Zosis Pamiętnik starań Zosi 10 stycznia 2023, 09:32

2 dc
Ta surowa marchewka 🥕 jednak jest cudowna! Kolejny cykl, w którym ledwo czuję ból miesiączkowy.
Ten cykl zaczął się też jakoś tak mało intensywnie. Dobrze, bo mam dużo pracy i w biurze i na budowie.

Wczoraj mnie olśniło, że monitoring mogłabym zrobić u gina na NFZ. Co prawda, nigdy tego u niego nie robiłam i po ostatniej wizycie nie jestem jakoś dobrze nastawiona, ale może mógłby podejrzeć coś jednak. Może też zerknąłby na wyniki nasienia, w końcu na ostatniej wizycie kazał przyjść dopiero z nimi. Pomyślę o tym jeszcze.

***
Wczoraj na budowie, jak zwykle, okazało się, że zmęczenie i zdenerwowanie nie są jednak dobrymi doradcami. Weekendowy problem z wełną rozwiązany. Praktycznie bezkosztowo. Znaleźliśmy też wczoraj patent, jak szybko kłaść tę drugą warstwę na suficie (w 1,5h położyliśmy cały sufit razem z zamocowaniem stelaży w naszej sypialni). Dzisiaj będziemy kombinowali skosy.

Trochę to męczące. W sensie te wyjazdy po pracy na budowę jeszcze. Wczoraj na przykład - wstałam przed 7, spacer z psem, później do pracy, wróciłam po 16, nawet nie zdążyłam nic zjeść i na budowę i wróciliśmy przed 21. No, ale nic to. Musimy trochę nadgonić. Odpocznę w piątek i sobotę, jak Mąż będzie robił samochód.

***
Biorę głęboki, świadomy oddech i jestem życzliwa dla siebie i swojego ciała.

Karo_27 Moja walka - wygrana? 18 maja 2024, 13:00

3dpt.

Klinika zleca badania w 6dpt, czyli u mnie to będzie we wtorek - 21.05. Sama dla siebie pomaszerowałam dziś rano do laboratorium. Poniżej moje wyniki:
estradiol - 508 pg/ml
progesteron - 48,62 pg/ml

Szczerze mówiąc wartość estradiolu trochę mnie zastanawia. Biorę 3x1 estrofem dowcipnie, a nie jest to zbyt wysoki poziom, no ale pocieszam się, że w jedynym cyklu, w kórym był biochem na tym etapie estradiol był jeszcze niższy. Natomiast progesteron mam rekordowy - dotąd najwyższy, jaki udało mi się osiągnąć na cyklu sztucznym to 35,5 przy biochemie. Oczywiście wynik jest spory, ponieważ dużo suplementuję. Do weryfikacji we wtorek planuję kontynuować 3xbesins, 2xprolutex 1xcyclogest. Więc w sumie jestem zadowolona z wyniku proga :)

Odnośnie odczuć. Czuję stres i czas niesamowicie się dłuży. Początek nie był zbyt optymisyczny, ale jednak jest we mnie ta wiara, że może tym razem, może teraz, może to już. Przedwczoraj i wczoraj złapało mnie spanko po pracy (to zdecydowanie odróżnia ten cykl od wcześniejszych transferów), raz na jakiś czas odczuwam delikatne ćmienie w okolicy brzucha, ale choć chciałoby się uwierzyć, że może to coś znaczy, to najprawdopodobniej jest to zasługa wysokiego poziomu progesteronu.

Także pozostaje czekać. A póki czekam mogę mieć nadzieję. I to jest piękne. Tak jak jest piękny świat dookoła, który chciałabym Kropusiowi pokazać. Cieszę się, że wciąż jestem razem z Kropusiem <3 Niech ta bajka trwa.

S.Roszpunka W pogoni za marzeniem 8 maja 2023, 15:20

11.02.2023 - była to sobota, dzień wolny od pracy. Obudziłam się z objawami przeziębienia. Nie wiedziałam czy mogę wziąć coś na przeziębienie, na wszelki wypadek zrobiłam test. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam 2 kreski. Jak to? Strach, ogromne zaskoczenie (no bo jak to? Przecież już mam prawie 37 lat! Na pewno nie jestem aż taka płodna!) Pojechaliśmy z mężem na bhcg - wartość niska, ale pozytywna. Po 48 godzinach beta powtórzona - rośnie. Nieśmiało zaczynamy się cieszyć, ale z wielką ostrożnością. Po kolejnych dwóch dniach znowu bhcg - znowu urosła.
Cały czas czułam niepokój w tej ciąży. Niby radość była, ale obaw mnóstwo. Wizyta u ginekologa - za wcześnie, nie ma pęcherzyka. Jest tylko "ładne endometrium i pęcherzyk żółtkowy". Włączony progesteron, bo był niski. "Proszę przyjść za 2 tygodnie, jestem pewny, że już będzie nawet zarodek". Jak lekarz zapewniał, tak było. A nawet jeszcze lepiej! Było też już serduszko. Widziałam jak pięknie, szybko bije.
W ciąży czułam się znakomicie. Lekkie mdłości, smaki na mięso (😂), senność. Ale to wszystko było przyjemnością.
Moja radość trwała krótko - tydzień później serduszko przestało bić, a moje rozsypało się na kawałki. "Proszę odstawić progesteron, w ciągu 5 dni poronienie samo się rozpocznie." Dostałam również zalecenie, by wykonać badanie pod kątem trombofilii, lekarz zauważył na USG, że przy zarodku jest niewielki skrzep, który prawdopodobnie jest winowajcą. Lekarz dał mnóstwo nadziei, że nie będziemy musieli długo czekać na zielone światło, a jeśli potwierdzą się jego przypuszczenia, to przy kolejnej ciąży otrzymam zastrzyki z heparyny.
Pomimo tego bólu, który mnie ogarnął, to wyszłam z gabinetu pełna nadziei.

Poronienie nie rozpoczęło się. Zgłosiłam się do szpitala. Podano mi tabletki.
Moja ciąża zakończyła się 26.03.2023... 💔


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2023, 15:35

3 dc
2 dzień stymulacji

Wczoraj pierwszy strzał z Rekovelle. Stresu była co nie miara, ale dałam radę. W sumie jak już się ogarnie pena (założenie igły, odpowietrzenie, ustawienie dawki) to jest to technicznie łatwiejsze i mniej bolesne niż w przypadku Clexane. Biorę dawkę 12mcg codziennie wieczorem (20:00). Wkręcam sobie trochę jedną rzecz - przeciwskazaniem jest guz przysadki mózgowej. A ja kiedyś miałam mocno podwyższoną prolaktynę, długo brałam Dostinex, teraz niby w normie ale nadal blisko górnej granicy. Co jeśli ja tego guza jednak mam? Wiem, chora głowa ale nic nie poradzę.

Piszę tego posta z wypiekami na twarzy i w dobrym humorze po telewizycie z Paśkiniem. Jest dobrze :-) Cytotoksyczność, która wyszła jest wynikiem endomendy i zabiegu. Wszystkie inne badania z immuno, które zrobiłam są w normie. "Korzystne warunki na ciąże, układ odpornościowy zrównoważony". Jest szansa na świeży transfer!!!! Przepisał mi tylko Encorton 10mg na 3 dni przed transferem. Żadnych szczepień, Accofilów, Prografów i innych. Ogromny kamień z serca, że chociaż tu (odpukać) nie jest tragicznie. Życzył powodzenia. Napisałam Mężowi, że jestem w tym momencie szczęśliwa i że chyba sama nie wiem jak bardzo mi zależy...

Już po pierwszym zastrzyku, dziś, teraz zaczynam coś czuć w jajnikach. Zaraz wejdę na forum bo nie wiem czy to tak ma być. I zero apetytu.

Joanna.me Pamiętnik inżynierki 11 stycznia 2023, 17:49

5dc
Umówiłam się pierwszy raz na monitoring cyklu w przyszłym tygodniu do mojej ginekolog na 13dc. Z powodu licznych, częstych torbieli i zrostów na lewym jajniku martwię się że może to wstrzymywać owu o jajko finalnie zostaje w bazie. Zobaczymy co gin powie. Chcę zapytać może o stymulację owu i jakieś badania, które mogłabym zrobić na zaś aby sprawdzić kwestie mogące też na to wpływać.
Jedynie zrobiłam prolaktynę, bo mam masę stresów długotrwałych (praca na budowie, budowa domu itp), ale niby w normie.
Widzę i czuję w organizmie że ten stres wpłynął już na moje ciało i przede wszystkim żołądek. Miałam ten problem wielokrotnie, który właśnie wraca do mnie co jakiś czas. Mam problem z kwasem żołądkowym, żołądkiem, wiem że powinnam uważać na dietę, jeść częstoo i lekkostrawnie. No ale cóż. Praca na budowie wygląda tak, że zaczynam od szybkiej kawy, o 13 chapsne kanapkę, potem 15, po pracy jakieś zakupy, sprawy do załatwienia i jem obiad najczęściej o 18. No cóż. Najgorzej że jak nic nie zjem to mam nudności i odruchy wymiotne, jest to naprawdę męczące..
Obiecuję że zacznę o siebie dbać.
Z mężem oki, wczoraj nawet było ❤️. Chociaż tutaj jest spokojnie.

35tc

Wróciłam ze szpitala 6 grudnia, skurcze nadal się pisały na ktg, ale szyjka bez zmian i zamknięta, więc lekarz podsumował to tak, że te skurcze są nieefektywne tzn nie prowadzą do porodu, skoro nie powodują rozwierania szyjki. Czuję nadal twardnienia brzucha, ale dziś byłam na wizycie u swojego lekarza, który stwierdził, że szyjka jak na ten tc jest ładnie uformowana, wciąż twarda i zamknięta, więc jestem dużo spokojniejsza. Mała rozwija się bardzo dobrze, rośnie i wszystkie pomiary są prawidłowe ❤️

Prowadzę już teraz ekstra oszczędny tryb życia i dużo leżę. Wizja spędzenia kolejnych dni w szpitalu mnie przeraża, wracając do domu nie mogłam się nacieszyć, strasznie tęskniłam. Mam nadzieję, że teraz na ostatniej prostej będzie już wszystko dobrze i dzidzia postanowi wyjść na świat w odpowiednim czasie 🙏

Dopada mnie coraz większy stres przed kolejnym usg. Jutro wizyta w klinice. Myślę, że dostanę wytyczne co do schodzenia z leków. Strasznie dużo to wszystko kosztuje, praktycznie co 3 dni w aptece zostawiam ponad 300 zł. Już ledwo ciągniemy.

Poza tym cholernie boje się, że po tej całej euforii i doznaniu cudu coś się wydarzyło i usłyszę złe wieści albo, że dziecko się źle rozwija. Jednak 3 krwotoki, że się lało gorzej jak w okres to nie przelewki. Boję się...
Cały dzień też boli mnie brzuch, lędźwie.
Może to znowu na tle stresowym?


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2023, 21:19

Spuromix A może to już czas? 14 stycznia 2023, 13:44

Emocje powoli opadają, miliony pytań i przemyśleń zaczynają się powolutku układać, zaczynają się plany związane z organizacją naszego życia (na razie tylko plany)

Jest strach, każda wizyta w toalecie to przyśpieszone bicie serca i sprawdzanie czy przypadkowo nie ma krwi... Stało się to rutyną z którą nie potrafię walczyć. Instynkt robi swoje.

Powoli uczymy się z kłaczkami, że pojawi się maleństwo, że są strefy bez kłaczka, że nie wolno skakać na malutkie człowieki, że nie wolno podgryzać wszystkiego co się rusza i że nie każda rzecz leżąca na podłodze jest do zabawy.
Pojawienie się szczeniaka w domu wprowadziło zamieszanie ale dało mi masę czasu aby nauczyć się organizacji i zapinania na ostatni guzik, teraz zostaje kilka miesięcy żeby szczeniaka nauczyć że nastąpią zmiany i mimo że pojawi się maleństwo wcale nasze zabawy i rytuały nie pójdą w zapomnienie....

Ciążowe zmiany?
Hmmmm nie spodziewałam się, że ulubione dżinsy tak szybko staną się ciasne, niby się zapinam ale... czuję mega dyskomfort. W nocy pobudki na siku, wracanie do łóżka i co? Nie mogę zasnąć i żołądek się domaga żeby coś wpałaszować więc wstaję biorę owocka i czekam aż organizm postanowi się zmęczyć i zasnąć...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2023, 13:50

Miesiąc 15.
Kilkanaście dni temu Szymon zrobił niespodziankę życia- przespał całą noc. Nie mogłam uwierzyć, że taki dzień w końcu przyszedł.. oczywiście był to jednorazowy incydent, ale i tak było miło.
Wróciłam do pracy, mąż na tacierzynskim. Od poniedziałku przyjedzie na tydzień moja mama, potem zwolnienie.. w pracy na szczęście mam w miarę łagodny powrót, czekam na rozpoczęcie projektu.. zmienił się mój szef i prawie cały zespół.. zdecydowanie stwierdzam, że praca zadowowa to pikuś vs opieka nad dzieckiem w domu..
Wczoraj na kontroli u laryngolog nie było dobrych wieści- płyn w uszach dalej jest.. a płyn w uszach= brak możliwość posłania do żłobka.. kurde, gdyby on mógł wrócić to życie by się jakos moze zaczęło układać..a tak.. niewiadoma i niepewność. Bardzo to wszystko skomplikowane.. jak zwykle los dal mi ciężki orzech do zgryzienia. Kolejna kontrola uszu w drugiej połowie lutego.. niech stanie się cud. Proszę

Hej Dziewczyny! 🤍

10 tyg + 3d

Zatłuc męża to mało... 🙄
Ustaliliśmy, że za tydzień mówimy najbliższym o Bobo. Wszystko szło super, nawet ja w pewnym momencie jak mówiłam, że już bym chciała powiedzieć, to on mnie hamował...
Wczoraj były urodziny jego kumpla. Siedzieli w 3 u niego w mieszkaniu. Dodam, że na początku 2022 roku jeden z kolegów dowiedział się, że wpadli i powiedział od razu temu towarzystwu, że spodziewają sie dziecka. No to mój mąż pod wplywem emocji i pewnie alkoholu wygadał się o nas... Co najgorsze nie przyznał mi się, tylko jak po niego pojechałam, juz szykowaliśmy się do spania, dostalam wiadomość od koleżanki (dziewczyny jednego z chłopaków), z życzeniami i gratulacjami. Ogólnie się nie kłócimy i nie mamy jakiś wielkich dyskusji, ale jak to zobaczyłam to wpadlam w taki szał... No mnie ograniczał z tą wiadomością, a sam się wypaplał. Zawsze wiedziałam, ze faceci to większe paple niż kobiety 😂
Jestem zła, bo nie chce, żeby wydało się to zanim sami nie powiemy np rodzicom... Jakby to wyglądało jakby o ciąży dowiedzieli się od sąsiadów... A tam wszyscy się znają.. I to już nawet nie o to chodzi, że oni to plotkarze, tylko nawet w radości mogą to komuś powiedzieć, wiecie jak jest.
Przetrawiłam to już, ale trzymam kciuki za tą naszą tajemnicę! Jeszcze tydzień i zacznie się ogłaszanie 🤞

Hej Dziewczyny! ❤️
Dziś jestem w lepszym humorze niż zwykle 🤗 Mam teraz w pracy wolną chwilę, żeby napisać co u mnie. Za to lubię swoją pracę 😅
Dziś jest 14 dc. 12 dc robiłam test owulacyjny - negatywny. 13 dc planowo powinna wystąpić owulacja - już widzę, że z niej nici... Śluz niestety nie taki jak przy owulacji, ale zrobię dzis może test owulacyjny 🤞
Dziś wysyłam materiał na badania pasożytnicze i helicobacter pyroli. Dietetyk powiedziała, że spadający pomimo suplementacji poziom żelaza może być spowodowany przez pasozyty. Kolejne badania, kolejne wydane pieniądze 😅 Jakby tak policzyć ile wydatków poszło na leczenie dermatologiczne i wszystkie badania poboczne to uuu... Myślę, że meble kuchenne miałabym ładne 🤦‍♂️ Ale czego się nie robi dla zdrowia, dla marzenia 🤍
Mogłam wcześniej odstawić tabletki, wtedy na spokojnie miałabym czas na ustabilizowanie organizmu. Polak mądry po szkodzie 🤭
Fajnie byłoby, gdyby się udało w tym miesiącu, idealnie byłoby powiedzieć rodzinie przy kolacji wigilijnej 🤩 Ale nie nastawiam się, nie ta okazja, to następna.
Plusem całej sytuacji jest to, że mam dopiero (?) 25 lat i starania się niedawno zaczęły. Nie mam aż takiego parcia. Wiadomo, pragnienie jest ogromne, ale chyba nauczyłam się kontrolować, ponieważ już od dawna myślałam o baby. Chociaż zawsze w głowie miałam, że uda się od razu 🙄
Wczoraj wieczorem spytałam się Męża "jak myślisz? Kiedy nam się uda?". On że swoim spokojem powiedział, żebym się nie martwiła. Po dłuższej rozmowie i gdybaniach stwierdził hipotetycznie, że jakbyśmy mieli się długo starać, to chyba wolałby adoptować jakiegoś bobasa, niż tracić życie na starania i wszystko temu podporządkowywać (EDIT:wiem, że to bardzo ciężka procedura i mnóstwo pracy. Wiem, że byłoby ciężko. Chcę tu podkreślić wsparcie że strony męża) Ma dużo racji. Ja też nie byłabym w stanie myśleć tylko o tym... Moja 5 letnia chrześniaczka jest z adopcji. Super dziewczynka, kocham ją bardzo. Nie miałabym żadnego problemu, żeby pokochać takie dziecko 🤍
Wiadomo jednak, że chciałabym przeżyć ciążę, (może niekoniecznie poród 😅), karmienie, pierwsze noce itd.
No cóż.. Zobaczymy. Dziś mam dobry humor i nie zamierzam sobie go psuć!

Wczoraj zrobiłam sobie SPA night! Polecam Dziewczyny! Zadbajcie o siebie ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2022, 15:26

Dzisiaj jestem w iście PMSowskim nastroju. Robię miny i jestem czepialska. Hormony.
Drugi podgląd:
Prawy jajnik: 2 x 16 mm, 21 mm i 25 mm
Lewy jajnik: 1x 17 mm, 1x 18 mm, 2 x 14 mm i jakieś drobne.
Endometrium: 9,5 mm

W środę kolejny podgląd, akupuntura (idę tam bo babka u której teraz byłam kilka razy nie raczy mi odpisać na smsa od piątku), punkcja pewnie w piątek 20/01.
Seria rzeczy i wydarzeń, które mnie dziś zirytowały:
1) Ludzie agresywnie perfumujący się na podróż w transporcie publicznym;
2) Próba umówienia konsultacji anestazjologicznej - lekarz kazał dziś się umówić. Wchodze do położnych na krew i umówić tę konsultacje. Jedna młoda bardzo fajna i miła, druga starsza - klimat szpitala powiatowego. I ta starsza z fochem, że nie ma opcji w tym tygodniu, że "trzeba było wcześniej się umawiać". Krótka pauza i moje ostre "ale co wcześniej ?! Lekarz mnie dzisiaj poinformował więc co wcześniej ?! W piątek mam mieć punkcje a pani mi mówi że w tym tygodniu z anestazjologiem się na chwilę nie można spotkać ?!" W tym momencie interweniowała ta młodsza miła i załagodziła, że znajdą coś na czwartek i jutro będą dzwonić. Ale co to w ogóle jest za tekst że "trzeba było wcześniej". Tacy ludzie nie powinni pracować w takich miejscach bo raz nie przychodzimy tu po bułki tylko nabuzowane walczymy jak o życie, a dwa - słono za to płacimy.
3) Skończył mi się Rekovelle (tzn ostatnią dawkę mam dzisiaj). Idę do polecanej apteki Medicoveru a tam lalunia technik farmacji "Nie ma, skończył się, wszyscy z TEJ kliniki tu przychodzą i wykupują. W hurtowniach też nie ma, więc ma pani problem. Może się gdzieś w jakiejś aptece uchował". Pytam czy nie może tego jakoś sprawdzić. Nie, nie może. Wyszłam z trzęsącymi się rękami i zaczęłam dzwonić do pobliskich aptek - oczywiście nigdzie nie ma. Głowa się jednak sięodblokowała i przypomniała mi się wspaniała strona Ktomalek.pl. W 2 godziny później kilka kilometrów dalej ten Rekovelle ogarnęłam.

Boli mnie głowa. Zjadłam byle co na mieście (tzn niby lunch ale ja nie cierpię jadać na mieście), bo było już po 12:00 a ja na czczo.
Czekam na wyniki estradiolu, LH i progra.
W międzyczasie w ramach irytacji i wyżywania się napisałam do Męża monolog, że jak się to nie uda, to ja się kolejny raz na to nie piszę bo nie mam do tego nerwów ani zdrowia i widocznie coś w tym jest, że nie nadaję się na cierpiącą poświęcającą się matkę Polkę. No i że jestem już za stara. Że puchnę i czuję się gruba. Coś w tym stylu. Nie odpisał. Bo on oczywiście jest teraz super zajęty pracą.

Mały update.
Dziękuję za dobre słowa. Ciężko było wytrzymać - zrobiłam jeszcze 3 inne testy.
B8-C884-B0-4-F65-4277-B6-E3-DEA8-F4457-F02.jpg
Nie mogę w to uwierzyć.
Pani doktor mi odpisała. Kazała leżeć i przyjechać w poniedziałek na badanie i kroplówkę. Czyli prawdopodobnie dostanę intralipid. Czytałam, że jest bezpieczny i bardzo pomaga - jeśli to tylko konieczne, zrobię wszystko. Nawet ten wenflon przeżyję, choć nie mogę o nim myśleć.
Zmieniło się też dawkowanie niektórych leków:
encorton 3x1, progesteron 2x1 + prograf 2x1. Tego ostatniego niestety nie mam i będę mogła wykupić go dopiero w poniedziałek w Polsce.
Do tego "neoparin 1x0,04" - chyba tu jest pomyłka z jednym zerem, do tej pory brałam 1x0,2, więc prawdopodobnie chodzi o dawkę 0,4? W ciąży zwiększa się dawka, a nie zmniejsza? Czy mogę sobie po prostu zrobić dwa zastrzyki zamiast kupować nowe opakowanie? Nie chcę już zawracać głowy pani doktor o tej godzinie.

Powiedziałam mężowi. Potrzebuję jego wsparcia psychicznego i pomocy z przygotowaniem posiłków, podjechaniem do apteki. Obiecałam sobie, że mimo tej całej otoczki niepewności i strachu zrobię to tak, jak kiedyś sobie wymarzyłam. Co prawda chciałam go zaskoczyć "dziwną paczką z amazona", ale nie miałam pod ręką żadnego kartonu po starych przesyłkach. Dałam mu więc pudełeczko ze śpioszkami, smoczkiem i testami. Zapytał łamiącym się głosem: Jesteś w ciąży? Naprawdę? - I mnie przytulił. Popłakałam się.
To bardzo wcześnie, ale potrzebuję go teraz ogromnie. Ustaliliśmy, że nie cieszymy się na zapas. Wszystko się może wydarzyć. Ale mam jakiś spokój w sobie.. Pierwszy raz test mi wyszedł przed terminem miesiączki. Kreska z któregoś z kolei moczu jest dość mocna jak na mnie. Mamy czas wcześnie zareagować, jesteśmy w dobrych rękach.
Czuję się inaczej. Ciągną mnie jajniki i odczuwam takie spięcie w dole brzucha. Nie wiem, czy nie powinnam wziąć nospy. I mam taką kulę w żołądku.. ale to chyba ze stresu.
Mam taką ochotę z kimś pogadać. Ale nie mogę nikomu powiedzieć. Mąż musiał pojechać do pracy, więc jestem sama z moimi myślami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2023, 23:04

KateM Ostatnia prosta.. 13 stycznia 2023, 16:36

ostatnia procedura...
Bardzo sobie życzę by to była ostatnia procedura, która da nam zdrowy zarodek, a potem dziecko.
Ostatnio ciąglę śnię o ivf, testowaniu i ciąży. Pewnie przez to nie mam ochoty iść dalej bo nawet w nocy temat do mnie wraca.
Boję się co będzie jak okaże się, że mamy jednak tam zdrowe zarodki, czy zdenerwuję się na poprzednie 6 transferów, bo biochemy nie były wynikem chorych zarodków, a odrzucenia przez organizm??
Mam w sobie nadto złości, wegetacja życiowa mnie rozczarowuje, od dzieciaka byłam osobą, która lubi marzyć i planować, zakłada sobie cele i śmiało po nie idzie. Wiem miałam łatwiej, bo będąc młodą dziewczyną temat in vitro nie był mi obcy, ale też od zawsze powtarzałam, że czuję ten problem nie będzie mi obcy.. Gdy poznałam męża postanowiliśmy, że będziemy mieć jedno dziecko, ale regularnie mu przypominałam, że mam przeczucie, że nasza droga nie będzie prosta i naturalnie nam się nie uda. W sumie tak też się stało, nigdy się nie zabezpieczaliśmy, i jestem w punkcie zwątpienia.
Bardzo liczę, że wynik badań teściów pokaże, że też mają translokację i mamy szansę na dziecko, ale z drugiej strony wiele osob z translokacją zachodzi w ciążę i ją traci, a my ? Nigdy.. Biochem po invitro to max co osiągneliśmy..
Cieszę się, że mam pracę jaką mam i nie muszę widywać ludzi, ani dzielić się z nimi swoim życiem przy kawce w trakcie przerwy, ale wiem że jest mi ciężko zaplanować swoją przyszłość bo ciągle czekam, aż będę w ciąży.
Każdy transfer mnie próbował złamać i mam wrażenie, że w końcu złamał. Nie mówię tego na głos, ale chyba on to czuje. Robię to dla niego i by nie żałować, że nie wyczerpaliśmy możliwości, a z tyłu głowy ktoś mnie opiernicza, że inni ludzie mają gorzej i nie mogę się nad sobą rozczulać. Hej takie jest życie, nie można mieć wszystkiego.... ;/
cieszę się, że ostatnim czasem nauczyłam się nie obwiniać innych, że nie czują tego co ja i nie rozumieją, nie oni nie będą rozumieć co przeżywamy, tak jak ja nie potrafię czuć ich bólu i problemów.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 7 kwietnia 2023, 06:34

26 dc, 10 dpo
Wiem, że jest jeszcze wcześnie, ale ostatnio czułam się jak nie ja... Głowa zaczęła podpowiadać, że może to jest właśnie TO... Więc siknęłam dzisiaj na test... ⚪ Bielsze nie mogło być... 😟


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2023, 06:34

Emka06 Nasza historia 14 stycznia 2023, 00:38

2dc
W tym cyklu okres przyjęłam z dużym spokojem. Wręcz go wyczekiwałam, bo spóźnił się dwa dni, a zawsze był jak w zegarku. Test zrobiony 13dpo pozbawił mnie nadziei, więc spóźniający się okres nie zrobił na mnie wrażenia. Ostatnie dni były przepełnione zajęciami, sprawami do załatwienia, więc było we mnie mnóstwo pozytywnej energii. Dzisiejszy dzień jest baaardzo leniwy i coś we mnie pękło. Czuję okropną pustkę. Zauważyłam, że coraz lepiej znoszę te comiesięczne "porażki", jednakże emocjonalne dołki mi się zdarzają i nie ma w tym nic złego, muszę to wypłakać i podnieść się do kolejnej walki.

Przejrzałam właśnie kalendarzyk - odkąd się staramy cykle mam raczej krótsze niż dłuższe i właśnie się zorientowałam, że rozpoczęliśmy 10 cykl bez zabezpieczenia. Nie wiem czy mogę to nazwać dziesiątym cyklem starań, bo nie w każdym cyklu daliśmy z siebie 100%. Jednak budzi to we mnie już lekkie przerażenie i zastanawiam się co dalej. Czy rozglądać się za kliniką, czy dać sobie jeszcze trochę czasu? Mam w głowie natłok myśli. Czarne scenariusze. Boję się, że problem leży gdzieś głębiej, że czekają nas lata starań. Czy za chwilę dołączę do staraczek - weteranek, które podczytuję i podziwiam za ich determinację? Przecież dopiero co dołączyłam do forum, rozpoczynając czwarty cykl starań, łudząc się, że już zaraz się uda. Zawsze myślałam (i pewnie wiele nieświadomych osób dalej tak myśli), że in vitro to taki pewniak i złoty lek na niepłodność. Dopiero forum uświadomiło mi jak bardzo malutcy jesteśmy w tych staraniach i jak niewiele zależy od nas. To dla mnie strasznie ciężki czas, ponieważ jestem typowym control freakiem i pierwszy raz w życiu nie mam nad czymś kontroli.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 13 stycznia 2023, 23:35

5 dc
Poszłam dzisiaj do fizjoterapeuty z tą moją łydką, bo nie dawała mi już spokoju. Zresztą Mąż i Asystentka trochę mnie nastraszyli przechodzoną chorobą czy zapaleniem jakimś. No i poszłam. Szczęście w nieszczęściu to najpewniej napięcie mięśniowe. Prawdopodobnie bardzo pechowy skurcz. Dostałam ćwiczenia, zakaz szpilek przynajmniej przez jakiś czas i nakaz obserwacji bez jakiegoś oszczędzania tej nogi, bo łydka ma zacząć normalnie pracować. Babeczka dodatkowo wymasowała mi tę łydkę porządnie (tak że w jednym momencie to normalnie myślałam, że mi łzy pójdą z bólu 😅) i mam się stawić za jakieś 2-3 tygodnie na kontrolę. Magnez nie zaszkodzi.

***
Poza tym przyjechaliśmy do moich Rodziców. Mąż grzebał od rana przy samochodzie, a ja odpoczywam. Cudowny dzień. Taki leniwy. 🙈 Zrobiłam dzisiaj totalnie nic. I wiecie co? Nie pamiętam, kiedy miałam taki dzień. Kiedykolwiek?

Wieczorem przyjechała moja K. z Mężem. Boże! Jak Ona pięknie wygląda w tej ciąży! 🤩 Tęskniłam za taką naszą relacją. Dzisiaj to już tak naprawdę cieszyłam się z Nią. Nawet jak tak siedziałyśmy razem i rozmawiałyśmy, a młody zacząć się wiercić, kazała mi dotknąć swojego brzucha. Cudowne uczucie! 🤩 Nasi Mężowi wypili sobie dzisiaj %. A kiedy mój odpadł i poszedł spać, a K. Mąż ciągle miał jeszcze ochotę, wzięłam likier i zaczęłam Mu towarzyszyć. I wtedy On: to Zosis, za Waszego dzidziulka teraz, oby się udało. 🥺 I wiecie co? Nie czułam złości. Poczułam... Że nie jesteśmy sami, że w gorszy dzień mamy na kogo liczyć, że nie muszę wszystkiego dusić w sobie, bo tak jak razem możemy się cieszyć, tak też razem możemy się smucić, a nawet walczyć. To się nazywa przyjaźń. 💚

***
Mam w sobie siłę, by dostać to, o czym marzę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2023, 23:43

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 14 stycznia 2023, 09:20

Wyszły nam wczoraj kiepskie badania nasienia. Przeorganizowuję suplementację, mam już plan. Sprzedam Fertilman Plus i od razu kupuję nowy pakiet.
Będziemy iść w: witaminę C, witaminę D+K, selen + E, cynk, astaksantynę, l-karnitynę, koenzym Q10, być może jeszcze NAC, olej lniany do sałatek i orzechy do dziubania.

Mąż się ogólnie mocno załamał. Próbuję go wspierać całą sobą.
Zapewne będzie konieczne wizyta u androloga i badania krwi.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że infekcja górnych dróg oddechowych przebyta miesiąc temu ostro przetrzebiła populację żołnierzyków. Niby minimalny czas nawet po zażywaniu antybiotyków to 2 tygodnie, ale proces spermatogenezy trwa 3 miesiące. Aktualnie 3 miesiące bez jakiejkolwiek infekcji przy chacie pełnej ludzi to coś nieprawdopodobnego.
Wierzę, że kolejne badania będą dużo lepsze. :) Postaram się też zmienić mu trochę życiowe nawyki (ograniczenie gorących pryszniców i grzanie jajek, zwiększenie zdrowej żywności w diecie). Ruchu chłop akurat ma. Alkoholu trochę ograniczymy, ja i tak nie piję prawie więc sam też nie będzie.

Czekamy jeszcze na wyniki morfologii.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2023, 09:23

Dziś już lepiej. Przejrzałam mój zeszyt z notatkami z forum i analizą danych (jest wątek z danymi ile komórek, ile się zapłodniło, ile dotrwało do 3 i 5 doby i ile z tego ciąż) i to nie są jakieś wartości odbiegające od norm. Ok nie rośnie 15 jajeczek, ale ważniejsza od ilości jest jakość. A o tej nic nie można powiedzieć na ten moment. Nie wiadomo czy wogóle finalnie jajeczka dojrzeją, ile ich będzie i tak dalej więc to bez sensu się zamartwiać. Z tym zeszytem, to tak, wiem, jestem psychiczna że to analizowałam i przeliczałam na procenty ale nic nie poradzę - mam umysł analityczny i mnie takie rozkminki uspokajają.

Wczoraj podali mi już Orgalutran i od dziś przyjmuję go sama. Estradiol oczywiście wysoko - 789. Zmniejszyli mi dawkę Rekovelle na 9.66 (z 12 mcg). Nie zaskakuje mnie to. Spodziewałam się. Moja teoria laicka jest taka, że rezerwa jest pomniejszona przez endomendę więc hormony robią wszystko żeby to nadrobić. Oby tylko nie było hiperki :/ Może jakoś dotrwam jeszcze kilka dni.

Byłam wczoraj na spacerze nad Wisłą z moim Przyjacielem i bratną duszą jednocześnie. Zrobiliśmy 10km, pogadaliśmy o życiu, pracy, filozofii, powspominaliśmy wspólne wyjazdy. Było super. Zero szczegółowej gadki o staraniach, zastrzykach, ivf, bo jakby to ująć - jego tematy kobiet i dzieci nie interesują, więc nie chciałam strzępić języka. Natomiast o kwestii posiadania dzieci i dojrzałości do rodzicielstwa rozmawialiśmy. Że najlepsze podejście to takie, że nie że chcesz dziecko, bo czujesz w życiu pustkę, którą chcesz zapełnić, tylko gdy czujesz przesyt i nadmiar wszystkiego. Chcesz dać komuś dobre życie, pokazać mu/jej świat, przekazać swoje wartości, dać miłość. To ja tak mam. Na koniec poszliśmy do sklepu czarodziejskiego, a potem ja do rybnego po śledzie i halibuta.
Wieczorem zrobiłam dla siebie i Męża romantyczną kolację, zjedliśmy, pogadaliśmy (znowu bez paranoi związaną z ivf) i finalnie był to całkiem dobry dzień.

Jutro o 9:30 kolejny podgląd, następny pewnie w środę. Punkcja pewnie w piątek/sobotę. Miłej niedzieli :)

Boże.. to znowu się dzieje.
Mamy 19 cykl starań, 31 dc, dzień przed planowaną miesiączką.
Oglądam ten test co sekundę. To już drugi, który dziś zrobiłam. Oba pozytywne.
Nie wiem co mam ze sobą zrobić, odwołałam wszystkie zajęcia z dzisiaj i leżę w łóżku. Nie ruszam się stąd. Dobrze, że dziś sobota, choć z drugiej strony przez to nigdzie nie zbadam bety. Muszę poczekać do poniedziałku.
Napisałam do Pani doktor, ale muszę się liczyć z brakiem odpowiedzi, bo ona nie pracuje w weekendy.
Mężowi nic nie mówiłam. Chcę mieć pewność. Takie kreski już widziałam niestety w swoim życiu.
Proszę.. oby tym razem się udało. Mamy dobre warunki. Pozbyliśmy się zrostów. Biorę całą apteczkę leków. Tylko nie ustalałyśmy z Panią doktor, co mam robić w przypadku ciąży.

1. Witamina C 1x1
2. Witamina D 1x1
3. Prenatal Uno 1x1
4. Sorbifer 1x1
5. Sulfasalazin 1x1
6. Encorton 5mg 1x1
7. Neoparin 1x1
8. Progesterone Besins 1x1
9. Glucophage 500 mg 1x1
10. Acard 75 mg 1x1
11. Duphaston 1x1
12. Omega 3 1x1

ED939909-A2-E4-47-B4-BA7-A-EC26812-D8-E4-B.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2023, 23:03

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)