Pomimo mojego bólu i rozczarowania... chcę wykrzyczeć całemu światu, że...
ZAJDĘ W MOJĄ UPRAGNIONĄ I WYMARZONĄ CIĄŻĘ
Już niedługo się uda.
Zrobię teraz wszystko. Nawet wyjadę na drugi koniec Polski, jak będzie trzeba, zajdę w ciążę, obdarzę mojego męża wyczekanym dzieckiem.
Już niedługo.
Jeszcze w to wierzę....

Dzisiaj był ostatni podgląd jajek, w poniedziałek punkcja. Niestety ze względu na ilość transfer będzie odroczony... Liczyłam na to, że spróbujemy od razu, jestem załamana 😔 Z tego wszystkiego przyznałam się mamie, że podchodzimy do in vitro i usłyszałam od niej tylko "a rozumiem, a nam przywieźli dzisiaj meble do kuchni " SERIO? Tylko tyle? Zero zainteresowania, zero wsparcia. Jestem maksymalnie rozczarowana, zwłaszcza, że moja mama zawsze była pomocną i wspierająca osobą. Nigdy nie mogłam narzekać na moją mamę, nie wiem o co chodzi. Czy na prawdę meble do kuchni są ważniejsze? Z tego wszystkiego się rozryczałam.
Lekarka sugeruje zapłodnienie aż 15 komórek 😱 Nie wiem co o tym wszystkim myśleć.

Aniaw89 Tak bardzo chcę 6 czerwca 2021, 09:49

1dc
Już dwa lata starań..nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy, że będę kiedyś w ciąży,kiedyś jeszcze potrafiłam to sobie wyobrazić.. teraz już to dla mnie jest nierealne. Plan jest taki że na razie odpuszczamy starania z lekarzami, były dwie inseminacje nieudane, a kolejnym krokiem będzie in vitro. Nie wiem kiedy to nastąpi, lata lecą.. chciałbym wyłączyć myślenie o staraniach, podobno jak ktoś odpuszcza to jakoś się udaje. Ale ja nie dam rady. Non stop te same myśli w głowie i zazdrość że wszyscy już mają dzieci.
Wczoraj byliśmy u moich rodziców, oni czekają na wnuka tak bardzo, są już w podeszłym wieku a ja czuję straszna presję bo to ja jestem celem. Choć nigdy nie było tego tematu i nic przykrego nie uslyszalam. Po prostu to wisi w powietrzu. Nigdy bym nie pomyślała, że nie będę lubiła wracać do domu rodzinnego.
Umówiłam się na środę do psychologa bo za dużo siedzi w mojej głowie. Ale tez nie jestem sobie w stanie wyobrazić że nagle że smutnej i zdolowanej osoby zacznę być szczęśliwa i tryskająca radością.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2021, 09:52

believer Trudna walka o dziecko z KD 6 czerwca 2021, 12:49

Dawno nie pisalam ale wyjechałam na kilka dni w Bieszczady. Lubie tam jezdzic, te góry maja cos w sobie, no i te bieszczadzkie anioly, zawsze mam nadzieje ze ich odwiedzenie przyniesie mi cos dobrego. Zaczelam cykl kiedy mam miec transfer ostatniego mrożaka. Postanowiłam wesprzec sie suplementami tym razem, takimi ktorych jeszcze nie bralam bo nie lubie powtarzac w kolko tego samego liczac na inny efekt. Staram sie nastrajac pozytywnie ale to trudne. Niedlugo kolezanka ma slub i wiem ze planuje dziecko zaraz po nim. Staram sie wizualizowac sobie jak fajnie byloby byc razem w ciazy a potem chodzic na spacery z wozkami. Ale sama juz nie wiem jakie lepiej miec nastawienie, obojetnosc czy takie ze na pewno sie nie uda czy wlasnie ze tym razem na pewno bedzie dobrze. Nie mam tez planu co dalej, z 1 strony nie chce go ukladac zeby nie zapeszac a z drugiej czuje sie lepiej majac cos w zanadrzu, latwiej wtedy przetrwac porazke. W tym tygodniu ide tez na konsultacje z akupunktury, nigdy nie mialam. Czlowiek chwyta sie juz wszystkiego. Wracajac do kolezanki, ciekawa jestem czy uda im sie zajsc od razu. Mam nadzieje ze nie doswiadcza takich problemow jak ja mam czy jakichkolwiek ale troche poraza mnie jej pewnosc, ze zaraz po slubie bedzie dziecko w drodze. Nie zawsse tak to dziala. Na pewno tez jesli jej sie uda a mi znowu nie, bedzie zazdrosc. Nie da sie chyba tego wykluczyc.

Kasiaka Tez chce! 6 czerwca 2021, 16:10

16dpo?

Przedwczoraj zrobiłam test (tak, kupiłam...), wyszedł negatywny i stwierdziłam, ze więcej w tym cyklu nie zrobię. Czekam na okres bo dzisiaj temperatura delikatnie spadła także pewnie zaraz przyjdzie... gdzieś tam cicha nadzieja jest, ze może tym razem nie przyjdzie, ale nie nastawiam się. Cieszę się czasem spędzonym z rodzina, na plaży, na rowerach, spacerach i wieczorem przy winie :) nie oszczędzam się bo później będę żałowała, ze tyle mnie ominęło, a poświęcenia znowu poszły na marne.
Nie rozumiem czemu w aplikacji pojawia się informacja, ze minęła data spodziewanej miesiączki jeśli w kalendarzu pokazuje się, ze okres powinnam dostać jutro 🤔

Matko, to się dzieje!
Mam 25dc, czekam na @ i zaczynam długi(czy tam ultradługi) protokół. W połowie lipca wracam do kliniki na symulacje, punkcja, a potem 3 miesiace diphereline.
Ile trwa sama stymulacja? Bo pani dr chce się wyrobić do końca lipca, bo potem idzie na urlop.
Jeszcze antybiotykoterapia przez wodniaki.

Co za dziwne emocje. Cieszę się i boję jednocześnie.

6 dc
Dziś już nie powinnam mieć krwawienia a brązowe plamienie, ale miesiączkę dostałam późnym wieczorem a nie rano wiec dziś mam jeszcze jakieś różowe lekko czerwone zabarwienia podczas toalety.
Mam wrażenie, że wszystko układa się przeciwko mnie. Bardzo się ścięłam z mężem rano, ale widziałam już, że mu coś nie pasuje. A mi dużo nie trzeba do odpalenia bomby.
Odechciało mi się dbania o jego dietę, o to by brał suplementy itd. Wczoraj natrafiłam na wpis mężczyzny, który sam opisał swoje zaangażowanie w poprawę swojego nasienia. Facet zaczął studiować temat w efekcie bardzo szybko poprawił swoje kiepskie nasienie i spłodził dziecko.
Ja mam kurwa dość.

Tak bardzo chcę zobaczyć tą druga kreskę że co miesiąc wpatruje się w test w jej poszukiwaniu... Mój mózg sobie sam ją dorysowuje... Próbujemy od listopada...

Wczoraj miałam dostać okres ... Nie ma. Test negatywny. Na szczęście skończył się zapas w domu więc nie kupię... Czekam na @ :(

Jutro 12, czwartek... zupełnie jak w listopadzie, 12.11 czwartek, którego nie zapomnę do końca życia... 9 miesiecy temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, co usłyszę "jutro", 9 miesięcy temu jeszcze byliśmy szczęśliwi, a raczej nieświadomi, bo żyliśmy juz w nieświadomości, a Ty juz nie żyłaś... 😭

Wczoraj poczułam coś niezwykłego.

Na pewno wiecie co to „projekt żyćko” – jego głównym założeniem jest korzystanie z każdego dnia i życie tak, byśmy za parę lat nie zapamiętali czasu starań jako wielkiej, czarnej, smutnej dziury.

Wprowadziłam go już wiele miesięcy temu, wobec czego zgodziłam się w czerwcu na kilkudniowy wyjazd służbowy, licząc mimowolnie gdzieś w środku, że nie będzie mi dane pojechać z wiadomych nam wszystkim powodów.

Los postanowił jednak inaczej i mimo wcześniejszego wyruszenia z domu utknęłam w ponad godzinnym korku, przez co spóźniłam się na pociąg. Ta iskierka w oku i ciche, radosne pytanie mojego męża „Czyli nie pojedziesz?” złapały mnie na serce i dały mi do zrozumienia, że ta kilkudniowa rozłąka byłaby dla nas bolesna.

Przez ostatnie dni mąż nie odstępował ode mnie na krok. Wczoraj na oczach wszystkich współpracowników podszedł do mnie od tyłu, przytulił, pocałował w głowę i na cały głos powiedział „koooocham Cię’’. W tym momencie zaszkliły mi się oczy i mimo tylu lat razem poczułam w brzuchu te motylki, które towarzyszyły mi podczas naszych pierwszych spotkań. Ale doszło do tego coś jeszcze. Zalała mnie ciepła fala wspaniałego uczucia – miłości. Prawdziwej, szczerej, bezinteresownej. Poczułam, że bez względu na to, jak nasze życie się potoczy – najważniejszy jest fakt, że mamy siebie. Że zawsze możemy na siebie liczyć i kochamy się nad życie. Zrozumiałam, że razem damy radę stawić czoła każdej trudności stojącej na naszej drodze, a każde trudne doświadczenie zamiast niszczyć, umocni nasz związek.

Wczoraj zrobiliśmy także pierwszy krok w stronę decyzji o ivf. Mąż był na badaniu nasienia. Pytałam go wcześniej, czy jakkolwiek się stresuje lub o tym myśli. Skwitował tylko „badanie jak każde inne”. Wyniki będą w piątek, na pewno dam Wam znać. Ostatnim wynikiem, na który aż tak czekałam, były chyba KIRy.

Ten cykl jest.. inny. Jest spokojny. Nie wiem, który dziś dpo. Nie biorę żadnych leków oprócz duphastonu. Udzielam się na forum, piszę z dziewczynami (z którymi zżyłam się jak z siostrami 🤍), ale nie myślę o staraniach. Nie chcę o nich myśleć. Wyłączyłam się kompletnie. Nie słucham nawet moich ukochanych podcastów kryminalnych. W moim sercu jest spokój, pragnę chłonąć tylko te pozytywne informacje. Nie chcę już stresu. Czy to jest ten słynny luz przed procedurą? Może. Dziś mam wrażenie, że wszystko będzie dobrze.

Chciałam się jeszcze podzielić z Wami piosenką, która towarzyszy mi od początku starań. Niedawno przypadkowo włączyła się na mojej playliście i przypomniały mi się jej piękne słowa. Kojarzą mi się trochę z wpisami Lipcowej, która opisywała starania jako drogę na szczyt.

Tim Bendzko "Hoch" 🎵

,,Die Leute fragen „Wie viel Extrameter gehst du?“
Ich fang' erst an zu zählen, wenn es weh tut
Fehler prägen mich, mach' mehr als genug
Bin zu müde für Pausen, komm' nicht dazu
Und wenn ich glaube, meine Beine sind zu schwer
Dann geh' ich nochmal tausend Schritte mehr

Auch wenn wir schon weit gekommen sind
Wir gehen immer weiter – hoch hinaus
Egal, wie hoch die Hürden auch sind
Sie sehen so viel kleiner von hier oben aus
Wenn dir die Luft ausgeht
Nur nicht nach unten sehen
Wir gehen immer weiter hoch hinaus
Immer, immer weiter hoch hinaus

Kann das nächste Level nicht erwarten
Auch, wenn ich dann wieder keinen Schlaf krieg'
Meine Ausreden sind hartnäckig
Aber aufgeben darf ich nicht
Manchmal löst ein Abgrund in mir Angst aus
Doch ich geh' nicht zurück, ich nehm' nur Anlauf"

Moje skromne tłumaczenie:

,,Ludzie pytają: ,,Ile dodatkowych metrów pokonujesz?’’
Zaczynam liczyć dopiero wtedy, kiedy czuję ból
Błedy mnie kształtują, robię więcej niż potrzeba
Jestem zbyt zmęczony na przerwy, nie robię ich
A gdy mam wrażenie, że moje nogi stają się zbyt ciężkie
Robię kolejne tysiąc kroków

Nawet jeśli już daleko doszliśmy
Idziemy dalej – w górę
Nieważne jak wysokie są przeszkody
Z góry wydają się być o wiele mniejsze
Kiedy brakuje ci tchu
Tylko nie patrz w dół
Idziemy dalej - w górę
Dalej, dalej w górę

Nie mogę doczekać się następnego poziomu
Nawet jeśli znowu nie będę spał
Moje wymówki są uporczywe
Ale nie mogę się poddać
Czasami otchłań wyzwala we mnie strach
Ale się nie cofam, ja tylko biorę rozbieg"

Właśnie...
Ja się nie cofam, ja tylko biorę rozbieg <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2023, 16:14

Dziś 12 dc... prawy jajnik pobolewa od kilku dni. Coś mi mówi, że to nie rosnący pęcherzyk, a torbielka o sobie przypomina. Za tydzień usg kontrolne przed rozpoczęciem stymulacji i czuję, że lekarz pokaże mi figę z makiem.

Zaczynam wściekać się ciągłym czekaniem właściwie na nic. Na dziecko czekam od 3 lat, szczepienia i ivf miały odbyć się wiosną i też nic z tego. Teraz czekam na kolejne i coś mi się zdaje, że znów wszystko się przesunie. Brakuje mi wiary w to, że ruszę z miejsca. A o szczęśliwym zakończeniu boję się nawet marzyć.

Żeby w międzyczasie mi się nie nudziło, migrena daje się we znaki z nowymi objawami drętwienia i sztywnienia twarzy. Dostałam skierowanie do neurologa z adnotacją pilne. Najszybszy termin znalazłam na październik 🤦 Będę szukać dalej. Prywatnie nie pójdę choćbym miała z bólu gryźć ściany. Dość już mam wydawania kasy na ginekologów, endokrynologów, immunologów, genetyków, stomatologów. Jeszcze neurologa do tej kompanii brakuje 😡

Po wizycie w Warszawie wyszłam załamana... jest niby 7+2, ale ciąża jest młodsza co już wiedziałam 2 tygodnie temu, gdy profesor mówiła,że pęcherzyk jest mały i wygląda na tydzień mniejszy. Dzisiaj się dowiedziałam, że jest zarodeczek z akcją ❤ ale serduszko bije wolno, bo tylko ok 100 uderzeń na minutę...dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego choć jedna ciąża nie może być całkowicie prawidłowa? Dlaczego to maleńkie Szczęścienie nie może być wzrostowo wg.OM? Nie mam na to siły 😭 to wszystko mnie przerasta. Profesor powiedziała, że najbliższe 2 tygodnie powinny być rozstrzygające i za 2 tygodnie na wizycie zobaczymy czy serduszko się rozbujało czy stanęło 😭 biorę tyle leków, staram się jak mogę i kolejny raz mam pod tak wielką górkę :( umówiłam się prywatnie do lekarza na piątek myślę, że ta wizyta powinna mi odpowiedzieć na pytanie, w jakim kierunku moja ciąża zmierza... póki co jest mi tak cholernie źle.

Leki:
- accofil 1/4 ampułki co 4 dzień
- encorton 10mg
- luteina 2x100mg
- euthyrox 50mg
- heparyna 0.6
- meta 500
- insulina na noc
- acard 150
Jezu, Ty się tym zajmij 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2021, 19:01

believer Trudna walka o dziecko z KD 8 czerwca 2021, 11:31

Wczoraj byl ciezki dzien w pracy wiec nie pisalam. Zamowilam kolejne sulementy, jem juz tego tyle ze niemal sie najadam ;) ale daje mi to, moze zludne, ale jednak poczucie ze cos zmieniam i dzialam. Od dzisiaj biorę prograf i encortolon. Moja kalendarz w telefonie pęka w szwach od przypomnien o lekach, bez tego polowy bym zapominala brac. Z plusow - zrobila sie ladna pogoda. Mozna wyjsc na rower i to nawet wieczorem bo jest dlugo widno. Fajnie sie poruszac. Moze tez cos schudne bo zbliza sie to wesele kolezanki. Zastanawiam sie co z wakacjami, czy cos planowac, rezerwowac czy jednak sie wstrzymac. W piatek wizyta kontrolna w 11dc. Zobaczymy jak tam endo, zazwyczaj ladnie rosnie tylko efektu brak.

Dzisiaj pierwszy dzień nowego cyklu, tego, który może odmienić całe nasze życie 😍 Jutro zaczynamy stymulację i jutro mamy drugą rocznicę ślubu, mam nadzieję, że to przyniesie nam szczęście.

35+5
W czwartek mieliśmy wizytę. GBS pobrany - tak to już ten moment! 🥺

Czarek przybrał i teraz waży 2663 g. 😳 Do 3 kilo do porodu dobije na pewno. 🙈 Nadal wszystko ok, cały czas głową w dół. Dzisiaj była położna i mówi, że jeszcze nie siedzi w kanale, więc żadnego porodu przedwczesnego nie będzie, a tak się tego bałam po łyżeczkowaniach, histeroskopii i kolposkopii.

Za chwilę kończymy 36 tydzień, a ja nadal nie wierzę, ciężko mi poczuć, że jestem gotowa, czas tak szybko zleciał... Boję się, że nie będę wiedziała kiedy pojechać do szpitala, co mam robić, jak w ogóle się rodzi i prze...

Położna dzisiaj spojrzała na mnie jak na kosmitkę, jak jej powiedziałam, że nie jestem pewna czy chcę rodzić w Oleśnicy. Całą ciążę byłam przekonana, że chce tam rodzić, ale trochę się boje tego, że odwlekają decyzję o cesarce i później pojawiają się różne historie. 😔 Boje się, że jak tam trafię to będę to miała z tyłu głowy, że sama będę musiała sobie tego porodu pilnować, że nie będę mogła im zaufać i czuć się bezpiecznie. 😔 Wiem, że w każdym szpitalu zdarzają się przykre historię. A im większe oblężenie szpitala, tym smutnych historii statystycznie będzie więcej. Tylko czemu ja to słyszeć teraz przed swoim porodem. 🥺😔😔😔

Oleśnica plusy:
- trzy drogi dojazdu,
- personel,
- stosunkowo blisko domu,
- jedzenie - pięć posiłków dziennie,
- porody rodzinne,
- odwiedziny,
- brak testów covid,
- lekarz prowadzący i lekarz z dwóch usg,
- dobre opinie,
- ochrona krocza,
- pozycję wertykalne,
- niefarmakologiczne środki łagodzenia bólu,
- zzo, gaz, balonik, prostaglandyny, oksy,
- doradca laktacyjny,
- pokoiki porodowe,
- II stopień referencyjności,
- słodka herbata od położnej po porodzie 😁.

Oleśnica minus:
- zwlekanie z decyzją o cesarce,
- duże obłożenie.

🧐


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2021, 22:08

Czekamynadzidzie, mam Paśnika w grudniu. Już za miesiąc 😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2021, 16:26

1dc/prawdopodobnie cykl bez starań ☹️

Dziś czuje się źle. Chyba to będzie ciężki okres. Mamy ostatnio dużo na głowie i mało czasu dla siebie. Kiedy to się skończy... Chciałabym trochę odpocząć. Przydał by się jakiś urlop najlepiej jakiś wyjazd.
Ostatnio byliśmy kilka dni w Bieszczadach z synkiem i że znajomymi także z małym dzieckiem. Było bardzo fajnie. Tylko trochę krótko. Chciałabym pojechac na takie prawdziwe wakacje. W tamtym roku nie byliśmy nigdzie na dłużej bo synek był mały i dodatkowo ta pandemia. I młodego bym gdzieś chciała zabrać i siebie i rodzinę najlepiej. Tylko z czasem ciężko. 😑
Coraz częściej myślę o drugim dziecku. Też wychodzi to w rozmowach ze znajomymi. No nie ukrywam bardzo bym chciała i bardzo mi jest źle bo ciągle myślę o tym jak wysoko już w ciąży bym była w tym czasie... Że przygotowywała bym się do porodu, do ujrzenia mojego dzieciątka.
Niestety życie jest jakie jest i jestem wdzięczna za to co mam. I chyba na tym powinnam się skupić. Na tym moim małym kochanym cudaczku, który zaskakuje mnie codziennie. I za to że mamy siebie.

17+1

Wczoraj w nocy spać nie mogłam z nerwów. 😬🙄 Brzuch mnie bolał przy każdym obrocie, tak kłująconi niefajnie. Rano przeszło. Mam trzy teorie: albo to były wzdęcia, albo efekt dwugodzinnego stania przy przesadzaniu kwiatków, a później 3 km spaceru. 🙈 W ciągu dnia już nie bolało. Czasem coś zakłuło. Za to dzisiaj kłucia cały dzień. 🙈 Mam nadzieję, że to macica daje o sobie znać. W końcu chyba kiedyś musi. 😅

Zaczęłam gromadzić sobie biblioteczkę dotycząca macierzyństwa i porodu. Buszuję póki co na OLX i jestem zadowolona. 🙃 Udało mi się na razie kupić dwie książki:
- "Pierwszy rok życia dziecka" za 8 zł,
- "Poród naturalny" z Natuli za 12 zł chyba. 😁
Czekam teraz aż mi poodpisują na resztę ofert, boję się, że się pogubię w końcu: co, za ile i od kogo. 🙈

Mąż mi zrobił dzisiaj pierwsze zdjęcie haha. 😅 Nie mógł się doczekać kiedy będzie mógł. Ja wciąż nie wiem czy brzuch to już ciążowy czy nadal tłuszczowy, przedciążowy. 🤣 Koleżanka z pracy twierdzi, że już widać. 🤷 Dla mnie to wciąż taki sam brzuch jak przed ciążą. 🤷 Ciekawe czy tak będzie do porodu. 🤣🤣🤣

Przede mną ostatni tydzień i dwa dni w pracy. 🙈

9b1223a620538d0ec1842eb0fc764f1f.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2021, 18:35

14dc.
Z dobrych wieści - cykl wrócił do życia, czułam owulacje i jajnik prawy, kłucie było identyczne jak na owulke, jutro jadę potwierdzić na usg 🙏

Mój mąż był u lekarza, ma przepisany antybiotyk na 15 dni, potem we wrześniu badanie MSOME, i powtórka badania moczu. Jestem zdziwiona, że nie kazał zrobić całego badania nasienia od nowa, przecież do wrzesnia to już chyba będzie wyleczony z tych bakterii i powinno być wiadomo czy wyniki są lepsze czy ani trochę? Jutro o to zapytam moją ginekolog, i w sumie pewnie i tak mu każę zrobić posiew jeszcze raz i przynajmniej to podstawowe badanie nasienia, bo nie wytrzymam z ciekawości..

Staram się zająć myśli o zbliżającym się urlopie, dwa tygodnie nad morzem, oby tylko pogoda się udała ☀ kompletuję sobie powoli rzeczy, muszę kupić nowy strój kąpielowy, ręcznik na plażę, nowe kiecki 👌 może jakąś sexi bieliznę? 😎

5 dc
Jutro pierwszy podglądzik 🍀
Czuję dziwny spokój i chyba ten spokój bardziej mnie stresuje niż cała procedura.
Może to dlatego, że jedyne co mogę zrobić to słuchać się lekarzy i zdrowo odżywiać? Reszta nie jest zależna ode mnie. Nie mogę nic więcej zrobić.
Ten spokój to dla mnie dziwne uczucie, bo na co dzień wszystko przeżywam i jestem panikarą. Oby ten spokój zaowocował. 💚

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)