14 lipca zaczęłam swój 6 miesiąc starań i myślę, że nie ostatni. Po ostatnich badaniach mojego męża, wyniki nie napawają mnie optymizmem. Morfologia spadła z 3% na 2 %. Pomimo brania cynku, selenu i Fetisimu. Nie wiem co o tym mam myśleć ☹️
Moje obfite okresy nie były spowodowane żadnymi mięśniakami, tylko pewnie anemią, więc trochę mi lżej. Ale mam podejrzenie nieprawidłowości genu Mthfr, w środę będę robić badania.
Ten rok będzie cięższy niż poprzedni, choć myślałam, że gorzej być nie może. Może być. Dużo myślę i siedzi mi to na psychice. Zaczęłam się zastanawiać czy warto nadal próbować czy ja to udźwignę. Bo znając moje szczęście to na pewno będą jakieś nie przyjemności związane z ciąża i z dzieckiem. No i jak tu się cieszyć na spokojnie staraniami, a potem ciążą?Problem goni problem...
Teraz mam urlop i mam czas, żeby się wyciszyć, nie chce dużo o tym myśleć... Ale się tak nie da.
Niby czekałam na ten czas, po przerwie, żeby starać się nadal. Ale nie wiem czy będę mieć odwagę? Niby liczyłam się z tym, że może nam się trafić chore dziecko, ale nie wiedziałam, że jestem tego tak bliska...
Po wizycie... jakby powiało powiało optymizmem...
Pierwsze i najważniejsze - po badaniu wychodzi że wszystko jest ok... Nie ma już śladu po moim okruszku... wygląda jak normalnym cyklu... Co jak bardzo głupio nie brzmi, ale to dobrze .
Po drugie - ona widziała pęcherzyk owulacyjny, a przecież miałam ich nigdy nie mieć... (a już drugi raz w tym roku ginekolog widział pęcherzyk...)
Po trzecie - jest plan... - ten cykl powinien trwać jeszcze ze 2 tygodnie, w kolejnym wracam do encortonu i w następnym odbieramy ostatniego maluszka... 🥹
Ostatnie, że chociaż łapiemy się na refundację transferu...
Jak siw nie uda, ruszamy z nową procedura tak szybko jak się da..
2020 - D..... 💔
2022 - A..... 🌈
2024 - Okruszek 💔
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2024, 10:08
6+5, dziś mój trzeci dzień popołudniowych mdłości. Pierwsza wizyta pojutrze. Nie mam obaw większych, mam po prostu nadzieję, że wszystko jest w porządku. Snuje jakieś plany, zawroty głowy i mdłości dają mi nadzieję, że ciąża rozwija się prawidłowo. Wczoraj do jajecznicy mąż znowu trafił bliźniacze żółtko 😅 Oszalałabym ze szczęścia gdyby nasz zarodek się podzielił. To zbyt piękne żeby było prawdziwe. Wiadomo, będę szczęśliwa i z jednym malutkim misiaczkiem. Na wizytę idę sama, mąż boi się iść ze mną. Chcę czekać w aucie, bo nie wyobraża sobie widoku mnie wychodzącej z " tą " miną gdy jest nie tak. Pamiętam, że ja wtedy też bardzo długo miałam przed oczami jego wyraz twarzy. Teraz już go nie pamiętam, ale pamiętam, że nie mogłam wymazać go z pamieci. Czułam, że zawiodłam go.. Że wszystkich zawiodłam, bo nie potrafiłam utrzymać ciąży w czasie gdy laska z patologii chudsza dwa razy ode mnie dodała zdjęcie na fejsa ogłaszające ciążę.
Nie ma co, było minęło. Teraz będzie dobrze. Jeszcze chwilka i się spotkamy. Odetchne na chwilę, aby zaraz oczekiwać kolejnej wizyty- pewnie już prenatalnej 🍀
Czerwiec 2024
Z dobrych wieści: zniknęła sucha skóra, z którą mierzyłam się kilka lat, libido troszkę się poprawiło, włosy rosną jak szalone, paznokcie są troszkę mocniejsze, mniej mam ochoty na podjadanie, szybciej czuję sytość. To chyba znak, że organizm wraca na odpowiednie tory.
Badania w 3 dzień miesiączki zrobione.
Poniżej normy: FSH, LH, Estradiol
W normie: IGF-1, ACTH
Powyżej normy: Prolaktyna - miałam przerwę w dostinex 2,5 tygodnia więc wynik mnie nie zdziwił.
Endokrynolog powiedziała, że guz jest mocno aktywny hormonalnie. Zwiększona dawka dostinex 2 tabletki w tygodniu. Mlekotok zniknął.
Pierwszy cykl również stymulowany clostilbegyt ale tym razem mierzyłam temperature, dokładnie sprawdzałam śluz, otwartość szyjki i jej położenie. Owulacja była 26 dnia cyklu kiedy z mężem już czekaliśmy na miesiączke, bo byliśmy pewni, że cykl bezowulacyjny. Był śluz owulacyjny w tym dniu, szyjka była na maxa otwarta ale myślalałam, że to przypadek, tak późno nie bedzie owulacji. Kochaliśmy się 22 dnia cyklu także przegapiliśmy owulacje. Bez monitoringu nie miało to szans. Zrobiłam progesteron 7 dni po skoku temperatury: 7,61. Co oznacza, że owulacja była ale słabej jakości. Kilka dni przed owulacją miałam ból sutków, po skoku temperatury ból się nasilił i kilka dni przed miesiączką dopiero odpuścił. Zapytałam dietetyka hormonalnego. Może oznaczać to niski progesteron (zgadza się), niedobór jodu lub wysokie estrogeny. Cały czas uczę się obserwacji swojego ciała. Czekamy na miesiączkę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2024, 14:56
Nie spotkamy się bo nie chciałaś że mną zostać, rybko.



Nie mam na razie nic do dodania. Czekam na wtorek, kiedy lekarz kazał mi przyjść zobaczyć czy nic nie ruszy. Tradycji 25mm musi stać się zadość.
Mam leki przeciwzapalne, skierowanie na wywołanie poronienia i kolposkopię, bo mamy podejrzenie nawrotu raczka. Pół roku po zabiegu. Po dwóch dawkach gardasil 9.
Nie skorzystam ze skierowania, ostatnie o czym marzę to wykonywać te zabiegi w tym wielkim szpitalu. Poczekam na decyzję swojego lekarza i skierowania od niego, do naszego mniejszego szpitala
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2024, 18:15
Dzisiaj 11 dc
Czekam na pojawienie się dni płodnych, kupiłam też testy owulacyjne i jutro zaczynam. Moje cykle są długie, więc wcześniej niż 22 dc nie będzie owulacji. Ale ten cykl jest inny. Poprawa wyników badań umocniła mnie w staraniach.
Zdecydowanie wrzuciłam na luz ale widzę też realną poprawę mojego zdrowia, moje libido się poprawiło. Mąż również to zauważył. Mam więcej energii, chce ciągle coś robić po pracy. Wydaje mi się też, że waga spadła ale z pewnością nie podjadam, jem regularnie i odżywczo. Przytulanki nie są na zawołanie, skupiamy się zdecydowanie na sobie. Między nami jest więcej śmiechu, rozmowy o pozytywnych rzeczach, czułości. Jest naprawdę dobrze, niech ten rodzaj emocji trwa najdłużej.
W tym tygodniu obejrzałam dwa darmowe webinary na temat naturalnej cykliczności i wsparcia owulacji z podniesieniem progesteronu. Jestem osobą, która jak sobie coś wkręci to poświęca na to wiele czasu i chłonie wiedzę na każdy możliwy sposób. Przekładam tę wiedzę na praktykę.
Wierzę, że się uda ale nie nastawiam się na ciążę w tym roku. Nie robię sobie deadline'u. Czuję, że jesteśmy coraz bliżej spełnienia naszego marzenia 
Czy u Was też bywają takie momenty pogodzenia się, odpuszczenia w głowie?
Czas wracać do pracy... Okruszku daj mi siłę... I nadzieję że wracam na krótko... 🙏🙏
2020 - D..... 💔
2022 - A..... 🌈
2024 - Okruszek 💔
22.02.2023
Rok temu zostałam mamą wczesniaka. Dziewczynki, która wazyla 2270g, miala 46cm. Dziewczynki, ktora przez ostatni rok pokolorowała rodzicom świat 💜
I choć przyszla na świat za wcześnie, choć przyszla na świat malutka, krucha to dziś.. Moze wcale nie jest ogromna, ale jest bardzo bystra, madra, rezolutna, uśmiechnięta, otwarta, potrafiącą pokazać, ze czegoś nie chce albo jej nie pasuje. 😊
Początkowo rozwijała sie z wiekiem korygowanym, ale ciągle dążyła do tego, zeby dogonic swoich rówieśników - i chyba sie udalo. Dziś daje nam buziaczki, chodzi za reke lub wokol mebli, duzo mówi - po swojemu rzecz jasna, ale komunikacja jest - kocha tate, gdy idzie do pracy i mame, gdy cos sie dzieje ❤️
Jest cudowna, a ja dzis, rok później wiem, że te zle chwile na początku, które nas spotkały, były tego warte 💜
Moje wspaniale 8kg szczęścia 🥰
Żyj nam zdrowo, radośnie, my z tata zadbamy o to, zeby Twoje zycie bylo pelne inspiracji, milosci i szczęścia ❤️
Zaraz zaczynamy 😱🙏😱
14 TC. Rozpoczęłam oficjalnie 2 trymestr.
Czy jest poprawa samopoczucia. Oczywiście, że nie... Za to znalazłam coś co mi bardzo pomaga, a mianowicie żucie gumy. Nagrodę Nobla powinnam za to dostać.
Jestem już po prenatalnych. USG książkowe. Nie ukrywam, że bałam się. Mam 37 lat, dziecko urodzi się kiedy będę miała już skończone 38. Czekam jeszcze na wyniki krwi i ryzyka. Jak coś będzie nie tak to nifty, ale myślę że będzie ok skoro USG jest takie ładne.
Data porodu 22.08. Biorąc pod uwagę planowana CC pewnie będzie to 14 lub 16 sierpnia. Mąż pod koniec sierpnia ma 40-tke. No, niezły prezent sobie sprawil. Imprezy życia nie będzie 😁
10 marca idę na zwolnienie.
Nadal nie mieści mi się w głowie to, jak można kochać dwójkę dzieci tak samo. Dziś koleżanka z pracy powiedziała mi, że jej znajoma kocha jedną córkę dużo bardziej niż druga. Czyli jednak to się zdarza. Ale mało kto się do tego przyzna, że kocha bardziej jedno dziecko. Ciekawe jak to ze mna będzie. Chcemy powiedzieć córce o rodzeństwie kiedy już będziemy znali płeć. Choc oczywiście moja mama non stop do tego nawiązuje: "a może mama ma w brzuchu dzidziusia?". Jak mnie to wkurza... Nie rozumiem jak można tak robić...
14 dc
Właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że kolejna koleżanka z pracy jest w ciąży. Jak to przyjęłam?
O dziwo dobrze, ucieszyłam się, pogratulowałam i przytuliłam. Wiem, że ona również nie miała łatwej drogi do ujrzenia dwóch kresek. Naprawdę ten cykl jest jakiś spokojny, wierzę, że nam się też uda. Jestem nastawiona pozytywnie. Czekamy na owulacje. W weekend rozpoczęłam testy owulacyjne. Na razie cień cienia na nich, więc do owulacji jeszcze trochę. Według kalendarzyka w przyszłym tygodniu będą dni płodne. Dzisiaj już zaczęły boleć mnie sutki - miesiąc temu również przed owulacją bolały.
Dwa lata starań wybiło.
22.07 była nasza 7 rocznica ślubu.
Co otrzymaliśmy od losu? Bliźniaki, które od poniedziałku będę ronić w szpitalu.
Które były, ale ich jednak nie było pod moim sercem. 💔💔
Na urodziny 28.09 również otrzymam pustkę. Albo wyniki histerolaparoskopii. Zależy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2024, 19:26
Start:
⏸️ Korfu, Grecja - 20 maja 2023, godzina 12:09.
Meta:
🤰🏻Koszalin, Polska - 21 stycznia 2024, godzina 21:37.
🌈 Antonina ⚖️ 3410g 📏 54cm 🥇10/10
Dzisiaj, parę dni po skończonym pierwszym pół roku 🥹:
Troszkę ponad 8kg i 75cm cudnej dziewczynki, która wywróciła nasz świat do góry nogami. I nie zamieniłabym tego na nic innego! Z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, ze nie ma większej niż matczyna miłość 🩷.
Móc patrzeć jak się rozwija, jak każdego dnia uczy się nowych rzeczy, jej uśmiech gdy mnie widzi i jej spojrzenie, które mówi, że potrzebuje swojej mamusi to najcudowniejsza rzecz jaką przeżywałam i przeżywam. Nigdy nie spodziewałabym się, że macierzyństwo aż tak mnie dopadnie, a tu proszę, jednak matka oszalała 🫠.
Tosik 🎀, Kochanie mamusi, jeśli kiedykolwiek to zobaczysz - wiedz, że jesteś najpiękniejszym, najcudowniejszym, co Twojej mamie mogło się przytrafić 🩷!
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2024, 23:43
We wtorek wizyta, na której mamy omówić wyniki cd138 - 8/10 komórek, więc prawdopodobnie trzeba będzie leczyć. Z jednej strony cieszę się, że w końcu jest jakiś powód, z drugiej martwię się, ile to już trwa i czy uda się wyleczyć. Mam nadzieję, że lekarz szczegółowo mi wszystko wyjaśni.
Na początku sierpnia mamy mieć wizytę kwalifikacyjną do transferu w programie rządowym. Oby do tego czasu jeszcze były miejsca i wszystko się udało.
Odliczam już dni.
Ps nie umiem odpisywać tu na komentarze. Z dużym opóźnieniem odpisuję, że w programie rządowym jest wymóg rozpoczęcia punkcji lub transferu w ciągu 30 dni od kwalifikacji, aby nie blokować środków, z których mogłaby skorzystać inna para. Czy nic się w tej materii nie zmieniło, dowiem się we wtorek:)
Mam nadzieję, że będzie pozytywnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2024, 07:55
Nowy miesiąc nowa ja.
Ostatnio mąż stwierdził, że po pół roku starań wypadałoby żebyśmy pogłębili diagnostykę. Czytając historie innych osób o tym, że udało się po dłuższym czasie boję się wyjść na przewrażliwioną. Odkładam te diagnostykę na później bo myślę, że przecież innym się udało to nam też się uda, tylko potrzeba więcej czasu. Mąż naciska, że tracimy czas, a może przez kolejne pół roku nadal się nie uda? Nie wiem co robić. Przecież diagnostykę można zacząć po roku starań a my jesteśmy dopiero w połowie. Boję się iść na badania bo nie chcę dowiedzieć się, że coś jest nie tak.
Nowy cykl nowa nadzieja...
To bardzo miłe, że jeszcze o mnie pamiętacie.
Poproszę jeszcze o troszkę kciuków.
Na monicie okazało się, że pękł tylko jeden pęcherzyk.
9 dpo wysikałam pierwszy pozytywny test.
12 dpo dostałam mocnego plamienia, więc o 18 pojechałam na betę i proga. Beta wynosiła 88.70, a progesteron... 95,20! Plamienie z mocnego, zmieniło się w delikatnie brązowe - już chyba zmierza ku końcowi.
Dzisiaj 14 dpo - Beta: 243; przyrost 203.4%.
Jak się czuję?
Biorę encorton, biorę heparynę, jestem obstawiona tym czym mogę.
No nie wierzyłam, że się uda, tym bardziej po 1,5h roku przerwy. Niby podjęłam się stymulacji gonado, ale na ten moment... Nie jestem przygotowana. Nie czuję euforii i jakiegoś ogromnego szczęścia - może dlatego, że wiem jak to może się skończyć?
A kto wie, może w końcu przyszedł czas na zdrową ciążę?
Mam w sobie jakieś skrajne emocje i jest mi z tym naprawdę ciężko.
Zastanawiam się czy jeszcze iść na betę w poniedziałek - bo jednak to i tak na ten moment nic nie zmieni.
Pierwszą wizytę ustawiłam 29/07, na teoretyczne 5+2 - mój Pan dr chciał zobaczyć umiejscowienie pęcherzyka, co by była pewność, że to nie pozamaciczna.
No i tak.
Jeszcze raz dziękuję, że wciąż jesteście - może jak pomożecie mi uwierzyć w możliwe szczęśliwe zakończenie, to się ono ziści.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2024, 18:33
Cześć...
Postanowiłam spróbować przenieść się tutaj z Ovufriend, gdyż powoli wkraczam już w ten "bezpieczny " etap ciąży...oczywiście cały czasmam obawy, czy na pewno wszystko będzie dobrze, oprócz męża i mojej mamy (która swoją drogą sama się domyśliła) nikt jeszcze nie wie...
Dziś zaczynam 10 tydzień...13.08 idę na prenatalne, następnego dnia wizyta..może wtedy to będzie dobry moment, aby podzielić się tym że światem...
Ciąża zakończona 21 października 2024
Mały, ale wielki sukces 🤍

Strasznie się bałam tego wyniku. Rozpływam się nad nim od soboty. Nie wiem, czy pomogły suple od dr Jerzak czy zmiana stylu życia, ale coś zadziałało. Mam nadzieję za jakiś miesiąc zobaczyć wynik <10 i móc z czystym sumieniem przystąpić do trzeciej procedury.
Oprócz tego trochę mniej optymistyczna informacja - za mną 7 dzień stymulacji Menopurem. Dziś, w 10 dc, na usg pokazał się po prawej stronie jeden 14 mm pęcherzyk. Liczyłam na chociaż dwa, ale ok, według lekarza wszystko poszło zgodnie z planem.
Gorzej z endo - jest bardzo, bardzo marne. 4 mm. Mam brać acard (biorę od miesiąca nieprzerwanie) i zostanę obstawiona dużą dawką progesteronu po owulacji, żeby wspomóc jego rozrost. Smutno mi, bo problem ten pojawił się dopiero po stymulacji do ivf. Czyli lecząc niepłodność zepsuliśmy coś, co funkcjonowało bez zarzutu. Czy miałyście problem z cienkim endo? Co Wam pomogło? Minęło samo, po czasie?
12 dc
Byłam dzisiaj na kontroli u ginekologa w moim mieście. Przeświadczyłam się że jest słabym specjalistą. Popatrzył na wyniki męża i stwierdził że są na pograniczu i że z takimi wynikami to trzeba iść do kliniki niepłodności i zrobić in vitro. Zaznaczę że będąc u ginekologa w Szczecinie z tymi wynikami powiedział że wszystko jest w normie.
Poprosiłam chociaż o USG, aby zobaczyć czy aromek działa i pęcherzyk jakiś rośnie. Nie mówiłam lekarzowi że go biorę. Na USG wyszło że pęcherzyk jest i ma 16mm, endometrium 7,2mm. Ucieszyłam się, bo dawno nie widziałam tak dużego pęcherzyka u siebie 😜 spytałam lekarza czy mogę spodziewać się owulacji, to usłyszałam że nie może tego wykluczyć.
Czytam Wasze pamiętniki, czy forum i często widzę że lekarz przewiduje kiedy może być owulacja, w jakie dni współżyć najlepiej itp. A ja usłyszałam że nie może tego wykluczyć. Wiem że gwarancji dać nie może, ale przewidzieć coś chyba by mógł. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie że specjalistą to on raczej dobrym nie jest. Jedyny jego plus jest taki że ma sporo wolnych terminów.
Myślę że owulacja może wypaść czwartek/ piątek, czyli 15/16 dnia cyklu. Dzisiaj zauważyłam nawet śluz płodny, więc jestem pełna optymizmu.
Jedynie rozważam badanie drożności jajowodów. Lekarz w Szczecinie zalecił przed in vitro. Po pierwsze się boję, bo wiem że to bolesne badanie, a po drugie kosztuje 1000zl, a ostatnio mieliśmy naprawdę sporo wydatków i dodatkowe wcale nie są nam potrzebne. Badania na chlamide miałam robione prawie pół roku temu, a muszę je mieć aby zrobić drożność. Więc nie wiem czy robić badanie póki ważne wyniki czy odczekać miesiąc/dwa i wtedy się decydować. Muszę to przemyśleć.
Ale na razie cieszę się urlopem, bo jutro wylatujemy na Kretę, więc będę się tym martwić po powrocie
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2024, 16:10
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.