Korciaa Niepłodność na zakręcie 27 sierpnia 2020, 10:28

552 dzień z życia staraczki.
Ciekawe czy inni ludzie też tak mają, że jak na coś bardzo czekają to czas im się cholernie dłuży? Ja właśnie tak mam. Najpierw odliczałam czas do 16 dc, żeby móc przyjmować progesteron a teraz czekam aż skończę blister i pojawi się @. W ciągu 1,5 roku chyba jeszcze nigdy tak bardzo na nią nie czekałam. Zawsze były łzy, gdy się pojawiała, ale nie tym razem. Tym razem będzie oznaczać, że mój organizm jednak jest chętny do współpracy i być może uda się bez pomocy lekarzy z kliniki.
Zbliża się jesień, czyż nie było by cudownie móc rozkoszować się jej kolorami, zapachem mając serce pod sercem? Wtedy kolejne lato miało by zapach noworodka, miłości,wygranej walki.

23 dc, 12 dpo,

Zrobiłam dzisiaj testa i niestety wyszedł biały jak śnieg. Nie wiem czy jest jeszcze jakakolwiek szansa...poszlam zrobić betę, a tam kuźwa jak na złość laboratorium nieczynne... A w dupe... Wkurzyłam się... Przyszłam do domu, i powiedziałam mężowi że kolejny cykl jedziemy jak te obecne ale następny decyduje się na insyminacje i koniec kropka. Dość tego oczekiwania, srania i cholera wie co jeszcze... Jeżeli insyminacja nie pomoże to koniec, nie mam sił chyba na tą walkę, o ile początek cyklu zawsze jest spokojny to druga połowa jest dla mnie fatalna, oczekiwania, nadzieję... Jestem kompletnie nie do życia, nie myślę, w pracy też nie potrafię się skupić, co mega mi przeszkadza, bo zarządzam zespolem kilkuosobowym, i nie mogę pozwolić sobie na chodzenie z głową w chmurach 😔 w domu też te oczekiwania udzielają się wszystkim... Eh... Czuję że czas podjąć konkretne działania. Mąż od jakiegoś czasu łyka tabletki Androvit plus, na poprawę nasienia, wiecie może ile trzeba to brać żeby oczekiwać rezultatów?

sunrose Macierzyństwo po 40 27 sierpnia 2020, 10:27

2 poł. cyklu.
Ta trudniejsza gdy czas się dłuży z nadzieją, że może teraz się udało doszukując się pierwszych objawów ciąży..
Dzisiaj pobolewa mnie brzuch i oczywiście myśl się pojawiła. Pierwszą połowę cyklu miło wspominam, urlop i wszelkie związane z tym przyjemności z najważniejszymi: Próbami :)
Przed urlopem mieliśmy ciekawą wizytę z programu u psychologa. Dobrze było porozmawiać z kimś kto nie ocenia, słucha co mamy do opowiedzenia i uświadamia targające różne emocje. Np. gdy przychodzi pierwszy dzień cyklu odczuwam sprzeczne uczucia smutek, że się nie udało i ulgę, że to jeszcze nie teraz, że przede mną kolejny miesiąc. Obawiam się ciąży, wszystkich z tym związanych ewentualnych komplikacji, czy dziecko będzie zdrowe, drżenia niepokoju o każdy dzień czy jest w porządku.
Nie lubię tego stanu zawieszenia w życiu, dzielenia miesiąca na pół, niewiadomej czy będziemy rodzicami. Dobrze, że mamy odskocznie w życiu, wspólną pasję podróże. Mąż lubi swoją pracę, widzę, że sprawia mu frajdę. Mi raczej nie, ale daje mi bezpieczeństwo, spokój i stabilność.
W kwestii diagnostyki: u męża pojawiła się jakaś inna bakteria ecoli mogąca osłabiać jakość nasienia, do wyleczenia.
Tak więc z bakteriami to neverending story :/ Zaraz i u mnie może się pojawić..
Przede mną kolejna wizyta z programu, zobaczymy co tam powiedzą. No i najważniejsze to znaleźć ginekologa który się mną zaopiekuje. Odkładam to ciągle bo wiem, że to trudne a po ostatniej wizycie u ginekologa w którym pokładałam duże nadzieje pozostało tylko zniechęcenie.

Po poronieniu wyjechaliśmy nad morze, żeby oczyścić glowe, nie myśleć. Gdy jestem z mężem nie pozwala mi się zadreczac. Gdy go nie ma robię swoje, wczoraj wygrzebalam zdjęcie z USG i płakałam nad tą małą kropeczką pytając czemu z nami nie została i prosząc żeby wróciła... jak mam o tym nie myśleć.... jak do tego nie wracać? Wyobrażam sobie, że będziemy sami we dwoje, zawsze bez dzieci.. ci w mniejszości bo wszyscy naokoło je mają... Jestem pesymistką, tak zajebistą pesymistką jak mówi mąż... A może to jest realizm?..

CZWARTEK 16 DC - 37 cs (cykl z punkcją)

Miałam dzisiaj sen. Dzwonią do mnie z kliniki, abym nie przyjeżdżała, ponieważ nie mam co oglądać. Wszystkie zarodki zdegenerowały. Po przebudzeniu spojrzałam na telefon - jedno nieodebrane połączenie, pomyślałam "sen proroczy kur*a" ale nie... Telefon nieodebrany od siostry... Ale jeszcze nic straconego... Wstałam, ogarnęłam się, upewniłam się że mam chusteczki w torebce - bo na pewno nie będzie co oglądać, nie chce flikać w rękaw. Ruszyłam do kliniki.

Dziś wizyta u innej pani dr Zygler-Przysucha. Odniosłam wrażenie że to miła, empatyczna kobieta... Albo to wrażenie tylko, bo razem z nią była stażystka. Na usg wszystko tłumaczyła, pokazywała na monitorze. Jajniki się obkurczają, macica też wygląda ok. Pytała o samopoczucie, o to jak reaguje na leki. Następnie mówi " no kochana idziemy oglądać przyszłe dzieci!". Przeszłyśmy do laboratorium. Swoją drogą duże mają to laboratorium. My - pacjenci widzimy niewiele tak na prawdę... Druga połowa za drzwiami "tylko dla personelu".

I nadeszła ta chwila... Trochę śmiesznie było bo Pani dr mówi - "teraz tu Pani usiądzie, na górze jest mikrofon. Połączymy się z embriologiem i ładnie się Pani przedstawi oraz poda swój numer PESEL" Aż się zaśmiałam bo myślałam że żartuję. Sytuacja z rodem ze szpiegowskich filmów ... A To faktycznie... Bylo łączenie i nagle słychać głos. Pani połączyła się na odległość z monitorem i zaczęła pokazywać co widzi u siebie pod mikroskopem. Łączenie "na żywo" Panią słychać, gdzieś jest, ale nie widać. Do sedna... Zaplodniono 6 komórek. Jedna kompletnie nie podjęła żadnych czynności - widziałam na monitorze - faktycznie, pusta, nic. 5 się zapłodniło. Zgodnie z rozwojem 3 doby powinno mieć 8 wyodrębnionych blastomerow. 2 z 5 miały piękne 8, 1 z 5 miał 6. Więc powiedzmy jak Pani dr nazwała bo dopraszalam się o klasę - 2 mają klasę pierwsza, 1 ma klasę 2. Pozostałe 2 są na etapie rozwoju pierwszej/drugiej doby. Będą je teraz obserwować do piątej doby tj do soboty i wtedy embriolog podejmie decyzje. Jeśli przetrwają.

Mamy częściowy sukces. W teorii, póki co, trzy szanse na zostanie rodzicami. Pozwalam sobie na nieśmiały, delikatny uśmiech...


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2020, 12:28

Marta9014 Nadzieja na lepsze jutro 25 maja 2021, 08:36

9dpo
Czuje że tym razem przegrałam. W pierwszej i drugiej ciąży od razu czułam że sie udalo. Teraz nie czuje nic takiego.
Zawsze minimum tydzień przed bolały mnie piersi. Po poronieniu nie bola.. Nawet nie robią się pełniejsze.
A może juz nigdy się nie uda?

7+3tc
Jak na razie wszystko wygląda dobrze.Wizytę miałam 4.11.Był widoczny pęcherzyk z ciałkiem żółtym.Karta ciąży założona,L4 wypisane.
TSH duża za wysokie-zwiększoną mam dawkę letroxu do 200.
Glukoza podwyższona-robiłam krzywą o wynikach dowiem się 20-stego na najbliższej wizycie.
Z objawów teraz:ból i powiększenie piersi,wstręt do kawy i mięsa,czasami mulenie na żołądku.Najbardziej smakuje mi mleko😀
Żadnego zmęczenia czy senności-narazie bo może wszystko przede mną.

Karenira Droga do skarbu 27 sierpnia 2020, 13:33

25dc (12dpo)
Nie wytrzymałam i zrobiłam test. 10dpo nic. 11dpo miałam wrażenie, że jest cień cienia.
Dzisiaj 12dpo jest już bladzioszek :)
https://naforum.zapodaj.net/ab1bde947ce4.jpg.html

Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Ciężko mi się skupić na pracy. Od samego początku miałam ogromną nadzieję, że ten cykl skończy się szczęśliwie, ale teraz nagle czuję ogromną niepewność. Co jakiś czas chodzę sprawdzać czy ta cieniutka kreseczka nie była wytworem mojej wyobraźni i naprawdę znajduje się na tym teście. Patrzę na nią, oddycham, uspokajam się na moment, a potem znowu muszę się upewniać na nowo :)
Podjadę dzisiaj do Rossmana po więcej tych testów Facelle. Termin @ dopiero jutro albo pojutrze.
Chcę wierzyć, że będzie dobrze, ale teraz rozumiem tę obawę przed przedwczesną radością.

Moja maleńka Kropeczko zagość się tam na dobre...

Dzis 40 dc... co jest grane??? Juz chyba zrobię w sobote test, bo moze jakis cud .. nie wierze w to, ale moze test przyniesie mi okres - znamy ta prawidłowość, ojjj znamy. Wczoraj miałam ogromna przyjemność spotkac sie z dwiema fantastycznymi Kobietami! Staraczkami, jestem wdzieczna, za to, ze dzięki nieplodnosci sie poznalysmy. Mysle, ze cieżko byłoby nam sie trafić gdyby nie ta choroba (takze jakas jasna strona starań jest!) najważniejsze jedna z tych Staraczek ma juz Maluszka! Wyczekiwanego, wystaranego jest! To takie cudowne, gdy możemy byc świadkami takiego cudu! Takze z wczorajszego spotkania wróciłam zmotywowana do dalszej walki o „moj cud”! Wierze, ze bedziemy z Mężem Rodzicami (kwestia tylko czasu!)

Ps gdybyście kiedyś miały okazje to polecam warsztaty dla kobiet „Obudź w sobie życie” to tam sie poznalysmy 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2020, 08:22

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 23 sierpnia 2020, 14:17

Powoli mija pierwszy tydzien od nieudanego transferu. Poczatki byly trudne, ale powoli dochodze do siebie. Co prawda nie mam za bardzo ochoty zeby rozmawiac z wieloma osobami, ale tez nie chce byc sama ze swoimi myslami. To takie bledne kolo. Moj szpital sie odezwal i powiedzieli, ze chca zrobic konsultacje online 3 wrzesnia, ktora sie nazywa po nieudanym ivf. Wiem, ze nie moge od nich oczekiwac niczego bo napewno nie przeprowadza dodatkowych badan. Czekam z niecierpliwoscia na konsultacje online z Invicta w Gdansku u Dr Stencla. Po tym spotkaniu kupuje bilet do Polski i jade sie przebadac, moze ktos znajdzie jakis powod i doradzi co sprobowac przed kolejnym transferem. Nie podejde do transferu dopoki nie przebadam sie z kazdej mozliwej strony.

Co tu dużo mówić... Ruszamy z IVF :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2020, 19:28

13 ms starań, 9 cz, 39 dc (5t3d wg OM)

Lekarz kazał powtórzyć betę i odstawić leki gdy beta będzie niższa niż 2. Dziś facelle z cieniem cienia. Beta spadająca. Ganię sama siebie, że już nie wierzę w kropka. Ale w co mam wierzyć? Że beta była rosnąca? Przy białych testach?

Czas spojrzeć prawdzie w oczy. W sierpniu chciałam znów ujrzeć pozytywną betę. I ujrzałam. Szkoda tylko, że nie sprecyzowałam swojego życzenia.

3 ciąże. 0 dzieci. Nigdy nie myślałam, że to będę właśnie ja. Że będę niepłodna.

MAMA❤️ najpiękniejsze słowo na świecie ❤️

To nic, że od kilku dni wszystko jest "mama". Źle - "mama", dobrze "mama", smaczna zabawka "mamama" i niekoniecznie oznacza to konkretnie mnie 🤷‍♀️
Ale jak w środku nocy przewijałam Marysię i musiałam ją rozbudzić (💩) i usłyszałam półprzytomne "mama" zawierające wielki żal i skargę do świata za pobudkę, to myślałam że się rozpłynę🤗❤️ i poczułam normalnie fizyczny ból, że w tym konkretnym momencie nie mogę córci wziąć w ramiona i uściskać, bo zwyczajnie ma 💣 w pieluszce 😖

Marynia bawi się na czworaka (ale jeszcze nie raczkuje), prawie sama siada (jest na dobrej drodze), a posadzona (tylko kilka razy bo wiem że nie wolno) sama siedzi stabilnie przez chwilę. Gaworzy mamababamamamababa, ale to mamama już coraz częściej do mnie😊 no i tylko mi okazuje takie emocje jak przytulanie i prawie całowanie (no, ślinienie 😁).
Jest cudowna 🤗❤️

@Niepogodzona, racja dystans i dobre nastawienie to podstawa dobrego samopoczucia. Ćwiczę nieustannie od kilkunastu dni...

Jesteśmy tu od 2 tygodni. Pojutrze wyjeżdżamy, jutro wysyłamy już siedzisko wózka kurierem do domu, a moi rodzice dopiero dziś zabrali Marysię na krótki spacer.... zostawiając nas z prababcią na herbatce...to by było na tyle jeśli oczekiwałam, że ktoś odciąży nas na tyle byśmy z mężem spędzili sam na sam chociaż chwilkę na krótki numerek 😶🤨
Za to wiem, że wychowuje dziecko na cygankę i wszystko co jej dolega i będzie dolegać to moja wina, a od bananów nabawi się bakterii lamb...cośtam.

A i wiem, że szkodzą jej truskawki 😭😭😭 Tata kupił mi sorbet truskawkowy z Grycana (vege) i wczoraj wieczorem się skusiłam. Wcześniej jadłam tylko jogurty truskawkowe i nic nie było, a tu od 3 w nocy przez cały dzień Marysia robi kupkę za kupką. Prawie dam śluz strzelający 😱😕 no wie truskawkom mówimy NIE😭😭😭 Jeszcze podejrzane jest mleko sojowe, bo też z braku laku ostatnio piję, ale raczej truskaweczki 🤷‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2020, 17:49

Anovi Szewc bez butów chodzi 27 sierpnia 2020, 17:53

Ciąża zakończona 27 sierpnia 2020

Anovi Szewc bez butów chodzi 21 stycznia 2019, 17:18

Ciąża rozpoczęta 22 grudnia 2018

Ta torbiel nie daje mi spokoju... gdy byłam w szpitalu lekarz rzucil, że to zwykła endometrialna, ale mała i z taką nic się nie robi... Dopiero później to określenie zadzwoniło mi w uszach. Endometrialna = enodmetrioza. Zapytałam o to swojego gina, powiedział że tak "ale to co, teraz co druga ma endometrioze"... laparoskopii wg niego nie ma co robić na razie, żeby nie obniżyć rezerwy jajnikowej... Starac się i jeśli nie uda się przez POL ROKU to przyjść.

Ale jeśli to przez to poronilam? Jeśli mam milion zrostow w całej macicy i gdzie indziej ? Mam siedzieć z założonymi rękami i czekać? Zastanawiam się co mam robić. Denerwuje mnie takie lajtowe podejście. Żadnych badań po poronieniu też mam nie robić...
Wczoraj zamówiłam pakiet z testdna.

atwysz Niecierpliwi z bezsilności 15 listopada 2020, 09:09

33 cs. 27 dc.
Odebrałam wynik Wit D - 24,40, jeszcze pół roku temu miałam ponad 60, ale na suplementacji solderolem 7tys jednostek, codziennie przyjmuje 2 tysiące... widać zwykły suplement w moim przypadku to mało.
Jeśli chodzi o moj kwas foliowy z wczoraj 5,30 To wynik przy ciągłej suplementacji Foliku, wychodziłam z 3,60. Ale zapytam lekarza o jakiś inny suplement, lepszy...

A ogólnie czuję że dzisiaj będzie 🐒.
Także tego...

Karenira Droga do skarbu 28 sierpnia 2020, 07:27

26dc (13dpo)
To się dzieje naprawdę :)
Dzisiejszy test jest trochę ciemniejszy: https://naforum.zapodaj.net/32b034b85a83.jpg.html

Nie śpię od 5:30. To zdecydowanie nie jest moja normalna pora wstawania. O 6:00 wstałam zrobić test. Może po dzisiejszym mąż mi uwierzy, że jestem w ciąży. Wczorajszy wziął za błędny skoro kreseczka była taka bladziutka. Śmiał się, że 5% opacity to jeszcze nie ciąża. Mężczyźni. Co oni tam wiedzą. Przecież ja od owulacji wysyłam dobre myśli do naszego Kropka. Byliśmy nad jeziorem. Po pracy popołudniami mogłam cieszyć się widokiem lasu, siedzieć na tarasie i cichuteńko zapraszać maleństwo do siebie. Może to wariactwo, ale co mi tam. Wierzę, że ważne jest nastawienie. Dlatego teraz staram się wyrzucać wszelkie złe myśli z głowy. Wczoraj wieczorem naszedł mnie moment stresu i myśl co będzie, jeśli dziś obudzę się z okresem. Już leżąc w łóżku wsłuchałam się w siebie i skupiłam na powtarzających się co jakiś czas kłuciach w podbrzuszuu i dziwnych igiełkach w pochwie. Nic z tego nie przypominało bóli okresowych, więc pozwoliło mi się uspokoić. Ten strach jest bez sensu. Wolę wierzyć, że wszystko będzie dobrze. No i proszę. Okresu brak, a test wyraźniejszy. Jestem w ciąży. Powtarzam to sobie, jakbym smakowała te słowa na języku. Nie wiem co dalej :)

12cs 1dc
Tak, to stało się faktem. Zaczynamy 12 cykl, można już rzec oficjalnie, że mamy problem niepłodności.. Nigdy nie myślałam, że akurat nas to spotka. Nie rozpaczam jednak, wiele dziewczyn tutaj ma o wiele gorzej, więc trzeba doceniać to co mamy. Poprzedni cykl był ekstremalnie krótki (23dni) i potwierdziło to fakt że owulacja była wyjątkowo wcześnie. To akurat plus, bo martwiłam się że to bezowulacyjny. Wciąż nie mamy wyników męża z posiewów na chlamydia mycoplazme i ureaplazme-juz termin minął, ale Alab się nie wyrabia (tak, wszyscy kochamy pandemię..😩). W poniedziałek badanie nasienia, mam nadzieję że nikt tego nie odwoła.. Jaki plan na następny miesiąc? Zdecydują wyniki męża- mogą być tak złe że nie będzie wyjścia i trzeba będzie od razu udać się do kliniki niepłodności i skorzystać z opcji wspomaganego rozrodu (jeśli parametry pozwolą, spróbujemy najpierw inseminacji mimo że zdaję sobie sprawę z jej niewielkiej skuteczności). Jeśli wyniki się poprawiły, to przymierzę się do HSG i damy sobie jeszcze kilka miesięcy na starania naturalne.

16 cykl starań
14 dzień cyklu
Prawdopodobnie jestem właśnie po owulacji. To zupełnie inny dla mnie cykl, pierwszy raz stymulowany, pierwszy raz miałam podany zastrzyk. Miałam własne owulacje, ale nie dały upragnionej ciąży, więc przyszedł czas na kolejny krok.
Wrzesień to jeden z moich ulubionych miesięcy. Lubię czuć zapach jesieni w powietrzu 🍁, lubię poranną mgłę i krople rosy na roślinach. Lubię długie wieczory, gorące herbaty i nostalgię. Ciszę i czas na własne myśli, które niepokoją głowę. Ale taka jest dla mnie właśnie jesień, pachnąca ciastem, ubrana w ciepły sweter, z parasolem i wieczornym seansem Harry'ego Pottera - nie zliczę już, który raz. Jesień to także czas rocznicy jednego z najważniejszych dni w moim życiu, czas, w którym postanowiłam spędzić resztę życia z osobą, którą kocham. W trudnościach, które nas spotykają. A uwierzcie mi, nie mieliśmy łatwego życia. I nadal nas doświadcza. Chciałabym aby ta jesień była inna, aby oczekiwanie na grudzień przyniosło coś czego najbardziej w życiu pragnę. Chciałabym nie musieć po raz kolejny wymawiać magicznych słów 'oby to była nasza ostatnia rocznica we dwoje'. Dzisiaj jestem spokojna choć nie wiem jeszcze co przede mną, ale poczułam, że moja droga idzie w jednym kierunku. Kierunku macierzyństwa.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)