16cs 3dc
Czasami idę ulicami i się zastanawiam – ile nas jest na tym świecie. Każdy jest przecież czyimś dzieckiem. Gdyby planowanie ciąży było tak trudne, gdyby podniesienie czegoś ciężkiego, jechanie po wyboistej drodze czy napicie się wina na imprezie powodowało poronienie, czy nie byłoby nas o 90% mniej? Jak to możliwe, że kobieta, która nawet nie jest świadoma, który to pierwszy dzień cyklu i nigdy nie sugerowała się żadnym kalendarzykiem rodzi 5 dziecko z kolei? Dlaczego tak jest, że im bardziej się chce i planuje, tym bardziej nie wychodzi? Z jednej strony wierzę, że te wszystkie historie ciąż po „wyłączeniu głowy” to tylko przypadek – chętnie się rozpowiadają i dają nadzieję. Z drugiej strony chyba każda z nas ma takie wrażenie – najbardziej płodne są pary, które mieszkają w komunalnych budynkach, nie pracują, pobierają świadczenia socjalne, żyją z dnia na dzień, nie mają na co dzień większych stresów i po prostu nie analizują za wiele w swoich głowach. Czyli jakby to ładnie nazwać – patola. I jakby na to spojrzeć z innej perspektywy – gdyby natura wymagała jakiegoś większego myślenia w tej kwestii, te pary chyba nigdy nie doczekałyby się potomstwa.
Z ciekawości zapytam się o to mojej pani doktor podczas następnej wizyty. Jakie ma doświadczenia z tym związane. Czy można "za bardzo chcieć". Oczywiście nie mówię tu o ciężkich depresjach, bo one na pewno utrudniają zajście w ciążę. Mam na myśli planowanie, rozmyślanie, "chcenie".
U mnie okres trwa w najlepsze i czuję się do dupy. Strasznie boli mnie brzuch. Dalej nie testowałam, bo w niedzielę już dostałam pierwszych plamień. Jeśli chodzi o nietolerancję pokarmową, to zrobię te badania o których pisałyście i wybiorę się do alergologa. Na razie robię próbę – dwa tygodnie bez nabiału, jak się nic nie poprawi, to odstawię gluten. Może sama dojdę do jakichś wniosków.
Co do starań - pierwsza inseminacja na naturalnym cyklu nieudana. Chcę podejść jeszcze do trzech i tym samym zakończyć rok 2022. Ponoć powtarzanie IUI w 4 cyklach pod rząd zwiększa szanse na ciążę nawet do 40%, a po 4 cyklach zaczyna spadać. Później dobrze jest poszukać problemu gdzie indziej. W poniedziałek wybieram się do kliniki na USG i zapytam pani doktor czy to dobry plan. Postanowiłam oddać się lekarzom w opiekę i nie rozmyślać nadmiernie aż do świąt. Dzięki IUI nie musimy planować już seksów pod kalendarzyk. Fajnie, cieszę się. Najlepsze co mogę teraz zrobić, to dać odpocząć swojej głowie i nie nastawiać się od razu na sukces, tak jak w minionym cyklu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2022, 11:32
Nie wiem jak w słowach ująć to co czuję...znów bóg ze mnie zakpił... dał mi nadzieję, którą za chwilę rozdeptał...został mi ból, czekanie i świadomość, że byłam tak blisko...
12 dc punkcja/ 51 cs
Dzien punkcji. Pobrano 25 komórek jajowych. Nie wiem ile z nich jest dojrzałych. W poniedziałek będę miała telefon, a kolejny-drugi po 5 dobie, ponieważ hodujemy do blastocysty.
Dzisiejszy dzień jest ciężki. Po punkcji kilka razy wymiotowałam, generalnie bardzo słabo się czuję. Oby ta procedura była moja ostatnia, bo nie wiem czy dam radę podejść do 3.
Czekam na pierwsze wieści po weekendzie.
W 2022 roku chcemy podejść do inseminacji. Raczej w pierwszej połowie, zanim zacznie się lato. Czas pokaże co z tego wyjdzie. Mąż do tego czasu będzie brał tabletki. Nie planujemy już żadnych badań na własną rękę. Czas pokaże jak nam się życie potoczy.
PONIEDZIAŁEK
Jestem w trakcie drugiej mini. Oczywiście z małymi przebojami w międzyczasie, bo pęcherzyki nie chciały rosnąć. Trzeba było przedłużać stymulację... Ale już dochodzimy do końca 💪 punkcja w piątek 🤞🤞🤞
Wiadomo że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chciałabym bardzo miec jeszcze jedną blastke albo moze nawet dwie (tak wiem, szczyt marzeń). Ale nawet jeśli tym razem się nie uda to jestem mega wdzięczna za tą jedną co mam już zamrozoną ❤️
I jakos tak łatwiej mi się czeka... Gdy wiem, że mam na co 😍
Mąż mówi że wyczerpalismy limit porażek i że być może właśnie teraz słońce wyjrzalo 🥰
Oby było dobrze 🍀🍀🍀
19dc 6doba po punkcji.
Wczoraj była 5 doba i nikt do mnie nie dzwonił. Wiem, że dzwonią jak już maluchy trafia do zimowiska ale do głowy zaczęły przy godzić czarne myśli. A co jeśli, żaden nie przetrwał? Przecież to się zdarza. 😱 Zaczęłam tam dzwonić po 16 ale do laboratorium można dzwonić tylko w godzinach 10-11. Wiedziałam, że do tego czasu zniosę jajo.
Od dzisiaj tylko co chwila nerewowo patrzyłam na zegarek, wyczekując 10.
W końcu jest, wybiła 10.
Ręce mi się trzęsą jak alkoholikowi a w głowie same czarne scenariusze.
Nagle słyszę, ktoś odebrał. Serce prawie mi wyskoczyło.
Co to są za emocje... 🤯🤯🤯🤯
Przez telefon Pani mi mówi:
" pani Moniko, na stan wczorajszy mamy 4 zamrożone blastki a 2 są hodowane do 7 doby. Wszystkie są bardzo ładne"
Nagle łzy mi napłynęły do oczu. 😭
Ryczałam sobie tak przez jakiś czas.
Na ten moment nam 6 szans.
Wiem, że za mną jeszcze część również trudnej drogi ale jestem wdzięczna, że los oszczędził mnie i pozwala mi się cieszyć świetnym wynikiem zarodkow. Wiem, że wiele osób walczy o jedną blastkie a ja już mam ich 4 pewne.
Jestem wdzięczna Bogu i losowi, że oszczędził mi tego stresu.
Teraz czuję, że musi się udać. ❤️
Dziękuję!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2021, 11:25
19+4
Właśnie odebrałam informacje, że będę miała połówkowe w innym terminie. 😅 Tak czułam, że data, która wybrałam najpierw będzie do zmiany. 🤣 Dobrze przynajmniej, że badanie przesunięte z czwartku na poniedziałek - zawsze to kilka dni wcześniej. Nawet nam to pasuje, bo możliwe było, że w czwartek będziemy mieć gości, a tak ogarniemy wszystko na spokojnie. 😁
Drogie Ovufriend i kochane ovufriendowe przyjaciółki! ☺️
Wybaczcie mi, proszę, że zniknęłam na ponad rok, ale Leo tak totalnie zawładnął moim czasem, myślami i energią, że absolutnie wszystko inne poszło w kąt! 😜😄
Klusek jest cudowny! Przede wszystkim ZDROWY ☺️ Wyszliśmy ze szpitala po 40 dniach. To było ciężkich 40 dni w pandemicznych okolicznościach. Zamknięci bez prawa do odwiedzin, bez możliwości wyjścia choćby na spacer po szpitalnym skwerku. Ciężko tak znosić strach o życie i zdrowie świeżo urodzonego dziecka, zupełnie samotnie, bez wsparcia "żywej i ciepłej" osoby, jedynie z telefonem w ręku. Ale to już za nami, już po wszystkim. Po wcześniactwie ani śladu. W tej chwili Leo ma mniej więcej 13 miesięcy urodzeniowych i 11 korygowanych (pospieszył się o 10 tygodni). Waży ponad 10 kg, ma jakieś 75 cm wzrostu, chodzi i mówi (ulubione słowo małego łasucha to "aamm" 😄 ). Wzrok, słuch, neurologia, wszystko super.
Ale najlepszy jest on sam, jego usposobienie, słodycz, cudowność. Jest bezustannie uśmiechnięty, wszystko go zachwyca, wszystko smakuje, wszystkim się interesuje. Wielkie, inteligentne, szeroko otwarte ciepłe orzechowe oczy wpatrujące się w otaczający go świat z niesamowitym, dorosłym wręcz skupieniem. Nie płacze, nie marudzi, nie nudzi się. W nocy co jakiś czas budzi nas jego donośny, serdeczny śmiech - śmieje się tak do swoich snów ☺️😄
Nie da się go nie kochać! Zwariowaliśmy, oszaleliśmy, przepadliśmy! 😄
Jeszcze nigdy nikogo tak strasznie, dogłębnie i wszechogarniająco nie kochałam. Tęsknie za nim nawet jak wyjdę po zakupy albo jak "zbyt" długo rano śpi 😄 A śpi konkretnie i to od kiedy skończył jakieś 2 miesiące - od 21 do 9 rano bez przerwy. dziecko ideał! ☺️
Od kiedy tylko dostaliśmy go do rąk, wiedzieliśmy, że chcemy więcej 😄 Nie wiem na razie co z moim zdrowiem i jakie są "medyczne" zapatrywania na kolejną ciążę, ale będziemy walczyć. Póki co, w zeszłym miesiącu zaliczyliśmy surprise z tych najbardziej surprisowych 😄 Po JEDNYM JEDYNYM spontanie bez zabezpieczenia zobaczyłam dwie kreski na teście. Tak po prostu 😄Z jednej strony ucieszyłam się przeogromnie, z drugiej przeraziłam przeokrutnie bo nie zrobiłam jeszcze żadnych badań, nie zdążyłam schudnąć a nadwaga podnosi ryzyko powtórki z rozrywki z rzucawką.... Finalnie skończyło się na CB, plamienie i mimo dupka 3 dni później było po wszystkim... ALE JEDNAK! Zaszłam w ciążę sama z siebie i to po jednorazowym wybryku 🤦♀️😄 Nigdy wcześniej w życiu mi się to nie udało, pomimo leków, hormonów i starań pełną parą... Także jest nadzieja....? Na rodzeństwo...? 😜 W poniedziałek umawiam wizytę do dr B i zobaczymy 😉
A tymczasem I'M BACK IN BUSINESS ☺️
Fajnie do Was wrócić! ❤️
7 dc
Nadal krwawienie trwa. Jest już minimalne, ale jest. To nie są plamienia. To jest delikatna krew. Podejrzenia są na CB. Z jednej strony mam nadzieję, że te podejrzenia się sprawdzą, bo znaczyć to będzie, że coś się zaczyna dziać i w ciążę udaje się zajść. Z drugiej strony natomiast smutek i rozczarowanie No i strach. Nie wiem co myśleć. Lekarz dopiero za tydz.
8 dc
@ w koncu minęła. Dobrze, bo zaczynałam się powoli martwić. Teraz będę mogła z mężem na nowo rozpocząć starania. Czekam na owu z ogromną niecierpliwością. Tyle zdjęć u znajomych, którzy dodają fotki swoich małych dzkeciaczków, a ja przy tym ciągle zadaje sobie pytanie... dlaczego... dlaczego ja nie mogę? Mam ogromną wiarę i nadzieję, że w tym cyklu się uda.
20 dc, 7 doba
Dostałam protokół z mrożenia.
Mam 4 blastki 3x 4.2.2 i 1 x 4.1.2, czyli 2 nie przetrwały. Trochę mi smutno ale grunt, że nam 4 szanse.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2021, 18:30
Następnego ranka (Koło południa, bo rano to ja wróciłam z pracy) uświadomiłam sobie, ze to jednak nie był sen... że naprawdę może być źle...
Zdecydowałam się, nie wiem za co, ale muszę zrobic nifty, nie wytrzymam prawie miesiąca czekać na wyniki amniopunkcji...
Jest koniec września, czas na polowkowe, a ja na kwarantannie covidowej... nie, nie miałam covida, ale spędziliśmy tydzień w domu, bo koleżanka z pokoju w pracy miała, pracowałam zdalnie, test był negatywny, ale badanie trzeba było przełożyć...
19+5
Duża część rodziny już wie, że jestem w dwupadku i zaczynają dopadać mnie lęki. 🙈 Wszyscy się bardzo cieszą, bo tyle razem z nami czekali. Co jak coś znów pójdzie nie tak? ☹️ Chyba już do końca nie opuści mnie ten lęk. Cały czas czekam na wyraźne ruchy, żeby w końcu spuścić powietrze. 😪
🖤
Ostatnie dni były dla nas bardzo trudne.
Nasz kolega popełnił samobójstwo. Nie mogę w to uwierzyć. Przeglądam jego zdjęcia i nie wierzę, że już go nie ma. Że nie będzie wypadów na piwo, nad jezioro. Nie będzie spotkań, rozmów, śmiechu.
P, co Ty zrobiłeś !?💔😭
Wczoraj Go pochowaliśmy ale ja dalej nie wierzę.... 😢
Mam tylko nadzieję, że tam jest Mu lżej i z góry widzi dla ilu osób był ważny i ile osób Go kochało. ❤️ Nadal kocha. 😢
🖤
Zrobiłam to. Po 3 latach stania i czekania złożyłam wózek i schowałam do szafy. Szkoda mi go póki co sprzedawać,bo kupiliśmy nowy, a bym musiała go sprzedać pewnie za połowę jakby dobrze poszło. Jeśli mi się nie przyda, to dam go w prezencie przyjaciółce, jeśli urodzi dziecko. To duży postęp,bo ten wózek był dla mnie znakiem, że będę walczyła, że się uda. Teraz zwątpiłam, więc nie chcę go widzieć...może to głupie,ale codziennie gadałam do niego,że w końcu doczeka się właściciela..
Zycie nie byloby soba gdyby cos sie nie popieprzylo. Moj poprzedni post byl poukladany, z dokladnym planem dzialania itd.
We wtorek polski rzad postanowil mi pokrzyzowac plany wprowadzajac obowiazkowa kwarantanne (10 dni) dla tych przyjezdzajacych z UK chyba ze masz dwie dawki szczepionki i minely 2 tygodnie od drugiej dawki. Maz ma szczepionke we wtorek a ja dopiero w sierpniu. Niestety tutaj wszyscy wala drzwiami i oknami na szczepionke, wiec terminy odlegle. Od srody grzebalam w ustawach i rozporzedzeniach szukajac czegos co by mnie moglo zwolnic z kwarantanny na czas moich wizyt w klinice. Zadzwonilam na infolinie ( inspektorat cos tam) pan powiedzial,ze jak przylece mam sie zglosic do nich i oni napisza prosbe do sanepidu o zwolnienie, ale on niczego nie gwarantuje. Swietnie poprostu rewelacja. Juz widze poziom mojego stresu w drodze do Polski a potem uzeranie sie z urzednikami

Dzisiaj rano wstalam skoro swit i poszlam do punktu szczepien. Warunkiem aby otrzymac szczepionke z marszu to uplyw minimum 8 tygodni od pierwszej dawki. U mnie minely 5.5 tygodnia! Podchodze do ochroniarza i prosze o rozmowe pania manager ze wzgledu na wyjatkowe okolicznosci. Przychodzi kobietka. Zaczynam tlumaczyc a ona mi przerywa, ze musi byc minimum 8 tygodni i ona nie moze mi dac bo bedzie miala klopoty. Lzy mi naplywaja do oczu i mowie, ze rozumiem, ale pytam jednoczesnie czy moge gdzies zadzwonic, aby probowac dalej. Pani pyta o wiecej szczegolow, wiec mowie, ze wydajemy nasze oszczednosci, wszystko zaplacone i zalatwione z praca u mnie i meza! Kobieta mowi, ze pojdzie przejrzec wytyczne z ministerstwa czy jest tam zapisane, ze na bank musi minac 8 tygodni. Nic nie obiecuje. Siedze jak na szpilkach, spocona po 5 minutach jak pies. Wraca, patrze na nia a ona sie usmiecha i kiwa glowa na tak. Tlumaczy, ze nie ma tego wymogu w zaleceniach ale robia to ze wzgledu na to, zeby jak najwiecej osob dostala pierwsza dawke. Ide w kolejke a raczej frune nad podloga, bo jestem szczesliwa, ze ta pani poszla i sprawdzila wytyczne. Jestem po drugiej dawce Pfizera ( reka i glowa boli), ale usmiech nie schodzi mi z twarzy. Maz sie smial, ze mam sile przebicia i ide w zaparte! Nie ciesze sie jednak az tak bardzo, bo zycie mnie nauczylo, ze za chwile cos sie moze stac. Nie zapominajmy, ze pandemia trwa i trwac jeszcze bedzie dlugo.
Kolejny krok.... to wyslanie prosby o certifikaty Covidowe jak tylko maz dostanie druga dawke.
Dziewczyny trzymajcie kciuki, zeby udalo nam sie przyleciec do Polski i rozpoczac stymulacje.
Milej soboty 
15dc
Dzień transferu. Od rana byłam jakaś spokojna, wczoraj wieczorem jeszcze nerwy i stres a dzisiaj tylko spokój.
Ubrałam sukienkę, tę samą w której jechałam na transfer dokładnie 23 miesiące temu, kiedy zabraliśmy do domu Tadzia. Ta sama sukienka, te same buty. Na szczęście. Proszę, niech mi to przyniesie szczęście.
🙏🏻🙏🏻🙏🏻
16dc - 3 doba
Niestety transfer odroczony ze względu na powiększone jajniki i obecność jakiegoś płynu.
Ja czuję się dobrze i w zasadzie nic mnie już nie boli ale lekarz mi wyjaśnił, że ciąża i produkcja hcg nie pozwala jajnikom dojść do siebie a wręcz mogą jeszcze urosnąć. Dodatkowo może zebrać się więcej tego płynu ( nie ma go dużo ale jednak jest) i również może nieść ze sobą powikłania.
Trochę mnie to rozczarowało ale mój promyczek ma tam zamieszkać na dlugie 8 miesięcy i musi być mu tam wygodnie, ciepło i przytulnie więc poczekam cierpilwie na okres i po owu przyjmę mojego zucha. 🤰
Po USG znowu czułam ten kij w tyłku i jajniki też pobolewaly. Nie znam się i w sumie nie wiem czy to mocno dużo ale wiem, że moje jajniki mają po ok 7cm. Wydaje mi się, że normalnie mają ok 3?
Po USG zeszłam z lekarzem do chyba pracowni embriologicznej i pokazano mi na monitorze komputera 6 moich zarodków.
5 z nich bardzo dobrze rokuje i mimo, że są w 3 dobie to doganiają 4 dobę. Jeden jedyny jest w tyle ( odpowiada drugiej dobie) ale pani embriolog twierdzi, że ma szansę ruszyć i trzeba dać mu szansę. Zgodnie z lekarzem i kierownikiem laboratorium embriologicznego wszystkie zarodki hodujemy do 5 doby. Także czeka mnie telefon chyba w czwartek. 😊
Jak sobie przypomnę ich obraz i jak pani embriolog mówiła o nich tak dobrze to uśmiech sam mi się ciśnie na twarz. I prawdopodobnie nie wykorzystam ich wszystkich ale nie wyobrażam sobie, żeby któryś nie przetrwał. One są już w moim ❤️.
❤️In vitro jest cudem. ❤️
Chce mi się płakać że wzruszenia na myśl o moich promyczkach. 😭
Ja już kocham. ❤️❤️❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2021, 19:59
35 dc
Jestem tak strasznie zła że nie da się tego opisać. Chcę mi się płakać ze złości 😡 😭 dzwoniłam dziś do szpitala, mam się kontaktować z lekarzem, lekarz będzie w pon w przychodni do której chodzę, nie wiem na czym stoję, w pracy wprowadzili zastępstwo za moją osobę, zmienili grafik a ja nie wiem czy i kiedy idę do szpitala. Kilka lat okres zawsze na czas a teraz... 😡😡😡 Lekarz w przychodni zaczyna pracę o 15 30 a o 16 mam być w szpitalu na teście covid... 😢 Nie mam do lekarza numeru by się z nim skontaktować, pracuje też w szpitalu bo to on ma ta laparoskopie wykonać ale nie znam jego godzin pracy... KURWA! 😡😡😡
PS. Test ciążowy negatywny. Jestem jakieś 15-18 dni po owulacji.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.