Marzec 2025 🤱
-
WIADOMOŚĆ
-
le_bonheur wrote:Kochane, nie wiem czy są tutaj jeszcze dziewczynki, których nie ma na forum na bb, ale tutaj też wrzucam szybkie streszczenie sytuacji... ☺️
Od godziny 9:00 byłam podłączona do oksytocyny, zaczynaliśmy od 3 ml/h, a kończyliśmy na wysokim przepływie 24 ml/h. Skurcze były w miarę regularne, ale niestety raz bolące, później się zmniejszały i nie bolały, i tak w kółko. Spacery, piłka, aromaterapia. Rozwarcie przez 8 godzin zwiększyło się z 0 cm do 1,5 cm, także tyle co nic... 🤷🏻♀️ Mała totalnie się nie spieszyła do wyjścia. O godzinie 17:00 lekarz zadecydował, że przy cukrzycy ciążowej muszę urodzić dzisiaj, a naturalny poród nijak się nie rozwija niestety, więc zgodziłam się na cesarskie cięcie. Takim oto sposobem o 17:55 na świat przyszła moja cudna córcia - 10/10 - 3370 g, 55 cm. Mąż kangurował jako pierwszy, żeby mnie mogli na spokojnie ogarnąć, także spisał się na medal. Gdy już przywieźli mnie na salę poporodową to był kontakt skóra do skóry i pierwsze przystawienie do piersi. Mleka chyba nie mam, mała trochę nieumiejętnie jeszcze przystawia się do piersi (pcha rączki pod buźkę i tym samym odpycha sobie sutek od ust i się denerwuje), ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że jakoś z tym ruszymy. Położne anioły, także mam super wsparcie. Mała nie ma hipoglikemii i ogólnie jest wszystko w porządku, także moja cukrzyca ciążowa nie namieszała za bardzo. 😪
Na chwilę obecną leżę, przysypiam, czucie w nogach już wróciło. O 22:00 małą zabrali mi na noc, żebym po CC mogła na spokojnie dojść do siebie i mają mnie wybudzać na przystawianie do piersi, gdyby chciała jeść, ale chyba śpi spokojnie, bo jeszcze ani razu u mnie nie była. ☺️
Dziękuję za wszystkie kciuki! 💐 A wpisy na forum nadrobię, gdy będzie mi to dane. 😂 -
Dzień dobry 🙂
My już od środy w domu, w końcu. Martwi mnie tylko, że nadal ma wydzielinę w nosie i trochę kicha. Muszę zadzwonić jutro do przychodni bo i tak musimy mieć kontrolę po szpitalu oraz szczepienie się zbliża. Po powrocie do domu nie dał się odłożyć do łóżeczka, cały czas na rękach albo przytulony spał ze mną lub na mężu. Trochę już mu przeszło, wiadomo potrzebuje więcej uwagi bo skończył już 5 tygodni. Jak do niego mówimy to słucha, podąża za dźwiękiem, głowę trzyma wysoko na brzuchu, zaczyna coś po swojemu głuszyć. Śmiać nam się chce bo jak się złości to wydaje takie "ej". Ogólnie mamy skierowanie na ponowne badanie słuchu z uwagi na ryzyko powikłania po ciężkim przebyciu rsv. 2 dni był w inkubatorze, 5 dni pod wsparciem oddechowym, 9 dni na antybiotyku o bakterie w moczu oraz kale. Lekarz prowadząca mówiła, że mógł się urodzić z tymi bakteriami bo przyrosty od początku były słabe. Wiadomo mamy też skierowanie do poradni nefrologicznej na stałą kontrolę moczu po tym zakażeniu układu moczowego. Ja mam we wtorek kontrolę u swojego gina.. no właśnie boję się bo mnie ta rana cc nadal pobolewa albo ciężko mi wstać. Siedzenie całe dnie w szpitalu na krześle i nerwy na pewno nie pomogły w dojściu do siebie w połogu.
Dobrze, że wprowadzili darmowe szczepionki dla kobiet w ciąży na rsv. Nie chciałybyście widzieć swoje dziecko ledwo oddychające.
Jak się macie Mamuśki w "dwupaku" i już "rozpakowane"? Mam nadzieję, że wszystko u Was dobrze.
Miłej niedzieli 🌷 -
Super Monii, że malutki już w domku 🤗 Bardzo dobrze, że wprowadzili te szczepionki refundowane, bo ten RSV to co roku niestety się słyszy, że panuje 😕
U nas wszystko dobrze, malutka rozwija się prawidłowo, byliśmy na USG brzuszka i również wszystko dobrze, przybiera ładnie, cycuś rządzi 😄 Ja połóg również dobrze przechodzę, żadnych dolegliwości nie mam, także oby tak dalej 😊 W czwartek już zleci miesiąc, strasznie szybko ten czas leci, tulcie te swoje małe istotki ile się da, bo czas płynie nieubłaganie 🤭monii00 lubi tę wiadomość
-
le_bonheur wrote:Kochane, nie wiem czy są tutaj jeszcze dziewczynki, których nie ma na forum na bb, ale tutaj też wrzucam szybkie streszczenie sytuacji... ☺️
Od godziny 9:00 byłam podłączona do oksytocyny, zaczynaliśmy od 3 ml/h, a kończyliśmy na wysokim przepływie 24 ml/h. Skurcze były w miarę regularne, ale niestety raz bolące, później się zmniejszały i nie bolały, i tak w kółko. Spacery, piłka, aromaterapia. Rozwarcie przez 8 godzin zwiększyło się z 0 cm do 1,5 cm, także tyle co nic... 🤷🏻♀️ Mała totalnie się nie spieszyła do wyjścia. O godzinie 17:00 lekarz zadecydował, że przy cukrzycy ciążowej muszę urodzić dzisiaj, a naturalny poród nijak się nie rozwija niestety, więc zgodziłam się na cesarskie cięcie. Takim oto sposobem o 17:55 na świat przyszła moja cudna córcia - 10/10 - 3370 g, 55 cm. Mąż kangurował jako pierwszy, żeby mnie mogli na spokojnie ogarnąć, także spisał się na medal. Gdy już przywieźli mnie na salę poporodową to był kontakt skóra do skóry i pierwsze przystawienie do piersi. Mleka chyba nie mam, mała trochę nieumiejętnie jeszcze przystawia się do piersi (pcha rączki pod buźkę i tym samym odpycha sobie sutek od ust i się denerwuje), ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że jakoś z tym ruszymy. Położne anioły, także mam super wsparcie. Mała nie ma hipoglikemii i ogólnie jest wszystko w porządku, także moja cukrzyca ciążowa nie namieszała za bardzo. 😪
Na chwilę obecną leżę, przysypiam, czucie w nogach już wróciło. O 22:00 małą zabrali mi na noc, żebym po CC mogła na spokojnie dojść do siebie i mają mnie wybudzać na przystawianie do piersi, gdyby chciała jeść, ale chyba śpi spokojnie, bo jeszcze ani razu u mnie nie była. ☺️
Dziękuję za wszystkie kciuki! 💐 A wpisy na forum nadrobię, gdy będzie mi to dane. 😂 -
Hej Dziewczyny dawno się tu nie odzywałam, ale pamiętam o Was.
25 marca urodzilam synka Jana, udało mi się spełnić marzenie o porodzie do wody. Chociaż był to drugi poród i owszem było szybciej to wcale nie było prosciej, mam wrażenie że nawet bolało bardziej, bo skurcze były mocniejsze. 3200g 55cm szczęścia. Pozdrawiam Was i życzę Wam wszystkiego dobrego ❤️ gratulacje dla wszystkich Mam 🤱👩🍼❤️ trzymajcie się ciepło i dużo sił na czas połogu i radości z macierzyństwa !
HolyFantasia, monii00, SailorMoon, ŻonaMarynarza, Olaa..32, eliz, RainbowDeer, pp2018, Katri94 lubią tę wiadomość
Rocznik 92
🩷Córka 08.2022
🩵Syn 03.2025 -
BillieJean wrote:Hej Dziewczyny dawno się tu nie odzywałam, ale pamiętam o Was.
25 marca urodzilam synka Jana, udało mi się spełnić marzenie o porodzie do wody. Chociaż był to drugi poród i owszem było szybciej to wcale nie było prosciej, mam wrażenie że nawet bolało bardziej, bo skurcze były mocniejsze. 3200g 55cm szczęścia. Pozdrawiam Was i życzę Wam wszystkiego dobrego ❤️ gratulacje dla wszystkich Mam 🤱👩🍼❤️ trzymajcie się ciepło i dużo sił na czas połogu i radości z macierzyństwa !
BillieJean lubi tę wiadomość
-
BillieJean wrote:Hej Dziewczyny dawno się tu nie odzywałam, ale pamiętam o Was.
25 marca urodzilam synka Jana, udało mi się spełnić marzenie o porodzie do wody. Chociaż był to drugi poród i owszem było szybciej to wcale nie było prosciej, mam wrażenie że nawet bolało bardziej, bo skurcze były mocniejsze. 3200g 55cm szczęścia. Pozdrawiam Was i życzę Wam wszystkiego dobrego ❤️ gratulacje dla wszystkich Mam 🤱👩🍼❤️ trzymajcie się ciepło i dużo sił na czas połogu i radości z macierzyństwa !
Mnie się również udało spełnić to marzenie i miałam piękny poród do wody 🤗🤗 dosyć szybki, bo od pojawienia się mocnych skurczów do urodzenia dziecka minęły jakieś 3,5 h, ale zdecydowanie gorsze były skurcze parte w tym porodzie, czułam, że rodzę dużo większe dziecko. Za to przy pierwszym mnie nacięli, a teraz nie, mimo dziecka cięższego 800g i większego o 5cm. Także tu widać ile robi praca położnych, odpowiednie prowadzenie porodu i pozycje. -
Hejo Kochane ❤️
W środę, 26 marca 2025 roku, o godzinie 15:55 na świat przyszła nasza córeczka Iga – mierząca 56 cm i ważąca 3660 g. Urodziła się tydzień po terminie.
Wszystko zaczęło się we wtorek nad ranem. Przed 6:00 coś mnie obudziło i zauważyłam sporo mokrej wydzieliny. Podejrzewałam, że to wody, choć nie było to szczególnie spektakularne – miały lekkie różowe zabarwienie. Dzień wcześniej odczuwałam delikatne napinanie w okolicach macicy, ale nic konkretnego. Zadzwoniłam do położnej, która potwierdziła, że to rzeczywiście wody płodowe i powiedziała, że mogę zostać w domu do południa.
Wzięłam prysznic (trzeba było oczywiście umyć włosy i ogolić nogi), zjadłam porządne śniadanie – omlet i kanapki, a potem spędziłam czas na piłce oraz zrobiłam sobie medytację z afirmacjami. Po drugim śniadaniu zadzwoniłam ponownie do położnej, ale że skurcze wciąż były bardzo delikatne, zasugerowała, żebym jeszcze spokojnie zjadła obiad.
Po obiedzie pojechaliśmy na oddział. Na dole czekało na mnie mnóstwo formalności, potem lekarz mnie zbadał i okazało się, że wody odeszły tylko z góry – reszta nadal była na miejscu. Po kolejnych papierach zostałam przyjęta na oddział. Na sali byłyśmy cztery, ale jedna z dziewczyn szybko pojechała na cesarkę. We wtorek nie robili nic, licząc, że akcja porodowa ruszy sama. Mąż mógł być ze mną do 20:00. Miałam jedynie lekkie skurcze w podbrzuszu, a na KTG praktycznie nic się nie działo.
Noc minęła mi spokojnie – co dwie godziny mierzyli mi ciśnienie, raz podłączyli KTG, ale nadal nie było żadnych większych skurczów. O 6:00 dostałam antybiotyk i dopegyt, potem kolejne KTG – bez zmian. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam już, o co chodzi z tymi skurczami. Czułam, że zrobiłam wszystkie możliwe „czary”, a nic się nie działo.
Lekarze dali mi trochę więcej czasu, bo w końcu od odejścia wód do przyjazdu do szpitala minęło 9 godzin, a przez całą noc nikt nic nie robił poza podaniem antybiotyku. Mogłam tylko chodzić po schodach i bujać się na piłce. Rano lekarz powiedział, że mam być na czczo (co było dla mnie dramatem), ale jeśli do końca dnia nic się nie zacznie, to trzeba będzie działać. Początkowo nie chcieli podawać oksytocyny, bo miałam tylko 2 cm rozwarcia.
Na szczęście przyszła moja położna, zbadała mnie i stwierdziła… 4 cm! Więc od razu zabrała mnie na porodówkę i podłączyła kroplówkę. Lekarze praktycznie się nie pojawiali, co chyba było na plus, bo nikt mnie nie irytował. Cały poród prowadziła moja położna i studentka, która była po prostu cudowna.
Po podłączeniu oksytocyny skurcze od razu się rozkręciły. Mąż przyjechał i na początku radziłam sobie na piłce, oddychając. Było przyjemnie i dość znośnie. Ale z czasem zaczęło się robić coraz trudniej, więc dostałam gaz. Później, mimo gazu, ból był już tak intensywny, że poprosiłam o znieczulenie ZO. Samo podanie nie było przyjemne, ale dzięki niemu odzyskałam kontrolę nad ciałem i akcja porodowa przyspieszyła – dwie godziny później Iga była już z nami.
Położne świetnie mnie prowadziły, mąż bardzo pomagał – dbał o moje nawodnienie, chłodził mnie mokrym ręcznikiem, a w końcowej fazie mocno dociskał mi nogi i pomagał regulować oddech.
Teraz jesteśmy już razem, karmimy się i tulimy. Może dziś wyjdziemy do domu!Martiiii, Katri94, Olaa..32, Marcycha lubią tę wiadomość
👩🏼31👨🏻🦰32
03.24 AMH 0,69🫣
Plemniki o prawidłowej budowie <4%
04.24 stymulacja + suplementy
29.04.24 IVF 💔
23.05 mezoterapia jajników
12.07 ⏸️
29.07 7+1, 1,1 cm ❤️
05.08 8+1, 1,75 cm ❤️
19.08 10+1 3,1 cm ❤️
02.09 12+1 5,6 cm 🧬NIFTY niskie ryzyka, ryzyko preeklampsji 1:56, dziewczynka 🩷
23.09 15+1 11,8 cm 🩷
22.10 🧬19+2 317 g, ryzyko preeklampsji 1:1299🩷
12.11 22+2 505 g 🩷
03.12 25+2 echo serca - ok, 862g 🩷
02.01 29+4 1598 g🩷
04.02 34+2, 2700 g🩷
20.02 36+4 2900g 🩷
05.03 ?
-
Ja też już rozpakowana😊 Wiktor urodzony dziś 28.03.2025 o 11:11, 3430g i 55cm Szczęścia🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora: 31 marca, 15:46
monii00, Martiiii, Martynka.98, Katri94, SailorMoon, BillieJean, Olaa..32, Marcycha lubią tę wiadomość
28.03.2025🤴Wiktor 3430g 55cm 11:11
22.01.2022🤴Ksawery 3330g 54cm 16:20
31.08.2019👸Zuzanna 3305g 55cm 18:25
10.09.2016💒
17.03.2008💞 -
Hej dziewczynki,
Czuję się w obowiązku dać znać że synek też jest już na świecie od 23.03 🩵 3430g i 55cm pięknego chłopczyka. Poród jeszcze długo będę przeżywać, mimo wielkiego researchu to był wielki błąd przy wyborze szpitala, ale to nie na forum publiczne. Fajnie było być tutaj chociaż chwilkę na końcówce
Czy wy macie przy noworodkach jakikolwiek rytm kiedy jest ubieranie, mycie, pielęgnacja, karmienie? Moj nie da się przewidzieć kiedy się obudzi raz co godzinę raz do trzy, raz co cztery. Raz pielęgnacja trafia się wieczorem raz rano, raz międzyczasie. Śmieszy mnie to wybieranie ubranek kocyków pieluszek a finalnie i tak co pod ręką, czasami jak głodny w trakcie przebierania to kończy bez spodenek bo jedzenie ważniejsze niż gacie 😅 nie wiem czy wy też tak macie?Katri94, monii00, ŻonaMarynarza, BillieJean, Olaa..32, Marcycha lubią tę wiadomość
-
Martiiii wrote:Hej dziewczynki,
Czuję się w obowiązku dać znać że synek też jest już na świecie od 23.03 🩵 3430g i 55cm pięknego chłopczyka. Poród jeszcze długo będę przeżywać, mimo wielkiego researchu to był wielki błąd przy wyborze szpitala, ale to nie na forum publiczne. Fajnie było być tutaj chociaż chwilkę na końcówce
Czy wy macie przy noworodkach jakikolwiek rytm kiedy jest ubieranie, mycie, pielęgnacja, karmienie? Moj nie da się przewidzieć kiedy się obudzi raz co godzinę raz do trzy, raz co cztery. Raz pielęgnacja trafia się wieczorem raz rano, raz międzyczasie. Śmieszy mnie to wybieranie ubranek kocyków pieluszek a finalnie i tak co pod ręką, czasami jak głodny w trakcie przebierania to kończy bez spodenek bo jedzenie ważniejsze niż gacie 😅 nie wiem czy wy też tak macie?
Gratulacje kochana 😘❤️🥰
Co do rytmu dnia to też jakoś nie mam póki co bo też różnie mała się budzi raz śpi godzinę raz prawie 4h, ale jedno co robimy o stałej porze to kąpiel staramy się żeby to była godzina 18-19. A te wybieranie ciuszków to nieraz muszę się sprężyć bo mała afera się robi 🤪😅 wiec tez co pod ręką 😀Martiiii lubi tę wiadomość
-
Martiiii wrote:Hej dziewczynki,
Czuję się w obowiązku dać znać że synek też jest już na świecie od 23.03 🩵 3430g i 55cm pięknego chłopczyka. Poród jeszcze długo będę przeżywać, mimo wielkiego researchu to był wielki błąd przy wyborze szpitala, ale to nie na forum publiczne. Fajnie było być tutaj chociaż chwilkę na końcówce
Czy wy macie przy noworodkach jakikolwiek rytm kiedy jest ubieranie, mycie, pielęgnacja, karmienie? Moj nie da się przewidzieć kiedy się obudzi raz co godzinę raz do trzy, raz co cztery. Raz pielęgnacja trafia się wieczorem raz rano, raz międzyczasie. Śmieszy mnie to wybieranie ubranek kocyków pieluszek a finalnie i tak co pod ręką, czasami jak głodny w trakcie przebierania to kończy bez spodenek bo jedzenie ważniejsze niż gacie 😅 nie wiem czy wy też tak macie?
Staramy się mieć swój rytm chociaż przez szpital na razie to jest zaburzone. Jak dziecko głodne to najważniejsze żeby pampers chociaż był 😅 u mnie różnie wstaje dzisiaj przespał w nocy 4,5 h a wcześniej co 2 h jadł więc różnie to bywa. Stylówki są najlepsze, ja na już szukałam kombinezonu lub kurtki bo ledwo wczoraj Mikiego zapiełam już nosi rozmiar 62.Martiiii lubi tę wiadomość
-
Gratulacje dziewczyny narodzin maluszków 🤗
Co do rytmu dnia to u nas też póki co różnie to bywa, mała jest na cycku to też te karmienia nie są jak w zegarku, więc też ciężko sobie zaplanować jakieś wyjście, bo Ona potrafi zjeść i za chwilę znowu do cycka chce 😄 Ale o tyle dobrze, że mogę się smoczkiem poratować, bo syn to w ogóle żadnego nie chciał i ja byłam jego smokiem 😆Martiiii lubi tę wiadomość
-
Olaa..32 wrote:Gratulacje dziewczyny narodzin maluszków 🤗
Co do rytmu dnia to u nas też póki co różnie to bywa, mała jest na cycku to też te karmienia nie są jak w zegarku, więc też ciężko sobie zaplanować jakieś wyjście, bo Ona potrafi zjeść i za chwilę znowu do cycka chce 😄 Ale o tyle dobrze, że mogę się smoczkiem poratować, bo syn to w ogóle żadnego nie chciał i ja byłam jego smokiem 😆 -
Martiiii wrote:No właśnie też się zastanawiam nad tym smoczkiem czy dawać czy nie, nie umiem odróżnić czy chce tego cycucha bo głodny, bo potrafi też possać cyca 5min i iść spać, myślę że smoczek też by mógł poratować ale boję się że jak dostanie smoka to będzie głodny 🫣🥺
Martiiii lubi tę wiadomość
-