Nadzieja1991 Nasze wielkie marzenie 18 marca 2021, 12:33

28dc
Oczywiście test negatywny. Jade dzis po pracy zrobic bhcg bo dzwonili do mnie ze jutro moge przyjechac przyjąć szczepionkę przeciw covid... Jesli bhcg będzie ujemne. Boze spraw zeby bylo dodatnie... Dam znac wieczorem


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2021, 12:37

17 ms starań, 14 cs, 27 dc

Jestem tak zestresowana przed jutrzejszą wizytą, że aż mi niedobrze. Czuje aż mrowienie w brzuchu. Okropnie stresuje się tym, że wyniki nie zdążą pojawić się na czas albo co gorsze wyjdą źle i nie będziemy mogli zacząć albo będziemy musieli przerwać procedurę (czy to w ogóle możliwe?) 😔 Stresuje się tylko tym. Najbliższy tydzień będzie dla mnie męczarnią. Boję się przede wszystkim, że okres przyjdzie za wcześnie. Dzisiaj mnie coś kłuje w jajnikach ale cycki bolą od 2 dni. Teoretycznie nigdy wcześniej nie miałam tak przed okresem a po owulacji. Przed okresem wszystkie bóle odpuszczały. Ale teraz nie mogę być już niczego pewna. Czuję się jakbym siedziała na tykającej bombie. I mam złe przeczucie, że organizm zrobi mnie znów w buca. 😒

Procedura jak procedura. Polecimy schematem i zobaczymy co wyjdzie.

Okresie, błagam. Zaklinam Cię. Przyjdź... ale nie wcześniej niż w czwartek. Albo chociaż w środę... okaż litość. Choć raz pozwól mi pdzyjąć Cię z otwartymi ramionami.

17 ms starań, 15 dc, 4 dzień hodowli zarodków

Nie wiem co u moich dzieciaczków, ale miałam właśnie telefon z kliniki.

Jutro o 8:30 zgraniamy do domku naszego pierwszego brzdąca 😍😍😍🍀🍀🍀🍀

Jestem podekscytowana, zestresowana, ciekawa, przepełniona zarazem miłością i strachem.

Ostatnia prosta. Dzieciaczki trzymajcie się! 💚💚💚 Już jutro jedno z trojaczków wraca do mamusi, do domku. Dwójka na wywczas zimowiskowy ❄️❄️

Błagam, niech nic się nie spierniczy na ostatniej prostej 🙏🏼


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2021, 11:50

9 miesięcy 12 dni, 40 tydzień waga 9600

Oj jak ten czas leci. Szkoda tylko że noce jakie były takie są. Nic w tym kierunku się nie zmieniło. Jak obliczylam 2 godziny snu w łóżeczku ma potem już pobudki od 1-5. Czasem i już nie liczę ile.
Mamy już 8 zębów. 2 dni temu wyszła dolna dwójka. Za to znowu pojawiły się biegunki i opuchnięte 3 górne, więc znów długi czas płaczu i pobudek mnie czeka. Szybko te zęby mu idą, szkoda że tak bolesne są
No i jednak wzięłam kotkę rasy Ragdoll, bałam się. Starszy Maciek po wielu próbach ja zaakceptował. Ale za stary na zabawy jest więc ucieka albo na podwórze albo na górę spać. Za to mała to istny diabeł , wszędzie jej pełno. Chodzi za człowiekiem jak piesek. Niestety nie śpi ze mną bo lubi się w nocy bawić i Piotrusia by przebudzała.
Za to uwielbia Piotrusia a on ją. Dzięki niej polubił leżeć na brzuszku, wszystko robi aby ją dosięgnąć, złapać. Dzięki temu już zaczyna przesuwać się do tyłu. Może koło września zacznie raczkować. Taka mam nadzieję.
Obecnie mamy 2-3 drzemki ale po 30-40 minut. Nie jest dużo ale dobre i to. Zwykle nie może zasnąć i trzeba go usypiać.
Kaszek za bardzo nie lubi smak mu się zmienił. Mleczko pije już 3 razy dziennie.
4-5, potem 12 i 21. Reszta to owoce i zupka. Nie lubi pić wody, musiałam kupować sok jabłkowy dla niemowląt i mieszać go z wodą bo inaczej nie wypije. Tez mi się trafil gagatek. Za to wielka z niego maruda. Coś mu nie pasuje i zaraz płacz historia. Coś mu dać i zabrać płacz. Chyba wie że jak będzie płakać to dostanie to co chce.
Dziś otrzymałam dywan dla niego. Przyda się jak będzie starszy i teraz. Bo mate już rozkłada na czynniki pierwsze.
Czasem chce by był starszy aby było łatwiej ale ten wiek dziecka jest niesamowity. Przecież niedawno był taki malutki a teraz dziś zakładam body na 74 za małe, więc szukałam 80. Już 80 🙈🙈🙈

Maart Moja historia . 4 marca 2021, 12:24

Już w kwietniu zobaczyliśmy dwie kreski, bardzo się ucieszyliśmy, jednak światowa pandemia napawała nas obawami. Postanowiliśmy nic nie mówić do 3 miesiąca. Potem miało być już z górki. Od 6tc do 16tc ciagle wymiotywałam, byłam nawet w szpitalu na uzupełnieniu płynów. Przez prawie 3 miesiące zamiast przytyć schudłam 5,5kg😕 ale ginekolog mówił,że i tak czasem bywa, a mały rozwija się prawidłowo. Po drodze były badania prenatalne, które wykazały duże prawdopodobieństwo zespołu downa 😔 dalsza diagnostyka to amniopunkcja - po konsultacji z lekarzem nie zrobiłam, gdyż zawsze jest ryzyko poronienia. Martwiłam się, ale wiedziałam że to tylko liczby i miałam nadzieję. Wizyty miałam co 4 tygodnie, dopiero po 30tc miały być częściej. Kiedy pojawiłam się w gabinecie w 32tc i zobaczyłam minę lekarza, świat się zawalił. Wszystko zaczęło dziać się tak szybko, szpital, wywołanie porodu, następnego dnia rano już byłam po porodzie. Pożegnaliśmy nasz mały cud💔


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2021, 14:37

Anuśla Musisz dać życiu szansę 10 czerwca 2024, 14:33

Minął miesiąc od nieudanego transferu, dostałam okres. Gdzieś tam, wiadomo, liczyłam, że może jakiś naturals pyknie po transferze, ale gdzieś tam też wiem, że mnie się takie rzeczy nie przydarzają. Zresztą liczenie na naturalsa z jednym stosunkiem w dni płodne to śmiech na sali...

Więc gdy ten okres się dziś pojawił, było znane ukłucie, ale zupełnie inne niż kiedyś. Jest we mnie dziś trochę rezygnacji i frustracji zarazem, ale cieszę się, że to jednak zupełnie inne miejsce niż kilka lat temu. Dziś rano miałam mega kłótnie z córką, mąż ją odwiózł do przedszkola a nad nami wisiała ta złość i smutno mi teraz. Przecież jest takim cudem. Dlaczego wkurzam się po raz enty, skoro wiem, że to w niczym nie pomaga. Chyba wrócę do medytacji, bo praca nad sobą u podstaw leży w gruzach.

Godzę się z tym i układam powoli w głowie, że więcej dzieci nie będziemy mieć. Bez kirow implantacyjnych, ze skrajnie wąska szyjka,cienkim endometrium i licznymi zrostami w macicy to po prostu raczej niemożliwe. Zaczynam brać mioinozytolu i melatoninę, Wit c, omega, mam postanowienie żeby jeść codziennie kiełki i awokado. Pozostaje jeszcze akupunktura, ale obecnie sesja kosztuje 250 zł. Biorąc pod uwagę, że efekty są po dwóch sesjach w tygodniu to zaraz bym miała kwotę kolejnej procedury, a nie o to przecież teraz chodzi. I chyba tyle mogę zrobić jeśli chodzi o naturę, jeśli jej pomogę to pomogę, jeśli nie to nie, po prostu.

Zaraz się zaczną pytania kiedy drugie, kolejne ciąże znajomych. Już nie będą boleć jak przedtem, ale jednak boje się ich, nie chce żeby znajome uczucia wróciły.

Z pozytywnych rzeczy, bo przecież ich jest całe mnóstwo, moja córka wczoraj skończyła 3,5 roku i teraz jest ten moment kiedy chciałabym żeby czas się zatrzymał. Już taka duza, jednak jeszcze mała. W przedszkolu ma kolegę, który kończy 7 lat w sierpniu i idzie do szkoły. Jego mama mi ostatnio powiedziała, że ostatnio zapytał ile dni mu zostało do końca przedszkola na zabawy z moją córą i że on nie chce kończyć przedszkola z tego powodu. Jakie to było miłe, łzy mi w oczach stanęły. Ostatnio podczas Dnia Rodziny całe 3 h ze sobą spędzili, drapali mech z drzewa, zbierali liście, mają swoje przyrodnicze sprawy, co mnie tak bardzo cieszy. Mimo, że wiele rzeczy jako matka robię źle, wypowiadam słowa których nie chcę mówić, to jednak wiem, że wpoilismy jej uwaznosc i miłość do natury, roślin, gór, zwierząt. To procentuje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2024, 14:35

Well, moja wiara w kobiecość wygasła.
Dzisiaj wiadomość: moja kuzynka jest w ciąży.
To miał być nasz rok.

Myślę, że niestety 2 lata starania byly o nic, pewnie większość cykli miałam bezowulacyjnych (luf)

Suplementacja trwa, czy plemniki się poprawią?

Księgowa Pamiętnik, by nie zapomnieć 29 listopada 2024, 10:29

29.11.2023 o 10:31 nasz świat znow nabral barw ❤️ wszystkiego najlepszego córeczko 🥰

Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 2 maja 2024, 21:47

Zadając pytania i szukając przyczyny musimy być gotowi na każdą odpowiedź. Niestety nie czekam na stymulację, tylko na początek cyklu i rozpoczęcie brania visanne. Na histerolaparo wykryto adenomioze, wyleczoną endometriozę i drożne jajowody. Trzy miesiące teoretycznej przerwy i od nowa zaczynamy walkę od nowa, tym razem na zdrowej 🤞

aster Plan B. 4 stycznia 2021, 23:39

7 dc.
No dobra, z podniesioną głową wkraczam w rok, w którym oficjalnie przestanę się nazywać dwudziestokilkulatką 😛. Lata lecą, pora wziąć się za siebie! Dziś miałam wizytę w klinice... stomatologicznej😅. Niestety, w kwestii uzębienia również zbyt długo polegalam na publicznym leczeniu i teraz odczuwam tego efekty. Także jest co robić... Pani dr powiedziała mi, że chociaż jeszcze nie jest tragicznie, to jak zajdę w ciążę...to może być masakra. Chyba wyczuła, że o tym myślę, bo kilkukrotnie powtarzała, że w stanie ciąży próchnica i stan zapalny, to tykajaca bomba. Nie chcę być kolejną kobietą, która straci zęby dla dziecka🤪. Cieszę się, że się teraz zdecydowałam, bo mam trochę czasu do pierwszej wizyty w klinice niepłodności i może zdążę zaleczyć najpilniejsze sprawy. Nie będzie to tania zabawa, ale w tym roku inwestuję w siebie! 😉
Chociaż przed sylwestrem nie robiłam postanowień noworocznych, to teraz mam w głowie parę pomysłów na ten rok. A zaczynam od najtrudniejszego 😁

Nadzieja1991 Nasze wielkie marzenie 24 marca 2021, 12:43

4dc
Miałam mega zalamke... Troche do siebie doszlam. Ale tak mnie to ujemne bhcg zalamalo ze nie wiem... Plakalam duzo płakałam....
Umowilam się do lekarza na monitoring na 31.03. Nie wytrzymam do maja! Niech sprawi ze w tym cyklu będzie moja kochana fasolka juz :(... Bez przerwy myślę o mojej malej z. Wczoraj kupilam jej znicze i zamówiłam stroik na grob... Powinna dostac zabawki na zajaczka a nie znicze. Jakie to zycie jest niesprawiedliwe! Mam jej zdjecia z oiomu i jak na nie patrzę to rycze 😭 bo patrzą na mnie jej malutkie oczka... Znowu beda swieta i bede smutna. Ja strasznie teraz przeżywam takie świąteczne dni bo jest mi strasznie ciezko ehh...

14 ms starań, 11 cs, 17 dc

Mam dziwne przeczucie. Nie podoba mi się to. Mam przeczucie, że się mogło udać. Że w tym cyklu się udało.

Znienacka przychodzą mi takie myśli. Że się udało. I mi się to nie podoba. Jestem chora na głowe. Nie podoba mi się przeczucie, że się udało. No trzeba mieć nierówno pod sufitem. Ale boję się, że się nastawię przez to przeczucie i za dwa tygodnie beta mi wszystko zweryfikuje. To będą gorzkie łzy do przełknięcia. A ja już nie chvę żadnych łez. Robię sama sobie krzywdę.

A skąd takie przeczucie? Nie wiem 🤷🏻‍♀️ Ani sutki nie bolą, ani szyjka i śluz nie wskazuje, ani piersi nie są większe (no są odrobinkę, ale przy tylu hormonach i ovi to nic dziwnego). Co więcej. Nawet nie wiem czy ta pieprzona owulacja była, bo to że cichociemny pęrzyk zniknął o niczym nie świadczy. Mam już historię ze znikającym pęcherzykiem i bynajmniej nie z powodu owulacji 🤦🏻‍♀️ Jak zbieram to wszystko do kupy to nijak nie wychodzi 🍀 finał.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 24 marca 2021, 15:10

Teleporade z ginem: "ciąża za wczesna i niepotwierdzona (brak beta hcg)". Pfff...
Ew mogę sobie łykać luteinę 2x dziennie. Plamienie dalej jest, nie krew ale brudzenie. Jutro koniec kwarantanny, może troche odżyje. Uf.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 24 marca 2021, 17:24

Mój dziadek odszedł... Poniedziałek po 2 w nocy, nagle.... Trzymany w ramionach mojego brata, sciskalismy go... Reanimowany przez 45 minut... Odszedł, nagle...
Mężczyzna najwspanialszy na świecie. Opiekuńczy, dobry, święty...
Serce popękało na kawałki...

Wyszłam niespodziewanie że szpitala w niedzielę! Równo 2 tygodnie od przyjęcia mnie w szpitalu. Nie spodziewałam się wyjścia ze wzg że mała mało przybrała na wadze. W dniu wyjścia rano koło 9 ważyła 2200g! Popłakałam się z emocji, że wreszcie możemy wyjść... Na co doktor pediatra zdziwiła się, lecz niestety, emocje poszły w górę, bo bardzo tęskniłam za mężem, za domem, za wyjściem ze szpitala. I myślałam że najwcześniej w pon wyjdę.

8 dzień z życia KTOSIA 🥰

Wczoraj odbyła się wizyta położnej w godzinach wręcz późno wieczornych tyle roboty miała, bo przed 21 😱.
Szwy zdjęte po cc! Dalej ciągnie, i będzie podobno jeszcze dłuższy czas. Także dalej będę niepełnosprawna. Stopy... Hmm od razu zauważyła polozna, że mam spuchnięte, niby nie tak bardzo jak widziałam u innych, lecz moje kostki są niewidoczne w stosunku do stopy. Zauważyła też że zamiast odpoczywać chodzę, wręcz dużo skoro opuchniecia tak widoczne, bo mam jednak zgrabne nogi, sorry, miałam 🤣. Wczorajszego ranka, również miałam zawroty głowy. W dniu wypisu dostałam zestaw leków na nadciśnienie i anemię do wykupienia. Więc nie zdziwiło mnie zawroty głowy, zmęczenie, nieprzespane noce, mało śpię. Odciąganie mleka, co 3 godziny, karmienie małej też po odciągnięciu. Bo niestety mała przy cycku, zamiast jeść to przysypia, a musi nabierać masy, bo taka chudzinka. Nie wiem co ludzie mają z tym karmieniem piersia, lecz to raczej nie dla mnie. Ona chwyta za lekko, sama położna zauważyła, a dla mnie to żadne spełnienie w tej chwili nie jest, ale może na razie? Może coś się zmieni jak będzie większa? Zobaczymy... Lecz myślę, że będę maksymalnie do kilku miesięcy karmiła swoim mlekiem. I to nie wiem czy piersia czy odciągając tylko, bo na razie to masakra dla mnie i kruszyna się męczy!
Położna zważyła małą, ważyła wczoraj po 21 2270gram! Od 2.5 doby (od niedzieli z rana) przybrała 70gram. Super jak na hipotrofika. ✊🏻🤗 Cieszy mnie to, choć wiadomo, chciałabym aby ważyła ciut więcej. Już na początku po porodzie. Ale cóż, musiało tak być.
Mąż również w pon zgłosił małą przez internet do urzędu miasta. Otrzymaliśmy dzisiaj akt urodzenia z peselem 🥰, plus kocyk w prezencie!
Jutro pierwsza wizyta u lekarza rodzinnego! Muszę pamiętać aby zapytać się o kanaliki lzowe, bo dla małej od wczoraj łzawi prawe oczko. Wędzidełka ~będę musiała również spytać się...
Po wizycie czeka nas również zapisanie dziecka do 3 specjalistów. Do kardiologa, neonatologa i diabetologa ~ze wzg na cukrzycę ciążowa, kruszynka nasza w szpitalu miała sprawdzany poziom cukru. Także jutro pracowity dzień nas czeka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2021, 18:42

miska122 Tęcza po burzy :) 5 stycznia 2021, 12:04

10 cs po cp, owulacja(?)

Zaczynam coraz częściej myśleć żeby zrobić sobie przerwę od forum, ale prawda jest taka, że i tak czytam, sprawdzam. Zaczynam coraz bardziej odczuwać stres. W piątek mamy wizytę w klinice, ale z naszym psiakiem, bardzo się boję, bo tyle rzeczy może pójść nie tak. Po pierwsze czy w ogóle zdecydują się go uśpić do badania (ma chore serce, czterokrotnie przerośniętą jedną komorę), czy jego serducho wytrzyma i co tam znajdą. Aktualnie jest na mocnych psychotropach i strasznie nie chcę go ciągle ćpać, ale inaczej się męczy.
W poniedziałek eMek idzie na ponowne badania nasienia. Tutaj boję się każdego scenariusza. Jeśli wyjdzie, że suplementy nic nie poprawiły to będę załamana. Z drugiej strony jeśli wyjdzie poprawa i nie będziemy już się kwalifikować do in vitro, a dalej w ciążę nie będę zachodzić? I tak źle i tak niedobrze.
Chciałam odłożyć jakieś pieniądze na in vitro, ale wszystkie oszczędności idą na leczenie psa. Nie wyobrażam sobie nie leczyć go, nie przejmować się, nie jeździć z nim po lekarzach. Ja wiem, że ma swoje lata, ale to nie zmienia faktu, że od dnia kiedy wzięliśmy go ze schroniska podjęliśmy się opieki nad nim i dopóki się da, będziemy walczyć.
Mam myśli czy nie olać starań, nie dać sobie więcej czasu, ale potem zaraz myślę, że nie chcę w nieskończoność czekać.
W grudniu odpoczywałam od badań, ale w tym miesiącu już trzeba wrócić. Najpierw homocysteina i kwas foliowy, zobaczymy czy metyle pomagają.
Wdech i wydech. Jakoś to będzie.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 6 stycznia 2021, 21:16

Czasami pękam... Rozpadam sie na małe drobne kawałki... Potłuczona rozpadam sie na kawałki jakbym była zrobiona z kryształu.. Mimo, że w teorii jestem wielu rzeczy świadoma, mimo tego, że wiele w sobie przepracowałam, ale tez mimo tego, za co jestem wdzięczna... Rozpadam sie czasem... Chyba nic w tym złego... Tak bardzo chowałam swoje uczucia przed innymi. Oczywiście nie przed moim mężem... Świadomość braku zrozumienia mojej i waszej sytuacji jest silniejszy ode mnie. Przez to moze część rodziny postrzega mnie jako kogoś silnego, nie mającego zmartwień... Tak bardzo chciałabym czasem stad uciec... W miejsce, w którym cisza zrozumie mój ból, w którym cisza ukoi tęsknotę... W miejsce, w którym moje łzy będą mogły uleczyć jakąś część mnie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2021, 21:17

Tracę (straciłam) motywację do walki, zwyczajnie mam dość brania urlopu na wizyty u lekarzy, wydawania kasy na badania, brania hormonów, igieł, życia w nadziei, strachu czy się udało, wylewania łez po "zderzeniu się ze ścianą". Jeszcze rok temu jeden zmarnowany cykl doprowadzał mnie do szaleństwa. A teraz powoli zaglądam prawdzie w oczy. Coś mi mówi, że tak już zostanie. Staram się wyłączyć uczucia i myśleć o tych pozytywnych stronach bo przecież wszystko w życiu ma dobre i złe strony. Cieszę się, że zdecydowałam się na pisanie tego pamiętnika, będzie mi przypominał jak bardzo walczyłam o to żeby dać nam szanse zostania rodzicami. Niestety nie wszystkie przeszkody w życiu jesteśmy w stanie pokonać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2021, 22:14

Podjelismy z M decyzję o adopcji. Wiem że jestem w stanie pokochac tego malucha najbardziej na świecie. M nie był do tego przekonany bo powtarzał że będzie się doszukiwał w tym dziecku naszej P...i nie da rady pokochać tego malucha... teraz chyba dojrzał do tego że jednak każde dziecko potrzebuje miłości a my możemy mu je dać...bynajmniej taką mam nadzieję. M pokłada jeszcze ogromną nadzieję w prof. B, ja z kolei pojadę na wizytę, ale chyba straciłam już nadzieję na biologiczne dzieci..nie chcę już zadręczać się myślami..nie chcę więcej rodzić martwych dzieci. Gdyby ktoś na mnie spojrzał to jestem pewna że nigdy by się nie domyślił jakie tragedie w życiu przeżyłam. Nauczyłam się zakładać na twarz taką maskę że w sumie sama jestem w szoku. Czy to dobrze? Nie wiem ale tak mi łatwiej niżeli mówić ludziom dlaczego jest mi źle. Stałam się zgorzkniała. M stwierdził że czasami zachowuję się tak jakbym nie miała uczuć. Chyba się z nim zgadzam. Z każdą kolejną śmiercią dziewczynek moje uczucia umierały razem z nimi...

Olala094 Czekamy na Ciebie 13 stycznia 2021, 21:30

Czekamy, czekamy już rok. Tyle razy śnił mi się pozytywny test, tyle razy wypatrywalam pod światło drugiej kreski, która przez ostatnie dwanaście miesięcy się nigdy nie pojawiła.. pierwsza myśl- felerny test albo jeszcze zbyt wcześnie, potem za każdym razem pojawiała się @..
Dzisiaj 11 dc. Kolejny raz mam nadzieję. Tym razem bez monitoringu, uznaliśmy że do tego cyklu podjedziemy na luzaka. Serio? Gdybym siebie nie znała to może bym uwierzyła.. staram się nie myśleć, nie liczyć dni, nie przejmować się ale chyba nie potrafię.
Tym razem owulacja z prawego jajnika. Pobolewa, od 3 dni mam płodny śluz (czyżby owulacja była delikatnie wcześniej niż normalnie?), działamy. Pozostaje czekać.
Od lutego zawitamy w klinice niepłodności. Pod koniec miesiąca chcemy zrobić badania żeby nie iść z pustymi rękoma.

Jak myślicie jakie badania powinnam zrobić dla siebie?
Bo Mąż zrobi szczegółowe badania i posiew nasienia, tsh, ft3, ft4, testosteron, prolaktyne, estradiol, fsh i lh. Wszystkie te badania robiono mu przed operacją usunięcia żylaków podwrózka nasiennego.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)