Śniło mi się dziś, że szykowałam się na pogrzeb swojego nienarodzonego dziecka...
Najogólniej śmierć dziecka interpretowana jest przez Księgę Snów jako zwiastun czasu smutku i zmartwień. Tak negatywny sen to znak czasu, w którym osoba śniąca utraci nadzieję oraz zostanie dotknięta przez ogromne rozczarowanie. Jest to więc bardzo konkretny i negatywny zwiastun.
Dramatyczne sny, w których umiera dziecko to zwykle koszmary, które są tak zwanymi snami wyzwalającymi. Wskazują na irracjonalne lęki i obawy dotyczące naszych dzieci lub spraw, którymi się zajmujemy. Psychika próbuje się wyzwolić z negatywnej emocji poprzez sen.
Bardzo często śmierć dziecka śni się również osobom, które starają się o dziecko lub kobietom w ciąży. Dla takich osób wizja śmierci dziecka jest przerażająca i często traktują ją jako zły zwiastun – znak tego, iż nie uda się począć potomka lub problemów z porodem. Dobra wiadomość dla tych osób i kobiet jest taka, iż sen o śmierci dziecka wynika z długiego rozmyślania nad swoją sytuacją oraz lęku przed porodem.
Bardzo często oprócz śmieci małych dzieci w snach pojawiają się dzieci nienarodzone. Senna wizja o śmierci dziecka nienarodzonego to również dość konkretne ostrzeżenie, ponieważ zwiastuje niepowodzenie w ważnej sprawie, której osoba śniąca poświęciła bardzo dużo czasu i energii. Po zapoznaniu się z interpretacją tego snu osoby te powinny więc ostrożniej podejmować przyszłe decyzje, bo być może takie podejście uchroni ich od niepowodzenia.
Nie żebym wierzyła, ale w zasadzie coś w tym jest...
6t1d
Pierwsze odruchy wymiotne z rana zasługują na zapisanie tej daty w pamiętniku
o masakra, na szczęście póki co nie skończyło się pawiem. Obym nie była tym typem kobiety co wymiotuje od rana do nocy. Ale w razie co zniosę to, byleby ciąża rozwijała się prawidłowo.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2018, 08:38
13+3 wizyta u gina..
Dzieć ma 7cm..i wszystko z nim ok, kolejna wizyta za miesiąc.
13+4 wizyta u diabetologa...
Wydawałoby sie ze moje cukry są ok..a jednak dostałam insulinę do kłucia i dietę..ehh..nie lubię diet pudełkowych bo trzeba je przygotowywać..masakra..
Miałam wczoraj wizytę u nowego lekarza - dr Wojewódzkiego. I muszę powiedzieć, że to była moja najlepsza wizyta w przeciągu tych prawie dwóch lat starań. Powiedziałam mu wszystko, o ciąży, o zabiegu, o staraniach, frustracji i tym, że chciałam odpuścić.
Ten lekarz jako jedyny powiedział, że 21 cykli starań to już długo i że trzeba podjąć głębszą diagnostykę. Jako jedyny zapytał jaką mam pracę i jak wygląda moje ciśnienie. Powiedział, że on będzie moim ostatnim lekarzem i nie pozwoli mi się poddać...
Na spokojnie przeanalizował wszystkie nasze badania. Jest mega dokładny, podczas USG wszystko mierzył powoli i skrupulatnie.
Tak więc Mąż tym razem nie pomylił się w wyliczeniach, ta fioletowa kreska na teście owulacyjnym w 14 dniu cyklu oznaczała owulację. Lekarz powiedział, że pęcherzyk pękł z prawego jajnika, widać ciałko żółte, jest płyn w zatoce Douglasa i endometrium mam wręcz cudowne - 13,4mm.
W związku z tym, że Duphaston nie powstrzymywał plamień, od dzisiaj mam brać Luteinę 50 pod język 2x1 tabletkę przez 10 dni.
Ponad to mamy zrobić badania kariotypów i fragmentację DNA plemników. Jeżeli badania wyjdą dobrze to najprawdopodobniej zrobimy zwykłe HSG lub laparoskopię. Ale to w przyszłości.
Oczywiście jeżeli tym razem również się nie uda.
Jestem pod wrażeniem... Samo urosło, samo pękło, endometrium piękne - moje największe, podczas monitoringów miałam zazwyczaj ok 8mm, nigdy więcej.
No cóż zobaczymy, nie nastawiam się bo mogę znów się rozczarować.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2018, 11:05
Poszalałam wczoraj z kumpelą,[%bimberek%] też ma problem z zajściem, obie walczymy o 1 dziecko. Tylko ona mi została z koleżanek bo inne patrzą z pogardą, że ja jeszcze nie mam dziecka. A te co zaliczyły wpadki lub faceta łapały na dziecko są najgorsze. Matki polki nr 1, najlepsze na świecie, świętojebliwe...
17t3d
W ostatnim wpisie pisałam, że pewnie poczekam na ruchy a już następnego dnia poczułam jakby przesuwał mi się bąbelek w brzuchu i tak przez kilka dni. A wczoraj poczułam cztery razy takie puk puk
. Chyba to dzidziuś pukał do mnie
. Teraz czekam na jeszcze wyraźniejsze ruchy no i bardzo bym chciała na ręce je poczuć żeby mąż też już czuł
.
Przedwczoraj kupiliśmy wózek (Tako JumperX), który wypatrzyłam sobie na necie
. Dalej stoi w pokoju bo jak go przynieśliśmy to od razu zaczęliśmy go oglądać, wpinać te wszystkie akcesoria i tak nam zeszło do wieczora
. Dziś popakowałam te części, które się zdejmuje i pochowałam do worków a resztę wyniesiemy na strych. Także pierwszy zakup dla dzidziusia zrobiony
. W sierpniu pojadę do kuzynki od której mam dostać ubranka i resztę będę później kupować. No i czekam też na przesyłkę z poduszką ciążową
.
EDIT: Leżałam przed chwilą na łóżku i trzymałam sobie rękę na brzuchu. W pewnym momencie poczułam już wyraźnie jak się maluch wiercił i na ręce też poczułam. Po raz pierwszy dziś takie wyraźne ruchy dzidziusia
. Normalnie aż łzy mi w oczach stanęły
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2018, 20:46
Wchodzimy w 16 tydzień.
Zmieniam lekarza na lekarkę, która przyjmuje też na NFZ, więc będzie mogła mi badania przepisywać refundowane. Będę więc zapewne trochę chodziła prywatnie, trochę nfz do niej. Jak mówiłam jej wczoraj, że chce zmienić lekarza na nią to powiedziała, że jak dla niej to mogę dalej chodzić prywatnie do tego lekarza co do tej pory chodziłam, bo jej to nie robi różnicy, że chodzę też gdzie indziej, a on nie powinien się obrazić, że chodzę też do lekarza na nfz... Zdziwiłam się, bo lekarze chcą mieć z reguły pacjentkę na wyłączność
Ale to chyba bez sensu mieć dwóch lekarzy. Babka wydaje się bardzo miła, pacjentki w kolejce zachwalały, spróbujmy. Dogadałam się tak, że uda mi się kontynuować zwolnienie bez większych problemów, bo wepchnęła mnie na nfz za dwa tyg żeby mi je wypisać i żeby potwierdzić płeć. Ona też uważa, że to chłopak. Kolejna wizyta standardowo już za 1,5 miecha na nfz.... także no. Ale gdyby coś się działo zawsze mogę wbić prywatnie, nie? W między czasie będę miała połówkowe, więc i tak nie będę musiała czekać aż 1,5 miesiąca żeby znów zobaczyć fasole. Ale tak sobie skalkulowałam, że później wizyty są co 2 tygodnie, badania też kosztują sporo, tam u położnej od razu mogę zrobić KTG i chyba to będzie dobra decyzja.
Wczoraj zostałam pierwszy raz wpuszczona w kolejkę, bo PANI W CIĄŻY i jeszcze babeczka się burzyła, że inni nie widzą. Ja spaliłam buraka, weszłam przed panią skoro wpuszcza, ładnie podziękowałam i powiedziałam, że jeszcze można nie zauważyć
Kurcze czyli już widać...
No i już po wizycie w klinice
Jesteśmy uziemieni jeszcze w staraniach nas dwa miesiące bo miesiąc po skończonym leczeniu wyniki nie są wiarygodne i trzeba zobaczyć wyniki po trzech miesiącach aczkolwiek wyszła po antybiotyku fragmentacja z tendencją spadkowa było 86% a jest 64% doktor chce sprawdzić ile będzie po trzech miesiącach jak spadnie do 30% to zrobimy inseminację z separacja plemników
Nie wiedziałam że takie cos istnieje myślałam że tylko on vitro z separacja robią
Mężowi dziś zamówię fertilmen plus i orzechy brazylijskie a kupiłam jeszcze sok z granatu i będę gotować brokuły podobno dobrze działają na stres
Jeszcze jedna dobra wiadomość mąż zmienił stanowisko pracy na lepsze i już nie ma doczynienia z chemią może to też pomozr
Następne badanie 13 września
Jestem mega pozytywnie nastawiona może jednak po raz drugi zostanie mamą
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2018, 13:28
37 dc
Nie wiem co jest grane, testy negatywne a okresu nadal brak. Nigdy w życiu nie mialam tak długiego cyklu!
Nie wiem co się popieprzylo znów 
PS. Juz nigdy nie uwierzę mojej intuicji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2018, 14:11
Wróciliśmy do kliniki, z której ucieklismy w zeszłym roku. Nie spasowal nam lekarz i skreslilismy cała klinikę. Niepotrzebnie, bo nowy lekarz tchnal we mnie nadzieję. Powiedział, że zrobimy monitoring i we wrześniu 3 inseminacje. I żebym była spokojna, bo widać że jestem strasznie tym wszystkim zestresowana. To prawda, wokół tego od roku kręci się moje życie. Gin jest mega spoko, ciesze się, ze jakiś etap za nami,teraz rozpoczynamy kolejny.
@.
Dzisiaj mam zamiar iść na komplecik badań tarczycowych, zobaczę co będzie i najwyżej poszukam endokrynologa.
Cały weekendy siedziałam z butelką wody lub piwa i leczyłam moje nereczki
Może to nie kamień ale tylko lekki piaseczek bo dzisiaj jest lepiej. Obiecuję dużo pić i sikać! na zdrowie!
USG jamy brzusznej prywatnie dopiero na 16.08. więc do tego czasu muszę się kurować po swojemu.
No to podsumowując, moje wnioski z dzisiaj i plan do zrealizowania:
1. Dzisiaj zaczynam bzykanie i nie odpuszczam aż do następnego piątku. Pisałam Wam kiedyś, że próbowaliśmy różnych sposobów, co 2 dni, co 3 dni, codziennie... ale codziennie przez 9-10 dni to nam chyba nie wyszło
maraton! może przeżyję, nie wiem jak będę chodzić 
2. W poniedziałek idę do mojego gienka dziadzia w 13 dc i później w czwartek lub piątek 16-17 dc. Przynajmniej jedną wizytę postaram się umówić tak żeby oddać od razu krew i zbadam anty tpo i anty tg... nie wiem jakie badania warto zrobić jeszcze w tych dniach?
3. W 21 dc lecę na progesteron.
4. Ciesze się urlopem i zapominam o wszystkim, staram się nie myśleć tylko o bezpłodności.
5. Żeby zrobić LH i FSH, prolaktynę w 3 dc muszę poczekać na koniec sierpnia, początek wrzesnia bo wtedy dostanę @.
6. Nie palę dalej !! 
41tyg+0dni
Od 10 do 16 czekaliśmy na IP (piatek 13go i byl niezly sajgon...). Maz uparcie siedzial ze mna chociaz kazalam mu jechac do pracy. Jak w koncu pojechal to stwierdzili, ze mnie przyjmuja (a serio stracilam już na to nadzieje i wlasciwie nastawilam sie na weekend w domu i na powrot na IP w poniedzialek). Tak wiec znalazłam się na patologii ciazy i jestem w szoku: wszyscy tacy mili!!! Na jutro zapowiedzieli probe oxy i zaraz potem ew indukcje. Pozyjemy, zobaczymy. Pewnie napisze pozniej bardziej szczegolowa relacje z pobytu tutaj (moze się komus przyda, no i dla wlasnej ku-pamieci), ale to musze na laptopie, bo nie lubie na komórze pisac.
Nie wiem co się dzieje z moim pokarmem. Siedzę już od godziny i sciagnelam raptem 30 ml.... gdzie normalnie o tej porze, po całym dniu spokojnie te 60 bylo.... I takie 30 to cały dzień ściągam.... myslalam, ze wieczorem cos sie rozbuja. Jestem przerażona, zeby laktacja nie zanikla.... pije 3 litry wody itd.... nie wiem o co chodzi
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2018, 20:54
Zaczęłam znowu pić femaltiker. Trzeba sobie pomoc z laktacja. Probuje znalezc info o Krzyżacy kaktacyjnychm, ale wszedzie tylko kp kp kp. Nic o mieszanym sposobie... Jeśli ktoś coś wie, czytał, to proszę o linki.. musze jakos z tego wyjsc 
Oka nie idzie zmruzyc. Brzuch boli :o( mierze odstepy, niby co 7minut ale pewnie sie za jakis czas wycisza, bo to przepowiadajace... to by byla kolejna noc z takimi skurczybykami, co nic nie wnosza a zasnac nie daja:oP
Laski, super, ze jestescie!!!
41tyg+1dzien
Noc z bani, ale poczulam sie lepiej po kapueli i zjedzeniu czesci zapasow:o) no i wiedzialam, ze tak bedzie: brzuch odpuścił... postaram sie zdrzemnac... jestesmy na laczach!
6t2d
Serce bije, jest zarodek. Jak to powiedział lekarz wszystko jest idealnie. Kolejna wizyta już za 2 tygodnie ze względu na moją tarczycę. Mam przykaz mierzyć cukier po każdym posiłku i na czczo, bo miałam kiedyś cukrzycę typu 2. Muszę dziś kupić glukometr. Na kolejną wizytę mam do zrobienia morfologię, TSH, ft4, toksoplazmoze IgG IgM, glukoza, mocz (o ile dobrze rozczytałam skierowanie). Grupę krwi mam więc odpada na szczęście póki co. Mam nadzieje, że lekarza na NFZ zleci mi takie same badania to może się obędzie bez płacenia kolejnej kasy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2018, 09:59
Miałam poczekać do środy z zaczynaniem pamiętnika po fioletowej stronie. Wtedy mam pierwszą wizytę. Ale stwierdziłam, że chrzanię to, nie chcę być ostrożna i traktować tej ciąży jakby jej nie było. Jeżeli w środę będą złe wieści, to je opłaczę, ale na razie chcę się cieszyć każdym dniem.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.