Nasza córka ma już 4,5 miesiąca! Czas leci jak szalony a ja codziennie obserwuję jak ten mały człowiek się rozwija. 😍 Kocham ją na maksa i serce mi pęka że niebawem już nie będzie taka mała 😭

Zakończyłam cykl rehabilitacji, kręgosłup odpuścił i czuję się bardzo dobrze. Aktualnie ciągnę laktacje na totalnych oparach. Kupiłam na vinted medela swing maxi i nasza przygoda trwała 2 tygodnie. Nie polubiliśmy się, był za głośny, brak wyświetlacza, odciąganie na dwie piersi mnie wkurzalo, ilości spadły totalnie. 😢 Spakowałam, wystawiłam na vinted i w godzinę miałam już kupca. Wróciłam do mojego pojedynczego neno. Aktualnie jestem na 3-4 sesjach dziennie, mam w okolicach 200-300 ml na dobę. Mało ale pogodziłam się już z moim losem. Dopoki coś leci to będę pompować.

Niebawem dzień ojca więc zamówiłam mężowi koszulkę w fabryce bodziaków a małej body na rozmiar 68. W dalszym ciągu śmiga w 62 a 68 dopiero wczoraj zaczęłam prac 😁 za 2 miesiące będziemy już nad morzem i nie mogę się już doczekać naszych wspólnych wakacji. Jedynie obawiam się podróży bo młoda niespecjalnie lubi fotelik samochodowy. Ten kupiliśmy używany od znajomych ale następny będzie na pewno nowy i to obrotowy. Mieliśmy jechać w czerwcu po nową spacerówkę ale totalnie nie mam na to chęci 😒 na szczęście nie pali się a wózek jest nam potrzebny dopiero na wyjazd nad morze 🌊

Młoda właśnie zakończyła turbo drzemkę 20 minut 😆 o ile w nocy śpi pięknie to w drzemki nie potrafi za bardzo chyba że są na dworze w wózku 😉

Edit. Drzemka trwała jednak od 11:50 do 14:30 😲


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2023, 07:34

Jutro się okaże czy ten cykl był nasz ✊🏻🍀 wczoraj sobie poczytałam niektóre pamiętniki i ogromnie podziwiam wszystkie które tyle przeszły i dalej mają siłę żeby spełnić marzenie o dzidziusiu jesteście ogromnymi wojowniczkami 🫶🏻 U nas na drodze dobre dni kupujemy auto naktore długo czekaliśmy. Ostatnio rozmawialiśmy sobie i zeszło na temat dzieci, kiedy się trochę pożaliłam narzeczonemu że boję się czy nasze starania nie będą trwać bardzo długo albo po drodze nie spotkają nas jakieś nieprzyjemności to kochany tak bardzo mnie uspokoił że teraz jestem tak bardzo pełna optymizmu i siły że mogę ją rozdawać 😂❤️🍀

4 miesiące

Mała zrobiła się ciekawa świata i wszystko dookoła ją interesuje, gryzaki poszły w ruch, a najlepszym jest palec taty 😂
Podróże w foteliku stały się znośne, bo udaje się ją zagadać, za to wózek parzy tak samo jak wcześniej 🙈 Chwilę posiedzi i zaraz jest awantura. Liczę, że jak przestawimy się na spacerówkę to będzie lepiej 🙏 a póki co mam w planach nauczyć się chustonoszenia, bo ciężko będzie wyjechać gdziekolwiek żeby pospacerować z małą na rękach. Narazie funkcjonujemy właśnie w ten sposób 🙈

Drzemki trwają niezmiennie 30min, czasem się uda 40min i to już jest naprawdę luksus 😂 Najdłuższa trwa 3h na mnie przy piersi, i tak sobie siedzimy popołudniami żeby się wyspała i nie marudziła. Ale szczerze bardzo się do tego przyzwyczaiłam, zresztą to też czas dla mnie kiedy mam chwilę żeby usiąść, wypić w spokoju herbatę, posiedzieć na telefonie, pomyśleć 😄

Uwielbiam te dni z nią, mimo że nigdy nie wiadomo w jakim humorku wstanie, czy będzie marudziła cały dzień czy tylko czasami, czy poleży dłuższą chwilę sama czy niekoniecznie 😄 Jest kochanym dzieckiem, a jej uśmiech na twarzy rekompensuje wszystkie trudy macierzyństwa 🩷

KateM Ostatnia prosta.. 15 czerwca 2023, 08:53

Nie wiem czy i kiedy dotrze do mnie świadomość, że jestem w ciąży, transfer się udał. Mam wrażenie, że żyjemy jak w bańce i nie dopuszczamy do siebie tych myśli. Pewnie to jakiś rodzaj ochrony psychiki, jakby coś się złego wydarzyło, oszukiwanie siebie.
minął miesiąc od dawki immunoglobulin, przestałam brać accofil, czekam aż organizm zaakceptuje zmiany i nie będzie próbował zniszczyć tego kto w środku.
Odwlekamy dzielenie się informacją z otoczeniem, nie wiem czy zrobimy to po prenatalnych, czy po urlopie. Boję się, że jak powiem to czar pryśnie. Rok temu wchodziliśmy na Śnieżkę nocą, podczas drugiej stymulacji, pełni nadzieji, ale ze smutkiem w sercu i jeszcze nie wiedzieliśmy co nas czeka i spotka po drodze. Droga była stroma, jestem z nas dumna, że dźwigneliśmy wszystkie problemy i mieliśmy siłę iść dalej. Boję się co będzie, ostatni rok pokomplikował wiele spraw, ale małymi kroczkami do przodu i zaczniemy patrzeć w przyszłość.
Teraz najważniejsze by prenatalne badania nie wykazały żadnych wad wrodzonych, serduszko i mózg były zdrowe. ;)

Niaha Udało się 🥹 16 czerwca 2023, 14:23

W posiewie wyszła bakteria Ureaplasma spp., prawdopodobnie jest to też winowajca mojego trądziku i też możliwe, że dlatego miałam CB w lutym
Jestem cholernie zła na klinikę invicta za to, że nie zlecili mi tego badania wcześniej, nawet przed HSG!! A dopiero moja ginekolożka z PZU to zaproponowała. Ureaplasma ma to do siebie, że obniża płodność, zabija zarodki, spowalnia i niszczy plemniki. Leki przypisane, a więc trzeba zacząć działać. Oby ta terapia pomogła.
Plan działania:
16.06-26.06 (cykl czerwcowy) oboje z mężem bierzemy antybiotyk Tetralysal + probiotyk w saszetkach Urolax. Ja dodatkowo będę brała dopochwowo probiotyk INVAG.
26.06- 29.06 Wykańczam opakowanie INVAG
30.06-09.07 (cykl lipcowy) wdrożyć Florakcid.
30.06 -10.07 powrót do ginekolożki, robimy ponownie posiew + tego dnia mąż zbada nasienie również z posiewem (tym razem w klinice bocian).
Jeśli wyniki będą dobre, czyli brak bakterii wracamy do 💕💕. A w cyklu sierpniowym wdrażamy stymulację.

Okres dziś nie przyszedł wiec jutro się testujemy i proszę o trzymanie kciuków żeby były te dwie
upragnione kreseczki ✊🏻✊🏻
17.06 zobaczyłam upragnione dwie kreseczki narazie to do mnie nie dochodzi i myślę że to tylko sen nawet nie wiem jak opisać to jak bardzo jestem teraz szczęśliwa


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2023, 11:46

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 19 czerwca 2023, 19:27

15+6

Malo mnie w internecie. Praca, opieka nad synkiem. Mąż nie pomaga, zajety swoimi sprawami… klasyk klasyk.
Dzidzia sie rusza, to troche uspokaja ale z kolei jak dlugo go nie czuje to sie martwie. Zaniedbalam sie, nie chce mi sie ani paznokci zrobic ani nic. Chodze spac o 20 najchetniej… ehhh… a teraz czekam w kolejce do gina, bo idzie na urlop i kazal jeszcze przyjsc przed swoim wolnym

18dc, 3dpo

Niedzielę zaczynam z dobrym cappuccino i pucharkiem truskawek i bitej śmietany. Mąż poszedł spotkać się z kolegą, więc mam trochę czasu dla siebie i dla Was.

Dawno nie pisałam. Wyłączyłam się. Jejku, jak mi było dobrze. Jakoś na początku cyklu przeczytałam książkę poleconą mi tu na forum i zmieniła ona w dużym stopniu moje podejście do starań. Ta książka to "Wsparcie psychologiczne w niepłodności" Bogdy Pawelec, dostępna jest m. in. na legimi. Trafiłam na nią w świetnym momencie, załamana nieudanym cyklem, podłamana wynikami kirów. Wielokrotnie, po przeczytaniu jakiegoś zdania, zamykałam ją z myślą "wow, nigdy nie patrzyłam na to z tej strony", albo "to inni też mają takie problemy?". Wynika z tego, że tak. Że choć każda z nas jest inna, w tej całej walce przechodzimy przez identyczne emocje - niecierpliwość, strach, bezradność. Wielką nadzieję, która z hukiem upada pod koniec każdego następnego cyklu. Żałobę, którą przeżywamy co miesiąc od nowa, ale nawet nie mamy czasu otrząsnąć się z jednej, bo przychodzi druga. Żałobę za czymś tak bardzo niezrozumianym dla osób, które tego nie przeszły. Skoro utrata dziecka jest jednym z najbardziej traumatycznuch przeżyć, szczególnie dla kobiety, to my jesteśmy prawdziwymi siłaczkami, bo żegnamy się z naszymi dziećmi co miesiąc, równocześnie starając się żyć normalnie. Nie dziwne, że czasem opuszczają nas siły i dopadają gorsze dni.. Każda z nas ma prawo sobie na nie pozwolić.

Druga sprawa, o której myślałam, to instynkt macierzyński. Dotarło do mnie, że zaczęłam nienawidzieć czegoś, co nazwać można darem. Zawsze kochałam dzieci. Na wszelkich spotkaniach rodzinnych czy wakacjach byłam pierwsza do opieki nad młodszym kuzynostwem. W podstawówce kolędowałyśmy z koleżankami, żeby zebrać pieniądze na dom dziecka. Przy reklamach z niemowlakami szklą mi się oczy. Gdy jestem u kogokolwiek kto ma dziecko, mogę się nim zajmować cały wieczór, nosić na rękach. Uwielbiam patrzeć jak przewija się maluchy, kąpie, karmi. Chcę się tego uczyć. Czuję rolę mamy całym swoim sercem od kiedy pamiętam. A teraz? Teraz zaczęłam się karać za to, że za bardzo chcę dziecka. Zaczęłam się łapać na tym, że myślę o nim przez zaśnięciem i tuż po przebudzeniu. I wtedy dopadają mnie te okropne myśli "Może ty za bardzo chcesz? Wszystko leży w Twojej głowie, to twoja wina! Gdybyś tyle o tym nie myślała i tak bardzo nie chciała, już dawno byłabyś mamą!". Czasem trafi się jakaś koleżanka mówiąca "Moim zdaniem za bardzo się staracie", a pod filmem w internecie z dziewczyną pokazującą miesiąc w miesiąc negatywny test ciążowy jest pełno komentarzy w stylu "Kobiety same powodują w ten sposób napięcie. Odpuść, wyrzuć testy w kąt, a to się stanie".
To jest najgorsze uczucie ever, kiedy zaczynasz wierzyć, że niepłodność zgotowałaś sobie na własne życzenie.

Ale wiecie co powiedziała mi pewna Madzia z tego forum? Może mądra matka natura obdarzyła takim silnym instynktem macierzyńskim osoby, które będą mieć jakiś biologiczny problem ze spłodzeniem dziecka. Aby się nie poddały, tylko walczyły o przedłużenie gatunku.
Może to tak właśnie jest?
Dlaczego mam się karać za to, że chcę spełnić moją pierwotną potrzebę, taką, jaką jest sen czy pragnienie?
Powiedz głodnemu, żeby nie był głodny. To chyba dobrze obrazuje paradoks takiego myślenia..

W książce było coś jeszcze ważnego, a czytałam też tę informację już gdzieś indziej. Wiecie, że jednym z największych błędów par starających się o dziecko jest poleganie na aplikacjach monitorujących cykl? Ignorowanie sygnałów wysyłanych przez ciało, a sugerowanie się kalendarzykiem? Przecież kiedyś nie było takich wymysłów. Nie było termometrów do mierzenia temperatury. Nie było testów owulacyjnych. A jakoś nasi przodkowie umieli ocenić ten najbardziej płodny czas. Kobieta czuje się wtedy bardziej atrakcyjna, ma większe libido. Natura nie jest głupia i każda z nas podświadomie wie, kiedy jest najlepszy czas na zajście w ciążę. A my próbujemy wygłuszyć te znaki sugerując się jakąś aplikacją..

Odłożyłam książkę (może bardziej wyłączyłam telefon 😉) i stwierdziłam, że chcę w tym cyklu spróbować "po mojemu". Zobaczyć, czy to, o czym czytałam, ma odzwierciedlenie w rzeczywistości, czy to totalne bzdury. Stwierdziłam, że nie robię sobie stresu. Dziewczyny, ostatni cykl mnie tak bardzo przetyrał.. Jak dostałam okresu to siedziałam za biurkiem w pracy i nie mogłam ogarnąć łez. Przecież tak nie może być. To jest pierwszy krok do depresji czy czegoś dużo gorszego. Tamten cykl w ogóle był okropny.. Testy owulacyjne wyszły mi pozytywne w 12 dc, zero śluzu płodnego, żadnej ochoty na zbliżenia. Ustawiliśmy sobie z mężem budzik, żeby to zrobić, bo bez drzemki nie dalibyśmy rady. Popłakałam się po jednym stosunku, czułam taką presję, czułam, że tak się nie robi dzieci.. Nie chciałam tego powtórzyć w tym cyklu. Odetchnęłam. Od chyba 10 dc przyszedł mój stary dobry przyjaciel, płodny śluz. Dużo, dużo śluzu. Mąż zaczął mi się jakoś bardziej podobać, doceniałam jego obecność, często go chwaliłam, całowałam. I dawno nie usłyszałam tyle "kocham cię". Dawno nie rozmawialiśmy tyle przed snem. Ostatnio w nocy przeszła burza, więc otworzyliśmy na oścież okno i przegadaliśmy kilka godzin, powietrze pachniało deszczem, a w tle słychać było pioruny i szum wiatru. Poczułam się jak za starych, dobrych, nastoletnich czasów gdzieś na mazurach pod namiotem. Znów dużo było niewymuszonych przytulanek. Czułam po prostu, że to jest dobry czas. Zrobiłam kilka testów owu, bo muszę wiedzieć, kiedy podać leki, i premom oceniła peak na 3.11 - nigdy jeszcze nie widziałam takiej wartości. Chciałabym, aby każdy cykl tak wyglądał, bo bardzo się do siebie w nim zbliżyliśmy.

W książce mowa była też o ustaleniu planu. Tylko 5% par nigdy nie doczeka się dziecka. Większości uda się prędzej czy później. Ale czy te 5% par skazanych jest na bezdzietność? Nie! Przecież jest jeszcze adopcja. Podarowanie miłości dziecku, które bardzo jej potrzebuje. To mnie podbudowało. Zostanę mamą, bez względu na to, czy universum tego chce, czy nie. Pomyślałam nad jakimś planem, czymś, czego mogę się zaczepić. I chyba do końca roku spróbujemy naturalnie. Jeśli się nie uda, chciałabym przystąpić do procedury in vitro. Dojrzałam do tej decyzji i chcę spróbować naszych szans. Może szczęściu trzeba trochę dopomóc. Później zobaczymy. Ale już powiedziałam mężowi, że nawet jak będziemy mieli swoje dzieci, to chciałabym się zdecydować na adopcję i wykorzystać ten mój aktualnie znienawidzony instynkt macierzyński. Bo właśnie może jakieś maleńkie życie będzie go potrzebowało. Może to czas, aby spojrzeć na niego bardziej przychylnie?

Co do leczenia to konsultowałam z doktor wyniki kirów. Robiłam też morfologię 7 dni po tym pierwszym zastrzyku zarzio i leukocyty miałam tak niskie, jakbym w ogóle tego leku nie brała. One wręcz powinny być podwyższone. Doktor zwiększyła mi więc dawkę do 1 ampułki w owulację i 1/2 ampułki co 3 dni do miesiączki. Przedwczoraj wstrzyknęłam całą ampułkę (ostatnio trafiłam po tym na sor), ale tym razem nic mi nie było. Może organizm się przyzwyczaił. Udało mi się dostać jedno opakowanie od dziewczyny z ovu, za co bardzo, bardzo dziękuję. To takie piękne, że są jeszcze bezinteresowni ludzie. Obiecuję, że jak nam się uda, to też oddam wszystkie leki komuś, kto będzie ich potrzebował.

Przed nami ciekawe wakacje. Parę wesel, przyjęć rodzinnych, wypadów ze znajomymi. Pierwszy raz planując wakacje nie patrzyłam na kalendarzyk, tylko od razu powiedziałam "jedziemy". Skoro nie udało się przez dwa lata, to na pewno sytuacji nie zmieni wypity po owulacji drink. Jedyne czego się obawiam, to to, że wyjazd z dziewczynami wypadnie mi w terminie owu, ale najwyżej podziałamy w piątek i poprawimy w niedzielę po moim powrocie. A może cykl się totalnie przesunie i moje gdybania w ogóle nie będą potrzebne? Szkoda zdrowia na takie przepowiadanie przyszłości.

Apropos cyklu to prenacaps ovi skróciło mi go z 31 do 26-28 dni 😊 Może komuś się ta informacja przyda.

Nie wiem czy ten wpis był optymistyczny, ale chciałam, żeby taki był. Te przemyślenia naprawdę podniosły mnie na duchu i pomogły otrzepać się po poprzednim cyklu. Mam nadzieję, że progesteron i inne leki, które niedługo zacznę brać, nie spowodują u mnie burzy hormonalnej i kolejnego postu nie będę pisać spłakana. Życzę sobie trochę więcej spokoju i zachowania obecnej równowagi. Mam przecież plan, który głosi "Czy los chce czy nie, by było mi to dane, ja i tak kiedyś mamą zostanę!" 🤍

20 dc, 7dpo ?
Hejka,
Od środy wzięło mnie jakieś przeziębienie...
Co do wyników...
Amh nieco powyżej 5, więc to może potwierdzić pcos..
inhibina ok 140...W sumie to było blisko owu, więc to chyba mogło wyjść tak wysoko...
Od kilku dni czuję zmęczenie, od soboty do środy biegunka...piersi nieco wrażliwsze...No I wzdęcie takie, że mogłoby przypominać brzuszek ciążowy....fakt, jestem generalnie z tych pulchniejszych, ale widzę różnicę...
Miewam też zgagi...
Generalnie II faza jak II faza.. No może oprócz biegunki...
To przeziębienie....objawy takie jak chrypa, katar, osłabienie, brak sił...mogą być objawami przeziębienia albo i nie....
Ten cykl jeżeli chodzi o działania był nieco słaby głównie przez święta i wyjazd męża...więc nie nastawiam się jakoś bardzo, ale wizja porodu w styczniu...I to kilkanaście dni przed 30 urodzinami....wymarzona sytuacja....
Ale wiadomo...to tak nie działa. W tej chwili to jest 50/50.
Dziś rano byłam na pobraniu krwi na progesteron...z racji tego, że w poprzednim cyklu przez prawie 4 dni przed okresem miałam plamienie...
Dziś też idę na wizytę do ginekologa na NFZ...może uda się załatwić skierowanie na badanie drożności...ciekawe jakie są terminy w państwowych szpitalach...fajnie byłoby to załatwić...
Zapisałam siebie i męża na następną wizytę w klinice. Za tydzień mąż też idzie na badanie nasienia...zobaczymy...
Generalnie zabezpieczam sobie wizyty na następny cykl...W razie czego zawczasu odwołam...lepiej tak niż kombinować...a nuż się okaże, że wizyta będzie potrzebna z innego powodu...chciałabym. Bardzo....



@Madeline dzięki za komentarze. Trzymam za nas kciuki i styczniowe rozwiązanie :) oby bylo nam to przeznaczone <3

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 13 marca 2024, 16:58

Aj aj, a jednak usunęłam wpis. W pamiętniku mam więcej usuniętych wpisów niż tych które się ostały. :)

No więc pozwolę sobie sprawę podsumować krótko.

1.Wywołanie okresu nie powiodło się - nim skończyłam brać luteinę, @ sama mnie nawiedziła. W sumie spoko.
2. 5-9 dzień cyklu brałam lamette 1x1. Zakupiłam ovitrelle i pełna nowych nadziei czekałam na monitoringi.
3. w 10 dc okazało się, że jajniki śpią i stymulacja nie podziałała, endometrium 5,4. Zdołowana zakupiłam za grube pieniądze trzy sztuki Gardasil 9 i niedługo rozpocznę proces szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy. Jedna przygoda z HPV mi wystarczy. Nie chcę, żeby dziad nawrócił.
4. Mam się pojawić w 17 dc (wtorek 19.03) aby ostatecznie potwierdzić, że nic się nie dzieje na jajnikach i kończymy te farsę, a od przyszłego cyklu inna stymulacja: 2x dziennie lametta od 3 do 7 dnia cyklu.
5. Suple. Odstawiam Fertistim na rzecz Ogestanu (chwilowo albo i na dłużej). Dodatkowo dowalam dawkę 1000mcg pikoliniany chromu i dowalę Omega 3 z 1000 jednostek EPA. Dokładne info na temat supli w pierwszym poście.

Z innych rzeczy: kupiłam sobie w końcu Elizabeth Arden Zielona Herbata (bo Euphoria Blossom chwilowo za droga) i zastanawiam się, dlaczego dopiero po tylu latach się na to zdecydowałam (a czaiłam się z 12). Przecież to przepiękny zapach jest a cenowo naprawdę przemiły, żeby pryskać się tym codziennie. :) Chyba wyprze moje ukochane Betty Barclay Tender Blossom (ciężej dostępne, droższe, maksymalna pojemność 50ml).

Diagnozujemy kitku, bo ma duże problemy ze zdrowiem. Zainteresowanych odsyłam do zrzutki, każdy grosik się przyda, mamy świadomość że pewnie wszystko się nie zwróci, ale na lodzie go nie zostawimy: https://zrzutka.pl/c4ke2d

16cs, 28 dc, 16 dpo
3+ 6
Aktualizacja : beta 19,90, w czwartek powtarzamy
Byłam dziś na wizycie u ginekologa z luxmedu.
Przepisał mi duphaston 1 tabletka co 8 h - w ramach dmuchania na zimne.
Zaproponował wizytę na 7.07, a wcześniej usg.
Natomiast w następną środę mam teleporadę z ginekolog, która do tej pory mnie prowadziła w luxmedzie.
Zastanawiam się którego lekarza wybrać i czy jeszcze czy nie zapisać się jednak gdzieś na NFZ np...
Na razie to wszystko świeże jest, powoli się z tym, że się udało...ale cały czas się też trochę obawiam o to co będzie dalej....

Zosis Pamiętnik starań Zosi 20 czerwca 2023, 06:07

13 dc, 1 dpo?!
Dzisiaj dopiero 13 dc, a już wystąpił skok temperatury i śluz zrobił się kremowy. Owulacja wystąpiła chyba wczoraj, w 12 dpo. Czym mnie niesamowicie zaskoczyła. Przyszła za wcześnie o jakieś 3-4 dni. Starań nie było. Tylko jedno szybkie ❤️ w 10 dc. Wczoraj chciałam, ale... Ścięliśmy się z Mężem, poobrażaliśmy się na siebie za nic i poszliśmy spać. I o! Tak wyszło.

Na nic HSG, autostrady, suplementy i inne takie, kiedy nie ma ❤️. Nosz ku/&@! 🤬

Jest mi smutno i mega przykro, że tak głupio przegapiliśmy ten cykl. Ciało dawało sygnały, był śluz, ale głowa mówiła, że to jeszcze za wcześnie i... Masz babo placek!
Od rana polały się łzy.
Jestem zła na siebie. Na swoje ciało. Dzisiaj jestem zła chyba na całe życie.

Popołudniowy update. Piękny, rozciągliwy śluz do mnie wrócił. Poranna afera mocno na wyrost, aż mi wstyd. 🤦


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2023, 17:06

Zosis Pamiętnik starań Zosi 21 czerwca 2023, 08:22

14 dc
Jak sobie pomyślę o wczorajszej porannej panice to aż mnie ściska.
Taki stan psychiki to chyba się już leczy? A przynajmniej powinno...

Wczoraj jeszcze zastanawiało mnie, skąd taki "koktajl". Rano śluz był naprawdę gesty, kremowy. A popołudniu wrócił piękny, rozciągliwy, prawie idealny. Dzisiaj stwierdzam, że to w sumie nieważne. Nie mogę się tak roztkliwiać nad każdym szczegółem, bo zwariuję. Owu nie było, bo ten wczorajszy skok to żaden skok, więc czekamy. I to jest najważniejsza informacja.

Wczoraj Mąż zabrał mnie na randkę. Był spacer, wino, kolacja i oczywiście ❤️. Przy drugim kieliszku wina, jak powiedziałam do Męża, że w tym miesiącu to moje jajko pijane strasznie będzie (no bo w weekend byłam z Przyjaciółką na clubbingu i wpadła i zarwana noc i alko) to, jak to On, rzucił tekstem: no i bardzo dobrze, w końcu coś będzie miało z życia, a nie zero alko, zapalić też nie i tylko suple, zacznij Zośka dostarczać mu atrakcji to od razu będzie się chciało spotkać z plemnikami, a nie takie ono znudzone, ciągle wszystko pod linijkę. Także taka rada od mojego Męża. 🤣❤️

2 dc.
Poprzednia faza trwal 13 dni juuuhuu jest progres 🥳🙈
Owulacja jak na mnie tez wczesnie bo zwykle koło 20 nawet na lekach a teraz naturalny cykl i to w 15 dniu cyklu pięknie 😎
Cykle z owulacja bardzo mnie ciesza mimo że starań nie było:)
Oby w tym cyklu tez tak było No ale roznie moze byc z tym moim organizmem 🤔🤨
Proszę niech w końcu wyjdzie słońce ☀️😊

17 sc, 1 dc (?)

Beta 0,6....koniec bajki....
Plamienie się zagęszcza....zaraz witamy nowy cykl....po raz 17....


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2023, 21:54

nie_spełniona97 Pamiętnik pisarki 26 czerwca 2023, 22:00

Rozmawiałam dzisiaj z mamą, po raz setny próbując uzyskać wsparcie, które nie przyjdzie - mama jest niedojrzała emocjonalnie, moje życie powinno być wg niej dopasowane pod jej humor. Znów usłyszałam, że pewnie specjalnie nie mamy dziecka, bo nie dalibyśmy radę z chorym (nie wiem, czemu założyła, że urodziłoby się chore, ale to normalne u niej). I żebym każdego roku robiła jedno badanie - bo przecież mam czas. A moje AMH 1,04 to na pewno błąd w badaniu. Pytanie, ile mam czasu po 4 latach niepłodności, kiedy codziennie łapie mnie lęk, hiperwentylacja i strach, że to mnie nigdy nie będzie dotyczyć - to, czyli ciąża. Zastanawiam się, czemu cały czas szukam u niej słów: córeczko, nie martw się, w końcu zajdziesz w ciążę. Bardzo mocno cię wspieram/pomodlę się za ciebie (nie pomodli, bo nie ochrzczę dziecka - ale u niej religia jest bardzo ważna, dla mnie to pewnego rodzaju moc). Jesteś piękna taka, jaka jesteś. Może chciałabyś się gdzieś przejechać, by się wyluzować? Kocham cię (ekstremalnie rzadko używane słowo, którego nadużywam w małżeństwie).

Tymczasem słyszę, że przesadzam, że nie mamy w życiu wszystkiego, co chcemy (ja byłam wpadką na ślubie, o mojego brata tak mocno walczyła TYLKO 6 miesięcy, że jako przedszkolak dostałam depresji, przedszkolanki jej zgłaszały moje bardzo negatywne zachowania, nic nie zrobiła - kradłam, biłam, kłamałam, uciekłam nawet raz z przedszkola: jej starania były dla niej tak dużą traumą, że nawet ich nie pamięta). Słyszę, że na pewno nie jestem niepłodna (po 4 latach...??? endometriozie, zatkanych jajowodach???). Słyszę, że ona miała ciężko, że nikt jej nie rozumiał nigdy, że ma fobię, jak dziecko kaszle, bo tyle chorowaliśmy (ja mam traumę, ponieważ starałam się nie kaszleć, bojąc się jej histerycznych reakcji jako dziecko). Nie ma miejsca na mnie. Na mój ból. Na moje cierpienie/krzyż (bo każdy musi jakiś nieść, nie?)

Przepraszam, jeśli zbyt emocjonalnie. Siedzę i płaczę w gabinecie. Podczas prac ogrodowych spadło nam ptasie gniazdo. Udało się je bezpiecznie usadzić z podlotami, mama i tata ptak szybko je znalazły. Ale w tym czasie moje serce prawie pękło...

Sheelie Moje życie 27 czerwca 2023, 17:14

Naszczescie już plamienia nie mam od wczoraj jestem w domu .
Tak więc pozytywne nastawienie jest.
Mam pytanie .. czy prywatny ginekolog moze mi wypisać receptę na darmowa luteine ?
Ponieważ ordynator wypisał mi receptę na 1 opakowanie luteiny dopochwowej .. z tym że ja nic za nią nie zapłaciłam i teraz zastanawiam się dlaczego mój lekarz mi nie wypisuje refundacji ?

A dzisiaj kończę 27 urodziny. 🙈🥳 kurde ale te lata lecą 😅
Życzę sobie dużo zdrowia przede wszystkim i pragnę spełnienia tego jednego największego marzenia 🙏
Pomyslec ze zawsze chciałam miec dzidziutka do 25 lat teraz proszę żeby do 30-stki sie udało.

Byłam u fizjo uroginekologicznej. Głównie w sumie bo czuję ciągnięcie w miejscach blizn po ostatniej laparoskopii gdzie wycięto mi pęcherzyk.
No i rozmawiała je troszkę dłońmi i bańka i po tej jednej wizycie jest o niebo lepiej ale muszę z nimi pracować a na to nie mogę znaleźć czasu, ciągle zapominam.

Za to dostałam pochwałę za romasowana Blizne po CC, chodzi jak ta lala, a to głównie zasługa męża bo masował wytrwale.
Mięsień brzucha zszedł się tak, że kresy nie ma wcale, wygląda jakbym nigdy nie rodziła i jeszcze trenowała.
Genetyka, nie narzekam na płaski brzuszek ale myślę, że taki kamień to też nic dobrego. Jestem cała okropnie spięta i ciężko mi się rozluźnić.

Co jeszcze u nas? Byliśmy na urlopie, było cudownie choć córka chora z gorączką, na antybiotyku i jeszcze inhalacje leciały cały tydzień ale mimo przeciwności pięknie spacerowała po górach i naora d miło spędziliśmy czas.
Na koniec pod domem wywróciła się na chodniku i roztrzaskała bride, słabo się goi i chyba będzie nieładna blizna (kolejna na brodzie 🤦), no ale zobaczymy po zakończeniu gojenia. Napewno wszelkie maści i plastry na blizny pójdą w ruch.

Mi się chyba przyplątała jakaś infekcja, nawet nie robię biocenozy, jutro poproszę o globulki,a badanie zrobię Później żeby było czysto do transferu.

Wróciłam z niczym. Dziś miałam mieć histeroskopie. Umawiałam się na pobranie wycinków do badań cd138 i cd56. Dziś okazało się, że mi tego nie zrobią. Mało tego. Żel przeciw zrostom? Pierwsze widzą, nie mogą podawać leków pacjenta. Dałam z niego prawie 4 stówy. No ale jakby tego było mało to oni chcieli mi zribic mini histero. Podejrzeć i nic nie usuwać bo w 2 fazie cyklu na usg nic nie widzą. Pokazuje zdjęcia, mówię, że plamie itd, że miałam 20 wizyt i wszędzie widać jakąś zmianę, prawdopodobnie polip. A oni nic z tym nie zrobią. Na operacyjna mam nowy termin, za 2 tygodnie. Może się wstrzelę z okresem, a może nie. Jeśli nie to znowu miesiące czekania i znowu dupa.

Poryczałam się dziś w tym szpitalu, nie umiałam zapanować nad emocjami. Mam dość tego olewania, tego że jak lekarze słyszą słowo niepłodność to umywają ręce.
Po prostu wróciłam z kwitkiem...
Dziś nie daje sobie rady.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)