Z każdą kolejną @ rośnie we mnie przekonanie, że coś jest nie tak i z miesiąca na miesiąc robię coraz więcej, żeby zwiększyć nasze szanse i żeby zrozumieć to wszystko. Na początku była zwykła rezygnacja z antykoncepcji, później większe celowanie w dni płodne, potem dokładne wyliczanie płodnych, a od poprzedniego miesiąca OvuFriend. Teraz jeszcze pamiętnik. Może on pozwoli mi poukładać myśli, bo wiem, że przesadzam, że nie minął nawet rok starań. Ale te wahania: rosnąca z każdym dniem ekscytacja, że może teraz się uda, a po @ zawód, smutek, zbieranie sił na pozytywne myślenie na kolejny miesiąc. Nie należę do cierpliwych osób. W moim otoczeniu praktycznie każdy już ma szkraba, nawet pary kilka lat młodsze. Zastanawiam się: skoro mój organizm postanowił w jakiś sposób zmienić moje zdanie na temat dzieci i mnie do nich namówił, to czemu nie pozwala mi ich mieć? Nie mógł mi zmienić zdania wcześniej? Albo nie zmieniać wcale? Chcę dwójkę, kiedy będę miała czas na drugie? Po 50-tce? Chyba dużo we mnie goryczy, ale ta świadomość uciekającego czasu mnie dobija. Najchętniej już bym zrobiła wszystkie badania, ale nie wiem jakie to są w ogóle koszty, poza tym nie chcę się aż tak nakręcać. Póki co, to są tylko moje myśli, a jak zobaczę czarne na białym, że coś jest nie tak.. Nie chcę nawet o tym myśleć. Ale przejrzałam kilka pamiętników tutaj zanim zabrałam się za swój. U niektórych zielona ramka pojawiała się już po kilku wpisach. Szczęściary..
Nic - trzymajmy za siebie kciuki nawzajem.
Na usg widac 2 pecherzyki w prawym jajniku. 9 stycznia mialy 11mm, takze dzisiaj pewnie 15. W sobote zobaczymy na usg.
Aha, i co ciekawe, wykluczylam endomende ze swoich przyczyn problemow. kolejny gin powiedzial ze nie mam endomendy, ze wypis po laparoskopi i histopat absolutnie nie potwierdzaja endomendy, do zrostów mozna miec tendencję, a plyn w zatoce douglasa nie jest wskazaniem endomendy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2018, 09:31
14tyg+6dni
Ciąża to trudny czas. Nie zgadzam się z określeniem, ze to „najpiękniejszy okres w życiu”. Są dolegliwości fizyczne, są ograniczenia, jest stres, strach i morze nowych emocji. Wizja, ze już teraz spoczywa na mnie olbrzymia odpowiedzialność. No a z tego co widzę (na swoim przypadku oraz na opowieściach z bbf) nasi faceci tez różnie to znoszą… Rzadko kiedy mam ze swoim M. dzień „bez spiny”. Najbardziej wkurza go rzecz jasna moje biadolenie („na pewno poronię”)... Na co-dzień mój Mąż mało mówi o tej ciąży, wydawałoby się, że „zapomina” o całej akcji zajmując się codziennymi obowiązkami w pracy, przychodząc do domu zmęczonym etc. Ale jak już wkręcę go w dyskusje (ekhm kłótnie) to okazuje się, że on też kmini… tylko po swojemu… ehhh… Większość ciężaru spoczywa zawsze na kobiecie, nie ma co ukrywać. Musimy być silne.
14tyg+6dni
Z cyklu „kill me now”:
Przeżyłam przed chwila atak paniki pod prysznicem. Ni z tego, ni z owego wkręt, że cycki mi zmiękły, że brzuch też zmiękł i się zmniejszył (w jedna noc…) i, że ciąża na pewno obumarła. Że muszę szybko biec na usg. Że to już koniec…
Wyszłam z prysznica, stanęłam przed lustrem. Brzuch jest, odstaje. Pełen tostów, które zjadłam na sniadanie. Posmarowałam do kremem na rozstępy i powiedziałam żeby był grzeczny. Wzięłam głęboki wdech. Tak więc kochana Hedgehog, ja nigdy się nie uspokoję…
Wróciliśmy 🙏 Było super, atmosfera przednia, jedzonko pyszka, ekstra towarzystwo, ale padam. Niestety zaczęły się nudności i 🤮. Z Leo było to samo tylko 2 dni później ( nawet sprawdziłam z tej okazji moje wpisy do pamiętnika sprzed 10 lat
). Jak mawiają Dziewczyny - 🤮 z godnością 🤣 Zamierzam i będę marudzić jak najmniej. Chciałam, mam ☺️
1 dc witaj!
Nie ma co płakać, kolejny cykl, kolejne szanse! co nie?
Choć ten cykl nie wróże, że może być szczęśliwy z powodu rzadkiego bytowania męża w domu, ale kto wie, kto wie 
Grunt to optymizm 
Wyniki całkiem ok, oprócz ruchu:
ruch postępowy szybki (a) 2%
ruch postępowy wolny (b) 20,4%
ruch niepostępowy (c) 22,4%
nieruchome (d) 55,1%
Typu a+b powinno być ponad 32%, u nas jest tylko 22,4% i diagnosta powiedział, że trzeba by były uruchomić te typu c. Patrzyłam na wyniki mężów innych staraczek i te 2% to na prawdę marny wynik. Muszę poczytać czy można jakoś na to wpłynąć. Dziś nie mam na to sił 
Kochane mam stress
Nie dość że jutro wizyta o 16.30 to jeszcze wczoraj okazało się, że mój mąz idzie do szpitala na operację kolana! W KOŃCU! Mieliśmy iśc prywatnie bo wiadomo za pół roku będzie poród a im dalej w las tym może być gorze-ze mną i jego kolanem-ale zdarzył się cud! Zadzwonił lekarz, że wstępny termin ma na kwiecień a za 3 h napisał czy pasuje mu ta niedziela! zaoszczędzimy choć nieukrywam, że i tak musmy wyłożyć kasę bo to wiadomo "po znajomości". Ale jstem mega szczęśliwa i ogromnie sę stresuję. teraz podwójnie. I pytanie jak ja sobie poradzę kiedy wieczorami to ja spię na siedząco
ale muszę dać radę. Boje się tylko czy dam ardę dojechać na samą operację bo nikt mi dzieci nie odbierze
eh zobaczymy. Także dynamicznie jest.
Aaaaaa i mamy już pierwszy krok do kredytu, zamroziliśmy oszczędności i rusza procedura, Dobrze , że mamy znajomą od tego 
ZMIANY ZMIANY ZMIANY 
Buziaki!
Pozostał 1 dzień do naszego spotkania Kropeczku :*
39tc (38t4d)
10 dni do porodu
Dni mi się zaczynają dłużyć, posprzątałam już chyba wszystkie zakamarki w domu - wczoraj nawet umyłam parowo kafelki w łazience
Mieszkanie jest czyste, wręcz sterylne 
W niedzielę są urodziny mojego taty, więc wstępnie pojedziemy na obiad jak do soboty nie urodzę hehe. Dziś moja mama dzwoniła, mówiła że chodzę jej po głowie cały dzień. No ale nic się nie dzieje, popijam właśnie herbatkę z liści malin, Ala się rozciąga w brzuszku, robiłam kontrolę rozstępów i póki co nadal nic. Jedynie zauważam w nocy coraz większy ból kręgosłupa i silny ból podbrzusza gdy mam pełen pęcherz. Oczywiście po wizycie w toalecie wszystko się uspokaja. Mam delikatne bóle miesiączkowe, czuję po dłuższej chwili zmywania, że stawy mi siadają. Także nawet gdybym chciała wywołać poród latając cały dzień na odkurzaczu czy urządzając kilometrowe spacery to pewnie tylko nabawię się większego bólu stawów hehe 
No ale w wolnej chwili trochę się porozciągam, bo moje ciało jest okropnie wiotkie. Mam cellulit na udach i czuję się napuchnięta. Zastanawiam się jak długo będę wracać do stanu sprzed ciąży.
We wtorek muszę iść do ginekologa po zwolnienie, bo mi się kończy. Miałam nadzieję nie doczekać tej wizyty hehe, no ale jak to mówi moja koleżanka - "nie ma co się tak spieszyć do porodu, potem będziesz tęsknić za tym leniuchowaniem" 
Poniżej zdjęcie z dzisiaj - brzuszek z różnej perspektywy
Coraz częściej przypomina kwadrat gdy Ala rozciąga się w środku i z jednej strony ma dupkę a z drugiej nóżki


Jest 17dc (11cs 4cpp) dawno mnie tu nie było... Jak pisałam jest 17dc owulacja jakoś nie może się rozkręcić tzn. jestem w owulacyjnym dole (36,3 tak niskiej temperatury jeszcze chyba nie miałam). Śluzu brak, testy owulacyjne jednego dnia ciemnieją drugiego jaśnieją...W tamtym miesiącu owulację miałam teoretycznie 15dc chociaż skok nie był fenomenalny i bardziej podejrzewałam cykl bezowulacyjny. Tak czy inaczej nie spinam się z mężem bo z tego spięcia to jak dotąd nic dobrego nie wyszło. Postawiłam teraz na dietę i większą suplementację.Czas pokaże...
10 Tydzień
9t + 6d wg BBF
9t + 4d wg USG
Czas leci jak szalony. Na dzisiejszym USG kruszyna do nas machała. I kopała mamusię 
Wzruszenie wzięło górę
Myszka nasza mała ma już prawie 3 cm.
Jak dużo może się zmienić w ciągu paru tygodni. Na poprzednim USG nawet nie było "zarysu" fasolki, a teraz ma już malutkie rączki, nóżki , czółko i nos wielki na pół głowy
A wielkość powstającej pępowiny powala . Zawsze myślałam że póki dziecko jest malutkie to i pępowina będzie wielkości włosa a tutaj taki olbrzym gruby przy naszej kruszynce
Komiczne 
No i moja bezobjawowa ciąża też już wygląda inaczej. Odkryłam że mogę spać gdziekolwiek. W jakiejkolwiek pozycji. O każdej porze dnia. Tak dnia bo w nocy spać nie mogę !
No i jestem zmęczona . Cały czas. nawet zaraz po przebudzeniu z drzemki .
A o pracy już nie mówię. Mimo że mam przerwę co 2 h to dla mnie za mało. I dzisiaj mam kryzysowy dzień. Dzisiaj się nawet nie czuję. Jest mi niedobrze . I jestem zmęczona. Bardzo.
Na szczęście nie mam wymiotów ani mdłości. Znaczy póki nie jestem głodna bo wraz z pierwszym burknięciem w brzuchu od razu mnie muli.
Ale jest cudownie.
Nie spodziewałam się że 3 cm mogą dać tyle szczęścia jednym machnięciem rączki.
Myślicie że przeczucia co do płci się sprawdzają ?
Kruszynko Kochamy Cię !
Tak się zastanawiam jak inne babki potrafią nie myśleć o ciąży planując ją. Tydzień po owulacji ciągle się zastanawiam, czy nie za dużo piję, czy nie za ostro trenuję, czy mogę łykać tabletki.. Wszyscy mówią, że jak będę ciągle o tym myśleć, to przez tę presję mi się nie uda, bo nie można przesadzać. Ale jak o tym nie myśleć mając świadomość, że potencjalnie można już być w ciąży? Przez tą nadmierną odpowiedzialność myślę o niej na każdym kroku i faktycznie nie potrafię wyluzować. A po @ wkurzam się na siebie, że z tylu rzeczy rezygnowałam na marne. Jak znaleźć złoty środek?
9tydz +5 dz
Dzieciak ma sie dobrze. Ma 3 cm i serce jak dzwon. Wizyta na nfz koszmar.
Mam wyniki badań hormonalnych z 3dc. Rzućcie proszę okiem.
TSH - 1,910
FSH 5,48 mlU/ml
faza folikularna:3.5 — 12.5
faza owulacyjna:4.7 — 21.5
faza lutealna:1.7 — 7.7
LH 4,05 mlU/ml
Faza folikularna:2.4 — 12.6
Faza owulacyjna:14.0 — 95.6
Faza lutealna:1.0 — 11.4
Prolaktyna 10,93 ng/ml
norma - 4,79 - 23,30
Estradiol 15,64 pg/ml
faza folikularna:12,5 - 166
faza owulacyjna:85,8 - 498
faza lutealna:43,8 - 211
Testosteron 30,86 ng/dl
norma - 6,00 - 82,00
Androstendion 2,49 ng/ml
norma - 0,3 - 3,30
a tutaj dla porównania (?) wyniki z czerwca 2017 r. w 4 dc:
TSH - 1,98
FSH 5,18 mlU/ml
LH 3,05 mlU/ml
Prolaktyna 18,73 ng/ml
Estradiol 35,03 pg/ml
Testosteron 42,96 ng/dl
Androstendion 2,66 ng/ml
kurczaczki nie wiem, niektóre wzrosły, niektóre zmalały o połowę (testosteron, estradiol, prolaktyna). W ramach kupionych suplementów Fertinea dostałam możliwość przeprowadzenia zdalnych konsultacji z lekarzem z Gymcentrum. Oczywiście skorzystałam i wysłałam wyniki. Odpowiedz dostałam tak szybko (adresowana z emaila Pani z Ferti Pharm) że byłam w szoku, co również daje pewną wątpliwość rzetelności tych konsultacji. Ale czego ja się spodziewam w gratisie. Odpowiedź brzmiała: "Przesłane przez Panią badania hormonalne są w normie.
Zalecane jest wykonanie badania nasienia partnera, a u pacjentki badania AMH (określającego rezerwę jajnikową). Po wykonaniu tych badań proszę się udać na konsultację. Na wizycie lekarz może zaproponować Pani inseminację"
Tja. Pokaże za tydzień mojej lekarce, ciekawe co ona powie.
Wyniki:
progesteron 14,56 ng/ml w 7dpo - potwierdzona owulacja 
prolaktyna 11,79 ng/ml norma 5,18-26,53 - w normie 
Mój N jest dzisiaj biedny.. obrywa mu się - niezasadnie. Ale cały czas chodzę i Go przepraszam 
Tak bym chciała.. I wiem że Ty mnie słuchasz - cały czas, ale nie odpowiadasz.. Nie szkodzi, czekam cierpliwie.
a wiec pczywiscie juz po burzy.
dziekuje Dziewczyny za slowa wsparcia... prawda jest taka, ze P ma sporo na glowie w pracy i nie przyzna sie, ale zazdrosci tego, ze moge teraz odpuscic. i mimo, ze nie chce tego robic, to podswiadomie odbija sie to na mnie...
Anakin, dokladnie tak. ja tez juz slyszalam, ze mialam robic 1500 kursow na uniwerkach i jakos sie to nie dzieje, a to ze czytam mase poradnikow o laktacjach i innych dzieciatych tematach to sie nie liczy. ja mysle, ze faceci maja jednak nam trche za zle. i niestety, ale po porodzie bedzie podobnie. przeciez siedzimy w domu tylko z dzieckiem, a nie ma 5 ciu dan na obiad? nieogarniete w mieszkaniu? no a to, ze kamrienie noworodka moze zajmowac od 4 do 6 h na dobe, to juz sie nie liczy.
najlepiej byloby ich na tydzien zostawic samych i niech sobie radza....
do tego dochodza jeszcze pewnie moje oczekiwania. moze za bardzo chcialabym, aby mnie traktowal wyjatkowo. a tak nie jest. w koncu ciaza nie jest problematyczna, wiec moge robic wszystko oprocz dzwigania itp.
pogadalismy, wyszlismy nawet na obiad (Dzis jeszcze jest w domu na L4). P wie, ze przesadzil, przeprosil... ale ja mam swiadomosc, ze to sie moze powtorzyc. niemniej ja czuje sie dzis lepiej. tylko troche smutno. ale tak to jest gdy wyobrazania zderzaja sie z rzeczywistoscia.
milego wieczoru 
a wiec pczywiscie juz po burzy.
dziekuje Dziewczyny za slowa wsparcia... prawda jest taka, ze P ma sporo na glowie w pracy i nie przyzna sie, ale zazdrosci tego, ze moge teraz odpuscic. i mimo, ze nie chce tego robic, to podswiadomie odbija sie to na mnie...
Anakin, dokladnie tak. ja tez juz slyszalam, ze mialam robic 1500 kursow na uniwerkach i jakos sie to nie dzieje, a to ze czytam mase poradnikow o laktacjach i innych dzieciatych tematach to sie nie liczy. ja mysle, ze faceci maja jednak nam trche za zle. i niestety, ale po porodzie bedzie podobnie. przeciez siedzimy w domu tylko z dzieckiem, a nie ma 5 ciu dan na obiad? nieogarniete w mieszkaniu? no a to, ze kamrienie noworodka moze zajmowac od 4 do 6 h na dobe, to juz sie nie liczy.
najlepiej byloby ich na tydzien zostawic samych i niech sobie radza....
do tego dochodza jeszcze pewnie moje oczekiwania. moze za bardzo chcialabym, aby mnie traktowal wyjatkowo. a tak nie jest. w koncu ciaza nie jest problematyczna, wiec moge robic wszystko oprocz dzwigania itp.
pogadalismy, wyszlismy nawet na obiad (Dzis jeszcze jest w domu na L4). P wie, ze przesadzil, przeprosil... ale ja mam swiadomosc, ze to sie moze powtorzyc. niemniej ja czuje sie dzis lepiej. tylko troche smutno. ale tak to jest gdy wyobrazania zderzaja sie z rzeczywistoscia.
milego wieczoru 
Dziś o godzinie ok 12.10 miałam pierwszą i mam nadzieję tę właściwą IUI na pękających pęcherzykach.Wcześniej miałam USG i gin powiedział,że pęcherzyki są super,pokazał mi "pęknięcia"na pęcherzykach,z których niby zaczynała się wydostawać komóreczka.Powiedział,że Endo super,ale z przejęcia nie spytałam ile ma mm.
Od soboty mam brać Duphaston.
Dzisiaj badanie progesteronu i prolaktyny, czekamy za wynikami. Temperatura ponownie podskoczyła na swoje miejsce. Ostatnio się za bardzo nakręcam, może dlatego że po tym cyklu chwila przerwy i oddechu? Zresztą nie czuję się ciążowo - czy w ogóle można się tak czuć przed @?
Kochane kobietki czekające na HSG! Nie bójcie się, to nie boli... Oczywiście nie nastawiajcie się, że całkowicie nic nie poczujecie, bez przesady, ale nie czytajcie tych głupot w internecie. Kiedyś rzeczywiście ten zabieg bolał, dziś już jest inaczej, medycyna idzie do przodu. Ja naczytałam sie wiele, nie wiedziałam czego mam się spodziewać... Bałam się... Ale było serio dobrze... Być może to zasługa zespołu, wspaniałych kobitek, które były podczas zabiegu. Tak zabiegu, bo tak właśnie nazywano to w szpitalu. Jest to inwazyjne badanie, w końcu obce ciało wprowadzane jest w wasz organizm. Jajowody drożne nie bolą, jest to dyskomfort, może jak przy okresie (choć mój okres bywa bardziej bolesny)... Samo zakładanie tego wszystkiego jest bardziej odczuwalne (dla mnie to taki słaby poziom bólu, że serio nie ma się co przejmować na zapas) niż samo wpuszczanie kontrastu 
Jak macie jakieś pytania to zapraszam 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.