28dc, 12dpo
Byliśmy na weekend w górach! Było super, napiłam się grzańca przekonana, że i tak dostanę okres. No, a okresu jak nie było, tak nie ma. Podejrzewam, że zmiana ciśnienia ma ogromny wpływ, więc się nie nakręcam. Zwłaszcza że kochaliśmy się cały weekend i za każdym razem po seksie, miałam lekkie plamienie. Także okres już pewnie za drzwiami, już puka. Jakoś nie mam ochoty mu otwierać.
Jedyne co zauważył kochany, to że zmienił mi się zapach i smak tam na dole na delikatniejszy. Ja sama też to czuję i kojarzy mi się z kremem do rąk, czy coś takiego. Ponadto męczy mnie zgaga, ale to akurat może być po winie.
W czwartek Kochany idzie na badanie nasienia. A ja szykuję się do badania TSH. Zobaczymy, co wyjdzie.
Trzymam kciuki za każdą z Was, której na dniach ma przyjść okres, albo jest po owulacji! Oby tym razem Wam pykło! 🍀
23 dc.
Czekałam na ten moment, w którym wyjdzie u nas trochę słońca.
W czwartek byłam u gina - 20 dc, pęcherzyk 22mm - wieczorem na 99% była owulka, a że dostaliśmy totalne zielone światło do starań - także starania były.
W piątek byłam u nowego endo - zwiększył mi metę do 2x750 xr, dał recepty na 12 miesięcy + zalecenia na kartce, że rekomenduje branie metforminy przez CAŁĄ ciążę, krzywą w I trymestrze, oraz wiadomo kazał też zrobić TSH. Generalnie według niego wyniki nie były aż tak tragiczne i jest dobrej myśli
Bardzo miło, że są tacy lekarze, co nie naciągają. Dzięki temu zyskał stałą pacjentkę - a ja wyszłam z gabinetu zadowolona.
Wczoraj, sprzedałam swoją suknię ślubną! - Pierwsza Pani która przyszła ją mierzyć (a wystawiona od 2 lat!), no i dla niej to też była pierwsza mierzona suknia. Dodatkowy zastrzyk gotówki + po prostu szczęście, że tak piękna suknia zyskała nową właścicielkę. Chociaż przyznam, że miałam w ostatnim momencie chwilę zawahania!
Jestem dobrej myśli, afirmuję się pozytywnie, wierzę w to, że się uda.
Oby to słońce nad nami świeciło jak najdłużej!
Minus taki, że chyba mnie łapie zapalenie pęcherza - łyknęłam już urosept i mam nadzieję że za chwilkę nie będzie sprawy.
Dziękuję za wiarę i dobre myśli - wiem, że mają one ogromne znaczenie i docierają do nas ze zdwojoną siłą 
Aż wzrusza mnie to, że w końcu pojawiła się ta nadzieja.
Część z Was pewnie wie, część nie, ale we wtorek oźrebiła mi się klacz.
Na świat przyszła mała, urocza klaczka maści siwej (siwieje z izabelowatej), bardzo delikatna, lekki wypłosz ale niesamowicie urocza i miziasta. 💕
Dostała na imię Panna Cotta, w skrócie Pańcia.


Niestety są też mniej przyjemne aspekty tej sytuacji. Aktualnie mam 4 konie i że względów głównie finansowych muszę się pozbyć dwóch. W tym momencie pada na Rudą, która niestety charakterem jest dość trudna a ja nie mam możliwości czasowych i poniekąd finansowych (trenerzy itd.) aby poświęcić jej tyle uwagi i pracy ile ona wymaga. Plus niestety nie donosiła ciąży.
No i młody, mój pierwszy zeszłoroczny źrebak. Jako ogier z cudownym charakterem, dobrym ruchem i możliwościami na pewno znajdzie dobry dom. 💕
Zostają z nami Pańcia - genetycznie ciekawy materiał do hodowli, oraz jej matka siwa, która dobrze zachodzi w ciążę, bezproblemowo się źrebi i jest cudowną matką. Oraz przekazuje naprawdę dobre cechy potomstwu.
W tym roku robimy przerwę. Chcemy zoperować czerniaka u siwej i skupić się troszkę na pracy - chciałabym w końcu coś pojeździć.
Mooooże jeśli ruda się nie sprzeda tak szybko jak zakładamy a finansowo zrobi się ok, to uda się rudą wysłać do kawalera.
Tak przeogromnie słodko-gorzki jest ten maj .
Szczęście moje, jutro minie już/aż 5 długich, ciężkich lat odkąd ostatni raz mogłam przytulić Cię do swego serca. Chcę to ostatnie przytulenie pamiętać jak najwyraźniej bo wtedy mogłam Cię jeden,jedyny raz przytulić bez rurek, aparatury..serce mnie boli na samo wspomnienie tego, że tak się stało, że nie było mnie obok gdy tego najbardziej potrzebowałaś 💔 moja najwspanialsza córeczko kocham Cię tak bardzo, bardzo mocno i jeśli ktoś myśli, że ten ból się zmiejsza to jest w takim ogromnym błędzie..
19.05.2018 dzień, w którym moje serce zostało rozerwane na miliony kawałków,których nigdy nilt nie poskleja. Gdybym tylko mogła to bez wahania oddałabym swoje życie za to, aby ona żyła.
Totalnie zapomniałam zaznaczyc ostatnio kiedy miałam okres i teraz nie wiem czy się spóznia powiem szczerze, że wolałabym żeby jednak się pojawił no nic czekam 
Ostatnio znowu mi się przytyło zdecydowanie złe odżywianie:/ plus 5 kg kiedy ja sie pytam bo w świeta się nie objadałam napewno to te słodycze które ostaynio jadłam na potęgę 
Plan jest taki
1. Pije 1 raz dziennie kawe słodzoną
2. Będę jeść wiecej warzyw
3. Pić zdecydowaniw wiecej wody czasami wydaje się że jesteśmy głodni a po prostu mamy pragnienie.
4. Wiecej spacerów wiecej ruchu.
Co do 2 dziecka nie jestem na niego gotowa mąż również to nie odpowiedni czas miejsce itp. mam nadzieje że los ze mnie nie zadrwi bo serio mysle że inne paru są w wiekszej potrzebie. Nie wyobrażam sobie być w ciązy sama i jeszcze zajmować sie dzieckiem mąż prawdopodobnie bedzie miał pół roku szkolenie. Wiec franco małpo przychodz
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2023, 08:16
To będzie ważny tydzień.
Jutro - konsultacja online z urologiem/andrologiem Tomaszem Wiatrem
Wtorek - badanie HSG
Środa - zapisy do kliniki do dr MP
🍀🍀🍀
Na konsultacji chcę być razem z mężem. Jestem trochę bardziej obcykana w tych staraniowych tematach i na pewno będę miała więcej pytań do doktora niż mój mąż. Wizyta kosztowała 350 zł, więc chcę z niej wynieść ile tylko się da. Skonsultujemy wyniki i pomęczę doktora o to cholerne HBA. Już jakiś czas temu zamówiłam mężowi Resveratrol, który dorzucił do swoich supli. Jest to antyoksydant zalecany właśnie przy obniżonym HBA. Nie wiedziałabym o istnieniu tego suplementu, gdyby nie Oloska (jeśli to czytasz to dziękuję jeszcze raz 🤍). To wspaniałe, że jest nas tutaj tyle i możemy dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. I to kolejny argument, dlaczego tak lubię to miejsce.
We wtorek badanie HSG. Będzie je wykonywać mój ginekolog, więc jest mi z tą świadomością trochę lżej. Mam się zgłosić na oddział z samego rana. Od sytuacji na oddziale zależy, o której badanie będzie wykonywane. Może być tak, że zrobimy je o 9:00, a może być tak, że będzie jakaś pilna operacja i wykonamy je dopiero koło południa. Staram się za dużo o tym nie myśleć, nie czytam nic w internecie, żeby się negatywnie nie nakręcać. Traktuję to badanie jako kolejną rzecz do odhaczenia w naszych staraniach. Nie boję się bólu, boję się tego, co mogę usłyszeć po badaniu. Mój ginekolog uważa, że jajowody są drożne, ale skąd on może wiedzieć jak to wygląda od środka. Na pewno Wam tu napiszę co i jak.
No i ostatni ważny dzień w nadchodzącym tygodniu - zapisy do pani dr Marty Paligi. Terminy do pani doktor rozchodzą się bardzo szybko, więc mam obawy czy się załapiemy. Jeśli się nie uda to tego samego dnia otwierają się zapisy do dr Mańki, więc jest jakaś opcja B. I choć bardzo mi zależy, żeby dostać się do pani doktor to jeszcze bardziej chcę, żeby ktoś nam pomógł.
Nie potrafię rozmawiać z bliskimi o naszych staraniach. Im więcej słucham i obserwuję ludzi, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie chcę się przed nikim otwierać. Wiem, że warto uświadamiać innych, że czasem trzeba o dziecko walczyć długie miesiące czy lata, ale mam wrażenie, że dopóki ktoś tego sam nie doświadczy to niestety nie zrozumie. Robimy z mężem dobrą minę do złej gry. Zakładamy maski, udając, że nie ruszają nas informacje o kolejnych ciążach w naszym otoczeniu, które pojawiają się jak na pstryknięcie palcem. Patrzymy na siebie porozumiewawczo, gdy któreś z nas trzyma na rękach dziecko znajomych, wyobrażając sobie jak to pięknie byłoby tworzyć taką rodzinkę. Dziś wieczorem pogadaliśmy chwilę z mężem o naszych staraniach, a potem pojechał do pracy. Niedługo później dostałam sms-a: "Kocham Cię! Razem damy sobie radę ze wszystkim". Jesteśmy w tym razem i wierzę, że damy radę. Mam Jego i mam Was. I wiem, że nie muszę nic tłumaczyć, bo rozumiecie 🤍
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2023, 23:12
Jestem po teleporadzie. Tyle nowych informacji 🤯 Nie wiem od czego zacząć i jak to wszystko streścić. Napiszę, co pamiętam.
Po przeanalizowaniu moich wyników przyczyny poronienia są trzy:
1. Działające toksycznie na endometrium osocze nasienia męża
2. Tląca się w organiźmie choroba wirusowa lub bakteryjna
3. Przewlekłe zapalenie endometrium bakteriami ecoli
Każdy punkt poparła argumentem.
U nas występowały charakterystyczne objawy:
a) przebieg poronienia (chyba chodziło o mocne krwotoki)
b) problemy z implantacją / poronienie do 8 tygodnia
c) duża ilość komórek NK w macicy pomimo zastosowania leków np. intralipidu
d) problemy z jelitami u parnetra
Mimo, że wyniki męża pod kątem celiakii / stanu zapalnego układu pokarmowego wyszły dobrze, możemy z dużym prawdopodobieństwem zakładać dużą liczbę białek prozapalnych w osoczu nasienia. Wg pani doktor endometrium po kontakcie z nasieniem męża staje się agresywne dla zarodka.
Punkt nr 2 może być spowodowany chorobą taką jak mononukleoza lub bolerioza. Świadczy o tym wysoka liczba komórek NK pomimo włączenia leków immunosupresyjnych.
Stan zapalny może wychodzić też z jakiegoś innego miejsca w organizmie.
I tu na myśl przeszedł mi stan zapalny przy wierzchołku zęba. Dziwna historia, ząb jest bardzo dobrze zaleczony kanałowo (nie ma podstaw do ponownego leczenia), było to zrobione 3 lata temu, i nagle teraz, chwilę po poronieniu, zaczął mnie boleć. Wg pani doktor powinnam go wyrwać, ale to nie jest jednak taka prosta decyzja. Właśnie jestem po antybiotyku - ból zniknął, ale jeśli stan zapalny się nie wchłonął, zrobimy resekcję wierzchołka. Wiem jedno - nie mogę długo czekać i zaleczyć to przed ewentualną ciążą.
Punkt 3. to bakterie ecoli w wymazie z pochwy, które nasilają wymienione wyżej toksyczne procesy - czytałam, że te bakterie żyją naturalnie w jelitach ludzi i zwierząt. Bardzo łatwo jest jednak przenieść je do pochwy ze względu na bliskie sąsiedztwo tych narządów. Moje wnioski: trzeba uważać przy podcieraniu, używać osobnego ręcznika do wiadomych okolic i uważać przy kontaktach z mężem.
Proszę, nie sugerujcie się w 100% tym co napisałam wyżej, bo jak widzicie jest to ogrom całkowicie nowych dla mnie informacji i mogłam coś przekręcić.
Histopatologia wykluczyła przewlekłe zapalenie łożyska, co jest ponoć bardzo dobrą informacją.
Możemy zwrócić uwagę na moje wysypki skórne (których żaden dermatolog nie potrafi wyjaśnić) - mogą być spowodowane autoagresją organizmu. Ale pani doktor się tym bardzo nie przejęła i kazała wysłać zdjęcie do oceny.
Nie muszę badać Kirów, bo i tak jej leczenie zakłada leki, które przy nieodpowiednich kirach się stosuje.
Zalecenia są takie: ja robię badanie na boleriozę i mononukleozę, a mąż cytokiny we krwi. W międzyczasie zaleczamy ecoli. Dajemy sobie cykl/dwa cykle czasu na kurację - długość przerwy będzie zależała od wyników badań.
Po przygotowaniu naszych organizmów włączamy dietę bezmleczną i bezglutenową (tu chyba z naciskiem na męża, mam nadzieję, że mnie ominie, bo i tak zbyt mało ważę), wdrażamy dopasowane już lepiej leki i czekamy na nasz mały cud.
Cytuję uzasadnienie diety: "Spożywanie glutenu i białka mleka krowiego wyzwala cytokiny prozapalne, które mogą uszkadzać plemniki oraz osocze nasienia, a ono może wpływać negatywnie na endometrium.". Chyba zdecyduję się na dietę pudełkową, bo sama tego nie ogarnę. Nie powiem, to bardzo duże wyzwanie. Gluten i mleko krowie są wszędzie.
Pani doktor widzi duże szanse na sukces. Powiedziała, że zrobiliśmy krok milowy, ale celem nie jest kolejna ciąża, a urodzenie zdrowego dziecka bez komplikacji. Do ustalenia kolejnych kroków musimy się zabezpieczać, żeby nie doprowadzać do kontaktu nasienia z macicą i nie podrażniać więcej endometrium. Dobrze, że pani doktor nie wiedziała, co robiliśmy w poprzednim cyklu 🫣😂
Jak dostanę konkretne zalecenia na maila, to jeszcze edytuję ten post. Chciałabym jak najszybciej wykonać zalecone badania i iść dalej.
Szczerze to nigdy nie sądziłam, że jako kompletny laik będę sypać takimi określeniami jak cytokiny i kiry. Ale to jest ten czas i mam nadzieję, że wybieramy dobrą drogę. Jeśli kiedyś w to zwątpię, chciałabym podsumować tu historię naszych starań:
☁️ 3 lata stosunku przerywanego bez zabezpieczenia - 0 wpadek
☁️ starania: start czerwiec 2021
☁️ po 9 miesiącach ciąża biochemiczna
☁️ 3 nieudane IUI
☁️ kolejne 8 miesięcy niczego (no, może rozpaczy)
☁️ zmiana lekarza, w tym samym cyklu ciąża biochemiczna
☁️ po 2 tygodniach wykrycie i usunięcie mojego największego wroga, zrostów wewnątrzmacicznych
+ cykl przerwy
☁️ po miesiącu dwie kreski i rosnąca beta (dla mnie jakaś abstrakcja) + serduszko + 12 mm naszej córeczki
☁️ 9 lutego - koniec najpiękniejszej przygody
Chyba idę w to dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2023, 09:30
24w0d
Urządzasz sobie niezłe harce w swoim M1 🤸♀️ Twój Brat jest zafascynowany falującym brzuchem, zadaje mnóstwo pytań i dotyka brzucha. Coś czuję, że Wasza więź będzie silniejsza niż cokolwiek innego na tym świecie 🥰 Na wadze + 6/6,5kg. Problemy żołądkowo-jelitowe bez zmian i nie łudzę się, że nagle znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
Od wczoraj ciągną mnie trochę więzadła. Rwa kulszowa nabiera mocy z dnia na dzień. Ta ciąża jest bardziej wymagająca, ale nie ma co marudzić. Najważniejsze, że jesteś i masz się dobrze 🥰 Wpadłam w mały szał zakupowy. Powoli wszystko kompletuję, ale mam dla Ciebie mnóstwo rzeczy po Leośku więc na pewno je wykorzystamy.
Córeczko, widzimy się za tydzień. Już nie mogę się doczekać 🤩 Kochamy Cię bardzo 🐭
Jutro mam wizytę będę w 5+4 tc… oby.. betę robiłam raz mieliśmy wyjazd i nie było jak ogarnąć.. czuje się dobrze, czasem mini zmęczenie mnie ogarnie, a czasem coś mini niedobrze, ale zero wymiotów, także duzo lepiej niż w pierwszej ciąży.. nasikam jeszcze na test jutro żeby się uspokoić. Niby jestem spokojna, a dzień przed wizyta dopadają mnie male wątpliwości.. zajmuje glowe kompletowaniem i tematem żłobka plus mojego powrotu do pracy - poki co bez gwałtownych zmian i decyzji, zobaczymy jak będzie, mysle ze jest bardzo wcześnie a zawsze na l4 mogę iść. Nasza Niespodzianko zostań z nami.. Twój starszy Brat na Ciebie czeka 😍
Swoją droga zastanawiam się czasem jak ogarne ta dwójkę i jak zrobić żeby starszak nie czuł się złe. Jak będę dalej w ciąży to pewnie poczytam jakieś książki. Jak macie coś do polecenia to piszcie.
Trzymajcie kciuki!
Mały Człowiek jest! W macicy i na tym etapie nie ma się do czego przyczepić 😍❤️ wizyta serduszkowa 8 maja. Trzymam za Ciebie kciuki Maluszku zostań z nami, będziesz mieć całkiem fajnych a na pewno kochających rodziców i Starszego Brata do wspólnych zabaw 😍❤️
Jutro adaptacja żłobek nr 2 ✊✊ czas pokaże jak ostatecznie się ułoży, ale jakoś z tym żłobkiem i powrotem to pracy chociaż na chwile czuje się bezpiecznie. W każdym momencie mogę przejść na l4, wiec mysle na spokojnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2023, 14:48
Mąż dzisiaj po andrologu. USG w porządku (wprawdzie znalazł jakieś zwapnienie czegoś, ale twierdzi, że jeden na trzydziestu chłopców się z tym rodzi i nie da się tego leczyć, a i tak nie ma to wpływu na płodność). Wg niego wyniki nasienia męża super, wręcz ponad normę. Morfologia wyszła 0,48% przez zwykłą statystykę - ilościowo ilość prawidłowych plemników wciąż jest świetna. Suplementować ma się witaminą D 4 tys jednostek przez trzy miesiące, potem 2 tys jednostek i jeszcze dostał jakiś lek bez recepty, który ma niwelować negatywne skutki niedoboru witaminy D. Podobno są już też wyniki badań genetycznych męża i są w porządku, ale mąż ich nie widział (tyle co powiedział mu androlog). Generalnie stwierdził, że w naszym przypadku nie jest to problem męski.
Czyli to ja.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2023, 14:58
Zawodzę się sobą.
Zawodzę Męża, przez swoją zmienność. Mówię, że coś zrobię, po czym nie robię. Nie słucham go. Nie interesuje się jego pracą. Nie mam ochoty na współżycie.
Nie ogarniam się czasowo. Nie mam czystego domu. Nie mam poprasowanych ubrań. Leżą i czekają.. Nie mam odkrzurzonych i umytych podłóg.
Nie mam chęci gotować obiadów po 22 i raz się zmuszę, raz nie.
Za późno wstaje.
Często myśle tylko o sobie.
Nie czuje radości w życiu.
Prawda o mnie.
Nie wiem jak się ogarnąć. Zawodzę siebie i bardzo chce się zmienić, odpowiadać na wszystkie obowiązki, dbać o Męża, mieć porządek w domu, dobre relacje z rodziną, serce spokojne i radosne, ale mi nie wychodzi.
Jak się ogarnąć?
Dobra zrobiłam test pojechałam zakupiłam 2 sztuki. Dziwne, że to napiszę ale całe szczęście biel wizira . To nie odpowiednia chwila na dziecko 2- zdecydowanie ale jakby trafiło to musiałabym dać radę jednak samej kobiecie z dzieckiem no ja tego nie widze totalnie... za dużo w tym roku się dzieje i pomimo że jestem niepłodna to jednak musimy się zabezpieczać.
Zmęczenie w ogóle nie brałam takiej opcji pod uwagę że to mogłoby być związane z ciąża gdyż kilka rzeczy się naklada ciezka praca, zjmowanie sie dzieckiem, czesta nieobecność męża w domu, moje niskie ciśnienie. Dzisiaj mam taki dzień łeb chce rozwalić ciśnienie niskie chciałam ćwiczyć po powrocie z pracy ale jak? nie da się a kg w cale nie maleją
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2023, 16:29
6+6
Siedzę w poczekalni u gina. Jestem gotowa na wszystko... Kurde, wydawało mi się, że tyle czekalam z tą wizyta, tj nie biegłam zaraz po pozytywnym teście a teraz myślę, czy jednak nie za wcześnie na badanie USG... Jestem też gotowa na diagnozę pustego jaja, które miałam 1,5 roku temu (miałam wtedy wszystkie objawy ciąży łącznie z rosnącą betą). Zbliża się majówka i wyjazd i muszę mieć jakiś plan działania, bo ciężko będzie ukryć, że odmawiam kieliszka wina... Dam znać po wizycie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2023, 16:41
Dzień owulacji, obiecałam sobie ,że ten cykl odpuszczam.. ze nie bede sie nakrecać, nie naciskać na sex... a niestety nie umiem sobie z tym poradzić.
Widze po mężu ,że czeka az mu powiem,że sie udało! sama na to czekam..
Dzisiaj zostawiłam prze przypadek test owulacyjny w łazience a mąż pomyślał,że to ciążowy .. dawno nie widziałam takich iskierek w jego oczach.. które ja musiałam zgasić informując że to tylko test owulacyjny;(
do dupy to wszystko!!!!!!!
Nie chce żeby może życie kręciło sie tylko wokół owulacji , testów, i rozpaczy że kolejny cykl w dupe a ja jestem coraz starsza... ehhh ciężkie to wszystko ..
14.06 przychodzę z pracy do miesiączki jeszcze 4 dni
Ale jakoś tak mnie podkusiło robię test patrzę || nie wierzę biorę następny patrzę || kreski
Pierwsze odczucie „jak to 4 dni przed miesiączka „
Ok . Dzwonię do męża mówię mu - decyzja jedziemy do apteki wykupujemy receptę
Neonaprin + progesteron
W poniedziałek lecę na betę i progesteron dodatkowo odrazu badanie moczu
W środę ponownie na betę i trójkę tarczycowa
Boję się tych wyników !
Poprzednio już przy becie wychodziło że nie rosła tak jak miała rosnąć …
Boże daj mi zostać mama 🙏
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2025, 20:54
Jajowody obustronnie drożne! ❤️✨️
Wróciłam właśnie do domu ze szpitala. Trochę się tam naczekałam, bo o 7:00 byłam już na miejscu, o 9:00 zostałam przyjęta na oddział, a koło 12:00 odbyło się badanie. Samo czekanie nie byłoby takie złe, gdyby nie to, że miałam być na czczo. Badanie miał wykonać mój ginekolog, ale miał zaplanowane dwa cesarskie cięcia, więc grzecznie czekałam na swoją kolej. Na sali była ze mną dziewczyna, która też stara się z mężem o dziecko od roku, więc trochę pogadałyśmy, trochę się pośmiałyśmy i czas jakoś leciał. Przed badaniem doktor wykonał USG: na prawym jajniku pęcherzyk 14mm. Następnie wróciłam na salę i przyszła pani pielęgniarka, która zrobiła mi zastrzyk z ketonalem. Odczekaliśmy znowu chwilę, aby lek zaczął działać i przeszłam do innej sali na założenie cewnika, przez który miał zostać podany kontrast. Uśmiałam się z doktorkiem, bo kazał się rozebrać, a ja spytałam: "A to nie ma jednorazowych spódniczek? Kurde, jestem nieprzyzwyczajona do wizyt na NFZ", na co pan doktor odpowiedział: "Witamy na wycieczce krajoznawczej." 😅 Przy zakładaniu cewnika czułam lekki dyskomfort, ale naprawdę minimalny. Potem udaliśmy się do pracowni RTG. Podanie kontrastu było dla mnie praktycznie nieodczuwalne. Samo badanie trwało dosłownie chwilę i usłyszałam najlepszą wiadomość: "jajowody obustronnie drożne". Wyobrażałam sobie to badanie zupełnie inaczej, a na pewno bardziej boleśnie. Wiem, że ból to kwestia indywidualna, dlatego nie czytałam nic w internecie, żeby się negatywnie nie nakręcać. Każdej dziewczynie, którą czeka badanie drożności życzę, żeby odbyło się w takiej luźnej, radosnej atmosferze. Oddział był bardzo kameralny, raczej z tych starszych, ale panowała tam taka fajna atmosfera, że jak w końcu będzie mi dane urodzić dziecko to na pewno rozważę ten szpital. Od jutra mamy zielone światło na starania, więc będziemy działać. Mówi się, że po drożności szanse na ciążę wzrastają, a ja strasznie się boję, że się nakręcę na ten cykl, a potem zderzę się z rzeczywistością. Ale na razie cieszę się dzisiejszym dniem ✨️
A teraz wrócę jeszcze do wczorajszej konsultacji. Wizyta (online) rozpoczęła się o 17:30 i trwała około 20-25 minut. Pan doktor był bardzo rzeczowy i kompetentny. Przeprowadził z nami wywiad i przeszedł do omawiania wyników nasienia. Powiedział, że ruch, ilość i koncentracja są na bardzo dobrym poziomie. Morfologia lekko obniżona, ale wyników nie rozpatrujemy indywidualnie i przy takiej ilości jest okej. Pochwalił też wyniki fragmentacji i przeszedł do HBA. Według niego te 64% to nie jest zły wynik i na pewno nie uniemożliwia on zajścia w ciążę. Omówiliśmy też dotychczasową suplementację męża. Pan doktor wypisał nam co i w jakich dawkach powinien przyjmować mąż. Powiedział, że Fertilman zawiera większość z tych składników, ale nie zna składu na pamięć, więc mamy tak uzupełnić suplementację, aby mieścić się tych wypisanych przez niego dawkach. Mąż kończy już ostatnie opakowanie Fertilmana, więc zdecydowaliśmy się przejść na oddzielne suplementy. Wcale to nie jest takie proste, bo Fertilman ma bardzo bogaty skład i jeśli chciałabym skomponować dokładnie taki skład tylko w większych dawkach to mąż chyba zacząłby świecić w ciemności 😅 Oprócz takich podstaw jak cynk, selen, glutation, koenzym Q10, pan doktor zalecił jeszcze NAC. Tego jeszcze nie próbowaliśmy, więc jestem ciekawa efektu. Poza tym mąż ma w dalszym ciągu przyjmować Resveratrol, Macę, witaminę D3 (4000 j.m.), kwasy omega 3, kontynuować zdrową dietę i zrezygnować z używek. Nie mogłam nie wspomnieć o mojej wizycie u ginekologa, podczas której skierował nas w stronę in vitro. Pan doktor skrytykował to, mówiąc, że najpierw zaczynamy od podstaw, a metody wspomaganego rozrodu zostawiamy na sam koniec, kiedy inne sposoby zawiodą. Ucieszyło mnie też to jak powiedział, że z takimi wynikami nasienia na pewno najpierw spróbowałby inseminacji (co mój ginekolog, widząc wynik HBA, od razu wykluczył). Za trzy miesiące mąż ma powtórzyć badanie nasienia (seminogram, HBA), a dodatkowo zrobić badanie na stres oksydacyjny i wtedy możemy umówić się na kolejną konsultację. Jak dla mnie wszystko na plus i warto było wydać te pieniądze. Od dłuższego czasu chciałam, żeby mąż zaczął przyjmować wszystkie suple oddzielnie, ale nie chciałam brać na siebie tej odpowiedzialności i ustalać samodzielnie dawek. Teraz czujemy się zaopiekowani i głowa jakby trochę odetchnęła. I jeszcze jedno zdanie pana doktora, które zapadło nam w pamięć: "Natura dąży do tego, aby doszło do zapłodnienia"✨️ Wiem, że to brzmi banalnie, ale jak to usłyszałam to poczułam jakby w mojej głowie puściła jakaś blokada.
Tak dla pamięci... 08.05 to byk nasz ostatni dzien kp... Na początku było ciężko, ale potem poczułam coś wyjątkowego... 😍
14+0
Hej,
Ja dzisiaj byłam na wizycie między wizytami u innego lekarza.
- tachykardia (puls mam ponad 100, nawet do 150), na cito kardiolog
- zwiększamy Acard na 150
- pilnie wizyta u endokrynologa
Moja ginka mi ostatnio podpada i nie ma z nią kontaktu kiedy trzeba... Dlatego będę chodzić do dwóch lekarzy 😮💨
Reszta stabilnie. Dzieciaczki niewdzięczne do zdjęć.
Dzisiaj niespodzianka. Z dwóch dziewczynek ♀️♀️zrobiła się parka♀️♂️.
Dziewczynka większa od początku. Chłopak mniejszy i z łożyskiem koło szyjki.

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.