Meggy88 Moja codzienność 🌿 23 lutego 2023, 08:09

Dziewczyny, dziękuję za komentarze 🌿💗
Chyba właśnie wybiorę się do kliniki płodności, gdzie mój miał badanie nasienia. Muszę usłyszeć jakieś pokrzepiające słowa.

Rozmawiałam z moim na temat wczorajszego gina.
Wkurzył się, twierdzi, że to mega nieprofesjonalne takie słowa mówić (jeszcze dodał gin, że powinnam iść do telewizji z moim przypadkiem - ku przestrodze dla innych kobiet czaicie?) - jak byl na konsultacji w sprawie nasienia (Klinika płodności) to lekarz mówił, że jeśli jest zdrowa kobieta i dobre nasienie to jeszcze jest sporo czasu, jakoś tak pozytywnie się wypowiadał.

No nic, nowy dzień, lepszy humor.
Będzie dobrze.

Miłego dnia 🌿

Ps. Czy jest tu jakaś mama lub staraczka weganka?

Dzisiaj juz jestem 100% z powrotem soba. Czyli się nie lamie i nie zamartwiam, wierze w Kropka i uruchomiłam pozytywne myślenie. Ale przez te ostatnie dni, do poniedziałku 20 lutego byłam w takim miejscu, w którym nigdy więcej nie chce byc. Nikomu tego nie życzę, tego strachu, tych emocji, tej rozpaczy…

Plamienia od soboty jak reka odjal - odpukac. Mam nadzieje ze dziad krwiak sie oproznil i da Nam juz spokoj. Brzuch tez mnie rzadziej pobolewa, chociaz dzisiaj wieczorem musialam wziac No-spe.
W planach w sumie od lat bylo przemeblowanie sypialni - duza szafa bo mamy taka 120 cm i nie wiem jak zyjemy 🙈, czesto wsrod szmat, wieksze lozko bo tez mamy za male 140 cm (jestesmy raczej szczupli ale nie drobinki - Maz ma 192 cm, ja 170) nowe stoliki nocne upatrzone dawno temu. To sie teraz w ramach relaksu dla glowy tym zajme.
Nastepne USG mam 3 marca 💗

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 października 2023, 12:13

Giga opoznienie u gina wiec pisze dalej. Powoli mysle o porodzie i staram sie wykombinowac wszystko tak, by miec zaplanowana cesarke. Nie chce powtorki tego co przeszlam 5 lat temu. Juz wiem z czym to sie je i dziekuje bardzo. Rozwazam nawet porod w prywatnej klinice (koszt ekhm ponad 10tys pln) ale kasa nie gra dla mnie roli w tej sytuacji. Nie zebym byla rokefelerem ale strasznie zalezy mi na szybkim rozwiazaniu sprawy i uniknieciu komplikacji, jakie mialam po urodzeniu mojego starszaka. Wlasnie, starszak… niby dobrze nastawiony ale jest on dzieckiem wysoko wrazliwym i moim priorytetem jest zapewnienie mu „ciaglosci”, zeby jak najmniej odczul zmiany w domu zwiazane z pojawieniem sie braciszka.

Hejka.
Jestem tu...hmm...od czerwca?
Powoli odkrywałam funkcje i zalety aplikacji, przeglądałam różne wpisy, pamiętniki, ale przyświecała mi myśl: jestem tu tylko na chwilę, na pewno zaraz się uda.
Ale mijają miesiące....więc postanowiłam w końcu dać się poznać.
Mój organizm mnie oszukuje, co miesiąc...mam regularne miesiączki, śluz płodny pojawia się co miesiąc, WIĘKSZOŚĆ hormonów w normie. Większość...no właśnie...na początku starań dowiedziałam się, że wystarczy brać kwas foliowy, witaminę d, starać się co 2-3 dni, nie stresować się i dać sobie rok...
Mam do siebie pretensję, że od razu nie zasugerowałam powtórki prolaktyny....od razu byłaby jasność i może dziś byłabym w innej sytuacji...
Po pierwszym cyklu starań, gdy zobaczyłam biel na teście dowiedziałam się, że w bliskiej rodzinie męża pojawi się nowy człowieczek...zabolało, ale jednocześnie cieszyłam się...
Taki chaotyczny wpis...wczoraj dowiedziałam się, że prawdopodobnie mam PCOS....czego nie powiedział mi żaden lekarz, który mi robił usg
W ostatnich latach, miesiącach....i pomimo "przyzwoitego " śluzu i endometrium nie widać pęcherzyka....
Od wczoraj czuje się inną osobą, rozpadam się.
Wiem, że to nie wyrok i można coś z tym zrobić, ale dziś...rozpadam się....

Zosis Pamiętnik starań Zosi 24 lutego 2023, 06:26

11 dc
Ja to mam jednak pecha...
W ten piątkowy ranek witam się z Wami ze... Szpitala! Taaa... Do HSG wczoraj nie doszło, bo zepsuł się im aparat, ale zdążyli mnie przed tym nafaszerować lekami. Więc tak sobie miałam poleżeć chwilę i spadać do domu. Nowy termin w sumie niedługo, bo w kolrjnyn cyklu - 23.03. I jak już tak miałam spadać do domu, w sensie ruszyłam się z tego wyra i przeszłam hmm 20m, to się zaczęło - zawroty głowy, wymioty, generalnie nieciekawie... Okazało się, że mój organizm źle zareagował na leki przeciwbólowe - tramal. Każda próba wstania kończyła się wymiotami. A że mi nie przechodziło to zostałam na noc... Także ten... Brak słów. Dziś już na szczęście chyba jest dobrze. W sensie jestem w stanie chodzić bez nudności. Boli mnie głowa, ale to chyba ze zmęczenia i wczorajszego niejedzenia, bo przecież nie dałam rady. Czekam na jakiegoś Doktorka, wypis i CHCĘ DO DOMU. 🙏 Bo tak to chyba działa? Nie mogę wstać, powiedzieć, że się wyspałam, dobrze się czuję i wyjść?


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2023, 06:39

Rysunek Bąbolady:

Smutna rodzina: wesoły Tata, smutna Malinka, wesoła mama.

Jutro wizyta u psychologa.

Meggy88 Moja codzienność 🌿 26 lutego 2023, 18:03

A dzisiaj po 17:00 już wyszedł cień drugiej kreski w teście owulacyjnym.
To w końcu wczoraj faktycznie był pozytywny wynik czy testy lubią ściemniac???
Rano około 5 obudził mnie ból jajników.
Miałam owulację? 🧐

Mądre głowy, co Wy na to?

Transfer jutro o 12:30. Łudziłam się, że potrafię mieć dystans, ale stresuję się. Czy Kropek przetrwa rozmrażanie najbardziej. Poza tym, na miksie estrofem, progesteron, accofil (wczoraj wzięłam), prograf, czuję się fatalnie. Nie ogarniam. Chce mi się spać, głowa zaćmiona. Nie wiem co ze sobą zrobić.. spać, trening, spacer? Zwykle w poniedziałki chodziłam na siłkę. Dzisiaj odpuszczam. Nie mam siły, poza tym chyba lepiej coś rozluźniającego.

JK Co przyniesie los 19 lutego 2023, 23:02

Dziś wieczorem sobie posiedziałam na pamiętnikami dziewczyn. To jest lepsze niż niejedna książka i jakie uczące. Fajnie, że znalazło się takie grono w tym sztucznym świecie, które się lepiej rozumie. Wcale nie jest łatwo na żywo poznać inne kobitki chcące zostać mamami. Kiedyś śmiałam się trochę przez łzy, że wokół mnie same wiatropylne - sąsiadka w 2. ciążę zaszła z zaskoczenia i jak to sama powiedziała ,,nie wiem jakim cudem", fryzjerka moja to samo i zorientowała się w 2. miesiącu. Jeszcze była zła, bo nie planowali dziecka. A ja sobie siedziałam wtedy i słuchałam tego z takim ha-ha wtf, losie, drwisz ze mnie i wszystkich dziewczyn takich jak ja (wtedy nie znałam ovu).

W nadchodzącym tygodniu idę do nowego gina z polecenia. Ciekawe, co mnie tam zastanie. Mam nadzieję, że jakoś mnie uniesie ta wizyta i poczuję się zaopiekowana, że przejrzy dokładnie moje badania (w końcu nie ma ich wiele), że powie coś sensownego. Mam szalone sny. Nie żeby to była jakaś nowość w moim życiu. Wręcz zupełna norma, tylko bywają okresy bardziej lub mniej obfite w sny. Teraz jest ten czas, gdy przeżywam tam drugie życie, jakby równoległe. Są bardzo realistyczne, mocne, bazujące na mojej podświadomości. Lubię je, nawet jeśli są mroczne. Zawsze mam wrażenie, że to jakaś kolejna lekcja dla mnie. Tak jakbym nocą odrabiała doświadczenie, którego nie zdobyłam za dnia. Zastanawiam się jak to jest nie mieć snów, po prostu budzić się i ostatnie co pamiętać to jak się kładło spać - rzadko tak mam. Wprawdzie dzisiaj w nocy nie odpoczęłam za mocno, bo miałam dwa naprawdę mocne sny. Jednego już nie pamiętam, ale wzbudził we mnie strach, drugi pokazał mi, że coś we mnie się zmieniło i uspokoiło, że jestem silna.

Ostatnio uczę się odpuszczać, mówić stop, gdy czuję, że coś źle na mnie wpływa i mnie przerasta. Głównie to są komendy do samej siebie np. odłóż to, nie myśl o tym, co ma być to będzie, nie musisz teraz tego rozpracować. W różnych tematach ćwiczę te komendy, nie skupiam się tylko na staraniach. Cieszy mnie moja wzrastająca uważność, pokora i spokój. Czasami chciałabym się nimi podzielić z innymi, którym widzę jak jest bez tego ciężko. Niestety, to jest nie do przeskoczenia - nie mogę tego dać, jeśli ktoś nie chce tego otrzymać.

Ciekawi mnie też obserwacja siebie w obliczu czytania pamiętników. Na początku dość mocno mnie to uderzyło ile trudów przechodzi wiele z dziewczyn. Moja wewnętrzna chmurka zbłękitniała na maksa, skumulowała wszystkie smutne historie, przeżywała je, roztoczyła wizję tego samego nade mną samą i pozwoliła mi runąć w dół, pogrążając się w smutkach, czarnych wizjach, strachu przed tym, co przede mną. Ten strach jednak zmobilizował mnie do pewnych działań jak wizyty. Potem trochę ta chmurka się rozchmurzyła, zobaczyła, że są historie ze szczęśliwym zakończeniem i zgarnęła do siebie trochę promyków słońca. Teraz jestem w fazie gdzieś jakby w nicości, czuję spokój pewnego rodzaju, czuję się obserwatorem, czasem jakbym zwalniała tempo życia, żeby zastanowić się, co sądzę o sytuacji, w której aktualnie jestem. Uczę się nie puszczać moich nerwów samopas po wielkiej polanie, tylko najpierw schłodzić je trochę letnią wodą. Może to po prostu jakoś z wiekiem przychodzi? Chociaż patrząc po mojej rodzinie, nie mogę tego powiedzieć.

Cieszę się z tańców, są dla mnie bardzo ważne. Nie chodzi tylko o warsztat, o to że ćwiczę mózg, że daje mi to wyrzuty satysfakcji, szczęścia. Na takich zwykłych zdawałoby się aktywnościach jak taniec czuję jakbym sprawdzała się na innych gruntach. Czasem patrzę na inne dziewczyny, słyszę co mówią w szatni i czuję, że też tam kiedyś byłam, ale już mi od tego miejsca daleko. Czasem patrzę na swoje reakcje i widzę, że zrobiłam postęp tu i tam. Nie krytykuję się, nie jestem zła na siebie czy innych, że mi coś nie wychodzi. Akceptuję to, że coś mi nie idzie i staram się tyle, ile mogę danego dnia.

12 sc, 18dc
Pierwszy wpis był wynikiem ataku smutku, desperacji, załamania. Dziś już nie mam takich "odchyłów".
Dziwna sprawa. Wczoraj ostatni dzień śluzu płodnego, Dziś już temperatura w górę. Nie mam pojęcia jak to działa w przypadku cylku bez owulacji, ale z tego co wiem to w takim przypadku nie powinno być zmian temperatury....czy to możliwe, że 15 dc nie widać było pęcherzyka, a jednak coś tam się zadziało.
Tak wiele pytań....
Uspokoiłam się.
Trzeba robić swoje <3 .
Robić badania, brać witaminy.
Dbać o miłość. W końcu nowe życie to najpiękniejszy owoc miłości...
Dobrego poranka! :)

Wracam, tym razem w lepszym nastroju i pełna nadziei 🍀

Mamy wstępny plan działania.

Czekamy na wyniki badań Dzidziusia - powinny być najpóźniej w połowie marca. Zlecone zostały badania genetyczne, histopatologiczne i immunohistochemiczne - cena powala (2,5 tys.), ale od nich będzie zależało całe nasze dalsze leczenie. W międzyczasie muszę wykonać cytologię i posiew krwi miesiączkowej. Mogę mieć w macicy niewyleczony stan zapalny po zrostach. Chciałyśmy to zbadać przy okazji najbliższego okresu, ale wtedy zaszłam w ciążę. Potem te dziwne krwawienia i znacznie podwyższone leukocyty we krwi i w moczu..
Musimy też przebadać męża, zlecone zostały:
- ANA, aTPO, aTG
- przeciwciała przeciwplemnikowe
- kalprotektyna.
W temacie tych badań jestem akurat zielona, ale z tego co zrozumiałam, w nasieniu męża może być coś, na co mój układ immunologiczny reaguje agresywnie i broni się przed ciążą.

Fizycznie i psychicznie z dnia na dzień czuję się lepiej. Wiadomo, czasami bywają słabsze momenty, ale akceptuję to.
Krwawiłam/plamiłam prawie równe dwa tygodnie. Chyba zbliża mi się owulacja, ale oczywiście się nie staramy. Wracam jednak do glucophage i duphastonu, żeby powolutku wyregulować organizm.

To wszystko to jeden wielki proces. Od rozpaczy, złości, do pogodzenia się z sytuacją. Staram się zaakceptować, że nie mam wpływu na przeszłość, ale za to mogę podjąć walkę i zmienić to, co przede mną. Jak wszystko będzie dobrze, chcielibyśmy wrócić w kwietniu do starań po rodzeństwo dla naszego Aniołka 🤍

Chyba potrzebuje psychiatry 🤣
Ale od początku... przed ciąża cykle były regularne jak w zegarku, 26-28 dni... Po pierwszej ciąży wszystko się rozjechało, było 21, czasami 24... wjechał duphaston, było 26 dni... pi tej ciąż też było 21-24... dzisiaj jest 27tc, po ciąży nis miałam tak długiego bez leków... to głupie, ale pomyślałam że mogę w ciąży... 🫣 z jednej strony nawet chciała, z drugiej chciałam transfer... Z jednej rozum wie, że szanse są prawie żadne, z z drugiej z każdą chwilą bez okresu myślę o tym tylko bardziej 🫣🫣

Jął to napisałam to zaczal sie nowy cykl... niby nie wierzyłam, ale trochę się rozmarzyłam... Może to znaczy że jestem gotowa na kolejny transfer? 🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2023, 23:02

CHOLINA

Aha, wszędzie trąbi się o kwasie foliowym, a o cholinie prawie nikt nie słyszał. Ja usłyszałam od mojej dietetyczki w maju 22', pamiętam też, że Krąsi o niej pisała. Znalazłam ciekawy artykuł:
"Większość kobiet w ciąży ma niedobory choliny. Substancja ta ośmiokrotnie zmniejsza ryzyko występowania zespołu Downa i autyzmu u dzieci"

https://biznes.newseria.pl/news/wiekszosc-kobiet-w,p1379932202

Ważny fragment:
"Institute of Medicine rekomenduje dzienne spożycie choliny na poziomie 450 mg dla kobiet w ciąży i 550 mg choliny dla kobiet karmiących piersią. W diecie europejskich kobiet ciężarnych średnie spożycie szacuje się na 336 mg na dobę. Wśród ciężarnych Amerykanek 90 proc. nie przyjmuje zalecanej dziennej ilości choliny.

Dostarczenie odpowiedniej ilości choliny jest bardzo trudne. Aby uzupełnić zapotrzebowanie organizmu na ten składnik, przyszła mama powinna zjeść dziennie ponad 3 jajka, około 1,5 kg tuńczyka, 2 kg szpinaku lub pszenicy albo nieco ponad 0,6 kg pistacji. Jednocześnie wrogami choliny są wysoka temperatura i powszechnie stosowany cukier, alkohol i kawa. Dlatego eksperci zalecają suplementowanie tego składnika."

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 25 lutego 2023, 20:37

Znowu gdzieś zniknęłam, chcąc nie chcąc.
Spieszymy z budową, mamy deadline. Trzeba się wyrobić.
Przez tydzień byłam chora, potem udało mi się wyzdrowieć na baby shower przyjaciółki i kolejny tydzień full zawalony.

Są chwile lepsze i gorsze. Odpalił mi się syndrom wicia gniazda, chciałam też sama stworzyć paśnik. Jak nikt nie pomoże mi po prostu zdjąć belek które mi są potrzebne, to go nie zrobię bo te w moim zasięgu są po prostu za krótkie. :(

Słucham sobie podczas gdy coś robię audobiooku "Mundra". Są to relacje położnych które wykonywały zawód na przestrzeni wielu lat, w różnych krajach, opowiadających o codzienności swojej pracy oraz o porodach ich oczyma. Naprawdę bardzo wartościowa lektura, pomagająca wyobrazić sobie jak to właściciel wszystko wygląda i przebiega, jak powinno wyglądać i przebiegać. Zdarzyło się że z kilkoma rzeczami się nie zgadzałam (np. umniejszanie depresji poporodowej przez jedną emerytowaną już położną), ale ogólnie na duży plus.
Mogę polecić.

Owulacja chyba wystąpiła w niedzielę i raczej rano. W sobotę uciagaly mnie jajniki, miałam biegunkę, szyjka już była nisko i otwarta, slimaczyla się. W niedzielę śluz kremowy, temperatura jak widać w górze jest.
Ze staraniami się raczej spóźniłam, bo nie spodziewałam się owulacji tak wcześnie.

Meggy88 Moja codzienność 🌿 14 listopada 2024, 20:57

13+0
Maleństwo ma 6,58 cm
Widzieliśmy (prawdopodobnie jej) długie nogi i wielkie stopy. Rozciągała się i robiła fikołki.
Niesamowity widok ❤️
Od jutra stopniowo odstawiam progesteron i encorton.
Acard 150 pozostaje.
Dodatkowo dostałam żelazo.

Sheelie Moje życie 25 lutego 2023, 12:15

Cześć!
Wczoraj po pracy gdy czekałam na mojego męża miałam załamanie, popłakałam się. Wspomniałam sobie o moim Aniołku [*] za 3 miesiące miałby 2 latka , pomimo że to był dopiero 9 tydzien ciąży i tak mała fasolka zawróciła mi w głowie , zakochałam się w niej od patrzenia na nią w USG .Gdy już sobie popłakam.. poczułam niemoc i niesprawiedliwość.
Bardzo chciałabym być w ciąży, donosić i urodzić zdrowe dziecko , czasami uważam że to dla mnie nie jest możliwe i że długo z mężem będziemy się jeszcze starać o dzidzie.
Umówiłam się z mojego ginekologa na 6 marca .. muszę iść bo mi się luteina kończy. Zastanawiam się nad badaniem drożności jajowodów ale dopiero gdy po 4 miesiącach starania się nam nie pyknie.
Pomimo że jestem optymistką , to czasami dopada mnie lekka depresja .

Życzę wam miłego weekendu .


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2023, 17:37

Zosis Pamiętnik starań Zosi 27 lutego 2023, 10:47

14 dc
Cholera jasna!
Cały czas pod górkę...
Dwa dni miałam "wyjęte z życia" przez ten cholerny tramal. Jak w końcu doszłam do siebie to... Mąż mi się wczoraj rozchorował. Mnie też coś gardło drapie i jakby uderzenia gorąca mam (chociaż gorączki nie mam). Zastanawiam się, czy to właśnie ja nie "przywlokłam" czegoś z tego szpitala do domu...
Owu teoretycznie za 2 dni, ale coś czuję, że ten cykl pójdzie na zmarnowanie...🙁 Żadne z nas nie ma ani siły ani ochoty na serduszkowanie przy takim samopoczuciu... 🙁 Ehh...
Jak to mówią: "jak nie urok, to sraczka"...
Aż się wszystkiego odechciewa...
Że też to choróbsko przyszło akurat teraz... Że też nie mogło sobie kilku dni poczekać... Cholerne wirusy...
No to sobie ponarzekałam...
Teraz w ruch gorąca herbata, witaminki i... Trzeba to jakoś przetrwać!

***
Cały wszechświat współgra dla mojego dobra... :)

I już wiem wszystko... Maj nie moze być szczesliwy...
Boli trochę mniej niż miesiąc temu, chyba każdy miesiąc boli mniej, coraz bardziej gidze się z porażka... jego mi szkoda, patrzę na niego i chciałabym żeby nie był sam, myślę że byłby cudownym starszym bratem, ale nic nie zależy ode mnie... Co mogłam zrobiłam...
Plan jest z pozoru prosty... powtórka NK I będę wiedzieć czy z intralipidem czy bez... liczę że tymrazem harmonogram kliniki nic już nie zepsuje...
Czy wierzę w czerwiec? Chciałabym, ale z tyłu głowy kysl, że coś pójdzie nie tak... marzec był pewniakiem, potem kwiecień, maj... 🫣

Błagam daj mi siłę i cierpliwość w walce o🌈...

7 dc (37 cs)
Co można zrobić aby zwiększyć swoją płodność?
Jem suplementy: kwas foliowy, kwas omega-3, magnez, witaminę D. Pije 2 litry wody dziennie, staram się zdrowo odżywiać. Niestety mam stresujący tryb życia (odpowiedzialna praca, budowa domu, szalejąca inflacja a co za tym idzie wysokie ceny).

Meggy88 Moja codzienność 🌿 6 marca 2023, 11:00

Dziś lub jutro ma przyjść @.
Już od kilku dni czuje, że będzie lada moment.

Dziś 8 dzień po owulacji.
Czy się udało tym razem? Za dużo o tym myślę, niepotrzebnie.

Chyba jak każda z Was wyczekuje wiosny. Będzie można przejść z trybu 'dziadowego' (czyli po pracy powrót do domu, zero aktywnosci, tylko w weekend) na tryb aktywny. Dobrze, że mamy koty, jest o kogo się troszczyć, przytulać, brać na ręce, mówić 'moj dzidziusiu'. Moje koty to moje dzieci ❤️ kocham je tak bardzo ❤️
Ale wielu rzeczy się boje, jeśli bobo będzie mieć uczulenie na kota? Odpukac!!!!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)