Zosis Pamiętnik starań Zosi 23 marca 2023, 20:18

Nowy termin HSG umówiony na 25.05.2023.
Czy tym razem się uda?
Czy sprawdzi się powiedzenie "do trzech razy sztuka"?
Czy w końcu uda nam się zajść w ciążę?
Czy dane mi będzie cieszyć się dzieckiem?
Czy poznam to uczucie, kiedy trzymasz w objęciach małego człowieka, który jest dla Ciebie całym światem?
Czy usłyszę kiedyś "mamo"?

Zosis Pamiętnik starań Zosi 21 marca 2023, 12:29

9 dc
Wczoraj, na szybko skonsultowałam wynik czystości i okazało się, że nie ma szans na podleczenie w dwa dni. Mam się nie wygłupiać. Dostałam antybiotyk na tydzień, a Lactovaginal mam zastosować później, żeby podreperować florę bakteryjną.

Czwartkowe HCG definitywnie przełożone. Mam dzwonić w czwartek popołudniu ustalić nowy termin. Także ten... Do trzech razy sztuka...?

Dzisiaj już podchodzę do tego ze spokojem. Wczoraj się wypłakałam, wypłukałam złe emocje. Wczoraj był naprawdę zły dzień - pojawiły się myśli, że może to badanie nie jest nam pisane... Może nie jest mi pisane zostać Mamą? 😭

Dzisiaj odebrałam wynik AMH. Szybko przyszedł. Labu dawało sobie 3-4 dni. I też wiem, że nic nie wiem. Im więcej czytam - tym mam wrażenie, że wiem mniej. Więc schowałam wynik do teczki. We wtorek mam konsultację u Gina to niech duma. W końcu to On ma wykształcenie i wiedzę medyczną, a nie ja.

Wynik AMH - 3,390 ng/ml.
Norma dla mojego wieku: 30 - 34 lata: 0,711 - 7,590 ng/ml.
... ale dalej jest info: kobiety z PCOS: 2,410 - 17,100 ng/ml.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2023, 12:30

16dc, 13cs, żaden dzień dpo, bo znowu pęcherzyka dominującego brak

Ze względu na choroby musieliśmy przełożyć wizytę na przyszły poniedziałek...
W niedzielę byłam w luxmed na wizycie u ginekologa...W sumie poszłam tam tylko po to, aby zerknął czy jest pęcherzyk...nie ma.
W sumie leki biorę niecałe 2 tygodnie, więc chyba za szybko spodziewałam się efektów...
Powiedział mi, że generalnie wszelkie badania profilaktyczne są ok i potrzebuję stymulacji owulacji, która jest blokowana przez pcos. Spytał też o leczenie wysokiej prl i tyle w sumie. Przy okazji uświadomił mi, że w luxmedzie nie diagnozuje się i nie leczy...niepłodności.
Poczytałam więc o różnych programach na NFZ, że można i tam poszukać pomocy...pewnie terminy z kosmosu, ale nie zaszkodzi spróbować. Zapisałam się więc po raz pierwszy od 9 lat do Instytutu. Ostatnio gdy tam byłam...miałam mieszane uczucia co do tego, jak lekarka chciała mi pomóc...ale teraz idę do kogoś innego, więc może będzie ok.
Tak więc plany są.
27.03 invicta,
2 dni później idę do mojej lekarki prywatnie,
21.04 na NFZ do lekarza, którego jeszcze nie znam
Cały czas biorę bromocorn i letrox.
A może owu jeszcze przyjdzie? Któż to wie...
Co do nastroju...jest bardzo różnie. Staram się być dobrej myśli. Aczkolwiek ostatnie trudne w moim życiu wydarzenia, a właściwie jedno spowodowało, że jest to trudniejsze...
Niestety...życie nie jest bajką..ale trzeba stawiać czoła przeciwnościom i iść na przód...
Pozdrowienia

Alusiu, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo odmieniłaś mój świat rok temu i przez ten rok.
Nie potrafię sobie wyobrazić dnia, godziny, minuty, sekundy bez Ciebie.
Przez ten rok nauczyłam się kochać bezwarunkowo. Czuję się kochana bezwarunkową, czystą, piękną, niepowtarzalna miłością.
Dzięki Tobie, mój szary świat nabrał kolorowych barw.
Rok temu, o 12:20, Ty płakałaś, a ja krzyczałam na całą porodówkę, że w końcu po wielu latach mam Ciebie.
Jesteś moim wszystkim. Czy jest słońce, czy deszcz w naszym życiu, nie zamieniłabym tego na nic.
Chciałabym Ci życzyć, abyś była zdrowa i była szczęśliwa istotką. Abyś czuła się zawsze kochana . Na marzenia przyjdzie czas, a ja będę Cię uczyć, że o marzenia warto walczyć do końca. Bo Ty jesteś tym spełnionym marzeniem.
Kocham Cię Córeczko ❤️

Wracam z Wrocławia.
Ledwo widzę na oczy, bo ten dzień zaczął się o 5:00 i był bardzo intensywny.
To USG endomendy tam to jedne z lepiej wydanych pieniędzy ever. W życiu nie miałam tak dokładnego badania !!! Sprzęt jak statek kosmiczny ! Dr mega profesjonalista. Reka już nawet wszystko wyczul co i jak. Prawe więzadło maciczno - krzyżowe - naciek i zrost, pogrubione do 1 cm. Jajnik przyrosniety ale bez dramatu. Lewa strona ok. Jelita ok (to najważniejsze). Macica miesniakowata (niestety tylko modlić się żeby Kropek dobrze trafił), ruchoma prawidłowo. Na oko - endomenda 2 stopnia, absolutnie nie do leczenia operacyjnego na tym etapie. Próbować, próbować, próbować. Nie zrażać się poronieniem, bo chociaż to bardzo przykre, to częste.
Doktor pokazał mi każdy narząd po kolei, wszystko wytłumaczył dokładnie. Życzył dwójki dzieci i zaprosił na laparoskopie i usuniecie macicy po zakończeniu planów prokreacyjnych, za kilka lat. Oby się te życzenia spełniły 🙏 Medicus rulez.

Nabrałam trochę wiatru w moje obecnie podziurawione żagle. Z bolem, ale walczę dalej. Jak to mówią - psy szczekają, karawana jedzie dalej.

EDIT: Zapomniałabym. W lewym jajniku rozkręca sie już owulacja. Pęcherzyk dominujący 14 mm. Ciało ludzkie jednak jest niesamowite.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2023, 18:53

Dzisiaj jest taki dzień, że mam ochotę owinąć się w koc, włączyć film i rzucić to wszystko same wiecie gdzie. Więc jeśli nie chcecie się dołować, to nie czytajcie.. Najpierw pomyślałam, że przeczekam te najgorsze emocje, ale później stwierdziłam, że po to jest ten pamiętnik, aby opisywać w nim zarówno dobre, jak i trudne rzeczy.
Od 6 tygodni czekałam na ten dzień. Teleporadę.
Najkrótszą w moim życiu.
Dowiedziałam się, że musimy poczekać na wyniki badań genetycznych - jak przyjdą to mam wysyłać i dokończymy rozmowę.
Tak, jest mi przykro, że te badania nie zostały zlecone wcześniej. Czekałam przecież 6 tygodni. A dziś znowu wiem, że nic nie wiem.
Stwierdziłam, że nic mnie ostatnio nie cieszy. W styczniu miałam wszystko, dziś wracam do punktu wyjścia i stoję z pustymi rękoma. Ta cholerna, ****** niepłodność zabrała mi 2 lata mojej młodości. Co ja pamiętam z ostatnich dwóch lat? Teraz nie chce mi się nic planować. Na co mam czekać, na wakacje? Ile można mydlić sobie oczy? Może jakieś "umilenie czasu" pomoże na chwilę zapomnieć o kłopotach, ale nic nie zmieni w mojej sytuacji. Mam jeden cel, a wszystko wokół wydaje się nie mieć znaczenia. Nie umiem być szczęśliwa bez tego. Na co ktoś mi dał tak silny instynkt macierzyński, aby później nie pozwolić mi urodzić dziecka? Jestem wykończona tym czekaniem, nie mam już siły. Moje życie kręci się tylko wokół tego. Przestałam się rozwijać, choć zawsze byłam bardzo ambitna. Teraz nie jestem sobą, nie ma już dawnej mnie. Szczęśliwej, beztroskiej, potrafiącej wziąć życie w swoje ręce. A teraz g**** mogę wziąć w swoje ręce. Nie mam kontroli nad swoim życiem. To nie tak miało wyglądać, nie tak to miało być..
Dziś miałam wizytę u fizjoterapeuty, bo przeskakuje mi żuchwa, a szyna od dentysty na nic się nie zdała. Po wykluczeniu wszystkich innych przyczyn został tylko stres. Byłam bardzo spięta. Zauważyłam, że w ostatnim czasie przybyło mi dużo zmarszczek, cera się pogorszyła.. Nie podobam się sobie. Im dalej od poronienia, tym gorzej się trzymam. Gdzieś uciekła ta moja motywacja do działania i dobry nastrój. Czuję niemoc, bezradność, złość do wszechświata. Boję się kolejnych ciąż wśród znajomych, nie mam siły na takie konfrontacje. Za tydzień wracam do pracy i boję się tych pytań. Boję się, że będę musiała wychodzić do łazienki, żeby się wypłakać.
Może jutro, po jutrze, za tydzień będzie lepiej. Dziś czuję się, jakbym leżała na dnie. Czy to wszystko w styczniu nie mogło się po prostu udać? Czy naprawdę mało wycierpiałam?
Idę po wino i będę płakać w poduszkę. Tylko na to mam dziś siłę.
Edit: Od razu mi lepiej, jak to z siebie wyrzuciłam. Bo nie zawsze umiem być silna..


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2023, 18:06

Mela Zaczynamy! Zaczynamy?! 29 marca 2023, 22:35

2 marca 2023 r. przystąpiliśmy z mężem do programu związanego z diagnostyką niepłodności w moim mieście. Mąż miał wówczas pobraną krew na bardzo dużo badań, w tym hormony i genetyczne. Lekarz zebrał od nas wywiad, ale mnie nie zbadał z uwagi na pierwszy dzień okresu. Kolejna wizyta - 16 marca, wymazy (mycoplasma, ureoplasma, chlamydia), byłam w 15 dc, ale gin nie widział, by w ogóle doszło do owulacji w ciągu ostatnich dwóch dni, więc pewnie w ogóle jej nie było. Skierowanie na drożność do szpitala, jeśli wymazy w porządku. Mąż na 21 marca badanie nasienia, ja krew w 3-5 oraz 20-22 dc plus obydwoje mocz. Spływają powoli wyniki krwi męża, hormony i morfologia ok, bardzo niski poziom witaminy D (8 przy dolnej normie 30).

28 marca - wymazy ujemne (uff), wyniki nasienia męża z jednej strony super zadowalające (Koncentracja plemników (mIn/ml) - wynik 141.54, wartosc referencyjna > 16 mln/ml; Calkowita liczba plemników w ejakulacie (mI ejakulat) - wynik 435.94, wartosc referencyjna > 39 mln/ ejakulat; ruchliwość powyżej wartości referencyjnych, ruch postępowy typ A +B wynik 44,73%, wartosc referencyjna >30%, 195,01 mln/ejakulat, wartosc referencyjna >11,7 mln/ejakulat), ale morfologia na czerwono w procentach - 0,48% przy wartości referencyjnej >4%, ale daje to 2,08 mln/ejakulat prawidłowych plemników przy wartości referencyjnej >1,6 mln/ejakulat.

Mąż 17 kwietnia ma wizytę u androloga.

I niby wiem, że ta morfologia na czerwono nie jest aż taka straszna, przy takiej ilości plemników i dobrej ruchliwości, ale biorę do głowy, BO JEST PONIZEJ NORMY. I domyślam się też, że ten bardzo niski poziom witaminy D też nie pozostaje bez echa. Zaczęliśmy obydwoje suplementację nią (ja 2 tys., mąż 4).

I teraz mam wahania w myśleniu o tych wynikach męża i stres przed drożnością. Najlepiej żeby mi dali do tego jakieś ogólne znieczulenie, okropnie się boję 😔

Od 3h siedzę sama na IP.
Rano zrobiłam w szpitalu badania zlecone przez docent i przy okazji podpytałam położne co mam zrobić bo mam złe próby wątrobowe i bakterie plus drożdże i leukocyty w moczu, a lek. rodzinny odmawia mi pomocy z powodu ciąży (i swojej niekompetencji, chociaż szanuję, że potrafi się do tego przyznać).
Położne kazały mi iść na IP. Zanim poszłam to mąż przyjechał z córką do Śródmieścia, bo akurat na dzisiaj miała pierwszą wizytę u alergologa na NFZ, więc długo czekaliśm. Poszłam z nią do alergologa (wiadomo, tata to nie jest to samo co mama🙃), a później oni wrócili do domu, a ja na Karową na IP. Od rana nie jadłam nic poza jedną kanapką. Nie ma tu żadnego sklepu w poblizu, a automat z batonikami nie obsługuje karty 🤬

Kontaktowałam się tylko SMS z moją prywatną gin., która zasugerowała mi jakie badania zrobić. Łącznie wywaliłam na prywatne badania, w tym USG brzucha, w tym tygodniu kilkaset złotych🤬
Z USG nie wyszło nic złego, a przy okazji lek. powiedział że "obcemu" działa serduszko i ma 1 cm. Jedyny pozytyw❤️

Jeszcze w sobotnim badaniu moczu miałam tylko drożdże, a we wczorajszym już bakterie i leukocyty. Chyba nigdy nie miałam infekcji układu moczowego 🙈 skąd to się wzięło? Nawet jak teraz mam luteinę dopochwowo to zawsze najpierw myję ręce i psikam oktoniseptem🤔

Nadal boli mnie pod prawym żebrem i to prawdopodobnie jest to wątroba. Doszliśmy z mężem do wniosku że najprawdopodobniej przeszłam jakiąś wirusową infekcję, która uszkodziła mi wątrobę i stąd mam podwyższone w zasadzie wszystkie enzymy wątrobowe. W normie tylko bilirubina i kwasy żółciowe. No ale to tylko domysły. Mógłby mi w końcu ktoś powiedzieć co mam z tym fantem robić. Chciałabym po prostu poleżeć i odpoczywać.

Marysia też ma jakąś infekcję gardła i do piątku siedzi w domu, więc też nie mam się kiedy zregenerować 🙄 Do tego znowu włączyła się jej mamoza i muszę albo co godzinę do niej wstawać przytulić w nocy albo spać z nią w jej łóżeczku 160x80🙈

W tym momencie przede wszystkim jestem cholernie cholernie głodna 😭🥴😡


EDIT:
7 godzina na IP.
Lekarz mnie zbadał, z Malym Ludkiem jest ok 🥰 i to by było na tyle dobrych wiadomości. Pobrali mi znowu mocz i posiew plus krew na jakieś dodatkowe badania i czekam jak kretynka na dalszy rozwój wydarzeń. Lekarz nie wie czy to wątroba, czy nerka, czy skutek radioterapii, czy brak wapnia. A może kurczę kosmici mnie w nocy porwali i zamienili mi organy🙈🤦

Udało mi się w automacie kupić paczkę krakersów i to by było na tyle bo nie mam ani grosza więcej. Znaczy mam papierki i kartę kredytową ale to durne pudło akceptuje tylko monety😡🤬

Czekam więc nadal.....


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2023, 18:22

12 IV 2023
15 cs 16 dpo

Czuję wiosnę. 🌼 Widzę jak wszystko budzi się do życia, a to zawsze nastraja mnie pozytywnie. Ładuję akumulatory łapiąc pierwsze promienie słońca, rozrysowuję plan zasiania kwiatów, jeżdżę crossem, zaglądam w rozwijające się tulipany, spaceruję z psem, nie myślę. A przynajmniej staram się. Chociaż to nawet zabawne, bo podświadomie wiem dokładnie w którym dniu cyklu jestem i od jakiego czasu spóźnia mi się okres. Dokładnie 3 dni. Nie czuję nic. Nie bolą mnie piersi, nie boli okresowo podbrzusze. Nie nakręcam się, nie analizuję, studzę emocje. Nie wiem już czy to zniechęcenie czy po prostu doświadczenie weterana starań nie pozwala ponieść się emocjom. Chociaż pod tą powłoką zaczyna tlić się zdenerwowanie - w ciągu najbliższego tygodnia powinnam dostać informacje odnośnie dofinansowania do in vitro.
***
Mąż przed świętami miał urodziny. Przed zmuchnięciem świeczek tradycyjnie kazaliśmy pomyśleć Mu życzenie - wtedy spojrzał mi prosto w oczy. Czas zatrzymał się na moment, świat wstrzymał oddech, a ja zrozumiałam. Dokładnie wiedziałam o czym myślał, jakie było jego życzenie chociaż nie powiedział mi ani słowa, ja później też nie pytałam. Nie musiałam. Od kilkunastu miesięcy mamy te same najskrytsze marzenie.
***
Święta minęły spokojnie - rodzinnie. Żadne z życzeń nie zabolało - temat Naszego przyszłego dziecka nie był podejmowany. To dało komfort psychiczny. Pozwoliło odpocząć. Po Naszym podwórku chodzi bocian. Wydaję mi się, że z każdym dniem jest coraz bliżej Naszych okien, widzę jak łypię na mnie okiem, wcale nie boi się. Robię mu zdjęcia z ukrycia i wysyłam przyjaciołom - każdy żartuje, że na pewno coś Nam przyniesie - widzę ile osób tak naprawdę Nam kibicuje 🥰.
***
Moja droga do macierzyństwa trwa 15 miesięcy. Czy jest długa? Zależy od punktu siedzenia. Ja ją odczuwam. Za mną 15 zakrętów. Ile jeszcze przede mną? Trzy? Pięć? Osiem? Piętnaście? A może to właśnie już ostatni? Każdy odcinek między jednym zakrętem, a drugim przetrwałam. Niektóre z nich pokonywałam w deszczu, część w pięknym słońcu. Pewne etapy tej drogi pokonywałam biegiem niesiona przez wiatr jednak częściej czołgałam się z pełnym plecakiem zdzierając sobie kolana po każdym upadku. Mimo to nadal idę. Do przodu. Krok za krokiem. Nie mogę się poddać, zrezygnować i zawrócić, bo co jeśli to właśnie za tym ostatnim zakrętem czeka na mnie moje dziecko?


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2023, 22:43

Wczoraj minęło dokładnie 2 miesiące od dnia, w którym dowiedziałam się, że serduszko Igorka przestało bić 😔
Ciężkie są takie dni, takie momenty kiedy wszystko wraca jak bumerang, kiedy wracają łzy i ta bezradność...
Dziś jest pogrzeb naszego synka. Zaraz idę kupić różyczkę i aniołka. Cieszę się, że to dzisiaj, czekałam już na ten dzień bo męczyło mnie to, że to nie jest zamknięta sprawa. A dziś będziemy mogli się ostatecznie pożegnać. To taki symbol, który jest mi potrzebny. Mam nadzieję, że dobrze to zniosę, a z czasem będę potrafiła miło wspominać czas tej ciąży mimo, że był trudny to jednak jestem podwójną mamą. Tak to taktuje i tak czuje, czuje się mamą dwójki dzieci... Tylko z jednym poznam się w tym innym świecie.
Co jeszcze u mnie? Wczoraj wróciłam do pracy, łatwo nie było. Te teksty, że powinnam się cieszyć bo był zapierdol kiedy mnie nie było... Cieszyć? Serio 😑 albo, że wróciłam i mam pustą szafę w pracy z zadaniami. Wolałabym mieć pełną szafę, a nie pusty brzuch... Ale ludzie mówią, a nie wiedzą co mówią.
Dziś wzięłam urlop na żądanie na pogrzeb woec prawdziwa praca zacznie się po weekendzie.
Byłam też na kontroli u ginekologa, tego na NFZ co dał mi ostatnio znowu tabletki na skurcze macicy. Niby już nic tam nie ma ale to endometrium jest po prostu niejednorodne. Długo rozmawialiśmy czy to mogą być jakies zmiany po zabiegach: wycięciu przegrody, polipie czy coś nowego. No lekarz już nie umie na tym etapie tego stwierdzić. Po prostu on sam mówi, że nie jest tak jak być powinno. Dostałam skierowanie na histero. On w szpitalu w moim mieście dopiero będzie zaczynam zabiegi w kwietniu więc sam zadzwoni się umówić. Ja wręcz mówiłam, że mi się nie spieszy, że to może być czerwiec. Także się umówimy jak on się też już rozgości. Mogę też szukać histero gdzieś indziej ale sama nie wiem czy to ma sens. To jednak loteria na kogo się trafi skoro nie mam jakiegoś kumpla ginekologa ani nikogo kto by się mną zaopiekował. Łyżeczkowanie robiła mi lekarka z super opiniami w naszym mieście, a i tak coś spieprzyła, a to przecież chyba prosty zabieg z całego wachlarzu w ginekologi.
Za kilka dni mam też kontrolę u mojego gienka prywatnego ale on zabiegi robi tylko prywatnie i też w sumie już ostatnio zalecał histeroskopie ale pójdę i zobaczymy czy chociaż na owulacje się zanosi. Do tej pory było ok w tej kwestii.
Mam nadzieję że to endometrium doprowadzę do porządku. To była jedyna rzecz, na którą mogłam liczyć w tym całym procesie leczenia niepłodności, a teraz nawet to nie gra 😔
Nie spieszy mi się też tym razem, że już natychmiast bo mam operacje woreczka na koniec października, a to i tak mnie dyskwalifikuje ze starań. Także to okienko, w którym chce zrobić to histero. Przelecze się też jakimś antybiotykiem choćby było dobrze w hist pacie.
No i lekarz, ten na NFZ mówi, że może mi pobrać próbki jeśli chce ziębić dodatkowe badania. Także muszę znaleźć laboratorium, do którego sama wyślę próbki na cd138 i cd56. Będę szukać i dzwonić.

Z dobrych wiadomości to była u mnie koleżanka, przyjaciółka z dzieciństwa,, która nie wiedziałam się od lat. Wpadła i oznajmiła od wejścia, że jest w ciąży termin na koniec września, ja miałam w sierpniu.
No i co? Nic złego. Szczerze się ucieszyłam. Naprawdę szczerze. Potrafiłam też powiedzieć o stracie i nie ryczeć jak bóbr ale ze względu, że to mogło ją stresować to nie ciągnęłam tego tematu, rozmawiałyśmy o ciąży i objawach, o porodzie i wyprawce, a mnie to cieszyło. Mówiła, że martwi się bo miała wizytę kilka tygodni temu, a kolejna też dopiero z ahajis czas. Pytam czy ma może detektor tętna, a ona mówi, że nie wie co to.
No to wyciągnęłam z szafki i z pełną pasja szukałam bijacego serduszka i udało się a wtedy u nas obu pełne wzruszenie i radość. To było bardzo miłe. Naprawdę. Sama jestem w szoku, że potrafiłam tak fajnie zareagować, jestem z siebie dumna. Detektor pożyczyłam bo mam nadzieję, że kiedyś do mnie jeszcze wróci. Przez te dwa lata od zakupu ten sprzęt słuchał już niejednego małego serduszka. Jakimś cudem krążył tu między staraczkami z forum, a później do mnie wrócił lecz nie zdążyłam użyć, a teraz ma szansę jeszcze komuś służyć 🙂
No i oczywiście wierzę, że i mi przyjdzie jeszcze odpalić ten sprzęt 🙂

monia53213 Marzenie - kiedy się spełni 17 sierpnia 2025, 23:46

10 dzien po owulacji, test - znowu biel.
Czy to znaczy, że się łudziłam? Nie, wiem że od teraz mamy realną szansę na ciążę i to nastąpi.
Bardzo mi przykro jednak z powodu mojego męża: zamknął sie w pokoju, nie chce rozmawiać, płakał. To on w tym związku jest dla nas opoką, nie może się poddać. To co dla nas robi jest niebywałe: zrzucenie kilku kg, siłownia, bieganie, suplementy, zastrzyki, lekarze, ograniczenie alkoholu.

Kocham Go i cieszę się że mamy siebie.

A dziecko przyjdzie, już niedługo.

Każdej z Was tego życzę, jesteśmy niesamowite silne, a nasi partnerzy też mają emocje i też musimy to wziąć pod uwagę i czasami pomilczeć i popłakać.

Miesiąc 17.
Niestety najgorszy scenariusz się ziścił. Po 3 tyg chodzenia do żłobka Szymon dostał kataru, zapalenia spojowek i w oczywiście 4 ropnego obustronnego zapalenia uszu. Nie ma już żadnej nadzei, każda infekcja przerzuca się na uszy, zbiera się ropa, min 2 tyg antybiotyk.. ryzyko poważnych powikłań i szpitala.. Nie ma opcji- lekarze są zgodni, że musi z tego wyrosnac, musi nauczyć się dmuchać nos, może ma problem z migdalkami i dopiero wtedy można myśleć o placówce.. czyli tak naprawdę minimum rok, do następnej wiosny..
Jest mi cholernie przykro, że od mój syn nie może jak inne dzieci chodzić do żłobka, było to super rozwiązanie dla wszystkich: on się nie nudził, rozwijał w grupie, ja miałam odskocznię, życie nabrało normalności..
Ale czy moje życie może być normalne? Przeciętne? Już chyba znam odpowiedź.. kolejny raz plaskacz..
W ostatecznej desperacji postanowiliśmy poszukać niani, mimo że finansowo wychodzi to katastrofalnie.. ale chcę chociaż spróbować.. na wychowawczy zawsze zdążę pójść.. bardzo mnie przeraża ta wizja.. ta samotność, opieka nad mega wymagającym synem od 5.30 do 17.30.. gorzej jak w kopalni..
Dziś mi po prostu smutno, że zawsze mam pod górkę..

Wyszły mi bardzo złe wyniki morfologii. Przypadkiem bo byłam na okresowych z roboty.
Anemia, hemoglobina 9 i ogólnie całą morfologia mocno rozjechana, każdy parametr poniżej, coś tam powyżej ale ogólnie raczej wszędzie braki.

Anuśla takie są wytyczne refundacji i finansowania, że nie można korzystać z tego rodzaju dodatków.
Dziś ministerstwo zdrowia ponoć pozytywnie wypowiedziało się w kwestii komercyjnego badania zarodków z procedur refundowanych. Dobrej pory stanowisko było takie,że nie można.
Podejrzewam, że to wszystko jest jeszcze płynne. Na tą chwilę kliniki też się boją i po prostu trzymają się protokołów rękami i nogami, a to zakłada że nie można nic dołożyć i koniec.

Mnie np bardziej martwi że do tej pory że względu na nasienie korzystaliśmy z metody zapłodnienia IMSI, a ona nie jest refundowana i pozostaje nam ICSI.

Wracam do pracy w maju.. Syn końcem kwietnia do żłobka nr2 oby ta placówka okazała się lepsza i oby lepiej poszła nam adaptacja… 🙏🙏 co jest inaczej tym razem - ja jestem bardziej do tego przekonana, bo chciałabym tez powoli coś dorosłego robić… mysle tez ze ile mogłam to dałam mojemu Synowi a czas po zlobku i w weekendy tez będzie wartościowy i nasz.
Boje się.: jak będzie w pracy jak wrócę, jak opieki będę brać itd. Jak logistycznie ogarnie., dojazd zajmuje mi 3 godziny.. ale mysle ze czas spróbować, skoro drugiej ciąży nie ma..
Starania o drugie dziecko- naturalnie są i będą, do kliniki wracam jak dostanę zielone światło od zakaznika.. bolerioza - tez temat który mnie przytłacza ale musze dziada ujarzmić..

33 dc
Nie pisałam cały grudzień - nie chciałam. Grudzień był dla mnie psychicznie bardzo trudny.
Załatwianie kredytu, oglądanie świąteczno-rodzinnych zdjęć z dziećmi, mikołajki, nowe ciąże pod choinkę, życzenia żebym została mamą i pakowanie prezentów dla innych dzieci dobiły mnie. Wszystkie ozdoby świąteczne ściągnęłam przed sylwestrem. Bardzo chciałam żeby święta się już skończyły, a w sylwestra popłakałam się, że w końcu ten rok się skończył i jest nadzieja na nowy rok.
Aktualnie mój organizm 3 razy podchodzi do owulacji. Dzisiaj rano test owulacyjny zdecydowanie widoczny, jajnik od rana ciągnie. Mam nadzieję, że w końcu będzie owulacja. W tym miesiącu również pójdę na badania i dostanie skierowanie na rezonans kontrolny po 10 miesiącach leczenia. Aż trudno uwierzyć, że rok temu zaczynałam diagnozę.
Nie oczekuje ciąży - tracę nadzieję z każdym cyklem. Trochę już rozmawiam o in vitro z mężem.
Ale chce tylko żeby ten rok był łatwiejszy, mniej łez, więcej radości z tego co jest.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2025, 12:35

Kasiak89 Oczekiwanie 4 kwietnia 2023, 22:40

No i znów... Znów głowa pęka.
Jestem kilka badań do przodu i kilka tys złotych do tyłu. Nic nie wynikło.
Okres się spóźnia drugi dzień. Może to nie oznaczać nic, a może wszystko.
Nie czuję się ani na ciążę ani na okres.
Zwariował cykl po histeroskopii.
Tak bardzo bym chciała być w ciąży... Mieć dzieciątko. I tak się łudzę. Że przecież brzuch nie boli nadal. Ale kilka brązowych plamek jest, temperatura niska... Raczej nie ma na co liczyć, okres w drodze :/

Nn Nadzieja na szczęście 12 września 2023, 12:28

8cs, 7dc
Szczęśliwy 🍀
Dzisiaj w końcu udało mi się zdac egzamin na kat. A 🥹 siedziało mi to " z tyłu" głowy od tamtego roku jak nie zdążyłam zdać przez pogodę, jakie szczęście i radość dzisiaj to tylko ja wiem 💚 liczę że to plus odejście wielu stresów pomoże nam w staraniach 🥺 spełniłam dzisiaj moje małe marzenie 🥹 wspaniałe uczucie 🤍
W weekend byliśmy na weselu mimo pogrzebu, układaliśmy pierwszy taniec naszym bliskim sąsiadom i chcieliśmy i tak zobaczyć, wiadomo nie było to takie wesele jak zawsze, ale potrzebowaliśmy oczyścić głowę, tym bardziej że czuliśmy że babcia odejdzie niedługo, chcieliśmy żeby to cierpienie jej i mamy się skończyło. Dziadek się zbulwersował bo tata się wygadał 🥲 mamy nadzieję że mu minie :/ ale musimy isc do przodu bo życie jest krótkie, miesiąc temu zmarła nasza znajoma .. 32 lata, szkoda życia na złe emocje, ale ja z moją osobowością się przejmuje, mam nadzieję że i to mi minie bo trzeba iść do przodu i cieszyć się z małych rzeczy 🥹🤍
Dzisiejszy dzień jest dla mnie piękny, ogromnie się cieszę że wszystko się udało i powoli zaczynamy zwalniać obroty 🥹
Mam nadzieję że moja dość krótka faza lutealna nie będzie przeszkodą i niedługo będziemy cieszyć się jeszcze innym szczęściem 💚🍀🍀

Aurore Wyboje mojego życia. 19 marca 2023, 08:07

Tym razem wkraczam z małą poradą i do niedzielnego obiadku zamiast familiady proponuję obejrzeć rozmowę z Braćmi Rodzeń.
Krótko mówiąc - dieta/jedzenie a jej wpływ na choroby metaboliczne (w tym największa plaga insulinooporność i inne z nią powiązane). W tym wywiadzie jest też wzmianka o pcos i ciąży.

To taki wstęp do dalszych poszukiwań wiedzy na własną rękę. Ich kanał jest pełen wartościowego kontentu jeżeli chodzi o wpływ żywienia na organizm. Promuję, bo Panowie są rzetelni w swojej wiedzy.
⬇️⬇️⬇️
https://youtu.be/9-UHl0DyQ2c

Dodaję ich stronę skąd pobierzecie darmowe poradniki odnośnie żywienia - listy składników oraz wartościowe informacje o poście czyli oknach żywieniowych.
⬇️⬇️⬇️
https://braciarodzen.pl/


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2023, 08:27

9dc
Byłam wczoraj u swojego ginekologa. Najpierw pobrał mi wymaz na cytologię, bo właśnie po to szłam. Jeny, cholernie nieprzyjemne badanie. Albo to ja taka wrażliwa jestem.
Przy okazji opowiedziałam mu o tych swoich objawach; że plamię na brązowo już 3 dni przed okresem, że mi wiecznie zimno, ostatnio po owulacji miałam cholerny spadek libido, a okres był bardzo jasnoczerwony, choć byłam pewna, że jestem w ciąży. No i wypytał mnie o TSH, ale ja, kurna, nie pamiętam, czy robiłam. W każdym razie mam regularne miesiączki, więc na razie uznaliśmy, że to nie tarczyca, tylko może właśnie ten niedobór progesteronu. Dał mi więc receptę na Duphaston. Mam brać od 16dc do 26dc i zobaczyć jak się będę czuła i czy plamienia ustaną. Powiedział też, że mam siebie i narzeczonego przygotować na to, że jak będę brała luteinę to trzeba będzie być dla mnie bardziej wyrozumiałym i nie rzucać od razu pierścionkiem :D Lubię go. Lubię to, że poczuciem humoru potrafi rozładować napięcie i uspokoić.
No i szanowni państwo, jak na poprzednich wizytach doktor nie potrafił określić czy była owulacja, bo nie widział żadnych dojrzałych pęcherzyków (wszystkie miały po 2/3 mm), tak tydzień po piciu ziół ks.Sroki nr 3 znaleźliśmy dwóch zwycięzców. Najpierw badał mi lewy jajnik i mówi:
– O, z tego może być owulacja. Ma 8mm.
Potem przechodzi do prawego i:
– Albo nie. Z tego. Ten ma 12mm. Przypuszczając, że pecherzyki rosną do 2mm dziennie i pękają mniej więcej jak osiągną 20mm, to owulację powinna mieć pani za 4 dni.
I to, słuchajcie, są jakieś wiadomości w końcu! Ponadto powiedział mi, że poprawił mi się śluz i nadżerka zmniejszyła. I jak podchodziłam do tych ziół sceptycznie, tak teraz mogę polecić. Chociażby dla samego poprawienia tam wszystkiego :)
Za 3 dni będę się testować na owulację i do dzieła!

P.S. Ciagle zapominam o mierzeniu temperatury rano 🙈 Swoją drogą, jak mierzycie i w którym miejscu?


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2023, 09:41

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 28 marca 2023, 11:22

28dc
Kupię dzisiaj test. Jutro siknę.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)