niskie AMH po 35 roku życia
-
WIADOMOŚĆ
-
Cześć dziewczyny ❤️
Chcę się z Wami podzielić moją historią, może komuś da do myślenia.
W zeszłym roku, mając 43 lata, podeszłam do swojego pierwszego in vitro. Robiłam to prywatnie – koszt ogromny, ponad 30 tysięcy złotych, do tego cała procedura bardzo nieprzyjemna (zastrzyki przed, a później też po zapłodnieniu). Ogólnie – drogo, boleśnie i stresująco.
Moje AMH było wtedy 0,2. Poszłam do Ovi Clinica, zachwalani lekarze, dr Pierzyński i dr Laudański. Ten drugi już na pierwszej wizycie powiedział mi, że jestem „za stara”, że nic z tego nie będzie i najlepiej żebym kupiła komórki dawczyni u nich za 20 tysięcy… Szok i totalne załamanie.
Ja jednak powiedziałam: „przepraszam, ale ja jestem zdrowa, jedyną przeszkodą jest mój PESEL, więc chcę próbować ze swoimi komórkami”. I tak zrobiłam. Doszło do zapłodnienia, ale niestety się nie udało. Co ciekawe – lekarze nie potrafili mi nawet powiedzieć, dlaczego. Niektórzy przebąkiwali, że może nie wybrali najlepszego plemnika… Czyli pełna loteria.
Po wszystkim poczułam się, jakbym grała w totolotka – oni na nic nie mają wpływu. Człowiek wydaje ogromne pieniądze, cierpi fizycznie i psychicznie, a efekt jest taki, że albo się uda, albo nie. I u mnie się nie udało. Miałam podejść do drugiej próby, ale z każdym dniem dochodziło do mnie, że to bez sensu. Ludzie latają w kosmos, a klinika nie potrafi przewidzieć, czy komórka jest dobra jakościowo, czy zapłodnienie się uda – nic.
I wtedy stwierdziłam: skoro to taka loteria, to równie dobrze mogę spróbować naturalnie. Mimo że profesor Laudański mówił mi, że przy moim wieku i AMH 0,2 mam tylko 0,5% szans na naturalną ciążę.
I co? Kupiłam testy owulacyjne Clear Blue (te najbardziej czułe) i za trzecim cyklem zaszłam w ciążę naturalnie ✨ Ciąża rozwija się prawidłowo, wszystko jest w porządku.
Dlatego dziewczyny – jeśli jesteście zdrowe, a Waszym „problemem” jest tylko PESEL i niskie AMH – nie poddawajcie się i dajcie sobie szansę naturalnie. Ja po całym tym doświadczeniu z kliniką mam wrażenie, że macie dokładnie takie same szanse, jak tam – tylko bez bólu, stresu i wyrzucania dziesiątek tysięcy w błoto.
PannaMigotka_88, PannaMigotka_88, Gilli, Amber86 lubią tę wiadomość
-
Jagoda81 wrote:Cześć dziewczyny ❤️
Chcę się z Wami podzielić moją historią, może komuś da do myślenia.
W zeszłym roku, mając 43 lata, podeszłam do swojego pierwszego in vitro. Robiłam to prywatnie – koszt ogromny, ponad 30 tysięcy złotych, do tego cała procedura bardzo nieprzyjemna (zastrzyki przed, a później też po zapłodnieniu). Ogólnie – drogo, boleśnie i stresująco.
Moje AMH było wtedy 0,2. Poszłam do Ovi Clinica, zachwalani lekarze, dr Pierzyński i dr Laudański. Ten drugi już na pierwszej wizycie powiedział mi, że jestem „za stara”, że nic z tego nie będzie i najlepiej żebym kupiła komórki dawczyni u nich za 20 tysięcy… Szok i totalne załamanie.
Ja jednak powiedziałam: „przepraszam, ale ja jestem zdrowa, jedyną przeszkodą jest mój PESEL, więc chcę próbować ze swoimi komórkami”. I tak zrobiłam. Doszło do zapłodnienia, ale niestety się nie udało. Co ciekawe – lekarze nie potrafili mi nawet powiedzieć, dlaczego. Niektórzy przebąkiwali, że może nie wybrali najlepszego plemnika… Czyli pełna loteria.
Po wszystkim poczułam się, jakbym grała w totolotka – oni na nic nie mają wpływu. Człowiek wydaje ogromne pieniądze, cierpi fizycznie i psychicznie, a efekt jest taki, że albo się uda, albo nie. I u mnie się nie udało. Miałam podejść do drugiej próby, ale z każdym dniem dochodziło do mnie, że to bez sensu. Ludzie latają w kosmos, a klinika nie potrafi przewidzieć, czy komórka jest dobra jakościowo, czy zapłodnienie się uda – nic.
I wtedy stwierdziłam: skoro to taka loteria, to równie dobrze mogę spróbować naturalnie. Mimo że profesor Laudański mówił mi, że przy moim wieku i AMH 0,2 mam tylko 0,5% szans na naturalną ciążę.
I co? Kupiłam testy owulacyjne Clear Blue (te najbardziej czułe) i za trzecim cyklem zaszłam w ciążę naturalnie ✨ Ciąża rozwija się prawidłowo, wszystko jest w porządku.
Dlatego dziewczyny – jeśli jesteście zdrowe, a Waszym „problemem” jest tylko PESEL i niskie AMH – nie poddawajcie się i dajcie sobie szansę naturalnie. Ja po całym tym doświadczeniu z kliniką mam wrażenie, że macie dokładnie takie same szanse, jak tam – tylko bez bólu, stresu i wyrzucania dziesiątek tysięcy w błoto.
Dzięki za ten post, bardzo mi pomógł. W sumie te testy są rzeczywiście super. Okazało się, że mam owulację później niż myślałam i niż w klinice mówili. Np. bez sprawdzenia monitoringu cyklu dali mi Duphaston w klinice od 18dc. Po testach okazało się że to za wcześnie i zamiast pomagać mógł blokować owulację.
W ten sposób okazało się, że dużo z tego co mówili i co niby było wskazaniem do IVF w sumie wynikało z tej przesuniętej owulacji.
Wiadomość wyedytowana przez autora: 12 stycznia, 22:25
👩🏻 86'
AMH - około 3,5
hiperandrogenizm (cechy PCOS, hirsutyzm)
miesiączki raczej regularne
brak zleconego monitoringu owulacji
niski progesteron w fazie lutealnej
poprawa cytokin między kwietniem a grudniem Wskaźnik TNF/Il10 spadł z 13,0( 24.04.2025) na 2,9 (18.12.2025)
cross match(FCXM) wzrósł z 32,5(22.05.2025)- 36,3 (18.12.2025)
hormony i cytokiny uregulowane dietą i stylem życia
jesień 2025 - testy owulacyjne pokazały, że owulacja jest później - 18-19dc.
KIR AA
👨🏻🦱 84'
Wyniki dobre, po suplementacji gorsze,
nadrabianie ilością
lipiec 2024 - wizyta w klinice, zlecony Duphaston od 18dc
styczeń 2025 - skierowanie na IVF
SIBO, IBS - nie poszliśmy, leczenie do jesieni
Naturalsik 💚
22.12.2025 - beta HCG 38,9, prog 17,74
Wsparcie: Duphaston
27.12.2025 - beta HCG 654, prog 24,61
29.12.2025 -beta HCG 1401
Dodany Accofil
05.01.2026 - beta HCG 19166, prog 24,10
13.01.2026 - pierwsze usg - bijące serduszko ❤️
Cudzie trwaj! 🤞 -




