Słaba jakość komórek jajowych? To nie wyrok.

Poznaj autorski program poprawy jakości komórek dla pacjentek przed leczeniem in vitro, z niską rezerwą jajnikową i słabą odpowiedzią na stymulację hormonalną.
X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Forum W ciąży - ogólne Listopadowe Mamusie 2026 ♥️⏸️
Odpowiedz

Listopadowe Mamusie 2026 ♥️⏸️

Oceń ten wątek:
  • aniaborowka85 Debiutantka
    Postów: 6 13

    Wysłany: 11 sierpnia, 18:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    @Kleo10 bardzo mocno trzymam kciuki za spokój, wyciszenie emocji i życzę Wam dużo, dużo zdrówka 🙏☺️

    Mrowka, jak chłoniesz historie porodowe, to ja mój SN wspominam całkiem dobrze. Znieczulenia nie dostałam żadnego, ale też zapowiadało się o wiele lepiej niż wyszło w trakcie. Przyjechałam do szpitala koło 7:00 z rozwarciem 2,5 cm. Na salę porodową wchodziłam ok. 12:00, 6-7 cm rozwarcia. Było duże obłożenie porodówki, więc musiałam czekać na patologii ciąży i pamiętam, że dziewczyny bardzo mi zazdrościły że rodzę, a ja nie umiałam sobie radzić z bólem, bo podłączyli mnie do ktg i musiałam leżeć, a mnie zrywało na nogi, jak tylko przychodził skurcz.....więc odetchnęłam z ulgą, jak już weszłam na salę porodową. A szłam sobie piechotą, jeszcze mówiłam pielęgniarce, że walizkę wezmę sobie sama🤦 to chyba adrenalina działała, ale na tamten czas, pomimo skurczy czułam się ok i miałam kontrolę nad sytuacją. Balansowanie biodrami i klęk z podporem bardzo łagodziły ból skurczy. Pamiętałam wtedy jeszcze, żeby głęboko oddychać na skurczu i dotleniac dziecko..... mój moment kryzysu był koło 9-ego centymetra. Wtedy już klęczałem na ziemi....(w tym moim radzeniu sobie z bólem, schodziłam coraz niżej ziemi...brzmi dziwnie, ale pomagało). Natomiast kłopot był taki, że trzeba było zwolnić salę i położna zaczęła naciskać, że muszę mieć już pełne rozwarcie i ona nie może czekać. Najpierw przebiła mi pęcherz płodowy, potem powiedziała, że daje mi 10 minut i podłącza oksytocynę. To nie było takie wyrachowane z jej strony, choć brzmi to wrednie. Jak już leżałam po porodzie z dzieckiem to ona była tak wykończona i skołowana, że nie umiała trafić do wyjścia. Po prostu to był bardzo trudny dzień na porodówce. W każdym razie, najgorsze było to podłączenie oksytocyny. Skurcze silniejsze, ale przede wszystkim musiałam leżeć. I w tej pozycji ból był okropny. Pomagał krzyk. Ale nie jakieś darcie, po prostu wyrzucenie z siebie emocji. Wołanie..... pamiętam, że marzyłam o zejściu wreszcie z tego łóżka transformers....ale przy oksytocynie musieli kontrolować ktg i tętno dziecka .....także musiałam wytrzymać. Nie trwało to długo. A jak zaczęły się parte, to już miałam totalny luz. Położna żartowała, że natura mnie oszczędza. Skurcze były b. efektywne, opierałam ręce mocno o uda i naciskałam tłocznia brzucha ile się da i naprawdę szło fajnie, a pomiędzy skurczami było tyle przerwy, że mogłam się zrelaksować 😁 wtedy już się dla mnie poród skończył. Ani cięcie, ani szycie nic nie bolało. I w sumie od razu po porodzie i do teraz zostały ze mną dobre odczucia....mimo, że oksytocyna i przebicie pęcherza nie były konieczne jeszcze....nie wiem, może potem by się okazało, że jednak trzeba, to zostały ze mną pozytywne odczucia.
    Życzę Ci, żeby Twoja historia była jeszcze bardziej pozytywna we wspomnieniach 👍 a póki co słuchaj, chłoń i nastawiaj się dobrze, bo jedno się zawsze sprawdza: im bardziej słuchasz natury i robisz swoje, nawet dziwne ruchy, to co przyjdzie Ci do głowy i co poczujesz, że Ci pomoże (niekoniecznie wyuczone metody), tym lepiej. Natura nas jakoś prowadzi, a czego nie uda się naturą, to zespół w szpitalu dopomoże.....rzadko trafia się na takie obłożenie jak ja miałam, to był czas covidu, druga fala i styczeń, sam początek który też jest jakiś taki "pełniejszy" na porodówkach (babeczki mówiły potem, że początek stycznia to zawsze oblężenie 😉), a nie było źle 😉 Dla mnie ważne było to, że wiedziałam, że gdyby coś było nie tak- zainterweniuja. Położna biegała ciągle między salami, ale mimo to, jak tylko była oksytocyna, bardzo skrupulatnie kontrolowała tętno dziecka. I dla mnie ulgą była też wiedza, że cokolwiek będzie nie tak, cięcie zrobią w ciągu kilku minut.....

    Mrowka lubi tę wiadomość

  • Alicee98 Ekspertka
    Postów: 213 227

    Wysłany: 11 sierpnia, 19:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A czy któraś jeszcze myśli o porodzie bez znieczulenia zewnatrzoponowego?

    18.10.2025 ⏸️
    26.11.2025 💔 puste jajo
    —————
    18.02.2026 ⏸️
    16 DPO 259 🥹
    20DPO 1150
    13.03.2026 zarodek 5mm 🫛 30.03 2,44cm 24.04 6,71cm

    preg.png
  • aniaborowka85 Debiutantka
    Postów: 6 13

    Wysłany: 11 sierpnia, 19:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    @stayaway ja mam duży problem z krążeniem w ciąży i znam kłopot z puchnięciem nóg. Biorę cały czas cyclo3fort. Teraz to nie daje takiego efektu, bo też jestem już starsza i po pierwszym porodzie i ciąży to krążenie dostało popalić....ale w pierwszej ciąży przy regularnym braniu nie odczuwałam większych dolegliwości. No chyba, że 37 stopni w cieniu....😉
    Może zapytaj lekarza, to można spokojnie brać w ciąży.....i smaruję łydki i kostki takim żelem na opuchnięte nogi dla ciężarnych

    @Alicee98 ja zamierzam bez ZZO, skoro ostatnio się udało.....ale czas pokaże. Mam 40 lat 🥺🥺🥺

    stayaway lubi tę wiadomość

  • Alicee98 Ekspertka
    Postów: 213 227

    Wysłany: 11 sierpnia, 19:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja bym chciała właśnie bez ZZO. Oczywiście nie chce z siebie robić twardzielki dla zasady i się męczyć dodatkowo. Chodzi o to, że ja po prostu bardzo źle je znoszę.
    Tak naprawdę tydzień po mam wyjęty z życia. Wymioty i taki ból głowy, że nie jestem w stanie wstać z łóżka. Jeść też nie mogę. Miałam 3 razy i za każdym razem był dramat.
    Dlatego wolałabym już bardziej się męczyć przy porodzie niż potem męczyć się przez tydzień i dodatkowo być nieobecna dla maluszka… Ale wiadomo czas pokaże czy w trakcie nie zmienię zdania 🫠

    Mrowka lubi tę wiadomość

    18.10.2025 ⏸️
    26.11.2025 💔 puste jajo
    —————
    18.02.2026 ⏸️
    16 DPO 259 🥹
    20DPO 1150
    13.03.2026 zarodek 5mm 🫛 30.03 2,44cm 24.04 6,71cm

    preg.png
  • Biochemiczka Autorytet
    Postów: 931 2264

    Wysłany: 11 sierpnia, 20:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Przepraszam Mrówko 😅 ale to było jedyne skojarzenie jakie mi przyszło do głowy. Jeżeli chcesz historie to mogę podzielić się moją.
    To wszystko pamiętam jak przez mgłę więc mogę mylić jakieś fakty czy godziny, ale jednego jestem pewna - nigdy w życiu nie zgodzę się na indukcję. Moja indukcja skończyła się cesarką.
    Od 38tc mówili mi że zaraz urodzę. Miałam 1-2cm rozwarcia, skróconą szyjkę itp ostatnią wizytę u gin miałam w 40tc i wystawiła mi skierowanie do szpitala na indukcję i powiedziała że mam się stawić po tygodniu, w 41 tc. Cały czas sie dobrze czułam (tylko psychika mi siadała z każdą kolejną godziną ciąży która mijała) - przepływy miałam dobre, łożysko w dobrym stanie, więc po tym tygodniu pojechałam do szpitala na ktg i tam po badaniu ustaliłam, że mogę jeszcze się wstrzymać z indukcja kilka dni. Żeby spróbować żeby samo ruszyło. Ale nie ruszyło. W niedzielę po południu stawiłam się w szpitalu (byłam wtedy 41+3). Miałam rozwarcie na 3cm i zero akcji skurczowej. Rano w pon założyli mi balonik - bolało od początku, pielęgniarki mówiły że to normalne na początku ale ten ból nie przechodził, tylko był co raz mocniejszy. Szukałam w internecie informacji na ten temat i nikt nie pisał o takich odczuciach z balonikiem jakie ja miałam - wszyscy pisali że boli chwilę na początku a potem w sumie już nie. Pielęgniarki dalej utrzymywały, że zaraz przejdzie i mam czekać. Próbowałam się ruszać, na piłce, spacery itp ale od ok 15/16 już tylko siedziałam zgięta w pół z bólu i płakałam. W takiej pozycji znalazł mnie mój mąż po pracy, próbował interweniować żeby ktoś mi pomógł ale pielęgniarki stwierdziły, że teraz to już trzeba czekać na obchód wieczorny. Za 4h… mąż jeszcze trochę został ale powiedziałam koło 18 żeby wrócił do domu zjeść i odpocząć bo jak się okaże że jednak ruszyło to będzie głodny i wykończony to średnio w czymkolwiek pomoże. Po 19 jakoś może 20 lekarz w końcu mnie przyjął, zbadał i powiedział że balonik dawno wypadł (dalej mnie bardzo bolało) i że mam 6 cm rozwarcia i jedziemy na porodówkę. Po 21 przyjechał mąż a ja się przeniosłam do sali porodowej. Po tej informacji miałam trochę uderzenia adrenaliny, że to w końcu to, że dam rade, ze to moja chwila prawdy. Pierwsze 30-60 min było nawet „mile” - różne metody uśmierzania bólu - aromaterapia, muzyka, piłka, tens, pozycje wertykalne, masowanie przez męża. Poprosiłam o wlanie wody do wanny, tam faktycznie się „zrelaksowałam” z 20 min. Potem było badanie - 7cm- naciągane 8cm rozwarcia. Coś ruszyło, ale dalej nie było skurczy, które by się pisały na ktg - mimo że mnie bolało. Po jakimś czasie zapachy i muzyka zaczęły mnie denerwować. Dostalam gaz i go wdychałam na skurczach - ale też nic nie dawał. Kilka pierwszych wdechów było zabawne, ale jak nie przynosiło to uśmierzenia bólu to tylko zaczęło mnie wszystko irytować. Po kolejnej godzinie słuchania że nie mam skurczy mimo że cierpię, okazało się że rozwarcie nie ruszyło i lekarz zaproponował przebicie pęcherza. Zgodziłam się, bo było bardzo późno, byłam zmęczona i nie widziałam innego wyjścia na tym etapie. Akcja była zbyt rozkręcona żeby się wycofać - trzeba było to skończyć. No i wyleciały zielone wody. Od tego momentu zegar zaczął tykać. W przypadku zielonych wód powinnaś urodzić w 4h. Przebicie nie pomogło z rozwarciem ani skurczami. Nie mogłam już iść do wanny ani pod prysznic a to było jedyne co pomagało na ból. Byłam właściwie non stop pod ktg i mogłam się przerzucać z boku na bok bo na piłce oczywiście źle łapało odczyt. Doszła oksytocyna żeby pomóc na te skurcze których nie było. I wtedy zaczęła się gehenna. Skurcze co 30 sekund - dalej nie pisały się na ktg i cały czas słyszałam, że to nie skurcze. Ja leżałam, krzyczałam z bólu i płakałam- stąd porównanie do rażenia prądu bo to był jeden ciągły ból, skurcz trwa 28 sekund, 2 s przerwy i znowu to samo. Widziałam jak mąż siedzi załamany nie wiedząc już jak mi pomóc. Pamiętam jak mi go było żal, że musi to widzieć. Po jakimś czasie pod oksy lekarz przyszedł mnie zbadać. Rozwarcie dalej nie ruszyło, skurcze dalej byle jakie. Jest ok północy - mówi że nie chce mnie dalej męczyć bo zgodnie z protokołem mam jeszcze te 2h na urodzenie ale proponuję cc. Ja się zgodziłam od razu - mąż mając w pamięci mój plan porodu upewnił się że wiem na co się godzę (chciałam go zabić w tym momencie). Podpisałam papiery, poszli szykować salę i antybiotyk dla mnie. I kuźwa zapomnieli odpiąć oksytocynę, więc mnie dalej nawalało. Dopiero jak przyszli z antybiotykiem to się zorientowali że o czym zapomnieli… ☠️ na sali oczywiście anestezjolog gbur - krzyczy, że mam się nie ruszać a mną telepie na prawo i lewo z bólu i z adrenaliny. Ale udało mi się zebrać w sobie i się wbił ze znieczuleniem. Najlepsza minuta mojego życia, jak ten ból odszedł w końcu. Na stole w kilka minut wyciągnęli małego - przyłożyli do policzka a moje pierwsze pytanie to było czy ma włosy 🤣 potem dali go na ważenie itp - niestety był opity wodami płodowymi i początkowo miał 7 w skali ale w 2 czy 5 minucie już nadrobił do 10. Potem go znowu przynieśli do mnie - owiniętego w jakąś pieluszkę i w czapeczce. Moje drugie pytanie było - czy ma włosy 🤣 nie wiem czemu to mi się wydawało najważniejsze. Młody poszedł do ojca na kangurowanie a mnie czekała godzinę leżenia na zimnym stole aż mnie zszyją. Miałam już fantastyczny humor, więc zaczęłam sobie nucić i śpiewać a lekarze razem ze mną 🤣 Gadałam z nimi, która powłoka jest zszywana aktualnie, w głowie mam słowa mojej kuzynki - tylko nie patrz w lampę nad stołem operacyjnym - ale spojrzałam parę razy i widziałam kiedy zbliżamy się do końca. Potem w sumie film mi się urywa i budzę się na sali pooperacyjnej. Męża wpuścili tylko na 5 minut. Poprosiłam go o wyjęcie z teczki wskazówek od urofizjo co mam robić po cc - boże jestem sobie tak wdzięczna, że miałam to przygotowane na wierzchu. Dostałam młodego do piersi. Oczywiście się nie przystawił, bo sam był wykończony i wolał dalej zygać wodami niż pić mleko. Powoli odzyskiwałam czucie i badałam bliznę. Po 6h pionizacja i przewiezienie na położnictwo. Na szczęście tam miałam ogromne wsparcie w opiece. Nie wiem w sumie jak długo ja nie spałam. Bo na patologii wcześniej też mnie co chwilę wybudzali na badania czy ktg.

    Mrowka lubi tę wiadomość

    12/2022 42tc (cc) 🩵
    02/2025 6tc 💔
    08/2025 8tc 💔
    02/2026 10dpo ⏸️, 12dpo beta 37.6, 14dpo beta 132.0, 16dpo beta 341.0, 23dpo beta 5944, 30dpo beta 30715
    11.03 0.64cm🐞 + ❤️
    16.03 1.30cm 🐝
    26.03 2.36cm 🐌
    09.04 4.47cm 🦋
    22.04 6.74cm 🩵
    30.04 8.40cm 🐥
    11.05 130g 🦔
    25.05 254g 🐿️
    08.06 311g 🩵
    24.06 446g 🐇
    06.07 685g 🩵
    29.07 994g 🐨
    ❗️ cross-match 36,6%
    ⚠️homocysteina, MTHFR (A1298) homo, PAI-1 hetero, KIR Bx (brak 2DS3), HLA-C1

    preg.png
  • KASIEEK Autorytet
    Postów: 517 856

    Wysłany: 11 sierpnia, 20:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    @Biochemiczka - właśnie taki scenariusz porodu jak Twój byl powodem dla którego zdecydowałam sie na cc. Lekarz przy badaniu wprost powiedzial, ze jak przyjade za tydzień na indukcje z tak uformowana i zamknięta szyjka to i tak mój poród zakończy sie cc. Mają to 10 min i wyobrażając sobie paręnaście h męczarni a na końcu i tak cc - wybrałam cięcie. Moja mama miała okropne porody po 20h i rozwarcie na max 8 cm i kazali jej tak rodzic wiec mozliwe, ze ze mną byłoby podobnie. Dlatego nie ma sie co nastawiać. Wszystko dobre co sie dobrze kończy ;)

    21.03 - ⏸️
    24.03 - mamy ❤️

    preg.png

    event.png
  • Biochemiczka Autorytet
    Postów: 931 2264

    Wysłany: 11 sierpnia, 22:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A ja się dalej zastanawiam na vbac 🤣 to jest masochizm… zresztą mój poród to pikuś. Przyjaciółka po 10 h rodzenia na krześle w poczekalni na izbie - bo nie ma miejsca - doszła w męczarniach do 10 cm - kazali jej przeć 2.5h i dopiero wtedy wysłali na cc. Więc przeżyła oba porody od a do z. Moje dziecko w ogóle nie zeszło w kanał, u niej się źle wstawiła - na tyle źle że trzeba było ciąć a nie wyciągnąć próżnociągiem. Historie z proznociagiem też mam od znajomej i po jej opowieści cieszyłam się, że u mnie skończyło się cc. Z plusów drugie dziecko urodziła w godzinę, ledwo do szpitala dojechała.

    12/2022 42tc (cc) 🩵
    02/2025 6tc 💔
    08/2025 8tc 💔
    02/2026 10dpo ⏸️, 12dpo beta 37.6, 14dpo beta 132.0, 16dpo beta 341.0, 23dpo beta 5944, 30dpo beta 30715
    11.03 0.64cm🐞 + ❤️
    16.03 1.30cm 🐝
    26.03 2.36cm 🐌
    09.04 4.47cm 🦋
    22.04 6.74cm 🩵
    30.04 8.40cm 🐥
    11.05 130g 🦔
    25.05 254g 🐿️
    08.06 311g 🩵
    24.06 446g 🐇
    06.07 685g 🩵
    29.07 994g 🐨
    ❗️ cross-match 36,6%
    ⚠️homocysteina, MTHFR (A1298) homo, PAI-1 hetero, KIR Bx (brak 2DS3), HLA-C1

    preg.png
  • Wyobraźnia87 Autorytet
    Postów: 1028 1639

    Wysłany: Dzisiaj, 10:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja mojego porodu też nie najlepiej wspominam 🫣 wody odeszły mi ok godziny 8 rano i to dosłownie lało się ze mnie. Poszłam na nogach do szpitala bo uznałam że ostatni spacer przed porodem dobrze mi zrobi 😉 miałam jakieś 20 min więc spoko. Ok 9 mnie przyjęli, zbadała mnie moja lekarka prowadząca ciążę która akurat miała dyżur i powiedziała że jest 0,5 cm rozwarcia i nie urodzę naturalnie, ale ordynator się uparł, że urodzę 😒 podłączyli mnie do ktg i podawali oksytocynę i tak „ wesoło „ sobie męczyłam się z bólami do 22, siedząc na niewygodnym krześle i marząc żeby to się skończyło.Skurcze były już bardzo częste a rozwarcia brak. Po 22 zdecydowano o CC bo dziecku groziło niedotlenienie. Anestezjolog nie mógł się wkłuć w kręgosłup bo czasu pomiędzy skurczami było mało, ale się udało. Teraz od razu dostałam propozycję CC.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 13:17

    Mrowka lubi tę wiadomość

    starania od 2024 r

    08.2025 I procedura IVF świeży transfer blastki 4.2.3
    5dpt II
    6dpt beta 21,1
    8dpt beta 71,3
    11 dpt beta 200,1
    18 dpt beta 2646,1
    27 dpt beta 25904
    7+5 💔

    01.2026 kolejna procedura

    03.2026 transfer ❄ 4.1.2
    5dpt II
    8dpt beta 116,7
    10 dpt beta 237,8
    16 dpt beta 2551.1
    27 dpt beta 56747 mamy ♥️ preg.png
  • KlaudiaŁ Przyjaciółka
    Postów: 64 192

    Wysłany: Dzisiaj, 11:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witajcie, jesteśmy po ! Dziś w 26+3 młody waży 1100g 🫠 jest w prawie 90 centylu. Wszystko jest okej, profil twarzy ma jak córka w życiu prenatalnym więc pewnie będą podobni. Jest jeszcze wcześnie na takie decyzje, ale jak będzie tak przybierał to o vbac mogę zapomnieć, tym bardziej że poprzedni poród był bez postępu. Następną wizytę mamy 9 września i doktor zrobi trzecie prenatalne wtedy. Szyjka długa, blizna trzyma. Młody ułożony pośladkowo póki co 🫠

    Beezi, KASIEEK lubią tę wiadomość

  • Szop Przyjaciółka
    Postów: 77 110

    Wysłany: Dzisiaj, 11:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Alicee98 wrote:
    A czy któraś jeszcze myśli o porodzie bez znieczulenia zewnatrzoponowego?
    Ja. U mnie strach wywołuje brak czucia i kontroli. Chcę czuć wszystko aby mieć poczucie, że wszystko kontroluję. To będzie czwarty poród bez znieczulenia. Z tego powodu boję się też zawsze cesarki.

    Kleo, u mnie po wypadku samochodowym pomogło od razu wejście za kierownicę... To straszne co ci się przytrafiło. Ale to tylko zbieg okoliczności. Bardzo pechowy. Statystycznie właśnie tobie teraz nic nie grozi, bo już zaliczyłaś pecha. Zacznij jeździć z mężem obok, aby mieć mentalne wsparcie. Rozjeździsz ten strach i wrócisz do normy. Żebyś potem nie bała się jeździć z maluszkiem. Musisz uwierzyć, że to było i minęło. Nie wynikało z Twojego błędu. Pokonaj to od razu 💚

  • Mrowka Ekspertka
    Postów: 139 115

    Wysłany: Dzisiaj, 14:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    @ralejka właśnie wszędzie słyszę o intuicji, powinnysmy jej zaufać. Jesteś odważna ze zasugerowałaś 1 dzień przerwy. Dziękuję za podzielenie się doświadczeniem

    @aniaborowka85 rozbawiłaś mnie ta adrenalina :) że ona jest w stanie zrobić z nas takie twardzielki. Ale ten pośpiech w rodzeniu to współczuję.. rozumiem że mało miejsca mało personelu dużo rodzących kolejka.. ehh ale stres w niczym nie pomaga.
    A propo krzyku to położna poradziła mi niskie tony. Także zapamiętam :) A pozycje- właśnie tak czytam i słucham Was to jakieś niesamowite, że wy same wiedziałyście jak się ułożyć/polozyc/ukleknac.. natura podpowiada.

    @alicee98 ja chciałam, oglądając influencerki pięknie wyglądające i rodzące z uśmiechem. Ale jednak szkoła rodzenia mi wybiła to z głowy/ mam na myśli, że dowiedziałam się dużo ważnych za i przeciw. Więc spróbuję naturalnie jeśli będę miała taką szansę. Tak jak @szop chyba wolę kontrolę nad soba. No mogę tak teraz odważnie mówić bo nie wiem jak to jest, ale w planie tak sobie napisze.

    @biochemiczka no właśnie.. i kurczę położna ze szkoły rodzenia mi mówi że najprawdopodobniej zaproponują mi w szpitalu indukcję… nie wiem czy mogę tu jakoś się przed tym bronić. Jeszcze nie znam personelu, bo zmieniam miejsce zamieszkania. Zobaczę we wrześniu. Dziękuję za Twoją historię, naprawdę jestem wdzieczna, duzo mi to daje. :) nie przygotuję głowy na wszystkie sytuacje, ale chociaż dużo mi uświadamiacie. A ten mąż Twój biedny.. mój biedak będzie chyba częściej mdlał niż pomagał :)
    I wskazówki co do cc!! Patrz sama muszę mojej urofizjo teraz zapytać.

    aniaborowka85, Biochemiczka lubią tę wiadomość

    AMH 0,27 🙋🏻‍♀️35 👦🏻 40

    I IVF 💉
    I Transfer 22.11.25 💔
    II Transfer 22.12.25 💔

    II IVF 💉
    I transfer 18.02.26 4.1.1 i 4.1.2
    7dpt beta 54 ⏸️🙏🏻
    8dpt 102
    10dpt 346
    17dpt 5272 USG dwa pecherzyki
    24dpt 27836 USG jeden zarodek się wchłonął 💔
    28dpt USG 💙 drugi uchowany zarodek z serduszkiem
    29dpt 58348 💙 130/min
    9tc+2 💙179/min 2.59cm
    13tc+5 💙 168/min 7.21cm
    15tc NIFTY zdrowy chłopiec 💙
    21tc 360g 💙 ruchliwy 🕺🏼

    preg.png
  • Rocky Autorytet
    Postów: 380 1317

    Wysłany: Dzisiaj, 15:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    To i ja się podzielę swoją historią porodową. U mnie zaczęło się samo, na kilka dni przed terminem. Rano poczułam pierwsze skurcze, ale jeszcze delikatnie. Poszliśmy z mężem na 2 km spacer, zjedliśmy obiad i ok 15 pojechaliśmy do szpitala. Tam było KTG i po badaniu odesłali mnie do domu, żebym mogła na spokojnie wziąć prysznic i zjeść kolację. Wróciliśmy po 19. Znów KTG i badanie - było 1 cm rozwarcia.
    Na salę porodową trafiłam po 21 i tam filmowo odeszły mi wody ;) skurcze były już regularne i dość silne, dostałam gaz, który trochę pomógł. W międzyczasie poprosiłam o znieczulenie, ale o 23 było już pełne rozwarcie. I tu zaczęły się schody, bo córka nie chciała się wstawić prawidłowo w kanał rodny i zaczęło spadać jej tętno. Padła decyzja o CC.
    I tu już było nerwowo. Nie było czasu na wkłucie, więc miałam CC w pełnej narkozie. Córka urodziła się 9 minut po przywiezieniu mnie na salę operacyjną. Mąż ja dostał do kangurowania, jak się obudziłam to siedział z nią obok mojego łóżka 🥰
    Kiepskie porodowe kombo mi się wylosowało, bo poród SN do pełnego rozwarcia zakończony CC pod narkozą, ale cóż, życie pisze różne scenariusze. Teraz mimo wszystko chciałabym spróbować vbac.

    👩🏻 39l. 🧔🏻 45l.

    01.2025 🩷👧

    07.03 ⏸️
    01.04 ❤️ (7+1)
    23.04 🍓3 cm (10+2)
    It’s a Boy! 💙
    11.05 6.2 cm (12+6)
    06.07 420g (20+6)

    preg.png
‹‹ 180 181 182 183 184
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zapisz się na newsletter:

Zainteresują Cię również:

💔 Jak przetrwać Święta, gdy Twoje ramiona są puste? Poradnik dla par starających się o dziecko

Święta Bożego Narodzenia. Magiczny czas, pełen ciepła, rodzinnych spotkań i... presji. Dla par, które od dawna marzą o dziecku, grudzień potrafi być emocjonalnym rollercoasterem. Wzruszenie miesza się z frustracją, poczuciem niesprawiedliwości i bólem, a każda reklama czy uśmiechnięte dziecko przy stole tylko uwypukla to, czego w ciągu roku udaje się jakoś nie dostrzegać.

CZYTAJ WIĘCEJ

10 ważnych rzeczy dotyczących Twoich piersi, które warto wiedzieć

Piersi - symbol kobiecości, płodności i namiętności. Mężczyźni je uwielbiają, a kobiety często zbyt surowo je oceniają. Przeczytaj jak dbać o piersi, co wynaleźli ostatnio polscy naukowcy, jakie objawy powinny Cię zaniepokoić i w jaki sposób piersi mogą wesprzeć Twoje starania o ciążę.   

CZYTAJ WIĘCEJ

Dieta Płodności w OvuFriend - jak otrzymać spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności?

Brak śluzu płodnego, endometrioza, nieregularne cykle, a może PCOS? Dieta Płodności w OvuFriend to spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności dopasowane idealnie do Ciebie i Twoich dolegliwości! Sprawdź instrukcję krok po kroku, jak otrzymać Dietę Płodności i zwiększyć szanse na zajście w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ