Cykl od 16.09.
Obecnie 21 dc.
Wczoraj wizyta : 20 dc.,9mm pęcherzyk i cienkie endo- stawiana owu za ok.12-13 dni. Od czwartku robię testy owu.
Dostalam wspomagacz infolic-liczę,że wspomoże te moje długie cykle.. a tu mała relacja po wizycie:
Uwielbiam Z.! wszystko ladnie sie oczyscilo,dostalam wspomagacze na owu bo tak jak myslalam moja owu jeszcze z 12-13 dni na oko wg.niego. Poki co bez stymulacji przez 3 cykle,jak sie uda to migiem do niego a jak 3 cykle nic to stymulujemy
)wypytalam o rozne leki dodatkowe,na stwierdzenie,ze jestem narwana powiedzial ze wcale nie:D a jak wspominałam o tempce to pytal o zawod bo myślał ze ja aptekarka bo wszystkie leki znam na wspomaganie ciazy 
I jak milo uslyszec:Proszę na siebie uważać. Powodzenia i do zobaczenia z dobrymi wieściami 
W innych sferach zycia jest dobrze
firma działa,roboty full. Ja od jutra nie ma bata ćwicze intensywniej. Od poniedziałku wracamy na zajecia- jak będą.
Pola mi rośnie duża pannica. Charakterek mocny po mamusi haha ;p ale ogólnie kochana
ostatnio małe problemy ze wstrzynywaniem kupki-na szczęście już za nami.
Nie śpię, nie śpimy. We dwójkę, a osobno.
***
W środę byłam z Witkiem u pediatry- alergologa - żeby z dwóch stron spojrzał na utrzymujący się kaszel. Skłania się do wersji, że tym razem to nie podłoże alergiczne, a efekt zwiększonego kontaktu z dzieciakami. Dostał inny syrop i zalecenie kilku dni 'odpoczynku'od przedszkola. W czwartek jeszcze poszedł, piątek już w domu i takie same plany na pn-śr w przyszłym tygodniu. Na szczęście nie musimy kiblować w domu... na nieszczęście mam dużo spraw do załatwienia więc będziemy załatwiać we 2. Ale może jakoś to pójdzie - w piątek moje 2 wizyty lekarskie jakoś przeszły. Tarczyca w bardzo dobrej kondycji - pani endo już mnie przed porodem oglądać nie chce - do zobaczenia w styczniu. Obyło się bez euthyroxu
Pani gin pobrała gbsy, wypisała kwitki na usg i badania krwi 'przedporodowe'. No i taki 'lekarski' tydzień mi się szykuje:
*pon - auto do lekarza czyli na przegląd, po drodze Lidl bo bodziaki kopertowe od poniedziałku w promocji
* wt - pobranie krwi, usg, odbiór auta
* śr - rano próba pobrania krwi u Witka, po południu moja kontrola u pani hematolog plus wizyta u dermatologa. Wyniki morfo/żelaza znacznie lepsze. Ale na skórze jakieś łyse kropki mi się pojawiły, muszę się upewnić, że to nic groźnego - są na lewej piersi więc w kontekście karmienia sprawdzić trzeba.
*czw - Witek do przedszkola, a ja na spotkanie z położną, potem do odhaczenia okulista (potw. braku przeciwwskazań do porodu sn) i gin - z wynikiem usg i gbs.
Przydałoby się jeszcze z Witem do fryzjera podejść, buty zimowe mu kupić i kurtkę przejściową. Za wyprawkę się zabrać...
=====
Ciężko, ciężko, ale nie dlatego, że to wszystko trzeba zrobić. To się zrobi. Ciężko gdy przychodzi noc taka jak dziś. Ktoś, kto za dnia jest 'normalny' w nocy staje się nie do zniesienia.
=====
Zaparzyłam sobie melisę z lawendą, odpaliłam kompa - poustawiam rachunki na ten miesiąc, nocka i tak z głowy.
=====
Witek
* wyraźnie lepszy apetyt niż latem. Waga wczoraj - 13.4 kg
* "Mamo, a ja umiem tak" - ulubione od jakiegoś czasu powiedzonko. Połączone oczywiście z demonstracją coraz to nowych umiejętności. Skok obunóż ostatnio na topie i przeskakiwanie czegoś.
* Ciekawostka - w przedszkolu nie siadają po turecku. Teraz to się nazywa "na kokardkę". Ciekawe czy to kwestia poprawności politycznej czy może dzieciom łatwiej zapamiętać? A jak już siedzą "na kokardkę" to mogą ruszać nogami w górę i w dół - jak motyle skrzydłami. Jak motyle...
Czuć jesień.
Kolejna pora roku się zaczęła. Jak jesień to i Milena przeziębiona.. standard. Leżę pod kocem, ogarniam mnóstwo syropków i w planach mam do poniedziełku się wykurować.
Patrzę na mieszkanie, które przydałoby się gruntownie ogarnąć,bo ostatnio nie miałam czasu i wszystko robiłam powierzchownie.. als tak mi się nie chce...
Podzielę się z Wami ciekawostką... gdy byłam nad morzem znajoma dała mi w prezencie kilka przepysznych syropków, które robi sama - arcydzieło, takie dobre! Ale do rzeczy...są to głównie syropy na przeziębienie, które właśnie ratują mi tyłek, ale... jeden syrop jest z nagietka..wczoraj stwierdziłam, że poczytam jakie inne właściwości ma ten syrop i co? Zmniejsza ryzyko poronień! Kurde, takie rzeczy powinni mówić lekarze, gdy kobiety są po przejściach, bo gdybym wiedziała, że jest coś, co może mnie wspomóc to dlaczego miałabym tego nie spróbować? Czasami mam wrażenie, że lekarze mają swoje oklepane schematy leczenia, a takimi "nowinkami" wcale nie chcą się dzielić żeby farmacja nie dostała po dupie...przykre. Tak czy siak na ten moment mam nadzieję, że nagietek pomoże mi szybko wyjść z przeziębienia:)
No i walczymy dalej cały czas.... kiedyś się przecież musi wszystko zakończyć dobrze, prawda? 
P. S nie wiem jak Wy,ale ja juz mysle jaka mam miec w tym roku choinke...co roku mialam sztuczna (nie chcialo mi sie sprzatac igliwia) a w tym roku rozkminiam nad zywa :p
Ależ mnie łupło w kręgosłup szyjny/piersiowy. Z psychologicznego punktu widzenia można by to wytłumaczyć, że za dużo dźwigam na swych barkach;) Cały tydzień zresztą był męczący. Byle do końca miesiąca i luzy!
Rocznica ślubu była fajna, mąż przyniósł kwiaty:) Trzy lata 
Dziewczyny często tutaj piszą co łykają na płodność. Mąż: fertilman plus i macę, likopen. Fertilman plus ma fajny skład ale przeczytałam jeszcze w naukowym artykule, że na ruchliwość żółnierzyków ma wpływ dodatkowo likopen i luteina/betakaroten a tego nie ma w fertilmenie. Chcemy za 2 m-ce znowu, dla siebie, zrobić seminogram aby ostatecznie zdecydować czy te witaminy coś dają! Ja zażywam kwas foliowy (udowodnione, że trzeba), wit D3 (miałam potwierdzony niedobór 16 a jak jadłam nieregularnie to mi skoczyło do 26 czyli też bez szału), DHEA 25 3x1 (zgodnie z zaleceniem lekarza ale jak łaziłam po zagranicznych stronach ośrodków zajmujących się ivf to też zalecają swoim pacjentkom), koenzym q10 (jak poprzednio), wit. E 400 (antyutleniacz) i jeszcze magnez i ogórecznik (ten ostatni zawsze mi pomagał na cerę no bez kitu, tzn oleje mają taki wpływ na mnie).
Bez kitu 2 - jak mi nie przejdzie do jutra kręgosłup to idę na L4, nie wytrzymam 12 godzin przed komuputerem!
W tym tygodniu czekam na: ovu (ale nie wiadomo kiedy przyjdzie), na spotkanie z psychologiem (nie byłam w tym tygodniu) i na spotkanie towarzyskie, które najchętniej bym olała ale dzwonili do mnie 3 razy ustalając termin i ostatecznie pode mnie go ustalili jak próbowałam się wykręcić...).
#będziemy rodzicami: złożyliśmy dokumenty! No to trwało tylko 5 minut no ale liczy się, że biurokratyczna machina ruszyła! W sumie nie ma co narzekać, że tyle tych papierów. Przecież muszą mieć jakiś dowód, że fizycznie nie mamy przeciwwskazań do opieki nad dzieckiem, że mamy warunku lokalowe i finansowe itd. Czuję, że koniec 2020 poznamy nasze dziecko!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2018, 11:43
Przeciwutleniacze
Przeciwutleniacze działają poprzez zmniejszanie ilości reaktywnych form tlenu, do których należą rodniki hydroksylowe, aniony nadtlenkowe i nadtlenek wodoru.53 W przypadku zaburzeń równowagi pomiędzy związkami prooksydacyjnymi i antyoksydacyjnymi może dojść do zwiększenia częstości strukturalnych uszkodzeń DNA plemników, jak również do niepłodności u kobiet w niejasny sposób powiązanej z powyższym procesem.54 Powszechnie badane przeciwutleniacze zawarte w diecie i jej suplementach to witaminy D, E i C, β-karoten i koenzym Q10.
U 68,6% z 1192 niepłodnych kobiet, czyli częściej niż w populacji ogólnej, stwierdzono niedobór witaminy D (<32 ng/ml).55 W małym badaniu prospektywnym Ozkan i wsp. wykazali, że kobiety, u których stężenie witaminy D w surowicy i płynie pęcherzykowym jest większe (34,4 vs 26,5 ng/ml), po IVF częściej zachodzą w ciążę.56 Jednak w innych badaniach nie potwierdzono tej obserwacji.57,58 Jak ujawnili Franasiak i wsp. w retrospektywnym badaniu kohortowym obejmującym 517 kobiet poddanych IVF, odsetek ciąż nie różnił się w grupach o odmiennym stężeniu witaminy D w surowicy (<20, 20–29,9 i ≥30 ng/ml).59 Podobnie w pilotażowym badaniu prospektywnym z udziałem niepłodnych mężczyzn małe stężenie tej witaminy stwierdzono u 76,9% badanych (średnie stężenie w surowicy: 23,6 ng/ml). Po wdrożeniu suplementacji witaminy D odnotowano zmniejszenie odsetka mało ruchliwych plemników (<40%).60 Źródłem dużych ilości witaminy D są jaja, tłuste ryby, nabiał i olej z wątroby dorsza.
Przypuszczalnie witamina E również pozytywnie wpływa na wyniki rozrodcze. Suplementacja tej witaminy (20 mg) u kobiet co najmniej 35-letnich wiązała się z krótszym czasem do zajścia w ciążę (hazard względny [hazard ratio – HR]: 1,07; 95% CI: 1,01–1,13).61 U mężczyzn może również zmniejszyć oksydacyjne uszkodzenie plemników i poprawić ich ruchliwość. Wyniki badania z randomizacją obejmującego 20 mężczyzn przyjmujących przez 3 miesiące witaminę E i selen lub kompleks witamin z grupy B wykazały wzrost ruchliwości plemników u pacjentów z pierwszej, ale nie z drugiej grupy.62 Zaleca się jednak prowadzenie suplementacji witaminy E i selenu z ostrożnością, gdyż stosowanie dużych dawek tych mikroelementów wiąże się ze zwiększoną częstością występowania raka gruczołu krokowego, powikłań sercowych i raka piersi u kobiet. Jak stwierdzono, przyjmowanie dawek większych niż 400 IU na dobę wiązało się również ze wzrostem śmiertelności.63 Do produktów bogatych w witaminę E należą nasiona słonecznika, migdały, szpinak, papaja i ciemnozielone warzywa liściaste. Wpływ suplementacji witaminy C i β-karotenu na płodność jest mniej oczywisty i zależy od BMI. Ruder i wsp. dokonali wtórnej analizy badania z randomizacją w celu ustalenia, czy spożywanie przeciwutleniaczy skraca czas do zajścia w ciążę u kobiet z niepłodnością o niewyjaśnionej etiologii.64 Skrócenie czasu do zajścia w ciążę pod wpływem przeciwutleniaczy zależało od wartości BMI i rodzaju przeciwutleniacza. Znamiennie krótszy czas do zajścia w ciążę odnotowano wraz ze wzrostem spożycia witaminy C u kobiet z BMI mniejszym od 25 kg/m2 (HR: 1,09; 95% CI: 1,03–1,15) oraz β-karotenu u kobiet z BMI wynoszącym co najmniej 25 kg/m2 (HR: 1,29; 95% CI: 1,09–1,53). Optymalna dzienna dawka każdego z przeciwutleniaczy nie została ustalona. Stosowanie różnych dawek witaminy C i β-karotenu u mężczyzn może się wiązać z nieznaczną poprawą parametrów nasienia. Rochester Young Men’s Study było badaniem przekrojowym, które dotyczyło zdrowia rozrodczego. Oceniano w nim dietę i jakość nasienia u zdrowych mężczyzn.
Zwiększenie spożycia β-karotenu (całkowita dawka dobowa [dieta i suplementacja] >6059 µg vs <2520 µg) oraz luteiny (całkowita dawka dobowa >4480 µg vs <1734 µg) wiązało się z większą o 6,5% całkowitą liczbą plemników poruszających się ruchem postępowym. Spożycie likopenu (z grupy karotenów – przyp. tłum.) (całkowita dawka dobowa >13 508 µg vs <4808 µg) korelowało ze zwiększeniem o 1,7% liczby plemników o prawidłowej morfologii.54 Uzyskano różne informacje na temat spożycia witaminy C – w zależności od jej dawki i metodologii badań. Wykazano, że dawki dobowe równe 200 mg i 1000 mg zmniejszają aglutynację plemników,64,65 ale w Rochester Young Men’s Study stwierdzono zależną od dawki poprawę jakości nasienia, do której dochodziło w przypadku całkowitego spożycia około 148 mg na dobę.54 Aby dokładnie określić wymaganą dawkę przeciwutleniaczy i ich wpływ na parametry nasienia u mężczyzn, konieczne jest uzyskanie większej liczby wyników badań prospektywnych.
Koenzym Q10 to składnik mitochondrialnego łańcucha oddechowego, odgrywający kluczową rolę w przemianie energii. Jest przeciwutleniaczem, czynnikiem wspomagającym przemianę energii, stabilizatorem błon komórkowych oraz regulatorem mitochondrialnych kanałów transportowych. Mając na względzie powyższe funkcje tej substancji, przypuszcza się, że dzięki niej można zwiększyć energię komórkową, a co za tym idzie, liczbę i ruchliwość plemników u mężczyzn oraz jakość komórek jajowych u kobiet. Ilość koenzymu Q10 w płynie nasiennym wykazuje bezpośredni związek z parametrami nasienia u mężczyzn. Odnotowano silną korelację między liczbą plemników i ich ruchliwością a ubichinolem (zredukowany koenzym Q10).66,67 U niepłodnych mężczyzn, u których rozpoznano astenozoospermię idiopatyczną i związaną z żylakami powrózka nasiennego, stwierdzono zmniejszone stężenie koenzymu Q10.68 W powyższej populacji mężczyzn badano wpływ suplementacji omawianego składnika (200 mg/24 h w 2 dawkach podzielonych) i wykazano, że po 6 miesiącach leczenia doszło do zwiększenia objętości płynu ejakulacyjnego, liczby plemników i ich ruchliwości.69 Jak ujawniły wyniki badania z randomizacją, w grupie, w której prowadzono suplementację 300 mg koenzymu Q10, doszło do zwiększenia, w porównaniu z grupą placebo, liczby plemników (57,8 mln vs 47,8 mln; p <0,01), ich ruchliwości (27,6% vs 23,1%; p <0,01) i poprawy ich morfologii (9,6% vs 7,8%; p <0,07).70 Mniej wyraźne są korzyści z suplementacji koenzymu Q10 u kobiet.
W badaniach na modelach mysich wykazano poprawę płodności i jakości oocytów u starych myszy, którym podawano koenzym Q10;71 jednak w celu potwierdzenia uzyskanych wyników należy jeszcze powtórzyć badania w takim modelu i przeprowadzić projekt badawczy z udziałem ludzi. W badaniu obejmującym kobiety ze zmniejszoną rezerwą jajnikową, leczone dehydroepiandrosteronem (DHEA) z dodatkiem lub bez dodatku koenzymu Q10, nie stwierdzono korzyści z dodawania tego mikroelementu.72 Jak się przypuszcza, przyjmowanie koenzymu Q10 może powodować minimalne szkody;73 obecnie nie ma silnych dowodów, aby rekomendować stosowanie tej metody w celu poprawy płodności. Źródłem koenzymu Q10 są owoce morza i mięso, jednak trudno uzyskać optymalny poziom tego przeciwutleniacza dzięki diecie, gdyż zawiera go niewiele pokarmów.
Kwas foliowy
Kwas foliowy stanowi niezbędny składnik wspomagający syntezę DNA, RNA transportującego, cysteiny oraz metioniny, które są potrzebne w okresie szybkiego wzrostu komórek. Biorąc pod uwagę, że okres przedkoncepcyjny jest czasem takiego wzrostu, wysunięto przypuszczenie, że suplementacja kwasu foliowego może poprawić wyniki rozrodcze. W prospektywnym badaniu kohortowym obejmującym 232 kobiety poddawane IVF, w grupie kobiet przyjmujących największe dawki kwasu foliowego (>800 µg/24 h) odnotowano wyższą o 20% (95% CI: 8–31%) częstość urodzeń żywych dzieci niż w grupie stosującej jego najmniejszą ilość (<400 µg/24 h). W badaniu tym wykazano również, że dawka kwasu foliowego przyjmowana podczas suplementacji była większa niż jego ilość zawarta w diecie.74 Także w prospektywnym badaniu kohortowym z udziałem kobiet poddawanych IVF w Holandii stwierdzono, że podwojenie stężenia kwasu foliowego w fazie folikularnej wiązało się z 3-krotnym wzrostem liczby ciąż.75 Jak wynika z tych danych, kobietom w trakcie leczenia niepłodności oraz w okresie ciąży należy zalecać przyjmowanie 800 µg kwasu foliowego na dobę.
Dehydroepiandrosteron
W przypadku odpowiedniego stężenia gonadotropin testosteron stymuluje rozwój pęcherzyków jajnikowych. Dehydroepiandrosteron może działać jako prohormon jajnikowego testosteronu, co decyduje o możliwości jego wykorzystania jako dodatkowej opcji terapeutycznej. Gleicher i wsp. przeprowadzili badanie z udziałem kobiet o zmniejszonej czynnościowej rezerwie jajnikowej (definiowanej jako nieprawidłowo duże stężenie folitropiny i/lub zbyt małe stężenie AMH).76 Wyniki tego badania pozwoliły na postawienie hipotezy dotyczącej wpływu DHEA na funkcje rozrodcze. Zauważono bowiem, że w tej grupie kobiet całkowite stężenie testosteronu było mniejsze niż u niepłodnych kobiet w podobnym wieku, lecz bez zmniejszonej rezerwy jajnikowej. W jednym z badań 38 kobietom po 40. roku życia planującym IVF podawano przez 12 tygodni przed wdrożeniem tej procedury 25 mg DHEA. W grupie tej odnotowano 10 samoistnych ciąż, z których 9 rozwijało się.77 Niestety, wyniki badań z udziałem kobiet poddanych IVF nie były już tak zachęcające. U 31 niepłodnych kobiet, u których suplementowano DHEA (25 mg 3 razy na 24 h) począwszy od 2 miesięcy przed rozpoczęciem cyklu IVF, w porównaniu z kobietami nieprzyjmującymi DHEA przez 2 poprzedzające cykle, nie stwierdzono zwiększenia całkowitej liczby komórek jajowych w metafazie II (4,45 ±0,47 vs 2,09 ±0,26), częstości zapłodnień (3,65 ±0,49 vs 2,0 ±0,27), liczby zarodków w I stopniu rozwoju (1,52 ±0,25 vs 0,55 ±0,18), częstości ciąż (30% vs 9,1%) ani odsetka żywych urodzeń (25% vs 0%).78 Obecnie w Anglii trwa badanie z randomizacją mające na celu ocenę odpowiedzi jajników na leczenie DHEA w porównaniu z placebo u kobiet z małą rezerwą jajnikową poddawanych IVF.79 Uzyskano niewiele danych na temat niepłodnych kobiet stosujących DHEA, które nie zostały poddane IVF. Ponadto nie odnotowano żadnych korzyści z suplementacji DHEA u mężczyzn.
Wczoraj wieczorem mnie olsnilo dlaczego poprzednia noc byla tragiczna pod względem kupy-co-5-minut: salatka z buraczkiw która jadlam na obiad! Tak wiec kolejna rzecz wypada na dobre z jadłospisu matki karmiacej. Dzis już nocne kupkanie w normie, czyli 2 razy. Olsnilo mnie tez czemu zle sypiam: jest mi gorąco... Najchetniej spalabym w temp 10stopni, ale przy dziecku nie moge przeciez otworzyc wszystkich okien...
Już jutro pożegnamy ten rok... caly czas mówiłam, ze to fatalny rok i ze chyba nic dobrego nas nie spotka... to był trudny rok... pandemia, wiele ograniczeń, planów, które trzeba było odłożyć... mnóstwo strachu (do dzis boje się o najbliższych)... nowa rzeczywistość, która pokazała, ze spokojne wyjście z domu, wizyta w kinie, restauracji, czy wyjazd, nie są standardem, a dobrem, które nie jest nam dane raz na zawsze. Nauczyliśmy się doceniać to co mamy. W tym roku także rozpoczęliśmy leczenie w klinice leczenia niepłodności - jak ja się tego bałam... wolałam tkwić u lekarza, który działał, ale jednak nie miał na tyle doświadczenia żeby nas dalej pokierować... ale trafiłam w marcu do Lekarza Anioła (chociaż po pierwszej wizycie nie miałam euforii - jak sobie to przypomnę to chce mi się śmiać z siebie), któremu zaufaliśmy i oddaliśmy się pod opiekę. W lipcu laparo-histero-drożność i mój pierwszy w zyciu pobyt w szpitalu... było duzo emocji, ale jak się okazało sam szpital, pomimo warunków covidowych, nie był taki zły... jak to co działo się kilka dni po szpitalu (mam teorie, ze to mógł być covid), było mi tak złe, ze myślałam, ze umrę... ale udało się przetrwać. Później immunolog... diagnoza... no i pierwszy cykl z lekami od immunologa, a przedostatni przed ivf... w międzyczasie psycholog... totalny brak wiary w powodzenie i nadziei... i w końcu 4ty grudzień z pierwsza w zyciu pozytywna beta! Nasz Wyczekany Cud 😍😍 roku 2020 byłeś ciężki, smutny, ale ten ostatni miesiąc sprawił, ze mimo wszystko będziesz dla nas rokiem cudu 😍😍.
Życzę Wam żeby nadchodzący nowy rok przyniósł każdej z Was ten wyczekiwany cud! Żebyście cieszyły się zdrowiem, szczęściem, radością, miłością i pozytywnym nastawieniem do życia! Niech się dzieje po Waszej myśli! Życzę Wam tez duzo siły do walki, do życia, do zmagań. Oby ten nowy rok nas pozytywnie zaskoczył.
37dc
W piątek po tych tragicznych wiadomościach poszliśmy z mężem do spowiedzi. Trafilismy na super księdza. Oczywiście zapytałam go o tego mojego małego aniołka. Uspokoił mnie ten ksiądz. Przypomniał mi o książce która sama kiedyś czytałam "Niebo istnieje na prawdę " tam mały chłopczyk w trakcie bodajże śmierci klinicznej znajduje się w niebie i poznaje swoją siostrę. Mama tego chłopca nigdy mu nie mówiła że kiedy poronila. Ksiądz mi zasugerował że te moje Aniołki czekają w Niebie. To jest bardzo duże pocieszenie. Ze jest się tą mama tylko nie tu na ziemi.
Wczoraj wesele kuzyna. Wiadomo nikomu nie mówiliśmy żeby nie psuć takimi informacjami ich dnia. Alko wiadomo nie piłam bo dalej biorę encorton więc połowa rodziny zaczynała mi gratulowac ciąży więc musiałam tłumaczyć że jestem chora. I zniosła to bez zajakniecia. Zniosłam z uśmiechem pytania wujkow o dzieci. Tańczyłam cały czas. Uśmiechała się. Wyszłam praktycznie jako jedni z ostatnich
Dziś się plamienie zatrzymało. I znów strach. Co to się dzieje. Przy ostatniej ciąży biochemicznej szybko zaczęłam krwawic. A teraz nie wiem co się dzieje. Boje się bo nie chce iść do szpitala. To czekanie na poronienie jest ciężkie. Ale wyplakalam to. Zaakceptowalam. Aż trochę jestem przerażona jak mi to dobrze poszło. Nie myślcie sobie że jestem jakaś nie czuła.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2018, 15:01
Jaram się swoimi studiami podyplomowymi. Tak strasznie się cieszę, że na nie poszłam. Odskocznia i wreszcie po latach wróciłam do tego co kocham. Czuję się jak naspeedowana hehe.
Praca. Szukam, wysłałam 6 cv. W tym tygodniu dalsze cefałki pójdą.
Starania: nic hehe. Jemy nasze suplementy. Chciałabym zbadać jeszcze trombofilię, bo ten temat przewija się często, jakoś mi żaden lekarz tego nie zasugerował. Chyba dyngnę jutro do Diagnstyki i zapytam ile kosztują poszczególne badania.
12tyg...
Dzis znow mialam kryzys, bo ciezka noc: kupa z 5 razy byla. A kazda kupa to wybudzenie Emila i moje, przebieranie, cyc, zasypianie ponowne. Ale nic, idziemy dalej.
Emilowi zdarza sie przewrocic z plecow na brzuszek. Tylko ciezko mu łapkę "wyciagnac" spod brzuszka (raz mu sie udalo). Ale i tak niezly cwaniak z niego. Widze, ze czasem jest przebodzcowany; dzis zabawiala do babcia, ciocia, moja mama i tata. Chciali dobrze. Spiewali mu, machali zabawkami, nosili etc. Ale za duzo tego dobrego i nie mogl sie uspokoi potem. Na drzemke zabralam go na gore, tylko my 2. Dop wtedy zasnal przy mnie.
10 dc, monitoring:
endometrium 7,9 mm, ma jeszcze czas na wzrost;
w prawym jajniku prawdopodobnie 2 jajeczka lub 2 torbielki - 1,80 cm oraz 1,68 cm;
w lewym jajniku jedno jajeczko - 2,09 cm.
Lekarz obstawia owulację z lewego i torbiele w prawym.
Następna wizyta w czwartek.
8cs, 4/5 dpo
Jestem po wczorajszej wizycie w klinice.
Dostałam leki, pani ginekolog od razu powiedziała, że z wynikami męża kwalifikujemy się do in vitro. Mamy próbować przez pół roku, a jeśli nic nie wyniknie to podchodzimy do procedury. Największy spokój mam w głowie, bo mój mąż w końcu się określił i stwierdził, że zgadza się na in vitro jeśli nie uda się naturalnie.
Jesteśmy totalnie spłukani przez koronę, wydaliśmy wszystkie oszczędności na badania i leczenie psa, a jak na złość w tym roku moje miasto przestało dofinansowywać in vitro. Muszę wziąć na siebie ile się będzie dało i próbować odkładać, może w pół roku się uda. Oczywiście super by było gdyby udało się naturalnie, ale fajnie mieć plan B.
Mam robić w dniu miesiączki betę i przy negatywie odstawiać leki, ale jestem już tak wykończona tymi pobieraniami krwi, że nie wiem czy nie będę zwykłych sikańcy robić. Chyba, że będę robić jakieś ponowne badania to dorzucę betę.
Mam jakieś przeczucie, że moje dni niebycia w ciąży są już policzone 
Bezsenna noc. Sama się nakrecilam i nie moge zasnac. O 19 Emil poszedl spac, ale co godzina jęki i albo skrobanie po glowie (ma łapki więc się nie podrapie ale dzwiek mnie budzi) albo kupa... Jutro bede nie-do-zycia. Musialam wyjsc z pokoju, isc do innego i stanac przy otwartym oknie, bo nie moglam ze stresu zlapac oddechu. Chcialam zrobic extra żalowy wpis, ale przeczytalam wpis Hedgehoga i... Nie mam tak zle dzisiejszej nocy. Wspolczuje dziewczynie poczatkow. To byl koszmar. Teraz jest trudno, ale nie az tak.
Ogólnie mój problem: spie zbyt czujnie. Gdybym spała jak kamien, to budzilby mnie placz z glodu. Nakarmilabym, przewinela i tyle.
Ciąża rozpoczęta 10 listopada 2020
Chce się żyć! 
Wczoraj mąż został z Witkiem, całkiem im się wieczór udał. Czytali bajki, oglądali książeczki. A dziś rano - noc przespana! Znaczy się mężowatego. I od razu inne nastawienie, atmosfera... eh, chce się żyć, zwłaszcza, że pogoda wspaniała, słonko świeci. Yeah!
Rano Wit asystował mi w pobraniu krwi, a potem w usg. Mamy 36tc. Jaś szacunkowo 3200 +/- 10%. Wit urodził się 3360... a Jaś jeszcze ma miesiąc. Hmmm... Ale na pocieszenie pani mi powiedziała, że 4kg nie powinien przekroczyć. Ano zobaczymy
Ważne, że głową w dół i że wszystkie inne parametry są ok.
Wit na wieść o wymiarach brata wciągnął rekordowej wielkości obiad - 6 pierogów z jagodami. Powinien teraz spać bo po drzemce spotykamy się na sali zabaw z Szymonem i ciocią Z. Niemniej na razie leży sobie i mruczy, na spanie nie wygląda. "Nie chcę spać" czyli klasyka - niech no ja tylko coś na popołudnie zaplanuję... No trudno, najwyżej pobryka a potem wcześniej wieczorem padnie. (He he - naiwności).

08.10.2018 - 26 dzień cyklu
Dawno mnie tu nie było, więc może w skrócie...
- powrót do pracy ... 3 października wróciłam do pracy, ale tylko na jeden dzień. Dostałam gorączki i ogólnie jakiś wirus mnie złapał...więc poprosiłam o dwa dni wolnego, w bonusie dostałam 5. Żeby nie było tak kolorowo,w pracy tragedia...szefowa zawsze była zołzą, ale teraz przechodzi samą siebie. Po 3 miesiącach nieobecności dochodzenia do siebie po poronieniu, za które obarczam moją pracę...zastałam szefową jak zwykle obrażoną, "zakochaną" w swoim nowym pracowniku...w przeciągu tego jednego dnia dała mi do zrozumienia, że jestem tam zbędna i że może faktycznie to najwyższa pora zmienić pracę...
- nowości cyklowe...26 dzień cyklu, ale ten cykl przyniesie mi coś zupełnie nowego.Coś na co czekałam, ale zwyczajnie się tego też boję...jutro powinna przyjść @, ale już wiem, że nie przyjdzie. Zrobiłam test wczoraj wieczorem i zobaczyłam na nim drugą bladą kreseczkę..w tym cyklu byłby to cud. Nie sądziłam, że jest to w ogóle możliwe. Boje się tego wszystkiego, boję się, że skończy się jak ostatnio ....
- a teraz czas na poradę, poradę kieruje do kogoś mądrego kto przeczyta ten wpis...jak wcześniej pisałam, zapisałam się na 15.10 do nowego ginekologa, tylko boje się czy teraz w tej sytuacji to dobry pomysł. Moja dr ma całą moją historię...no i kwestia zwolnienia...jestem pewna, że teraz chce iść na zwolnienie od razu, w poprzedniej ciąży czekałam i jak się to skończyło.. Nie wiem czy nowy dr pod tym względem mnie zrozumie, i sama już nie wiem czy kombinować czy zostać u swojej Pani dr...
Doradzi ktoś?? 
Jestem
trochę mnie tu nie było ale ciężko uczestniczyć w staraniach innych kiedy samemu ma się zakaz 
Za to dziś zaglądnęłam a tu były porody, ciąże, złość i miłość
Wszystkim szczęśliwym serdecznie gratuluję a tym mniej szczęśliwym przesyłam uściski :*
A co tam u mnie? Trochę się działo ale było minęło. Nawiązując do poprzedniej wiadomości to zdecydowałam się na Endo 3 (gościa który proponuje mi wycięcie tarczycy) ale! dam sobie czas na leczenie jeszcze kilka miesięcy, może pół roku, może rok i zobaczę jak to będzie wyglądało dalej. Czuję się znoście więc wracam do pracy, a jak mnie będą wkurzać to będę wychodziła na spacer. Zmieniam swoje nastawienie, wrzucam na luz, robię swoje, pieprze te plotkary w innych pokojach.
Aktualnie schodzę już z leków, od jutra metizol 2 x 5mg. 26-tego mam endo 3 i jeszcze raz zapytam o starania ale jak dostaniemy zielone światło to odstawiamy gumowe wdzianko i działamy 
Przeszło mi też uczulenie więc albo mniejsza dawka jest już dla mnie do zniesienia albo organizm się przyzwyczaił.
2 tygodnie temu byłam wraz z mężem u androloga- ginekologa. Myślałam, że znalazłam lekarza który spojrzy na nas kompleksowo ale to chyba była jednorazowa wizyta.
Lekarz zerknął na moje wyniki, powiedziałam o gravesie. Powiedział, że pod względem płodności wszystko ze mną ok, że moje wyniki są dobre ale, że moja diagnostyka teraz nie ma sensu dopóki muszę się leczyć endokrynologicznie. Powiedział, że z trzech możliwych przeciwciał mam wszystkie 3 i to bardzo ponad normę więc nawet jak zajdę to zarodek się nie utrzyma.
Co do męża 95 % plemników z wadą główki według niego może świadczyć o jakiś wadach genetycznych, gdyż w główce jest przenoszony cały materiał genetyczny. Mówił, że teoretycznie jakaś szansa jest ale mała, są też inne problemy jak ruchliwość i żywotność więc nie powinniśmy się nastawiać, że wyjdzie.
Pytałam o suple, jak podrasować męża w czasie kiedy ja się leczę, powiedział, że to nie ma sensu bo on by szedł w kierunku genetyki. Pytałam jakie badania zrobić to odesłał nas do poradni genetycznej.... ach... i tak wiem, że tu od Was więcej się dowiem.
Ogólnie to lekarz podsumował nas tak: "Jeśli Panu wyjdą problemy i wady genetyczne, a Pani ma ogromne przeciwciała to nawet invitro przyniesie Wam nikłe szanse, stracony czas i pieniądze."
Od tamtego czasu nie ma u nas z mężem tematu starań, olaliśmy temat. Zbieramy kasę na badania ale jeszcze nie orientowałam się nawet jakie... wiem o kariotypach. A reszta? Ktoś wie co warto zrobić u faceta a co u mnie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2018, 10:56
Już tyle czasu od poprzedniego wpisu!
Byliśmy we Włoszech, było super choć w naszym pojęciu "super" było czymś zupełnie innym niż większość się spodziewa.
Było po prostu spokojnie, byliśmy wręcz odcięci od wszystkiego z zewnątrz. Mieliśmy mikroskopijne mieszkanko na włoskim wygwizdowie. To nie był żaden turystyczny region choć mieszkaliśmy bardzo wysoko w górach. To była wioseczka na zasadzie "Pcim dolny" o którym nikt nie wie. Sami tubylcy, nikt nie mówiący w języku innym niż włoski.
I było cudownie!
Byliśmy bardzo blisko siebie, ze swoimi strachami, smutkami, żalami, miłością, czułością. Ze sobą.
Ta ucieczka pomogła nam też skupić się na bliskości cielesnej, na naszych potrzebach, na seksie - i powiem Wam aż się wzruszyłam kiedy odkryłam że po prostu trochę się pogubiliśmy że potrafi być cudownie, że gdzieś tam jest ten żar a płomień między nami jest mocny. Przyzanję szczerze że pod tym względem spisałam nas na straty - uwierzyłam że zostały nam tylko ogromne pokłady czułości które wyparły namiętność.
Czułość jest cudowna, nie zrozumcie mnie źle i potrzebuję jej zdecydowanie częściej ale czasem bez tej iskry pożądania przestawałam czuć się kobietą, buziaczki, przytulania i głaskanki wręcz mnie dobijały.
Raz na jakiś czas robiliśmy też wypady na małe zwiedzanie ale ten wyjazd dedykowany był przede wszystkim Nam.
.................................................
Jesteśmy już w domu - już jakiś czas za chwile kolejny wyjazd do pracy za granicę, skakanie z miejsca na miejsce. W między czasie zapisałam się go nowego ginekologa, do kobiety do której byłam negatywnie nastawiona. Poleciła mi to znajoma tarocistka - w kartach wyszło żebym zmieniła miłego ginekologa faceta który dużo gada ale mało robi na jakąś oschłą kobietę która może nie jest najmilsza ale robi swoje. Spróbuję - rzeczywiście ostatnio nie byłam zadowolona z mojego lekarza bo nie robił ani nie doradził nic. Żadnych badań, żadnych porad, monitoringu. Zajrzał gdzie trzeba, dziękuję i do widzenia.
ejj kobitki dzisiaj poczułam ból w szyjce macicy i nie wiem czy mam się tym martwić? ból pojawił się jak leżałam przed tv na plecach(pozycja półsiedząca) a jak się przewróciłam na bok to ból ustał ... nie wiem co mam o tym myśleć żadnych krwawień ani plamień nie miałam. co mam zrobić pomóżcie mi ... Proszę !
![]()
Kalendarz ciąży BellyBestFriend
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2014, 09:54
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.