🌱🌸 MAJ 2026 🌸🌱
-
WIADOMOŚĆ
-
Jeśli chodzi o L4 to jeśli jest chodzące to teoretycznie też nie można wyjeżdżać, można wyjść np. na spacer itp. W praktyce jak się człowiek nie chwali to raczej tego nie będą sprawdzać. Może Cię przecież nie być w domu. Nawet na leżącym (bo ja takie mam z jakiegoś powodu 🤷♀️) można wyjść np. do lekarza czy na badania.
Ja raczej nie ryzykuje, na spacer pójdę czy na jakieś wyjście w ciągu dnia, ale dłuższe wyjazdy odpuściłam. Ogólnie to u mnie małe podstawy do kontroli bo poszłam na L4 miesiąc temu, pracuję w tej firmie prawie 3 lata, a ogólnie już długo na UOP. Ale i tak się cykam 😅
Co do planu porodu to u mnie w szpitalu powiedziała położna, że na tyle ile się da starają się respektować, dopóki wszystko jest dobrze. Ale sytuacje są różne, tak jak właśnie przy vacum raczej muszą naciąć krocze.
Miałam dzisiaj sesję brzuskową, w sumie fajne przeżycie, teraz tylko czekać na efekty ☺️
Natt99 lubi tę wiadomość
-
Tak jest. U mnie w jednym ze szpitali bardzo dokładnie tłumaczyła jak starają się chronić krocze, a w jakich sytuacjach to nacięcie zrobią. Najważniejsza dobra współpraca położna-położnica, jak przy skurczu partym położna widzi mocne napięcie to stopuje rodzącą przed parciem do następnego skurczu albo prosi przeć jakoś inaczej, a w międzyczasie masuje jakoś to krocze by na następne parcie czy skurcz się uelastyczniało. Jak te sposoby nie działają albo nie ma współpracy z rodzącą i widać, że zapowiada się pęknięcie, to wtedy wolą naciąć by to było kontrolowane. Choć środowisko fizjo-uro twierdzi, że dla gojenia późniejszego znacznie lepsze jest fizjologiczne pęknięcie niż równe przecięcie tkanek (oczywiście zależy którego stopnia). Ale personelowi medycznemu na porodówce łatwiej szyć proste nacięcie niż nieregularne pęknięcie. Do szycia wszędzie w szpitalach, które odwiedzałam znieczulają krocze, znieczulenie podobne jak u stomatologa przed wierceniem zęba.Acmvj wrote:Możesz tak zaznaczyć w planie a i tak natną, jak będzie potrzeba. Chociaż szpitale, którym zależy na rankingach naprawdę unikają tego. Myślę, że w Polsce problem z takimi rutynowymi nacięciami głównie jest w regionach, gdzie nie ma konkurencji. Ewentualnie w małych szpitalach o niskim stopniu referencyjności.👩 35
Diagnoza: niepłodność żeńska
❌ oba jajowody niedrożne
➡️ zabieg radiologiczny i lipiodol - udane udrożnienie
~~~~~~~~~~~~
👨 37
Diagnoza: niepłodność męska
❌ teratozoospermia (0%) i fragmentacja DNA (39%)
➡️ roczna dieta i suplementacja - poprawa parametrów
~~~~~~~~~~~~
08.2025 - ciąża naturalna😊 czekamy na córeczkę🩷

-
Bezimienna wrote:Strasznie niefajne podejście… ale podejrzewam, że tak jak Acmvj mówi - w Polsce zdarzają się takie sytuacje, tam gdzie nie ma konkurencji….
jakies 2-3 miesiace temu rozmawialam z taka wloszka, co ma meza polaka i rodzila w szpitalu publicznym w Warszawie, nie wiem dokladnie ktorym. Mowila ze ogolnie bylo OK i pozowlili jej urodzic na kolanach, bol znosny, ale nacieli jej krocze zeby przyspieszyc, bo bylo bardzo wiele kobiet rodzacych w tym samym czasie.
ja to aktualnie sie zastanawiam co zrobic, zeby byc w domu jak najdluzej, zeby to rozwarcie postapilo w nturalnych warunkach. Widze ze jak kobiety jada z 1-2 cm rozwarcia to spedzaja duzo czasu w szpitalu, stres powoduje zatrzymanie akcji ( no bo stres, swiatlo, sam efekt " lekarskiego ubrania") i rozwarcie potrafi stanac na kilka godzin i wtedy zaczyna sie kaskada interwencji - daja balonik czy oksytocyne. Ta druga powoduje zbyt silne, nienaturalne skurcze ktore sa o wiele bardziej bolesne niz te normalne. Wtedy kobieta prosi o znieczulenie - czym wiekszy stres, to wiekszy bol bo zaciska miesnie. I czasami wyczerpana konczy cesarka.
relacje z porodow, gdzie kobieta spedza w domu jakn ajdluzej czasu w pierwszej fazie, nawet te 5-10 godzin u niektorych i jedzie do szpitala z rozwarciem np. 6 cm sa o wiele lepsze. Bo porod jest na tyle rozkrecony, ze nawet szpitalny stres nie zatrzyma akcji ( chociaz wiadomo zdarzaja sie rozne przypadki).
ja tylko boje sie ze wpadne w panike i przy pierwszych skurczach pojade odrazu do szpitala...
rozmawaialm jakis czas temu z inna znajoma to pierwsze skurcze zaczely jej sie gdzies o 6 rano. Mowi ze polozyla sie jeszcze na 2 godziny spac. Potem wstala zdjadla sniadanie, cos tam porobila w domu, spakowala walizke, odpoczywala duzo. Potem zjadla obiad, polozyla sie na drzemke, wziela prysznic i do szpitala pojechala dopiero kolo 18:00 kiedy skurcze juz byly tak czeste ze nie mogla rozmawaic. Urodzila w 2 h. Tez bym tak chciala, ale nie wiem czy tyle wytrzymam i nie spanikuje..
Lavariavel lubi tę wiadomość
✨ 32 lata 🎀 | On 34 – wyniki OK 🦸♂️✨
🌿 Hashimoto
💛 czas starań - 12 miesiecy
💊 Leczenie & suplementy
• 🦋 Euthyrox (T4) 75 mcg
• 📉 Dostinex – prolaktyna z 23 ➝ 11 ng/mL w 1 miesiąc
• ☀️ Witamina D, 💉 B12 (z 250 ➝ w górę)
• 🧠 DHEA, NAC, ubichinol, melatonina – na owulację 🌸
• 💊 Acard 100 mg w II fazie + Encorton 5 mg
✅ Badania & wyniki
Profil antyfosfolipidowy – OK
Trombofilia – wykluczona (PAI hetero)
AMH – 2.9 🌟
Helicobacter & pasożyty – brak 🚫
MUCHA & cytologia – prawidłowe 🧫💖
Ferrytyna - 90 ng/mL
CA 125 - negatywny
🔄
Jajowody – drożne ✅
29.09.2025 - pierwsze USG 6 mm + ❤️
15.10 - drugie USG 2.23 ❤️
Czekamy na dziewczynkę 🥹

-
Ja myślę, że ja też spanikuję. Choć na szkołę rodzenia położne tłumaczyły, że w ogóle w przypadku pierwszego porodu niby nie trzeba się spieszyć ale wiadomo, że sytuacja dla nas jest nowa i zależy nam na zdrowiu maluszka a szpital kojarzy się z pomocą.. tam, gdzie ja będę rodzić to z opinii koleżanek wiem, że jak jedna miała tylko 2 cm rozwarcia to kazali wrócić do domu i przeczekać to i zgłosić się później. Tylko u mnie jest tak, że mam naprawdę z 10 min do szpitala więc dlatego odsyłają do domu.Ssilvia wrote:jakies 2-3 miesiace temu rozmawialam z taka wloszka, co ma meza polaka i rodzila w szpitalu publicznym w Warszawie, nie wiem dokladnie ktorym. Mowila ze ogolnie bylo OK i pozowlili jej urodzic na kolanach, bol znosny, ale nacieli jej krocze zeby przyspieszyc, bo bylo bardzo wiele kobiet rodzacych w tym samym czasie.
ja to aktualnie sie zastanawiam co zrobic, zeby byc w domu jak najdluzej, zeby to rozwarcie postapilo w nturalnych warunkach. Widze ze jak kobiety jada z 1-2 cm rozwarcia to spedzaja duzo czasu w szpitalu, stres powoduje zatrzymanie akcji ( no bo stres, swiatlo, sam efekt " lekarskiego ubrania") i rozwarcie potrafi stanac na kilka godzin i wtedy zaczyna sie kaskada interwencji - daja balonik czy oksytocyne. Ta druga powoduje zbyt silne, nienaturalne skurcze ktore sa o wiele bardziej bolesne niz te normalne. Wtedy kobieta prosi o znieczulenie - czym wiekszy stres, to wiekszy bol bo zaciska miesnie. I czasami wyczerpana konczy cesarka.
relacje z porodow, gdzie kobieta spedza w domu jakn ajdluzej czasu w pierwszej fazie, nawet te 5-10 godzin u niektorych i jedzie do szpitala z rozwarciem np. 6 cm sa o wiele lepsze. Bo porod jest na tyle rozkrecony, ze nawet szpitalny stres nie zatrzyma akcji ( chociaz wiadomo zdarzaja sie rozne przypadki).
ja tylko boje sie ze wpadne w panike i przy pierwszych skurczach pojade odrazu do szpitala...
rozmawaialm jakis czas temu z inna znajoma to pierwsze skurcze zaczely jej sie gdzies o 6 rano. Mowi ze polozyla sie jeszcze na 2 godziny spac. Potem wstala zdjadla sniadanie, cos tam porobila w domu, spakowala walizke, odpoczywala duzo. Potem zjadla obiad, polozyla sie na drzemke, wziela prysznic i do szpitala pojechala dopiero kolo 18:00 kiedy skurcze juz byly tak czeste ze nie mogla rozmawaic. Urodzila w 2 h. Tez bym tak chciala, ale nie wiem czy tyle wytrzymam i nie spanikuje..
Ssilvia lubi tę wiadomość
05.09. Pozytywny test 👶🏼
16.09. Pęcherzyk ciążowy
30.09. Zarodek 🥹❤️
06.10. 19mm crl
14.10. 2,25 cm crl
31.10. 5,7 cm crl - I prenatalne ❤️
12.11. 7,12 cm crl 🥰 II trymestr
15.12. Będę mamą dziewczynki 🥹👧🏼
30.12. - II prenatalne - 345 gram zdrowej córci 🩷
7.01. - 411 gram 🥰
02.02. - 806 gram 👧🏼
25.02. - 1260 gram 🫶🏼
03.03. - III prenatalne - 1504 gram zdrowej dziewczynki 🩷

-
Co do kontroli na L4 kobiet w ciąży - to pojeb**. Narzekają na słaby przyrost, że mało kobiet decyduje się na powiększenie rodziny, ale co dostajemy od państwa? Strach. Ja myślałam że popadłam w algorytm ciążowy na Internecie, ale jak zaczęłam słuchać w wiadomościach co się odwala - to na prawdę się nie dziwię, że coraz gorzej podjąć dezycję o zostaniu rodzicem.
1. Kontrole L4
2. Wojna
3. Zamykanie oddziałów
4. Porody na izbie przyjęć
5. Nagłaśnianie śmierci kobiet
6. Mleka modyfikowane - felery
7. Szczepienia
8. Aborcje
I pewnie czegoś jeszcze nie wymieniłam.. i to nie są sprawy które się wyświetlają przez algorytm, tylko które realnie teraz są nagłaśniane.
Gdzie wsparcie walki z niepłodnością? Te wyprawki też powinniśmy mieć zapewnione a nie się stresować czy srajtaśmę mamy spakowaną, bo w kibelku jej nie będzie 🤯 możliwość decydowania o sposobie porodu, o znieczuleniu nie wspomnę - serio trzeba się o to prosić w tych czasach? Drogie i kosztowne wizyty u lekarzy, bo na NFZ ciężko..
dopiero oczy się otwierają.. gdyby nie pieniądze, to pewnie bym tu nie była na tej grupie w ciąży.. leczenie swoje kosztowało i nadal kosztuje.. a posiadanie dziecka i stworzenie warunków żeby go mieć - też do tanich nie należy.. dlatego uważam, że jeśli ktoś nie wpadnie, to na prawdę w większości przypadków bardzo świadomie i przemyślanie podchodzi do decyzji starań o potomka.
Ssilvia, Agat99, Sosenka93, Lavariavel, IT_Girl, Natt99 lubią tę wiadomość
1 cykl na leku Clostilbegyt i od razu niespodzianka 🥹
⏸️ 23.08.25
1 kontrola 17.09 ✅ 0,87cm szczęścia i bijące ❤️
2 kontrola 06.10 ✅ Mini Człowieczek ma 3,58cm ❤️
Prenatalne 27.10 idealne USG , złe wyniki z krwi z PAPPY
12.11 wyniki z NIPT - niskie ryzyka ❤️ i dziewczynka na pokładzie 🩷
3 kontrola 14.11 ✅ i 11,5cm 🩷 szczęścia 😊
17.12 II prenatalne ( 475g ) 🩷 20+1
22.01 900g 🩷 25+3
12.02 1300g 🩷 28+3
05.03 2100g 🩷 31+3

-
Lila777 masz rację. Jak w tym kraju może być normalnie ? Kontrole kobiet w ciazy to jest chore, nawet jesli poszła na L4 od razu, bez powodu to co to zmienia ? Ile taka kobieta takich dzieci urodzi i ile razy tak zrobi ? A inne L4 moze byc naduzywane o wiele wiecej bo teraz na wszystko można dostać bez powodu. Porodowki zamkniete, to dodatkowy stres dla kogos kto do szpitala ma daleko. No i najwazniejsze pieniadze - bez nich czasem nie da sie nawet wyleczyć roznych dolegliwosci utrudniajacych starania. Dlaczego kiedys rodziny były wielodzietne ? Ano dlatego ze z 1 pensji ojca mozna było utrzymać całą rodzinę a teraz ? Kobieta juz w trakcie ciazy mysli jak to poukladac zeby wrocic do pracy i zarabiac
Lavariavel, Lila777, Natt99 lubią tę wiadomość
-
Ja wbije trochę kij w mrowisko, apropo zamykania porodowek.Lila777 wrote:Co do kontroli na L4 kobiet w ciąży - to pojeb**. Narzekają na słaby przyrost, że mało kobiet decyduje się na powiększenie rodziny, ale co dostajemy od państwa? Strach. Ja myślałam że popadłam w algorytm ciążowy na Internecie, ale jak zaczęłam słuchać w wiadomościach co się odwala - to na prawdę się nie dziwię, że coraz gorzej podjąć dezycję o zostaniu rodzicem.
1. Kontrole L4
2. Wojna
3. Zamykanie oddziałów
4. Porody na izbie przyjęć
5. Nagłaśnianie śmierci kobiet
6. Mleka modyfikowane - felery
7. Szczepienia
8. Aborcje
I pewnie czegoś jeszcze nie wymieniłam.. i to nie są sprawy które się wyświetlają przez algorytm, tylko które realnie teraz są nagłaśniane.
Gdzie wsparcie walki z niepłodnością? Te wyprawki też powinniśmy mieć zapewnione a nie się stresować czy srajtaśmę mamy spakowaną, bo w kibelku jej nie będzie 🤯 możliwość decydowania o sposobie porodu, o znieczuleniu nie wspomnę - serio trzeba się o to prosić w tych czasach? Drogie i kosztowne wizyty u lekarzy, bo na NFZ ciężko..
dopiero oczy się otwierają.. gdyby nie pieniądze, to pewnie bym tu nie była na tej grupie w ciąży.. leczenie swoje kosztowało i nadal kosztuje.. a posiadanie dziecka i stworzenie warunków żeby go mieć - też do tanich nie należy.. dlatego uważam, że jeśli ktoś nie wpadnie, to na prawdę w większości przypadków bardzo świadomie i przemyślanie podchodzi do decyzji starań o potomka.
Też mnie na początku to bardzo oburzało, ale trafiłam na wywiad z położną, która zabrała głos w tej sprawie. Powiedziała, że porodówki, które przyjmują mniej niż 400-500 porodów rocznie nie powinny istnieć. Ponieważ nawet przy przyjmowaniu porodów trzeba mieć jednak jakąś praktykę. Jeśli pojawiają się komplikacje, to i tak będą odsyłać do szpitali z większym stopniem referencji… a utrzymanie tych oddziałów jest drogie. W wielu państwach są duże ośrodki szpitalne i one są dofinansowywane w rozsądny sposób. I domyślam się, że u nas mimo zamknięć porodowek, to ta kasa się rozmywa, ponieważ mamy ogromne dziury w budżecie.
Co do kontroli na L4, wkurza mnie to na maksa
, aczkolwiek żeby kobieta nie szła na L4, pracodawca musiałby zapewnić stanowisko, które spełni normy dla kobiety w ciąży lub wypłacać zarobki w wysokości takiej jak miała dotychczas. I wszystko super, tylko pracodawcy nie stać by opłacać składki wypłaty itd. dla osoby, która nie wykonuje wtedy żadnej pracy i dlaczego ZUS nie weźmie tego na siebie?… mogliby i zamiast na L4, by wypłacali zobowiązania od pracodawcy. Tym bardziej, że ten zasiłek jest śmiesznie liczony i jakim cudem dostaje wyższą wypłatę niż standardowo? 😟 w sensie wiem jak się to liczy, ale logiki nie ma żadnej.
Zaś macierzyński i rodzicielski uśredniony to 81,5%. Czemu nie 100%? A l4 jest płatne 100%? Dużo jest takich skrajów absurdu.
Natt99, Lavariavel lubią tę wiadomość
-
Z powodu tych wzmożonych kontroli ZUSowskich ograniczam się do spacerów i dopóki mogłam jeździć samochodem, jeździliśmy na 1-2 dni do rodziny, i to na weekend. Od stycznia wróciła choroba lokomocyjna i nigdzie już nie jeżdżę 😂. Nie chce ryzykować zszarganymi nerwami by walczyć z instytucją, która powinna wspierać.
-
Bezimienna wrote:Z powodu tych wzmożonych kontroli ZUSowskich ograniczam się do spacerów i dopóki mogłam jeździć samochodem, jeździliśmy na 1-2 dni do rodziny, i to na weekend. Od stycznia wróciła choroba lokomocyjna i nigdzie już nie jeżdżę 😂. Nie chce ryzykować zszarganymi nerwami by walczyć z instytucją, która powinna wspierać.
To ja tak samo, za dużo mam do stracenia i szkoda mi nerwów na walki z ZUSem, tym bardziej, że w sumie jakichś długich podróży i tak nie wysiedzę 😂 Na święta też idziemy tylko na śniadanie do rodziny męża blisko, a moich rodziców i rodzeństwo zaprosiłam do siebie na kawkę ☺️
Byłam dzisiaj na pobraniu krwi, zrobiłam sobie magnez dodatkowo więc zobaczę czy coś poszło w górę. -
Lila jeszcze pominelas aspekt - co zrobic z tym dzieckiem pomacierzynskim bo np. W moim regionie jest bardzo słabo ze żłobkami. Jesli ktos nie ma do pomocy babci/cioci czy wgl rodziny to musi brac opiekunke a to koszta nie male. A juz jak te dziecko pojdzie do żlobka to normalne ze bedzie chorowac i tez trzeba sie nim zajać. Nie kazdy moze pracowac zdalnie.
Moim zdaniem problem l4 jest zalezny od przepisow dziurawych bo np. Kobieta w ciazy czuje sie dobrze, powiedzmy ze oprocz ciazowych "standardow" wszystko jest fizjologiczne. Mimo to nie mozesz dzwigac, przebywac w szkodliwych warunkach, potrzebujesz nawet by moc wychodzic do wc czesciej czy poprostu usiasc. Nie w kazdej pracy tak mozna. W teorii pracodawca ma dostosowac stanowisko lub przesunac na inne. Bardzo czesto nie ma takiej mozliwosci. Musi w te miejsce zatrudnic np. drugiego pracownika. Ponosi koszty x2 i wrecz pracodawcy sami nakazuja pojscie na l4 by im nie zawadzac.. ( wiem ze w teorii pracodawca powinien placic w takiej sytuacji ale w praktyce nie znam nikogo kto tak mial).
I z tego powodu kobietom w wieku produkcyjnym ciezko znalezc prace bo " napewno zaraz pojdzie na l4 na ciaze albo na dzieci".
Bardzo wiele zalezy od tego z kim sie pracuje i gdzie.
Lila777, Natt99 lubią tę wiadomość
-
No to u mnie taka sytuacja, praca stojąca - od 8 do 12h dziennie, często bywałam sama, dźwigać nie powinnam, a i tak to robiłam, chociaż starałam się unikać. Brak dodatkowych przerw itd. No i do końca 1 trymestru pracowałam. Nawet chciałam dłużej, ale okazało się, że nie dam rady. No i nie wyobrażam sobie, że pracodawca miałby za mnie płacić a nie ZUS. Nikt z L4 nie robił mi problemów, więc to jest plus.Lavariavel wrote:Lila jeszcze pominelas aspekt - co zrobic z tym dzieckiem pomacierzynskim bo np. W moim regionie jest bardzo słabo ze żłobkami. Jesli ktos nie ma do pomocy babci/cioci czy wgl rodziny to musi brac opiekunke a to koszta nie male. A juz jak te dziecko pojdzie do żlobka to normalne ze bedzie chorowac i tez trzeba sie nim zajać. Nie kazdy moze pracowac zdalnie.
Moim zdaniem problem l4 jest zalezny od przepisow dziurawych bo np. Kobieta w ciazy czuje sie dobrze, powiedzmy ze oprocz ciazowych "standardow" wszystko jest fizjologiczne. Mimo to nie mozesz dzwigac, przebywac w szkodliwych warunkach, potrzebujesz nawet by moc wychodzic do wc czesciej czy poprostu usiasc. Nie w kazdej pracy tak mozna. W teorii pracodawca ma dostosowac stanowisko lub przesunac na inne. Bardzo czesto nie ma takiej mozliwosci. Musi w te miejsce zatrudnic np. drugiego pracownika. Ponosi koszty x2 i wrecz pracodawcy sami nakazuja pojscie na l4 by im nie zawadzac.. ( wiem ze w teorii pracodawca powinien placic w takiej sytuacji ale w praktyce nie znam nikogo kto tak mial).
I z tego powodu kobietom w wieku produkcyjnym ciezko znalezc prace bo " napewno zaraz pojdzie na l4 na ciaze albo na dzieci".
Bardzo wiele zalezy od tego z kim sie pracuje i gdzie. -
Bezimienna wrote:Ja wbije trochę kij w mrowisko, apropo zamykania porodowek.
Też mnie na początku to bardzo oburzało, ale trafiłam na wywiad z położną, która zabrała głos w tej sprawie. Powiedziała, że porodówki, które przyjmują mniej niż 400-500 porodów rocznie nie powinny istnieć. Ponieważ nawet przy przyjmowaniu porodów trzeba mieć jednak jakąś praktykę. Jeśli pojawiają się komplikacje, to i tak będą odsyłać do szpitali z większym stopniem referencji… a utrzymanie tych oddziałów jest drogie. W wielu państwach są duże ośrodki szpitalne i one są dofinansowywane w rozsądny sposób. I domyślam się, że u nas mimo zamknięć porodowek, to ta kasa się rozmywa, ponieważ mamy ogromne dziury w budżecie.
Co do kontroli na L4, wkurza mnie to na maksa
, aczkolwiek żeby kobieta nie szła na L4, pracodawca musiałby zapewnić stanowisko, które spełni normy dla kobiety w ciąży lub wypłacać zarobki w wysokości takiej jak miała dotychczas. I wszystko super, tylko pracodawcy nie stać by opłacać składki wypłaty itd. dla osoby, która nie wykonuje wtedy żadnej pracy i dlaczego ZUS nie weźmie tego na siebie?… mogliby i zamiast na L4, by wypłacali zobowiązania od pracodawcy. Tym bardziej, że ten zasiłek jest śmiesznie liczony i jakim cudem dostaje wyższą wypłatę niż standardowo? 😟 w sensie wiem jak się to liczy, ale logiki nie ma żadnej.
Zaś macierzyński i rodzicielski uśredniony to 81,5%. Czemu nie 100%? A l4 jest płatne 100%? Dużo jest takich skrajów absurdu.
A ja się z Tobą zgadzam w 100%. próbują strachem odwrócić uwagę od wszystkich swoich wałków, a prawda jest taka, że ja naprawdę nie chciałabym rodzić na nierentownej porodówce. Już strach pomyśleć co będzie umiał lekarz, który się tam ma uczyć zawodu. Ostatnio pokazywali kobietę, które gdzieś przed szpitalem/na holu szpitala rodziła- na Śląsku. Uwierzcie mi, że tutaj jest porodówka na porodówce i chyba trzeba być kompletnie odciętym od świata, żeby nie wiedzieć, że tą akurat zlikwidowano.
Z aborcja to samo- przecież wystarczy mieć wynik badania, że dziecko jest chore i zaświadczenie od psychiatry i da jej się dokonać praktycznie na każdym etapie ciąży. Ok, nie w każdym ośrodku, ale tutaj to też działa na korzyść tych kobiet, które są w tej sytuacji, bo nie trafią na kogoś, kto nie będzie dla nich wspierający w tej traumatycznej chwili.
Co do kosztów leczenie niepłodności i prowadzenia ciąży to wiadome, że są ogromne, niestety prawda jest taka, że jak masz większy problem niż brak owulacji, która wystymulowac jest dość łatwo zazwyczaj (choć nie zawsze) to potrzebujesz konkretnych środków co miesiąc, żeby móc zostać rodzicem.
No i prowadzenie ciąży na NFZ, a to co mam prywatnie to niebo a ziemia. Dobrze, że jednak większość ciąż nie jest powikłana, bo jak słyszę, że ktoś ma 3 USG przez całą ciążę i nie ma badanej dopochwowo szyjki to ja już wiem, że moja ciąża dobiegłaby końca w 2 trymestrze i jest mi przykro, że ktoś nie może uzyskać takiej pomocy, jaką ja uzyskałam od swojej prowadzącej.
Z drugiej strony porody prywatne vs. Porodu na NFZ to zdecydowanie znowu wybieram te drugie i tutaj chwała NFZ, że chociaż to działa ok.
👩'94 :
-AMH 3,5
-adenomioza
-3x histeroskopia: leczenie stanu zapalnego endometrium, korekta blizny po cc, usuwanie mikropolipowatości
-brak własnych owulacji
2020- początek starań
2021- początek starań z pomocą medyczną
2023- nasz Aniołek żył jeden dzień 💔
2024- powrót do starań z pomocą medyczną 👩⚕️
03.2025- AIH ❌
04.2025- kwalifikacja do IVF:
Stymulacja: Rekovelle 12j+ Menopur 75j +Orgalutran-> 2x Zivafert+ 2x Gonapeptyl Daily
04.2025- Punkcja-> Pobrano 17 🥚-> 9 MII-> Zapłodnieniu poddano 6 komórek, wszystkie udało się zapłodnić - mamy 4 ❄️
05.2025- 3 histeroskopia-> znowu stan zapalny-> antybiotyki
16.06.2025, 14.07.2025- Diphereline-> 26.07.2025 start estrofemu
14.08.2025 FET 5BA
5DPT BETA : 31->7DPT BETA : 114->9DPT BETA : 232->11DPT BETA: 473
05.09.2025-> mamy mrugające serduszko ❤️

-
Co do zamykania porodówek - to kij ma dwa końce. Rozumiem i ma to sens, że personel nie ma stosownej praktyki przez małą ilość porodów, ale z czego to wynika? Właśnie z tego błędnego koła, że kobiety boją się zachodzić w ciążę bo Państwo w tym nie pomaga. Ja sama długo nie chciałam dzieci, bo najpierw musiałam mieć lokum, potem stabilną sytuację finansową i tak na prawdę gdyby nie wiek, to dalej pewnie bym czekała z ciążą, żeby jeszcze bardziej rozkręcić firmę i się nie martwić o jutro. Ale jak zapadła decyzja o staraniach się, to znowu życie napisało swój scenariusz - że to nie koncert życzeń i bez leczenia ani rusz. Ja rozumiem Was wszystkie, które wydały krocie żeby zostać rodzicem i to przez kilka lat starań.. a teraz będąc w ciąży znowu człowiek zaliczył piekło stresów - i mój prywatny portfel uratował mnie przed złą diagnozą, która zrujnowała mi psychicznie radość zostania mamą i strach przed tym, co będzie..
Lavariavel lubi tę wiadomość
1 cykl na leku Clostilbegyt i od razu niespodzianka 🥹
⏸️ 23.08.25
1 kontrola 17.09 ✅ 0,87cm szczęścia i bijące ❤️
2 kontrola 06.10 ✅ Mini Człowieczek ma 3,58cm ❤️
Prenatalne 27.10 idealne USG , złe wyniki z krwi z PAPPY
12.11 wyniki z NIPT - niskie ryzyka ❤️ i dziewczynka na pokładzie 🩷
3 kontrola 14.11 ✅ i 11,5cm 🩷 szczęścia 😊
17.12 II prenatalne ( 475g ) 🩷 20+1
22.01 900g 🩷 25+3
12.02 1300g 🩷 28+3
05.03 2100g 🩷 31+3

-
Lavariavel wrote:Lila jeszcze pominelas aspekt - co zrobic z tym dzieckiem pomacierzynskim bo np. W moim regionie jest bardzo słabo ze żłobkami. Jesli ktos nie ma do pomocy babci/cioci czy wgl rodziny to musi brac opiekunke a to koszta nie male. A juz jak te dziecko pojdzie do żlobka to normalne ze bedzie chorowac i tez trzeba sie nim zajać. Nie kazdy moze pracowac zdalnie.
Moim zdaniem problem l4 jest zalezny od przepisow dziurawych bo np. Kobieta w ciazy czuje sie dobrze, powiedzmy ze oprocz ciazowych "standardow" wszystko jest fizjologiczne. Mimo to nie mozesz dzwigac, przebywac w szkodliwych warunkach, potrzebujesz nawet by moc wychodzic do wc czesciej czy poprostu usiasc. Nie w kazdej pracy tak mozna. W teorii pracodawca ma dostosowac stanowisko lub przesunac na inne. Bardzo czesto nie ma takiej mozliwosci. Musi w te miejsce zatrudnic np. drugiego pracownika. Ponosi koszty x2 i wrecz pracodawcy sami nakazuja pojscie na l4 by im nie zawadzac.. ( wiem ze w teorii pracodawca powinien placic w takiej sytuacji ale w praktyce nie znam nikogo kto tak mial).
I z tego powodu kobietom w wieku produkcyjnym ciezko znalezc prace bo " napewno zaraz pojdzie na l4 na ciaze albo na dzieci".
Bardzo wiele zalezy od tego z kim sie pracuje i gdzie.
Tak, prawo prawem, ale w większości przypadków nie ma możliwości dostosowania stanowiska. Ja pracuje w laboratorium, sporo odczynników, źródło promieniowania i takie klimaty. U mnie akurat dostosowaliby stanowisko- zajmowałabym się głównie dokumentacją a nie przebywaniem w laboratorium i wykonywaniem badań, ale wiem, że to wyjątek. No i ja niestety ze względu na te różne dolegliwości to nie mogłam z tej opcji skorzystać tylko musiałam iść na zwolnienie. Także tutaj państwo niestety przerzuca odpowiedzialność na pracodawców a oni de facto muszą opłacać 2 etaty.
Co do żłobków to rozbawiło mi to, że w ciągu 3 lat prywatne żłobki w moim mieście podrożały dokładnie o wysokość „babciowego”. Finalnie rodzicom to jakoś budżetu nie poprawia, bo i tak muszą dopłacić, ale i tak finansowo wypada pójście do pracy i płacenie za żłobek niż zostanie w domu. W razie chorób planuję z mężem naprzemiennie brać wolne/ opiekę. No nie ma innego wyjścia, moi rodzice są już zbyt schorowani, żeby opiekować się na etat dzieckiem, a mojego męża rodzice mieszkają kawałek od nas. U mnie jedynie problem jest taki, że dojeżdżam około godzinę w jedną stronę do pracy, więc jak coś się wydarzy w ciągu dnia to raczej mąż będzie musiał Młodego odebrać ze żłobka. Trzeba będzie kombinować 🙈 no chyba, że do tego czasu szczęśliwie wygram w Lotto 🤣
Lavariavel lubi tę wiadomość
👩'94 :
-AMH 3,5
-adenomioza
-3x histeroskopia: leczenie stanu zapalnego endometrium, korekta blizny po cc, usuwanie mikropolipowatości
-brak własnych owulacji
2020- początek starań
2021- początek starań z pomocą medyczną
2023- nasz Aniołek żył jeden dzień 💔
2024- powrót do starań z pomocą medyczną 👩⚕️
03.2025- AIH ❌
04.2025- kwalifikacja do IVF:
Stymulacja: Rekovelle 12j+ Menopur 75j +Orgalutran-> 2x Zivafert+ 2x Gonapeptyl Daily
04.2025- Punkcja-> Pobrano 17 🥚-> 9 MII-> Zapłodnieniu poddano 6 komórek, wszystkie udało się zapłodnić - mamy 4 ❄️
05.2025- 3 histeroskopia-> znowu stan zapalny-> antybiotyki
16.06.2025, 14.07.2025- Diphereline-> 26.07.2025 start estrofemu
14.08.2025 FET 5BA
5DPT BETA : 31->7DPT BETA : 114->9DPT BETA : 232->11DPT BETA: 473
05.09.2025-> mamy mrugające serduszko ❤️

-
A z tym macierzyńskim to też prawda, chociaż podobno i tak jest w tych czasach go więcej niż było kiedyś. Ale kiedyś kobiety mogły pozwolić sobie na siedzenie w domu, te aktualne babcie już też pracują i nie mogą często nam pomóc taka prawda1 cykl na leku Clostilbegyt i od razu niespodzianka 🥹
⏸️ 23.08.25
1 kontrola 17.09 ✅ 0,87cm szczęścia i bijące ❤️
2 kontrola 06.10 ✅ Mini Człowieczek ma 3,58cm ❤️
Prenatalne 27.10 idealne USG , złe wyniki z krwi z PAPPY
12.11 wyniki z NIPT - niskie ryzyka ❤️ i dziewczynka na pokładzie 🩷
3 kontrola 14.11 ✅ i 11,5cm 🩷 szczęścia 😊
17.12 II prenatalne ( 475g ) 🩷 20+1
22.01 900g 🩷 25+3
12.02 1300g 🩷 28+3
05.03 2100g 🩷 31+3

-
Jeszcze parę lat temu był tylko macierzyński i potem bezpłatny wychowawczy. Teraz jeszcze od jakiegoś czasu, bodajże lat 12-13 jest rodzicielski.Lila777 wrote:A z tym macierzyńskim to też prawda, chociaż podobno i tak jest w tych czasach go więcej niż było kiedyś. Ale kiedyś kobiety mogły pozwolić sobie na siedzenie w domu, te aktualne babcie już też pracują i nie mogą często nam pomóc taka prawda
-
Myślę, że powodów dla których jest mniej dzieci jest parę:Lila777 wrote:Co do zamykania porodówek - to kij ma dwa końce. Rozumiem i ma to sens, że personel nie ma stosownej praktyki przez małą ilość porodów, ale z czego to wynika? Właśnie z tego błędnego koła, że kobiety boją się zachodzić w ciążę bo Państwo w tym nie pomaga. Ja sama długo nie chciałam dzieci, bo najpierw musiałam mieć lokum, potem stabilną sytuację finansową i tak na prawdę gdyby nie wiek, to dalej pewnie bym czekała z ciążą, żeby jeszcze bardziej rozkręcić firmę i się nie martwić o jutro. Ale jak zapadła decyzja o staraniach się, to znowu życie napisało swój scenariusz - że to nie koncert życzeń i bez leczenia ani rusz. Ja rozumiem Was wszystkie, które wydały krocie żeby zostać rodzicem i to przez kilka lat starań.. a teraz będąc w ciąży znowu człowiek zaliczył piekło stresów - i mój prywatny portfel uratował mnie przed złą diagnozą, która zrujnowała mi psychicznie radość zostania mamą i strach przed tym, co będzie..
- sporo kobiet nie chce mieć dzieci, bo im macierzyństwo “nie jara”, co więcej, co raz więcej jest singli, więc też ciężko by te dzieci się pojawiły, w moim otoczeniu full kobiet jest samotnych (facetów też
) i nie wspomnę o kobietach, które nie chcą mieć dzieci, nierzadko dobiegają do 40-stoi, wolą karierę i podróżowanie i taka chyba hm, wolnośc?
- sporo par ma problem z zajściem w ciążę,
- mamy mniejszą dzietność niż nasi pradziadkowie, bo X lat temu przeżywalność była na mniejszym poziomie,
- kiedyś nie martwiono się o to, o co martwimy się obecnie. Ludzie żyli na granicy i skraju ubóstwa, szczególnie na wsiach i najważniejsze było, żeby kto miał popylać na polu,
- im bardziej rozwinięty kraj tym mniejsza dzietność.
Zgodzę się z tym, że państwo nie pomaga jakoś super, ale to nie tak że X lat temu było lepiej, tylko nie każdy myślał o przyszłości swoich dzieci. To
Co jest fatalne - brak mieszkań komunalnych w PL - bo nie oszukujmy się, teraz mieszkania komunalne to jest ułamek procenta po akcji z wykupowaniem tychże mieszkań w latach 2006-2008 (jakoś tak).
No i ludzi nie stać na kredyty, bo nie mają zdolności xd. No i tak te błędne koło się zamyka.
Ja miałam przeczucie, że skoro mamy dobrą sytuację finansową, mamy mieszkanie swoje to z ciążą zejdzie nam dużo czasu. I zajęło nam to 3 lata… choć myślę, że w oczach wielu osób byłam bezdzietna labadziara, bo wolę się skupić na pracy xd.
Wiele jest aspektów, jeszcze jeden mi przychodzi, nie chcemy popełniać błędów swoich rodziców i nie chcemy powtarzać traum. I na to
Też potrzeba czasu.
Lavariavel, Lila777 lubią tę wiadomość
-
Cześć dziewczyny 🌸
Ale mam paskudne samopoczucie ostatnio, po tym upadku - z kolana zeszła opuchlizna, zrobiły się siniaki. Ale te żebra, ja nie wiedziałam, że to takie bolesne i tak długo trwa gojenie, czytałam że kilka tygodni. Zamiast być lepiej, to wczoraj wieczorem nie mogłam się ruszyć na łóżku to taki ból. 🥲 A nawet tam siniaka nie mam, tylko lekko opuchnięte pod palcami. Do lekarza nie idę na razie, rtg nie zrobię na pewno, a czytałam że jak złamane to i tak się musi zwyczajnie zagoic. Porażka jednym słowem. Dziś wzięłam paracetamol, to może ciut lepiej. Jedyne co mnie pociesza to moja córcia, która wierci się w brzuchu. 🩷
Ja to mam mieć CC, zrobić ma mi mój lekarz. I raczej tu nikt tego skierowania podważa nie będzie, ale wiem że w wawie czy gdzieś to że skierowaniem idzie się i tak na kwalifikacje??
I porody... Tak szczerze to wiecie można sobie planować cudowne chwilę, to będzie tak tamto będzie tak... Ale poród to poród, wszystko może się zdarzyć. Ja już bym wolała by mnie nacieli niż gdyby dziecko miało być niedotlenione.
Lila777 lubi tę wiadomość
-
ami - ojej to się solidnie musiałaś potłuc, że tak długo Cię to trzyma 🙈 jeśli masz duży ból to idź do lekarza, niech sprawdzą te żebra - z tym nie ma żartów. Oddycha Ci się ciężko?
A co do CC to mi też mój prowadzący będzie robił operację, ale tłumaczył to tak, że nie mam wskazań póki co do CC i może to ktoś podważyć, a po drugie jeśli podczas operacji coś się stanie m, to on też musi mieć podkładkę dlaczego robił CC.1 cykl na leku Clostilbegyt i od razu niespodzianka 🥹
⏸️ 23.08.25
1 kontrola 17.09 ✅ 0,87cm szczęścia i bijące ❤️
2 kontrola 06.10 ✅ Mini Człowieczek ma 3,58cm ❤️
Prenatalne 27.10 idealne USG , złe wyniki z krwi z PAPPY
12.11 wyniki z NIPT - niskie ryzyka ❤️ i dziewczynka na pokładzie 🩷
3 kontrola 14.11 ✅ i 11,5cm 🩷 szczęścia 😊
17.12 II prenatalne ( 475g ) 🩷 20+1
22.01 900g 🩷 25+3
12.02 1300g 🩷 28+3
05.03 2100g 🩷 31+3

-










