Samotna - zapłodnienie
-
WIADOMOŚĆ
-
Dokładnie. Kobieta, która jest w związku ma to wsparcie. A bycie samotną jest jakby karane. Wszystko trzeba przejść samemu.
Właśnie w takiej sytuacji gdzie nie ma się kogoś z kim można wyjechałać za granicę, nie można nikomu powiedzieć o swoich planach bo się to nie spotka ze zrozumieniem a nie zna się dobrze języka angielskiego to jest dopiero masakra....przeprawa życia.... -
Jeszcze dodam, że sprawdzałam busy którymi można dojechać do Rygi bo to faktycznie dużo tańsza opcja. Z mojego miejsca zamieszkania znalazłam jedynie flixbus. Kiedyś miałam "przyjemność" z nimi podróżować. A w zasadzie nie podróżować. Będąc juz prawie na przystanku otrzymałam smsa o opóźnień o 20 minut. Poszłam sobie coś kupić skoro jeszcze było tyle czasu do odjazdu. W tym czasie autokar przyjechał i odjechał o czasie. Nawet sobie nie wyobrażacie mojej wściekłości. Składając skargę weszłam w opinie i setki takich samych historii opisywali ludzie. Łącznie z takimi sytuacjami ze ktoś na postoju wyszedł skorzystać z toalety a autobus odjechał zostawiając go w środku nocy samego w obcym mieście. Chyba nie wyobrażam sobie takiego czegoś żeby mieć umówiona wizyty i nie dojechać na nią bo autokar jednak nie przyjechał...
-
Oj, jak sobie przypomnę ten hardcore z dojazdami i lotami w czasie pandemii... Flixbusem do Rygi jechałam i nawet jakoś dotarłam, ale opóźnienia 30 minut do godziny się zdarzały. Są jeszcze takie linie jak Ecolines i Lux Express z Warszawy, nimi też jechałam i było spoko.
Mnb lubi tę wiadomość
-
Mnie do Rygi umawiała koordynatorka, lekarz z Polski też wysłał moje wyniki i wyjaśnienia, to jak przyjechałam, lekarz w Rydze wiedział o co chodzi. Nieźle znam angielski, więc na miejscu nie miałam problemow, ale myślę, że nawet przy słabym angielskim też by dało radę.
Nel_Krk lubi tę wiadomość
-
Poczytuje wątek od czasu do czasu. Dziewczyny za każdą z Was trzymam ogromnie kciuki na tej ogromnie trudnej drodze.
@Gienia rzuciły mi się w oczy Twoje obawy związane z zakrzepicą. Miałam podobne przed startem procedury invitro - 2 osoby w rodzinie chorują na ciężką zakrzepicę żył głębokich, bliska koleżanka straciła 3 ciąże zanim ktoś wpadł u niej na badania zakrzepowe.
Polecam wykonanie badań genetycznych w kierunku trombofili i/lub badań zakrzepowych. Pakiet badań genetycznych kosztuje 400-500 zł. U mnie wyszła genetyczna trombofiia (mutacja genu V Leiden), mimo że w życiu nie miałam epizodu zakrzepowego i dużo latałam (nawet 40 lotów rocznie) . Od transferu zarodka przyjmuje na stałe heparynę aż do zakończenia połogu.MoniaB lubi tę wiadomość
👩🏼 91’ (33)
Amh-1.6 (07.2024); hormony (dostinex - hiperprolaktynemia) ✅ tarczyca, insulina ✅ hipoglikemia reaktywna ❌ ; MUCHa ✅ Wit. D, B12, homocysteina, ferrytyna ✅ Kariotypy cytokiny❓ immunofenotyp ✅ komórki NK ✅ przewlekłe EBV ❌ trombofilia❌ ; CD138 ✅ Bx i 4/5 KIRów ✅
🧔🏻♂️ 89’ (35 lat)
usunięte żylaki powrózka nasiennego ✅ - brak poprawy; ciężki czynnik męski
1 IVF - Oviklinika Waw
08.2024 3 🥚 -> 2 ❄️
27.11.2024 transfer, blastka 4.2.2 ❌ EG + AH + Neoparin + smoflipid
27.12.2024 transfer, blastka 3.2.2 EG + AH + Neoparin + Hydroxychlorquine
6dpt-36; 8dpt-91; 12 dpt-361; 14 dpt-905; 20 dpt GS 1,11 YS 0,22 22 dpt-13901; 27 dpt-33512; 28 dpt-CRL 5mm i ❤️ 8tc+3-CRL 1,9cm; 9tc+3 CRL 2,7 cm; 12tc+3 prenatalne ok CRL 5,8 cm 🩵
-
Dziekuje!
U mnie na razie przestój. Nie zdecydowałam, czy idę w ivf czy nie.
W ogóle, ta wizja samotnego macierzyństwa w tym wieku to mnie chyba jednak przeraża. Boję sie, że raka dostane za kilka lat po tej stymulacji, że nie pokocham tego dziecko jeśli ifv wyjdzie, że będzie autystyczne, bo jestem stara. Albo opóźnione intelektualnie.
W ogóle, z osoby czerpiącej garściami z życia, zrobiłam się pesymistyczna, zalekniona dziewczynka.
Wróciłam na psychoterapie, to pomaga. Ale i tak decyzję muszę podjąć sama.
A jeszcze bardziej się boję, że nie wyjdzie i będę się dołować.Wiadomość wyedytowana przez autora: 4 marca, 21:37
-
Magdanowa wrote:Hej,
Ja jestem po wizycie w Bocianie w Poznaniu. Byłam u doktora Marcina K. i polecam - bardzo sympatyczny, rzeczowy i profesjonalny. W związku z tym że znalazłam dawcę i zdecydowałam się na razie na inseminacje domową dostałam leki na stymulację owulacji. Za dwa tygodnie idę na monitoring cyklu, jeśli będzie okej dostanę zastrzyk na pęknięcie pęcherzyków i kilka dni po tym spotykam się z dawcą. Zdecydowaliśmy się na metodę kubeczkową.
Omówiliśmy też z doktorem inne możliwości - jeśli chodzi o wyjazd do Rygi zaproponował in-vitro, jest ono bardziej skuteczne i według niego jeśli już lecieć za granicę to lepiej od razu to.
Doczytałam tez że żeby wykonać invitro w Polsce musiałby być podpis fikcyjnego ojca na papierach w klinice, a przy porodzie nie trzeba już go podawać- można wpisać że nieznany. Mógłby być to ktoś z rodziny tak żeby poziom zaufania był jak największy. Jeśli ma się taką zaufaną osobę to może warto to rozważyć.
Ja na razie daję sobie 6 cykli na stymulacji i mam nadzieję że uda się w ten sposób. Pierwsza próba już za trochę ponad dwa tygodnie - trzymajcie kciuki dziewczyny -
Cześć,
Zastanawiając się, czy w ogóle brnąć w ivf, robię jednocześnie research. I tak:
1) w PL bym nie kombinowała z podpisywaniem papierów w USC. To jest dość opresyjne , jak u nas to działa wszystko. Nikt nie zagwarantuje, że prawica za jakiś czas znów nie będzie w większości i nie zaczną się jazdy
2) cześć klinik w Czechach podczodzi do tematu dość elastycznie. Parter podpisuje papiery, one nigdzie nie są wysyłane, zostają w czeskiej klinice, nie ma na ich podstawie uznawania dziecka w PL. Cena ivf też dość konkurencyjna. Ok 20tys pln ze wszystkim (z lekami),. Minus: sperma jest nie z European sperm bank i nie ma kontroli nad tym, kto ile biologicznych dzieci ma. Może się zatem zdarzyć, że wasz syn się zakocha w córce innej pani, która miała to samo nasienie na ivf lub iui
3) Hiszpania- wycenę dostałam zaporowa: ponad 5tys eur za zwykły ivf, bez leków , bez badania zarodkow. Dawce wybiera embriolog. Do tematu podchodzą na serio : lista badań dłuuuuga bardzo. Monitoring można robić w PL.
4) Łotwa: tu najpopularniejsza opcja, na tym forum. W porównaniu z takąnp Hiszpanià, wychodzi taniej. Ale: trzeba jechać specjalnie na badania wirusologiczne. Dawce się wybiera samemu.loty dość rzadkie i drogie. Plus, że monitoring można w Bocianie robić i nikt nie robi łaski. -
kruszynka wrote:Gieniu, ja też bałam się stymulacji i punkcji. Obie te rzeczy nie były jednak tak obciążające dla organizmu jak sobie wyobrażałam
Brałam menopur i orgalutran, urosło mi po nich 10 jajeczek.
Gdy zaszłam w ciążę, miałam 38 lat, a urodziłam już w wieku 39. Teraz mam 41. Wynik AMH miałam 3,03. FSH nie robiłam.
Hej Kruszynka, czy znalazłabyś dla mnie chwilę, by pogadać? Dodałam Cię do przyjaciółek.
Dzięki! -
Hej dziewczyny ja mam przyspieszony zabieg we wtorek, niestety usuną mi oba jajowody. Co oznacza, że jedyną szansą na bycie mamą zostaje procedura in vitro. Trzymajcie proszę za mnie kciuki. Żeby się wszytko poukładało. Trochę mnie to dołuje bo już nigdy naturalnie nie zostanę mamą, z drugiej strony AMH spada lata lecą. Potrzebuję dobrej energii od Was.
Wanda Nowa lubi tę wiadomość
-
Przesyłam dobrą energię! Dbaj o siebie po operacji. Teraz Ty jesteś najważniejsza!
Trzymam mocno kciuki.
Koniecznie się odezwij po operacji. Życzę spokojnej, bezbolesnej i udanej operacji.. i szybkiej rekonwalescencji zakończonej sukcesem! Ściskam Cię wirtualnie
BtW: Czy w końcu Bocian zgodził się pobrać jajeczka? Mnie odnowili, powiedzieli, że to karalne. -
Dwa dni temu rozmawiałam z koordynatorką i swoją lekarką z Bociana. Ustaliłam, że jednak pobieram komórki jajowe w Rydze. Nie chcę mrozić samych komórek tylko zarodki. Jak pomyślnie przejdę rekonwalescencję to zaczynam badania w Bocianie! Potem zakaźne w Rydze i kolejny wyjazd na punkcję. Transfer zarodka podczas trzeciego wyjazdu.
-
Gienia40 wrote:Cześć,
Zastanawiając się, czy w ogóle brnąć w ivf, robię jednocześnie research. I tak:
1) w PL bym nie kombinowała z podpisywaniem papierów w USC. To jest dość opresyjne , jak u nas to działa wszystko. Nikt nie zagwarantuje, że prawica za jakiś czas znów nie będzie w większości i nie zaczną się jazdy
2) cześć klinik w Czechach podczodzi do tematu dość elastycznie. Parter podpisuje papiery, one nigdzie nie są wysyłane, zostają w czeskiej klinice, nie ma na ich podstawie uznawania dziecka w PL. Cena ivf też dość konkurencyjna. Ok 20tys pln ze wszystkim (z lekami),. Minus: sperma jest nie z European sperm bank i nie ma kontroli nad tym, kto ile biologicznych dzieci ma. Może się zatem zdarzyć, że wasz syn się zakocha w córce innej pani, która miała to samo nasienie na ivf lub iui
3) Hiszpania- wycenę dostałam zaporowa: ponad 5tys eur za zwykły ivf, bez leków , bez badania zarodkow. Dawce wybiera embriolog. Do tematu podchodzą na serio : lista badań dłuuuuga bardzo. Monitoring można robić w PL.
4) Łotwa: tu najpopularniejsza opcja, na tym forum. W porównaniu z takąnp Hiszpanià, wychodzi taniej. Ale: trzeba jechać specjalnie na badania wirusologiczne. Dawce się wybiera samemu.loty dość rzadkie i drogie. Plus, że monitoring można w Bocianie robić i nikt nie robi łaski.
Genia, a podpytalas skad w takim razie maja dawcow spermy w Czechach? Bo wydaje mi sie, ze ze wzgledow fenotypowych to jezeli nie Europa to musieliby miec te sperme ze Stanow, a to sie wydaje za duzy koszt? Albo moze warto przepatrzec kilka klinik w Czechach i zobaczyc czy ktoras ma dawcow europejskich?
Mysle, ze ogolnie Czechy moga byc najlepsza opcja logistycznie? Bo jednak tam zawsze mozesz podjechac autem (nawet jezeli bylabys z polnocy Polski). Tez byloby latwiej w czasie stymulacji i transferow kursowac pomiedzy krajami jezeli bys musiala. Jak wybiezesz Lotwe czy Hiszpanie to musisz wtedy tam pojechac na dluzszy wyjazd.
I tez (czego Ci nie zycze), moze sie okazac, ze pierwszy zarodek i transfer sie nie powiedzie i wtedy bedziesz musiala jeszcze kilkakrotnie podjechac do wybranego kraju.
Podrzucam te punkty, bo to jest dokladnie jak ja myslalam jak szukalam kliniki dla siebie. Polska odpadala, bo tez nie mam wiary w tutejsze prawo.ona 42 lat.
3 IVF 😥
AZ - 01.09.20, 13dpt - beta 1815, 15dpt -beta 3873, 23dpt - mamy ❤️, 8.10.20 - 8 tyg ❤️, BOBO- Maj 2021
Starania o BOBO nr 2
FET - 21.07.23 😢
II FET - 19.10.23, 6dpt- II kreski, 11dpt -beta 726, 13dpt -beta 2137, 27dpt - mamy ❤️, 27.11.23 - 8 tyg ❤️ Nifty i usg polowkowe ok
BOBO 2 jest juz z nami - lipiec 2024 ❤️ -
Virginia wrote:Genia, a podpytalas skad w takim razie maja dawcow spermy w Czechach? Bo wydaje mi sie, ze ze wzgledow fenotypowych to jezeli nie Europa to musieliby miec te sperme ze Stanow, a to sie wydaje za duzy koszt? Albo moze warto przepatrzec kilka klinik w Czechach i zobaczyc czy ktoras ma dawcow europejskich?
Mysle, ze ogolnie Czechy moga byc najlepsza opcja logistycznie? Bo jednak tam zawsze mozesz podjechac autem (nawet jezeli bylabys z polnocy Polski). Tez byloby latwiej w czasie stymulacji i transferow kursowac pomiedzy krajami jezeli bys musiala. Jak wybiezesz Lotwe czy Hiszpanie to musisz wtedy tam pojechac na dluzszy wyjazd.
I tez (czego Ci nie zycze), moze sie okazac, ze pierwszy zarodek i transfer sie nie powiedzie i wtedy bedziesz musiala jeszcze kilkakrotnie podjechac do wybranego kraju.
Podrzucam te punkty, bo to jest dokladnie jak ja myslalam jak szukalam kliniki dla siebie. Polska odpadala, bo tez nie mam wiary w tutejsze prawo.
Hej. W Czechach maja sperme od Czechowtylko nikt tego nie sprawdza, ile dzieci dany mezczyzna stworzyl. Sperma jest przebadana. I raczej na bieżąco pozyskiwana, a nie mrozona.
Masz racje co do lotów. Tez tak uwazam.
Widze, ze jestesmy w tym samym wieku, ale kilka lat wcześniej zaczelas starania . Mnie za duzo szans, z racji wieku, nie daja na zdrowe jajeczko. Dają poniżej 8%. Chce spróbować jedno ivf, a jak die nie uda , to pomysle o AZ.
Ty tez bez partnera sie starałaś?
-
Gienia40 wrote:Hej. W Czechach maja sperme od Czechow
tylko nikt tego nie sprawdza, ile dzieci dany mezczyzna stworzyl. Sperma jest przebadana. I raczej na bieżąco pozyskiwana, a nie mrozona.
Masz racje co do lotów. Tez tak uwazam.
Widze, ze jestesmy w tym samym wieku, ale kilka lat wcześniej zaczelas starania . Mnie za duzo szans, z racji wieku, nie daja na zdrowe jajeczko. Dają poniżej 8%. Chce spróbować jedno ivf, a jak die nie uda , to pomysle o AZ.
Ty tez bez partnera sie starałaś?
Zeby sie za dlugo nie rozpisywac to moja droga do macierzynstwa byla dluga i zawila. Zaczelam jak mialam 35 lat i w trakcie bylo z partnerem, ale doglebnie badalam opcje IVF na swoich komorkach, dawce spermy i dawczynie komorek w roznych krajach. A w ostatnim roku moja bliska kolezanka, wiek 43, bez partnera, podeszla do AZ, tak wiec wczytywalysmy sie w temat razem (korzysta z kliniki Reprofit w Czechach).
Tak mysle, ze jezeli masz srodki finansowe to rzeczywiscie moze warto sprobowac ivf na wlasnych komorkach. Szanse sa niskie, ale nigdy nic nie wiadomo. Plus jezeli nic nie wyjdzie z pierwszej proby to moze latwiej bedzie zamknac ten temat i podejsc do AZ. A jak AZ to radze brac przebadane komorki AZ, zeby nie tracic czasu.ona 42 lat.
3 IVF 😥
AZ - 01.09.20, 13dpt - beta 1815, 15dpt -beta 3873, 23dpt - mamy ❤️, 8.10.20 - 8 tyg ❤️, BOBO- Maj 2021
Starania o BOBO nr 2
FET - 21.07.23 😢
II FET - 19.10.23, 6dpt- II kreski, 11dpt -beta 726, 13dpt -beta 2137, 27dpt - mamy ❤️, 27.11.23 - 8 tyg ❤️ Nifty i usg polowkowe ok
BOBO 2 jest juz z nami - lipiec 2024 ❤️