Poród martwego dziecka
-
WIADOMOŚĆ
-
U mnie minęło pół roku od śmierci synka i cc.
Jest trochę lepiej, ale bez psychoterapii nie dałabym rady. To forum w pierwszych miesiącach po stracie pozwoliło mi nie czuć się samotną w tym wszystkim
Lekarze mówią mi, żeby odczekać rok jeśli chcielibyśmy starać się o dziecko i tego się trzymam. Moja ciąża była bardzo nieprzyjemna, ciągłe wymioty, pełno dolegliwości bólowych. Pamiętam, że jak byłam w ostatnim miesiącu zastanawiałam się jakim cudem mój organizm dał radę to wszystko przetrwać, szczególnie w 1 trymestrze.
Usłyszałam kiedyś, że jeśli lęk przed ciążą jest większy niż chęć posiadania dziecka to znaczy, że to jeszcze nie czas… Także daję sobie czas i zobaczymy co przyniesie przyszłość.
Trzymam za Was kciuki dziewczyny!…A może po to był stworzony,
Ażeby chociaż krótką chwilę
Przebyć w bliskości Twego serca?…
L.Turgieniew -
Tysia0519 wrote:U mnie niektórzy znajomi w ogóle nie poruszają tego tematu w czasie spotkań, są też tacy co zapytają jak sobie radzimy i to jest dla mnie ok ale najgorzej właśnie jak ktoś zaczyna dopytywać o to co się wydarzyło, mówi teksty typu- że Bóg tak chciał albo tak miało być lub traktuje mnie inaczej.
Musimy chyba to przejść
Mi po naturalnym porodzie lekarz zaproponował biopsję endometrium żeby sprawdzić czy nie został jakiś stan zapalny. Czekam póki co na wyniki, później drożność i stymulacje. Miałam problem z niepłodnością już przed ciążą z synkiem dlatego od razu zaczynamy z lekami.
Spotkałam się dziś też pierwszy raz z przyjaciółką i jej malutką córeczką. Myślałam, że dam radę ale weszłam tam zobaczyłam malutką i się posypałam... Popłakałam się ale koleżanka mnie przytuliła, jak się uspokoiłam wzięłam małą na ręce i ucieszyłam się że ona żyje, że jest zdrowa. Zaczęłam patrzeć na nią jak na konkretne inne dziecko. W pierwszym momencie było najtrudniej jak jej malutkie rączki, wygląd z daleka skojarzyły mi się z synkiem. Mojej koleżance też było trudno ale jest bardzo empatyczna, wspierająca np.jak chciała małą nakarmić pytała czy dam radę. Z kimś innym na pewno trudno byłoby mi przez to przejść i chyba bym się nie odważyła. Teraz ciesze się że sie przełamałam i mam nadzieję, że nie będę już odwracać wzroku od bobasów. Zmotywowało mnie po tym bardziej do starań o kolejne dziecko.
Nie powiem, że było lekko bo bardzo trudno na początku spotkania.
To musiało być bardzo ciężkie. Na pewno kolejny raz ju będzie łatwiej. Najważniejsze że dałaś radę zrobić taki trudny krok, brawo!
Po prostu musimy chyba przetrwać te wszystkie trudne chwile. Nie ma innego wyjścia żeby wrócić do względnie normalnego życia
-
Nata123 wrote:To musiało być bardzo ciężkie. Na pewno kolejny raz ju będzie łatwiej. Najważniejsze że dałaś radę zrobić taki trudny krok, brawo!
Po prostu musimy chyba przetrwać te wszystkie trudne chwile. Nie ma innego wyjścia żeby wrócić do względnie normalnego życia
Dziękuję, oby tylko rzeczywiście zmniejszyło to mój lęk również w stosunku do innych dzieci.
Nata123 masz rację, że chyba wszystkie pierwsze razy będą ciężkie
Mam wrażenie, że my się po prostu uczymy się żyć na nowo w innej, ciężkiej rzeczywistości. Nie wiem nawet kiedy minęło już pół roku, jakby ktoś wyciął te miesiące z kalendarza.
-
Dziewczyny...6 lat temu byłam w takiej sytuacji w jakiej Wy też byłyście...Urodziłam synka w 20 tyg, ból psychiczny i fizyczny nie do opisania. Ale nie piszę po to żeby wspominać, piszę do Was z pokrzepieniu, promyczkiem nadziei. W 2024 udało się, po miesiącach strachu urodził się mój synek. Wam też się uda
sewi3, Marysia996, Fasolowa_zupa lubią tę wiadomość
-
Witajcie kobietki,
To jedyne forum na którym znalazłam tyle osób którym pękło serce tak samo jak mnie i mojemu mężowi.
Ciąża przyszła niespodziewanie i tak samo bez ostrzeżenia ją straciłam w 19 tym tygodniu.
Mija już prawie rok od śmierci naszego aniołka a ból jest nadal obecny w moim życiu jak gdyby było to wczoraj. Przed oczami mam ciągle moją piękną córeczkę tak bardzo podobną do mnie.
Od 3 miesięcy staramy się o kolejną ciążę. Przeraża mnie możliwość że sytuacja może się powtórzyć. Przyczyny poronienia nie poznaliśmy do dziś. Czy któraś z was doświadczyła poronienia septycznego ?
Trzymajcie za nas kciuki bo z każdym miesiącem tracę nadzieję.
Malll lubi tę wiadomość
-
Bardzo Ci dziękuję za ten wpis! To na prawdę bardzo dużo znaczy przeczytać że po takim strasznym czymś może ciążą zakończyć się dobrze.Malll wrote:Dziewczyny...6 lat temu byłam w takiej sytuacji w jakiej Wy też byłyście...Urodziłam synka w 20 tyg, ból psychiczny i fizyczny nie do opisania. Ale nie piszę po to żeby wspominać, piszę do Was z pokrzepieniu, promyczkiem nadziei. W 2024 udało się, po miesiącach strachu urodził się mój synek. Wam też się uda
-
Mademadeline wrote:Witajcie kobietki,
To jedyne forum na którym znalazłam tyle osób którym pękło serce tak samo jak mnie i mojemu mężowi.
Ciąża przyszła niespodziewanie i tak samo bez ostrzeżenia ją straciłam w 19 tym tygodniu.
Mija już prawie rok od śmierci naszego aniołka a ból jest nadal obecny w moim życiu jak gdyby było to wczoraj. Przed oczami mam ciągle moją piękną córeczkę tak bardzo podobną do mnie.
Od 3 miesięcy staramy się o kolejną ciążę. Przeraża mnie możliwość że sytuacja może się powtórzyć. Przyczyny poronienia nie poznaliśmy do dziś. Czy któraś z was doświadczyła poronienia septycznego ?
Trzymajcie za nas kciuki bo z każdym miesiącem tracę nadzieję.
Każda ciąża jest obarczona ryzykiem, ale realność tego ryzyka dochodzi chyba do nas dopiero kiedy coś złego się już wydarzyło.
Zazwyczaj jednak kończy się tylko na strachu i tutaj bardzo mocno trzymam kciuki żeby się Wam szybko udało i żeby wszystko było dobrze.
Konsultowalas się z lekarzem? Są jakieś podejrzenia , dlaczego straciliście dzieciątko? -
Kochane, czytam Wasze historie i łza się w oku kręci 😔 Tak wiele nowych osób dołączyło do forum.
W moim przypadku minęły 2 lata od najgorszego możliwego wydarzenia w życiu. 2 długie lata, w trakcie których zmieniłam się o 180 stopni. Nie ma dnia, bym nie myślała o Synku💔, bym nie rozpamiętywała tego co się stało.
Ale po stracie doczekałam się pięknej, zdrowej córki, która wróciła mi życie, a raczej jego sens. Ciąża była ciężka, bolesna, problemowa, zakończyła się przedwcześnie, ale wszystko co złe poszło w niepamięć, bo jest ONA.
Oby każda z Was doczekała się Tęczy 🌈
To forum pomaga, bo nie czujemy się samotne w naszym cierpieniu.
W moim otoczeniu nie było nikogo kto doświadczyłby straty dziecka na tak późnym etapie (na szczęście!), a ja czułam się jak dziwak, indywiduum😔 Tu mogłam wylać swój ból, bo wiedziałam, że jestem rozumiana.
Przytulam Was🫂
Księgowa, Nata123, Marysia996 lubią tę wiadomość
13.12.2013 synek O... 😍
06.2018 poronienie w 6tc😪
08.2018 poronienie zatrzymane w 8tc 😪
01.2023 poronienie w 6tc 😪
05.2023 poronienie w 7tc 😪
31.01.2024 Aniołek A... z 33tc 😭👼💔
"Jeśli czasem patrzysz w niebo, to znaczy, że jeszcze w coś wierzysz..."
05.10. - II 😍
14.10. - mamy ❤️
23.11. - I prenatalne - 6,4cm maleństwa 😘 USG w porządku
22.01 - II prenatalne - 470 g Królewny ❤️👶
26.03 - III prenatalne - 1550 g zdrowej 🌹👶
05.05.2025 - 🤱👶😍

-
Cześć! Ja wróciłam kilka dni temu. Miło zostałam przyjęta co mocno pomaga się zaadoptować. Ale też czuję, że mocno mnie męczą wszystkie tematy w pracy…
Moich współpracowników mogę podzielić na trzy grupy: ci którzy wiedzą o co się stało i traktują mnie zupełnie normalnie (co jest naprawdę bardzo mile), na tych którzy mnie omijają szerokim łukiem i nastaje niezręczna cisza jak się pojawiam, oraz na takich którzy nie wiedzą co się stało i pytają się jak się ma moje maleństwo… to ostatnie jest najgorsze. Niby starałam się na to przygotować, ale po każdym takim pytaniu cała drżę i nie mogę opanować łez…
Zgodziłam się wrócić, wiem że dla mojego zespołu jest to ważne ale też czuję, że to chyba zbyt szybko. Z drugiej strony myślę sobie, że może to nie jest takie złe, może dzięki temu wrócę do żywych.Także jak widzicie, sama nie wiem co jest dla mnie dobre a co złe. Póki co wpadłam w wir pracy i uśmiecham się mimo, że w środku jestem cala w kawałkach… może to przejściowe, przecież od kilku miesięcy nie pracowałam…
Nata, a jak to wyglada u Ciebie? -
Ja jeszcze nie wróciłam do pracy. Lada dzień wrócę i stresuje się bardzo.
Brawo za powrót! To musiało być ciężkie, ale oby każdy dzień był łatwiejszy. Ja się obawiam chyba najbardziej właśnie pierwszego dnia. I tej konfrontacji , pierwszych rozmów, niezręczności . -
Nie zaglądam tu ostatnio zbyt często... widzę sporo osób, które pewnie mnie kojarza...
Ale przeglądając ostatnia stronę postanowiłam Wam coś napisać, jako osoba, która była w tym miejscu, w którym jesteście teraz...
W listopadzie minęło 5 lat od momentu po raz pierwszy pękło moje serce, życie rozpadło się na milion kawałków... moja mała córeczka umarła z do dzisiaj nur wyjaśnionych przyczyn...
Pisałyście o pracy, ja wróciłam wtedy po tych 8 tygodniach... miałam wtedy w zespole większość facetów, co mi bardzo pomogło... powrót był na moich warunkach... rozmawialiśmy o tym wtedy kiedy ja tego potrzebowałam, mogłam się wypłakać kiedy tego potrzebowałam i pracować w takim tempie na jakie starczyło sily... więc to była dobra decyzja ... jeżeli tylko czujecie się na siłach, wracajcie, między ludźmi jest trochę łatwiej...
Jako nadzieję, i to że warto wierzyć dodam, że po niecałych 2 latach pojawił się na świecie mój żywy syn... stał się całym naszym światem, o małej wciąż pamiętam, ale mam też swoje dziecko tutaj...
Potem było trochę trudniej, bo 2 lata temu straciłam 2 kolejne ciąże - jedna w 7tc, druga okazała się pozamaciczna...
Aktualnie jestem w 5tej ciąży... jak mówię to gdzieś u lekarza to widzę te sporzejnia że w moim wieku 5ta ciąża... ale wyraz twarzy zmienia się, jak dochodzimy do ilości dzieci...
W każdym razie na pewno chciałabym żebyscie wiedziały, że warto walczyć...
Fabregasowa, sewi3, Monia84& lubią tę wiadomość
27tc+3 - 😢 [*] 11.20
37tc+3 - 🌈
6tc+4 - 😭 [*] 07.24 - żegnaj okruszku...
3tc+4 💔


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _
X.21 - 1️⃣ IVF - 3️⃣❄️
23.12.21 - 1️⃣FET ❄️4AA 25.08.2022 🌈
_ _ _ _
04.06.24 2️⃣FET ❄️3AA
06.07.24 💔
_ _ _ _
05.09.24 - 3️⃣FET ❄️4AB
11.10.24 cp 💔
___________
02.25 - 2️⃣ IVF - 1️⃣❄️
22.03.25 - PGTa ❌️
___________
30.04.2025 - 3️⃣IVF
24.09.2025 - 4️⃣ FET ❄️4AA
4dpt. ⏸️; 5dpt 6.18 ; 7dpt 26.7; 10dpt 160; 12dpt 389; 14dpt 995; 17dpt 3976🥹; 30dpt 💓 9.3mm; 7+4 11mm; 9+0 25mm; 10+4 43mm 🥹 [...] 16+4 209g ; 18+6 332g; 24+5 884g; 25+5 1006g
❄️4AA ❄️4BB ❄️4BB
"Ojcze, jeśli możliwe, oddal ode mnie ten kielich
Ojcze, jeżeli trzeba, chcę Twoją wolę wypełnić" -
Dzisiaj moja córka kończyłaby roczek. Nazwaliśmy ja Anielka, od Aniołka. I mimo,że to my podjęliśmy decyzję o zakończeniu ciąży to nie ma dnia bym o niej nie myślała. Widok jej nóżki zawsze wywołuje we mnie płacz i myśli dlaczego na nas akurat trafiło i co mogłam zrobic inaczej.
Za dwa dni moja druga córeczka kończy 3miesiace. Urodzila sie z tzw pocałunkiem anioła, wiem ze to buziak od jej siostrzyczki.
Choć czasem bywa ciężko, bardzo ciężko, kocham ja tak bardzo. Jej uśmiech wynagradza mi wszystko a kazda drzemka kontaktowa i ciepło jej ciałka rozczula mnie. Nic sie nie liczy poza tym ze jest zdrowa. I jest ze mną.
Trzymajcie sie ciepło. Do was tez los sie uśmiechnie, nigdy nie traccie nadziei 🌈
sewi3 lubi tę wiadomość
-
I ja przychodzę ku pokrzepieniu serc.
Po wysokich stratach , braku nadziei ale....przy ogromnej sile walki uda się! Ja też czasami nie miałam siły, nie miałam ochoty żyć, nie miałam siły witać nowego dnia...wszystko było byle jakie, bez sensu...było,bo być musiało. Ale walczyłam, traciłam nadzieję ale walczyłam gdy tylko gdzieś zauważyłam choćby najmniejsza iskierkę nadziei...i udało się 💪 mój synek w maju skończy już/aż 4 lata. Do dzisiaj czasami nie wierzę że jest mój, że żyje, że oddycha...
Walczcie! Upadajcie jeśli los tak chce, ale z siłą lwicy wstancie i pokażcie że za łatwo się nie poddacie
Trzymam kciuki za każdą z Was. I pamiętajcie...jesteście wyjątkowe! Bo większość kobiet może mieć dzieci,ale nie każda kobieta może być matką anioła ♥️
Fabregasowa lubi tę wiadomość
24tc...17.05.2017 córeczka 😇💔
26tc...02.03-19.05.2018 córeczka 😇💔
IV.2019 CB
24tc...11.12.2020 córeczka👼💔
9tc... VI.2021 😇💔
05.05.2022 na świecie pojawił się CUD BARTUŚ ❤
"Wtedy, gdy wydaje mi się, że już nie dam rady
- przypominam sobie kto mi się przygląda..." -





