* na poczatku zaliczylam szpital w 10 tygodniu, ale aktualnie jest dobrze. Oby tak zostalo:*


    w4sq9jcgmw79sv3t.png
    yf3b3vt.png
    __________________
    Marysia(*) 21.05.2016r. 41tc.
    Kocham Cię Aniołku
    https://biedroneczkolecdonieba.blogspot.com
  • aniolkowamama Znajoma
    Postów: 26 7

    Wysłany: 11 stycznia 2017, 00:45

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witajcie kochane! Bardzo długo tu nie zaglądałam. Niestety dochodzą kolejne kobiety, które przeżyły to piekło. Bardzo mi z tego powodu przykro. Moja Aleńka zmarła niespodziewanie w 34+4tc. Wszyscy mówili,że ciąża przebiega prawidłowo,choć przechodzilam ją dość ciężko. Moje ukochane Dziecko odeszło... Jestem obecnie mamą ślicznego, zdrowego chłopczyka. Ciąża,choć znowu trudna i w ogromnym strachu zakończyła się szczęśliwie. Bałam się do samego końca. Syn urodzil się drobniutki w 37 tc., 2 dni przed zaplanowanym terminem wywoływania porodu. Każdego dnia dziękuję Bogu za niego. Nie narzekam,że mi ciężko(choć było fizycznie i psychicznie), że musze w nocy wstawać (choć ma już półtora roku i nadal to robie),że nie mogę robić rzeczy,które robiłam wcześniej. Ja jestem poprostu szczęśliwa,że go mam. Mój syn postawił mnie na nogi. Nauczył mnie żyć z bólem po stracie ukochanej Córeczki. Jednak ja zawsze będę czuć pewną pustkę. Zawsze będę mieć świadomość, że powinien być ktoś jeszcze. Mój ból się nie zmniejszył. Wręcz przeciwnie. Jak przypomnę sobie to wszystko, to czuję silniejszy ból niż wtedy. Moze dlatego,że wtedy to był tak ogromny szok,że aż tak nie docierało do mnie co się stało jak dociera do mnie teraz. Każdego dnia patrzę na syna i wyobrażam sobie, że ona byłaby od niego starsza. Ze mogła się tu właśnie z nim bawić. Ludzie mówią,że czas goi rany. U mnie nic się nie goi. Poprostu z tym żyje i chyba tak zostanie. Nawet bym chyba nie chciała,żeby było inaczej. To moja ukochana Córeczka. Jak mogłabym o niej zapomnieć. Trzymam jej zdjęcie w ramce i nie wyobrażam, żeby mogło być inaczej, ale niestety spotkałam się już z komentarzami (z rodziny męża), że po co to(jak to po co???!?). Nigdy nie mogłam znieść myśli o krzywdzie dzieci,ale teraz poprostu nie mogę nawet o tym słyszeć. Zrobiłam się bardzo przewrazliwiona na tym punkcie. Szczególnie jeśli chodzi o małe dzieci. Odczuwam dosłownie ból fizyczny i przeżywam długo takie tragiczne historie. Żyje z ogromnym bólem i pustką,ale też potrafię się już cieszyć z życia. Przez to wszystko bardzo doceniam każdą chwilę z moim synkiem. Nie mogę się nim nacieszyć. Zanim zaszłam z nim w ciążę nie mogłam znieść widoku malutkich dzieci,wózków, nie mogłam słuchać ich płaczu. I...Nadal sprawia mi to ból, choć już nie aż tak mocno jak kiedyś. Poprostu przypomina mi tamte chwile i moją Córenke. Wybaczcie, że się tak rozpisalam. Przeczytałam Wasze wpisy(tak bardzo Wam współczuję) ,przypomniałam jak było i tak mi się ciężko na sercu zrobiło. Wiem,że mam synka,ale poprostu baaaardzo tęsknię za moją Córeczką i nigdy się z tym nie pogodze, że musiała umrzeć! Nigdy.... Tego nie zrozumie ktoś kto tego nie przeszedł..

    Spoczywaj w spokoju Córeczko...Alicja [*] 34 t.c.
  • Jastin76 Autorytet
    Postów: 614 798

    Wysłany: 11 stycznia 2017, 09:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aniołkowa mama
    Czytam a łzy płyną ... dlaczego to wszystko musi być tak bardzo niesprawiedliwe!
    Nigdy się z tym nie pogodze i odechciało mi się żyć czuje pustkę która się NIGDY NIE zapełni :-(

  • Agnieszka90 Przyjaciółka
    Postów: 115 45

    Wysłany: 11 stycznia 2017, 18:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jastin76 za każdym razem płyną łzy jak się czyta kolejne historie :( też się zastanawiam dlaczego to takie niesprawiedliwe, czas nie leczy naszych ran tylko my uczymy się z Tym żyć, i każda z nas nie zapełni pustki którą w sobie już na zawsze będziemy mieć. Aniołkowa mama cieszę się ze w tym nieszczęściu spotkało Cie szczęście jakim jest Twój synek :) tylko pozytywne myślenie nam pomoże, I w zupełności się zgodzę ze nikt nas nie zrozumie kto tego nie przeszedł. a i co do zdjęcia Małej to jestem za tak samo mamy jej zdjęcie chcemy w jakiś sposób była z nami jeszcze bliżej niż jest, a nikomu do tego "po co" bo chcesz i tyle :)

    ,,Najbardziej gorzka w naszym dzisiejszym smutku jest pamięć o wczorajszej radości’

    Zuzia 15.10.2016 32tc [*]
    Tęczowa Ola 04.09.2018
  • kate55 Autorytet
    Postów: 1378 1128

    Wysłany: 13 stycznia 2017, 12:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny...
    Pamiętam, jak kiedyś, jeszcze podczas starań o ciążę zajrzałam na ten wątek i pomyślałam, jakie to straszne tragedie tu są opisywane. I nigdy nie spodziewałam się, że i mnie to spotka :( Co prawda nie urodziłam martwego dziecka, nasz synek żył 4 dni, ale mam nadzieję, że mogę się tu podzielić naszą historią.

    Staraliśmy się o dziecko od początku 2015 roku, także teraz mija drugi rok. Pierwsza ciąża jakoś po pół roku, niestety pozamaciczna. Druga ciążą równo rok później. Początkowo w szpitalu powiedzieli mi, że na pewno jest też pozamaciczna, już planowali zabieg usunięcia jajowodu. Na szczęście poczekali, po kilku dniach stał się cud i w macicy można było zobaczyć nasze dzieciątko. Później po tym strasznym początku wszystko przebiegało wzorowo. Synek według usg był zdrowiutki, dość duży. Moje wyniki i samopoczucie prawidłowe. Byliśmy tacy szczęśliwi, miałam wrażenie, że po tych wcześniejszych przeżyciach w końcu los nam wynagrodził cierpienia. Byłam wręcz pewna, że wszystko będzie idealnie. Miałam rodzić 1 kwietnia.
    Niestety dzień przed sylwestrem zaczął mnie boleć brzuch, pojawiło się krwawienie i od razu pojechaliśmy do szpitala. Zdiagnozowali odklejanie łożyska, zapadła szybka decyzja o cc. Koszmar... Synek ważył 1180 g, dostał 3 punkty w skali Apgar. Na sali operacyjnej słyszałam, jak sobie kwilił. Od razu zawieźli go karetką do kliniki w Gdańsku. Od początku nie oddychał sam, ale w klinice po podaniu surfaktantu stan się troszkę poprawił. Początkowo rokowania były niezłe, my z mężem byliśmy pewni, że synek przeżyje i będzie zdrowym dzieckiem. Układaliśmy sobie już plan w głowie, załatwiliśmy mieszkanie w Gdańsku i kombinowaliśmy jak tu przenieść się, żeby być razem z synkiem i czekać na jego wyjście ze szpitala. Niestety w Nowy Rok dostaliśmy telefon, że stan się pogarsza. Wypisałam się na żądanie ze szpitala, drugiego dnia z samego rana pojechaliśmy do Gdańska. Nasz Leoś był taki śliczny, taka mała kruszynka. Podobny do mojego męża. Niestety lekarz kazał nam się przygotować na najgorsze. Nastąpił wylew do układu nerwowego, serduszko słabo biło, synek nie oddychał sam, oprócz tego było mnóstwo innych problemów. Pozwolili nam się poprzytulać, leżał na moich piersiach przez jakiś czas, aż akcja serduszka zaczęła spadać. Reanimacja i najgorsza wiadomość, że już czekamy na najgorsze... Siedzieliśmy przy inkubatorze nawet nie wiem ile, parę godzin i czekaliśmy, aż nasz Leoś umrze. To była najgorsza chwila w naszym życiu. Mój mąż płakał jak bóbr, a ja byłam w jakimś dziwnym letargu... Byliśmy z nim do końca. Był taki dzielny, nasz mały bohater.

    Nie mogę zrozumieć, dlaczego nas to spotkało. Nikomu nigdy nie zrobiliśmy krzywdy, jesteśmy raczej dobrymi ludźmi.. Na odklejenie łożyska w zdrowej ciaży jest 1 % szans... A Leoś według statystyk miał 96% szans na przeżycie.. Jak to się stało, dlaczego ?! :( Jestem wściekła na los...

    Od śmierci w poniedziałek miną dwa tygodnie, powoli się podnosimy po tej stracie, ale wiem, że nigdy nie będziemy już mieć normalnego życia. Przeraża mnie życie bez Leosia i przeraża mnie wizja kolejnej ciąży. Na pewno będziemy próbować, ale teraz do ryzyka ciąży pozamacicznej dojdzie duży strach o powtórkę...

    Jestem zła na siebie, że zdrowe dziecko zmarło przez to, że łożysko się odkleiło. Wiem, że nie mogę się obwiniać, wiem, że robiłam wszystko co mogłam, żeby dbać o siebie i synka w ciąży.. Ale mimo wszystko nie mogę tego przeżyć, że był zdrowym dzieciątkiem i gdyby ciąża przebiegła prawidłowo, Leoś dożyłby starości.

    Jeśli macie jakieś rady, jak sobie z tym radzić, piszcie proszę..

    Nie wiem, czy któraś z Was rodziła przez cc? Jak długo musiałyście czekać z zajściem w kolejną ciążę?

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 stycznia 2017, 12:00

    Po 3 latach starań, w końcu z nami <3 Pola, 30.03.2018r.

    moje dwa aniołki...
    Aniołek, lipiec 2015, cp
    Leonek, styczeń 2017, 28tc
  • Dorola31 Autorytet
    Postów: 500 539

    Wysłany: 13 stycznia 2017, 12:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witaj Kat55
    Bardzo mi przykro z powodu Waszej straty. Serce mi pęka kiedy czytam wiadomość od Ciebie... :( Wiem, że się nie znamy ale czytałam watek na którym byłaś więc pamiętam dokładnie pierwsze dni Twojej ciąży. Później nie byłam na bieżąco ale Twój nick i historia jest mi znana. A wydarzenia, które opisujesz niestety też są mi bliskie.
    Czytając Twoje słowa zalałam się łzami. Siedzę w pracy i płaczę jak dziecko.
    Jak ja dobrze znam te wszystkie uczucia.
    Za 3 tygodnie miną 2 lata jak urodziłam mojego Mateuszka w 26tc. Żył 42 godziny. Niestety nie było mi dane go przytulić i nigdy nie wybaczę sobie, że nie poprosiłam o to pielęgniarki...
    Wszystko co opisujesz, o reanimacji, słowa lekarzy - do tej pory słyszę ich dźwięk w uszach. ja równiez planowałam jak spędzać z synkiem więcej czasu po tym jak mnie wypiszą ze szpitala.

    Ja również urodziłam przez cc. Po pół roku miałam zielone światło do starań.

    Bardzo Wam współczuję:(
    Czy sa jakieś rady jak sobie radzić to nie wiem... Dla mnie dużym wsparciem był mąż i nie w sensie, że ,mnie pocieszał tylko kiedy leżałam i płakałam, on płakał razem ze mną. Czasem wydaje mi się, że ja do tej pory sobie z tym nie poradziłam. Nauczyłam sie z tym żyć, ale mimo prawie 2 lat zdarzają się "gorsze" dni.
    Minęły niemal 2 lata a ja co drugi dzień jestem u Mateuszka na cmentarzu.

    Jedyne co jest pewne to, że trzeba czasu. Po prostu czasu...

    Gdybyś kiedyś chciała pogadać, wyżalić się to po to tu jesteśmy. Pamiętaj, że nie jesteś sama.

    Kochać Cię było łatwo, zapomnieć niemożliwe...
    Mateuszek 26tc [*]
    Maleństwo 6/9tc [*]
    Michaś moja miłość <3
  • 19Biedroneczka91 Autorytet
    Postów: 1981 1889

    Wysłany: 13 stycznia 2017, 13:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witajcie dziewczyny:*
    Kate serdecznie Ci współczuję tej sytuacji... Ja rodzilam naturalnie i lekarz powiedzial ze on mi nie bedzie narzucal terminu kiedy moge zajść. Organizm przyjmie ciaze gdy bedzie gotowy. Udalo sie zajsc po 3 miesiaczce. Wiadomo, ze po cesarce to inaczej, na pewno lekarz Ci powie co i jak:* ale wiem ze tak ogolnie przyjmuje sie pol roku.
    Moja tragedia wydarzyla siw w maju... Do tej pory nie moge uwierzyc ze sie to stalo, ale mi bardzo pomogla wiara.
    Rozmawiam z Marysia, dziekuje jej za Ignasia, prosze ja o to by opiekowala sie swoim bratem.
    Jest czescia naszej rodziny. Zawsze bedzie. Ale umiem juz o niej mowic bez lez...
    Moja rada jest taka wyplacz wszystko nie kryj uczuc w sobie. Masz prawo plakac ile chcesz. Jezeli masz ochote to zapraszam na mojego bloga(link w podpisie) tam opisalam moje uczucia:*
    Caluje Was wszystkie i przytulam mocno

    agjot1979 lubi tę wiadomość


    w4sq9jcgmw79sv3t.png
    yf3b3vt.png
    __________________
    Marysia(*) 21.05.2016r. 41tc.
    Kocham Cię Aniołku
    https://biedroneczkolecdonieba.blogspot.com
  • beata91 Koleżanka
    Postów: 103 14

    Wysłany: 13 stycznia 2017, 22:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kate jesteśmy z Tobą. Każda z nas wie co teraz czujesz, co przechodzicie. Los jest taki okrutny dla nas. Niestety na to nigdy nie uzyskamy odpowiedzi, dlaczego tak się stało. Płacz, nie ukrywaj sobie uczuć. Daj sobie tyle czasu ile będziesz potrzebować. Czas nie pomoże zapomnieć, czas jedynie pomoże nauczyć się z tym Żyć. A Wasze dzieciątko zawsze będzie z Wami i przy każdym świecie będziesz mówić, że teraz byłby z Wami. To boli, zawsze będzie boleć. Ale on czuwa teraz nad Wami i Juz na zawsze będzie Waszym Aniolkiem

    Igorek [*] - 10 marzec 2016
    20 czerwiec dwie kreski, termin 23 luty 2017
    Wielka nadzieja
  • kate55 Autorytet
    Postów: 1378 1128

    Wysłany: 14 stycznia 2017, 09:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziękuję Wam. Nigdy się nie spodziewałam, że złamane serce może aż tak boleć. Czuję tak przeogromny smutek..

    I nie mogę się nadziwić, że wszysycy dookoła rodzą zdrowe dzieci, jakby to było takie proste. A u nas się nie udało :(

    Po 3 latach starań, w końcu z nami <3 Pola, 30.03.2018r.

    moje dwa aniołki...
    Aniołek, lipiec 2015, cp
    Leonek, styczeń 2017, 28tc
‹‹ 47 48 49 50 51 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Diagnostyka problemów z płodnością - krok po kroku

Niepłodności nikt się nie spodziewa, a jednak dotyka ona około 1,5 miliona polskich par rocznie. To bardzo dużo! Jakie są najczęstsze przyczyny niepłodności? Kiedy warto rozpocząć diagnostykę i jakie badania zrobić na początek?

CZYTAJ WIĘCEJ

Zespół Policystycznych Jajników – objawy PCOS, leczenie podczas starania o dziecko

Zespół Policystycznych Jajników również znane jako PCOS lub Policystyczne Jajniki, to jedno z najczęstszych zaburzeń endokrynologicznych u kobiet. Jakie są objawy PCOS? Jak wygląda proces diagnozy i leczenia? I najważniejsze jak PCOS wpływa na płodność i starania o dziecko. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności – jak się przygotować?

Nadszedł ten czas - przed Wami pierwsza wizyta w kierunku diagnostyki problemów z płodnością. Jak wygląda? Na co się przygotować? Czy przed wizytą warto wykonać wstępne badania? Jakie znaczenie mają obserwacje cyklu miesiączkowego podczas diagnostyki? Jak wygląda wywiad medyczny? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego