25 dc dzień testowania No niestety Bielsze nie będzie... niby wiedziałam ale jednak nadzieja się tliła..
Ale cóż 7 dpo progesteron marny kilka dni po owulacji endo 7 wiec tez nie dobrze
Od 6 dpo juz czułam bóle miesiączkowe az do dziś wzielam to za objaw... taka nadzieja....
Dzisiaj naprawdę mam takiego doła ze nawet nwm czy te próby starania mają jakikolwiek sens plakac się chce od rana 🥺🥺

Jeszcze jeden cykl stymulacyjny i odpuszczam musze zajac się innymi sprawami a ciagle jeżdżenie do Poznania kasa z tym związana i z wizytami ze musze to odkładać w czasie....
W międzyczasie będę robiła badania immunologiczne i myślę że udamy się już do kliniki żeby zacząć konkretne leczenie (iui,invitro) nie mam już sił na próby naturalne kiedy to i tak nic nie daje... wiec mowie Paaassss!

17 dc

Nie no jak nie urok to sraczka. Im głębiej wchodzę w las, tym więcej drzew. Realizuje swoje głupie pomysły odnośnie badań i jakieś kwiatki wychodzą.

I tak:
- kariotypów jeszcze nie ma... Czekamy juz 5 tygodni. Wczoraj dzwoniłam do kliniki, obecnie na kariotypy czeka się do 90 dni! 😳
- mąż wysłany na dna chromatyny plemnikowej+posiew - na dna czekamy... A to nowość, nie 😉 posiew negatywny 👍

I teraz zaczyna się najlepsze. Postanowiłam sobie oznaczyć hormony estradiol+progesteron w jednym cyklu, tzn w 3 dc, w okolicach owulacji ( u mnie 15 dc lub 16 dc) i w okolicach 22-23dc. Dodatkowo hemoglobine glikowana ( specjalnie przed krzywa, aby sprawdzić jak wygląda poziom cukru na przestrzeni 3 miesięcy) + jeszcze Tsh tu z polecenia lekarki.
Wyniki :
3dc

- Tsh 1,0
- Hemoglobina glikowana 5,0% ( chyba dobrze? Nie wiem dokładnie ile dla starających się, bo generalnie to mniej niż 6,5% powinno być)
- estradiol 38 ng
- progesteron 0,20 ng

16 dc

- progesteron 0,20 ng
-!!! estradiol 1746,98 ng!!!!!!!! 😳

Jutro idę na ponowne badanie... Serio się martwie. Nie biorę żadnej stymulacji. Suplementy te co zwykle + ubichinol zaczęłam. Jeśli wynik będzie podobny - choć może była wczoraj owulacja? To muszę koniecznie iść na usg i zobaczyć czy coś pękło, ile pękło i generalnie czy od strony podwozia wszystko gra.

Jasna cholera by to wzięła, jeszcze brakuje mi jakiegoś choróbska hormonalnego.

PONIEDZIAŁEK
Zdarzył się CUD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wprawdzie 5 zarodków padło, większość w 3 dobie, jeden w 4. Ale nie szkodzi. Zupełnie nie zwróciłam na to uwagi.

MAMY CUDOWNĄ 5DNIOWĄ EKSPANDOWANĄ BLASTOCYSTĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Która jeszcze rano skoczyła z 3AB, na 4AB <3 <3 <3

Jestem przeszczęśliwa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 <3 <3
Idąc za ciosem lecimy od jutra z drugą nieplanowaną mini :-D nie wiem czy zechce się drugi raz zdarzyć taki cud, ale spróbujemy. Kto nie ryzykuje, nie pije szampana!!!!!!!!!!! Dziś to zdecydowanie mój dzień :) <3 może los się wreszcie i do nas uśmiechnie!!!!!!

Po dzisiejszej wizycie u lekarza dobre wieści. Pessar trzyma mocno i mamy być dobrej myśli. Fizycznie czuję się dobrze (co o niczym nie świadczy, bo przecież niewydolność szyjki przebiega kompletnie "bezobjawowo"), ale psychicznie siadłam mocno. Z pozytywów- Tośka kopie jak szalona, co mnie cieszy, bo nie mam kolejnego powodu do zamartwiania się, po prostu czuję ją bardzo często. Drugi pozytyw jest taki, że Emila w końcu zaczęła kumać, że dzidziuś w brzuszku to Tosia, jej mała siostrzyczka ❤️ wszystko chce oddawać Tosi i codziennie kilka razy daje jej buziaki. Jest przeurocza ❤️

Jeheria No kiedy? 15 czerwca 2021, 07:37

6+1
Wczoraj byłam na wizycie było 6+0 wg om.
Ta ciąża chyba jest spisana na straty 😢
Lekarz zbadał i jest pęcherzyk ciążowy o wymiarze 10 mm w macicy, co wg USG odpowiada 5+0. nie jestem pewna czy jest pęcherzyk żółtkowy ale wydaje mi się że użył tego słowa ale w opisie nie ma.
Zarodka brak.
Za tydzień ponowne USG. Ale nasza rozmowa wyglądała tak jakby już nic z tego miało nie być. Dał mi do zrozumienia że to koniec😭

Jest mi tak przykro... Już tak bardzo zaangażowałam się psychicznie w tą ciążę. Jak ja mam iść do szpitala a Maciuś?

Edit. Coś mi nie pasuje. Wymiar mojego pęcherzyka to 10 mm a u innej laski z forum w 5+2 6 mm i u niej jest ok. To jak mój niby odpowiada 5+0?? To chyba wszystko sprzęt... Tak samo czytam że rośnie 1mm na dzień no to wtedy by się zgadzało że ona ma 6 mm a ja w 6+0 10mm.
Na wykresie u innej laski było napisane ze w bodajże 5+4 lub 5+5 pęcherzyk powinien mieć minimum 9mm a mój ma 10. Czyżby to wina sprzętu? Ale mój lekarz ma bardzo dobry. Fakt to inny lekarz niz z 1 ciąży.

Jestem skołowana...

Edit 2. Kolejne przemyślenia. W ciąży z Maćkiem beta wyniosła 1000 18 dni po owulacji. Tutaj 9 czerwca było 2200 więc załóżmy 7 czerwca te 1000. Czyli 36dc. A więc 36 minus 18 dni= owulacja 18dc. Czyli poślizg 4 dni wg idealnego cyklu. Na USG z Maćkiem miałam poślizg 2 dni (a powinien być 1 bo wiedziałam kiedy była punkcja). Tak więc może ten poślizg jest możliwy...
Tak czy siak jest nadzieja. Czekam poniedziałku...

Edit 3. Doczytałam na opisie USG. YS(+) ufff czyli na pewno jest pęcherzyk żółtkowy. To myślę że powinno być ok. Boże proszę daj szansę mojemu dzidziusiowi! Już go kocham!!!
No nie mogę przestać myśleć...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2021, 20:42

ladySiSi Nadzieja umiera ostatnia 16 czerwca 2021, 08:41

12+4
Ostatnio dużo spałam, praktycznie cały czas dlatego ta ciąża leci mi dość szybko. Nie spodziewałam się, że będę ją przechodzić tak łagodnie. Jedynie co mi dolega to czasem mdłości, bóle głowy i częste krwotoki z nosa. Cieszę się bardzo z obecnego stanu, jestem najszcześliwszą kobietą pod słońcem ... byłam... do wczorajszych badań prenatalnych.
Wszystko szło dobrze, zdążyłam usłyszeć, że serduszko ok, główka ok, rączki i nóżki też ok później maluszek zaczął się wiercić i obrócił się do nas pleckami i wtedy lekarz zaczął wydziwiać. Miałam się położyć na lewy bok, na prawy, pójść opróżnić pęcherz, zrobić trzy podskoki a mały dalej "obrażony". Miałam przejść się na 20min spacer, zjeść coś słodkiego, wypić colę i wrócić. Tak zrobiłam. Położyłam się na łóżku i lekarz włączył USG. Przez długi czas nic nie mówił tylko dokładnie przyglądał się na monitor i coś mierzył kilkukrotnie. Po czasie powiedział że powinnam zrobić dodatkowe badanie PAPPA bo przezierność karkowa wyszła trochę ponad normę, że ogólnie mam się nie martwić bo tak się zdarza, ale lepiej wykluczyć nieprawidłowości tym testem. Dobrze, że wtedy leżałam, bo pewnie gdybym stała to bym się przewróciła. Mąż siedział na korytarzu, tak bardzo chciałam żeby był wtedy przy mnie, złapał mnie za rękę.. chociaż pewnie wtedy bym się popłakała a tak trzymałam fason i starałam się być twarda. Usiadłam do biurka z lekarzem, on coś mi tłumaczył, ale do mnie niewiele docierało. Umówiłam się z nim na pobranie krwi na NIFTY na 22.06, nie zdecydowałam się na PAPPĘ bo wolę mieć bardziej szczegółowe wyniki, a PAPPA to podobno tylko statystyki. Nie wiem ile wynosi mój wynik, ile jest powyżej normy bo nie dostałam żadnego wydruku z przebytych badań, dał mi tylko dwa zdjęcia bobaska. Zapamiętałam tylko, że ryzyko urodzenia chorego dziecka to 1:68.

To był dla mnie szok i niedowierzanie. Na każdej wizycie słyszałam, że moje dzieciątko super się rozwija, rośnie jak na drożdżach a tu taka informacja. Oczywiście popłakałam się w samochodzie, potem w domu. Mój mężczyzna trzymał się dzielnie, ale wczoraj pierwszy raz od początku naszego 7,5 letniego związku rozmawialiśmy tak dużo o uczuciach. On nigdy się nie uzewnętrzniał, zawsze był twardzielem, a wczoraj mi powiedział, że on też to bardzo przeżywa ale dusi w sobie, że bardzo mnie kocha i nie może patrzeć jak płaczę, że zrobił by dla mnie wszystko, jest ze mną bardzo szczęśliwy i cieszy się, że na mnie trafił. Wtedy to już płakałam nie ze stresu o dziecko tylko przez jego słowa. Takiego wsparcia, miłości i zapewnienia, że będzie zawsze przy mnie właśnie wczoraj potrzebowałam.

Tyle lat starań o dziecko, w końcu się udało i to naturalnie, tak bardzo bym chciała żeby wszystko było dobrze, tak bardzo się boje o to dzieciątko, teraz ono jest naszym całym światem.

Według OM -12tc+1
Wedlug USG - 12tc+4

Mieliśmy dzisiaj badania prenatalne, wyszły bardzo dobrze 🤗, Dzidziuś jest zdrowy 🤗🥰.
Przezierność karkowa 1,6, nosek jest, serduszko jak dzwon - dzisiaj usłyszałam jak mocno bije 🥰.
Ogólnie Maleństwo pozostanie Maleństwem jeszcze jakiś czas, bo podczas Usg nie chciało współpracować 😉. Najlepiej mu było na boczku z nogami na krzyż.
Madal mam brać Acard chociaż do kolejnej wizyty, pomimo krwawień z nosa i pojawiających się siniaków. Pomaga na przepływy.

31 dc
Wciąż czekam na okres.
Lubię czytać dziewczyn pamiętniki... Czuję się jak na terapii grupowej, do której mogę dołączyć.
Ale skąd tyle z Was wie jak, kiedy i jakie brać suplement? Czy wszystkie dostałyście takie zalecenia od lekarza? Sama biorę drugi cykl Duphaston (pierwszy cykl byl fatalny... wszystkie możliwe objawy niepożądane, ten juz rewelacja :)) i pregna start. Od przyszłego cyklu przyjmuje olej z wiesiołka i witaminę D.

Oczywiście zabieg oraz pierwszą wizytę w Klinice opisuję z perspektywy jakiegoś już czasu, więc jestem spokojniejsza, natomiast po pierwszej wizycie był płacz i smutek :( Aha, razem z histero miało odbyć się badanie drożności jajowodów, co mnie ucieszyło. Dzień zabiegu to był piątek, na który dostałam L4, potem przez 2 dni weekendu odpoczywałam i w poniedziałek poszłam do pracy. Przed zabiegiem zadzwoniłam do mamy by przyjechała, mąż był za granicą... Oczywiście trochę złość na niego, że go nie ma, a z drugiej strony sama zdecydowałam, że robię histero tak szybko. Mama koczowała w wejściu do kliniki mając nadzieję że jej nie wyproszą z racji covida :-D A potem doglądała mnie przez 2 dni.
Na salce przygotowawczej spotkałam dziewczynę lat 30, której tego dnia robiono punkcję do in vitro (tu się złapałam za głowę- rozumiem ja starsza 36 latka, ale dziewczyna lat 30?), jej mężowi zaś też jakiś zabieg wykonano zaraz po mnie bo u nich przyczyną była niepłodność męska... Powiem Wam że po rozmowie z nią zmieniło mi się trochę myślenie, że in vitro jest tylko dla zaawansowanych wiekowo kobiet, choć sama do końca nie wiem co o tym myśleć... Tak bardzo bym chciała nie musieć tego robić :(
Sam zabieg nie był bolesny ani w żaden sposób odczuwalny. Uśpiono mnie na głucho po czym wybudzono, a po zabiegu klika zdań zamieniłam z Dr jaki wykonał zabieg oraz wręczył mi opis histero i sono hsg. Stwierdzono jamę macicy zwykłej wielkości z uwypuklonym dnem, dno nacięto na głębokość 1 cm, oba ujścia jajowodowe widoczne, słabo reaktywne, błona śluzowa macicy odpowiednia do fazy cyklu.
Czyli nie była to przegroda.
Odnośnie sono hsg- w trakcie wypełniania macicy preparatem uzyskano drożność jajowodów pod dużym ciśnieniem. W rozmowie też lekarz powiedział, że musiał użyć dużego ciśnienia. Czy to oznacza że jajowody były przytkane a teraz są odetkane? ;) Niestety po zabiegu byłam jeszcze trochę otumaniona i nie zapytałam o wszystko co mnie interesuje.
Po zabiegu przez kilka dni pobolewało mnie podbrzusze tak jak na okres, aczkolwiek znośnie że nawet nie brałam leków przeciwbólowych. Przez 2 dni wstawałam z łóżka praktycznie tylko do toalety, ale to bardziej Moja Rodzicielka tak zaleciła a nie lekarz ;) Przez klika dni utrzymywało się też lekkie krwawienie, a w 2 połowie cyklu takie żółte upławy jakie miewałam przy infekcjach (podejrzewam że to reakcja macicy na wprowadzone ciało obce- histeroskop).
Na kontrolę po zabiegu poszłam trochę wcześnie- bo 2 dc. W ogóle ten cykl z zabiegiem był krótki- trwał tylko 23 dni, ale wiążę to ze stresem wywołanym zabiegiem. Cieszę się, że udało się wykonać sono hsg przy okazji histeroskopii- przyjaciółka mówiła że sono jest trochę bolesny, a ja to przeszłam korzystając ze znieczulenia ogólnego :) No i laparo mnie ominęła, uff
Pani Dr powiedziała że trochę za wcześnie przyszłam, bo powinnam być raczej w 3-5 dc, ale i tak zrobiła mi usg. Powiedziała że stymulacja będzie gonadotropinami, i że 3 cykle po histero i sono hsg są najlepsze do zachodzenia w ciążę. Usłyszawszy jednak, że wyjeżdżam do męża na dni płodne stwierdziła, że w tym cyklu odpuścimy stymulację- bo musimy być oboje obecni by się nauczyć jak podawać mi zastrzyki, poza tym musi na monitoringu widzieć jak rośnie pęcherzyk itd. Mąż będzie w lipcu i sierpniu w Pl, więc mam plan żeby w te wakacyjne cykle się stymulować. A co dalej/ In vitro? Czy nadal stymulacja do czasu jego zjazdu pod koniec roku? Nie wiem i mam nadzieję, że nie będę musiała decydować...
Dziewczyny które macie za sobą cykle stymulowane- napiszcie proszę jak to wygląda? Czy ze stymulacją wiąże się obowiązkowo monitoring czy też będę mogła podawać sobie leki sama mimo że Dr mnie nie obejrzy np. dzień przed owu, bo będę już u męża za granicą? Czy przez jego nieobecność szlag trafi dalszą stymulację po lipcu i sierpniu?

Czerwcowy cykl trwa, jestem w 21 dc. Byłam u męża w okresie okołoowulacyjnym, smażing, plażing i urlopowy chill mam nadzieję zaowocuje dwoma kreseczkami na teście :-D Miałam śluz płodny, robiłam testy owulacyjne, wyszedł pozytywny w 10 dc (trochę wcześnie, nie?) i działaliśmy kiedy trzeba... Dzień po pozytywnym teście owu miałam śluz płodny z plamka krwi więc nadziejam się że to była oznaka uwolnienia komórki jajowej... Aplikacja Ovufriend ocenia nasz czas serduszkowania jako "dobry", daje mi 35% szans na pozytywny wynik testu ciążowego dziś i 20 pkt za objawy ciążowe :-D
Ale postanowiłam być twarda i nie testować do czasu miesiączki- jak przyjdzie to wszystko będzie jasne, jak nie- zatestuję, albo poczekam na męża do lipca. Nie widzę u siebie objawów pms, który zazwyczaj już szalał w tym czasie cyklu, mam bardziej wrażliwe piersi i wzmożony apetyt, ale to nie musi nic oznaczać. Wolę się nie nakręcać bo za dużo razy już widziałam u siebie pierwsze objawy a potem płakałam, że nie wyszło... Z drugiej strony wykonana histeroskopia, przetkane jajowody, pozytywny test owu dają nadzieję... 3majcie kciuki!



Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2021, 11:08

Potem byl pogrzeb, po którym poczułam się trochę lepiej, zwłaszcza potem jak zasnęłam po wszystkim i powiedziałaś mi wtedy córeczko, ze Tobie jest dobrze tam gdzie jesteś, że jesteś bezpieczna ... wiem że tak jest, wiem zw w świecie bez bólu i cierpienia jest Ci dobrze, ale mi tutaj bez Ciebie jest tak cholernie źle... tak cholernie ciężko zyc dalej, już bez Ciebie...

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 15 czerwca 2021, 21:44

24 dc.

Badałam proga po mojej wymyślonej owulacji w 20 dc - 0,98.
Owulacji nie było, czego mogłam się spodziewać bez leków. Nie wiem czemu liczyłam na jakiś cud...
Przychodzi powoli moje comiesięczne załamanie - co oznacza, że @ tuż za rogiem. I oby chociaż tak było, do piątku biorę dupka - mam nadzieję że przyjdzie w poniedziałek i będę w pełni gotowa na HSG. Czekam jeszcze na wyniki wymazów...

Jak tak dalej pójdzie to będę bez przyjaciół. Odcięłam się praktycznie od wszystkich znajomych którzy mają dzieci, czy są w ciąży. Kolejne bliższe bądź dalsze koleżanki zaczynają starania się o dziecko. Nie życzę nikomu tego, przez, co my przechodzimy. Jednak w głębi duszy czuję się bardzo złą osobą - zazdroszczę tym, którym udaje się od razu. Nie mogę przeżyć tej niesprawiedliwości losu. Czuję się po prostu wybrakowana.

Ostatnio miewam też bardzo złe sny i choć nie należę do osób, które doszukują się w nich znaczenia to jednak mnie przerażają. Wszystkie mają jedną puentę - nigdy nie będę mamą, a wszystkim w koło się uda.

Jutro druga dawka szczepienia, od poniedziałku tydzień urlopu z dala od miasta. Obym tylko nie stresowała się "spóźniającym" się okresem.
Zamówiłam sobie nowe książki - może uda mi się troszkę odpocząć od internetu.

Każda ciąża z forum mnie wzrusza i cieszy - ale te w realnym życiu doprowadzają mnie do łez. Boję się, że nigdy mnie to nie spotka.

4 dni...tyle nasze Słoneczko chodziło do Klubiku. Gorączka, kaszel, katar - diagnoza z dziś - zapalenie ucha zewnętrznego 😰😰😰
Biedactwo ledwie zbijamy gorączkę i rośnie. Jutro robimy morfologię i drugie podejście do pobrania moczu. Mam nadzieję, że to nie jakiś zum.
W międzyczasie praca...padam na twarz. Pracuję do późnych nocy, by ogarnąć. Nie ogarniam. Śpię po parę godzin z przerwami. Oczy mi wysiadają ledwie widzę.
Mówili, że dzieci w żłobku chorują. Nie myślałam że to aż tak.
Jesteśmy z tym zupełnie sami. Nie ma nikogo kto by nad odciążył chociaż na pół godzinki. Radzimy sobie, nawet nieźle. Ale jesteśmy zmęczeni. Bardzo.
Ja mam za sobą 3 test na Covid. Ujemny, ale nadal kaszlę i słabo się czuję. Jestem też po 2 dawce Pfisera. Zniosłam to masakrycznie. Wszystko na raz się dzieje.
Jakaś diaboliczna karuzela.

Karciak Czekam na tęczę 19 października 2021, 10:14

27dc.
7dpo
Test.. biel, biel i jeszcze raz biel.
Mimo nie nastawiana się jest mi przykro.
Jakaś tam cicha nadzieję związana z pojewienie się objawów owulacji była.

karolaEM W oczekiwaniu na nasz cud 17 czerwca 2021, 23:04

Starania, starania i jeszcze raz starania... nadal trwają. Bez ustanku, bez skutku...
Ostatnio coś mnie podkusiło, żeby zatestować, no więc kupiłam test w Carrefour jakiś BABY QUICK płytkowy o czułości 10, oraz facelle z rossmanna paskowy też 10tka. No i ku mojemu zdziwieniu ukazały się na jednym i drugim dwie blade kreseczki, trzeba było się przyjrzeć, ale były, kreski pojawiły się w wyznaczonym w instrukcji czasie. Nie czekając długo, poleciałam do apteki po kolejne dwa testy, tym razem były to pink testy płytkowy i strumieniowy 10tki. I co? I nic. Zero, biel wizira. Następnego dnia lekko czułam kłucia jak na okres ale nie takie intensywne. Lekkie, prawie nie odczuwalne za mocno. Postanowiłam zrobić test kolejny. Była godzina 18;30 ale mimo to zrobiłam i wyszła znowu blada kreska grubsza niż tamte poprzednie, zaróżowiona i lepiej widoczna. Nie mogłam uwierzyć. Powiedziałam sobie że zrobię test z porannego moczu, to już w sumie pewnie będzie formalność dla potwierdzenia... test Pepino paskowy i płytkowy pokazał negatyw. Myślałam że mi serce pęknie. Umówiłam się do lekarza na piątek 18 czerwca na 10:00. Czekam jak na jakiś sąd ostateczny, boję się, martwię, a najbardziej obawiam sie tego co usłyszę... że ciąży nie ma i nie było... Nie wiem co wtedy zrobię. Czuje sie fatalnie, zrezygnowana, rozżalona, a jednocześnie czuje jakąś wewnętrzną nadzieję, że może jednak się udało... Jakby tego było mało przedwczoraj zaczęłam plamić na brązowo, i tak do dziś 17 czerwca, bo konkretnie dziś pojawiło się plamienie różowe, jakby lekko zabarwione krwią, nie było to widać na bieliźnie. Jedynie na papierze toaletowym. Z jednej strony boję się że idzie @, ale nie mam żadnych objawów na to A dziś już jest mój 35 dc. Jutro w piątek będzie 36 dc. Z drugiej zaś strony tłumaczę sobie że może to implantacja? I zarodek się zagnieżdża, ale przecież test wczoraj i dziś rano wyszedlby pozytywny gdyby tak było. Nie wiem w ogóle czy to jest możliwe, że przed zagnieżdżeniem test mógł wyjść pozytywy, a w czasie zagnieżdżenia negatywny... chyba jest to niemożliwe. Raczej napewno. Pozostaje więc albo CB, albo testy zrobiły mnie w konia, bo były po prostu wadliwe... I przyjdzie @. Tak czy siak, wszystkiego dowiem się 18 czerwca w piątek na wizycie u mojego Ginekologa. Do tego czasu, mam nadzieję, znikomą, ale mam... Bo jak tu żyć bez nadziei. . .


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2021, 23:07

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 17 czerwca 2021, 23:19

Dzieciak w terapii, ja w terapii, nie mam na nic siły, jestem wycieńczona, sama wszystko ogarniam, życie się sypie.

Wszystko można zacząć od nowa ☺
14.05.22 r ❤🩹


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2022, 22:17

6t4d

Przed każdą wizytą czuję niewyobrażalny strach. Narazie jeszcze do nas nie dociera, że to się dzieje naprawdę! Nasz Miś ma juz 6 mm, serduszko mocno bije, a ja jestem zakochana najbardziej na świecie ❤️ Krwiak na usg wyglada coraz lepiej, jest juz zorganizowany i wszystko idzie w dobrą stronę. Czekają mnie jeszcze 2 tyg leżenia, ale damy radę!

Wiary w sukces nie mam, ale mam jeszcze trochę sił powalczyć.
Dużo rozmawialiśmy z Mężem w weekend i bardzo mi to pomogło. To samo mi wałkował co napisała Aurore - ból i emocje są i mamy do nich prawo, ale pławienie się w cierpieniu i rozdrapywanie tych ran to już jest wybór. No więc jakoś się pozbierałam, byłam w piekarni w sobotę, byliśmy na kolacji z "zakazanym" jedzeniem (zjadłam carbonarę). W niedzielę byłam na 2 godzinnej łagodnej jodze z pranayamą i medytacją. Bałam się trochę, bo joga czasem otwiera we mnie różne emocje, ale dał mi ten czas cudowne chwilowe ukojenie. I spokój w głowie.

Co dalej? Jutro idziemy zbadać kariotypy, ja KIR i HLA. Niedobrze mi się robi na samą myśl o tym, ale jako że tylko tych badań nie mamy i robi się je raz w życiu, dla świętego spokoju sumienia i domknięcia teczki robimy. Bo to trochę tak jak powiedzieć a, b, c i i nie powiedzieć dalej d. Badania genetyczne Kropka będą na początku kwietnia (jeśli uda się zbadać). Wtedy będziemy może mieli jaśniejszy obraz sytuacji i jakieś decyzje co dalej. Walczę też o miejsce na USG endometriozy, bo nie wiadomo co tam się porobiło po stymulacji. Z terminem ciężko. 2 mce, 6 mcy, rok... Ale liczę że się uda.

Przed nami trudne decyzje z uwagi na nasz wiek. Wcześniej już pisałam, że adopcja jest dla nas opcją. Adopcja komórki czy zarodka raczej nie (chociaż nigdy nie mów nigdy). Wiadomo, wolelibyśmy aby udało się mieć swoje biologiczne Dziecko, nadzieje dodatkowo rozpaliła całkiem udana procedura i to serduszko, po czym teraz to ja się nastawiam psychicznie na 3 kolejne porażki. Rozmawialiśmy wczoraj o lecie, urodzinach mojego Męża i mi się coś pomyliło, że on kończy 38 l. A kończy 39. Czyli za rok - 40. Po 40 adoptowanie niemowlaka graniczy z cudem :/ I naprawdę nie wiemy co dalej, czy wyznaczać sobie jakieś terminy, czy walczyć o swoje do wyczerpania możliwości, odpuszczając jednocześnie temat adopcji maleńkiego dziecka. Ciężkie to wszystko. Nie mam teraz do tego głowy i będziemy myśleć w kwietniu po badaniach.
Ale to jest jakiś cholerny wyścig z czasem :(

Nie mam głowy do gotowania, więc zamówiliśmy pudełka - dla mnie na tydzień bo jestem im generalnie przeciwna, Mężowi do końca marca bo jemu akurat łatwo dogodzić. Niski IG. Mało warzyw, ale smaczne. I nie będzie kompulsywnego objadania się ze stresu, myślenia o zakupach, stania przy garach. Cenowo przy tym co ostatnio płaciłam na bazarku wychodzi wcale nie dużo drożej.

Muszę zadbać o siebie, bo nie mogę na siebie patrzeć. Niby najmniejszy problem teraz, ale nie poprawia mi to samopoczucia. W ciąży czułam się pięknie i kobieco, teraz włosy lecą mi garściami, cera blada, twarz spuchnięta, + 3 kg i brak porządnego sportu od końca listopada.

Na szczęście dzisiaj zaczęła się rozkręcać @ 🙏🏻

Plan na ten cykl:
- Estrofem 1-10 dc
- Estrofem mite 11 dc - do końca cyklu
- Clostylbegyt 2x1 2-6 dc
- Ovitrelle w odpowiednim momencie
- Duphaston 1x1 18 - 28 dc
- Maca do 5 g na dobę
- Acard 0,75 na noc
- L-arginina 5g
-L-karnityna 3g
- witamina c 1g
- witamina E 400 j
- witamina D3 30 000 j 2 x w tygodniu
- cynk i selen 1x1
- Ovarin 2x1
- Biotebal forte 1x1
- Calperos 1000 2x1
- 4Flex Sport 1 saszetka dziennie
- garść migdałów dziennie
- 6 orzechów brazylijskich dziennie
- lampka czerwonego wina na noc
- ćwiczenia 3-4x w tygodniu

14tc+5
To byla trudna noc, śniły mi sie jakieś głupoty i za kazdym razem po przebudzeniu miałam przed oczami ten wynik...
Synku wiesz, ze i tak zrobimy wszystko, żebyś miał szanse byc z nami... Boże, błagam, daj mi szansę byc matka żywego dziecka, a obiecuje Ci, ze zrobię wszystko dla tego dziecka... Ty najlepiej wiesz, ze zdążyliśmy go pokochać, ze chcemy tego dziecka jak nic innego na świecie... błagam daj ni szanse, jedno dziecko musiałam żegnać, nie kaz mi żegnać drugiego, nie dam sobie rady z życiem...
Synku, mimo wszystko wierzę, ze nawet jeżeli to jest to co zabrało mi Twoja siostre, dam rade, zw heparyna i inne leki dadza Ci szanse... chcd wierzyc ze każdy dzien przybliża nas do spotkania z Tobą...
Walcz, a ja wierze ze dasz rade... musisz dac... a my zajmiemy się reszta...



Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)