Morgo Odmierzając czas cyklami 23 października 2025, 08:15

9 cs. Mąż zrobił badanie nasienia - teratozoospermia (0% plemników o prawidłowej budowie - wszystkie w badanej próbce miały wady główki - w główce jest DNA). Podłamaliśmy się. Ale już wiemy, że ten wynik nie przesądza o płodności. Plemników było dużo, ruszają się (chociaż przeważają flegmatycy - śmiejemy się, że to przecież cały mój mąż!), jest nadzieja że wśród milionów są też prawidłowe. Nie mniej coś ten wynik pokazuje. Szybko zaklepałam wizytę u androloga - najczęstsza przyczyna tego stanu rzeczy czyli żylaki powrózka została wykluczona. Mąż dostał leki i zalecenia co do stylu życia. Za 5 tyg. kontrolne badanie - będę chciała poszerzyć je o fragmentację DNA. To czego żałujemy to że nie zdecydowaliśmy się zrobić tego badania wcześniej. Miałam duży opór przed wczesną diagnostyką. Jestem lekarzem i siedzi mi w głowie dogmatyczne podejście do wytycznych - "diagnostyka po 12 mscach". Z kolei intuicja podpowiadała co innego. Teraz będę radzić każdemu na spokojnie zacząć te mało inwazyjne badania już po kilku cyklach starań, jeśli jest taką wewnętrzna potrzeba. Ja mam taki charakter że lubię kontrolę, sprawdzanie. Nie umiem w magiczne myślenie. Koją mnie fakty. Lepiej mi teraz z wiedzą. Przestałam płakać, jestem w trybie działania. Jutro moja wizyta u tego samego lekarza - jest też ginekologiem i plan dla mnie. W międzyczasie zawirowania zawodowe - muszę zmienić miejsce pracy, najprawdopodobniej rodzaj umowy, wrócić do jazdy autem po 4 latach przerwy. Ciężko mi z tymi wyzwaniami. Będziemy musieli zwolnić w staraniach, aż moja sytuacja pracowa się ustabilizuje. Chcemy wykorzystać ten czas na diagnostykę, dbanie o siebie, wyleczenie tego, co się da. No i na zwyczajne życie.

Chłopiec ♂️. Znowu straciliśmy synka... Mój aniołeczku, mama czuła, że jesteś chłopcem. Będziesz miał na imię Ignaś 💔🩵💙🩵💔.
Kocham Was chłopcy gdziekolwiek jesteście.

Podobno do 3 razy sztuka... błagam....🙏

Phiczek Przeterminowana ... 30 kwietnia 2025, 08:29

Pierwsza porcja badań ogarnięta.

Morfologia okej.
Glukoza
85 mg/dl // 155 mg/dl // 129 mg/dl
Insulina
22,20 µU/ml // 94,80 µU/ml // 136,00 µU/ml
Ferrytyna
43 ng/ml (zakres 13 — 150)
TSH
0,939 µIU/ml
Witamina 25-OH D3
22,50 ng/ml (20,0 - 30,0 ng/ml – suboptymalne)

Nie wygląda to rewelacyjnie. No cóż mimo trzymania w miarę diety i tak insulina wyskakuje w górę. Już sama nie wiem co mam jeść, żeby wynik był w miarę okej. Znowu jakieś błędy popełniam... Chyba zostaje sama sałata bo mi już ręce na to opadają.
Resztę badań robię za kilka dni.

Oycho Ufaj dalej, nie poddaj się :) 17 grudnia 2024, 12:24

Już zaczynam się spinać, że ten cykl będzie stracony. Czułam ból owulacyjny, ale temperatura opadła i tak się trzyma… Mam nadzieję, że to problem z termometrem. Już dawno miałam w nim wymienić baterie…

10 marca - badania połówkowe 😱.

Mamy 386g zdrowego chłopca. 386g naszego Synka. 386g Jaśka, wtulonego buzią w mamusię 🥰.

20250310-161355-3.jpg

Czuję już porządne kopniaki, Tośka też już chyba czuje, że coś się dzieje, bo przytula mi się coraz częściej do brzuszka i daje buziaki 🥹. Czasem też gryzie 😂, ale i tak nie mogę już doczekać się jak ta dwójka będzie razem, rozczula mnie już nawet sama myśl o tym 🫠. Ale na spokojnie, Jaś ma jeszcze sporo czasu na wyjście, a mama, tata i starsza siostra poczekają 🩵.

31 marca kolejna wizyta u prowadzącego 🤞🏻.
19 maja III prenatalne 😳.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2025, 11:23

Ciąg dalszy dzisiejszych informacji.

Wczoraj przestałam brać besins. Zastąpiłam go kolejna dawką luteiny plus podjęzykowa. Rano, przed zastrzykiem z prolutexu zrobiłam proga. Właśnie dostałam wynik - 18,86 ☺️!

Po zastrzyku na brzuchu ani śladu, ale podskórnie "kulka". Bardzo boli to miejsce w dotyku, lewa noga drętwieje. Nie wiem czy to drugie jest skutkiem zastrzyku, ale nie ukrywam, że martwi mnie to... Zobaczymy co przyniesie kolejny dzień.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2024, 18:15

Myślałam, że histero robię w najbliższym cyklu, czyli pewnie w ciągu 1-2 tygodni. Ale lekarz po zweryfikowaniu wyników stwierdził, że po wyleczeniu ureaplasmy mam odczekać 10-14 dni, zrobić wymaz kontrolny, przesłać wyniki i dopiero wtedy będziemy ustalać termin histero. Czyli za 2 cykle przy moich krótkich cyklach.

W pracy się zesrało dokumentnie. Od kilku dni nie mogę spać od 4-5 rano i kminię i kminię. Na szczęście od 1 września przenoszą mnie do mojego rodzinnego miasta. Branża mała, więc fajfus naopowiada do tego czasu o mnie pierdyliard bajek. Ale, wiem kim jestem, jaką wartość ze sobą niosę i wiem, że po 1-2 miesiącach mądrzy ludzie sami sobie wyrobią opinię o mnie. Najlepszą.
W międzyczasie procesuję się o zaległe wynagrodzenie i piszę odwołanie od braku awansu. Dzieje się dużo. Może to i lepiej dla starań, bo nie przejmuję się aż tak tym terminem histero.

Aaaa, z dobrych rzeczy: Mężuś w trakcie leczenia ureaplasmy robi przerwę od ciasteczek i piwa (5 razy w tygodniu podżerał), a potem mamy ustalone 2 tygodnie intensywnego szprycowanka witaminami. Jak na jego upór, to jest bardzo dużo.

Swoją drogą, wobec tych wszystkich zawirowań zawodowych stoi przy mnie. Zluzował rajty z aferami o wychowanie tudzież brak wychowania. Widzi w jakim stanie jestem i jak tragicznie funkcjonuję. Choć i tak od wczoraj czuję delikatne smyranie po pleckach - od informacji o przeniesieniu (choć dopiero za pół roku) zaczynają mi odrastać moje zmasakrowane przez fiutka (czyt. przełożonego) skrzydła. Odrosną jeszcze piękniejsze. Tęczowe, z brokatem i złotem. Będą oślepiać. Szczególnie takie mendy jak rzeczony fiutek.

Pewnie będzie jeszcze kilka smutnych, rozżalonych i sfrustrowanych wpisów. Ale potem wrócę do formy i do zauważania światełka na końcu tunelu. Proszę nie regulować odbiorników.

Malinka, po diagnozie, trafiła w przedszkolu do specjalistów. Na fizjoterapię, terapię integracji sensorycznej (SI), logopedię, rewalidację i zajęcia z psychologiem. Niestety na początku września odeszła z placówki terapeutka SI, w październiku zakończyła współpracę fizjo. Fluktuacja kadr jest gigantyczna. Nowa terapeutka SI nie potrafi rozmawiać z rodzicami. Nie zebrała wywiadu z domu, a część rzeczy wyskakuje tylko w domu. Natomiast po rozmowie z fizjo, wyszłam i w samochodzie na parkingu pod przedszkolem płakałam z 10 minut.
Krąsi: Dzień dobry, chciałabym porozmawiać na temat mojego dziecka, co tam Pani zauważyła, co jest nie tak? (Dodam, że dziecko lubi ruch, nauczyła się jeździć na rowerze bez dwóch kółek i kija w wieku niecałych 3 lat, uwielbia łyżwy, narty).
Fizjo: A czy Pani dyrektor wie, że Pani ze mną rozmawia?
K: A od kiedy potrzebuję zgody Dyrekcji na rozmowę o WŁASNYM dziecku???
F: No to tak: jest asymetria szwów czaszkowych, przetrwała asymetria z buzi, krzywo zawieszone uszy, protrakcja barków, wchodzi nam skrzywienie kręgosłupa, przetrwała asymetria mięśni brzucha, przodopochylenie miednicy, stoi tylko na prawej nodze i nie potrafi ruszać rękoma, rękoma to tylko macha. Czy Pani widziała kiedyś swoje dziecko nago???
K: (załzawione oczy) tak, widuję ją codziennie nago.
F: To niech ją Pani rozbierze od góry do dołu, każe stanąć prosto i niech Pani na nią popatrzy. Ona ma nawet krzywy zgryz. Czy w ogóle widział ją kiedykolwiek okulista?
K: Ale przecież my chodziliśmy do fizjo, jak była niemowlaczkiem, potem jak skończyła rok na kilka wizyt. Była pod opieką. Tak jest pod opieką okulisty, wszystko jest w porządku, kolejna wizyta po ukończeniu 5 r.ż.
F: to są zaniedbania, które ciężko będzie wypracować (mowa o - wtedy - niespełna 4-latce).
K: Ale jakie skrzywienie kręgosłupa?
F: skolioza.
K: aha, aha, aha. To do widzenia. (nogi jak z waty, pozycja najgorszej matki roku, człapanko do auta)

Potem okazało się, że ta Pani nie potrafi rozmawiać z rodzicami. Chyba tylko genom po Dziadku zawdzięczam to, że nie jestem jeszcze siwiuteńka. Menda pospolita z tej fizjo. Medolina jak stąd do Berlina. Skreśliłam "naszą" fizjo, bo dawno nie widziała Bąbolady, i póki ta wredota pracowała w przedszkolu, Malinka uczęszczała tam na zajęcia. Jeden raz w tygodniu na 30 minut. Ale wredota przestała tam pracować. Przerażeni ilością rzeczy do wypracowania wróciliśmy do "naszej" skreślonej fizjo, terminy były dość odległe. Do tego cały czas była pod opieką osteopaty (pracuje głównie z nerwem błędnym) i osteopata potwierdził, że tak, to wszystko występuje, ale po co o tym wspominać, on pracuje z Bąboladą i powoli, powoli to wszystko się wypracowuje. Że Bąbolada sobie świetnie kompensuje różne braki, ale kompensacje są dobre, bo tzn., że ciało mimo swoich ograniczeń znajduje sobie jakieś wyjście w danych warunkach i w danej sytuacji.

Czacha dymi od informacji? To jeszcze nie wszystko. Dzwonię do naszego stomatologa, w sprawie tego krzywego zgryzu, akurat byłyśmy na kontroli 3 dni przed feralną rozmową z fizjo.
"Panie Łukaszu, tu mama Bąbolady, bo wie Pan, że jestem po rozmowie z fizjo i ona mi powiedziała, że Bąbolada ma krzywy zgryz, ale przecież byłyśmy na wizycie, nic Pan nie mówił, ja nie jestem w stanie znać się na wszystkim, gdybym to wiedziała przed rodzicielstwem, to po prostu poszłabym na pediatrię, a Męża szukałabym wśród stomatologów/psychiatrów lub fizjoterapeutów /opowieść na jednym wdechu raczej bez pauz, okraszona lekkim pociąganiem nosem/"
- "Pani Krąsi, ale z tym zgryzem jest wszystko ok, gdyby było coś nie tak, zwróciłbym uwagę, ale i tak pierwsze kroki ortodontyczne można podjąć dopiero u 5-latków"
Krąsi: /płacz histeryczny, ujście powietrza i pisk/ "Przepraszam, to za dużo na moją głowę"
- "Jestem Waszym stomatologiem, może być teraz trudno wybrać komu zaufać, bo jest dużo informacji jednocześnie, Pani wie, że sam mam dzieci i jedno z nich, moja 8-latka jest leczona ortodontycznie, w Warszawie, bo tam znaleźliśmy specjalistę, któremu ufamy. Zaufanie to podstawa w relacji pacjent - specjalista. Czy uspokoiłem?"
Krąsi: "Yhy, dziękuję". /chlipanko/

Mało?
To jeszcze jesteśmy na rozmowie z "naszą" fizjo. Wszystko przedstawiamy, ona godzinę siedzi, pracuje z dzieckiem i jednocześnie nam tłumaczy. Że jak się ostatnio widzieliśmy było ok, że być może w zakresie zębów chodzi o lekkie przesunięcie górnych do dolnych (popracowała z Bąboladą 8 minut i wszystko było ok), że ma lekko krzywo osadzone uszy, że to wszystko jest do wypracowania, że skoliozę to zaraz zmierzymy skoliometrem, że zaraz da nam ćwiczenia na mięśnie brzucha, żeby sobie ćwiczyć, najlepiej codziennie, w domu, że nic dziwnego, że nic nie zauważyliśmy, że to są tak subtelne odchylenia od normy, że tylko specjalista mógłby je zauważyć, że owszem nie używa lewej nogi, ale że Pani Krąsi też stoi tylko na prawej, a takie "wzorce ruchowe" można dziedziczyć.

Skoliometr wykazał 1 stopień skoliozy (w skali do 90 stopni) - "to jest nic, naprawdę nic". Na kolejnej wizycie po tygodniu ćwiczeń w domu (5 minut dziennie) - "o proszę, jaki jest postęp, Bąbolada już pamięta, że ma 2 nogi, nos się poprawił, miednica także, elegancko, nie ma sensu widywać się co tydzień, zapraszam za 2 tygodnie, a na teraz rozszerzymy listę ćwiczeń w domu". Teraz sobie ćwiczymy, co drugi/trzeci dzień, około 15 minut. Od stycznia ma wrócić fizjo do przedszkola - podobno sympatyczna babka, profesjonalistka - i tak będziemy ćwiczyć w domu. To kilka minut, a efekty są dużo szybsze i, mam nadzieję, bardziej trwałe.

A dziś 10 dc i jednocześnie 2 dpo. Bardzo mi się skróciły cykle. Szukam przyczyny. Niestety nie mam czasu na doktorat z tego tytułu. Do tego byłam na monitoringu owulacji i po wyjściu z gabinetu zobaczyłam "struktura jajników przedmenopauzalna". Muszę zbadać poziom AMH, wiem już, że "okres przedmenopauzalny" to nie jest "perimenopauza" i że jajniki mają fajną objętość (około 13 cm sześciennych). Ale i tak się zestresowałam, że mam jeszcze mniej czasu niż myślałam, że mam.

Od tygodnia mam plamienia. Są w kolorze kawy z mlekiem, a może raczej mleka z dodatkiem kropelki kawy. Oprócz tego nie występowały żadne inne, niepokojące objawy, więc nie martwiłam się zbytnio. Pierwszy raz w życiu czułam mdłości ciążowe, które potrafiły towarzyszyć mi cały dzień, więc odbierałam to za dobry znak. Ból piersi i zmęczenie też nie odpuszczały. A plamienia - cóż, zdarzają się, przekopałam już przecież cały internet w poszukiwaniu informacji na ten temat. W ogóle w tej ciąży byłam od początku bardzo spokojna - znałam już niektóre reakcje mojego organizmu, starałam się zachowywać spokój i dużo odpoczywać.

Wczoraj jednak sporo pozałatwiałam, wiecie jak to przed świętami - byliśmy z mężem w Ikei, zabrałam się za pieczenie pierniczków, zawiozłam paczki do dhl i zdjęłam z szafy ciężki stojak na choinkę. Choć to i tak 10% moich zwyczajnych aktywności, to jednak nie pozwoliłam sobie choć na chwilę odpoczynku. Wieczorem wypadł ze mnie mały, czerwony skrzepik, no i zaczęło się.. Dotąd jasnobeżowe plamienia zmieniły kolor na ciemnobrązowy i stały się gęste jak krem. Myślałam, że do rana przejdą, jednak w nocy pojawiły się regularne, delikatne skurcze, które niestety znam z poprzedniej ciąży. Rano zadzwoniłam do kliniki i szybko umówiono mi termin na usg. Bałam się tego, co tam zobaczę i łzy zaczęły mi lecieć już w przebieralni. Miałam małe deja vu sprzed dwóch lat, myślałam, że widok zakrwawionej podpaski w tej ciąży mnie ominie.. Położyłam się na fotelu i od razu po rozpoczęciu badania zobaczyłyśmy centralnie położony pęcherzyk ciążowy z pęcherzykiem żółtkowym. Obok "pierścionka" znajdował się nasz Maluszek z bijącym serduszkiem 🤍 Pani doktor powiedziała, że dopiero co musiało się pojawić. Według daty transferu jestem dziś w 5+6 tc, a według usg dzień dalej, bo w 6+0 tc. Źródła krwawienia nie widać, lekarka starała się mnie uspokoić, choć wyraziła zrozumienie ze względu na moje poprzednie doświadczenia. Z tego wszystkiego zapomniałam już nawet zbadać poziom progesteronu, ale biorę 2x dziennie duphaston i 1x dziennie agolutin domięśniowo.

A więc jesteś, Twoje serce bije już pod moim 🤍 Mam nadzieję, że przetrwamy razem do piątkowej wizyty, a później krok po kroczku, dzień po dniu do sierpnia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2024, 20:10

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 19 grudnia 2024, 16:08

25+5 - 100 dni do porodu.

Dacię wiarę?
Strach i zmartwienia przeplatają się z radością i oczekiwaniem na pierwsze radosne święta od lat - takie bez pytań, przykrych tekstów, rozmyślań.

Zobaczymy się z naszym chłopcem jeszcze w wigilię - i uwierzcie, hormony tak dojeżdżają, że jak to piszę to zalewam się łzami.

Rośnij w siłę 🙏🙏🙏

Początki są zawsze trudne
Ale zacznijmy aby dać upust emocjom
Pamiętniczku.... Zaczęłam te wpisy aby podjąć decyzję co dalej robić.
Czy chęć posiadania dziecka jest taka sama?
Nie , teraz chce tego maxmalnie na 20%
Jestem typem osoby, która lubi spokój harmonię
Przecież sam krzyk czy obecność dzieci mnie denerwuje więc skąd pomysł, aby mieć dziecko
Sama nie wiem nigdy za bardzo tego nie chciałam
Boje się wszystkiego związanego z tym tematem badań oczekiwania no i szpitala.
O porodzie to już nie wspomnę
Zawsze myślałam, że to samo przyjdzie po kolei ślub a potem ciąża i dziecko
Ale między te dwie rzeczy wkradły się starania, które udowodniły mi, że nic nie jest proste co wydawało by się proste.
Może gdyby udało się rok temu to byłabym już bardzo szczęśliwa?
A tak mam tylko wspomnieniem ciąży pozamacicznej, która zdarza się ekstremalnie rzadko. Sądzę, że to znak, że nigdy nie powinnam się strać o dziecko
Skoro ciąża ektopowa jest tak rzadką to musiał to być jakiś znak ....

12 stycznia w 34+2 tc świat powitała nasza księżniczka Alicja. Jest maleńką Calineczką o wadze zaledwie 1750 gram. Poza wagą jest absolutnie idealna. Dotychczas nie miałam pojęcia, że można tak bezgranicznie przepaść w drugiej istocie 😍

Ze względu na dużą hipotrofię, przed nami kilka długich tygodni na neonatologii. Mimo wszystko lekarze bardzo ją chwalą za postępy jakie robi.

Strasznie się o nią boję i jednocześnie nie mogę sobie poradzić z tym, że nie potrafiłam jej odżywić w brzuchu 😞 Jednocześnie jestem wdzięczna, że miesiąc leżenia w szpitalu pozwolił nam dotrwać do w miarę bezpiecznego tygodnia ciąży.

Trudno jest mi to wszystko dźwignąć psychicznie. Najgorszy był moment kiedy wypisali mnie ze szpitala, a malutka tam została. Wylewam morze łez ze strachu o nią i w oczekiwaniu na przyjazd Alusi do domu.

5w3d

Jestem po wizycie. Mamy pęcherzyk ciążowy i żółtkowy. Nie ma pustego jaja, ufff! GS badany dwukrotnie z różnych perspektyw 1.01 i 1.15cm.

Beta 11143. Estradiol 2142. Progesteron 10.85. Coraz gorzej. Martwi mnie to bardzo. Lekarz twierdzi, że mam się nie przejmować. Ciekawe jak to zrobić. Obstawił mnie znów lekami. Wizyta w Klinice za dwa tygodnie. Trzymaj się dzielnie Bąbello 🍀🥹🥰

Miałam bardzo ciężki weekend. Babcia jest w szpitalu. Spadła ze schodów. Jest mocno posiniaczona. Na szczęście niczego nie złamała. W wieku 91 lat byłoby to ryzykowane... Prawdopodobnie jutro wyjdzie do domu 🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2024, 08:23

Spuromix A może to już czas? 12 sierpnia 2025, 08:30

Zbieram siły na nowy cykl 🥹
Czekam aż przyjdzie 🐒
Czekam, aż zaczniemy starania na nowo...
Dzieje się dużo.... Dom, praca, żniwa zapasem... Nie rozmyślam, czasami zakręci się łezka w oku na wspomnienie jednak szybko znika. W pracy dostałam ogromne wsparcie, trafiłam na cudownych ludzi, praca stała się moim drugim domem, mąż też uwielbia tam jeździć na pyszną kawę w super towarzystwie 😊 dzień staje się lepszy.
Lato w tym roku nas nie rozpieszczało, zimno, dużo deszczu... Ale ten tydzień ma być piękny więc na pewno skorzystamy 😍 w poniedziałek też udało nam się wyskoczyć na wycieczkę, odwiedziliśmy ogrody KAPIAS, młoda się wyszalała, nawąchała się kwiatków, podglądała rybki i to chyba był największy dla niej hit 🤭 a nie przepraszam 🙈 szachy też były ekstra 😍 ludzie ją zaczepiali czy mogą z nią zagrać bo jej taktyka układania pionków była przesłodka 🥹

A to nasz maleńki, szalony słodziak 😍
b97cd6ab8566a.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2025, 08:53

monika_89 Mój pamiętnik 10 czerwca 2015, 10:30

Przedwczoraj plamienia i nadprogramowa wizyta u gin. Na usg u naszej kropeczki pokazało sie serduszko <3 Teraz już na pewno będzie dobrze :)
Zalecenia - odpoczywać, 2x100 lutki, L4 :)

6a1a5aec4d200aaamed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2015, 10:32

10dpo.
Biel...
Nienawidzę tych sikancow,bo uzależniają. Sądzę,że pewnie szybciej niż narkotyki. Przez ostatni rok zużyłam ich trzy kartony. Tragedia. Człowiek stary,a głupi.
Przecież nie ma presji na tę ciążę. Ale jakaś wewnętrzna ja sobie myśli- jak mogłam się tak zepsuć nagle?

Phiczek Przeterminowana ... 2 czerwca 2025, 17:58

Pierwszy podgląd 8dc.

Endometrium 7.
Prawy jajnik 3 pęcherzyki 13mm + 3 bardzo malutkie.
Lewego jajnika doktor nie znalazł.
Zwiększył 💉 Menopur do 300.
Na kolejny podgląd kazał się zapisać w piątek 06.06.2025 - 12dc.
Wizyta u swojej lekarki i mam nadzieję, że już będę wiedzieć kiedy punkcja.

Czekamy dalej✊🏼


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2025, 17:59

S.Roszpunka W pogoni za marzeniem 11 kwietnia 2025, 21:45

Jutro wielki dzień! Punkcja. Jaja się ogarnęły, więc najwyższy czas żeby je zabrali w dobrym celu 🙂 co czuję? Strach, strach i jeszcze raz strach......

White1 Już niedługo 17 stycznia, 21:24

5 doba po punkcji c.d.
Po usłyszeniu wyników w 1 dobie gdzie z 18 nagle zrobiły się 2 zarodki, zaczęłam się martwić czy będziemy mieli chociaż jedną blastkę. Im bliżej było do telefonu z 5tej doby, tym stres był większy. Dzisiaj aż do telefonu nie mogłam nic zrobić, tylko siedziałam i stresowałam się wynikiem. A później zadzwonili, oznajmili, że oba zarodki żyją, jeden z nich jest już piękną zamrożoną blastką 5BB, a jest szansa, że jutro zadzwonią nam i powiedzą, że mamy też drugą 🥹 jutrzejszym telefonem się nie stresuję, poczułam spokój jak dowiedziałam się, że jedna już jest. Dodatkowo dzisiaj był pierwszy dzień gdzie jajniki przestały mnie boleć czy sprawiać dyskomfort nawet przy siadaniu czy jakiejkolwiek czynności. Za długo brakiem bólu się nie nacieszyłam, bo przyszedł okres, ale jego również przywitałam bez leków przeciwbólowych. Nie sądziłam, że tak szybko będę w cyklu transferowym 🫢
Tak więc oficjalnie witam w 1 dniu mojej ciąży 🤞🍍

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)