Jeheria No kiedy? 19 sierpnia 2021, 12:02

15+3

4.08 miałam prenatalne. Wszystko wyszło ok. Kośc nosowa obecna, przeziernosc karkowa 1,9.
I prawie pewne że chłopiec <3
Choć powiem że liczyłam po cichu na dziewczynkę, nawet już oglądałam kokony na vinted.

Średnio jestem zadowolona z nowego lekarza prowadzacego ciaze, jest mniej szczegółowy.

Chodzę nadal do pracy, juz nie dokucza mi senność. Brzuszek widoczny gołym okiem. Waże sie tylko u lekarza.
Kupiłam łożeczko dla Maciusia-domek. Juz stoi złożone, ale Macius cos narazie nie zasnal tam, choc ostatnio tam poduszkę przyniosl ze swojego starego łóżka.
Jutro mają przyjsc mebelki z Ikea.
Tesciowa wrocila ze Szkocji, juz na stałe. Macius bedzie mial 2 babcie do dyspozycji :D

Byłam pod koniec lipca na 3 dni u mojej babci z Maciusiem, było fajnie, choc trochę się umeczyłąm. Młody chciał byc cały czas na podwórku a tam ulica, jezdzil caly czas na rowerku biegowym. Jechał nawet z wujkiem traktorem.

Ostatnio zabralismy Macka na wąskotorówkę, choc średnio mu się podobało. ALe na miejscu był plac zabaw. To trochę było zabawy. Bylismy tez w Rydzewie na obiedzie. Trzeba go bardzo pilnowac bo wszedzie biega bez opamietania, przed siebie. A jak nie pozwalam np na pomost, parking to jest lament i kladzie sie na ziemie i wyje :D
Juz zaraz złobek, kupiłam wyprawkę, jeszcze chce kupic bluzeczek na długi rekaw bo nie chca aby zakladac body. Kołderkę siostra uszyła, jest piękna <3
Adaptacja to przez 4 dni 3-4h w żlobku a potem juz normalnie. Nie wiem jak ja i Macius to przezyjemy. Na bank bedzie płacz.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 24 sierpnia 2021, 19:28

Jeju czuję się jakbym wieki tu nie zaglądała...
Czekamy na termin rozprawy... Synek rośnie jak na drożdżach!
Już za chwilę oficjalnie wszystko będzie dopięte na ostatni guzik... <3

W środę w 10 dc byłam u ginekologa - pecherzyk na lewym jajniku 20 mm, endometrium 11.2 mm ładnie 😊 nadal piłam winko i myślę, że do 12 mm urosło spokojnie 😊 no ale robiłam te testy owu i kicha nie ma pozytywu.. Pomyślałam sobie, że mogłam przespać pik albo przez te wszystkie emocje mój organizm się zbuntował i owulki nie było. Wczoraj ❤️ z P. i założyłam kubeczek bo chciałam jeszcze iść oglądać tv 😊 i został ze mną do rana. Wczoraj szyjka wysoko ale twarda i zamknięta. Więc pomyślałam, że lipa z tą owulacją 😊 dzisiaj rano ściągając kubeczek sprawdziłam szyjkę a tam? Szyjka otwarta (pierwszy raz coś takiego zaobserwowałam). Więc szybciutko zaciągnęłam P. do sypialni 😊 i znów kubeczek bo nie ma czasu leżeć, trzeba lecieć do pracy. Spadek temperatury odnotowany czyli jest owulacja 😊 super 😊 dzisiaj dla sportu siknę jeszcze na tego owulaka ale najważniejsze, że szyjka jest otwarta 😍 wiem, że nie mam na co liczyć w tym cyklu ale może Bóg planuje dla Nas coś pięknego? Kto wie ✊

29+3

Jak zwykle milion tematów do nadrobienia 🙈

Waga Mai nadal mnie stresuje 🤷‍♀️ mieliśmy wizytę 3.01 wtedy byłam w 28+3 i malutka nadal nie dobiła do 1kg - dokaldnie ważyła 973g. Na wizycie zaczęłam dopytywać gin czy na pewno z wagą wszystko ok i z jednej storny lekarka mówiła że tak tak mieści się w normach, a z drugiej widziałam ze mooocno analizowała wszystkie pomiary i miałam wrażenie że jednak też ja to trochę niepokoi... No ale ostatecznie powiedziała że skoro przyrost w 2 tyg był 200g to jest ok i mam się nie martwić... No a jednak trudno mi się nie martwić jak WSZYSTKIE maleństwa dzirwxyzny tu z forum na tym samym etapie są o ponad 300g większe...
No ale cóż byle do następnej wizyty. W międzyczasie Maya kopie i wierci się jak szalona więc przynajmniej o to się nie martwię. Następna wizytę mamy teraz w najbliższą niedzielę i mam nadzieję że dostaniemy skierowanie na 3 prenatalne bo dopiero opinia drugiej gin mnie uspokoi.

Z innej beczki przechdizmy właśnie z mężem covid 🦠🤦‍♀️ tzn on był pierwszy chory i jak 7 dni temu zaczęło go gardło boleć to pojechał na test i wyszedł mu pozytywny. Oboje wylądowaliśmy na kwarantannie w domu. Na szczęście mamy pokój gościnny z osobna łazienka więc kontaktu nie mieliśmy i wsyztsko szło pięknie. Ja zero objawów, a on z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. Zgodnie z wytycznymi mnie obowiązywała 7 dniowa izolacja na końcu której musiałam też zrobić test. No więc pojechałam wczoraj dnia 6 od ostatniego bliskiego kontaktu z chorym mężem na test - ja ZERO objawów - i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu rano przyszedł wynik pozytywny :/ oh ależ ja się wkur... Na prawdę się nie spodziewałam pozytywu. Już raz ponad rok temu przechodziłam covid i wtedy byłam chora, ale tym razem czuję się serio zdrowia jak rybka No zero, ani jednego objawu sugerującego zakażenie :/...
Dzisiaj musiałam pojechać na drugi test... Nie robię już sobie nadziei że wyjdzie już negatywny, ale z drugiej storny jest to możliwe bo tak na prawdę nie wiem od kiedy jestem zakażona 🤷‍♀️ w końcu spędziłam 7 dni w domu bez objawów i myślę że jedynie mogłam się od O. zarazić właśnie pierwszego dnia jak on się zaczął źle czuć i pojechał na test.
Z dobrych wieści, on wczoraj też zrobił test po 7 dniach od swojego pierwszego pozytywu i właśnie w tej chwili jak pisze ten wpis dostał wynik NEGATYWNY. Jutro będzie musiał test powtórzyć i jak przyjdzie drugi negatyw wynik to będzie miał koniec kwarantanny. No a ja? Ja będę chyba te testy codziennie powtarzała żeby jak najszybciej się uwolnić i wrócić do pracy.🤞

12 dc
Wczoraj był (jak się okazało) przedostatni monitoring. W sobotę kolejny i na 99% punkcja w poniedziałek. Co mamy? A mamy na prawym 7 jaj i na lewym 11 jaj i to liczyłyśmy te większe. Rosną powoli, są 12, 13, 15, 16, 17. Nastawiałam się na sobotę, bo takie były założenia, a będzie w poniedziałek. No trudno i tak dobrze. Dostaliśmy ochrzan, bo zapytaliśmy o coś co było napisane w pisemnej informacji o in vitro, którą dostalismy miesiąc temu. No nie pamiętam wszystkiego, straszne, zabijcie mnie...w każdym razie robię się marudna, zła, rozchwiana. Jakaś głupia sytuacja potrafi mi popsuć nastrój na resztę dnia. Nie lubię tego stanu, czuję się wtedy jak histeryczka🤔 zastrzyki biorę jeszcze dziś i jutro, w sobotę dostanę inny lek. Estradiol 1908 pg/ml


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2021, 13:18

Vaiana Czy się doczekam..? IVF 19 sierpnia 2021, 18:12

12dc
Za nami pierwsza wizyta w nowej klinice. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zmiany kliniki, z nowym lekarzem szybko złapaliśmy dobry kontakt. W końcu wiemy konkretnie na czym stoimy i jaki jest plan działania. Ja mam dobre wyniki, świetne AMH, na usg wyszło, że dziś będę miała owulację, więc działamy. Sporo badań mam z poprzedniej kliniki, więc póki co lekarz przepisał mi tylko Acard i Duphaston. Do invitro daleka droga, a poprzednia lekarka to wręcz na dzień dobry nam je zaproponowała i jeszcze nie dała szans na naturalne zajście w ciąże, inseminacje też odpaliła.
Znalazło się też sporo energii do dalszej walki 😊

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 19 sierpnia 2021, 18:19

No cóż.
Fałszywie pozytywny test - zaliczony, naprawdę myślałam, że w końcu się udało.
Beta wczoraj - negatywna.
Testu dzisiaj nie robiłam, ale zrobię jutro 14 dpo. Wszystko będzie już jasne.
Jest mi okropnie źle i smutno. Przeraża mnie to, że nie jestem wstanie dokonać najbardziej naturalnej rzeczy na świecie. No ale... Już płakać nawet nie mam siły.

Podjęliśmy wstępną decyzję - jak się nie uda do końca roku, to chcemy spróbować IVF. Ale do końca roku jeszcze trochę czasu.
Skoro się nie udało, lecimy do Grecji. Nadal biorę duphaston, co by nie dostać okresu teraz. Raz - na weekend jadę do SPA, na panieński mojej najlepszej przyjaciółki, dwa - wyjazd do Grecji mamy zaplanowany na 15 września. Wypadnie to najprawdopodobniej w takim momencie w cyklu, gdzie albo wrócę z dodatkowym lokatorem na pokładzie, albo nie - no ale kto w to uwierzy...

Wiem, że te pieniądze można by wydać na badania, procedurę, na wymianę samochodu... Ale tak bardzo potrzebuję uciec od tego wszystkiego, zregenerować siły, wyczyścić głowę. Trudno, wrócimy z wakacji, będziemy się spinać finansowo i do stycznia uzbieramy część - mając nadzieję, że załapiemy się na dofinansowanie.

Nie wiem czy potrafię mieć nadzieję na to, że uda się naturalnie... Ale z drugiej strony do pełnej diagnostyki dużo nam brakuje. Niestety lekarz z obecnej kliniki widzi tylko problem w moim PCOS i braku naturalnych owulacji - nie chce szukać niczego więcej. Ale ja chce.
Dlatego też umawiam się do innej kliniki, bo potrzebuję nowej perspektywy.
Oswajamy się z IVF, dużo rozmawiamy z mężem. Nie wiem, co bym zrobiła bez tego forum. Nie wiem...

Może zrobię mały update naszych wszystkich supli i leków, które przyjmujemy, bo to będzie całkiem spora lektura 😂 kiedyś jak wrócę do tego pamiętnika to zapewne złapię się za głowę, ale czego się nie robi by nie stracić nadziei i doczekać się w końcu🤰

Ja:
Koenzym Q10 400mg
Maca 500mg
NAC 500mg
Wit. D3 2000 j.m
L-arginina 500mg
Omega 3 1000mg
B complex
I do tego: Euthyrox 37,5mg i Glucophage 500mg

Mój mąż:
Profertil (teraz zmieniłam na Fertilman plus)
Maca 500mg
NAC 500mg
Multiprosti
Astaksantyna 10mg
Wit D3 2000 j.m

Nigdy w życiu tyle tabletek na dzień nie łykałam, tak samo mój mąż. Czujemy się nieraz jak stare dziadki, leki porozkładane w pojemnikach, tragedia po prostu 😂 ja ogólnie większość supli zakupiłam na poprawę jakości komórek jajowych, chcę jakoś oszukać moje AMH, które nie jest rewelacyjne, ale czy mi się to uda, czas pokaże.
Mąż we wrześniu ponawia swoje badania, niczego się nie spodziewam, ale czuję że jego rozczarowanie będzie ogromne. No ale oswajam go z tą myślą, tyle dobrze, że dla faceta cała ta procedura to tylko oddanie nasienia i tyle. A ja ? Ja już mam stresa 😯

Doc. P odpisał choć myślałam, że już nie odpisze... dzięki temu leki już dzisiaj wykupione, niech czekają. Mam mieć znowu immunosupresję (teraz będziemy się starać tak 2-3 cykle bez leków-moja decyzja) i jak się nie uda to wtedy lecimy z equoralem i encortonem.. dzięki temu, że docent mi odpisał jestem spokojniejsza no i nadal mam w portfelu więcej o 350zł,bo udało mi się złapać do niego wizytę, gdyby w razie nie odpisał.
Gdyby któraś z Was potrzebowała wizytę u docenta to mam na 16.09 na 14:40 w Łodzi ;) jeśli żadna z bliskich mi osób nie będzie potrzebowała to mogę oddać, piszcie śmiało ;)

Dziękuję każdej z Was za dobre słowo i myśli :*
Od kolejnego cyklu znowu piłka w grze!😱💪💪💪🙏

2 dc
Dzisiaj zaczynam zastrzyki😁 w piątek monitoring. Jezu... dzieje się, w końcu coś się dzieje😃

12dc
Wbrew pozorom dzięki temu ze narzucilam sobie intensywne tempo życia, mimo zmęczenia jest mi trochę lepiej... bo nie mam czasu myśleć... tylko czy na prawdę moje życie ma być ciągła ucieczka przed tym, czego tak bardzo chce, alw boję się ze nie dostanę?
No nic, zastrzyk zrobiony, walka podjęta... poprzedni chyba mi lepiej poszedl, ale cóż, zrobię wszystko żeby się udało... 🙏

Trzeci dzień po punkcji 💉 18dc

Transfer planowo 24.08 o 14:05 ale czy się odbędzie ? Jajniki i brzuch dalej pobolewają, dziś jest ciut lepiej ale odczuwam ból zwłaszcza przy sikaniu 😣 byłam pewna że hiperka mi nie grozi w końcu było tylko 9 pęcherzyków a estradiol dwa dni przed transferem nie był aż tak wysoki, wiec czemu mnie boli ? 🥺 jajniki mimo wszystko się mocno powiększyły ? Jest więcej pytań niż odpowiedzi, jak do jutra nic się nie zmieni pojadę do kliniki może zrobią usg .


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2021, 22:20

Catlady Walka o drugi cud 22 sierpnia 2021, 22:09

11dpt
To był bardzo stresujący weekend, z wielu względów.
Na szczęście końcówka weekendu mnie uspokoiła.
Dzisiaj już nie plamię, oby tak zostało..

Beta rośnie prawidłowo. 9dpt 92 ❤️
Kolejna weryfikacja we wtorek, 13dpt. I później oczekiwanie na pierwsze usg.

Dziękuję za wszystkie kciuki i miłe słowa.

Cudzie, trwaj!

Zmieniśmy klinikę na taką, która zajmuje się immunologią. Pan dr po przejrzeniu wszystkich badań powiedział, że głównym problemem są komórki nk. Zalecił intralipid co dw tyg przez dwa miesiące po tym mam przyjść zbadać status immunologiczny żeby sprawdzić czy trzeba włączyć immunoglobuliny. Zapytał ile brałam juz tego intralipidu, aż się zaśmiał jak powiedziałam, że po jedym przed transferem. Stwierdził, że to nie wystarczy...

Aga94 W oczekiwaniu na II 23 sierpnia 2021, 20:19

23.08 10dpo beta hcg 1,34

10 dc
Endometrium 6,5 mm
Jajnik prawy dwa pecherzyki 18 i 17 mm
Jutro do południa podanie ovitrelle.
W czwartek kolejny monitoring i przy okazji pobranie aktualnej cytologii i wymazów na komplet posiewów do zabiegu.
W kolejnym cyklu drożność w 8 dc.
Taki aktualnie ma plan lekarka z kliniki.
Jutro mam wizytę u mojego lekarza prowadzącego, zobaczymy co on wymyśli z dalszym postępowaniem zabiegowym 🤔


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2021, 19:07

Patt1002 Czekamy na Aniołka 24 sierpnia 2021, 19:28

Jeju czuję się jakbym wieki tu nie zaglądała...
Czekamy na termin rozprawy... Synek rośnie jak na drożdżach!
Już za chwilę oficjalnie wszystko będzie dopięte na ostatni guzik... <3

Bonita Miało się udać za pierwszym razem 5 września 2021, 22:52

Ostatnio zaczytuje się w pamiętnikach innych dziewczyn. Źle mi z tymi historiami. Tyle dziewczyn tak długo się stara, przez tyle strat przechodzą. To na mnie wpływa w taki sposób, że od razu jestem przekonana, ze moja droga też będzie dokładnie taka sama, ze nie uda się naturalnie tylko invitro.
W każdym razie, przez ostatnie dni ciężko pracowaliśmy nad powiększeniem naszej rodziny i teraz czekamy :)

19dc/2cs

Najprzyjemniejszy czas cyklu za mną. Kurcze nie wiem dokładnie kiedy była owulacja ale jak już bym miała wybrać dzień to wychodzi na to że całkiem się nie strzeliliśmy w ten czas. Były starania ale takie bym powiedziała na 70%. Z jednej strony się cieszę że nie jesteśmy na tym etapie że dziś trzeba. Ale jak tak dalej będzie to będą się te cykle przeciągać. I tak będę żyć nadzieja że się może udało. Teraz to czekanie.
Pewnie mi nawet zleci bo dużo na głowie. Zaczęliśmy adaptacje w żłobku. Prawdopodobnie będzie trwała 2 tygodnie a później już będzie normalnie. Zobaczymy jak będzie. W pierwszy dzień byliśmy popołudniu tylko na chwilę żeby synuś poznał nowe "ciocie" w naszej obecności. A później był dwa dni po pół godziny. Wczoraj 45min. A dziś na godzinie. I miał być dziś na śniadanie. Wlasnie tych posiłków najbardziej się martwię i spania.
Bo zostaje ładnie. Bardzo chętnie wchodzi na salę nawet czasem nie chce wyjść. Tylko z jedzeniem taki problem ze musi mieć swoje auta to jedzenia albo jakaś książkę. Więc nie wiem czy to w żłobku przejdzie. Ze spaniem to też taki wrażliwy na hałasy więc nie wiem. Zobaczymy od przyszego tygodnia będziemy wydłużać czas w żłobku i jak się przyjmie to podpisujemy umowę.
Ehh chyba ja bardziej przeżywam niż on.

Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 24 sierpnia 2021, 07:40

Minęło kilka kolejnych miesięcy... Tak na oko mamy teraz 31 cykl starań.

Za dzień albo dwa podchodzimy do pierwszej inseminacji. W końcu M. przekonał się do leczenia i chyba zrozumiał, że bez tego nie mamy szans na dzidzusia.

Wczoraj po wizycie miałam mieszane uczucia. Pani doktor powiedziała, że szanse podczas IUI to od 4 do 8% i że wcale nie rosną w kolejnych cyklach - zawsze to jest mniej więcej tyle. Mało... Co dziwne, w poprzedniej klinice lekarz mówił, że szanse IUI to około 10-15% i w trzech kolejnych cyklach wynoszą 40%, czyli prawie tyle, co in vitro. No ale przywykłam, że każdy lekarz mówi zupełnie coś innego. Zobaczymy. Mam trochę mieszane uczucia - w sumie szansa jest niska, ale skoro wszystkie wyniki badań mamy ok, oprócz testu po stosunku (92% plemników nieruchliwych), to może to dla nas szansa. Z drugiej strony - czy IUI nie jest stratą czasu? Gdybym mogła decydować, chciałabym od razu podchodzić do in vitro, ale według lekarzy nie ma u nas wskazań... Trzy lata starań to dla mnie wskazanie, no ale musimy chyba przejść te trzy inseminacje, żeby móc podejść do in vitro...

Jestem trochę podekscytowana, ale tak długie starania trochę wyprały mnie z emocji. A co, jeśli uda nam się pierwsza inseminacja i za parę dni będę w ciąży? To byłaby dla mnie ostatnia szansa na urodzenie dziecka przez 33 urodzinami. Tak bardzo bym chciała, ale tak bardzo się boję, że się nie uda. Jednocześnie też bardzo się cieszę, że po takim czasie M. w końcu się zdecydował. Ostatnio jest też tak miły i troskliwy, chyba liczy na to, że jak będę zrelaksowana i szczęśliwa, to dzidzia chętniej zagości w moim brzuchu <3 Może coś w tym jest :)

Zastanawiam się, czy mogę coś zrobić, żeby zwiększyć szanse. Mam taką mieszankę emocji, że chyba wybuchnę - a co będzie po IUI, gdy będę czekała na testowanie?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)