...
Początek weekendu. Tak długo wyczekiwany. Chociaż muszę przyznać, że ten tydzień zleciał mi wyjątkowo szybko. Zaczynam kolejny cykl starań. Dziś zawitała @. Jeszcze miałam nadzieję, że to lekkie plamienia, które nie zamienią się w normalną @. Niestety na nadziejach się skończyło. Miałam dziś ciężki dzień. W pracy jak i w domu. Za bardzo się nastawiłam na ten cykl. Jestem tylko zła, że dopiero po Nowym Roku będziemy mogli udać się do kliniki. Tyle miesięcy jeszcze przed nami. Marnotrastwo czasu, ale nie przeskoczę tego
Muszę uzbroić się w cierpliwość.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2017, 20:43
Po tym wszystkim co przeszliśmy nadal mam iskierkę nadziei, że uda się naturalnie, głupia jestem. Jak to mówią nadzieja matką głupich. Ciężko odsunąć od siebie takie myśli. Moje życie nadal kręci się wokół cyklu. Wyczekiwanie @ odliczanie dni do owulacji. Przeliczanie w którym dniu mamy największe szanse, zachęcanie Emka do przytulanek. Z tym mam największy problem. Nie jestem wstanie zachęcić własnego męża, porażka. Jestem beznadziejna ;-( Potem dwa tygodnie od owulki do @ wymyślanie objawów implantacji potem wczesnej ciąży i kolejny upadek z chmury marzeń na twardy beton. Okres, znowu jak zawsze punktualny i bolesny. Rozczarowanie, smutek...
Dziś już @ 
16 dc
Pierwszy dzien z duphastonem. Czuję dziwne bulgotanie w brzuchu oraz lekkie ciągnięcie z boku. Mam nadzieję żevwszystko idzie ku lepszemu. Oby do poniedziałkowej wizyty
Czasem mam wrażenie, że on nie chce mieć ze mną dziecka. Jest mu tak dobrze jak jest. Jak mamy największe szanse i super dni to unika mnie jak ognia. Kijem by mnie nie dotknął, nie rozumiem tego. Nic nie rozumiem, czuje się beznadziejnie. Twierdzi że wszystko dobrze, nic się nie dzieje. To pewnie moja wina, wszystko jest moją winą. Mam dość, nie wiem co robić. Teraz po wizycie w OA cały czas powtarza że jak się uda to dobrze ale on nie wyobraża sobie jak to będzie, słucham z ilu rzeczy będzie musiał zrezygnować. Jak dziecko wywróci do góry nogami nasze życie. Mam wrażenie że nie byłby załamany jak by nas nie dopuścili do adopcji. Zaświadczenie od neurologa jest mu na rękę wydłuży wszystko w czasie i może jeszcze okazać się wielkim wybawieniem dla niego z tej całej sytuacji. Jak by tak było to miałby powód, on przecież chciał a to przeze mnie nie będziemy mieli dziecka. Może wymyślam bo mamy kosę, bo kolejny cykl w plecy, bo hormony budują, a może mam rację i jest jak myślę....
11 dc
Dawno tu nie pisałam bo w kwestii starań nie było o czym. Po wizycie u ginekologa, która była w lipcu mąż dostał zalecenia:
*zacząć brać suplement diety ExtraSperm
*po 3 miesiącach zrobić kontrolne badania nasienia.
Wyniki jakie mój mąż miał w lipcu raczej skłaniały do podejścia do in vitro. 9.10. mąż zrobił badania i nie spodziewaliśmy się takiego efektu. Liczba i koncentracja plemników dwa razy wyższe niż w poprzednim badaniu. Niestety dalej poniżej normy ale najważniejsze, że już idą w górę. Zaskoczyła nas najbardziej morfologia: z 1% wskoczyła na 11%. Te wyniki to był chyba najlepszy prezent na rocznicę ślubu jaki mogliśmy dostać
. Teraz czeka nas wizyta u ginekologa w środę tj. 18.10. w moje urodziny. Idę do niego z taką myślą żeby zaczął u mnie stymulacje, może podejdziemy do inseminacji jeśli takie starania naturalne nie dadzą efektu. Zobaczymy co on na to powie. Także z niecierpliwością czekam do środy.
Teraz trwa u mnie 3 cykl po HSG więc zawsze jest nadzieja, że w tym się uda, jest to też cykl urodzinowy
. Cykl, w którym miałam HSG miał 35 dni, kolejny 29 (praktycznie ideał) a drugi po HSG to już była lipa- trwał 45 dni i w środku cyklu miałam brązowawe plamienia. Choć trzeba przyznać, że miałam wtedy też dużo stresu więc to pewnie przez to. Tylko, że jak przy takich cyklach zajść w ciążę to ja nie wiem. Dlatego chcę mieć stymulację i mam nadzieję, że mój ginekolog też dojdzie do takich wniosków.
15 dc
Dzisiaj poczułam przez chwilę bardzo kwkki ból miesiączkowy a potem jakby mi motyle w brzuchu latały. Może to coś związanego z owulacją? W poniedziałek monitoring. Już nie mogę sie doczekać. Mam nadzieję że coś się ruszyło w sprawie owulacji...
Po co to ja pojechałam do Krakowa???
A po receptę,qrwa pojechałam po receptę na antybiotyk na jakąś pieprzoną bakterię!
Noo nie byłabym sobą,gdybym po dwóch krokach do przodu nie zrobiła pięciu w tył!
Jak można się wczytywać w wyniki i nie zobaczyć jednego,w którym jak byk wpisane jest,że wyhodowano jakąś pieprzoną bakterię tlenową. Jak można zapieprzać 300km,z zadowoleniem wyłożyć przed ginem wyniki i powiedzieć,że się przyjechało na badanie drożności??? A można,ja tak właśnie zrobiłam...i dostałam receptę.Po dwóch tygodniach od wzięcia antybiotyku,mam zrobić posiew.Jak będzie ujemny,dopiero wtedy można się badać.
Ja już nie wiem,czy znowu będę jechała do Krakowa żeby sprawdzić drożność,czy nie zrobię tego we Wrocławiu u wcześniejszej gin,która też ma dobry sprzęt i robi min to badanie.
Zanim zawalczę francę,mam czas na przemyślenie.
A mam kilka spraw do przemyślenia...bo ten gin jakoś specjalnie czegokolwiek nie proponuje,nie zleca za wiele,może i mi rzeczywiście nie trzeba,może po tylu latach poszukiwań jestem przewrażliwiona,może zaproponowałby coś po sprawdzeniu drożności...ale póki co powiedział,że wyniki moich hormonów są ok,że mam czas bo AMH jest ok,że mam nie przeliczać Lh do Fsh bo na to się niby nie zwraca uwagi,że niby dopiero jak się szykuje do in vitro...ale do czego ja mam się szykować?na co ja mam czekać?niby coś posprawdzałam,coś niecoś wiem,ale miałam nadzieję,że będę wiedziała więcej,że coś jeszcze zleci,że zaproponuje jakieś leki,a tymczasem idzie to do przodu małymi krokami...chyba że tylko mi się tak wydaje.
Póki co rośnie pęcherzyk na lewym jajniku...czyli z tej nieczynnej strony.Swoją drogą,to dlaczego niektórzy ginekolodzy opowiadają,że jeden jajowód może przechwycić jajo z przeciwnej strony...ten gin nic takiego mi nie powiedział,nie dał takiej złudnej nadziei...może to i lepiej.On w sumie to nawet nie daje takich złudzeń...bo jak coś nie działa,to nie zadziała,powiedział,że u mnie musiałaby być owu po drożnej stronie...jeśli taka faktycznie jest.
No więc skoro przyjechałam do Krakowa tylko po receptę,to żeby nie było tak całkiem kijowo,to połaziliśmy z mężem po krakowskim rynku,zawsze lubię tam wracać,jakoś tak lubię ten Kraków.Po spacerku,zjedliśmy kolację,a później jeszcze kawka z deserkiem.
Po co to ja pojechałam do Krakowa???
A po receptę,qrwa pojechałam po receptę na antybiotyk na jakąś pieprzoną bakterię!
Noo nie byłabym sobą,gdybym po dwóch krokach do przodu nie zrobiła pięciu w tył!
Jak można się wczytywać w wyniki i nie zobaczyć jednego,w którym jak byk wpisane jest,że wyhodowano jakąś pieprzoną bakterię tlenową. Jak można zapieprzać 300km,z zadowoleniem wyłożyć przed ginem wyniki i powiedzieć,że się przyjechało na badanie drożności??? A można,ja tak właśnie zrobiłam...i dostałam receptę.Po dwóch tygodniach od wzięcia antybiotyku,mam zrobić posiew.Jak będzie ujemny,dopiero wtedy można się badać.
Ja już nie wiem,czy znowu będę jechała do Krakowa żeby sprawdzić drożność,czy nie zrobię tego we Wrocławiu u wcześniejszej gin,która też ma dobry sprzęt i robi min to badanie.
Zanim zawalczę francę,mam czas na przemyślenie.
A mam kilka spraw do przemyślenia...bo ten gin jakoś specjalnie czegokolwiek nie proponuje,nie zleca za wiele,może i mi rzeczywiście nie trzeba,może po tylu latach poszukiwań jestem przewrażliwiona,może zaproponowałby coś po sprawdzeniu drożności...ale póki co powiedział,że wyniki moich hormonów są ok,że mam czas bo AMH jest ok,że mam nie przeliczać Lh do Fsh bo na to się niby nie zwraca uwagi,że niby dopiero jak się szykuje do in vitro...ale do czego ja mam się szykować?na co ja mam czekać?niby coś posprawdzałam,coś niecoś wiem,ale miałam nadzieję,że będę wiedziała więcej,że coś jeszcze zleci,że zaproponuje jakieś leki,a tymczasem idzie to do przodu małymi krokami...chyba że tylko mi się tak wydaje.
Póki co rośnie pęcherzyk na lewym jajniku...czyli z tej nieczynnej strony.Swoją drogą,to dlaczego niektórzy ginekolodzy opowiadają,że jeden jajowód może przechwycić jajo z przeciwnej strony...ten gin nic takiego mi nie powiedział,nie dał takiej złudnej nadziei...może to i lepiej.On w sumie to nawet nie daje takich złudzeń...bo jak coś nie działa,to nie zadziała,powiedział,że u mnie musiałaby być owu po drożnej stronie...jeśli taka faktycznie jest.
No więc skoro przyjechałam do Krakowa tylko po receptę,to żeby nie było tak całkiem kijowo,to połaziliśmy z mężem po krakowskim rynku,zawsze lubię tam wracać,jakoś tak lubię ten Kraków.Po spacerku,zjedliśmy kolację,a później jeszcze kawka z deserkiem.
w czwarek 14mm, w piątek zapadnięty i bez wzrostu, wiec w tym cyklu nie ma nadziei kazał przyjsc we wtorek zobaczyć co się zmieniło. Pytałam co może być jak nie urośnie czy sie rozpłynie, czy jak, ale nie chciał "gdybać". Jedynie tyle powiedziął że połowa clo to za mało dla mnie. W kolejnym cyklu powrót do całej tabletki. dzis 16dzien cyklu wzięlam castagnus.
Skierowania na HSG nie dostalam od mojego lekarza, bo juz mialam 2 razy. No i w sumie jakos mnie to nie dziwi, bo i tak moja lekarka nie jest przekonana do Napro. Specjalnie sie tym nie przyjelam, bo w sumie pomyslalam, ze co ma byc to i tak bedzie i zawsze chcialam cos przyspieszyc, a i tak to nic nie dalo.
A teraz to mam swira w glowie, bo boje sie zatestowac. Nie mam zadnych objawow ciazy, okresu zreszta tez nie. Ale teraz to jakos jak sobie pomysle, ze znowu mam miec okres, to lzy same cisna sie do oczu. I stwierdzilam, ze nie ma sensu juz sie starac. Bede brac lekarstwa oczywiscie, dieta i tak dalej, ale zandego seksu na sile... To nie na moje sily...
Jedyny objaw to bol glowy, ale to pewnie spadajacy progesteron...
no mówił lekarz, ze owulacji nie było a ja jak głupia w te testy się gapie 
15t 3d
Dziecko zdrowe
, wyniki Pappa w miarę, nadal jestem w pośredniej grupie ryzyka, zobaczę jak po połówkowych.
Powolutku zaczynam czerpać radość z ciąży, od jakiegoś tgodnia zaczełam czuć ruchy, codziennie bardziej intensywnie
jestem taka szczęśliwa 
Lekarz powiedział mi że mam nisko łożysko i mam odpoczywać, nie mogę pływać ani przytulać się z mężem, no ale cóż, cieszę się że dziecko jest zdrowe 
Powiedziałam mamie o ciąży , bardzo się ucieszyła, jestem zadowolona.
Brzuszek mi rośnie waga plus 5 kg, mam problem z zaparciami, kupiłam takie naturalne środki w aptece trochę to pomaga, apetyt trochę mi się wyrównał, nie jem już tak bez opamiętania, słodyczy nadal nie jem, chociaż w niedzielę czasem sobie na coś pozwolę, dzisiaj mamy w planach piec muffinki potrójnie czekoladowe z synkiem 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2017, 09:11
Nk zamiast spaść wzrosło mi.
Miałam 20% a mam teraz 34%. Jak byłam dobrze nastawiona teraz nie.
Dostałam na nowy cykl 3 wlewy + encortonu większą dawkę.
Za miesiąc powtórka badań.
I oczywiście zakaz starań.
Jakoś nie umiem już uwierzyć w poprawę byłam nastawiona dobrze po minionym leczeniu teraz już nie. Bo wiem że może być zawsze gorzej nie lepiej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2017, 09:00
Od dzis posiadam konto premium... troche sie wachalam bo i tak duzo pieniedzy idzie na wizyty i zabiegi... a w grudniu jeszcze ubezpieczenie auta... ahhh pieniadze leca niczym woda... 3mam kciuki aby przy nastepnym zabiegu sie udalo ! Nawet reklam czy filmow z dziecmi nie idzie mi ogladanie, chce mi sie plakac wtedy. No nic nie zostalo tylko 3mac kciuki za kilka dni.
W środę 5ds - 6 pęcherzyków podobnej wielkości: 8/9mm, 8,7,7,7,7 i kilka mniejszych.
jest dobrze! 
Lewy dołożył 5ds 50 purgeon i od 6ds dawki: menopur 150, gonal 75, gonapeptyl 3/4 ampułki.
Dzisiaj 8ds - kolejny podgląd 
13t5d ciąży miesiąc 4
Wczoraj jakoś nie miałam weny do pisania dziś już bardziej:-)
Pogoda zmienna jest jak kobieta;-Rano tak ładnie słonecznie nawet udało mi się pościelowe na balkon wynieść,myślałam nawet żeby zrobić pranie bo już trochę się uskładało,ale nic z tego pogoda szybko się popsuła:-(
Dziś sobota więc pasowało by ogarnąć porządnie dom ale mi się nie chce:-(rano jakoś większy zapał miałam.
Co do mojego samopoczucia to jest nawet nieźle,wzdęcia minęły,mdłości nie wracają.Teraz tylko brakuję mi ciążowego brzuszka,sporo dziewczyn będące mniej więcej na tym etapie ciąży co ja,mają już ladne zgrabne brzuszki,nie są może jakieś mega duże ale widoczne,a ja cały czas taki sam jak przed ciążą,w dotychczasowe ciuchy nadal się mieszczę.
Niektóre już czują ruchy maleństwa,u mnie zawsze później nadchodził ten moment nie zależnie czy to pierwsza czy kolejna ciąża,pierwsze ruchy czułam przeważnie w 20 tygodniu.
8ds. Lewy. NOvum
Dalej mamy 6 pęcherzyków 
3x 13/14 i 3x 11/12. Endometrium 9mm, ładne. Ale estradiol rośnie jakby chciał a nie mógł - tylko 860 pmol/l, czyli jakieś 250 w tych niższych jednostkach. Mało.
Następne podglądanie w poniedziałek. Punkcja ok środy czwartku. Ja myśle ze bardziej czwartek.
Zostajemy w Wawie do punkcji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2017, 15:15
10 dc 8 cykl
Witajcie kochane :*
Wczoraj mnie nie było za dużo, bo miałam dziwny humor i dzień 
Ogólnie dopadła mnie taka niemoc i pół dnia spędziłam w łóżku rycząc jak małe dziecko ;(
Wszystko się wali, nic nie da się poukładać tak jak powinno...
M wykręca się od podejmowania jakichkolwiek decyzji i zostawia mnie z wszystkim samą 
Wczoraj mu to wygarnęłam, że związek to podejmowanie decyzji wspólnie a nie osobno 
Już mam dość tej wegetacji bez pracy
wiadomo jak to w dzisiejszych czasach wygląda... M ledwo dostał wypłatę to już jej nie ma a cześć rachunków i tak nie jest opłacona... No szlag mnie trafia...
Dzisiaj mu zapowiedziałam poważną rozmowę i wezmę go w obroty, bo tak nie może być że wszystko spoczywa na moich barkach !
Przepraszam kochane za ten lament ale musiałam gdzieś wyładować złe emocje i wyżalić się 
Cykl jest pokićkany totalnie
chyba powoli zaczyna spadać temperatura i zbliża się owu
chyba 
Drażni mnie jeszcze ta długość cykli... Idzie zwariować mam nadzieję, że Inofem jakoś to skróci 
Teraz kładę się na małą drzemkę bo zasypiam na siedząco 
Miłego dnia i wieczoru :*
Nasze słoneczko Małgosia urodziła się 04.10.2017 o godzinie 16.25 dostała 8 punktów waga 3600 długa 55 cm 
poniedziałek stawiłam sie na oddział dokladnie tydzień po terminie na miejscu nie chcieli mnie przyjąć no bo mam.jeszcze czas ale po rozmowie z ordynatorem jednak mnie przyjęli na dodatek na samo wejscie okazalo sie ze mam Pułpasiec na wejscie dostałam antybiotyk zrobiono mi masaż szyjki bo mialm tylko 1cm rozwarcia (nie polecam nikomu ) , we wtorek założyli mi balonik z roztworem soli fizjologicznej do macicy z cewnikiem musialam dużo chodzic zeby to cos zadzialalo często mialam ktg na jednym.z nich skurcze ok 80% i uczucie wodospadu w majątkach okazało sie ze balonik mi po prostu wypadł no ale zrobil mi rozwarcie na 4 cm w nocy ktg badanie i decyzja o kolejnym antybiotyku t.razem na obnizenie tetna u Małgosi rano badanie i decyzja porodowka i oxytacyna o 11.30 podlaczyli mi kroplowke rozwarcie ładnie szło co 2 cm na etapie 8cm szyjka nadal nie współpracowało co sprawiało większy bol wiec zapadła decyzja o zastrzyku w tylek poszło ladnie przy 10 cm i partych zaczęły sie problemy Młoda miala problem z dopasowaniem się w kanal po.czasie wreszcie sie udało przy nastepnych partych blagalam o CC uslyszalam tylko tylko ze mala polowa glowki jest juz dawno na zewnatrz ale jest za duza i sie zaklinowala wiec albo to dokończenie albo będą kleszcze zaparlam sie i parlam dalej a polozna w miedzy czasie ostro mnie naciela
Po porodzie dowiedzialam sie ze wpadlam w miedzy czasie w tachykardie przez co antybiotyk dozylni zostaje ze mna do dzis
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.