Sheelie Moje życie 25 kwietnia 2023, 05:54

Cześć . 10 dpo

Tak jak pisałam..zrobiłam dzisiaj test no i oczywiście wyszedł negatywny.. na dodatek zapomniałam luteiny wziąć. Eh dzisiaj po 14 nastej dopiero wezme . Ogarnął mnie smutek ..chociaż spodziewałam się tego ale dalej czasami mam nadzieję .
Wiem ze za wcześnie testuje ale muszę by wiedzieć czy jednak luteine odłożyć... jak myślicie brac jeszcze ja ? Czy do dzisiaj i jutro odpuścić..


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2023, 10:41

Mam taaaki dobry humor od paru dni! Nie wiem, czy sprawcą jest coraz ładniejsza pogoda, czy okres okołoowulacyjny. Może i to i to - czasem wydaje mi się, że w różnych fazach cyklu jestem innym człowiekiem 😈😇

Dziś, jak codziennie, jechałam do pracy samochodem. A że jadę 10 km przez lasek i nikt mnie nie słyszy, włączyłam muzykę najgłośniej jak się dało - jak śpiewałam to nawet nie słyszałam samej siebie (to akurat dobrze 😅). Zgrałam sobie ostatnio album, który znalazłam na starym pendrive, i akurat wylosowałam piosenkę Taylor Swift - "22". Tak długo jej nie słyszałam. I ożyły we mnie dawne wspomnienia, gdy szykowałam się na imprezę z przyjaciółkami, a ta piosenka leciała w tle. Teraz mam 26 lat. Przecież w porównaniu do całego życia to tak mało. Za 20 lat pomyślę sobie, że oddałabym tak wiele, by móc cofnąć się do dnia dzisiejszego. Dlaczego więc pozwalam, aby teraz dni przelatywały mi przez palce, a życie toczyło się od wizyty do wizyty u lekarza? Nie mogę dopuścić, aby te lata uciekły w niepamięć, a jedynym wspomnieniem było morze wylanych łez. Dziecko kiedyś się pojawi, a mój smutek nie spowoduje, że będzie tu szybciej. I tego czasu teraz już nigdy nie odzyskam.
Niby jedna piosenka, a tak dużo dała do myślenia.

Chyba wybiorę się na dyskotekę. Tak dawno już nie byłam na żadnej. Tak dawno nie tańczyłam! Dodam ten punkt do mojej listy "to do" 😉

A z takich ciekawszych rzeczy to złożyłam pierwszy raz w życiu skargę na policji. Pozwałam asystentkę lekarza za obrazę i znieważenie. W skrócie - miesiąc temu zrobiłam cytologię, próbowałam kilkukrotnie doprosić się o wyniki, a gdy pojechałam na miejsce, sympatyczna pani powiedziała, że dopiero wróciła z urlopu i nie będzie szukać moich papierów. Gdy powiedziałam, że nie jest to mój problem, zaczęła mnie obrażać przy innych pacjentkach i groziła, że wezwie policję lub ochronę jak nie wyjdę. Gdy lekarz chciał ze mną porozmawiać, kazała mu wrócić do swojego gabinetu i zatrzasnęła za nim drzwi (to jego żona). Byłam silna i nie dałam się zastraszyć, ale gdy wyszłam, łzy same popłynęły mi po policzkach. Z emocji, zdenerwowania i rozczarowania, że tacy ludzie pracują w służbie zdrowia. Z tego, że nikt się za mną nie wstawił i nikt mi nie pomógł. Że lekarz przestraszył się swojej żony i zostawił mnie samą z tą niezrównoważoną kobietą. Stwierdziłam, że nie zostawię tak tej sytuacji, tym bardziej, że wiele osób pisało na google podobne opinie o tej pani. Wielu już groziła policją. Ewidentnie to ona ma problem ze sobą i nie powinna pracować z ludźmi, szczególnie w takim miejscu, jakim jest gabinet ginekologiczny. Więc nie pozostałam obojętna - sama zgłosiłam tę sprawę na policję, a do tego do izby lekarskiej i kasy chorych. Mam nadzieję, że przynajmniej pomoże to innym osobom. Wyników nie dostałam do dziś 😏

Ta sprawa kosztowała mnie dużo stresu, ale już ją przepracowałam i idę dalej. Dziś zaczyna się weekend i zamierzam go dobrze wykorzystać 🤍


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2023, 10:11

Ciąża zakończona 3 maja 2023

No i mamy maj. Czas leci a ja się czuję jakbym utknęła w tym miejscu, w którym jestem na zawsze.

Majówka udana chociaż z przygodami. Przestroga - nie bierzcie samochodu męża lub ojca i nie jedźcie nim w góry na serpentyny w bardzo tłoczny dzień :D Ja wzięłam, bo chciałam zabrać Mamę w góry 1 maja. Najpierw pomyliłam zjazd i przewiozłam ją po całych Bieszczadach w giga stresie, bo dla mnie te drogi to jednak wyzwanie. Potem parkowałam na poboczu pod górę na serpentynie pod przełęcz (na parkingu nie było opcji, milion samochodów) i zakopałam samochód w błocie (którego nie widziałam) tak, że ani w te ani we wte. Ojca samochód. Jacyś faceci mi pomogli i wypchali go, ale że sprzęgło nie spalone to cud. Potem parkowanie dalej na tej serpentynie, już nie w błocie, dalej pod górę, do tyłu, na kopertę i na milimetry, żeby się jakoś zmieścić krową kombi między rowem a linią jezdni. Samochód cały, my całe, ale do tej pory trzęsą mi się ręce jak sobie to przypominam. Mama się napatrzyła bo bez nerwów się nie obyło ... ;)

Ręka się już praktgycznie wygoiła, antybiotyk skończyłam. Natomiast okres się spóźnia - dziś 32 dc. W ciąży nie jestem, więc coś się rozregulowało przez estrofem zapewne. Nie wiem, może trzeba było też i progesteron wziąć, ale już trochę dość miałam tych hormonów. Niepokoi mnie to, bo znowu wszystie plany mi się rozjeżdzają. Wyliczone miałam wszystko idealnie - za 6 tygodni badanie cytokin, czekanie na wynik 10 dni, pod koniec czerwca wizyta - zalecenia, na początku lipca urlop i potem sierpień transfer. I co teraz? Przyjdzie ta 🐒 czy nie przyjdzie? Naprawdę już tracę siłę do tego wszystkiego. Jeszcze kilka miesięcy temu robiłam te swoje plany działania, a teraz? Nawet to mnie drażni, a z natury jestem typowym "planowaczem".

Dieta mi nie idzie. Raz idzie, raz nie idzie, ale nie umiem się tak konsekwentnie trzymać jak przed ciążą. Wczoraj najadłam się sera, wypiłam jogurt i kaplica. Wzdęcie, bóle, pół nocy nie spałam. Wkurzam się tylko na siebie, a potem znowu taka mini autodestrukcja. Na suplementy też nie mogę patrzeć, więc biorę aktualnie minimum - omega3, Prenacaps i witamina D. Pokończyły mi się, wypadałoby zamówić, zrobić sobie jakiś jadłospis, pogotować, wrócić do rutyny, ale ja jestem jakaś taka zrezygnowana. Tak, to dobre słowo na to jak się czuję. Nie rozpaczam już, nie płaczę, ale nie mogę wykrzesać z siebie energii do walki w tym momencie. Wszystko wydaje mi się bez sensu.
To mnie tylko utwierdza w tym, że dobrze zrobiłam nie podchodząc do transferu w kwietniu. Nie dźwignęłabym ciąży, a nawet jakby się udało to mój stan emocjonalny pewnie źle wpłynąłby na dziecko.
Tak sobie tłumaczę.
Idę zaraz na siłownie, potem do księgarni i dziś muszę się pouczyć trochę do pracy. I naprawdę spróbuję chociaż odstawić ten nabiał.

Virgo Odkopane na nowo marzenia 3 maja 2023, 13:43

3 dni temu wyskoczyło mi na dole aplikacji powiadomienie, ze otrzymuje w prezencie badanie graits. Stwierdzilam, ze sprawdzę i wyslalam zgłoszenie. Wczoraj zadzwonila do mnie Pani i zaprosila na badanie 😊 Akurat mam wykupione bilety do Polski na 10-13 lipca i tak tez właśnie zostalam umówiona 😊 tak wiec 12lipca mam badanie ginekologiczne w klinice leczenia bezpłodności Invicta, dzien wczesniej mam badanie krwi 12 hormonów. Muszę powiedzieć, ze fajnie to sie zlozylo! Nie mialam czasu szukac sprawdzonej kliniki ani wydzwaniać i sie umawiac, a tu klinika zaprzyjaźniona z Ovufriend sama dzwoni, umawia i jeszcze daje badanie ginekologiczne w gratisie 😊 za panel hormonów ze zniżka 10% koszt wynosi 780zl. Jak sobie przeliczyłam to wychodzi 166funtow, u mnie w tej cenie to jest samo badanie ginekologiczne 😂 tak więc pierwszy krok do przodu 😊 czekam do lipca, a kto wie, może do tego czasu wydarzy sie cud?? 🍀 Choć nie nastasiam się. Wczoraj wieczorem zrobiliśmy z J domowy test na ruchliwość plemników, taki z apteki, płytkowy. Oczywiście ambaras, bo on nie bedzie sie masturbował do pudełeczka! 😅 Tak wiec robota spadla na mnie, ale fajnie bylo 😅 No ale tu zarty sie koncza, wynik bardzo slaby... Kolor w okienku testowym A powinien byc minimum w kolorze oknienka kontrolnego B lub ciemniejszy. Nasz kolor... Bladź.
https://zapodaj.net/5522593192eec.jpg.html

https://zapodaj.net/1e10f5f3db35b.jpg.html

Niestety tak jak przypuszczaliśmy, wina moze byc w jakosci nasienia. No cóż, wysłałam wynik testu do naszego GP i poprosiłam o badania hormolanle i badanie nasienia dla J. Zobaczymy, czy w ogóle sie zainteresują i czy skierują na badania w ramach NHS. Jesli nie, to będziemy musieli tez z zacząć działać prywatnie. Niestety J. nie moze wraz ze mną lecieć do Wrocławia do kliniki, choć jego również zaprosili, w obecnej sytuacji mam zabrac zs sobą jego wyniki. Mam nadzieję, że wszystko się uda i ruszymy z badaniami i ewentualnym leczeniem!!! ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2023, 13:53

2 lata, 9miesięcy, 4 tygodnie razem

Z kazdym dniem jestem coraz bardziej szczęśliwa, bycie mamą jest ekstra! A bycie mamą K to najlepsze co mnie spotkało w życiu! ❤️

Poprosiłam dzisiaj tatę o pomoc w opiece nad młodym, musialam dokończyć projekt na studia, więc siedzialam przy kompie i kątem oka obserwowałam jak sie bawili na macie, cudowny widok. Kiedy przyszedł wieczór tata położył K i czekał aż zaśnie, z pokoju obok docierał do mnie ich dialog

K: dziadku a co tu masz?
T: to są moje brwi
K: twoje brwi???
T: tak, moje brwi, ty tez masz brwi, o tutaj
K: ja mam brwiiiiiii??? (ton głosu jakby było to odkrycie roku)
Chwilę leżą razem na łóżku, po czym młody odpala "kocham Cię dziadku".. 🥹 Normalnie aż było słychać jak mojemu tacie mięknie serducho ❤️🫠

Oj potrafi młody za serce chwycić, potrafi. Z milych rzeczy usłyszałam dzisiaj od mamy, że to zasluga tego jak go wychowuje. Nie powiem zrobiło mi się mega miło. ❤️

Miałam też niedawno sytuację z młodym, która mnie zmiotła z planszy.. Było rano, byliśmy w niedoczasie, nie utrzymałam napięcia i krzyknęłam na niego, młody się rozpłakał. Otrzeźwiło mnie to w sekundę, przeprosiłam że nie utrzymałam emocji. Dalsze ubieranie poszło sprawnie (krzyk ma wielką moc, przeraza mnie czasem jak wielką). Zamiast wózka zgodnie życzeniem K wzięłam nosidło. Prawie go już nie używamy, a do żłobka 1,5km, ale trudno. Przytulał się całą drogę więc widocznie taka była potrzeba. W trakcie drogi odbył się między nami dialog.
Ja: przepraszam, że krzyknęłam, nie chciałam, ale nie poradzilam sobie z emocjami, bylam zła bo nie chciałeś sie ubrac
K: ja tez byłem zły
-też byłeś zly?
K: tak
-dlaczego?
K: bo mi zabrałaś słomki, a ja je chciałem jeść

Krótka retrospekcja poranka.. Faktycznie młody jadł słomki, ale mu je zabrałam, a później chciałam go ubrać. I od razu przypomniało mi się zdanie, że "dzieci zachowują się źle, kiedy czują się źle".. Jakie to banalnie proste.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2023, 22:38

15 cs, 16 dc dzień owulacji /1dpo ?

Hejka.
W czwartek zrobiłam zastrzyk. Musiałam zrobić go w łazience w pracy. Było to dla mnie stresujące nieco. Po fakcie wkręciłam sobie, że go źle zrobiłam i nic z tego nie będzie.
Ale sprawdziłam dziś, II kreski na ciążowym teście są czyli ovitrelle działa.
Wczoraj był szalony dzień.
Dr z Invicty zalecił randkę z mężem w piątek wieczorem o takiej godzinie, abym mogła dziś pójść na test wrogości śluzu. Zrobiłam, wyszło nienajlepiej (na razie nie chcę o tym pisać), ale gdzieś tam przeczytałam, że różnie bywa z wiarygodnością tego testu, więc postanowiłam się nie nakręcać.
Teraz i tak nic nie poradzimy, bo mąż wyjechal na 2,5 tygodnia w podróż służbową.
Mam zrobione wszystkie badania, które miałam zlecone na ten moment.
Randki z mężem były w "odpowiednim" terminie. Był zastrzyk.
Teraz to co mogę dalej zrobić to czekać na wynik randkowania.
Jeżeli się nie uda to następne, co trzeba będzie zrobić to wysłać męża na badanie nasienia. No i dostałam skierowanie na HSG, więc to też następny krok.
Oczywiście w głowie tworzę już sobie scenariusze, jak to będzie jak jednak się uda i jaka byłaby piękna niespodzianka na powrót męża z wyjazdu...
No ale cóż...to jest ten trudny moment, gdy muszę czekać.
Dbać o siebie i czekać. Mam teraz czas tylko dla siebie i chcę go dobrze wykorzystać. Nadrobić czytelnicze zaległości, dalej przyzwyczajać się do powrotu do lepszego stylu życia. Od wczoraj biorę metforminę na insulinooporność. To był dla mnie cios, bo parę lat temu byłam szczuplejsza, aktywniejsza i w życiu bym nie pomyślała, że doprowadzę do czegoś takiego....No niestety, ale na szczęście można to odwrócić, trzeba się tylko postarać....No więc się staram :)
Tak na koniec jeszcze...ostatnio żaliłam się mamie, że "jestem grubaskiem", ale mam plan itp.
Powiedziała mi...nie martw się, każdego dnia będziesz mniejszym :)
Życzę sobie zaokrąglenia, ale tylko tego ciążowego :)
Miłej soboty :)

Jestem. Żyję. Żyjemy.

Berbeciątko me awansowało na Sekundę. Wczoraj skończyła 2,5 roku. A ja 19 kwietnia zdałam mega wykańczający egzamin zawodowy.

Od ponad roku przygotowywałam się do egzaminu. Najpierw tylko w porze jej drzemek i czasem wieczorami. Od sierpnia 2022 roku już 3 godziny przed południem, 3 godziny po południu. W weekendy po kilka godzin. W ciągu dnia przejmowała ją niania, moja mama lub siostra, w weekendy głównie Mężuś. Od listopada w domu robiłam niewiele, głównie się uczyłam. Wstawałam, byłam z Sekundą do 10:30 (śniadanko, mycie, poranne ogarnianie, przyjście niani/transport do babci) i potem od około 18:30 ją przejmowałam. Jak był Mężuś, to wcześniej ją oddawałam i później przychodziłam. Był to okropny, przeokropny czas w naszym życiu. Czas, w którym moje dziecko nauczyło się pięknie mówić i się odpieluchowało, w którym potrafiła przyjść i powiedzieć "Mama nie czytać, Mama tu siedzieć, śpiewać". Dziecko, które mimo, że wcześniej chętnie zostawało z nianią, to jak tylko szłam do innego pokoju się uczyć kładło się z rozpaczy na podłodze. Wyło. A mi serce pękało, bo musiałam się uczyć. Zakładałam słuchawki bhp i próbowałam udawać, że to nie moje dziecko. To też czas, w którym bardzo często się kłóciłam z Mężusiem. Przyjeżdżał po pracy i w domu miał drugi etat, bo nie było wspólnej opieki nad dzieckiem, wspólnego ogarniania domu, wieczoru filmowego, tylko było wymyślanie zabaw, żeby dziecko na chwilę zapomniało o mamie. Styczeń to była jedna, wielka choroba, z tygodniową przerwą na ząbkowanie (słyszał ktoś kiedyś o wychodzeniu czterech piątek na raz? jeśli nie, to macie szczęście, byłam przekonana, że słychać nas w sąsiednim województwie). Tydzień przed ustnym egzaminem, całą rodzinę rozłożyła mega jelitówka. Poza mną. Jeździłam więc do rodziców, potem wracałam do Mężusia i małej. Z małą, byłam przekonana, że wyląduję w szpitalu. Nic nie przyjmowała. Wymiotowała i po chwili "Mamusiu, zrób mi kanapeczkę, jestem głodna". A ja siedziałam z miednicą przy dziecku jedzącym kanapkę, szykując się na kolejne womity. No po prostu w pewnym momencie powiedziałam sobie "Give me more!!! Co jeszcze, co jeszcze ześlesz, bo brak wiary w powodzenie egzaminu mam zapewniony". Zdałam. To piekielne gówno. Zdałam. Wyszłam po prawie 6 godzinach ustnego i byłam przekonana o negatywnym wyniku, po kilku godzinach przyszła pozytywna informacja. Ale dopiero teraz zaczynam się cieszyć. Po egzaminie, kładąc się spać, miałam przeolbrzymi helikopter w głowie. Minął po kilku dniach. Poziom zmęczenia taki, że wchodząc po schodach, musiałam robić przerwy. Muszę się wziąć za siebie, bo te kilkanaście miesięcy mnie przetyrało.

I tak siedząc sobie w domu, jedząc śniadanko, uświadomiłam sobie, ile mi zginęło w życiu. Że przecież Robak jest moim prezentem, prezentem danym na Sekundę. Ile mnie z nią jeszcze czeka? 8-10 lat? A potem grupa równieśnicza, chłopcy i sayonara. Tak, tak, taka kolej rzeczy. Sranie w banie. Moja mała Kruszynka ma 2,5 roku i tak bardzo ją kocham, tak mocno, że już teraz boję się tego czasu odsunięcia na boczny tor. Stąd też ostatnio jest Sekundą. Bo to minie w Sekundę. Nie więcej.
Dlatego, przed powrotem do pracy, spędzam z nią absolutnie każdy moment. Teraz ma czas odreagowania nieobecności matki, w związku z tym nasza codzienność jest bardzo, bardzo trudna, obfitująca w płacz, awantury oraz "ja chcę z Tobą dyskutować". Idziemy na ścianę - nieeee, idziemy na basen - nieeee, idziemy na muzykoterapię - nieeeee. To tak donośne, głośne "nie", które zmienia się w płacz. Porysujemy - nieeee, pobudujemy z klocków - nieeee, "mama idź tam, na dwór". Albo ewentualnie jest tak "słuchaj, chciałabyś się wykąpać pod prysznicem czy w wanience" - "nie wykąpię się żaden [w ogóle]". "Założysz koszulkę z długim czy z krótkim rękawem? - Nie założę, ja chcę być goła".

Z innych rzeczy: jakoś tak naturalnie nam wyszło, że zaczęłyśmy zbierać surowce (czy też śmieci, jak kto woli). Któregoś dnia na placu zabaw, było pełno butelek, kosz na śmieci obok. Ale 50 metrów dalej był wielki kontener na szkło. Zabrałam te butelki na szkło. Odstawiłam do kontenera. Od tamtej pory zaczęła się nasza przygoda. Mała wyszukuje śmieci, o co wcale nietrudno (niestety) i tak właśnie zwykle ze spaceru wracamy z siatką śmieci. Plastiki zgniata, korki odkręcamy, wywozimy raz na jakiś czas do serduszka. Butelki szklane - zwrotne oddaję w butelkomacie (wydaje bon na zakupy w Kauflandzie, tym samym uczę ją, że nie tylko za pieniądze można uzyskać jedzenie; tak samo, uczę ją wymieniania się z sąsiadami - hej, mam mnóstwo aronii, chcecie? - o a my mamy dżemy z jabłek), bezzwrotne lądują w odpowiednim kontenerze. Puszki aluminiowe zgniata, odstawiam w umówione miejsce z osiedlowym Panem Złomiarzem. Papier zwykle ląduje w naszym pojemniku. Zmieszanych raczej nie tykam, nie pozwalam jej podnosić odpadów higienicznych, potłuczonego szkła, petów. Z ciekawych znalezisk: telefon (nie wiem, czy działający), nowy rondel (jeszcze w metką na rączce), dmuchana poduszka ogrodowa, betonowa pływa chodnikowa 40x40 cm. Po każdym takim spacerze dokładnie myjemy ręce. To działanie zainspirowało nas do podjęcia wyzwania "1000 rzeczy mniej w 2023 roku". Przez egzamin, w zasadzie dopiero się za to wezmę. Ale już kilka rzeczy udało mi się sprzedać na olx, kilka oddać na śmieciarce, kilka rozdysponować po rodzinie. Zauważyłam, że inni rodzice widząc nas na placu zabaw, czy też wokół niego, gdy sprzątamy, sami zaczęli podnosić cudze śmieci. Także "be the change".

Jeśli ktoś to czyta, to czy ktokolwiek ma informacje o dzieczynach z nickami Fuma Foch oraz PJUR? Wydaje mi się, że cała reszta Poziomek już jest dzieciata lub w ciąży, albo daje znać na bieżąco, co u nich.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 25 kwietnia 2023, 15:34

14 dc
Czuję się zobowiązana dać Wam znać, że między mną a Mężem wszystko OK. Wrócił wczoraj z pracy strasznie milusi, więc "dałam się przeprosić". O matko! Jak to brzmi? 🤣 Wieczorem podziałane.❤️

Ja wiem, że faceci też po swojemu przeżywają te nasze starania. Wiem. Zdaję sobie z tego sprawę. To nawet dobrze. Wyobrażacie sobie, jakby wyglądało nasze życie, gdyby oni tak samo jak my wariowali na punkcie owulacji, objawów, temperatur, testów itd? Toż to życie byłoby niedowytrzymania! :) Tylko czasami przychodzą takie dni, że... Chciałabym czuć to jego "przeżywanie" na trochę innym poziomie, bardziej emocjonalnie. 🤷‍♀️ Chciałabym, aby okres okołoowulacyjny był na 100% pod te starania, żeby mieć poczucie, że daliśmy z siebie wszystko, co możliwe. Tak, wiem. Robimy wszystko, co możemy, może nawet więcej, ale... No tak czuję. Niestety, czasami to, co wiem na poziomie głowy nie jest tym samym, co czuję na poziomie serca... 🤷‍♀️

Dzisiaj całkiem mocno boli mnie prawy jajnik (to z niego powinna być owulka), więc wygląda na to, że owu zgodnie z przewidywaniami jutro/może pojutrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2023, 15:44

Sheelie Moje życie 12 września 2023, 18:20

Dzisiaj się wystraszyłam ... dzisiaj się popłakałam.. Moj spokój został zburzony przez to co przeżyłam.. myślałam że tracę na uszy dziecko moje .
Ułożyłam się na kanapie wygodnie .. oczywiście siedząc , podparta plecami o poduszki ,Ogólnie siedziałam na pół leżąco .
Wzięłam detektor aby posłuchać dziecka serduszka..
Szukam szukam słyszę.. a że upatrzyla sobie moja córka lewą stronę macicy to szukałam jej tam.
No to nasłuchuje.. słyszę pieknie biję.. nagle powoli spowalnia ..do tego stopnia że przestaje bić.. zamarłam..
Odrazu wstałam i zaczęłam szukać serduszka.. nagle zaczęło bić ponownie ..
Wystraszyłam się i to bardzo. Tak jak pisałam mój spokój został zburzony .. boję się o moje dziecko do tego stopnia że od godziny nie chce siedziec .. pierdol.. powiedziałam sobie , chodźbym miała stać te 5 miesięcy dzień w dzień . Będę stała.
Nie chce narażać moim cielskiem moja córkę na śmierć.
Bo albo mój brzuch zakłócił jej serduszko albo rzeczywiście coś było na rzeczy ..
Boję się bardzo sie boje , co jest nie tak ? Czemu nie może być pieknie ? Czemu nie mogę mieć spokojnej ciąży tak jak inne dziewczyny które miały taka. Czemu zawsze muszę cierpieć i się martwić o moje dzieci .. dlaczego?

Co mogę jeszcze zrobić aby jej zapewnić spokojne siedzenie w brzuchu?
W poniedziałek mam prenatalne .. przesunęli mi .. mam nadzieję że po badaniu okaze sie ze jest wszystko dobrze .. tym bardziej że idzie ze mną mój mąż.. poraz pierwszy.. chce zobaczyć swoją córkę na monitorze.. na " żywo " a nie na zdjęciach..
Proszę błagam! Zostawcie mi moja córkę, proszę córko E . Siedź w brzuszku u mamy .. proszę poczekaj jeszcze 5 miesięcy i zostań z nami . Mama z tatą będą przeszcześliwi gdy zawitasz na dobre . Obiecuje i postaram być się najlepsza matka jaka mogę sobie wyobrazić i być. Obiecuje nie narzekać na wstawanie i na zmęczenie. Przyjmę to na klate. !


Od tego momentu sprawdzam co 30 minut detektorem czy wszystko jest wporzadku .. serduszko bije🙏🙏🙏 zostań z nami E 🤍


Dzień po tym co się stało.
Wszystko jest dobrze. Sprawdzałam detektorem tętno małej od 6 rana i cały czas biję.
Chyba dziewczyny w komentarzach miały rację co do tego . Jeśli tak to bardzo się cieszę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2023, 09:19

Sheelie Moje życie 27 kwietnia 2023, 07:53

Cześć.

Mój organizm wariuje ponieważ wczoraj moja intuicyja podpowiadała ze jestem w ciąży a dzisiaj czuje się szczęśliwa i podekscytowana ? Nienormalne to jest moim zdaniem .

Nie mam śluzu sucho , brak jakichkolwiek objawów aby miesiączka miała przyjść , piersi lekko pobolewają. Czasami lekko mnie zakuje w dole i jajniki ale nic pozatym. Tak jak pisałam 10 dpo robiłam test i był negatywny a dzisiaj zamiast się smucić to się nie wiadomo czym ekscytuje i się w głębi duszy cieszę? Nie rozumie tego


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2023, 08:25

Ayayanee Hurricanes and Suns 28 kwietnia 2023, 12:27

Deszcz ustał.

Rok temu bylam sparaliżowana smutkiem.
Dzisiaj jestem sparaliżowana strachem.
Jestem gdzies obok. Na wdechu.
Beta Hcg z wczoraj 165,70 mlU/m
Testy bardzo jasne. Wgl nie pokrywaja sie z wartoscia z krwi. Nie rozumiem.... Labolatorium mowi ze pomylka jest nie mozliwa, sugerują nawet bliźnięta...
Jutro powtorka. Błagam o te 100% przyrostu.

Niech wyjdzie tęcza... Jeśli ten deszcz ustał.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 12 maja 2023, 12:10

10+3

Wiem, że wiele się jeszcze może zdarzyć ale powoli zaczynam mówić bliskim o ciąży. Nie mam siły ukrywać tego i się czaić i kombinować z wymówkami.

27dpt

27.04.2023

Pierwsze USG.
Szok i niedowierzanie. Mamy dwa serduszka. ♥️♥️ 😭


🙏 Nasze Cuda, tak długo na Was czekaliśmy. Zostańcie z Nami. 🙏❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2023, 10:19

IlonaQ W oczekiwaniu na cud poczęcia🙏 26 kwietnia 2023, 12:36

Znowu ta niecierpliwość.. aplikacja pokazuje termin miesiączki na 9 maja i biją się myśli w mojej głowie, czy to co już zrobiliśmy z Panią Dr zaowocuje? Czy po raz pierwszy w życiu zajdę w ciążę? Czy będzie tak jak co miesiąc, tak jak przez ostatnie 4,5 roku?

Czegoś mi brakuje w życiu. Może emocji?
Chciałabym się ponownie zakochać w Mężu i czuc motyle w brzuchu. Wiem, że po kilku latach bycia razem relacja się zmienia i te emocje odchodzą, ale mi ewidentnie ich brakuje. Przykładem na potwierdzenie jest to, ze lubię oglądać filmiki zakochanych z jakichś produkcji filmowych. Może powinnam powiedzieć o tym Mężowi?
Po drugie pracuje już długo w obecnej firmie i często mam już dość. Po prostu już mi się nie chce pracować w tym miejscu i wykonywać te zadania.. nie mam pomysłu na inną pracę, nie wiem co chciałabym robić. I nie szukam ze względu na starania.
Może mam depresję? A może tak wygląda życie? Dzisiaj mam jakiś gorszy nastrój..
Może powinnam pójść do psychologa? I sprawdzić czy wszystko jest ze mną w porządku? Przerabiałam już psychologów. Kiedyś miałam zaburzenia odżywiania, to byl bardzo ciężki czas. Potem poznałam Męża, ślub - jeden z piękniejszych momentów. A potem nieudane starania i znowu spadek.
Zapisałam się na fitness. Kiedyś dużo ćwiczyłam. Może to mi pomoże. Będzie jakaś frajdą, radością, odskocznią.


Sheelie Moje życie 18 maja 2023, 22:45

To ja dzisiaj jeszcze raz dodam wpis .
Otóż mam pytanie ... bo teraz już wiem że ęspóźni się owulacja .
Robiłam właśnie teraz test owulacyjny , nie wyszedł pozytywny ale już blisko.. pasek od pasku testowego różni się 1 odcieniem koloru

b19d17030bc7.jpg




Tak więc pytanie mam .. bo od 16 dnia cyklu mam brać luteine .. czy poczekać jeszcze 2 dni by się ta owulacja tak jakoś naturalnie odbyła.
Bo nie wiem czy luteina ją zaburzy ? . Mam mętlik w głowie i nie mam pojęcia co zrobić 🙈🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2023, 22:55

Ayayanee Hurricanes and Suns 26 kwietnia 2023, 12:42

Nigdy więcej nie będę się ekscytować dwiema różowymi liniami.

Czy jestem gotowa na dziecko? Tak.
Czy jestem gotowy, aby martwić się o ciąże? Nie, nigdy.
Czy jestem gotowa odczuwać każdy skurcz lub ból w brzuchu w ciąży i bać się, że to już? Nie, nigdy.
Czy jestem gotowa na leniwe dni, gdy dziecko nie będzie zbyt ruchliwe? Nie, nigdy.
Czy jestem gotowa na ryzyko kolejnego poronienia, śmierci dziecka? Nie, nigdy.

Ale tak właśnie wygląda ten proces. Nie ważne czy starania zaczniesz miesiąc po stracie, pół roku czy rok. Boisz się, ale mimo to robisz to w nadziei, że wynik będzie tego wart, że na końcu czekają małe różowe stópki.
Strach, ból, wątpliwości, dezorientacja, zmartwienie i negatywne myśli na zawsze pozostaną w tyle mojego mózgu, gdy tylko zobaczę te dwie różowe linie.

Kiedyś pozytywny test znaczyły tak wiele. W końcu Ci się udało, zaszłaś w ciążę i czeka Cię tyle ekscytacji.
Ale teraz te obawy i wątpliwości przysłonią wszystko.
Jestem tego pewna.


Więc.. czy jestem gotowa? Tak.
Ale czy jestem gotowa na cała resztę? NIE.
Czy to jest ok? Oczywiście.




Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2023, 12:48

Sheelie Moje życie 26 kwietnia 2023, 08:36

Cześć.

Ale miałam 3 dziwne sny .. oglądałam rolki na instagramie i oczywiście musi się tam przewijać mnóstwo na temat pcos i wogóle plemników i komórki jajowej .
Widzialm jeden filmik który uważam za absurd iż to że " najszybszy i najsilniejszy plemnik " wcale nie wygrywa wyścigu do komórki jajowej aaa ! To komórka jajowa robi selekcję czy plemnik się nadaje.. pytam się jak ? Skoro jest tyle poronien to chyba coś jest nie tak bo gdyby robila selekcję komórka jajowa to chyba tych poronień nie byłoby .

Wracając do moich snach :
[ ] Pierwszy sen - rozgrywa się w mojej pracy, zestepca kierownika robiła wyliczankę kto jeszcze w ciąży będzie... I jedna koleżanka mówi a sheelie? A zastępczyni kierowniczki mówi że ;
[ ] - Nie wiem czy ona wogole kiedyś jeszcze będzie w ciąży. ( dziewczyny w pracy wiedzą że byłam w ciazy i poroniłam)

Drugi sen ; bo pod tym filmikiem z tymi plemnikami i komórka jajowa były komentarze typu że jak od kogoś koleżanka się rozstała z mężem z którym nie mogła za cholere zajść w ciążę to gdy znalazła sobie drugiego partnera to zaszła odrazu z nim w ciążę
To tak śnił mi się jakiś facet ale był bardzo przystojny , adorował mnie i chodził za mną caly czas .

Trzeci sen :

Śniło mi się że jestem w ciąży ale gdy już był u ginekologa to wyszło na to że poroniłam

Morał z tego taki aby nie oglądać przed snem dziwnych filmików.

Pozdrawiam


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2023, 21:01

Sheelie Moje życie 29 kwietnia 2023, 11:51

No i klapa .. 14 dpo i na teście pusto ani cień cienia się nie pojawił.. tak samo miesiączki nie ma i nie zadzwonię do kliniki aby mnie zapisali na drożność jajowodów

Ehh nadzieja jest ze może miesiączka przyjdzie w czwartek w przyszłym tygodniu ? Najlepiej byłoby
.jeśli nie jestem w ciąży to proszę przyjdź małpo 4 maja!.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2023, 12:58

27 IV 2023
16 cs

Minęłam szesnasty zakręt. Nie widzę mety, nie wiem ile sił zostawić w rezerwie aby nie wypalić się tuż przed końcem drogi. Czasami zastanawiam się czy metę finishu przekroczę biegnąc z szerokim uśmiechem na ustach czy czołgając się resztkami sił na zdartych kolanach i łokciach.
Tak właśnie widzę długoterminowe starania. W mojej głowie są pieprzonym, wymagającym maratonem w pełnym słońcu. Ale biegnę. Idę. Upadam. Tracę oddech. Czołgam się. Wstaję. Łapię oddech. Maszeruję. Tracę oddech. Biegnę.
***
Już wcześniej słyszałam o dofinansowaniu do in vitro ale traktowałam to jako ciekawostkę. Coś co może przydać się w przyszłości ale "jeszcze nie teraz". Ogłoszenie o rozpoczęciu naboru zobaczyłam przypadkowo. Może to znak? Sama wierzę w znaki chociaż nie umiem odczytać ich wszystkich. Dostałam informację z kliniki o wstępnym zakwalifikowaniu i mamy umówioną pierwszą wizytę. Na jutro. Powoli wkrada się stres..
***
Mąż wystraszył się in vitro. Potrzebował czasu aby uświadomić sobie i ułożyć w głowie, że to prawdopodobnie zacznie się niedługo na serio, że Nasze starania weszły już w ten etap. Ale jesteśmy w tym i trwamy razem. Mimo tego, że ja też się boję..
***
Oglądam filmiki z niemowlętami - to ma być mój motywator abym nie zwątpiła, widziała sens tej drogi. Przecież możemy dać temu dziecku wszystko, a tymczasem los z Nas okrutnie drwi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2023, 19:11

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)