Według testów owulacyjnych, kalendarzyka, temperatury i wszystkich znaków z nieba i ziemi wczoraj była owulacja, no i pierwsza próba poczęcia naszego małego szczęścia. Daliśmy sobie 3 cykle prób, a później odpuszczamy. Mamy dwójkę dziewczynek w domu, a rocznik nie kłamie więc bez ciśnienia co ma być to będzie. Chociaż nadzieję mam przeogromne. Też tak macie że jak mówicie sobie że bez ciśnienia to i tak się nakręcacie? Ja już widzę siebie za kilka dni jak będę widzieć wszytskie objawy ciążowe u siebie. No i litości jeśli nie zbankrutuje na testach ciążowych. Fora ciążowe oczywiście wszystkie moje
a co! Tak bardzo chciałabym żeby wsyztsko się udało. Witaminki i kwas foliowy przyjmuję od 3 miesięcy. U ginekologa też zielone światło, cytologia ok. 21.06 mam jeszcze usg piersi, ale tak to tak: jestem na Ciebie gotowa Kruszynko
zniosę wszystko, bylebyś była. I nie będę narzekać na wymioty, spuchnięte stopy, czy sikanie w nocy po pięć razy...
zobaczymy co z tego przytulania nam wyjdzie. Czekaliśmy na owulację żeby zwiększyć szanśe na chłoppczyka, no ale co będzie to będzie - mamy 50% szans
Ostatni dzień września.
W pracy zmiany organizacyjne.
Trochę nie wiem na czym stoję i przez to się martwię.
Nie tak to miało być, miałam być w ciąży... Nie jestem.
Kolejny rok na karku od paru dni.
Czas płynie nieubłagalnie, tylko ja stoję.
Tak, już stoję. Nawet z podniesioną brodą, chociaż przygnieciona zrezygnowaniem.
W lesie pełno grzybów.
Chodzę więc, wdycham las, wdycham zapach.
A pachnie pięknie. Grzybowo.
Przynoszę pełne kosze leśnych skarbów i potem siedzę w garach. :p
Haftuję sobie co mi się podoba.
Bardzo dobrze to działa na głowę, odpręża, pozwala odciąć złe myśli. Wszystkie myśli.
Dzięki temu czuję się w miarę stabilna emocjonalnie.
Jest... dobrze? Nie. Nie jest źle. Po prostu.
Porzuciłam konie.
Mam wyrzuty sumienia, ale to aktualnie jeden z gorszych aspektów mojego życia.
Muszą znaleźć nowe domy, a ja muszę odpocząć.
Musimy skończyć wykańczać dom, na to powinny iść pieniądze, które one przejadają.
Znowu się staramy. Dalej się staramy.
I nie wiem ile jeszcze starać będziemy.
Moje myśli ewoluowały w dziwnym kierunku. W kierunku spokoju i "będzie co ma być". Również zmęczenia oraz pewnego rodzaju rezygnacji.
Nie ukrywam, że nie wierzę. I nie uwierzę. Ale się staram.
Staramy się.
Bo do ogromna część naszego życia od kilku lat.
Mężu...
Dziękuję Ci, że jesteś. Że jesteśmy w tym razem. Razem jakoś dajemy radę.
Staliśmy się silniejsi RAZEM.
Mimo tego, że zastanawiam się, czy gdybyś był z inną, to czy miałbyś te same problemy, to cieszę się, że jesteś ze mną. I moim kompleksem niepłodności.
Jeszcze mam nadzieję, bo ta umiera ostatnia, że kiedyś los obdarzy nas szczęściem. Mam nadzieję, że na to zasługujemy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2024, 13:32
Kolejna była 20, potem 8, jeszcze 1 i moja ciąża będzie skończona... im krócej jest szansa ma dziecko, tym "zakończenie" ciąży trwa dłużej...
I tu dochodzimy do sedna... czasami mam wrażenie że czas ciągnie się jak... a innym razem nie wierze że mija tak szybko...
To już 4 lata 😭 4 lata wiedziałam już że moje pierwsze I tak bardzo oczekiwane dziecko....
Listopad to ciężki miesiąc, zwłaszcza teraz...
12.12.24 Beta 17.70🤷
13.12.24 Niech mnie ktoś uszczypnie!
https://zapodaj.net/plik-zZgcwj8WqP
Ty naprawdę chcesz ze mną zostać 🥺
https://zapodaj.net/plik-21cjo0CC31
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2024, 18:37
Dzień InVitro: 48 | Dzień cyklu: 26 | DPT: 5
Ok, przyznaje się bez bicia, sikałam rano czyli w momencie, gdy było 4,5 dpt (transfer był ok godziny 14.00).
Ale trzymajcie mnie, czy tam coś widać czy mam urojenia? O_o
https://zapodaj.net/plik-9XamB0CuCW
Cień cienia, ale chyba coś zaczyna się tam tworzyć. Nie chce wmawiać sobie, że jest tam coś czego nie ma, nie chce udawać, że nie ma tam czegoś co faktycznie jest, więc no… chyba pozostaje mi czekać do czwartku i do bety dla siebie.
Walcz maluszku 🥹🍀✨
Dzień InVitro: 49 | Dzień cyklu: 27 | DPT: 6
Rano siknęłam na drugi test. Kreska jest zdecydowanie wyraźniejsza. Na betę idę jutro, o losie błagałam żeby to było to 🥹✨🍀
https://zapodaj.net/plik-N6BCQORXa6
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2024, 11:39
Ta mała stópeczka zmieniła nasz świat,
przychodząc na niego o wiele za wcześnie.
Zostawiła po sobie ogromny ślad,
który rani nas tak boleśnie. 💔
15.10 2024 Dzień Dziecka Utraconego
Od zawsze wiedziałam, ze bede świętować Dzien Matki, od niedawna doznałam zaszczytu celebrowania Dnia Wcześniaka, ale nigdy nie sądziłam, ze Dzień Dziecka Utraconego również mi przypadnie.
Nie wiem, czy kiedykolwiek bedzie mi dane świętować Dzien Tęczowego Dziecka.
Leoś 🩵
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2024, 10:28
Dziś 54dc. Dlaczego jak każda kobieta nie mogę dostać okresu😡
Ten cykl to jakieś półcienie, cienie, kreski, które zginom za dzień czy dwa. Ale spokojnie... Wszystko pod kontrolą, nie liczę na nic z tego cyklu.
https://zapodaj.net/plik-4f9bJ56M1Z
Krew na betę oddana.
Nigdy więcej nie odwiedzę tego laboratorium😡 Wyników brak😑
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2024, 21:15
https://zapodaj.net/plik-8TX4A5gGLI
Niby człowiek wiedział, a jednak się łudził 😔
22.11.24
Nie tym razem 😔
https://zapodaj.net/plik-I5SeZTREoa
23.11.24
https://zapodaj.net/plik-Ygy0iPBhIA
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2024, 11:58
51 dni mojego szczęścia ❤️🔥
Mamy 1570g miłości 😍 Co dzień moja kruszynka jest większa, codziennie mnie zaskakuje czymś nowym, dziś był kolejny kontakt z piersią, już troszkę spróbowała ssać, później w inkubatorze robiła awanturę, cóż, chciała jeszcze ! Choć polizać mamę 🫣😅 wszyscy są nią zauroczeni, ja zresztą też, dzielna dziewczynka, tyle wycierpiała żeby być tu ze mną ! Zaskakująco dzielna, odważna i chce wszystkiego tu i teraz jakby czuła czego pragnę, lekarze zaskoczeni tym jak świetnie sobie radzi, zaskoczeni jak szybko idzie do przodu, to jest moje szczęście 🍀 Od początku wszystko dla mnie, od początku wszystko dla niej ❤️🔥🥹

Co do starszego brata, pierwszy dzień szkoły był dziś! Zadowolony, podekscytowany 🤩 rano zaprowadzić się nie pozwolił, ale po szkole już do mnie dzwonił czy będę czekać na niego na przystanku bo on chce pokazać „chłopakom” jaką ma śliczną mamę 😂 . W garniaku wygląda przerażająco przystojnie 😻

Moje Dwa serca 💞
Wasza zawsze kochająca mama ❤️🔥
p.s. Tyśka Nelka urodziła się dokładnie w 24 tygodniu i 6 dniu ciąży, ważyła 790g urodziła się 25/o6/24 o godzinie 23:23 💖
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2024, 19:48
Wszystko było w miarę ok do lutego 2024.
Lekarz się nami zaopiekował, zrobił sonoHSG, rozszerzone badania nasienia i wybór: inseminacja albo dalsze badania immunologia/genetyka.
Postanowiliśmy, że skoro wszystko jest ok to dajemy sobie czas i próbujemy samemu, naturalnie jeszcze jakiś czas.
Czerwiec 2024 - wykres dziwnie przyrastał, poszłam zbadać proga i estradiol - owulacji nie było. Myślę ok, czasem tak się zdarzy, zobaczymy co w lipcu.
Lipiec 2024, poszłam na dawno umówioną wizytę u ginekologa. Wiedziałam że w tym miesiącu również nie miałam owulacji ale chciałam to potwierdzić na USG. No i nie było. Szybko zadzwoniłam do swojego lekarza zajmującego się niepłodnością.
1.08.2024
Wizyta, potwierdzenie że owulacji nie było i się nie zapowiada. Poprosiłam o stymulację, zaczynamy w kolejnym cyklu. Doktor zlecił badanie wirusologiczne. Wszystko ok (cytomegalia, toksoplazmoza, różyczka). Progesteron <0,2.
8.08.2024
32 DC, nadal czekam na okres, jutro powinien być jeśliby przyszedł "terminowo". Piję szałwię, może to trochę pomoże. Piersi mnie bolą więc wszystko wskazuje że okres przyjdzie a jednak go nie ma 🤔 Czekamy.
07.08.2024
9dpt
beta 75.40mIU/ml, progesteron 44ng/ml.
Przyrost 57.6%, za niski 😔
Przyrost nie jest aż tak bardzo poniżej normy, badanie było wykonane około 30 minut szybciej niż w poniedziałek, może za te pół godziny przyrost byłby w normie, minimalnej normie, ale ciąża to nie matematyka, te forum nie takie cuda widziało. Beta nie spadła, urosła, tylko troszkę za mało.
Nie skreślam jeszcze maluszka. Wierzę w niego i walcze, mam nadzieję, że ta beta odbije. Pomogłam mu jak tylko mogłam.
Dziewczyny z forum zrobiły burze mózgów, absolutnie nie pozwoliły zwątpić chociaż na chwilę. Skonsultowałam się też z moją zaufaną ginekolog. Tym sposobem zwiększyłam wczoraj dawkę accofilu, wzięłam 1/2 ampułki, dziś zrobię to samo. Jeśli to może pomóc to bez zastanowienia to zrobiłam. Na tym forum jest dziewczyna,która w ten sposób uratowała ciążę, miała słabe przysroty, po zwiększeniu dawki accofilu dziś jest w 24tc. Ciąża to nie matematyka, każda jest inna i jeden słabszy przyrost jeszcze niczego nie przesądza.
Moja ginekolog zaleciła mi jeszcze encorton, w sumie 20mg i również sugerowała zwiększenie dawki accofilu. Nie wiadomo czy już nie jest za późno i czy to uratuje jeszcze sytuacje, ale ja wierzę, walcze, robię co mogę, niestety nie wszystko jest zależne ode mnie.
Co do progesteronu, kolejnego dnia po tym mega wysokim wyniku zbadałam go ponownie, w innym laboratorium, po odstawieniu prolutexu zgodnie z zaleceniami i przed wzięciem porannej dawki leków. Wynik wynosił 15 ng/ml. Nie chce mi się wierzyć,że tak szybko opadł i podejrzewam, że tamten wynik to 18.3 ng/ml, a nie 183.
Dobrze, że ufam swojej intuicji i zbadałam bo po odstawieniu luteiny podjęzykowej byłoby marnie. Zostawiłam luteinę i 1x prolutex.
Jutro beta 11dpt i konsultacja w klinice. Dowiem się, w którą stronę to idzie.
Walcz kochanie! 🙏 wystrzel 🚀 i zostań z Nami.
Ja walcze 💪🏼
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2024, 07:19
Koordynatorka odpisała - beta jest niższa niż powinna być, ale nie wynosi 0, więc robimy co w naszych siłach do końca. Progesteron też jest za niski - wystawiła mi receptę na prolutex i poleciła powtórzyć badania w piątek.
Trzymam się dobrze. Spodziewałam się jaki będzie wynik bety patrząc na poranny poniedziałkowy test, który tym razem nie chciał się wybarwić. Jeśli beta by rosła, musiałby w końcu być ciemniejszy. Poza tym ciągle na papierze widać było takie brązowe, malutkie skrzepki krwi.
Betę zrobiłam w dawnej klinice, bo miałam tam najbliżej. W DE nie ma laboratoriów, w których można zapłacić i zrobić badanie jakie się chce. Na wszystko trzeba mieć skierowanie i umówić się na pobranie krwi z wyprzedzeniem.
Pojechałam więc do kliniki, powiedziałam, że mam pozytywny test i chciałabym zbadać betę i progesteron. Nie było problemu. Jedynie wyniku nie można było dostać na maila - doktor miał zadzwonić i osobiście mnie o nim poinformować. Na to naprawdę najmniej miałam ochotę. Z byłym lekarzem prowadzącym nie widziałam się od prawie dwóch miesięcy - chciał rozmawiać ze mną o podejściu do trzeciej procedury, ale odwołałam tę wizytę we wrześniu, bo wtedy już byliśmy zdecydowani na Czechy. Zostawiłam go sobie jednak jako opcję awaryjną w takich przypadkach jak ten.
Zadzwonił o 14 i po pierwszej sylabie wiedziałam, że nie jest dobrze. "Nie mam dla Pani dobrych informacji, wynik jest definitywnie ujemny. Pani była w tym cyklu na letrozolu, tak?"
Ee, nie? Nie widzieliśmy się dwa miesiące..
"Proszę odstawić wszystkie leki. Ja nie wiem skąd Pani bierze te pozytywne testy."
Bardzo mi miło, panie doktorze. Nawet nie ma pan pojęcia w którym dniu cyklu jestem, a każe mi pan odstawić progesteron. Przecież ta beta mogłaby dopiero startować. Poza tym miałam wrażenie, że zawróciłam mu głowę tym testem, dla niego przecież nic się nie wydarzyło. Według mnie jednak nic nie dzieje się gdy beta wynosi 0, a nie rośnie prawie pod ciążowe widełki. Pan doktor nie wiedział, że podawałam zivafert, więc chyba powinien zwrócić uwagę na lekko podniesiony wynik. Ale może przewrażliwiona jestem..
Z tego co analizowałam zarówno ta, jak i nasza pierwsza blastka przy ocenie miały literkę "C" na końcu - określa ona jakość trofoblastu, czyli struktury odpowiedzialnej za implantację zarodka. Trofoblast przekształca się później w łożysko i odżywia dziecko. To m. in. kiry wpływają na jakość trofoblastu i mogą powodować, że zarodek się nie zagnieżdża lub zagnieżdża tylko na chwilę. Może więc doktor R. obiera dobry trop wysyłając nas na badanie HLA-C? Ja mam w końcu kir AA. Tylko z drugiej strony - co nam da to badanie? Jedynie informację, że do siebie nie pasujemy, a to jest w końcu genetyka, której nie jesteśmy w stanie zmienić. Poza tym biorę accofil, który w teorii powinien pomóc na ten konflikt. A Czesi, tak samo jak na zachodzie, accofilu nie uznają.
Sytuacja jest niemal identyczna jak w 2022 roku po trzeciej IUI na cyklu naturalnym bez ovitrelle. W 14 dpo zatestowałam i pojawiła się różowa kreseczka, ale beta wyszła tego dnia poniżej 5. Ponoć testy z moczu są trochę opóźnione - beta najpierw pojawia się we krwi i dopiero po czasie widać ciążę na testach sikanych. Tak samo jest w drugą stronę - beta może być już ujemna, choć na testach domowych będzie jeszcze jakiś czas widniała druga kreseczka.
Obiecałam sobie, że będę walczyć dalej tylko wtedy, gdy kolejna procedura da mi choć iskierkę nadziei. Gdy blastki będą dobrej jakości, gdy uda się jakąś zamrozić, gdy choć przez chwilę będę w ciąży. I poczułam, że pragnę jeszcze raz spróbować. Chcę wrócić po naszego mrożaczka jak najszybciej to będzie możliwe, a jeśli się nie uda, to zmienić protokół i podejść do 4 stymulacji. Pojawiło się we mnie malutkie, malutkie światełko nadziei, że może kiedyś jeszcze zaskoczy..

Tymczasem testuję dalej - górny test jest z wczoraj, dolny z dziś (11 dpt, 18 dni po zastrzyku). Wiem, że testy sikane nie są do oznaczania rozwoju ciąży, dlatego podskoczę jeszcze dziś na betę i w piątek na ostateczną weryfikację. I zdaję sobie sprawę, że jeśli to ciąża, to nie rozwija się ona prawidłowo - chcę tylko wiedzieć, na czym stoję.
Cześć wszystkim.
10dc.
Postanowiłam w tym cyklu iść do kliniki leczenia nieplodnosci. Wiem, że powinnam iść już dawno, ale nie zawsze w życiu układa się wszystko tak jak powinno.
Jestem po pierwszej wizycie. Póki co Doktor powiedział, że nie wygląda to źle. Jedynie do czego, się "przyczepił" to moje endometrium...Bo w 10 dc ma tylko 4,5mm. Pęcherzyk dominujący jets na dzień dzisiejszy i ma 14 mm. Wyniki wszystkie ok. Nie ma się do czego przyczepić. We wtorek mam monitoring cyklu. Doktor chce zobaczyć co tam się zadzieje
I takie moje pytanko...czy też miałyście problemy z cienkim endometrium? Jeśli tak to co Wam pomogło..? Jak mogę sobie pomóc??
P.S po dzisiejszej wizycie jakoś jestem pozytywnie nastawiona, bo Doktor powiedział, że nie ma źle, ale zrobimy że będzie jepiej 🤭 Wierzę w to całym ❤️
127 dni mojego szczęścia ❤️🔥
18 tygodniy tego małego cudu !
3 dzień w szpitalu 😭
Tak znowu jesteśmy w szpitalu, znowu jestem wystraszona, znowu czuję niemoc i totalne wkurwienie, teraz się zastanawiam jak to możliwe, gdzie to się stało i jak.. Nelka ma wirusa RSV wirus oskrzeli, u nas u dorosłych wirus objawia się kaszlem i smarami, u niemowlaków wygląda to znacznie gorzej. Zaczynając od początku, w piątek późnym popołudnie Nelka zaczęła kaszleć, zadzwoniła u nas w Szkocji pod numer 111 tutaj udzielają pierwszej pomocy, wyjaśniłam że jest ekstremalnym wcześniakiem że się boję że może mieć infekcję płuc, wysłano ambulans, spędziłyśmy w poczekalni 5h 🤨😤 tylko po to by usłyszeć że wszystko jest ok że może to byś wirus RSV zobaczymy w przeciągu kilku dni, z niedzieli na poniedziałek wszystko ok, lekki kaszelek, poniedziałek rano brak chęci ssania cyca, butle wypluwa patrzę raz drugi no jest blada ma sine usta, myślę „boże przestań panikować, nie wmawiaj sobie” dzwonię do lekarza rodzinnego, wizytę mamy na 15, oczywiście że miałam rację, nie wmawiałam sobie Nelka była blada, lekarz zadzwonił do szpitala na oddział trochę mniej nam znany ale lekarze nas znają bardzo dobrze, kazali przyjechać, zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłam w drogę, w szpitalu szybka akcja, podłączenie powietrza, wenflon, wzięcie próbki z ust i szybko podany antybiotyk w tym czasie skan płuc, prawe płuca zainfekowane .. ślęczało się nagle z 10 lekarzy, ktoś coś mówi ja oczywiście w tym szale nie rozumiem ani słowa, Nelka się zakrztusiła wydzielina, jedyne czego przez ten czas się nauczyłam to ucieczka do konta, w głowie tylko matka zrób miejsce oni jej pomogą.. dziś jest lepiej, spokojniej oddycha 😮💨 zaczęła jeść cycka, nawet butle wzięła.. powoli schodzą jej z powietrza nabrała kolorów i siły. A ja ? Mi znowu jest niedobrze , znowu się boję.. słabo mi się robi.. boli mnie głowa i nie mogę jeść. Chyba tracę pokarm 😢
Boże kiedy to wszystko się skończy, nie dam rady znieść więcej to nie dla mnie..

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2024, 19:26
31.12.2022/01.01.2023
38+6 tc/ 39+0 tc
Ostatni dzień roku mieliśmy z mężem w planach spędzić pod kocykiem z zamówionym jedzonkiem i piccolo. Na 02.01. miałam już skierowanie na patologię ciąży i wiedziałam że będę tam aż do porodu walizka spakowana wiec zostały nam ostatnie dwa dni wspólnego "ciazowania". W sobotę od rana czułam delikatne skurcze coś jak bóle miesiaczkowe ale pomyślałam że to przepowiadające więc jak co sobotę pojechaliśmy po zakupy, posprzątałam, zrobiłam mężowi jedzenie na przyszły tydzień zeby nie umarł z głodu jak będę w szpitalu. Skurcze cały czas mi towarzyszyły. Około godziny 15 zaczęły przybierać na sile w dodatku zaczął odchodzić czop i wtedy poczułam że mogę nie spędzić Sylwestra w domu ... o 16 już powiedzialam mężowi że chyba urodzę, o 17 poszłam się wykąpać i ogolić a o 20 już jechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć zeszło ponad godzinę rozwarcie było na 4 cm a jak dowieźli mnie na porodówkę już 6cm. Okazało się że jestem jedyna rodzącą więc cały personel był dla mnie wszyscy zaciskali kciuki żebym urodziła po 12 😂 o północy skurcze były już tak mocne że prawie odpłynęłam około 12:15 odeszły wody o 12:30 zaczęło sie parcie i trwało ponad godzinę! W końcu o 1:40 przy pomocy proznociagu pojawiła się ONA moje Szczęście, mój Cud, Królowa mojego serca - Laura 🩷 3390 gram i 58 cm do kochania ❤️ jak na nią patrzę to mam łzy w oczach i nie wierzę, że naprawdę jest ze mną. Będę za nią wdzięczna do końca życia.
47 dni mojego szczęść ❤️🔥
31 tydzień i 3 dzień ciąży. 6 tydzień i 4 dzień twojego życia moja „kluseczko” ❤️🔥
Jesteśmy prawie w domu, prawie ? No tak bo to nadal szpital ale ten bliżej domu, to nasz szpital rejonowy od soboty jesteśmy tutaj. I wiecie co ? Jest zajebiscie ! Jest cisza, jest prywatność bardziej jak w domu niż w szpitalu.
Nasza Kruszynka, ma się coraz lepiej mamy 1460g, pierwszego przytulasa z Bratem, boże tyle miłości 😍 pierwszy raz była ubrana, niestety wszystko jej za duże ale dziś mają przyjść ciuszki które będą jej dobre. Widzę ją już taką dużą a tu się okazuje że ta moja kluseczka to nadal kruszynka 🙂 pierwszy kontakt z piersią zaliczony ! ❤️🫣teraz czekam na pierwszą kąpiel, później będę wyliczać dni aby zabrać ją do domu !!
Będę pisać ten pamiętnik, opisywać wszystko co nas spotyka, to dla kobiety która znajdzie się w mojej sytuacji ! Nie bój się, walcz ! Dzieci to wspaniałe wojowniki, uwierz nie tylko moja Nelka się urodziła wcześniej jest nas więcej! Jeśli to czytasz, dasz radę ! Bądź Dzielna i stój twardo przy inkubatorze, nie bój się, dotykaj, przytulaj, karm, to wszystko co możesz zrobić ale to też dzięki temu ekstremalne wcześniaki przeżywają, dzięki naszej miłości 😍
Kocham Was moje cudowne dwa cudy ❤️🔥
Zawsze kochająca mama!
https://zapodaj.net/plik-ishQ7pACJO
https://zapodaj.net/plik-JYBxggpzhH
Praca dobrze mi zrobiła, czuję się trochę lepiej... ale nadal tak bardzo czekam na moja druga tecze... błagam, jeśli musiałam przejść przez 2 burze, to niech i po tej drugiej pojawi się ta druga tęcza... błagam, nie chce żeby on był sam 🙏.
Na razie jest dobrze... NK 11%, więc zostajemy przy tych samych lekach... moj mozg jest tak przeorany, że po 3 ciążach zbadałam KIRy... 🫣
2020 - D..... 💔
2022 - A..... 🌈
2024 - Okruszek 💔
Praca dobrze mi zrobiła, czuję się trochę lepiej... ale nadal tak bardzo czekam na moja druga tecze... błagam, jeśli musiałam przejść przez 2 burze, to niech i po tej drugiej pojawi się ta druga tęcza... błagam, nie chce żeby on był sam 🙏.
Na razie jest dobrze... NK 11%, więc zostajemy przy tych samych lekach... moj mozg jest tak przeorany, że po 3 ciążach zbadałam KIRy... 🫣
2020 - D..... 💔
2022 - A..... 🌈
2024 - Okruszek 💔
Kolejny cykl za mną, wyniki czekają tylko kontaktu z lekarzem brak🤬
No i los ze mnie znów drwi... "Dołożymy jej jeszcze guza na piersi, niech kobieta ma przez chwilę zajętą głowę czym innym". Zobaczymy końcem sierpnia co tam się skrywa🥸
27dc
10dpo
Test nr3 rosmanowy śnieg śnieg śnieg właściwie to mnie nie dziwi to wcale bo na cud nie liczyłam tyle o ile nawet jeśli w jakimś stopniu moje komórki się poprawiły to tyle o ile nie wiadomo jak u męża bo nie było sprawdzane w obecnym czasie 🫤
ale jak nic nie wyszło natural to znaczy że jakość nasienia raczej dalej ta sama równa zeru ehhh 😮💨
Mam dzisiaj jakiegoś doła i chęć na płacz nie wiem sama czy chcę podchodzić do 2 IVF 😪😪😪 boje się że znów będzie jak ostatnio 10 komórek 5 zapłodnionych 5 roWinientych w blacysty i nagle została jedna bo 4 pozostałe w 5 dobie przestały się rozwijać 🥲
i z tej jednej jedynej ciąża ale nie ciąża bo bichemiczna🥲🥲🥲🥲 , bolesne zastrzyki, siniaki na brzuchu dieta odmawianie sobie wszystkiego a i tak wyjdzie jak wyjdzie czyli klapa totalna chyba szkoda pozbawiać siebie kobiecości bo taka stymulacja obniża amh jeszcze bardziej jedna stymulacja to jak jeden rok 😪 ehhhh to pewnie
Okres zbliża się wielkimi krokami a raczej już biegnie albo czeka przczajony za rogiem aby uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie 🙈🤣
Źle mi z tym że poniekąd jesteśmy jak by z mężem wybrakowani on pusty w zdrowe plemniki ja w jajeczka ...... to się raczej nigdy nie uda nie nam nie z naszymi komórkami 😪
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.