Styczeń 2027 ❄️
-
WIADOMOŚĆ
-
Hahaha kocham! Rozbawiło mnie to przeokropnie 😂❤️Buburuza wrote:Brzmi bardzo przyjemnie ✌️ ja dotrwałam
Trochę nie mogę się doczekać swojego porodu. Co prawda przez budowę anatomiczna będę miała na 100% cc ale tym razem będę na to gotowa.
Śmiać mi się chce, bo przy pierwszym porodzie byłam w takim amoku. Jak mąż skończył kangurowac i przyszła położna przystawić mi dziecko do cycka to powiedziałam „nie dziękuję nie trzeba” ona się zdziwiła i nalegała „pani xyz trzeba przystawić dziecko” - „nie, nie podziękuję jest w porządku” 😅😅😅😅😅
mąż się śmiał, bo mówił, że tak długo gadałam takie głupoty że nie mógł wytrzymać.
Dziecko było zmęczone komplikacjami porodu, przenoszone 2 tygodnie po wieeeeeeelu dniach nieregularnych skurczy przez co też baaaaardzo opuchnięte, a ja podobno zapewniałam lekarza, że jest „brzydki po mężu, bo przecież nie po mnie” 😅😅😅😅
Teraz czuję, że będzie inaczej i chcę tego doświadczyć w spokoju i bez chaosu. -
Karola_90 wrote:Hahahahahhaha zrobilaś mi dzień tym tekstem i dziękuję Ci bardzo (zwłaszcza, że wczoraj wieczorem miałam mały kryzys), będę to wspominać przez cały tydzień

A za chwilę zacznę odliczać chyba godziny do wizytu we wtorek, bo liczenie w dniach dłuuuuuży się niemiłosiernie, a tak to przynajmniej będzie jakaś zmiana 😅🤣🙃
No mnie ten tekst też rozwalił na łopatki 😂
Karola, łącze się w cierpieniu! Wizytujemy w ten sam dzień i widzę, że nie tylko u mnie jest to najdłuższy tydzień świata 🙈 ja jeszcze mam wizytę na 19. Już przerobiłam chyba wszystkie scenariusze, które mogą się wydarzyć na tej wizycie. Musze czymś zająć głowę, bo oszaleję!👩❤️👨 ‘92 & ‘89
06/25 - 💔 poronienie zatrzymane (12tc/9tc)
26.05.26 ⏸️
27.05.26 bhcg 189 mIU/ml; prog 31,2 ng/ml
29.05.26 bhcg 448 mIU/ml
1.06.26 bhcg 2108 mIU/ml
Szczęściu trwaj ❤️🌈
🔸 G20210A hetero
🔸 MTHFR C677T hetero
🔸 PAI-1 4G/4G homo -
Dzięki dziewczyny, to w sumie dobrze, że pobranie krwi jest wcześniej, przynajmniej wyniki będą już gotowe 😁
Dołączam do wizytujących we wtorek. Mam na 16.10 ale na szczęście w kołchozie jestem do 15 także może obejdzie się bez stresu od samego rana. Najchętniej to na usg bym chodziła codziennie tak dla spokoju glowy 🙄
Karola_90 lubi tę wiadomość
-
Werox bardzo współczuję tych wymiotów
oby jak najszczybciej przeszło
Iza. Oby to krwawienie się skończyło i jeśli to krwiak to żeby szybko się wchłonął
Tosiekk mi nigdy nie zlecano badań na parwowirusa, czemu lekarz to zlecił ? Miał jakieś podejrzenia, że mogłaś to przejść ostatnio ? Pewnie infekcja przeszła niezauważona jeszcze przed ciążą i nie masz się czego obawiać
Dziewczyny współczuję ciężkich nocy, nie wiem co to za podejrzany układ że dziś nasze dzieci robiły w nocy bajlando 😆 -
@Iza chyba na Twoim miejscu poszłabym do jakiegoś innego lekarza, prywatnie, wybierając naprawdę z polecenia żeby wszystko dokładnie zbadał na dobrym sprzęcie. Tak dla własnego spokoju

Jak już jesteśmy w temacie porodów to w sumie też Wam opowiem, może kogoś zainteresuje.
Skurcze zaczęły mi się o 2 w nocy, odeszły wody. Na porodówce byłam o 5. Ból z brzucha był mocny ale to da się przeżyć, około 6-7 zaczęły się rozkręcać bóle krzyżowe. Nie życzę najgorszemu wrogowi, nie wszystkie kobiety je mają, ale jak ktoś miał tylko z brzucha to naprawdę te z krzyża są razy 10000.
Myślałam że oszaleje, płakałam już z bólu. Stara położna zrobiła ktg i stwierdziła że wymyślam (krzyżowe nie piszą się często na ktg). Powiedziała mi „dziecko, nie rycz, ciebie jeszcze nic nie boli”. Powiedziała że nie rodzę i odesłała mnie na salę przedporodową, na której leżały babki np z balonikiem i normalnie funkcjonowały, a ja już miałam w głowie że jak to się nie skończy to wyskoczę przez okno. Około 9 zobaczył mnie lekarz jak płacze i wije się z bólu, zbadał mnie i było rozwarcie, okazało się że dostanę zzo. Ciekawostka: to był pierwszy dzień w historii mojego szpitala, kiedy pacjentki mógłby otrzymać znieczulenie. Zanim jednak do tego znieczulenia doszło to minęło następne parę h. Myślałam naprawdę że oszaleje. Po podaniu zzo powiedziałam antestezjologowi że go kocham i jest moim aniołem xd było super. Jednak akcja się nie rozkręcała i wyłączyli mi zzo, wróciły bóle krzyżowe. Nie jestem w stanie opisać tego koszmarnego bólu…
W pewnym momencie powiedziałam położnej że chce mi się 💩, kazała mi iść do toalety ale nie mogłam zrobić. Wróciłam na łóżko a ta do mnie przychodzi i z ryjem na mnie że jak poczuje że mi się chce kupę to mam mówić bo to znaczy że rodzę, mówię jej, że przecież mówiłam z pół h temu że to czuję, oczywiście to była moja wina:))
Parte to były 2h. Mój mąż był przerażony tym co się dzieje, prosiłam go żeby mnie zabił. Słyszałam że czego ryczę, że mam się cieszyć bo inne nie mogą zajść w ciążę, i że do 19 mam urodzić bo ona kończy zmianę, a chce wrócić do domu żeby OGLĄDAĆ OLIMPIADĘ. Urodziłam 18:45. Tych chamskich tekstów było mnóstwo. Nacięli mnie i zszyli oczywiście na żywca ale ten bol to nic w porównaniu do tych z krzyża. Po porodzie wmawiali mi hemoroidy, lekarz powiedział „hehe najwyżej nie będzie pani mogła uprawiać seksu na pieska”.
Po porodzie przez 6 tyg krwawiłam z odbytu. Krew się lała jak z rozciętej rany. Mówili że to hemoroidy. Jak poszłam w końcu prywatnie do proktologa to okazało się, że to nie hemoroidy, a przy porodzie pękł mi odbyt czego nie zauważyli. Do dzisiaj mam fałd andermalny w tym miejscu. Masakra. Mogłabym opowiadać godzinami. Dlatego tym razem wybieram inny szpital, gdzie zzo jest ciągle dostępne (u mnie w mieście już je wycofali, tzn jest raz na dwa tyg w środy xd).
Wybaczcie że tak długo ale ciągle czuję się poszkodowana ta sytuacja i czasem czuję potrzebę wykrzyczeć innym co oni mi zrobili. Nie chce też straszyć bo naprawdę moje znajome miały cudowne porody.Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 09:42
-
Myślę, że warto oswoić się z historiami porodowymi. Trzeba wiedzieć co nas czeka. Ja tylko wykupiłam omówienie porodu i połogu online od Zaufaj Położnej, nie byłam w szkole rodzenia. Na szczęście ona dobrze to wszystko tłumaczy. Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić ze względu na zdrowie, przykro się czyta o takich chamskich lekarzach lub położnych. Środki łagodzenia bólu to już standard w szpitalu, warto się zorientować jaki mają dostępny.. u mnie nie mieli piłek na mój wzrost siedziałam prawie tyłkiem na podłodze 😂 ogólnie położna była mi pod pachę, stwierdziła, że muszą kupić sprzęt pod wysokie panie 🙈 taka piłka to koszt do 100 zł bez przesady co to za koszt w porównaniu z lekami. Ogólnie pierwsze godziny były mi do śmiechu, jeden starszy lekarz mówił - pani to jeszcze nie rodzi za dobry humor 😂
Buburuza rozwaliłaś mnie tym wszystkim, no niestety czasami kobiety dostają szoku i takie kabarety wychodzą 🙈
Baby33 też miałam krzyżowe na końcu, też nie chciały się pisać, tylko u mnie brak rozwarcia było. Hemoroidy częste w ciąży pewnie dlatego tak myśleli, ale sprawdzić powinni. Też zmieniam szpital opieka była super, ale brak odwiedzin oraz zarażenie dziecka mnie po prostu tak odpychają od tego szpitala, że im po prostu nie zaufam tym bardziej jak neonatolog krzyczał na położne przy mnie, że nic nie wiedzą o dziecku a matka nie może zajmować się dzieckiem z uwagi na stan w jakim jest. Jak przyszłam po kartę to położna się pytała jak się czuje powiedziałam wprost, że beznadziejnie mam skierowanie do szpitala z dzieckiem.👧 30 l. 🧔♂️ 35 l. 👶🏻💙
Rozpoczęcie starań ➡️wrzesień 2023
10.2023 - ⏸️
10.2023 - 6 tydz 💔 poronienie samoistne
03.2024 - wznowienie starań
04.2024 - ⏸️
05.2024 - 5 tydz 💔 poronienie samoistne
06.2024 - ⏸️
11.02.2025 - cc 💙 3120 g, 56 cm
04.2026 - powrót do starań o rodzeństwo 🍀
01.06.2026 - ⏸️ zostań kropeczko 🥺
02.06.2026 - bhcg 95,52 mIU/ml
05.06.2026 - bhcg 457,54 mIU/ml prog. 28 ng/ml
15.06.2026 - 5t0d 🤰🏻 pęcherzyk ciążowy 1,32cm
06.07.2026 - wizyta gin NFZ ⏳️
👧 - zespół antyfosfolipidowy, PAI-1 układ homozygotyczny, nisza w bliźnie cc, mięśniak 0.5 cm ➡️ acard 150
🧔♂️ - ❌️ cholesterol


-
Ja też dołączam do wtorkowych wizyt! 🙋♀️ Mam na 15, ale jestem jako dodatkowa pacjentka, więc nie wiem dokładnie o której mnie przyjmie

monii00 u mnie początek też był lajtowy. Przyszła położna sprawdzić oxy i ja jej mówię, że już zaczęły się chyba takie mocniejsze skurcze. Ona mówi, że na pewno nie, bo byś tak się nie śmiała i nie rozmawiała tak spokojnie. Po czym zaczął się skurcz, ona sprawdza, a tam już 5 cm rozwarcia
Bardzo współczuję skurczy krzyżowych
baby33 a pisałaś jakąś skargę na tą położną? ja nie wiem, może warto mieć jakiś dyktafor włączony czy coś. Albo męża na świadka... przecież tak nie można się zwracać do rodzącej
-
baby33 wrote:@Iza chyba na Twoim miejscu poszłabym do jakiegoś innego lekarza, prywatnie, wybierając naprawdę z polecenia żeby wszystko dokładnie zbadał na dobrym sprzęcie. Tak dla własnego spokoju

Jak już jesteśmy w temacie porodów to w sumie też Wam opowiem, może kogoś zainteresuje.
Skurcze zaczęły mi się o 2 w nocy, odeszły wody. Na porodówce byłam o 5. Ból z brzucha był mocny ale to da się przeżyć, około 6-7 zaczęły się rozkręcać bóle krzyżowe. Nie życzę najgorszemu wrogowi, nie wszystkie kobiety je mają, ale jak ktoś miał tylko z brzucha to naprawdę te z krzyża są razy 10000.
Myślałam że oszaleje, płakałam już z bólu. Stara położna zrobiła ktg i stwierdziła że wymyślam (krzyżowe nie piszą się często na ktg). Powiedziała mi „dziecko, nie rycz, ciebie jeszcze nic nie boli”. Powiedziała że nie rodzę i odesłała mnie na salę przedporodową, na której leżały babki np z balonikiem i normalnie funkcjonowały, a ja już miałam w głowie że jak to się nie skończy to wyskoczę przez okno. Około 9 zobaczył mnie lekarz jak płacze i wije się z bólu, zbadał mnie i było rozwarcie, okazało się że dostanę zzo. Ciekawostka: to był pierwszy dzień w historii mojego szpitala, kiedy pacjentki mógłby otrzymać znieczulenie. Zanim jednak do tego znieczulenia doszło to minęło następne parę h. Myślałam naprawdę że oszaleje. Po podaniu zzo powiedziałam antestezjologowi że go kocham i jest moim aniołem xd było super. Jednak akcja się nie rozkręcała i wyłączyli mi zzo, wróciły bóle krzyżowe. Nie jestem w stanie opisać tego koszmarnego bólu…
W pewnym momencie powiedziałam położnej że chce mi się 💩, kazała mi iść do toalety ale nie mogłam zrobić. Wróciłam na łóżko a ta do mnie przychodzi i z ryjem na mnie że jak poczuje że mi się chce kupę to mam mówić bo to znaczy że rodzę, mówię jej, że przecież mówiłam z pół h temu że to czuję, oczywiście to była moja wina:))
Parte to były 2h. Mój mąż był przerażony tym co się dzieje, prosiłam go żeby mnie zabił. Słyszałam że czego ryczę, że mam się cieszyć bo inne nie mogą zajść w ciążę, i że do 19 mam urodzić bo ona kończy zmianę, a chce wrócić do domu żeby OGLĄDAĆ OLIMPIADĘ. Urodziłam 18:45. Tych chamskich tekstów było mnóstwo. Nacięli mnie i zszyli oczywiście na żywca ale ten bol to nic w porównaniu do tych z krzyża. Po porodzie wmawiali mi hemoroidy, lekarz powiedział „hehe najwyżej nie będzie pani mogła uprawiać seksu na pieska”.
Po porodzie przez 6 tyg krwawiłam z odbytu. Krew się lała jak z rozciętej rany. Mówili że to hemoroidy. Jak poszłam w końcu prywatnie do proktologa to okazało się, że to nie hemoroidy, a przy porodzie pękł mi odbyt czego nie zauważyli. Do dzisiaj mam fałd andermalny w tym miejscu. Masakra. Mogłabym opowiadać godzinami. Dlatego tym razem wybieram inny szpital, gdzie zzo jest ciągle dostępne (u mnie w mieście już je wycofali, tzn jest raz na dwa tyg w środy xd).
Wybaczcie że tak długo ale ciągle czuję się poszkodowana ta sytuacja i czasem czuję potrzebę wykrzyczeć innym co oni mi zrobili. Nie chce też straszyć bo naprawdę moje znajome miały cudowne porody.
Nieprawdopodobne co przeżyłaś, bardzo Ci współczuję, rzeźnia i brak empatii jakby to było 50 lat temu, szok ze taka chora akcja przytrafiła Ci się tak niedawno : ( ta położna to potwór ! Tekst z seksem na pieska też obrzydliwy boże co za chamstwo … Jestem wściekła jak słyszę tak straszne historie z porodów, to absolutnie nie powinno mieć miejsca!
Kochana życzę żeby poród który jest przed Tobą był przepięknym przeżyciem 🫂❤️ -










