Zrobilam dziś pyszny niedzielny obiadek. Bo mielismy gości którzy już nas opuścili. I dobrze bo na dluzsza mete to ich już się nie da sluchac!! Ciocia straszna gadula i najlepiej by za toba chodzila i ciagle o czyms opowiadala. Po południu wybraliśmy się z mężusiem po szafki nocne których jeszcze niemamy. Okazalo się ze musimy na nie czekac 4 tyg. Po powrocie wybraliśmy się na przejazdzke rowerkami co było najprzyjemniejsze. Niestety jak wrocilam bylam taka glodna i się strasznie objadlam,a teraz zaluje!
Czasem kluje mnie piers oczywiście od razu rozne myśli kraza w glowie. A tu jeszcze tydz trzeba czekac. Wytrzymam a co!!..
Jednak intuicja mnie nie zawiodła!!!!!!Są dwie mocne kreseczki
alez jestem szczesliwa:-))))) Czekam na mężulka ktory konczy prace o polnocy ,buciki i pozytywny test juz czeka na jego poduszce, nie moge sie doczekac jego reakcji
Teraz tylko sie modlic do Bozi zeby wszystko bylo ok bo kazda z nas wie jakie ryzyko niasa ze soba 3 pierwsze miesiace ... Nie mniej jednak mysle pozytywnie i ciesze sie chwila juz za kilka godzin bede ta radosc dzielic z mezusiem
Dziekuje wam kochane za wszystkie mile slow i oczywiscie za to ze trzymalyscie kciuki teraz ja trzymam za was !!!!!!!
Dzisiaj jakoś tak wyjątkowo obudziłam się o 5:00 i dalej za nic ie da rady spać. Mimo ,że nigdy dotąd nie miałam problemów ze snem i mogłabym przespać pół życia , tak dzisiaj oczy wielkie jak 5 zł i nic z tego.
Wydaje mi się jednak ,że zaczynam przeżuwać wizytę u lekarza. Czekałam prawie 1,5 miesiąca i szczerze mówiąc za długo. Bardzo się denerwuję chociaż staram się odprężyć i o tym nie myśleć ale jakoś mi nie wychodzi. Takie emocje wpisane są chyba w nasze życie i nie da się tego uniknąć. Na poprzedniej wizycie mały mieszkaniec był tylko małą fasolką był puls i serduszko biło...mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze i ta wizyta uspokoi mnie troszeczkę. Niebawem zacznę II trymestr później powinny pojawić się pierwsze ruchy maluszka.
W środę mój mąż zaczyna urlop a ja wam powiem ,że zachowuje sie ostatnio jak taka kwoka ,która czeka na jajka i zanim zniesie musi sobie gniazdo przygotować 
Wszędzie widzę mnóstwo pracy w domu. A to coś odświeżyć ,odmalować albo dokupić.
Jesli po wizycie będzie wszystko dobrze zabieramy się do pracy ,bo jeśli będę tyła w takim tempie jak teraz to później już ic nie zrobię.
Mam starszny problem z odkładającą się wodą w organizmie ,to samo było w poprzedniej ciąży tyle,że teraz zaczęło się to troszczę szybciej i ze szczupłej dziewczyny zrobiłam się już taki mały pudzianowski 
Sam fakt przybrania mnie tak mocno nie martwi bo po porodzie przy karmieniu piersią wszystko zrzucę ale boję się raczej o zdrowie. Ostatnim razem miałam w pod koniec ciąży nadciśnienie i groził mi stan przedrzucawkowy.
Na szczęście dałyśmy radę jakoś do końca ciąży.
Nie wiem jak doczekam do tej 16:00 ...ale chyba nie mam wyjścia
Trzymajcie za Nas kciuki
Słonecznego dnia 
Dzisiaj jakoś tak wyjątkowo obudziłam się o 5:00 i dalej za nic nie da rady spać. Mimo ,że nigdy dotąd nie miałam problemów ze snem i mogłabym przespać pół życia , tak dzisiaj oczy wielkie jak 5 zł i nic z tego.
Wydaje mi się jednak ,że zaczynam przeżywać wizytę u lekarza. Czekałam prawie 1,5 miesiąca i szczerze mówiąc za długo. Bardzo się denerwuję chociaż staram się odprężyć i o tym nie myśleć ale jakoś mi nie wychodzi. Takie emocje wpisane są chyba w nasze życie i nie da się tego uniknąć. Na poprzedniej wizycie mały mieszkaniec był tylko małą fasolką był puls i serduszko biło...mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze i ta wizyta uspokoi mnie troszeczkę. Niebawem zacznę II trymestr później powinny pojawić się pierwsze ruchy maluszka.
W środę mój mąż zaczyna urlop a ja wam powiem ,że zachowuje sie ostatnio jak taka kwoka ,która czeka na jajka i zanim zniesie musi sobie gniazdo przygotować 
Wszędzie widzę mnóstwo pracy w domu. A to coś odświeżyć ,odmalować albo dokupić.
Jesli po wizycie będzie wszystko dobrze zabieramy się do pracy ,bo jeśli będę tyła w takim tempie jak teraz to później już ic nie zrobię.
Mam starszny problem z odkładającą się wodą w organizmie ,to samo było w poprzedniej ciąży tyle,że teraz zaczęło się to troszczę szybciej i ze szczupłej dziewczyny zrobiłam się już taki mały pudzianowski 
Sam fakt przybrania mnie tak mocno nie martwi bo po porodzie przy karmieniu piersią wszystko zrzucę ale boję się raczej o zdrowie. Ostatnim razem miałam w pod koniec ciąży nadciśnienie i groził mi stan przedrzucawkowy.
Na szczęście dałyśmy radę jakoś do końca ciąży.
Nie wiem jak doczekam do tej 16:00 ...ale chyba nie mam wyjścia
Trzymajcie za Nas kciuki
Słonecznego dnia 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2013, 06:24
Dziś powrót do męża aż do niedzieli
jeszcze trochę i mąż ma urlop i przyjedzie do mnie. Dziś rano zjadłam na śniadanie chlebek z białym serkiem i mleko i zwymiotowałam a nie raz przecież tak jadłam...;( chyba jak na razie zrezygnuje z mleka...Choć się cieszę że moje urodzinki spędzę z mężem
i nie mogę doczekać się piątku...pewnie ten czas teraz mi szybko minie...bo już przy boku męża 
Od wczoraj męczy mnie poczucie winy. Czuje się jak flak, jak przedmiot, z którego upuszczono powietrze. Bezwartościowa, rozżalona, wściekła, zawiedziona...
Dostałam wczoraj okres. Marzenia o dziecku znów trzasnęły o podłogę dość głośno i odbiły się we mnie tak mocnym echem, że zebrało mi się na płacz. Gdyby nie fakt, że byłam w pracy, to z pewnością zaczęłabym solidnie lamentować. Bo cóż mi innego zostało?! Bezradność bywa męcząca i przynosi okropne myśli. A ja właśnie taka pozostałam: sama, bezradna, nie wiedząca, dlaczego znowu się nie udało.
Boze kiedy się cos w moim zyciu zmieni! Jestem beznadziejna i nikomu nie potrzebna. Powoli trace sens zycia!! Dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego nie potrafie być silna i mieć wiare? Czy kiedyś będę matka? CZy ktoś mnie w ogole rozumie..
Jest mi bardzo ciężko,wiem ze jakbym miała prace to bym nie maiala tyle czasu na myslenie. Zazdroszcze innym ze już maja 2 dzieci ze sa im potrzebni. Zazdroszcze ze nie musza mieszkac z rodzicami i sa niezależni. Ale jest jedna rzecz która mi wszyscy zazdroszczą ze mój maz pracuje w kraju(ma bardzo dobra prace) i nie musimy się rozstawac. Za to ma zone która się wszystkiego boi,nie potrafi zaryzykować i sama nie wie czegoi chce od zycia. Jedynie wie ze chce zostać matka!!!
Dziś przylatuje syn męża do nas na wakacje. Serduszkowanie będzie troszkę utrudnione;)
Siedzę nafoszona, zła, wkurzona, głodna, wszystko mnie swędzi, dymi mi się z uszu a brwi mi pionowo stają, taki mam dziś beznadziejny humor. Temperatura spadła strasznie, a to niby 4 dzień po owulacji. W zeszłym miesiącu też tak spadła więc jakoś mimo królikowania jak dzicy nie wydaje mi się żeby to był szczęśliwy cykl. Foch na termometr!
Owulacyjne testy wychodzą mi beznadziejnie pozytywnie i więcej już nie będę ich robić! Nawet w przyszłym miesiącu! Foch na testy!
Pogryzło mnie coś na brodawce chyba po spuchła i bardzo śwędzi a teraz to już nawet boli. Wyczytałam że to może być w najgorszym wypadku rak sutka. Foch na sutka!!!
Foch na mrówki, a jakże. Przecież średnica pola ugryzienia od soboty wzrosła do (gdzie moja linijka?) 6cm!!! Czemu nie? Dorzućmy to do poniedziałkowego humoru...
Szef wydzwania mi na skype, że umowa taka, że słownictwo takie, że skopiuj i wklej gdzie indziej. A do licha, zrób se sam jak wszystko mam poprawiać! Foch na szefa!
I w ogóle nie komentujcie bo zafosze na OvuFriend!!!
(mam sfochowaną poniedziałkową głupawke. kocham was wszystkie mimo tego! psia mać!!!)
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2013, 12:01
No cuz, ostatnio czuje sie jak wypluty cukierek.
nie mam siły, wszystko mnie wkurza... totez juz coraz bardziej odpuszczam mierzenie temp i wpisy na ovu... moze mam jakas depresje, nie wiem.
Moj M bierze promen - zaniedlugo bedzie m-c ale czy to pomoze?
badan nie zrobilam bo mialam wyjazd sluzbowy wiec, w tym cyklu nie sprawdze czy ze mna wszystko ok...moze nastepny...
Postanowilam zadbac o siebie, o kondycje itp. oczywiscie z umiarem... moze to cos zadziala.
Teraz zaczyna się dla mnie chyba najgorsza faza. Pewno będę się jak głupia doszukiwać objawów
już tak niestety mam, choć staram się podchodzić do tego na luzie żeby się nie nakręcać, ale kurcze to jest silniejsze ode mnie.
Najgorsze, że Mąż cały tydzień ma na 12 do pracy i będziemy się mijać
a przy nim przynajmniej tak człowiek nie myśli.
Będę musiała sobie jakoś ten tydzień zająć. Poodwiedzam chrześniaków, koleżanki i jakoś to zleci... Trzeba się postarać o dobry humor 
czesc wszystkim.... My prosto od rodzicow (moich) pojechalismy do ginka . Dopiero wrocilismy bo bylismy na zakupach : kupic zaluzje ,gniazdka i firanki takie kluski.... teraz to trzeba juz pomalu wyposazac wnetrze pokoju..
Gin z wygladu przypominal okropnego oblesnego typa - jak siedzialam w poczekalni to myslalam ze uciekne. Weszlam pokazalam mu wyniki badan i zbadal mnie recznie. Cos wlozyl do szyjki macicy i to zabolalo ale chcial sie upewnic jaki mam sluz- nie widzial plodnego sluzu . To moj 16 dc i mowil robiac usg ze mam mnostwo malych pecherzykow tzw rozaniec czyli PCO - ( juz 3 ginkow potwierdzilo wiec cos musi byc na rzeczy) widzial dwa pecherzyki troszke wieksze ale jeden sie juz niby zatrzymal a ten jeden jest i ma 11 mm ale nic mu nie mowilam ze bylam wczesniej u ginka - czyli tak jakby troszke uroslo. Mam sie zglosic w pn czyli za tydzien i wowczas zobaczymy czy rosnie - jesli tak to daje mi zastrzyk a jesli nie to przepisze luteine dopochwowa i zaczynamy zwiekszac clo.. ale z miontoringiem- musi byc monitoring przy clo przynajmniej 3 razy tak mi powiedzial zeby widziec co sie dokladnie dzieje z jajnikami... Sama nie wiem co myslec ale poczekamy .. martwi mnie jedynie brak plodnego sluzu...
mowil ze dlugie cykle sa niebezpieczne jak on to nazwal ,, choruje macica''.... i ze luteina podjezykowa nie dziala tak mocno jak dopochwowa i dlatego czasem sie czeka ponad tydzien a po dopochwowej po odstawieniu w ciazgu 3 dni pojawic sie powinna @... kurcze kazdy lekarz ma inne teorie- ale warto porownac...
BARANKU WIELKANOCNY
Baranku wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy
z paskudnego kąta
z tego co po ludzku się nie udało
prawda że trzeba stać się bezradnym
by nielogiczne się stało
Baranku wielkanocny coś wybiegł czysty
z popiołu
prawda że trzeba dostać pałą
by wierzyć znowu
(ks. J. Twardowski, 1983, 1994)
A ja nadal nie mam @. Wyczekuję, wsłuchuję się w swoje ciało i nic. Żadnych bóli, żadnych dolegliwości. Zatem cierpliwie czekam....
czytam pamiętniki na ovu i myślę sobie - ile tutaj cierpienia...każda z nas stara się jakoś trzymać, ale ile tu bólu... :''(
coraz częściej łapie się na tym, że boli mnie widok nie tylko kobiet w ciąży, ale i rodziców w z małymi dziećmi..czy tak już będzie? dziś złapałam się na tym, że jakoś "dziwnie" był między nami gdy razem oglądaliśmy serial, w którym była kobieta w ciazy..przecież to paranoja...a jednocześnie - rzeczywistosć
oprócz wielu lęków, o których juz pisałam, lub o których nie warto pisać, boje się, ze przez nasze problemy zacznie się psuć miedzy nami..że w końcu nerwy zaczną puszczać, emocje itd itp..
i jak bardzo nie wiedzą o naszych problemach ci , którzy nigdy ich nie mieli..jak bardzo to dla nich proste..nikomu nie życzę, by musiał tego doświadczać..
chciałabym cały nasz ból - nas wszystkich - i wszystko wykrzyczeć światu, a szczególnie tym, którzy "wiedzą lepiej"..
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2013, 20:57
Dzisiaj bylam u lekarza i widzialam pulsujacy zarodek. Piekny widok.
Jest jeszcze drugi pecherzyk ale o 2/3 mniejszy i calkiem mala kropka, prawdopodobnie pozostalosci po owulacji, w kazdym razie cos co sie juz nie rozwija. Dziwnie zabrzmial komentarz lekarki, powiedziala, ze moze to byc ciaza blizniacza, ale ewentualny drugi zarodek przestal sie rozwijac i moze nastapic jego poronienie, a wtedy bedzie nieciekawie, bo mamy konflikt serelogiczny i trzeba by podac przeciwciala, zeby ratowac zarodek ktory sie rozwija. Ale na koncu dodala, ze to raczej malo prawdopodobne. Pobrala krew i mocz, wszystkie wyniki ok, hormony tarczycy tez, wiec chyba jest dobrze.
Dzien mieszanych uczuc, nastepna wizyta za 2 tygodnie.
Misja na najbliższy tydzień, nie myśleć o dziecku i nie planować co by było jak by teraz się udało. To tylko 7dni, dam radę! Będzie co ma być! Będzie dobrze 
Kamień z serca 
Jesteśmy po wizycie i wszystko jest dobrze. Nie miałam siły już wczoraj pisać bo jak stres zszedł to tak głowa bolała,że zasnęłam jak dziecko 
Nasz maluszek ma 6 cm długości ,wszystko jest w porządku rośnie rozwija się i bryka jak szalony
Czy to chłopiec czy dziewczynka jeszcze nie wiadomo ale ja tak mam czuja na chłopa . Zobaczymy czy się sprawdzi 
Dużo przytyłam z 55kg przed ciąża do 69kg . Znowu będę bić rekordy.
Kamień z serca 
Jesteśmy po wizycie i wszystko jest dobrze. Nie miałam siły już wczoraj pisać bo jak stres zszedł to tak głowa bolała,że zasnęłam jak dziecko 
Nasz maluszek ma 6 cm długości ,wszystko jest w porządku rośnie rozwija się i bryka jak szalony
Czy to chłopiec czy dziewczynka jeszcze nie wiadomo ale ja tak mam czuja na chłopa . Zobaczymy czy się sprawdzi 
Dużo przytyłam z 55kg przed ciąża do 69kg . Znowu będę bić rekordy.
Kamień z serca 
Jesteśmy po wizycie i wszystko jest dobrze. Nie miałam siły już wczoraj pisać bo jak stres zszedł to tak głowa bolała,że zasnęłam jak dziecko 
Nasz maluszek ma 6 cm długości ,wszystko jest w porządku rośnie rozwija się i bryka jak szalony
Czy to chłopiec czy dziewczynka jeszcze nie wiadomo ale ja tak mam czuja na chłopa . Zobaczymy czy się sprawdzi 
Dużo przytyłam z 55kg przed ciąża do 69kg . Znowu będę bić rekordy.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.