26 cs, 4dc

Hej,
Nn, Lia- jak zwykle dziękuję za wsparcie
Aurore- przemyśleliśmy i chcemy iść na przód

Zadzwoniłam dziś do uczkin. Zapytałam o dofinansowanie- jest. Zapisałam się na wizytę wstępna. Pierwszy dostępny termin 6.03.
Nie jest źle...może nie będzie potrzebny?
Ale już nie nastawiam...skoro przez tyle czasu się nie udało to teraz by się udało?
Mąż generalnie podchodzi o tego jak do normalnego "badania", w każdym razie nie przyznaje się co do wątpliwości...
I tak ta wizyta w marcu będzie dopiero wstępna, może być tak, że dopiero jeszcze w kolejnym cyklu coś będziemy działać dalej...jeszcze wiele może się zmienić do tego czasu.
Ale czuję, że trzeba iść do przodu...nie ma co czekać...

Dzień 1 stymulacji – podejście numer 2 🍀
 
Nie sądziłam, że sprawy potoczą się tak szybko. Byliśmy dziś na zwyczajnej rozmowie u doktora w celu ustalenia dalszego planu po nieudanym transferze. Ku mojemu zdziwieniu postanowił mnie zbadać. Jeszcze trochę krwawiłam, co według niego było dobrym znakiem. Na obrazie usg nie pokazały się żadne rosnące pecherzyki, dlatego zaproponował, że możemy zacząć kolejną stymulację już dziś, w 6 dniu cyklu. Przepisał mi inny lek, Rekovelle. Powiedział, że przynosi lepsze efekty. Do mojej wagi dobrał dawkę 6 mg - nawet nie wiem jak porównać ją do wcześniejszej Bemfoli, której wstrzykiwałam na zmianę 70 i 150 I.E. Za 5 dni mam się pokazać na kontroli i jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, punkcja odbędzie się we wtorek, 27 lutego. Zależy mu na tym dniu, bo będzie akurat w klinice i chciałby osobiście przeprowadzić punkcję.

Jeszcze do mnie nie dociera, że jestem już po pierwszym zastrzyku. Ta wizyta była mi dziś tak obojętna, że prawie o niej zapomniałam. Nie wiedziałam, że tak się zakończy.

Rekovelle jest w formie pena - zmienia się tylko cienkie igiełki i wkłucie nic nie boli.

A teraz z tych mniej przyjemnych i trochę drażliwych kwestii - doktor stwierdził, że przyczyną niepowodzeń oraz poronień są moje słabej jakości komórki jajowe. Mieliśmy jego zdaniem szczęście w nieszczęściu, że zarodkowi trzy razy udało się zagnieździć, ale przestał się dalej rozwijać. I żadne leki, które dodatkowo brałam, nie miały według niego wpływu na podtrzymanie ciąży (accofil, encorton, prograf, intralipid, heparyna).

Trudna to dla mnie informacja i bardzo niezrozumiała. Zaczęliśmy się starać, gdy miałam 24 lata, zawsze prowadziłam w miarę zdrowy tryb życia - ba, nigdy nie lubiłam słonych przekąsek, smażonego jedzenia czy słodkich, gazowanych napojów. Mimo mojej wegetariańskiej diety nigdy nie miałam niedoborów. Nie wykryto u mnie żadnych chorób współistniejących, nie mam PCOS, a moje AMH jest w normie.

Doktor nie pozostawiał miejsca na jakąkolwiek dyskusję. Stwierdził, że stymulacja ma się nijak do jakości komórek i że kolejnym razem też będę miała dużo pęcherzyków, bo taki jest mój organizm. Jego rolą natomiast jest wybrać z nich jedną/dwie dobre komórki, które będą rozwijać się z potencjałem i dadzą nam dziecko.

Z tego co się informowałam, odpowiedni dobór leków do stymulacji ma przeogromny wpływ na przebieg całej procedury ivf, więc nie do końca mogłam się zgodzić z jego słowami. Prawie każdy przypadek pokazuje, że druga stymulacja przebiega dużo lepiej od pierwszej, bo lekarz zna już odpowiedź organizmu na konkretne leki i ich dawki. To wszystko sprawia, że choć bardzo nie chcę, powoli tracę zaufanie do doktora.

Plan jest jednak następujący - patrzymy, jak zareaguję na nowy lek, a po punkcji zapładniamy pobrane komórki i wszystkie zarodki rozwijamy do stadium blastocysty. Następnie mrozimy je i wykonujemy badanie genetyczne Embrace.

Ja natomiast mam mieszane odczucia co do tego testu. Po pierwsze, musimy mieć najpierw jakiekolwiek zarodki, by móc je zbadać i wybrać te prawidłowe, a ostatnio został przecież tylko jeden. Po drugie, odstrasza mnie cena - 600€ za jeden zarodek. Poza tym nie czuję, by w tym leżał problem - przecież i ja, i mąż mamy prawidłowe kariotypy, robiliśmy nawet rozszerzone badanie, które pokazało, że jesteśmy w 100% zdrowi genetycznie. Badaliśmy też nasze Dzieciątko, które prawdopodobnie również było zdrowe (nie dało się przebadać tylko jednego chromosomu ze względu na rozkład DNA).

Czytałam ostatnio artykuł o tym, dlaczego w niektórych klinikach zaczęto odchodzić od badania zarodków, gdy nie ma do tego jasnych wskazań, jak np. choroby genetyczne u pary czy w rodzinie. W skrócie - badania wykazały, że zarodki mają zdolność do samodzielnej regeneracji i te, które w 3 dobie wyglądały na nieprawidłowe, w 5 dobie były już prawidłowe genetycznie. Ponadto podłoże hodowlane, które bada się podczas testu Embrace, może zawierać uszkodzone elementy DNA, przez co zdrowe embriony mogą zostać uznane za wadliwe. Więcej w tym wywiadzie: https://www.youtube.com/live/6pwakBDDoMA?si=bF4YjlOxySUYbWBU

Mam mętlik w głowie. Cieszę się, że idziemy dalej. Boję się tylko, że znowu możemy wrócić do punktu wyjścia i zostać z niczym. Ale najgorsze jest w tym wszystkim bezczynne czekanie, tak więc chcę próbować dalej, do skutku.

WTOREK
Malutka wazy 1,7kg. Mój klocuszek 😍❤️
W brzuszku nieźle dokazuje 😅
Mamy już ułożenie glowkowe. 👍
Rodzimy za 1,5msc 😵😵😵
Jak tylko o tym pomyślę to jestem przerażona 🙈🙈🙈 ale trzeba przez to przejść 💪 damy radę. Póki co nawet nie wiem gdzie rodzic 😬😦😩😫
Torba jeszcze nie spakowana, mebelki nie dotarły, czuje ze jestem w proszku ze wszystkim 🙈🙈🙈 i trochę narasta we mnie z tego powodu panika 😵 ale mam nadzieje ze jakos to będzie 🙈🙏
Dobrze ze wyprawkę cala mamy, teraz trzeba to wyprac wszystko, poskręcać, poprzywozic od rodzicow cały ten magazyn 😅
Nie mogę uwierzyc ze to juz koncowka ciąży. Kiedy mi to zleciało? 🤭

🍀12.01.2024 rozpoczęcie trzeciej procedury ivf.
Protokół progesteronowy.

Przerwa dobrze mi zrobiła, nawet nie wiedziałam jak bardzo jej potrzebowałam. Weszłam w procedurę z czystą kartką, nową siłą i nadzieją.
Od początku miałam dobre nastawienie. Tym razem stymulacje wyglądała inaczej. Bardzo mała ilość zastrzyków, za to luteina dopochwowa trzy razy dziennie. Czasem nawet zapominałam,że ten proces trwa. Na pierwszym podglądzie dowiedziałam się,że widać sześć pęcherzyķów.
Na koniec stymulacji musiałam zrobić trzy zastrzyki na raz, tak na zakończenie z przytupem.

24.01 punkcja. Zasady te same co zawsze.
Dowiedzieliśmy się, że udało się pobrać 9! jajek.
Zdziwiłam się bo na podglądzie było 6. Lekarz mi wytłumaczył, że biorą pod uwagę te największe, które wyglądają na dojrzałe. Udało się też pobrać te mniejsze. Ucieszyliśmy się, to największa liczba jaką udało nam się osiągnąć. Wierzyliśmy, że musi być dobrze. Prp na jajniki chyba działa.

Dni mijały na pracy, nieustannym myśleniu i obawach, że zadzwoni telefon ze złymi informacjami. W końcu doczekaliśmy się poniedziałku, piątej doby hodowli, więc czekaliśmy na telefon od embriologa. W poniedziałki zawsze cały dzień pracuje, więc cały czas miałam włączone dźwięki i telefon przy sobie, żeby nie przegapić. Jak na złość tego dnia postanowił zadzwonić kurier, koleżanka, która chciała sobie pogadać, mama,żeby zapytać czy coś wiemy, a ja za każdym dźwiękiem dzwoniącego telefonu dostawałam palpitacji serca. Dzwonili wszyscy, tylko nie embriolog.
Nie mogłam już wytrzymać z tej ciekawości, pojawiały się czarne myśli. Zadzwoniłam do kliniki z prośbą o informację. Dopiero wieczorem dostałam maila,że mamy depozyt dwóch zarodków! oraz prośbę o jeszcze chwilę cierpliwości. Wiedziałam tylko i aż tyle. Uspokoiłam się chociaż nie wiedziałam jakiej klasy są zarodki i jak przebiegał cały proces. Na te informacje trzeba było czekać do rana. Jednak już wtedy mi i mężowi ulżyło. Są dwie szanse ❤️

Embriolog zadzwonił około 10tej następnego dnia. Pani opowiedziała jak wyglądał przebieg hodowli. Dojrzałych komórek było pięć.
Zapłodniły się wszystkie, jedna szybko przestała się rozwijać. Cztery walczyły nadal.
Druga również się zatrzymała w trzeciej dobie. Dzielnie walczyły trzy. W piątej dobie wszystkie trzy osiągnęły stadium wyczekiwanej blastocysty. Dwie od początku pięknie się rozwijały, dostały klasyfikację 4.1.1 - pod względem morfologicznym idealne, najlepsze, dające duże szanse na powodzenie. Zostały zamrożone. Ostatnia piątego dnia była na etapie wczesnej blastocysty o klasyfikacji 1.2.2, została w obserwacji do szóstej doby, dlatego nikt nie zadzwonił, czekali żeby móc dopełnić wszystkie formalności. Niestety zarodek przestał się rozwijać.
Z trzeciej procedury mamy dwie, pięciodniowe blastocysty ❄️4.1.1 ❄️4.1.1.
Wylęgające się blastocysty o idealnej morfologii.
Dwie szanse.
Nie sądziłam,że będę płakać po usłyszeniu tak wspaniałych informacji. Jednak pękłam. Poczułam jakby ktoś przekuł ogromny balon i cały ten stres, emocje znalazły ujście. To były łzy ulgi.
Jak najszybciej, taka zapłakana opowiedziałam wszystko mężowi. On też się wzruszył. Wtuliliśmy się w siebie i przez resztę dnia unosiliśmy się nad ziemią.

Zdajemy sobie sprawę, że posiadanie zarodka to nie gwarancja sukcesu. Jeszcze dużo może się wydarzyć, transfery mogą się nie udać, dlatego zgodnie z planem postanowiliśmy podejść do jeszcze jednej procedury. Do ostatniej procedury bo nie możemy się już doczekać kiedy zabierzemy śnieżynkę do domu.
Jednak poczuliśmy dużą ulgę. Baliśmy się,że nie potrafimy stworzyć dobrej klasy zarodka, że się po prostu nie da. Da się, potrafimy i mamy dwa, piękne, idealne zarodki ❤️
Nie możemy się już doczekać transferu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2024, 18:24

_ine dla przyszłej mnie 12 lutego 2024, 20:57

dziś 26dc, 11 dpo.
dwie kreski dziś rano.
beta - równiutkie 100 <3
czekam na progesteron i estradiol.
kruszynko, zostań już ze mną na zawsze.
rozgość się. niech będzie ci tu dobrze.
będziemy mieć fajne życie.
będę o ciebie walczyła, ty też zawalcz żeby tu zostać.
proszę.

jestem najszczęśliwsza na świecie. ale też ogromnie się boję.

Karo_27 Moja walka - wygrana? 15 lutego 2024, 21:38

Ostatnia punkcja... była inna niż wcześniejsza. Dłużej trwało usypianie - około kilkadziesiąt sekund, potem w porównaniu do innych osób długo nie mogłam się wybudzić, bolała mnie miednica, w moczu pojawiała się krew przez następne kilka dni. I tak ten ból "siedzenia" utrzymywał się ponad tydzień. Byłam zszokowana, bo poprzednia punkcja była jak marzenie - założyli mi maseczkę, odpłynęłam i w zasadzie dość szybko doszłam do siebie, traumatyczne było tylko zakładanie wenflonu.
W sali ze mną była babka, na oko sporo starsza. Okazało się, że ma 43 lat i to jej 3 punkcja. Było to dla mnie ciężkie doświadczenie, bo babka była mocno przygnębiona, wręcz zrezygnowana, nie wierzyła, że jej się uda... I oczywiście pytała, czemu tak młoda jak ja osoba w ogóle tu jest, na tej sali (nie wiem, czemu to budzi, aż takie zdziwienie - jestem w wieku, kiedy rodzi się statystycznie pierwsze dziecko). I narzekała, że za późno "wzięła się za macierzyństwo"... Strasznie było mi jej szkoda. Na to pielęgniarka wtrąciła się, że teraz do kliniki przychodzą coraz młodsze dziewczyny - często poniżej 30 lat z bardzo niskim AMH... Cieszyłam się, gdy zostałam wypisana do domu - na ten moment wiedziałam, że udało się pobrać 19 kumulusów.
Nasza hodowla potrwała 6 dni. Z 19 kumulusów 12 było prawidłowych. Tym razem zapładniane były wszystkie, 2 się nie zapłodniły. Z 10 zarodków w 5 dobie zostały zamrożonych 5. Nasze maleństwa: 5.1.2., 5.2.2., 5.2.2., 5.2.2., 5.2.3. Następnie przekazaliśmy je do badań genetycznych podstawowych, żeby upewnić się, że to nie jest przyczyna naszych niepowodzeń.
Wczoraj dostaliśmy najpiękniejszą na świecie Walentynkę (dzień był dla nas bardzo trudny, więc tym bardziej jego zakończenie było piękne) - wszystkie pięć przeszło badania genetyczne. Mamy 5 szans na szczęście, jestem niesamowicie szczęśliwa i chcę wierzyć, że tym razem wszystko zakończy się dobrze.
Nigdy nie badałam immunologii, a jednak musiała być jakaś przyczyna, z powodu której 3 transfery z pierwszej procedury zakończyły się niepowodzeniem, więc tym razem chcę zbadać choćby kiry - zobaczyć, czy może tu jest przyczyna naszych niepowodzeń. Oczywiście można by przyczepić się do klasy zarodków, nigdy nie mieliśmy zarodka klasy AA, a tych AB też za dużo nie mamy (2 w pierwszej procedurze, w tej - 1), ale podobno te gorszej jakości zarodki też mogą dać ciążę. Tym razem chcę zrobić, co w mojej mocy, żeby się udało.
W międzyczasie czeka mnie operacja usunięcia woreczka żółciowego, więc transfer planujemy na okolice kwietnia. Wczorajsza nowina tak mnie ucieszyła, że chwilowo przestałam się bać tej operacji, która mnie czeka za niespełna 2 tygodnie. Mam teraz po co to wszystko robić, odzyskałam nadzieję. Na koniec dnia zostaję z tym, że jestem bardzo, bardzo szczęśliwa z powodu naszych mrozaczków i z uśmiechem patrzę w przyszłość. Mam nadzieję, że takie podejście zostanie ze mną na dłużej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2024, 21:44

12 miesięcy

Roczek. Ten czas minął tak szybko, zdecydowanie za szybko... Dopiero co wracałyśmy ze szpitala w walentynki do domu, walczyliśmy z kolkami i ogromnym płaczem, całkiem niedawno obserwowałam jak uczy się przewracać na boczek, siadać, raczkować, stać... Ogromnie brakuje mi jej popołudniowych drzemek przy mnie, bo prawie rok czasu siedziałam z nią, by mogła dłużej pospać. Cieszy mnie, że mogę i daję radę karmić piersią, bo zawsze myślałam, że moje piersi tego nie ogarną.. Młoda ma jeden problem - nie lubi spać 🫣 Noce ostatnio są straszne, wybudza się i nie śpi przez 2h, po czym zasypia padnięta, a ja razem z nią. Tyle, że rano mogę odespać, bo inaczej chodziłabym jak zombie. Drzemkę w ciągu dnia już ma jedną i to jej totalnie wystarcza, mam wrażenie, że jakby nie miała wcale to nie byłoby dla niej żadnej różnicy..

Często siedzę i przeglądam zdjęcia, cofam się wstecz i pamiętam tylko te szczęśliwe momenty. Jednak to prawda, że zapomina się z czasem o trudnościach, z jakimi się mierzyliśmy mając noworodka w domu. Jedynie czego nie zapomniałam i mam traumę po dzień dzisiejszy to poród... Ale znów to jak ten golutki, cieplutki noworodek znalazł się na moim brzuchu tuż po - zrekompensowało cały trud i ból.

Co dalej ? Nie myślimy jeszcze o rodzeństwie dla małej, dla mnie to za szybko. W klinice czeka na nas zarodek, po który napewno będziemy wracać, chociaż mój mąż sugerował mi nieraz, byśmy oddali go do adopcji, jednak ja bym tak nie potrafiła, zwłaszcza, że tyle poświęciliśmy i wycierpieliśmy by był, jeden ale przebadany i zdrowy...

Zobaczymy co czas pokaże, narazie żyję chwilą i nie myślę totalnie o przyszłości. Chciałabym zostać w domu z małą dopóki nie pójdzie do przedszkola jako 3latka, tu też przyszłość pokaże czy cały czas będziemy mieć na to możliwości.

Nieprzejrzysta Niepewność 13 maja 2024, 10:01

5cs. Miałam cichą nadzieję, że pojedziemy we trójkę nad morze... Ale jednak nie. Na szczęście dziś 5 dc i czuje się lepiej, mniej krwawienia i nie mam okropnych bóli...
Zamówiłam badania na anemię, zobaczymy czy coś wyjdzie. Umówiłam się do ginekologa, wizyta dopiero w lipcu, ale myślę że zleci. I dostałam darmową wizytę w poradni leczenia niepłodności, ważne że mój chce iść. Będę dzwonić i pytać się o szczegóły. Coś się dzieje, mam nadzieję że nie na marne.
Śnił mi się dzisiaj jeleń z porożami, czytałam że to dobrze świadczy 🙂 Jest zwiastunem dużych zmian w życiu, a także potomstwa 🙂W 1 dc okresu leciały nad nami 2 boćki, pomyślałam że to jakiś znak bo zazwyczaj albo leciał pojedynczo albo leciały grupowo...

Meggy88 Moja codzienność 🌿 16 lutego 2024, 12:00

Co by tu napisać hmmm...
A może to, że zaczynamy stymulację! 😁
Już za kilka dni dostanę okres i już drugiego dnia cyklu zaczynam z pierwszym zastrzykiem podskórnym!
🙈🙈🙈
Jest stresik! Jest podekscytowanie!
I są obawy! A jakże!
Ale cieszę się 😁

Trzeba spróbować .
Jeśli in vitro się nie powiedzie - to znak, że powinnam mieć dużo kotków i pieszków 😁

120 dni razem i taka niespodzianka...idzie sobie człowiek rekreacyjnie ze zdrowym bobasem na wizytę u okulisty. Lek. z CDZ przyjmuje prywatnie w salonie optycznym na naszym osiedlu, więc grzech nie skorzystać...nawet jak nie ma zaleceń od pediatry itp.
I bum.... +7 na jednym oczku i +7,25 na drugim 😭😭😭😭😭

To było wczoraj. Dziś piątek, już mamy skierowanie do okulisty od pediatry, a w poniedziałek mamy się stawić w CZD.
Jestem przerażona😔🥺
A miało być tak pięknie....

Wizyta u profesor 🤓

Poszerzone miedniczki nerkowe - nie przejmować się na razie, to nieznaczne poszerzenie, do 5 mm jest ok.

Nisko położone łożysko - utrzymany zakaz współżycia (już zapomniałam co to seks hehe), zakaz dźwigania do 6kg, ćwiczyć i spacerować mogę normalnie. Mam zrobić USG za 3 tygodnie i pojawić się na wizycie (za 4 tygodnie nie mogę, więc kolejna za 3 tygodnie a potem następna za 5 tygodni). Nie powinnam też być badana teraz ginekologicznie, chyba że w nagłej i niezbędnej sytuacji w szpitalu. Oby taka nie nastąpiła.

Z konsultacji kardiologa, morfologii, moczu była bardzo zadowolona - wszystkie wyniki są dobre.

Mam już 7 kg na plusie i to duży skok ostatnio, więc też mam tego pilnować - dorzucić sobie jeden spacer 30 min dziennie. No z tymi spacerami to dramat, przyznaję. Przez tą pogodę czasem robiłam 2-3 tys kroków, gdzie przed ciążą ZAWSZE minimum 10 tys. Zegarek często mi pokazuje wydatek energetyczny na poziomie 1500 kcal a jem duuuuzo więcej, nic dziwnego więc, że przytyłam. A jak powiedział mój Mąż, jak marudziłam że jestem już gruba, „gruba to Ty dopiero będziesz”. 😂

I wogole znowu było bardzo miło i rozmownie 🙃

Zjadłam właśnie tosta z awokado, jajkiem i łososiem i uciekam na ten krótki spacer, bo o 10:00 mam spotkanie on-line.

Dobrego Tłustego Czwartku Wszystkim 🍩🍩🍩
I pamiętajcie - najpierw sałatka, potem pączek i potem spacer 🥗🍩🚶‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2024, 08:48

Forum to skarbnica wiedzy. Dowiedziałam się tu więcej niż od lekarzy. Taka prawda. Fora internetowe zawsze były dla mnie takie głupie. Te jest inne. Uwielbiam grupę dinusiów. Naprawdę zżyłam się z tymi kobietami, są to takie moje wirtualne przyjaciółki. Wsparcie, ich rady, trzymanie kciuków. One mnie rozumieją jak nikt inny. Rozumieją bo przechodzą przez to samo.
Ten kto nie wszedł w moje buty, nie idzie tą drogą, nigdy nie był na moim miejscu, nie może sobie nawet wyobrazić tego przez co przechodze, tych emocji, strachu, paniki.

Nie byłabym sobą, gdybym tak po prostu czekała na zielone światło by zacząć kolejną procedurę. Nie do końca wierzyłam, że słaba jakość komórek jajowych nie ma jakiegoś podłoża.
Tak więc w przerwie zbadałam hormony tarczycy. Wszystko wyszło okej, endokrynolog nie miał się do czego przyczepić.
Zbadałam też krzywą cukrową i insulinową. Zawsze w badaniu na czczo glukoza wychodziła w tej górnej granicy, a tata był cukrzykiem, więc sprawdziłam.
W badaniu wyszedł duży wyrzut insuliny godzinę po jedzeniu. Dostałam metforminę.
Nie wiem jaki to ma wpływ na płodność, na jakość komórek, ale wydaje mi się, że może mieć.

Glukoza
na czczo 94mg/dl
po 1h 138 mg/dl
Po 2h 77mg/dl

Insulina
przed obciążeniem 10.7μIU/ml
po obciążeniu (pkt1) 98.1μIU/ml
po obciążeniu (pkt 2) 53.3μIU/ml


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2024, 14:57

Beta <0,2 😭
Transfer był 05.02. blastka piękna 4.1.1. pokładałam w niej ogromne nadzieje, objawy oczywiście były. Zrobiłam test 6dpt, z Jankiem miałam już tego dnia piękną kreseczkę, a tym razem poraziła mnie biel... Wczoraj poszłam na betę, ale wynik spłynął dopiero dzisiaj, w sumie to nie spodziewałam się innego, bo dzisiaj też zrobiłam kolejnego sikańca i znowu ta okropna biel. Bardzo zabolało, moje serce pękło, dobrze, że mamy jeszcze mrożaki, więc będziemy próbować dalej, nie wyobrażam sobie teraz nie mieć już drugiego dziecka 😔
Jedyny plus jest taki, że planowaliśmy wyjazd ze znajomymi na wakacje we wrześniu i gdyby teraz się udało to już byśmy nie pojechali, bo byłabym już wtedy na końcówce ciąży, a tak może chociaż wyjazd wypali.
Te wieloletnie starania nauczyły mnie jednego, że nie można planować całego swojego życia pod to, że się będzie w ciąży, tylko trzeba żyć, bo inaczej życie przeleci nam przez palce....

120 dni razem i taka niespodzianka...idzie sobie człowiek rekreacyjnie ze zdrowym bobasem na wizytę u okulisty. Lek. z CDZ przyjmuje prywatnie w salonie optycznym na naszym osiedlu, więc grzech nie skorzystać...nawet jak nie ma zaleceń od pediatry itp.
I bum.... +7 na jednym oczku i +7,25 na drugim 😭😭😭😭😭

To było wczoraj. Dziś piątek, już mamy skierowanie do okulisty od pediatry, a w poniedziałek mamy się stawić w CZD.
Jestem przerażona😔🥺
A miało być tak pięknie....

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 14 maja 2024, 17:07

3dc
Powoli wracam do normalności po urlopie. Ale na jednym narożniku mam wieeelka kopę ciuchów, które czekają na pranie albo poskładanie. Muszę się za to zabrać i w końcu posprzątać w szafie, wymienić zimowe ciuchy na letnie i posprzątać górę ciuchów.
Z dobrych wieści umówiłam się do ginekologa. Będzie to 23dc mam nadzieję że w końcu dostanę jakieś tabletki na wywołanie tej owulacji.
Cieszę się że mam w mieście lekarza na medicover u którego wizyty są prawie od ręki. Kiedyś jak dzwoniłam do szpitala, do poradni ginekologicznej, to termin za 2 miesiące, masakra. Nie rozumiem jeśli np coś nas boli albo złapiemy jakąś infekcję, to jak iść do ginekologa na NFZ..
mam nadzieję że to będzie szczęśliwy cykl, jeśli w końcu wystąpi owulacja to może właśnie z prawego jajnika, tak by teraz przypadało. Poprzednią ciążę miałam właśnie z prawego. Może ten lewy u mnie kuleje, dlatego w poprzednim cyklu owulacji nie miałam 🤔

24 DPO my wciąż razem.. Jest, trzyma się, dokazuje. Mdłości, nie wyspanie, bóle głowy, brak apetytu.. mimo to 2 kg więcej, skąd ? Nie wiem, może przez cycki ? Tak napewno są obrzmiałe, swędzą i już jeden wychodzi z miseczki, ale to dobry znak prawda? Bóle brzucha jakby mniejsze, od czasu do czasu zakuje ale mniej boleśnie niż wcześniej, to jednak nie zmienia faktu że sprawdzam papier, wymieniam co 20 minut wkładkę, Boże oszaleje, boję się, boję się kruszynko Ciebie stracić, bądź ze mną, bądź z nami, twój brat czeka.. Mój syn się domyśla, chodzi i dogaduje jakby to on marzył mieć siostrę o imieniu “Nela”, “bo wiesz mamuś Ty Natalia ja Nikodem to siostra będzie Nela” trio, mąż wykluczony, teorią mojego syna jest to że tata daje nazwisko 🫣 ten mój syn jest naprawdę mój i całkiem dobrze go “wyrzeźbiłam ” , mamy bardzo bliską relacje.. ehh


Z dobrych wieści 20/02 mam pierwsze usg będzie to 6 tydzień i 4 dzień, marzę zobaczyć serduszko ❤️ i zdrową fasolkę! Pierwsze spotkanie z położną miałam mieć 6 czy 8 marca a mam 28 lutego 🤩 także bardzo się cieszę porozmawiaj z nią o swoich obawach.. Pierwsze usg w szpitalu 02/04, kwiecień to miesiąc moich 32 urodzin, aby były najszczęśliwsze na świecie !


Dziękuję za komentarze dodałyście mi otuchy ..
Co do poronienia, niestety w Szkocji nie badają takich rzeczy, więc do dziś nie wiem dlaczego tego doświadczyłam.. Po dwóch tygodniach od feralnego czasu kazał doktor zrobić test ciążowy i po wszystkim.. choć ja próbowała, byłam u lekarza gdy zobaczyłam tylko negatywny test aby zbadał moje hormony.. niestety nie badaja a do kliniki nie płodności się nie nadaj bo jedno dziecko urodziłam, poza tym usłyszałam że skoro zaszłam w ciążę to hormony są ok.. eh dramat 🎭


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2024, 18:40

Sheelie Moje życie 8 lutego 2024, 20:51

Dzisiaj mija 40 tydzień czyli termin porodu.. a synowi jak się nie spieszyło tak się nie spieszy :)
Byłam dzisiaj u ginekologa. Wszystko wporzadku .
Wody nie sacza się.. bo myślałam że tak się dzieje ... ale upewnił mnie po badaniu że nie sacza się to dobrze . Może za dużo czytam o tych rzeczach?
Taak tak wiec jak sam nie wyjdzie do 7 dni .. to będziemy wywoływać poród .. masakra .. pytalam się czy mogę wcześniej wywołać.. powiedział że jak nie mam podstaw do tego czyli cukrzyca ciążowa albo wysokie ciśnienie to mam czekać.. eh
Synuś wyłaź na dniach bo mamusia nie da rady jeszcze tydzień posiedzieć z brzuszkiem .. już tak jej ciężko 🥲🥲🥲

Beta <0,2 😭
Transfer był 05.02. blastka piękna 4.1.1. pokładałam w niej ogromne nadzieje, objawy oczywiście były. Zrobiłam test 6dpt, z Jankiem miałam już tego dnia piękną kreseczkę, a tym razem poraziła mnie biel... Wczoraj poszłam na betę, ale wynik spłynął dopiero dzisiaj, w sumie to nie spodziewałam się innego, bo dzisiaj też zrobiłam kolejnego sikańca i znowu ta okropna biel. Bardzo zabolało, moje serce pękło, dobrze, że mamy jeszcze mrożaki, więc będziemy próbować dalej, nie wyobrażam sobie teraz nie mieć już drugiego dziecka 😔
Jedyny plus jest taki, że planowaliśmy wyjazd ze znajomymi na wakacje we wrześniu i gdyby teraz się udało to już byśmy nie pojechali, bo byłabym już wtedy na końcówce ciąży, a tak może chociaż wyjazd wypali.
Te wieloletnie starania nauczyły mnie jednego, że nie można planować całego swojego życia pod to, że się będzie w ciąży, tylko trzeba żyć, bo inaczej życie przeleci nam przez palce....

Aurore Wyboje mojego życia. 7 lutego 2024, 16:49

17cs 12dc
3 cykl z letrozolem.

Dziś był monit.
Dziś będzie krótko i rzeczowo.
Nie chcę, żeby ta sucz znów przejęła nade mną kontrolę, chociaż wiadomo, że niektóre myśli same wpadają do głowy. Ale nie mogę się im poddać.

Stan mamy następujący:
3 pęcherzyki.
Na prawym jajniku pojedyncza sztuka wielkości 20mm.
Na lewym jajniku pokazała się parka wielkości 24mm i 17mm.

Czy mam się bać ciąży mnogiej?
Doktor odpowiedział jasno, że gdyby było duże zagrożenie takiej ciąży w moim przypadku to z pierwszej stymulacji mielibyśmy bliźniaki. Teraz liczymy, że cokolwiek zaskoczy.

Zalecenia są równie proste co dotychczas:
Jutro (13dc) zastrzyk zivafert.
Od dziś przez trzy dni mamy działać.

28dc to dzień robienia testu ciążowego i zakończenia etapu stymulacji. Jeżeli zobaczę dwie kreski mam zrobić badanie z krwi. Jeżeli zobaczę negatywny wynik to czeka mnie kolejna stymulacja już w mniejszej dawce i podejście do inseminacji.

Pozostaje mi nic innego jak cierpliwie czekać.
W tym czasie robię swoje - wróciłam do życia sprzed starań. Czyli trzymam regularność treningów i nie zastanawiam się czy moje sobotnie głodówki (posty) źle wpłyną na potencjalną ciążę.

Żyję nadzieją.
Żyję normalnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2024, 16:50

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 10 lutego 2024, 12:27

.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2025, 20:58

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)