atena1987 Wszystko po 10.07.2016 30 stycznia 2017, 12:43

16 dc

30 styczeń imieniny Martyny- wszystkiego najlepszego córeczko <3

Dopadły mnie jakieś smuty i lęki, mój R. wyjeżdża za granicę za miesiąc a ja zamiast cieszyć się że jeszcze jest to już się smucę że zbliża się wyjazd. Jak jeszcze nie zajdę w ciążę do tego czasu to chyba się wykończę psychicznie. Strasznie jestem słaba psychicznie, boję się, a oparcie czuję tylko w R. i jak ja sobie dam rady jak wyjedzie :( ehh... popaprane to wszystko :(

Ogromny plus braku kasy !!!
Dziś mija równe 7!! dni bez papierosa :D Powiem wam, że wychodzi nam brak pieniędzy na dobre ;) Więcej patrzę na to co jemy, wyrzucamy mniej jedzenia. Aż mi wstyd jak pomyślę ile tego wszystkiego szło do kosza...Jak nie musiałam myśleć ile wydaję to kupowałam dużo za dużo. Kilka dni temu umówiliśmy się z mężem, że jak tylko znajdę pracę to wybierzemy się do kliniki leczenia niepłodności.
W związku z tym dziś rano odwiedziła mnie koleżanka. Jakiś czas temu wspominała, że umówili się na wizytę w gynacentrum. I nie wyszło mi to na dobre.
Pierwsza wizyta kosztowała ich aż 1000 zł. O czym dowiedzieli się dopiero płacąc. Wykonano podstawową dignostykę:
-Progesteron
-Prolaktyna
-Estradiol
-FSH
-LH
-Testosteron
-TSH
-AMH
-Inhibina B (?)
-SHBG (?)
-anty-TPO (?)
-DHEA S
-HIV
-HCV
-Morfologia
-Ogólny mocz
-Nasienie

Z czego część będzie powtarzana co miesiąc lub co dwa, a nasienie co 3 m-ce przez cały okres trwania leczenia w klinice. Dodatkowo jako podstawową diagnostykę zlecono sono-HSG. Kolejne 500 zł. Koleżanka zapłaciła jeszcze 130 za kolejną wizytę na której chciała odebrać wyniki(ponoć musiała się wykłócać żeby je wydali z kartoteki). Póki co zrezygnowali z kliniki, chcą odłożyć trochę grosza. Bo nie da się wydawać co miesiąc kilkaset złotych ot tak. Sama teraz nie wiem. Rozważam iście zły plan. Ostatnio teściowie wzbogacili się na sprzedaży nieruchomości...a strasznie zaczynają naciskać na wnuka. Może by tak im pojęczeć jakie to wszystko drogie. Podejrzewam, że podjęli by się finansowania tego przedsięwzięcia ;) Tym bardziej, że 35! letnia szwagierka podpisała "lojalkę" że nie zajdzie w ciąże w ciągu najbliższych 5 lat. W stosunku do niej rodzice stracili nadzieję. Sami nam kiedyś(po roku starań?) proponowali, że jeśli trzeba będzie to pomogą z kasą na lekarzy. Bo na chwilę obecną po prostu nas nie stać na chodzenie po klinikach. A po półtora roku starań naturalnych już nie wierzę w powodzenie.

chcebardzobycmama Nie poddam się. 30 stycznia 2017, 16:21

Beta 712,89
teraz pozostało czekać na środę :) mam nadzieję ,że przyrost będzie prawidłowy :)
Jestem mega zmęczona:) bólu brzucha dziś wgl nie ma . Pocieszyło mnie to;)

Nadia83 Może kiedyś... 30 stycznia 2017, 17:21

Dziś zmiana gina. Poprzedni mnie zlekceważył, więc musiałam zmienić. Płacę więc nie wyobrażam sobie takiego traktowania !!! Zwłaszcza w mojej trudniej obecnie sytuacji...

Cały weekend studiowałam internet w poszukiwaniu objawów mojego stanu. Nie byłam do końca pewna czy to była ciąża biochemiczna czy pozamaciczna już się rozwijała gdzieś w jajowodzie. Zwłaszcza, że jajniki bolą.

beta HCG dziś 113,100, czyli spada.
U gina na usg w jamie macicy widać jeszcze pozostałości ciąży 9 mm. Powiedział, że to poronienie całkowite i łyżeczkować nie trzeba. Oczyści się samo. No i ciąża wewnątrzmaciczna by była gdyby nie to nieszczęście. HSG niepotrzebne. Chociaż jakieś dobre wieści...
Na jajnikach pęcherzyki albo już torbiele - na prawym 28 mm, na lewym 30 mm. Raczej nie pękną ale kto wie... Nigdy nie wiadomo. Powiedział, że wszystko jest możliwe. Trzeba się starać jak jest ochota. Teraz podobno nawet większe szanse.

Dziennik pokładowy:
268dc, 38+2 (39tc)


No dobra. Jak to mawiają niektórzy w moim otoczeniu "skończyło się babci sranie". Mówiłam, że trzeci trymestr jest najmiodniejszy - cofam. W sumie to jak się głębiej zastanowię, to każdy z nich dał mi równo w kość, tylko z innej strony, tak jakby ktoś kontrolował, czy równo puchnę. W pierwszym strach o Bakłażana, w drugim depresja z niedołężności, a w tym… no myślałam, że z uniesionym czołem zniosę wszystkie następstwa ciężkiego brzucha i zbliżającego się z prędkością światła porodu, ale jednak nie.

A wszystkiemu winne te noce…

Północ. Kładę się spać. Tak, ja. Bo Mała nie. Mała nawala. Gdy leżę na boku, to jednymi kończynami tańczy na materacu, a drugimi próbuje dosięgnąć sufitu. Gra mi na żebrach, rzadko kiedy bezboleśnie. Sunie łokciami, rysuje i rozpycha się. Szczęście w tym takie, że pomimo iż chwilami zaciskam zęby, to i tak jest to dalej rozczulające i urocze. Po chwili czuję się, jakbym szmuglowała sztaby złota w pęcherzu - pędzę na kibelek. Jakiś ledwy sik wydobywa się ze mnie, ale jest o niebo lepiej. Wracam do łóżka, ale za nim to - biorę porządny łyk wody, bo w paszczy mam saharę. Może teraz…

Pierwsza w nocy. Nie, nie teraz. No oczy jak pięciozłotówy, nikt mnie nie zmusi do spania - bezskutecznie próbuję się wprowadzić w jakąkolwiek fazę snu od pół godziny. No to coś robić trzeba… Biorę telefon i nadrabiam. Fejs, blogi, fora, grupy. Kolejne trzydzieści minut i wiem już wszystko - co u znajomych, u nieznajomych, u antyszczepionkowców, jaki stół kupić do jadalni, jakie są objawy porodu na tydzień przed i na dobę przed, czy to normalne, że dziecko jest takie aktywne na tym etapie i że w naszym mieście znowu wykoleił się tramwaj i ludzie są wkurwieni. Oho, czuję znajomy dyskomfort… siusiu? Oczywiście! Pędzę. Tym razem trochę więcej - czuję na sobie ewidentne działanie Jezusa, bo mój łyk wody sprzed godziny rozmnożył do dziesięciu. Skąd to się wzięło?

Druga w nocy. Dobra, tym razem na poważnie. Kładę się, gaszę światło. Mąż się budzi i z zamkniętymi oczami i ustami wydętymi, jak u płaczącego dziecka pyta: "Wszystko dobrze?", na co odpowiadam: "Tak, kurwa, nie mogę zasnąć". Dostaję w zamian: "No to dobrze…" i spokojne mlasknięcie, świadczące o tym, że stary padł w ramiona morfeusza - mógłby mnie gad wstrętny zabrać ze sobą! Dalej próbuję zasnąć. Obracam się na łóżku na wszelkie możliwe sposoby. Góra, dół, boki. Nogi zadarte, nogi proste. Z kołdrą, bez kołdry, z poduszką, bez poduszki. Mija jakieś czterdzieści minut… czyżby?... Chyba robi mi się błogo… Nagle jebut! Coś spadło z parapetu, pchnięte siłą przeciągu z otwartego okna. Serce skacze mi pod gardło. Szkurrr… No już jak nie śpię, to znowu wezmę łyk wody, bo dalej w paszczy piach - tak uciążliwy, że z trudem przełykam ślinę. No i jak wstałam, to się profilaktycznie wysikam. Ja pierdzielę, skąd tyle tego siku?!

Trzecia w nocy. W tej godzinie w końcu zasnę, ale zanim to - padnę z wyczerpania szukając znów wygodnej pozycji zarabiając parę kopów od Michaliny, z raz jeszcze wstanę na piciu i odnotuję, że na dworze się przejaśnia.

To już któraś taka noc z rzędu. Nie wyrabiam! A dodam, że dziś jestem na nogach od ósmej. Zdrzemnąć się nie pozwala mi się tylko fakt, że piszę właśnie… z naszego mieszkania! Czekam, aż stary zagra koncert parę ulic stąd, a ja siedzę w leżaczku i projektuję przestrzeń. Na około profile, płyty z regipsu, narzędzia i mały stos waty szklanej. Średnio sprzyja to zaśnięciu, już nie mówiąc o tym, że się zwyczajnie jaram, że tu jestem, całkiem sama i czuję się jak w domu! Modlę się, żebym nie zaczęła rodzić wieczorem, bo padnę z wycieńczenia.

Czuję się jak zombie. Samo siedzenie i skupienie uwagi sprawia mi trudność.

To co? Jeszcze dwa tygodnie do terminu? I że będę kiedyś wspominać te czasy z rozrzewnieniem? Dobre sobie…
Miśka, wyłaź, bo wykończysz matkę!


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2017, 13:31

Temperatura wreszcie drgnęła, alleluja! Zobaczymy czy to jednorazowy wybryk czy organizm wreszcie zaskoczył. Ovufriend wyznaczył mi owulację 4 czerwca, ale ja nie jestem do końca przekonana. Śluzu to ja wtedy już praktycznie nie miałam. Z drugiej strony temperatura wcześniej do bani... A licho wie, co się z tym cyklem dzieje. Zobaczymy, kiedy dostanę okres, wtedy sobie policzę 10 dni wstecz.

Jeżeli z tego dziwacznego cyklu wyjdzie ciąża chyba zemdleję ze zdziwienia. Zwłaszcza, że jeśli ovufriend ma rację z owulacją, za cholerę nie wstrzeliliśmy się w nią z serduszkami :/

27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
19dc


La la la 827! La la la 827! La la la!:D Niech cały świat usłyszy tę cudowną liczbę!

Zrobiłam rano badanie estradiolu w naszym lokalnym punkcie pobrań. Gdy wychodziłam z pracy przyszły wyniki... 827ng/ml!!!!!!!!!!!!!!!:D A jeszcze w piątek było 362ng/ml! Aż się poryczałam ze szczęścia. Dobrze, że nikogo już nie było w pokoju;) Uśmiech nie schodził mi z gęby, odtańczyłam taniec radości, po czym znowu się poryczałam i tak jeszcze w kółko przez 10 minut kiedy to próbowałam zakończyć kilka spraw i pozamykać wszytko:> W drodze do wyjścia zakradłam się do łazienki by nieco się ogarnąć i zobaczyłam, że z tego wszystkiego dostałam wypieków jakbym jednym tchem wychyliła co najmniej butelkę wina;) Na szczęście spotkałam już tylko sprzątaczkę i portiera...

Nie mogę uwierzyć, że w końcu porządnie drgnęło! To mój najszczęśliwszy dzień w tym miesiącu, o ile nie jedyny naprawdę szczęśliwy! Teraz jeszcze tylko niech estradiol podciągnie się powyżej 1200ng/ml do czasu punkcji (a w marzeniach osiągam nawet 1600ng/ml!) i będę zadowolona:) Dumna jak paw, wysłałam już wynik naszej lekarce. Kazała nic nie zmieniać. Nie mogę się doczekać jutrzejszego monitoringu! La la la la la!!! i znowu płaczę ze szczęścia:P

An1 Mama dwòch aniołkòw 3 marca 2017, 09:13

11 dc temperatura raczej nie wskazuje na przebytą owulację ale to dopiero 11dc więc wszystko może się. Jeszcze zdarzyć

9dc, 8ds
Szybka notka z dzisiejszego monitoringu:
JP: 14, 14, 13, 11mm
JL: 11, 11mm

Estradiol 2 121 pmol/l
Progesteron: 0,4 nmol/l

Nie jest źle.
Zdecydowaliśmy, że ze względu na małą ilość komórek zrobimy IMSI, żeby zwiększyć dokładność metody.
Punkcja prawie na 100% w piątek, a transfer w poniedziałek.
W piątek mam jeszcze dentystę, mam nadzieję, że dam radę pociągnąć :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego 2017, 17:23

ma_pi Demotywator 30 stycznia 2017, 22:03

Mamy nowe wyniki seminogramu i posiewu z nasienia. W posiewie czysto, seminogram zły. Było już lepiej, nawet po 14 mln z dobrym ruchem. Teraz wyszło 4 mln, ruch znów gorszy, morfologia 1%. Nawet nie mam siły opisać, jak się mąż podłamał :-( Źle to przyjął. On już tyle poświęcił o nic nie pomaga. Nic.
Idzie jutro zbadać jeszcze hormony. Sporo schudł, zobaczymy czy jakoś to nie wpłynęło na hormony.
Ja oczywiście muszę być silna, ale sama tracę nadzieję, gdy tak się dzieje :-(

41 dc. 14 dpo.

Pózna noc:
Uwielbiam wtulać się w mojego męża... jest taki... duży, mięciutki i cudownie pachnie... a ja jestem malutka, drobniutka i czuję się przy nim bezpiecznie. Od kilku dni śpi ze mną również Tadzik. Tadeusz to moj termofor-lewek :) ostatnio jest mi bardzo zimno. Nie wiem, czy to przez hormony związane z cyklem, czy niedoczynność, chyba to pierwsze, bo tarczycowe wyniki były super pod koniec listopada. No nic. Trzeba się zmusić do spania.

@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

1 dc.

Rano:
Zmierzyłam temperaturę o 4:00... 36.2, wiedziałam że coś jest na rzeczy. Kilka godzin później przyszła @, chyba bez no-spy się nie obejdzie.

Dorwałam tego niepokalanka mnisiego, więc zaczęłam go brać od 1dc. Jak długo mam go zażywać??? Na opakowaniu jest napisane, żeby nie stosować w ciąży, ani starając się o ciążę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2017, 18:42

Szarusia Cierpliwości Kobieto!!! 7 czerwca 2018, 10:29

11 dc. No to czekam w poczekalni szpitala na HSG. Od wczoraj się stresuje, naczytałam się wieczorem o badaniu i zła jestem na siebie , ze powkrecalam sobie te wszystkie teksty :(

27 tydzień 3 dzień

Zaczęły się ferie. Jestem w domu ale pracuję. Dziś jadę na badanie insuliny i glukozy.
Przeprowadzka dobiegła końca i od 4 dni mieszkamy w domku :-) kosztowało mnie to sporo nerwów i płaczu ze względu na charakter T. Ale na szczęście jest już po wszystkim.
Nasz maluszek ma się dobrze. Ma kilka stałych pór kiedy jest aktywny. A najbardziej mu się podoba gdy kładę się wieczorkiem spać. Wtedy ma używanie ;-)
Poza tym kilka tygodni temu zaczęłam nabierać wody i nagle przybyło mi na wadze 2 kg w ciągu kilku dni. Puchną kostki, co prawda opanowałam już najgorsze ale wciąż nie jest idealnie. Z Antkiem w ciąży miałam zatrucie ciążowe, więc teraz trochę panikuje...
A tak poza tym to nic się nie dzieje. Maluszek się rusza, ja też się staram, choć na wadze 72,4 kg, czyli przytyłam jakieś 10 kg. Ale nie oszczędzam się w jedzeniu ;-)
Pracuję jeszcze do połowy lutego, a potem zwolnienie :-) już nie mogę się doczekać :-D

W końcu doszłam do tego jak dodać tutaj nowy wpis :D
A więc starania pałną parą o kolejnego Ziamziaka w naszej rodzinie :) Czekamy, czekamy...na testowanie. @ ma przyjść 13 lutego...mam nadzieję, że zamiast niej pokażasię dwie kreski.
Z moich obliczeń i obserwacji i odczuć wynika, że owulacje miałam 29 stycznia. Ale dokładnie nie mogę stwierdzić, bo nie prowadzę aż tak wnikliwych obserwacji. Pewnie plus minus, tylko ze 29 zaczał boleć mnie wlasnie brzuch i to dosc mocno więc stwierdziłam że wtedy byla owulka :) moje samopoczucie z rana było lepsze, teraz właśnie odczuwam jakies kłócie po prawej stronie, jakby jajnika, do tego wlasnie jakies takie lekkie zawroty głowy i momentami mnie mdli, a do tego spać mi się chce-czy ja sobie przypisuję objawy ciąży?? :D śluz dwa dni z rzędu bardzo wodnistym o kwaśnawym zapachu, dzisiaj widziałam gęstszy, jakby płodny w formie białka kurzego jaja.
oj chciałabym już móc zatestować :)
ale trzeba czekać jeszcze z tydzien co najmniej...

41 dpt, 8+1 wg OM

Dzisiaj chyba największy kamień spadł mi z serca jak do tej pory. Od piątku byłam tak okropnie zestresowana, że coś jest nie tak 😔 Ten zanik objawów - były mdłości ale leciuteńkie i bardzo rzadko, odpuszczenie bólu piersi zupełne.

A dziś zobaczyłam mojego Bąbla, bo już nie Kropusia. O nie. Na kropusia jest już za duży! Ma 1,91 cm, serduszko pika w rytmie czacza (nie dowiedziałam się jakie FHR więc trzymam się czaczy ❤️) 🍀🍀🍀 Moje maleństwo ma już prawie 2 cm! Wg usg jest dziś 8+3 czyli równo tydzień z poprzednim usg. Doktor dziś nawet puścił mi serduszko na sekundke. Popłakałam się. Moje największe szczęście jest hiper wojownikiem i już nigdy ale to nigdy nie mogę w niego zwątpić.

Gdy wyszłam z gabinetu. Po prostu czułam się odmieniona. Moje maleństwo już takie duże. Miesiąc temu Kropuś miał niespełna 2 mm a dziś? Prawie 2 cm!

Krwiak jest taki sam. 3x1,2 cm. W połowie krew już skrzepła w nim. Od paru dni wylatują mikro skrzepki, dziś brudzę na kawę z mlekiem. Krwiak musi sie wchłonąć albo oczyścić. Innej opcji nie ma 🤷🏻‍♀️

Kolejna wizyta za tydzień. Czuję się tak bezpieczniej i spokojniej. Najważniejszy jest teraz spokój mój i Bąbla. A dostałam recepte na neoparin z kodem C. Co zaoszczędzę na lekach to wydam akurat na usg 🙄😅

Mój kochany Miś Haribo 💚💚🍀🍀 Rośnij dalej maluszku! 🙏🏼🍀

0c36a207da32.jpg

Dostałam dwa opakowania antyków na złuszczenie endometrium i wyeliminowania polipowatości jeśli dalej jest. W tym czasie będą szczepienia limfocytami.
W połowie marca umawiam się na wizytę, dr ogląda jajniki i endo, robi scratching i na połowę kwietnia umawiamy się na transfer.

co do mrozaczków mamy 5 blastek:
z piątek doby
4AA
4AA
4AB
3AB
i jedną z szóstej doby
4BB

Nie pozostaje mi nic innego jak mieć nadzieję, że szczepienia pomogą i w końcu i my doczekamy się naszego szczęścia.

W końcu na weekendzie odbyłam pierwszą normalną rozmowę z mężem odnośnie starań. Trwała ona aż 5 minut ale te minuty chociaż były normalne. Dowiedziałam się że mąż boi się zabiegu że chciałby skonsultować wyniki w jakiejś klinice leczenia niepłodności a nie od razu dać się kroić.Przyznał się że jego też boli że nam się tak długo nieudaje ale tego nie okazuje to ja mu mówię że jak go coś boli to żeby do mnie to mówił bo jak nie reaguje to mi się wydaje że jego to nie obchodzi.No i koniec końców na tym się skończyło.Niby mały postęp ale zawsze to coś. Jeszcze spróbuję go przekonać by pojechał w tym tygodniu do urologa i skonsultował wyniki.

Jeżeli chodzi o klinikę leczenia niepłodności najbliższą i jedyną mamy w Rzeszowie nazywa się Parents.Może któraś z dziewczyn miała do czynienia z tą kliniką i może się wypowiedzieć czy jest dobra?

Powiedziałam mężowi że wydaje mi się że problem jest już zdiagnozowany i innego wyjscia jak zabieg to raczej nie ma no ale jak chce jeszcze pojechać do kliniki na konsultacje to możemy pojechać.

Wczoraj natomiast sam powiedział mi że czytał odnośnie tego zabiegu i że opinie są podzielone u jednych jest lepiej a u drugich gorzej i mówił mi że po tym zabiegu mogą być komplikacje może utworzyć się wodniak to ja mu mówię że paracetamol też ma skutki uboczne natomiast występują one u nielicznych.

No nic zobaczymy co będzie dalej.

Natomiast ja dla odstresowania się i zapomnienia o temacie starań kupiłam sobie ostatnio puzzle na 1500 i pomału wieczorami walczę z nimi. Fajnie mi restartują myśli a kocham układać puzzle

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 31 stycznia 2017, 08:08

Mam duzo czasu wolnego, wiec i duzo czasu na rozkminy i tak sie zastanawiam nad suplementacja.
Bo dieta to jest u nas wzorowa.
Oboje uprawiamy sport, jemy po 4-5 posilki dziennie. Ja gotuje i przygotowywuje wszystko, wiec codziennie sa warzywa, owoce, ryby, czerwone mieso (dla L-karnitynki), zdrowe tluszcze, owies, kasze itp. Nie smaze, nie uzywam niezdrowych tluszczow, itd

Ja zazywam kw. foliowy i tyle i sie zastanawiam nad suplementacja dla Macho.
Z badania nasienia wyszlo, ze jest mala objetosc i morfologia na granicy.
I tu moje pytanie, wie ktos jak i czym to poprawic?

Internety mowia o L-karnitynie, wit. C i kw. foliowym i cynku.
Duzo osob pisze o Salfazin i Maca - ale wolalabym, cos co jest tabletka i ma wszystko razem



Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2017, 14:29

Ezia90 Akcja bobas! 31 stycznia 2017, 19:00

Ja pierdole!!! nie wiem czy to sprawa humorow w ciazy i spotegowane uczucia i emocje ale pewne rzeczy mnie wkurzaja i tak sie we mnie kumuluje i kumuluje ze jak wybuchne płaczem tak masakra!
Brakuje mi meża, tesknie za Nim i jego nieobecnosc mnie dołuje i wkurza!!!
Dopoki pracowałam czułam sie pewna siebie, z wyzszym poczuciem wartosci, doceniana, wazna, potrzebna a teraz?! Czuje sie niepewna siebie, niewazna, niepotrzebna! A wszystko za sprawa mojej tesciowej, ogolnie tesciow ale bardziej samej tesciowej! Kurwa jaka ona jest wkurwiajaca!
Poczawszy od głupotek: jest straaaaasznie dominujaca, chce rządzic i rzadzi, jest taka treserka, w stosunku do spokojnego tescia jest chamowata, codziennie, podkreslam codziennie drze jape na cały dom po kilkanascie razy, podkreslam po kilkanascie razy!!! nie da sie tego kurwa przesłuchac! uszy pekaja, psychicznie czlowiek sie meczy, az sie rzygac chce. Nawe moj tesc dzis do niej warknal zeby sie przymknela bo mamra i mamra az sie rzygac chce.
W stosunku do mnie jest nadopiekuncza, ale to wcale nie jest fajne bo przez TO wlasnie czuje sie traktowana jak uposledzone dziecko!!! Czasem za mnie podejmuje decyzje nawet mnie nie pytajac!
Aga, co tak malo nalozylas sobie obiadu? wez wiecej, czemu tylko sam serek? jest szynka, pomidor i tak wylicza. A ja jej mowie ze kurwa chce z samym serkiem! wzielam sobie z samym serkiem bo chcialam z samym serkiem, to byla moja swiadoa decyzja bo jakbym chciala cos wiecej oprocz tego jebanego serka to bym sobie wziela, tak?! nie wstydze sie, nie krepuje sie zagladnac do lodowki i cos z niej wziac!

Aga, czemu chodzisz boso? Nie chodz boso. I chuj, ze tlumacze ze nie jest mi zimno bo mam grube skarpety to ta i tak mi podsuwa kapcie, no kurwa! i taka sytuacja jest co chwila.

Aga, nie siedz tam na fotelu bo ciagnie zimne powietrze z gory. Chuj z tym ze jej tlumacze po STO razy ze nie jest mi zimno, ze nie czuje zeby mi ciaglo, a ona dalej swoje i mowi ze ona czuje i jest czula na to. No to kurwa ONA a nie ja. Co mierzy innych swoja miara?

Aga, zostaw ten talerz, ja to pochowam do zmywarki. A co ja kurwa nie umiem, nie mam rak? Chora jestem? A jak widzi ze tesc albo szwagier nie chowaja za soba talerzy to wrzeszczy na nich ze tak ciezko im wlozyc do zmywarki, wiec ja to ewidentnie denerwuje, wiec JA chce byc schludna chowam za soba to mi juz nie kaze. CHCE ZEBY MNIE TRAKTOWALA ROWNO, NIE CHCE ZADNYCH PRZYWILEJOW

Aga, co sie stalo, zle sie czujesz? (Jak wpada do mojego pokoju po jakas cholere) jak widzi ze leze to zaraz dziwi sie ze tak leze. No leze se kurwa i co? nie wolno mi? to oznacza zem chora? Albo co tak siedzisz sama? ( a siedze kurwa w ciszy i ogladam tv) i to ja strasznie dziwi to ze ona jest petarda i ja nosi caly Bozy dzien to kazde inne zachowanie od jej zachowania juz odbiega od normy.

Albo, mamra cos mamra o jakis glupotach co mnie w ogole nie interesuja i gada bez ladu i skladu ze ten tego tam i ja mam wiedziec o co jej chodzi i w tym wszystkim CO CHWILA dopytuje mnie "no nie?" "no nie aga?", "wiesz?" a ja na wszystko MUSZE yhym yhy yhy yhym az do porzygu.

I wiele wiele podobnych sytuacji ktore dzialaja na mnie jak kot na psa. A co ja mam jej odpowiedziec? Nie chce byc niegrzeczna. Czasem cos meeega delikatnie odpowiem co mysle ale to jest za delikatnie zeby dotarlo..
wrrr ale sie rozpisalam, ale musialam zeby mi ulzylo. I ulzylo


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2017, 18:56

5t 6d
Za chwilę jadę do gina do szpitala, żeby podejrzeć okruszka. Tak bym chciała, aby serduszko już biło, ale wiem, że to jeszcze wcześnie i może go jeszcze nie być.
Wczoraj pierwszy raz zaliczyłam mdłości, dzisiaj też męczą. Nie są jeszcze nie wiadomo jak wielkie ale powoli zaczynają dokuczać ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)