NIEDZIELA
Jutro rano punkcja. Stresik jest 😱😱😱
Z ciekawszych rzeczy... Mąż wczoraj zalal auto nie tym paliwem co trzeba. Nie mamy czym pojechać na ta punkcje 🤦🏻♀️🤦🏻♀️🤦🏻♀️
33dc
Beta 327....
Z rana pozytywny test
Wczoraj na rowerze znowu widziałam z bliska bociana- identycznie jak w ciąży z Maćkiem
A właśnie kończy mi się bostonka i Maćkowi... Brałam 3xparacetamol i1x zyrtec, co to będzie, co to będzie...? 😁🥰😍
Szok szok szok.... A zaraz do pracy 🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2021, 17:02
28dc
Zrobiłam właśnie test bo mam dziś szczepienie na Covid wiec wolałam sprawdzić. Oczywiście biel. Nienawidzę świata, siebie i wszystkiego.
Maciuś ma coś w mosznie, mąż zauważył podczas kąpieli. Jedziemy do Szpitala
mamy skierowanie z Sor od nas do Suwałk bo nie wiedzą co to 😢😢😢
Edit. Dzięki Bogu to wodniak 🙏 zrobili usg... Mamy skierowanie do poradni chirurgii dziecięcej i tam będą obserwować pół roku a jak nie zniknie to do wycięcia ale zazwyczaj do roku powinien się wchłonąć. Jest pierwsza w nocy i wracamy do domu.... Będziemy o 2. Co za stres aż brzuch mnie zaczął boleć 🤦♀️
Dziękuję Esp 😘
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2021, 00:48
Próbuję ten post napisać już chyba 4 raz. Oby tym razem się udało bo zapominam co wogole chciałam donieść i zapisać w pamięci.
Byliśmy z małą u neurologopedy, gdyż dziec ciągle ma otwarta buzię jak śpi i język na wierzchu co wydaje się niepokojace, a wszelkie info z wujka Google raczej to potwierdzają.
No i doktor powiedziała, że wędzidełko 3/4 st i do podcięcia. Ogólnie funkcje języka zachowane ale jeśli podetnieny to może uda nam się zejść z tych nakładek na sutki bo mała lepiej się przyssie. Inaczej nie umie złapać brodawki. Podczas jedzenia słychać klikanie. Wizyta była ok, pooglądala dobrze jej język, mięśnie policzków itd, poświęciła nam sporo czasu. Mówiła dużo o konsekwencjach jakie niesie za sobą krótkie wędzidełko itd.
Jednak ja jestem troszkę sceptyczna bo w dzisiejszych czasach to jednak trochę naciągają na te wędzidełko.
Tak czy siak poleciała nam dwóch specjalistów i mówiła, że warto czekać nawet jak to będzie trwało.
A więc spec nr 1 nie ma terminów na rok do przodu.
Do speca nr 2 mamy termin na wrzesień. Także lakatacji to już mi raczej nie uratuje. Będę dzwonić co jakiś czas i pytać czy coś się zwolniło.
Skonsultowałam mała jeszcze z laryngologiem. Tu wizyta na NFZ więc ogólnie jak. Się można spodziewać bez szału. Doktor jednak mówiła, że jak mała ciągnie smoka (a ciągnie jak zła) to musi oddychać przez nos, a nie otwarte usta. Język wystawia i mieli więc też wędzidełko nie jest krótkie. Dużo mówiła o tym właśnie, że w tych czasach to naciągnę i że napewno nie mamy krorktiego wędzidełka. Jednak ani do buzi ani nigdzie nie zajrzała. Sprawdziła tylko odruch zamykania buzi gdy się naciska na brodę. Mała ciągnie to góry brodę więc jest ok. To tyle z tej wizyty.
W ostatnim czasie sama też nalatalam się do lekarzy. Zrobiłam krzywą i byłam u diabetologa. Wyniki ok. Żegnaj cukrzyco. Z wytycznych jeśli będę w ciąży to od razu krzywa po pozytywnym teście. Marzenie! Poza tym oznaczenie cukru z krwi raz w roku i krzywa co 3 lata. Dorzuciła mi glukophage jakbym podchodziła do koljengo ivf bo kiedyś z nią rozmawiałam, że będę chciała na poprawę komórek jajowych. Teraz jej przypominałam i dała mi recepty na pół roku z góry. Wykupie... Może mnie to zmotywuje do działania 💪
Ropieje mi rana po cc. W jednym zaczęło się już jakieś 3 tyg temu. Ale ropa wyszła, zrobiła się dziura i wciąż podchodziło ropa. To pogrzebałam tam troszkę i udało mi się wyciągnąć wrosnietego włosa.
Byłam u ginekologa na wizycie popologowej. Na ropienie nic nie mówił, jakby było gorzej to do chirurga. Pół roku minimum zabezpieczania się... Chyba śni 🤦♀️ pokazał mi też bliznę na macicy, dziwnie to wyglądało. Mam dość duże rozejście kresy białej. Wieczorem wychodzi ma. Taka gula i widzę jak się treść jelitowa przesuwa. Mega dziwne uczucie, jakby wciąż dziecko w środku kopało.
Po paru dniach rana znowu podeszła ropa. Tym razem w kilku miejscach. Uruchomiłam znajomości i udało mi się dostać do chirurga,ktory uznał, że mam wrócić jak się zrobi wyraźny czubek 🙈 że to może być włos albo nierozpuszczony szew. Wyszłam z niczym.
Tak mnie to już bolało, że zacisnęłam zęby znowu, wzięłam igłę i zrobiłam 4 dziury. Z każdej trysnęła gęsta ropa. Razem byłoby tego łyżeczka od herbaty. Ulga... Dziś widzę że jest ładniej ale zobaczymy czy znowu podejdzie ropa.
Pojebane... Człowiek sam musi się bawić w chirurga. Nie pytajcie... Wiem, że to było głupie ale ciężko żyć jak nawet majtek nie można na dupe założyć, a specjalista odsyła z kwitkiem.
Pozistaje modlić się żeby to się wygoiło, a nie pogorszylo.
Tsh mi spadło na 0,5 (w dniu porodu było 2). Pytanie czy się unormuje czy leci na łeb na szyję i wpadam w Gravesa znowu... Kurwa oby nie. Mam dość latania po lekarzach. Naprawdę mam dość.
Z pozytywów. Jesteśmy już chyba 5 dzień bez nakładek. Mała darła się w niwboglosy pierwsze 3 dni ale je już ładnie choć wciąż marudzi przy jedzeniu. Chyba łapie więcej tego powietrza ale pocieszam się, że musi włożyć więcej pracy w jedzenie i może to wędzidełko wypracuje. Bo na nakładkach nie musiała się zasysać a na piersi to zupełnie inne ssanie.
Ogólnie wciąż mamy mega kupki, mega rzyganie i mega wysypkę. Przeciągam trochę szczepienie ale jak weekend będzie kiepski to chyba czeka nas wizyta u pediatry. Mam nadzieję, że to nie skaza czy nietolerancja laktozy bo tyle walczyłyśmy z tą laktacją, z nakładkami i byłoby strasznie chujowo gdybym musiała przejść na mm i butle.
Lece myć łeb póki mała słodko śpi.
Z pozytywów macierzyństwa informuje, że nawet zaczęłam czytać książkę 💪 jest moc!
Wyniki z wczoraj ok 7 dpo:
Tsh- około 1
Morfologia- super
Progesteron-13 ng
Prolaktyna- 5 ng
Ciąża rozpoczęta 3 maja 2021
21+4
Młody waży 393g, maciuś w jego wieku 448g.
Może będzie mniejszy, taki sredniaczek, może i dobrze 
Co mnie zmartwilo to nic nie przytyłam przez miesiąc, ważę się tylko u lekarza. A nawet schudłam 1kg 🤔
Krztwa cukrowa wg lekarza płaska bo po 1h 107 🤷♀️
Mam jeść częściej. Jak ja głodna nie jestem...
Maciek coraz lepiej w żłobku, bo macha już tacie na do widzenia.
Odstawilam mu mleko krowie które wprowadziłam we wrześniu bo wydaje mi się że go brzuch boli. Noce były bardzo kiepskie jak zjadł kaszę na mleku a po sniadaniu z zupa mleczna miał biegunkę.
Kurcze a miałam nadzieję że już wyrósł z alergii 🤦♀️
Muszę mu umówić wizytę u alergologa bo trzeba nowe zaświadczenie do żłobka.
Z umiejętności to umie wchodzić i schodzić z 3 schodków bez podparcia.
Dużo rozumie, pokazuje mi części ciała bez problemu. Bawię się z nim takimi kartami z czuczu z przedmiotami. Pytam a on wskazuje. Ale gada słabo.
Dam mu czas.
Jestem w domu na zwolnieniu od środy, ale oczywiście już wynajduje sobie jakieś prace. Dziś umyłam dywan, wczoraj robiłam porządki w dokumentach a w środę przejrzałam kartony po Maćku 😅
W planach mam umyć fugi myjka parowa i umyć szyby okien same karcherem.
Tsh mi skoczyło do 3,4 i mam zapisany eutyrox 125 
Muszę zadzwonić do Białegostoku czy mam rodzić tam, w szpitalu 3 st. Referencyjnosci czy mogę w 2,u mnie.
Nadal waham się co do szczepienia na covid. Ale chyba muszę.... Choć się boję z tą trombofilia, ale choroba gorsza. Robiłam D dimery i są ok 550.
Dwa razy robiłam podejście ale w punkcie nie chcieli mnie zaszczepić, kazali jechać do szpitala.
A tam w tym dniu nie było lekarza do zakwalifikowania...
Wczoraj 24 dc. Wizyta startowa.
Spóźniliśmy się ok.10 minut 🙈
Podpisaliśmy dokumenty, dostałam rozpiskę leków i zalecenia.
1dc oboje test na Covid i beta ( żeby wykluczyć ciążę🙈)
2dc. AMH i jeżeli spadło i jest mniejsze niż 4,55 telefon do kliniki i zmienią mi dawkę rekovelle.
Tego dnia zaczynam brać lamette 1x1
3dc włączam rekovelle.
Oba te leki biorę do 6dc i wtedy pojawiam się na wizycie. Jeśli wypadnie niedziela to mam być wyjątkowo w 5dc. Od tego czasu ma się zacząć maraton wizyt co 2 dni.
Potem mieliśmy spotkanie z położną, która założyła mi dzienniczek leków i dała pojemnik do utylizacji strzykawek/igieł. Pokazała jak się obchodzić rekovelle, niestety jest ciut trudniejszy niż ovitrelle. 🙈 Ale mąż twierdzi, że ogarnie temat. No oby, bo podobno jak się zassie krew to lek za 700zl do wyrzucenia. 🙈
Proszę, trzymajcie za nas kciuki.
Temat IVF kiedyś wydawał mi się taki nierealny, taki niedotyczacy mnie a tu a jednak.
Kiedyś to ja podziwiałam ludzi walczących o dzieci drogą IVF teraz jestem dumna z siebie, że potrafiłam wziąć to na swoje barki i próbuje. Nawet nie wydaje mi się to takie straszne jak kiedyś kiedy temat mnie nie dotyczył.
Idę po prostu po swoje maleństwo. ❤️
No i wczorajsza wizyta w Instytucie Onkologii zakończona wywczasem na oddziale w szpitalu. O ile cieszę się, że może to wszystko szybciej pójdzie i mnie w końcu wyleczą, to jednak zabrali mnie na płukanie organizmu z nadmiaru wapnia, wyniki nadal złe mimo dobranych tabletek od 3 miesięcy 😔 przez to, że jutro święto zostaję do poniedziałku minimum, wtedy mam mieć konsultacje chirurgiczną czy będzie operacja i czy ten guzek, który zlokalizowali wydziela nadmiar wapnia. Dobrze jakby od razu zrobili tę operację za jednym pobytem, ale nie ma co się nastawiać bo zawsze plany bierze w łeb🤦🏼♀️ Gdyby tak było mogłabym już myśleć o podniesieniu organizmu po tym wszystkim i zacząć planować starania🥰 Jednak wiem, że zapewne tak szybko to nie pójdzie..
Wczoraj na dzień dziecka zamontowany został pomniczek dla naszego synka, co prawda dopiero w połowie bo mają kończyć na dniach, ale już prawie jest❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2021, 14:13
NIEDZIELA
Druga doba...
Jak nie myśleć w kółko? Są na to jakieś sposoby???
Dużo się u nas działo w ostatnim czasie. Mamy większość wyników.
Wszystkie badania męża wyszły bez zarzutu. Kariotypy prawidłowe u obojga. Posiew krwi miesiączkowej na bakterie tlenowe wykazał obecność escherichii coli i enterococcus spp., ale w bardzo niewielkiej ilości, więc nawet nie wiem, czy będziemy to leczyć. Na bakterie beztlenowe i wyniki cytologii jeszcze czekam.
Ale najważniejsze - przyszły wyniki badań histopatologicznych i immunohistochemicznych z Krosna!!
Aż serce mocniej mi zabiło jak zobaczyłam maila, ale bałam się otworzyć. Zadzwoniłam do męża, później dokończyłam to, co aktualnie robiłam, i dopiero usiadłam na spokojnie, żeby przeczytać.
"Ekspresja dodatnia wykazała obecność komórek macicznych NK w ilości średnio 40 w jednym polu dużego powiększenia mikroskopowego" - norma to 3-30...
Przed ciążą, we krwi, miałam niskie NK.
Mój organizm walczył z Dzieckiem mimo leków immunosupresyjnych. Czy krwawienia były tego konsekwencją?
Poza tym:
"Na terenie doczesnej obserwuje się rozległe pola martwicy, ale bez ropnego nacieku zapalnego, bardzo liczne wylewy krwawe oraz naciek z limfocytów w podścielisku. (...)"
"Obecność złogów okołokosmkowego włóknika* świadczy o przedwczesnym starzeniu się kosmówki w stosunku do czasu trwania ciąży i o niewydolności formującego się popłodu, co w konsekwencji prowadzi do obumarcia dziecka w fazie zarodka."
Badanie było bardzo obszerne, ale wszystkie inne wartości wyszły dobrze.
Mam tak wiele pytań! Teraz pozostaje czekać na wizytę w przyszłą środę.
Genetyki nie zlecono, więc nie znamy płci, ani tego, czy Dzidziuś był zdrowy. Muszę dopytać, dlaczego nie zrobili. Czy dałoby nam ono jeszcze jakąś odpowiedź?
Z takich innych rzeczy, to mam się wyjątkowo dobrze. Naprawdę szybko się otrząsnęłam i idę dalej.
Gdzieś przypadkowo znalazłam forum, gdzie dziewczyny piszą o poronieniach, i nagle poczułam, że nie jestem sama. Któraś z nich napisała, że pragnie rozmawiać o swoim dziecku, zaznaczyć jego obecność i to, że było ważne i kochane. Mąż jest średnim kompanem do rozmów, bo, gdy tylko zauważa, że ona się smuci, urywa temat. A ona chce o tym gadać, i to jak najwięcej! Bo to było najpiękniejsze, co ją w życiu spotkało.
Jakbym czytała o sobie. Czuję się mamą i potrzebuję rozmawiać o naszym Dziecku.
Tak. Jestem spokojna i wiem, że wszystko będzie dobrze ❤️
Mocno Was przytulam i życzę pięknego weekendu! 😘
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2023, 18:16
12 dc.
Robię owulaki od kilku dni - żeby wyczuć czy ovu pojawi się sama z siebie. Dzisiaj przed południem pozytyw, wieczorem już negatyw. Także jeśli ovu ma być to albo jutro, albo w sobotę. Podobnie ovu zazwyczaj była przy stymulacji. Śluz płodny mam od wczoraj, jajniki też czuję dość mocno... No ale podczas cykli z potwierdzonym brakiem owulacji też miałam jej wszystkie objawy.
Działamy sobie co dwa dni, dla spokoju ducha. Ale jednak jestem zrezygnowana, czuję się tak jakby nigdy miało się nie udać naturalnie.
11 czerwca idę pobrać wymazy - a 30 czerwca jestem zapisana na HSG. Może to da jakieś odpowiedzi...
Planujemy wyjazd do Grecji we wrześniu. Bardzo chcemy jechać, odpocząć, zresetować się. Oczywiście wstrzymuję się z kupnem konkretnej wycieczki. Niby mówię, że teraz ceny poszybowały w górę i że zobaczymy w sierpniu... Jednak w głębi siebie wiem, że czekam na ciążę - która się pewnie do tego czasu nie pojawi...
Chciałabym zacząć żyć tak beztrosko jak przed staraniami - ale wiem, że to niemożliwe.
Kiedy los się do nas uśmiechnie? Ile jeszcze jestem w stanie wytrzymać?
CZWARTEK
Wczoraj kolejne usg. Pęcherzyków mamy dużo. 13 takich wielkosci 14-15mm, reszta mniejsza. Jajniki już mocno czuję. Przy każdym kroku dają o sobie znać. Śmieszne uczucie 😜 wyskoczyła mi opryszczka na wardze pewnie od prografu. Dla mnie to o tyle dziwne że ostatni raz opryszczke mialam 10 lat temu. Nie chce zniknąć dziadówa 😠
Od jutra włączam menopur, w sobotę kolejny podgląd.
Zbliżam się coraz większymi krokami do końca... I za chwilę zacznie się największy stres... Czyli czekanie na informację czy zarodki przetrwają... Czy zechcą być tym razem lepsze? Czy jednak nie dane nam będzie być genetycznymi rodzicami? 🤔 Zastanawiam się co zrobię jak znowu się nie uda... Czy probowac jeszcze raz? Czy to ma sens jakikolwiek? Czy dać sobie spokój i pójść w KD lub AZ? Jakoś nie przetrawilam jeszcze tej adopcji prenatalnej. Nie mogę się do tego przekonać. Chociaż boje się bardzo, że za chwilę się okaże że nie będzie innego wyjścia... 😑
Mimo wszystko na razie nastrój pełen nadziei 🍀
Jest pięknie! Faktycznie z pogoda udało się, drugiego dnia urlopu spaliłam sobie stopy... za to lydki blade 😅 taka sexy opalenizna... niektórzy opalają nogi, inni brzuchy a ja mam opalone stopy. Będę mogła po powrocie zaszpanować na mieście. Mam chyba 12 dpo (po wprowadzaniu danych zmienia się) zatem oczywiście musiałam zrobić test. Wzięłam jeden jedyny na urlop (w domu mam cały zapas) i wydaje mi się, ze jest negatywny. Nie chce się doszukiwać bladziocha, tym bardziej jak już minęło kilka godzin, ale wiecie jak to jest... może był bladzioch a nie zauważyłam? Może negatywny, ale jutro coś by się pojawiło? Takie myśli mi przychodzą do głowy, a rozsądek podpowiada (jak zwykle) żeby poczekać na dzień spodziewanej miesiączki. Ale już zaczelam zastanawiać się czy nie zahaczyć o aptekę zeby kupić test na jutro... ale (jeszcze) tego nie zrobiłam. Staram się nie myśleć o tym zbyt intensywnie. A wiecie co jest najgorsze? Ze gdy wyjeżdzasz na urlop w okresie kiedy ewentualnie mogłoby dojść do zapłodnienia, to za każdym razem jak chce aktywniej spędzić czas/ napić się winka/ poopalać się, zastanawiam się czy ABY NA PEWNO mogę...
Witam ponownie na Fiolecie 😁😁😁 tak wiele myśli w mojej głowie... Czy będzie dobrze? Czy sobie poradzimy? Czy na pewno się uda?
Dopiero co skończyła Nam się bostonka- swoją droga już wiem skąd taka kiepska odporność i złapałam to dziadostwo.... Brałam 3x paracetamol, 1xzyrtec i piłam wino po owulacji...
Ten miesiąc był zwariowany! Pilnowalam synka siostry 3 letniego, do tego wizyty u alergologa i laryngologa z Maćkiem, podcięcia wedzidelka, ta bostonka podczas której Maciuś płakał strasznie (wymioty,gorączka,krosty w gardle, rękach, nogach i przy ustach), jednej nocy 4h ciągiem płakał, nosiłam go i bujałam, a następnego dnia ja zachorowałam...
Ahhh trzeba myśleć pozytywnie.
Beta dzisiaj 327 🙂
Muszę wszystko przemyśleć, co i jak, gdzie ciążę prowadzić... Oby było dobrze 🙏
U mnie nic nowego. Staranek nie ma przez logistykę /wyjazdy. Są dni kiedy w ogóle nie myślę o ewentualnej ciąży, nie mam po prostu czasu na rozkminy.
Jeszcze taka myśl: czasem myślę "po co mi drugie dziecko?" skoro ledwo ogarniam bycie mamą jednego... I tak często jestem mamą zmęczoną, złą, sfrustrowaną, często mającą dość wszystkiego ... Eh.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2021, 08:38
26dc
Plamienia ustały po 2 dniach. Po badaniu palcowym śluz biały od wtorku. Czasem trochę czuje brzuch i ciagle uczucie jakby coś ze mnie leciało. Dziś zaczęły bolec cycki. Zrobiłam dziś na spacerze kilka kilometrów i trochę czuje teraz brzuch wiec może okres przyjdzie lada chwila, może w nocy a może będzie cud i nie przyjdzie wcale. Nie powiem że za brak okresu spowodowany ciąża oddałabym wiele 😜 już nie wiem czy za sama perspektywę dziecka czy za to że nie musiałabym iść na ta laparoskopię. Strasznie się boje. W duchu wiem ze jest to raczej nie możliwe skoro ginekolog stwierdził cykl bezowulacyjny ale wiecie jak to jest z głową 🤯 Seksu nie było od dwóch tygodni, jakoś bałam się po tych plamieniach, cały czas mam jakiś taki wrażliwy brzuch jakby okres miał się zacząć lada chwila, a że przez laparo nie chciałam go przyspieszać to tez nie prowokowałam. Mąż nie narzeka chyba przyda mu się odpoczynek ode mnie 😜 jak Wasze weekendy, chillujecie?
7 miesięcy 26 dni 9070g 34 tydzień
Koszmar nocy letniej trwa. Od około 2 tygodni mamy codziennie pobodki a od 3 dni co chwila. Wczorajszej nocy spałam tylko 30 min to rekord pobity. To nie jest regres snu lecz te cholerne zęby. One dają mu się w kość. Od 3 dni nie może pić mleka. Wypije 50ml -80ml . Zaś od godz 15 ani kropli bo od razu płacz. Więc daje zupki owoce a na kolację kaszkę. Przez co trudniej o kupę. Pić nie chce, biedak jeszcze się odwodni. Wpycham mu na siłę strzykawką. Dziś jeszcze uszkodził sobie podczas gryzienia dziąsło. Nawet kaszki na wieczór nie chciał jeść. Czytałam w necie że takie wyżynanie gdzie są zalążki zębów mogą trafić do miesiąca. Rany boskie tyle czasu, on mnie zamorduje. Spacery które kochał, teraz są bolesne, płacz więc szybko wracamy do domu. Chciałabym aby ten horror szybko się skończył.
Kiedy Piotruś śpi zaczęłam układać ubranka, i wystawiać na sprzedaż. Bo troszkę się tego uzbierało. Naszykowalam też torbę w razie gdybym miała kolejne dziecko wtedy bym nie kupowała już. Ale czy to czasem nie przynosi pecha. Takie pakowanie i przechowywanie ubrań. Nie wiem czy czasem nie sprzedać wszystkiego, choć mój każde mi te ładniejsze rzeczy zostawić. A jak się nie uda wtedy sprzedać.
Mamy czerwiec za pół roku być może startuje 1 lub 2 razy. Boję się bardzo. Boję się niepowodzenia. Co jeśli się nie uda.....
Kiedyś myślałam że będzie mi łatwiej że mam jedno dziecko to pod kolejne ivf będe mogła podejść że spokojem. A tak jednak nie będzie. W głowie znowu czuję zamęt i ten strach co zawsze. Dlaczego tym razem miałoby się udać, przecież limit szczęścia wyczerpałam.
Dzień Matki.
Nasz pierwszy....
Oj tyle lat to byl tak strasznie chujowy dzień... Taki smutny... Najgorszy w roku, a zaraz po nim wigilia i te życzenia.
No ale dziś jest inaczej. Dziś ja świętuję. Czuję jakby to było tylko moje święto, jakbym była wyjątkowa i jedyna na świecie.
Dziwne, że jedyna rzeczą jakiej sobie dziś życzę to żeby mała przestała histerycznie płakać?
Mamy ostatnio ciężkie dni, nie wiem czy to kolki, skoki czy inne cuda. Popołudnie to jeden wielki ryk, zero drzemek. W końcu pada o 23 ale do tego czasu serce pęka i nie ma ukojenia.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.