32 DC
zrobiłam test wieczorem i w końcu zobaczyłam wyraźną kreskę, w niedzielę jak wróciliśmy z urlopu to zrobiłam test i wyszedł cień, w poniedziałek troszkę wyraźniejszy, we wtorek i środę nie za bardzo dopiero w czwartek się ruszyło, byłam u gina bo miałam umówioną wizytę, powiedział że jest duże prawdopodobieństwo, zrobili mi betę mam dzwonić we wtorek, dzisiaj nie wytrzymałam i po południu zrobiłam test i w końcu ciemniejsza kreska, już do głowy dostaję, cieszę się ale mam wiele obaw.
Nie wierze. Zaatakował ksiazkowy PMS. Opuchlizna wodna (wine ponosi tez wczorajszy alkohol), plamienie i ryk pod prysznicem. Wplyw na taka emocjonalnosc ma tez jedna wisząca nade mna decyzja, ktora boje sie podjac, bo co będzie jeśli zajde w ciaze? Podsumowujac: typowe!
Nie wiem co mam o tym myśleć:

Test zrobiłam rano,ale nie widziałam na nim niczego,a teraz chcialam go wyrzucic,a to cien cienia...nie mogło się udać,bo cycki nie bolą,i plamie na brązowo.Może jednak dla świętego spokoju pojadę zrobić bete,ale gdzie tu calodobowo można sprawdzić...?
A więc już jestem po IUI. Na godz 7 poszłam zbadać wyniki LH i Estradiolu.
Oto one
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9c8ee5e04632.png
Potem o 11-miałam wizytę gdzie gin obejrzał wyniki i zrobił usg. Niestety tylko jeden pęcherzyk mi urósł Ale za to dorodny bo miał 23 mm i endometrium 11 mm więc można działać. Ja dostałam zastrzyk na pęknięcie pęcherzyka a mąż o 13 poszedł oddać nasienie ja postanowiłam mu towarzyszyc i nawet szybko poszło
i pozostało czekać 2 godz na przygotowanie nasienia. O 15:20 mieliśmy umówiona wizytę na zabieg. Weszliśmy i daliśmy wszystkie dokumenty podpisaliśmy zgody i gin poszedł po nasienie do labu. Jak wrócił to powiedział że jest w szoku bo wyniki nasienia męża ledwo co kwalifikują do IUI. A 1,5 roku temu były idealne....zalamalam się bo bałam się że uslysze słowa że IUI się nie odbędzie... lekarz powiedział że widział duzo gorsze wyniki z którymi udawało się Ale jakość nasienia jest dużo gorsza i alarmująca...decyzję pozostawia nam co robimy. Zdecydowaliśmy się spróbować. Gin po naszej decyzji powiedział że jeśli odpukac ta IUI się nie powiedzie to w kolejnym cyklu mam tak samo brać CLO i pokazać się z wynikami LH i estradiolu i jeśli wyniki męża będą na podobnym poziomie lub odpukac gorszym to się poważnie zastanowimy czy robić IUI Ale na pewno skieruje męża na dokładniejsze badania. Lekarz powiedział że być może to chwilowe pogorszenie bo też miał takie przypadki.
To jest wynik nasienia z kwietnia 2016 roku
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/13697edd0d53.jpg
A to z wczoraj
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9a3e3c2f0c87.jpg
Sam zabieg nie byl bolesny tylko trochę nie przyjemny bo te rurki zakładał mi przy pełnym pecherzu. Musiałam przed wizyta wypić trzy szklanki wody. Potem odchylil fotel i kazał poleżeć 5 min.
Potem dal zalecenia 9 sierpnia test szukany jak pozytywny to beta i progesteron i sms do niego z wynikami. Jak negatywny to spotkamy na na kolejnej IUI.
Nic mnie nie boli nie plamie. Więc staram się cierpliwie czekać na 9 sierpnia
22 dc.
Wieczór panieński nad morzem - zdecydowanie najlepsza impreza w moim życiu!!! Fajnie jest oderwać się od szarej rzeczywistości i zapomnieć o wszystkich przykrych chwilach.
Byłam u mojego lekarza - dostaliśmy zielone światło, stwierdził, że mam nie robić monitoringu, ponieważ lewy jajowod na pewno po dwóch cp jest całkowicie niedrożny (ponoć podczas 30letniego stażu pracy widział tylko kilka razy dwie ciąże pozamaciczne w tym samym jajowodzie - nigdy nie spotkał się z trzema). Jeżeli dojdzie do zapłodnienia to na 100 % (?) będzie to z prawej strony... oby miał chłopina rację, bo inaczej będę ewenementem w jego karierze.
Odebrałam powtórny wynik ureaplasmy - nie wykryto 
Z czystym sumieniem wracamy do starań od przyszłego miesiąca.
Btw. w tym cyklu jak na złość jajeczkowanie było akurat z prawej strony w 14/15 dc!!! W 15 dc. podczas wizyty było widać ciałko żółte.
PS. Siema Ewela ♡ przesyłam serdeczne uściski, nie wchodzę na forum bo nie bardzo mam o czym pisać, czasami sobie podczytuje komu się udało... wtedy dopinguje w myślach i trzymam kciuki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2017, 18:27
Odebrałam wyniki cytomegalii i sama nie wiem co on oznacza..
CMV - wirus cytomegalii p/c IgM wynik 0,169 nieobecne
CMV - wirus cytomegalii p/c IgG wynik >500,000 U/ml obecne (zakresy nieobecne <0,5, wątpliwe 0,5-1,0, obecne >1)
Czy to oznacza, że przeszłam tego wirusa ? Sama nie wiem ...
30t 1d
Ból kręgosłupa, coraz ciężej jest znaleźć wygodną pozycję, drętwieją nogi, drętwieją ręce,stóp już prawie nie widzę,ciężko jest się zchylić a i równowaga nie ta sama.
+8 kg, ale kocham ten stan. Zaczęłam bać się porodu, ale zarazem nie mogę się doczekać spotkania z moim dzieckiem. Robie wyprawke dla malucha , ale też dostałam troszke ubranek to poprałam, jutro prasowanie , mimo że te ciuszki są na rozmiar68 i większe , nie wiem czy przy maleństwie będe miała czas na pranie ich i prasowanie dlatego wole już teraz mieć wszystko zrobione Zmieniły mi się zachcianki . Ze słonego i kwaśnego na słodkie , codziennie musze zjeść coś słodkiego , aż się boje jakim słoniątkiem będe po ciąży. No i nie mam sie w co ubrac juz 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2017, 18:36
W ciąży, zależenie od trymestru obowiązują inne normy. Może komuś przyda się:
>> D-Dimery:
przed ciążą: 0.0-0.5 ug/ml [do 500ng/ml]
I trymestr: 0.05-0.95 [do 950ng/ml]
II trymestr: 0.32-1.29 [do 1290ng/ml]
III trymestr: 0.13-1.7 [do 1700ng/ml
Dzis od rana od kiedy przyszlam do pracy wpadam w otchlan, czuje sie samotna, niezrozumiala, ciut nie popadam w depresje. Milo mialam spedzic druga czesc dnia, lecz wczoraj przez przypadek dowiedzieli sie moi rodzice, ze mlodsza siostra ktora zareczyla sie 3miesiace temu jest w 7tyg ciazy. A ja dzis sie dowiedzialam. Nie jestem zbyt blisko z tą siostra , takze na pewno bede ostatnia osoba ktora mialaby sie dowiedziec od niej. Ale to nic.To mnie dobilo...jej ciaza. Przez chwile myslalam ze nas beda wypytywac kiedy nasza kolej... ale na szczescie oni sie nie wtracaja. Znaja charakter siostry wiec nawet nie pytaja sie o slub zwlaszcza ze ma 29lat. Ale dobila mnie ta informacja... takze dzis juz poszlo wino w ruch... i tym bardziej bede dazyla do tego aby miec swoje "szczescie" i nie miec wzroku ludzi ktorzy oceniaja, badz patrza co z nami?! Chce mi sie plakac, krzyczec. Ale staram sie ukrywac uczucia. Nigdy nie mowilam ze chce miec dziecko. Wydaje mi sie ze wtedy mialabym trudniej... wiecej presji mialabym od strony rodziny.... choc nie caly rok po slubie dopytywaly sie ciotki od strony meza... ale na szczescie przestali sie tym interesowac kiedy zdali sprawe ze mamy czas... dopiero slub wzielismy... itd, lecz to byla tylko wymowka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2017, 19:16
Pierwsza wymarzona ciążą. No cóż początek był super, przyrosty bety powyżej 100%, 5 tydzień czułam się cudownie ☺️, a w 6 zaczeły się nieszczęsne plamienia. Byłam z tego powodu na sorze, do tego bardzo mnie bolał prawy jajnik, bałam się cp. Okazało się, że pęcherzyk jest tam gdzie trzeba, beta nadal ładnie rośnie i nie widać źródła plamień. Dostałam dupka i siema nara. Plamienia cały czas były, jednego dnia większe, drugiego mniejsze. Do lekarza byłam umówiona w 7 tyg, tydzień czekania. No i czekałam...w międzyczasie złapałam standardowo zapalenie zatok, wylądowałam na l4. Pomyślałam że nawet lepiej. Przyszła wizyta, pęcherzyk urósł ale zawartości brak. Kontrola za 2 tyg. Przy okazji zmiana dupka na utrogestan. Po zmianie plamienia ustąpiły prawie od razu. Pomyślałam że maleństwo może jednak ruszy, pojawi się. Niestety po ok 6 dniach po usg wypada ze mnie większy skrzep krwi. Nerwy, płacz mąż wziął uż i pojechaliśmy na prywatną wizytę do innego lekarza z ponoć lepszym sprzętem. Usg - jest maleństwo, z bijącym pikselkiem, ale wszystko takie malutkie, że lekarz nie był w stanie wyliczyć tętna. Pęcherzyk spłaszczony, ale lekarz był dobrej myśli, my też. Ze spokojem czekałam na kolejną wizytę. Oczywiście załapałam kolejne zapalenie zatok tylko wtedy już z gorączką do 38,5. Kolejne zwolnienie, brałam paracetamol i miałam nadzieję, że nie zaszkodzi maluszkowi. Niestety okazało się, że maluch od poprzedniego usg urósł ok 2mm i serduszko nie biło 💔. Lekarz dał skierowanie do szpitala na indukcje poronienia. Dostałam tabletki i niestety chociaż mocno krwawiłam, doktor stwierdził, że potrzebuję łyżeczkowania. Zabieg krótki, po wszystkim czułam się w miarę. Fizycznie doszłam do siebie po 3 dniach, psychicznie dopiero po pochówku, zaczęłam sobie układać w głowie. Wzięłam skrócony urlop macierzynśki i odpoczywałam od wszystkiego i wszystkich. Zrobiliśmy badania, podstawowe na wady maleństwa i płeć. Wyszło że zdrowa dziewczynka, mąż wybrał imię Magda 😇. Zrobiłam też stos badań, hormony, amh, zespół antyfosfolipidowy, ana1, infekcje wszystko ok. Obciążenie glukozą - insulina skacze, czyli IO, do tego MTHFR hetero, PAI homo, homocysteina 12 - powinna ok 8. Poszłam z tymi wynikami do lekarza, a on pewnie wada genetyczna maleństwa. Pokazuje mu że no nie, zrobiłam te badania, a on na to że nie zbadałam wszystkich genów. Nie zainteresował się moją homocysteiną, a te mutacje ponoć nie są przyczyną i wskazaniem do brania acardu i clexanu. Na plus dostałam skierowanie do diabetologa i receptę na metforminę. Ale zniechęciłam się do tego lekarza, postanowiliśmy, że pójdziemy do kliniki, aby zajęli się nami kompleksowo.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2025, 14:52
Na wczorajszej wizycie z usg wiem tylko tyle że szyjka 3,5 a młody głowa w kroczu, chyba nawet dwa dni temu czulam jak się obraca
żyje i się rusza
ważenie i mierzenie będzie za miesiąc na usg 3 trymestru. Lekarz był zadowolony z wyników. Mówił tylko że jakaś mała anemia się przyplatala ale żebym nie zwiększają żelaza bo to zaparcia a zaparcia to źle przy szyjce.narazie mam zwiększyć ilość warzyw i zdrowiej jeść. Kazał troszkę więcej odpoczywać bo brzucho trochę się napina.zrobil też kilka fotek twarzy i chórem wszyscy stwierdzamy że synek podobny będzie do taty a w szczególności nosek i usteczka
27dc, 4cs, 8dpo.
Ciężko mi uwierzyć że mogło się udać. Znów wariuje w tym cyklu. Po sto razy oglądam wykres i zastanawiam się czy mogło się udać. Tak bardzo liczę na ten cykl. Porażka będzie gorzka. Z potencjalnych objawów tylko rozrywający ból w piersiach. Temperatura dziś 36,7 czyli raczej bez rewelacji. Wczoraj 36,9 czyli różnica ogromną. Ogólnie to czuję się już jakby okresowo... Jak się teraz nie uda to chyba odpuszczę. Zbyt wiele nerwów. Miłego weekendu. Ja w pracy do 19... Jutro nocka
26 dc
Zapowiada sie piekna, sloneczna sobota. Zycze wszystkim relaksujacego dnia!
Cycki nadal bola, na plamienie nadal czekam. Nic ciekawego.
34 tydzien (33+6)
Pogoda okropna... Lipiec beznadziejny. Od prawie tygodnia, a wiec od czasu kiedy mąż zaczął urlop codziennie pada. Pytanie przewodnie na lipiec to:" Efta jak znosisz upały? " Jest to pytanie, które zarówno śmieszy jak i irytuje. Zadają je dziewczyny z forum które mieszkają w innej częsci Polski niz ja i doświadczyły pięknej pogodny. Na pomorzu niestety w lipcu było tylko kilka dni ładnej pogody, a tak deszcze, deszcze, duszno i znów deszcze.
Za 4 dni wizyta prywatna u prowadzącego. Mam nadzieje, że Iga dobrze przybiera, martwie się, bo moja waga od 2 tygodni stoi w okolicach 80kg. Nie jem dużo... mam chyba ucisk na żołądek, bo porcje zjadam małe, niby jestem głodna, a nie mam na nic ochoty... Zgaga też nie rozpieszcza, potrafi mnie dopaść nawet po zjedzeniu zwykłej bułki z masłem...
No jak juz narzekam to polecę po całości. Okropnie dokucza mi ból spojenia łonowego - nie wiem jakby kość łonowa, no i biodra. Jak się położę to potem wstać nie mogę... kuje ciągnie nie wiem jak to nazwać po prostu boli. Nie pamietam takich dolegliwości z pierwszej ciąży... No i chód kaczki na porządku dziennym.
Zastrzyki clexane robi mi się co raz ciężej. Skóra na brzuchu napięta, zrostów pełno. Nie ma za bardzo miejsca gdzie mogłabym się wkuwać bez bólu. Pytałam lekarza na nfz w które miejsca mogę jeszcze robić zastrzyki to powiedział, że brzuch najbezpieczniejszy... w sumie nie wiem co miał na myśli, w pierwszej ciąży w szpitalu robili mi zastrzyki w ramie ale jak sama spróbowałam tam zrobić, to bolało bardziej niż w brzuch i zrezygnowałam.
ślub siostry męża za tydzień
Pojutrze jade z panną młodą po sukienkę, mam nadzieje, że bedzie gotowa i poprawki nie będą potrzebne, bo i czasu na poprawki nie ma!
Kupiłam sobie buty, zwykłe czarne baleriny najszersze jakie znalazłam i o rozmiar za duże. Mam nadzieje, że moje spuchnięte nogi dadzą w nich radę 
Do Torunia nie pojechaliśmy. Ciotkom nie pasował termin, który zaplanowaliśmy w sumie nic straconego za tydzień zobaczymy się na weselu.
Przez cały tydzień też nigdzie bliżej nie pojechaliśmy. pogoda nie sprzyjała żadnym wypadom! Efta jak znosisz upały?
Ale przynajmniej dzięki pogodzie dałam rade zaprawić ogórki. 25kg w dwóch rzutach (wtorek -piątek) zrobiłam korniszony i kiszone, na dziś została sałatka szwedzka. Jak w sierpniu dam jeszcze rade to mam w planie zaprawić jeszcze buraczki - zobaczymy.
Wczoraj siostra pofarbowała mi odrosty. Kolor włosów wyszedł taki, że o Jezu... Jestem biała, a raczej żółta na głowie. świński blond to przy tym elegancja. Od razu tego samego dnia jechałam do sklepu kupić jakiś szampon koloryzujący żeby je przyciemnić. nie chciałam farby, bo całkiem bym włosy wykończyła. dziś albo jutro poproszę siostrę żeby mnie znów pofarbowała. Mam nadzieje, że tym razem bedzie w miare ok, bo nie wiem jak pojde na to wesele. Nie dość, że spuchnięty wieloryb w za dużych butach, to jeszcze z jajecznicą na głowie 
30t2d
Z kazdym dniem jest coraz blizej do naszego spotkania
siedz sobie jeszcze w brzuszku,ale mama juz sie doczekac nie moze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2017, 09:29
Ciąża zakończona 29 lipca 2017
Michalina przyszła na świat dziś o 9:11, pierwszego dnia 43 tc.
4100g, 57cm, 10/10.
Chciałoby się napisać, że SN, ale...
To będzie temat na osobny wpis. Niezbyt różowy.
Co nie zmienia faktu, że mała jest piękna. I pokaże Wam ją. Jak tylko dojdę do siebie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2017, 14:11
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/03993d0ffdd2.jpg
1 dc 6 cs (pełną parą)
Kochane @ niestety nadeszła
no nic się nie poradzi.
Teraz zastanawiam się czy dalej kupować Ovarin ? To byłby mój 6 cykl z tymi tabletkami, a może by tak zmienić ? Pomóżcie 
Z rana była lekka załamka, trochę łez poszło ale już jest lepiej trzeba walczyć dalej 
M też załamany i łezka się uroniła... Ahh
W tym miesiącu bez żadnych dyskusji wybiera się na badanie nasienia, nie odpuszczę mu ! 
W pracy zostało mi jeszcze 3 godzinki
jakoś wytrwam...
Miłego wieczorku ! :*
13dc
U mnie IVF odroczone
już troche ochłonełam.
Nie wiem od czego zacząć hmmmm
Więc zacznę od dobrych wiadomości. Mam 4 pęcherzyki
na prawym 17mm na lewym 25mm,20mm,17mm
menopur zadziałał tak jak chciałam endometrium 12 mm i na tym dobre wiadomości się kończą bo niestety endometrium w obrazie USG nieprawidłowe a to że mój poprzedni gin nie prowadził notatek to nawet nie wiemy jakiej budowy było w poprzednich cyklach, nawet wydruków usg nie ma w kartotece.
Czeka mnie histeroskopia z biobsją w kolejnym cyklu stymulowanym w drugiej fazie cyku ale ma to być koniecznie bez starań. W poprzedniej histeroskopi wyszły mi w/g teraz dr nieprawidłowe komórki których nie powinno być w macicy co wskazuje na stan zapalny endometrium lub polipowatość.
Dostałam na miejscu Pregnyl 10000j
Czyli od wtorku dupek i czekam na @ bo mimo wszystko nic z tego nie będzie ... w łeb sobie strzele. Jak to się mówi nic się nie dzieje bez przyczyny bo ona jest tylko trzeba szukać.
Kolejne 3 cykle do 6 mies będą diagnostyczne z leczeniem w zalezności co wyjdzie. Jeszcze do łodzi muszę jechać....
Aktualnie czytana książka: "Czarna Madonna" R. Mróz
Mój odpoczynek od OF trwa w najlepsze. Nie mierzę temperatury, nie liczę który to dc, ile zostało do owulacji, itd. Jednak kilka dni temu uderzył mnie pewien temat związany z ciążą, myślę że ważny. Kilka dni biłam się z myślami, czy publikować ten wpis czy nie, postanowiłam jednak go opublikować.
Kilka dni temu rozmawiałam z przyjaciółką, która od dawna namawiała mnie na wyjście na sushi (wstyd się przyznać, ale nigdy nie jadłam sushi). W końcu dałam się namówić i postanowiłam zadzwonić do naszej wspólnej znajomej, aby zaprosić ją na wyjście razem z nami. Znajoma grzecznie podziękowała za zaproszenie, ale odmówiła tłumacząc, że ona jeść sushi nie może, bo STARAJĄ SIĘ O DZIECKO. Na początku pomyślałam sobie, że to strasznie głupie. Przecież w ciąży jeszcze nie jest i niewinne wyjście na sushi nie ma żadnego wpływu na poczęcie dziecka?! Ale po dłuższym myśleniu o tym wszystkim zrozumiałam, że przecież zachowuję się podobnie... To ja, nikt inny, całkiem niedawno okłamałam znajomych na imprezie, że nie piję alkoholu, bo biorę antybiotyk. Tak naprawdę byłam akurat 8 dpo i strasznie bałam się, że alkohol negatywnie wpłynie na implantację!! To ja przy każdej okazji, kiedy miałam pić alkohol zawsze wybierałam czerwone wino, mimo, że za nim nie przepadam, bo POZYTYWNIE WPŁYWA NA ENDOMETRIUM. Ile razy odmawiałam seksu mężowi, bo akurat w tym momencie może przecież zagnieżdżać się zarodek, a wtedy przecież seks jest niewskazany? Takich przykładów mogłabym wymieniać w nieskończoność... Do tej pory tłumaczyłam sobie, że to przecież świadome przygotowywanie się do macierzyństwa. Że przez jakiś mój zły/ryzykowny wybór znowu nie uda mi się ujrzeć upragnionych dwóch kresek. Wiele razy musiałam rezygnować z czegoś na co miałam ochotę, bo STARAM SIĘ O DZIECKO. I tak doszłam do momentu, w którym podporządkowałam temu całe swoje życie. I stałam się nieszczęśliwa... Znacie to? Wydawało mi się, że tak po prostu musi być, a to czy mi się to podoba czy nie ma drugorzędne znaczenie. I wiecie co? Gówno prawda! Przecież nasze dobre samopoczucie i komfort psychiczny ma KOLOSALNE znaczenie podczas starań o dziecko!! Świadome przygotowanie do macierzyństwa jest oczywiście bardzo ważne, ale całkowicie podporządkowanie temu swojego życia jest ok, pod warunkiem, że uda się w ciągu 2-3 cykli. Długotrwałe postępowanie w ten sposób to najprostsza droga do depresji i zatrucia życia sobie i swoim bliskim. Dlatego myślę, że najważniejsza jest RÓWNOWAGA. I chociaż będzie ciężko, to postanowiłam, że w końcu czas na to, abym zaczęła żyć!! Starać się, ale też żyć NORMALNIE. Przecież nie jestem nałogową alkoholiczką, nie biorę narkotyków, staram się dbać o siebie i swoje ciało, trzymam dietę i regularnie ćwiczę. Biorę leki, dzięki którym w tej chwili NIE MA ŻADNYCH MEDYCZNYCH PRZECIWSKAZAŃ, ABYM ZASZŁA W CIĄŻE. W końcu się uda 
Za dużo już przeszłam. Straciłam moją ukochaną córeczkę w 21 tc... Przypłaciłam to depresją. Każda @ to była porażka i koniec świata (szczególnie ostatnia dziwna historia z wadliwym testem). Życie dało mi po dupie, więc ja sama nie MOGĘ już sobie dowalać. I postaram się już tego nie robić!!
Takie przemyślenia, do których skłoniło mnie zwykłe wyjście na sushi, którego nadal nigdy nie jadłam

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.