X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Forum Starając się z pomocą medyczną Test po zastrzyku ovitrelle
Odpowiedz

Test po zastrzyku ovitrelle

Oceń ten wątek:
  • [email protected] Debiutantka
    Postów: 10 1

    Wysłany: 4 października, 17:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nutka333 wrote:
    [email protected], 4 lata to faktycznie bardzo dużo czasu. Jesteś bardzo dzielna i jestem przekonana, że los Wam w końcu odpłaci ślicznym maluchem za te wszystkie trudne chwile.
    Nie spiesz się z testem. Przy mojej 1 ciąży (biochemicznej) test wyszedł dodatni w dniu spodziewanej @ i teraz tak samo. Po 10 dniach od owu zawsze wychodziły ujemne.
    Znajdź sobie jakieś zajęcia żeby zająć myśli i raz dwa, i będziesz robić test ;)

    Dziękuję bardzo za dobre słowo. Cały czas jestem aktywna zawodowo, więc dopiero teraz dowiedziałam się że potrafię myśleć o dwóch rzeczach jednocześnie 🤯 nie pozostaje nic innego jak czekać. Jeszcze 8 dni.

  • paulina9408 Koleżanka
    Postów: 58 40

    Wysłany: 4 października, 18:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej dziewczyny 👋
    Jestem tu nowa. Postanowiłam dołączyć do Was, bo powoli tracę nadzieję i zaczynam się dołować...
    Od początku może. Rok temu dokładnie w październiku wzięłam ślub i razem z mężem postanowiliśmy od razu zacząć się starać o dzidziusia. Miesiąc w miesiąc jedna kreska. Ja ogólnie mam Hashimoto i pcos, ale wszystkie wyniki w normie. W maju stwierdziliśmy, że chyba czas na jakieś konkretniejsze badania. Zapisaliśmy się do kliniki. Mąż zrobił badania. Nie wyszły najlepiej, ale jak to powiedział ginekolog, nie są też najgorsze. Od czerwca przez miesiąc mąż brał suplementy oraz antybiotyk. W klinice kazali nam przyjść koło września ponieważ wtedy była szansa, że odrodzą się nowe plemniki. Tak też zrobiliśmy. Mąż powtórzył badania i poszliśmy w ten sam dzień na wizytę. Co się okazało i zdziwiło nas i panią ginekolog - wyniki były gorsze niż na początku leczenia (nie wiemy dlaczego) ginekolog podejrzewa, że może przeszedł mąż covida, że ponoć przez to mogą się pogorszyć wyniki (nie wiem co o tym myśleć...) Doktorka powiedziała, że mimo to mamy się nie poddawać i się starać nadal. Zmieniła też lek mężowi, a mi zaproponowała pomóc w owulacji ponieważ z moim pcos mogę nie mieć ich co miesiąc. Tak więc w od 5 dnia nowego cyklu bralma lek lametta przez 5 dni. 23 września miałam kontrolę czy pęcherzyk urósł i owszem urósł. Dostałam zastrzyk na pęknięcie. I kazano nam sie starać co też uczyniliśmy. Czułam ogólnie kłucie w dole brzucha dość intensywne. Po ok. 5dni od zastrzyku zaczęły boleć mnie piersi. Bolą do dzisiaj, ale dzisiaj jakby już mniej. I to mnie smuci...bo czuję, że znowu nie wyszło, bo to klasyczny objaw niepowodzenia, że te piersi coraz mniej bolą. Do tego dzisiaj już czułam klasyczny ból jajników jak przed okresem. Betę mam zrobić 10.10, ale szczerze jakoś brak mi chęci,bo wiem że znowu się tylko załamie...
    Wybaczcie za tak długi post, ale musiałam gdzieś to w końcu z siebie wyrzucić..

  • dzikazaba Koleżanka
    Postów: 33 13

    Wysłany: 4 października, 19:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    paulina9408 wrote:
    Hej dziewczyny 👋
    Jestem tu nowa. Postanowiłam dołączyć do Was, bo powoli tracę nadzieję i zaczynam się dołować...
    Od początku może. Rok temu dokładnie w październiku wzięłam ślub i razem z mężem postanowiliśmy od razu zacząć się starać o dzidziusia. Miesiąc w miesiąc jedna kreska. Ja ogólnie mam Hashimoto i pcos, ale wszystkie wyniki w normie. W maju stwierdziliśmy, że chyba czas na jakieś konkretniejsze badania. Zapisaliśmy się do kliniki. Mąż zrobił badania. Nie wyszły najlepiej, ale jak to powiedział ginekolog, nie są też najgorsze. Od czerwca przez miesiąc mąż brał suplementy oraz antybiotyk. W klinice kazali nam przyjść koło września ponieważ wtedy była szansa, że odrodzą się nowe plemniki. Tak też zrobiliśmy. Mąż powtórzył badania i poszliśmy w ten sam dzień na wizytę. Co się okazało i zdziwiło nas i panią ginekolog - wyniki były gorsze niż na początku leczenia (nie wiemy dlaczego) ginekolog podejrzewa, że może przeszedł mąż covida, że ponoć przez to mogą się pogorszyć wyniki (nie wiem co o tym myśleć...) Doktorka powiedziała, że mimo to mamy się nie poddawać i się starać nadal. Zmieniła też lek mężowi, a mi zaproponowała pomóc w owulacji ponieważ z moim pcos mogę nie mieć ich co miesiąc. Tak więc w od 5 dnia nowego cyklu bralma lek lametta przez 5 dni. 23 września miałam kontrolę czy pęcherzyk urósł i owszem urósł. Dostałam zastrzyk na pęknięcie. I kazano nam sie starać co też uczyniliśmy. Czułam ogólnie kłucie w dole brzucha dość intensywne. Po ok. 5dni od zastrzyku zaczęły boleć mnie piersi. Bolą do dzisiaj, ale dzisiaj jakby już mniej. I to mnie smuci...bo czuję, że znowu nie wyszło, bo to klasyczny objaw niepowodzenia, że te piersi coraz mniej bolą. Do tego dzisiaj już czułam klasyczny ból jajników jak przed okresem. Betę mam zrobić 10.10, ale szczerze jakoś brak mi chęci,bo wiem że znowu się tylko załamie...
    Wybaczcie za tak długi post, ale musiałam gdzieś to w końcu z siebie wyrzucić..
    po to jest forum, żeby pisać :) może i dla nas wyjdzie słońce. Mój maż ma dziś wizytę u dr Wolskiego... poprosiłam go żeby wprost zapytał czy mamy szansę na naturalną ciążę.

  • paulina9408 Koleżanka
    Postów: 58 40

    Wysłany: 4 października, 20:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dzikazaba wrote:
    po to jest forum, żeby pisać :) może i dla nas wyjdzie słońce. Mój maż ma dziś wizytę u dr Wolskiego... poprosiłam go żeby wprost zapytał czy mamy szansę na naturalną ciążę.
    Trzymam kciuki za pozytywne wiadomości ✊❤️

  • Monia115 Znajoma
    Postów: 27 22

    Wysłany: 5 października, 17:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny ☺️

    Jakiś czas mnie nie było ale po ostatniej nieudanej stymulacji trochę się podłamałam i zrobiłam przerwę.. i chciałam Was zapytać co myślicie ;> 12 dni temu miałam ovitrelle na pęknięcie pęcherzyka. Pęcherzyk pekl i owulacja była. Zrobiłam test w 10 i 11 dniu po zastrzyku test z kreską ale tak niewidoczną, że raczej ją sobie wyobraziłam niż faktycznie tam była ;p dzisiaj w 12 dniu po południu test pozytywny. Kreska delikatna ale widoczna. Normalnie po tygodniu we wcześniejszych stymulacjach już wychodziły negatywne. Czy myślicie, że coś może być na rzeczy? 🙈 dodatkowo od tygodnia dosłownie co pół dnia zmieniam bieliznę bo mam strasznie dużo wydzieliny i pierwszy raz nie bolą mnie piersi 🥹

  • Nutka333 Koleżanka
    Postów: 42 12

    Wysłany: 5 października, 19:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Monia115 wrote:
    Cześć dziewczyny ☺️

    Jakiś czas mnie nie było ale po ostatniej nieudanej stymulacji trochę się podłamałam i zrobiłam przerwę.. i chciałam Was zapytać co myślicie ;> 12 dni temu miałam ovitrelle na pęknięcie pęcherzyka. Pęcherzyk pekl i owulacja była. Zrobiłam test w 10 i 11 dniu po zastrzyku test z kreską ale tak niewidoczną, że raczej ją sobie wyobraziłam niż faktycznie tam była ;p dzisiaj w 12 dniu po południu test pozytywny. Kreska delikatna ale widoczna. Normalnie po tygodniu we wcześniejszych stymulacjach już wychodziły negatywne. Czy myślicie, że coś może być na rzeczy? 🙈 dodatkowo od tygodnia dosłownie co pół dnia zmieniam bieliznę bo mam strasznie dużo wydzieliny i pierwszy raz nie bolą mnie piersi 🥹

    Nooo Monia115 brzmi jak możliwość, że coś się dzieje ;) trzymam mocno kciuki!

    Monia115 lubi tę wiadomość

  • kasia Przyjaciółka
    Postów: 121 27

    Wysłany: 5 października, 20:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Monia115 wrote:
    Cześć dziewczyny ☺️

    Jakiś czas mnie nie było ale po ostatniej nieudanej stymulacji trochę się podłamałam i zrobiłam przerwę.. i chciałam Was zapytać co myślicie ;> 12 dni temu miałam ovitrelle na pęknięcie pęcherzyka. Pęcherzyk pekl i owulacja była. Zrobiłam test w 10 i 11 dniu po zastrzyku test z kreską ale tak niewidoczną, że raczej ją sobie wyobraziłam niż faktycznie tam była ;p dzisiaj w 12 dniu po południu test pozytywny. Kreska delikatna ale widoczna. Normalnie po tygodniu we wcześniejszych stymulacjach już wychodziły negatywne. Czy myślicie, że coś może być na rzeczy? 🙈 dodatkowo od tygodnia dosłownie co pół dnia zmieniam bieliznę bo mam strasznie dużo wydzieliny i pierwszy raz nie bolą mnie piersi 🥹


    Dużo wydzieliny to super dobry znak! Zrób betę i daj znać, trzymam kciuki :)

    Ja w piątek mam wizytę u mojej gin, teraz mam miesiąc przerwy. Wracamy do kolejnej stymylacji jakoś za 2 tygodnie jak zacznie się cykl.

    Monia115 lubi tę wiadomość

  • Monia115 Znajoma
    Postów: 27 22

    Wysłany: 6 października, 06:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kasia wrote:
    Dużo wydzieliny to super dobry znak! Zrób betę i daj znać, trzymam kciuki :)

    Ja w piątek mam wizytę u mojej gin, teraz mam miesiąc przerwy. Wracamy do kolejnej stymylacji jakoś za 2 tygodnie jak zacznie się cykl.

    Dzisiaj 13 dni po ovitrelle (nie wliczając dnia podania) i dalej pozytywny. Ubieram się i lecę na bete 🥰

    To kochana trzymam kciuki żebyś weszła w kolejna stymulację ze zdwojona siłą 😎

    kasia lubi tę wiadomość

  • kasia Przyjaciółka
    Postów: 121 27

    Wysłany: 6 października, 09:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Monia115 wrote:
    Dzisiaj 13 dni po ovitrelle (nie wliczając dnia podania) i dalej pozytywny. Ubieram się i lecę na bete 🥰

    To kochana trzymam kciuki żebyś weszła w kolejna stymulację ze zdwojona siłą 😎


    Czekamy na informacje Kochana!

    Zastanawiam się - jak Wy sobie radzicie psychicznie? Ja jestem ogólnie silną psychicznie osobą, dość ciężko jest mnie złamać, długo się bronię na różne sposoby - m.in. nie pozwalam sobie na jakieś takie mega głębokie rozważania, z tyłu głowy wierzę, że wszystko się uda.

    AAAAALE

    Niby nie staramy się jakoś długo - bo mieliśmy jedną stymulację w styczniu, nieudana. Wtedy zrobiliśmy wyniki nasienia, okazały się kiepskie, najprawdopodobniej w wyniku wcześniejszej operacji w znieczuleniu ogólnym i antybiotykoterapii męża. Potem terapia profertilem, zmiana trybu życia itd, miesiąc temu nieudana stymulacja - druga. Więc to na pewno niedużo, ten czas jedynie ciągnie się tak w głowie.
    Ale dobijają mnie rozmowy o dzieciach z kobietami w ciąży. Ich rozwązania o wyprawce, urządzaniu pokoju, absolutnie mnie to drażni i jest mi przykro, czuję takie ukłucie zazdrości.

    I jednocześnie NAPRAWDĘ bardzo się cieszę, jak czytam tutaj o pozytywnych testach itd :) taka rozbieżność :P jak Wy macie? Staram się naprawdę zdroworozsądkowo, ale myślę, że można się łatwo złamać.

  • Monia115 Znajoma
    Postów: 27 22

    Wysłany: 6 października, 11:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kasia wrote:
    Czekamy na informacje Kochana!

    Zastanawiam się - jak Wy sobie radzicie psychicznie? Ja jestem ogólnie silną psychicznie osobą, dość ciężko jest mnie złamać, długo się bronię na różne sposoby - m.in. nie pozwalam sobie na jakieś takie mega głębokie rozważania, z tyłu głowy wierzę, że wszystko się uda.

    AAAAALE

    Niby nie staramy się jakoś długo - bo mieliśmy jedną stymulację w styczniu, nieudana. Wtedy zrobiliśmy wyniki nasienia, okazały się kiepskie, najprawdopodobniej w wyniku wcześniejszej operacji w znieczuleniu ogólnym i antybiotykoterapii męża. Potem terapia profertilem, zmiana trybu życia itd, miesiąc temu nieudana stymulacja - druga. Więc to na pewno niedużo, ten czas jedynie ciągnie się tak w głowie.
    Ale dobijają mnie rozmowy o dzieciach z kobietami w ciąży. Ich rozwązania o wyprawce, urządzaniu pokoju, absolutnie mnie to drażni i jest mi przykro, czuję takie ukłucie zazdrości.

    I jednocześnie NAPRAWDĘ bardzo się cieszę, jak czytam tutaj o pozytywnych testach itd :) taka rozbieżność :P jak Wy macie? Staram się naprawdę zdroworozsądkowo, ale myślę, że można się łatwo złamać.

    Beta 46,5 🥺🥺🥺 nie mogę w to uwierzyć.
    Dla mnie okres stymulacji był straszny i na tyle dołujący, ze miesiąc temu zapisałam się do psychoterapeuty a dzisiaj taka informacja.. trzymajcie za Nas kciuki

    kasia, paulina9408 lubią tę wiadomość

  • Pinky Przyjaciółka
    Postów: 89 159

    Wysłany: 6 października, 12:18

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej dziewczyny, dzisiaj dostałam miesiączki... w poprzednim cyklu brałam lamette od 5-9 dc, w 14 dc monitoring i zastrzyk ovitrelle, od 16-25 dc duphaston. Jestem załamana, zaczynam wszystko od nowa

    kasia lubi tę wiadomość

  • kasia Przyjaciółka
    Postów: 121 27

    Wysłany: 6 października, 14:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Monia115 wrote:
    Beta 46,5 🥺🥺🥺 nie mogę w to uwierzyć.
    Dla mnie okres stymulacji był straszny i na tyle dołujący, ze miesiąc temu zapisałam się do psychoterapeuty a dzisiaj taka informacja.. trzymajcie za Nas kciuki


    Czyli to dobrze, że taka beta? Jeny na tym etapie to ja się kompletnie nie znam :O

  • kasia Przyjaciółka
    Postów: 121 27

    Wysłany: 6 października, 14:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Pinky wrote:
    Hej dziewczyny, dzisiaj dostałam miesiączki... w poprzednim cyklu brałam lamette od 5-9 dc, w 14 dc monitoring i zastrzyk ovitrelle, od 16-25 dc duphaston. Jestem załamana, zaczynam wszystko od nowa


    To miałas dokładnie tak samo jak ja. Letrozol w tych dniach, potem luteina bodajże od nastepnego dnia po zastrzyku. I też przyszedł okres :< zrobiłam test, ale to tak tylko, zeby się nie łudzić że to plamienie implantacyjne. Jutro jadę do ginekologa i od następnego cyklu zaczynamy od nowa.

    Trzymam za nas mocno kciuki. Pamiętam, że ten dzień kiedy okres przyszedł był tragiczny dla mnie, ale nie mozna si epoddawać :)

  • Monia115 Znajoma
    Postów: 27 22

    Wysłany: 6 października, 14:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kasia wrote:
    Czyli to dobrze, że taka beta? Jeny na tym etapie to ja się kompletnie nie znam :O

    Dobrze 🥹 3 tydzień nam leci 🙏🏼🙏🏼

  • Elza1234 Znajoma
    Postów: 23 3

    Wysłany: 6 października, 17:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kasia wrote:
    Czekamy na informacje Kochana!

    Zastanawiam się - jak Wy sobie radzicie psychicznie? Ja jestem ogólnie silną psychicznie osobą, dość ciężko jest mnie złamać, długo się bronię na różne sposoby - m.in. nie pozwalam sobie na jakieś takie mega głębokie rozważania, z tyłu głowy wierzę, że wszystko się uda.

    AAAAALE

    Niby nie staramy się jakoś długo - bo mieliśmy jedną stymulację w styczniu, nieudana. Wtedy zrobiliśmy wyniki nasienia, okazały się kiepskie, najprawdopodobniej w wyniku wcześniejszej operacji w znieczuleniu ogólnym i antybiotykoterapii męża. Potem terapia profertilem, zmiana trybu życia itd, miesiąc temu nieudana stymulacja - druga. Więc to na pewno niedużo, ten czas jedynie ciągnie się tak w głowie.
    Ale dobijają mnie rozmowy o dzieciach z kobietami w ciąży. Ich rozwązania o wyprawce, urządzaniu pokoju, absolutnie mnie to drażni i jest mi przykro, czuję takie ukłucie zazdrości.

    I jednocześnie NAPRAWDĘ bardzo się cieszę, jak czytam tutaj o pozytywnych testach itd :) taka rozbieżność :P jak Wy macie? Staram się naprawdę zdroworozsądkowo, ale myślę, że można się łatwo złamać.

    My staramy się teraz 14sty miesiąc. Straszny kryzys miałam jakoś wiosną tego roku, poszłam już wtedy do terapeuty, nawet zahaczyłam o psychiatrę (ale mimo polecenia trafiłam na straszne babsko).
    Ale mimo, że jest ciut lepiej to i tak nie mam ochoty w ogóle rozmawiać o dzieciach. A jak widzę, ze ktoś ze znajomych czy rodziny jest w ciąży to pęka mi serce na jakąś chwilę.
    Chociaż teraz tak naprawdę najbardziej frustruje mnie fakt, że nie mogę przystąpić do badania drożności jajowodów, bo po wyleczonej infekcji E.coli jakoś w maju, po dziś dzień, moje badanie czystości wychodzi średnio. Moja Pani Doktor mam wrażenie już straciła na mnie pomysł, wiec idę do innego lekarza na konsultacje.
    Czuje, ze po prostu stoję w miejscu. Miałam łącznie chyba 7 stymulowanych cykli, miesiąc temu naprawdę myślałam, ze się udało, owulacja z dwóch jajników, wszystko książkowo.
    A znowu przyszło rozczarowanie.

    Ale wszystkie wasze historie napawają mnie jakąś mikronadzieją, że może kiedyś i nam się uda.

    kasia lubi tę wiadomość

  • paulina9408 Koleżanka
    Postów: 58 40

    Wysłany: 6 października, 21:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Monia115 wrote:
    Beta 46,5 🥺🥺🥺 nie mogę w to uwierzyć.
    Dla mnie okres stymulacji był straszny i na tyle dołujący, ze miesiąc temu zapisałam się do psychoterapeuty a dzisiaj taka informacja.. trzymajcie za Nas kciuki
    Ale cudnie !! Trzymam kciuki za dalszy piękny przyrost ✊🤞 ja jutro testuje 15 dzień po zastrzyku.. tak się boje ... Czy coś pojderzewalas ? Jakieś objawy zauważyłaś ?

    Monia115 lubi tę wiadomość

  • Monia115 Znajoma
    Postów: 27 22

    Wysłany: 6 października, 23:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    paulina9408 wrote:
    Ale cudnie !! Trzymam kciuki za dalszy piękny przyrost ✊🤞 ja jutro testuje 15 dzień po zastrzyku.. tak się boje ... Czy coś pojderzewalas ? Jakieś objawy zauważyłaś ?

    Paulina, trzymam kciuki! Daj znać jutro 🥰
    Co do objawów: pierwszy raz nie bolą mnie piersi na duphastonie (zazwyczaj już 3 dni po owulacji miałam opuchnięte z wrażliwymi sutkami), nie nadążałam zmieniać bielizny miałam tak dużo śluzu.. tez 11-12 dni po ovitrelle strasznie źle się czułam, jakby mnie grypa łapała. I chyba jakoś tak po prostu wewnętrznie czułam, ze coś jest na rzeczy.

    paulina9408, kasia lubią tę wiadomość

  • Pinky Przyjaciółka
    Postów: 89 159

    Wysłany: 7 października, 09:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Monia115 wrote:
    Dobrze 🥹 3 tydzień nam leci 🙏🏼🙏🏼
    Monia serdeczne gratulacje! Trzymamy kciuki za piękne przyrosty 🥰

    Ja od poniedziałku do piąteku zaczynam przyjmować lamette i 19 października monitoring. Zobaczymy co dr powie

    kasia, Monia115 lubią tę wiadomość

  • Pinky Przyjaciółka
    Postów: 89 159

    Wysłany: 7 października, 09:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    paulina9408 wrote:
    Ale cudnie !! Trzymam kciuki za dalszy piękny przyrost ✊🤞 ja jutro testuje 15 dzień po zastrzyku.. tak się boje ... Czy coś pojderzewalas ? Jakieś objawy zauważyłaś ?
    Paulina czekamy na wynik🥰

  • paulina9408 Koleżanka
    Postów: 58 40

    Wysłany: 7 października, 10:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jestem załamana trochę dziś. Jeszcze nie mam wyniku ale wszystko wskazuje od rana że jednak ten okres przyjdzie.... Byłam właśnie w WC i na papierze jakby lekko kropka zabarwiona brunatna chyba się rozkręca okres po prostu... A wierzyłam do końca 😔💔 nie wiem już co źle robimy i dlaczego tak właśnie jest... Nie wiem też co jeszcze możemy zrobić..

‹‹ 296 297 298 299 300 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Cykl miesiączkowy a wygląd kobiety - wpływ na skórę i włosy

Cykl miesiączkowy i przemiany hormonalne, które w nim zachodzą mają wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Cykl miesiączkowy a wygląd - jak hormony mogą wpływać na Twoją skórę i włosy? W których fazach cyklu Twoja cera może być w lepszej kondycji, a kiedy mogą pojawiać się problemy? Hormony a trądzik - kiedy problemy z wypryskami mogą się nasilać? 

CZYTAJ WIĘCEJ

CZYTAJ WIĘCEJ

CZYTAJ WIĘCEJ