Ex-testerki. Cudzie trwaj
-
WIADOMOŚĆ
-
Lunaaa wrote:Mi założyłam konto, jeśli któraś z osób których nie mam na fb/ig byłaby zainteresowana kontaktem ze mną, bo szkoda mi tych dwóch lat, więc zapraszam.
Cieszę się, że czujecie się swobodniej beze mnie 😊
Luna, nie o to chodziło z tą swobodą.
Mam nadzieję, że wszytkie osoby, które odeszły z wątku jednak zdecydują się na powrótWiadomość wyedytowana przez autora: 10 maja 2019, 22:45
-
Reset, sporo dziewczyn już Ci pisało, ale ja tez napiszę. Pod koniec ciąży również musiałam brać Tardyferon. Trochę byłam nieszczęśliwa z tego powodu, bo dietę miałam bardzo bogatą w żelazo (mnóstwo czerwonego mięsa, buraki, strączki, szpinak na kilogramy, orzechy, ziarna), a mimo to wyniki na koniec się posypały. U Ciebie trochę wcześniej, więc przykro mi. Ale dobrze, że trzymasz rękę na pulsie.
Dziewczyny przy nadziei, wyznam Wam coś. Czekam na Wasze badanie krzywej cukrowej. Nie dlatego, że chcę patrzeć na Wasze męki, ale dlatego, że chyba nie ma oprócz ktg innego badania bardziej kojarzącego mi się z ciążą
Rucola, wszystkie moje najbliższe koleżanki i siostra chodzą na jogę (siostra to nawet jeździ na jakieś tygodniowe kampusy!), bardzo sobie chwalą i lubią. Sama nie mam takich doświadczeń.
Pilik, rozumiem Twoje zmęczenie i to, że możesz się czuć przytłoczona. Może np. emek raz w tygodniu przejmować małą na godzinę-dwie? Zwykłe pójście na spacer w wersji solo bywa zbawienne. Nawet jeśli kocha się dziecko nad życie, to jednak czasami trzeba mieć jakiś wentyl, żeby nie oszaleć i żeby dać odpocząć mózgowi. Bo przy dziecku system uwagowy działa na 100%, a to wyczerpujące.
Jeżowa, Kaczorka ma rację. Jestem w stanie dużo lepiej się organizować, gdy mały stał się mobilny. Nie potrzebuje, żeby go non-stop trzymać na rękach czy w chuście, jeśli potrzebuje bliskości to podchodzi do mojej nogi i ją szarpie. Owszem, trzeba częściej sprzątać i też nad tym ubolewam Zwłaszcza gdy 5 razy dziennie zmywam podłogę w kuchni. Jedyna wada chodzącego dziecka jest taka, że więcej dostrzega, o więcej rzeczy się awanturuje i lepiej umie się wcisnąć w kąty z zakazanymi rzeczami (które gdy są mu odbierane prowokują do wybuchów straszliwej rozpaczy – jestem wyrodną matką, bo wygląda wtedy tak pociesznie, że walczę ze sobą, aby się nie roześmiać). Więc tak jak pisze Justyna – nasz dom zupełnie nie jest na to gotowy i gotowy nigdy w pełni nie będzie (nie damy rady wszystkiego zabezpieczyć, niestety). Ale jest to niesamowity moment. Najpierw przez kilka tygodni mieliśmy po 2-3 nieśmiałe kroczki, a nagle zaskoczyło i mały stał się chodzącym ludzikiem. A ta duma i radość na drobniutkiej rozkosznej buzi, gdy stawia szereg chybotliwych kroków i nie może uwierzyć, że to właśnie jego nogi są do tego zdolne, jest nie do opisania!
Rucola, JustynaG, pilik, summer86, Achia, Nadzieja22, Bunia86, Lunaris lubią tę wiadomość
-
nick nieaktualnyFrez coś czuję, że dogadałybyśmy się
5 dzieci ileż to miłości
u mnie jeśli chodzi o pracę to niestety zostałam zwolniona przed zajściem w ciąże i nie mam gdzie wracać (i tak tej pracy nie nawidziłam).
Ja to taka "kura domowa" też wiecznie sama z dziećmi, eMek albo w pracy albo fuche ma albo śpi. Ale mnie to wcale nie przeszkadza, bo po tylu latach jak żyliśmy na odległość już się przyzwyczailam, że go nie ma, a jak jest w domu to nawet mi zawadza.
Do żłobka tu też nie ma szans się dostać. Więc spędzę 2, 5 roku jeszcze w domu póki nie znajdę normalnej pracy. Chociaż może być tak, że w najbliższym czasie pójdę odrabiać na parę godzin,zobaczymy, bo teraz to się cieszę każda chwilą z Borysem.
Rucola mam podobne przemyslenia😉
Luna, kochanie..jakby to napisać aby Cię nie urazić, bo serio lubię Cię!
To nie dzięki Tobie ta swoboda! Wszystkie starałyśmy się (ja bardzo rzadko albo wcale) pisać epopeje i odnosić się do każdej dziewczyny i to się zaczęło jak ktoś zarzucił Aksamitnej, że wpada i tylko pisze o sobie. Wczoraj sytuacja powtórzyła się z Anią ale przecież Ania nie pisała tylko o sobie ale też doradzała dziewczynom. Ja się utożsamiam z postem od Niki. I długi czas odnosiłam wrażenie, że trzeba odnosić się do wszystkich lub nie pisać wcale, bo zaraz może zostać zarzucone pisanie tylko o sobie.
Buziaki, przemysl sobie wszystko i wracaj!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora: 10 maja 2019, 23:02
Anna Stesia, emi2016 lubią tę wiadomość
-
Luna, sekskjuzmi, ale czy składałaś podanie do mnie jako do minister, że możesz odejść z forum? Nie przypominam sobie! Czuję się pominięta i gdybym się tylko umiała obrażać to poczułabym się nawet obrażona! To był gruby nietakt!
ps. serio, nie wygłupiajże się, tylko baw się z nami dalej!Karletka, mi88, Aga9090, JustynaG, pilik, summer86, emi2016, Cabrera, Nadzieja22 lubią tę wiadomość
-
Summer oczywiście, że chodzi o mnie, nie jestem głupia, za długo żyję na tym świecie, żeby wierzyć, że ta wielka ulga jaką Rucola czuje nie jest spowodowana tym, że odchodzę z tego forum. O tym, że takie dziecinne złośliwości sprawiają mi ból już nikt nie pomyśli. Nie odnoście się już do mnie, można dodać do przyjaciółek i napisać, ja fałszywa nie jestem i chętnie porozmawiam z osobami które znam. Na resztę brak mi już słów, nie dam sobie więcej sprawiać przykrości, bo wszystkie wiemy o co tu chodzi.
AnnaStesia nie złożyłam stosownego podania, bo odchodzę z wątku, ale nie z forum, kontakt ze mną pozostawiamWiadomość wyedytowana przez autora: 10 maja 2019, 22:57
-
Sliweczka! Świetnie że już sie staracie, tak samo Achia i inne dziewczyny.
Wydaje mi się że w dużej mierze zależy wszystko od dzieciaczka, inne są mniej absorbujace inne nawet nie dadzą cieplej kawy wypić.
Mój mąż powiedział że gdyby Starszy był jak Młody to dawno już by była trójeczka. 😜 oczywiście nie chce zapeszyć, bo rzeczywiscie Kubuś jest Aniołkiem a i starszy baaaaaaardzo dużo pomaga.
Mi przesłodziaśne zdjecia! Ja tak samo nie tęsknię za zimą, ale i aktualna pogoda nie napawa mnie optymizmem.
Dzisiaj akurat chcialam zadać pytanie dot. Pierwszego okresu i myślałam że jednak szybciej przychodzi, ale w sumie nie tęsknię za nim, mimo że czasami brzuch mnie naparza jakbym go miała.
Luna to Ty usunełaś konto! No majt jego jop. 😮
Oczywiście że szykuje zaproszenie. Na grupie FB i tak nie jestem mile widziana, zapewne. Bo tu raz odchodzę raz przybywam... 😉 no ale.Wiadomość wyedytowana przez autora: 10 maja 2019, 23:08
sliweczka92 lubi tę wiadomość
-
nick nieaktualnyRucola powiem Ci, że jakby mi ktoś 10 lat temu powiedział, że będę żoną rolnika, kurą domową, z dwójką dzieci, sama ogarniająca dom, zakupy, lekarzy, ubrania i wszystko to dookoła co związane z prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci, to bym mu się roześmiała w twarz i kazał popukać w głowę 😂 swoją drogą to niesamowite ile człowiek jest w stanie zmienić w swoim życiu jeśli musi i ile znieść...
Mi no wiedziałam jak wygląda życie tutaj, widziałam, że jego częściej nie będzie niż będzie. Wraca do domu poza sezonem (czyli u nas luty-polowa kwietnia) o normalnych godzinach, ale im bliżej lata tym gorzej, a w szczycie sezonu wpada tylko coś zjeść. No nie da rady fizycznie być z nimi. Teraz jeszcze udaje się, że przyjdzie na obiad i nie musi lecieć na pole to chociaż starszaka weźmie i położy na drzemkę. Na razie niedziele ma wolne, to wtedy jesteśmy pełną rodziną 😄
No cóż, mam nadzieję, że będziecie dla mnie wsparciem na nadchodzące miesiące i nie pozwolicie mi do końca zwariować 😂
Pilik ja po pierwszym porodzie dostałam @ po 8msc, ale moja bratowa np dopiero po 20msc... Także tutaj to totalna loteria...
Moje endometrium miało miesiąc temu zacne 7mm😄 czy to znaczy, że już bliżej niż dalej? Hahahahaha😂 -
Anna Stesia piona, też zdarza mi się z trudem opanować śmiech, jak Agacie np. zabiorę kabel (niepodłączony do prądu rzecz jasna), który akurat gryzie i ona robi taką smutną minę. Już mnie urabia! No ale ja bardzo poważnie muszę pomyśleć nad ogrodzeniem jeża, przynajmniej w dzień, bo jak już dzisiaj raz tam doszła to na pewno tam wróci... U nas przy jedzeniu na szczęście nie ma tyle sprzątania, no ale ja np. kaszkę czy owsiankę jej podaje łyżką, bo nie jestem aż tak wyrozumiała, by jedzenie latało wszędzie ale warzywa, owoce, mięso je sama
Anna Stesia, Karletka, Rucola, JustynaG, Achia, Kotowa lubią tę wiadomość
-
Luna, ja zrozumiałam, że Rucoli jest lżej dlatego, że nie musi się do wszystkich odnosić, a czuła taką oddolną presję. Chyba całkiem nieźle koegzystowałyście ostatnio i miałam Was nawet podawac za przykład, że mozna za soba nie przepadać, ale byc razem na forum. Nie demonizujmy sie nawzajem, plis Za dużo tu ostatnio było niefajnych emocji. Wiem, że masz żal, wysłałam Ci zaproszenie do przyjaciółek i mam nadzieję, że nawet jesli nie zechcesz tu do nas zaglądać (choć szkoda przekreślać tyle fajnych chwil razem) to nie zapomnisz o tych osobach, które zawsze cieplutko o Tobie myslały i myslą nadal!
-
Jeżowa wrote:Anna Stesia piona, też zdarza mi się z trudem opanować śmiech, jak Agacie np. zabiorę kabel (niepodłączony do prądu rzecz jasna), który akurat gryzie i ona robi taką smutną minę. Już mnie urabia! No ale ja bardzo poważnie muszę pomyśleć nad ogrodzeniem jeża, przynajmniej w dzień, bo jak już dzisiaj raz tam doszła to na pewno tam wróci... U nas przy jedzeniu na szczęście nie ma tyle sprzątania, no ale ja np. kaszkę czy owsiankę jej podaje łyżką, bo nie jestem aż tak wyrozumiała, by jedzenie latało wszędzie ale warzywa, owoce, mięso je sama
Rozszerzanie diety to w ogóle ekstra przygoda. Uwielbiam to, choć sprzątanie w kółko to sport dla wytrwałych! A Agatka nie planuje robić sobie maseczek z owsianki na włosy? U nas synek jest nowoczesnym mężczyzną, który nie boi się dbać o swoją fryzurę, stylizując ją i odżywiając proteinami. Co nie powiem, czasem bywa kłopotliwe, gdyż np. dzisiaj tuz przed naszym wyjściem wtarł sobie w grzywkę łososia, a nie miałam już czasu umyć mu włosów i pół popołudnia wąchałam łepek, który walił rybą.
Miałam tez Cię już spytać, jak się Agatka zapatruje na Waszego domownika? I czy Wasz jeż ma jakieś imię?Wiadomość wyedytowana przez autora: 10 maja 2019, 23:17
JustynaG lubi tę wiadomość
-
nick nieaktualny
-
nick nieaktualny
-
Luna nie mam pojęcia dlaczego uważasz, że wszystko co piszę jest z podtekstem do Ciebie. Czuję się swobodniej, bo nie mam presji, ze muszę odpisywać wszystkim i chyba nie mogłam tego napisać jaśniej i bardziej wprost. Nie doszukuj się drugiego dna tam, gdzie go nie ma. Nie czyham i nie szukam okazji żeby Ci dowalić. Mamy inny światopogląd, nie dogadałyśmy się trudno. Ja zapomniałam o sprawie ale nie chcę podtrzymywać naszych relacji na forum bo nie chce żebyś mnie obrażała kiedy Ci się narażę. To wszystko. Też uważam, ze takie znikanie z forum czy Twoje czy innych Dziewczyn jest bez sensu, chyba że faktycznie jestescie zmęczone/znudzone/zdenerwowane to żadna siła przecież Was nie zatrzyma. Wasz wybór!!!#wegemama#wegerodzinawkomplecie
Synek 💚 31.08.2018r.
Córeczka i Synek 💜💙 7.01.2021 -
AnnaStesia u nas Młody jak już jest najedzony to wciera jedzenie we włosy. Doprowadza mnie to do rozpaczy.... najpierw obciełam najbardziej problematyczne loczki, teraz zastanawiam się co zrobić z resztą, bo już ma gęstą czuprynkę... Coraz częściej karmię Go łyżeczką bo kurcze cięzko zabrać gdzieś dziecko z kawałkami banana we włosach...
Anna Stesia lubi tę wiadomość
#wegemama#wegerodzinawkomplecie
Synek 💚 31.08.2018r.
Córeczka i Synek 💜💙 7.01.2021 -
Anna Stesia zapewne gdybym dała Agacie taką możliwość, to odżywiałaby swoje włosy owsianką ale łosoś to większy kaliber - także zapachowy. Można by go opisać "z nutką zapachową skandynawskich fiordów" Agata jeża widziała kilka razy, zawsze ochoczo wyciąga do niego rękę i za każdym razem równie szybko ją cofa jak czuje igły ogólne to ich godziny aktywności się kompletnie rozmijają, więc nie mają większych interakcji. A jeż wabi się Hodor
Karletka mam właśnie nadzieję, że nie postanowi się @ spóźnić (jak dwa cykle temu), bo zejdę na zawał. Nawet zastanawiam się czy nie kupić testu tylko po to, by wywołać ją o czasie 😂 ten trik działa prawie zawsze. Przeczucia mam takie, że byliśmy głupi, ale los będzie łaskawy i wrócimy do starań jesienią lub zimą.Anna Stesia, Rucola, sliweczka92 lubią tę wiadomość
-
Frez, ja tam nie wiem, ale myślę sobie, że ostatnio miałyśmy na wątku emocje jak na grzybach, więc dziewczyny postanowiły podgrzać atmosferę. Dobra robota. Ale teraz wracajmy już do naszego nudziarstwa, ok?
Zapodaję dobry wątek pod rozkminę. Jaką miałyście najgłupszą/najśmieszniejszą przygodę na wu-efie? Ja miałam genialną. Byłam w 3 klasie podstawówki, przyszłam rano do szkoły, a wuefista mówi mi, że właśnie kompletuje grupę na wyjazd na mecz koszykówki. I że mnie bierze. Ja oczy jak pięć złotych i pytam, czy to, że nie znam zasad gry i że nigdy nie grałam nie jest przeszkodą. Nauczyciel mówi, skądże! No to ja: ahoj, przygodo! Zapakowano nas w autobus i pognaliśmy na spotkanie z wielką niewiadomą. Wchodzimy na salę gimnastyczną, patrzę na drużynę, z którą mamy grać - wszystkie dziewczyny w jednakowych strojach, ćwiczą wsady, kozłowanie... Myślę sobie, nie jest dobrze. Zaczynamy mecz. Po pięciu minutach bilans przedstawia się nastepująco: przegrywamy jakieś zero do miliarda, nie miałam ani razu kontaktu z piłką, leżałam na parkiecie z 10 razy. W przerwie taktycznej nasz nauczyciel mówi, ze musimy bardziej sie starać i próbować odebrac piłkę. I że ogólnie idzie nam nieźle No to gramy dalej. A właściwie dalej robimy z siebie posmiewisko. Wtem jest! Ona! Piłka! Okrągła, piekna, pomarańczowa! Trafia wprost w moje ramiona! łapię ją zachłannie, zaczynam kozłować (zdązyłam w międzyczasie załapać zasadę 3 kroków, pękam z dumy), gonię pod kosz, rzucam, piłka prześlicznym lobem leci prosto do kosza, wpada... Jeeeeeeest!!! Mamy to, nie przegramy do jaja! W euforii odwracam się do swojej druzyny, spodziewam się, że pochwyca mnie w ramiona i poniosą jak na lektyce. Moja ekipa i druzyna przeciwna stoją martwo pod drugim koszem i mruga z niedowierzaniem. Wszystko przebiega nagle w zwolnionym tempie. Patrzę na nauczyciela, który gryzie swoją bejsbolówke. Nie rozumiem, co sie stało. Dlaczego nikt nie wiwatuje na moją cześć? Gdzie konfetti, gdzie splendor, gdzie sława za uratowanie honoru naszej szkoły? Otóż, nigdzie. Rzuciłam samobója. W swojej kompletnej niewiedzy nawet nie zauważyłam, kiedy zmieniliśmy strony. Samobój był wisieńką na torcie naszej kompromitacji. Od tej pory nigdy przenigdy nie tknęłam sie nawet piłki do koszykówki.Aga9090, mi88, pilik, Rucola, sliweczka92, Achia, JustynaG, emi2016, Cabrera, Jadranka, Minnie89, Nadzieja22, Bunia86 lubią tę wiadomość
-
Anna Stesia - hahaha Napisałaś już jakąś książkę? Przeczytałabym chętnie!
Postawiłaś poprzeczkę tak wysoko, że nie wiem, czy ktoś odważy się opisać swoją przygodę
Jeżowa, Hodor A czemu nie coś z HP?
Frez, wiedziałaś, jak będzie, ale wiedzieć, a potem wylądować w tym wszystkim, to co innego.
Ja też wiedziałam, że będę dużo nosić i tulić mojego rozwrzeszczanego bobaska, a uśmiechałam się do tej myśli. Wiecie, tak sobie nawet rozmawialiśmy z mężem, że jak dzidziuś będzie płakał, to będziemy go tulić i nosić, i wszystko będzie dobrze. Akurat! Nikt mi wtedy nie uświadomił, że tulenie i noszenie będzie w najlepszym wypadku dzidziusia jeszcze bardziej rozsierdzało Dlatego to, że 'wiedziałaś jak będzie' nie znaczy, że musisz teraz znosić takie życie ze spuszczoną głową. Ale i tak nie wiem, co Ci poradzić, bo naprawdę musi Ci być bardzo ciężko.Anna Stesia, JustynaG lubią tę wiadomość
Dziewczynka Dwie kreski 23.11.17 (19.08 cb)
MTHFR 1298A-C homo, PAI-1 4G homo