S.Roszpunka W pogoni za marzeniem 30 kwietnia 2025, 15:51

No i niestety transferu w tym cyklu nie będzie. Mam torbiel krwotoczną i niejednorodne endometrium 😭 jest mi bardzo źle.....

8+5 tc
Właśnie zalewam się krwią. Nie wiem czy jechać na IP czy czekać do jutrzejszej wizyty w klinice.
Nie wiem czy moje dziecko wciąż żyje... Nie wiem czemu znowu mnie to spotyka.

Dlaczego?


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2025, 20:01

Emka06 Nasza historia 1 maja 2025, 12:23

Jak zwykle, nie może być standardowo. Nic z tego nie rozumiem. ANA 1 i ANA 2 dodatnie, ale wszystkie ANA 3 ujemne. Dobrze, że wizyta z immunologiem już za tydzień.
Screenshot-20250430-181156-Word.jpg
Screenshot-20250430-181149-Word.jpg

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 25 grudnia 2024, 11:07

26+4 .

Byliśmy wczoraj na wizycie - nasz chłopiec waży 955g i jest idealnie w 50 centylu. Ilość wód płodowych jest też idealna.
Ale niestety moja szyjka zaczęła się skracać... Pierwszy pomiar 2,05 cm, po chwili 2,42 cm i potem dr kazał poprzeć i wyszło 2,70 cm... Więc w sumie nic nie wiadomo. Trzy tygodnie temu miała 3,12 cm. Nie ma na szczęście żadnego rozwarcia, nawet przy parciu.

Magnez, luteina pod język, globulki macmiror (w razie jakiejś infekcji) i leżenie - kontrola za dwa tygodnie. Dzwoniłam nawet do jeszcze jednej ginekolog, żeby potwierdzić zalecenia - potwierdziła.

Także słodko gorzka wizyta - ale najważniejsze, że nasz maluch rośnie w siłę i pięknie przybiera 🩵 No ale wiadomo bardzo się martwię - choć te pomiary tej szyjki w cały świat i w sumie nie wiadomo ile rzeczywiście ma.

Święta niestety nie były takie jak sobie wyobrażałam - ale dla naszego synka zrobimy wszystko.
Mama męża z partenerem - zapalenie płuc, moi rodzice - angina, moja siostra - chora. Więc... mieliśmy wigilię online.
Nie tak to sobie wyobrażałam. To miały być pierwsze radosne święta. No ale, wiem że trzeba było spędzić je osobno, żebyśmy rzeczywiście za rok spędzili je w większym gronie. No ale bardzo dużo wczoraj płakałam - i teraz też płaczę. Hormony okrutnie mnie dojeżdżają.

Życzymy Wam przede wszystkim zdrowych świąt - i przytulam każdą staraczkę - wiem, że ten czas jest dla Was bezlitosny.

A Ty synku rośnij pięknie i zostań z Nami 🙏🙏🙏

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 25 grudnia 2024, 22:43

Mamy święta Bożego Narodzenia.
Trzecie, które miałam nadzieję spędzić w innym składzie i trzecie które spędzam w takim samym składzie. Jeśli chodzi o naszą najbliższą rodzinę oczywiście.
Miało być inaczej. Pod choinką miały leżeć ostatnie elementy wyprawki a może i nawet pierwsze prezenty dla naszego dziecka. Nie leżą. Nie ma dziecka. Nie ma brzucha. Nie ma ciąży poza spożywczą. Mama walczy ponownie z rakiem... Jak 4 lata temu... Bardzo się cieszę że mamy chociaż siebie z mężem. I razem idziemy przez ten ciężki czas...
received-476713088784361.jpg


Nachodzi mnie czasem taka refleksja, pewnie jak każdego... Czy jakbym zaczęła starać się wcześniej, go byłoby inaczej? Nikt mi na to nie odpowie, czasu nie cofnę. Wiem, że wcześniej wolelibyśmy (!) nie. Brak umowy na stałe, pomieszkiwanie w pokoju u teściów... To nie byłby dobry czas. Wpadka się nie zdarzyła (mityczne to słowo jest dla mnie), więc nie ma co roztrząsać.

Czekam na testowanie. 13 dpo wypada w Sylwestra. Po zobaczeniu bieli oczywiście, sprawdzę wyniki kariotypu męża. Może już dojdą. Będą albo pocieszeniem albo ostatecznym dobiciem leżącego.

Zrobiłam sobie badania 2dpo. Pewnie zaktualizuję za chwilę pierwszy wpis w pamiętniku. Na razie wyniki wygląda następująco. Prolaktyną się nie przejmuję, była w pakiecie, ja miałam dużo stresu w pracy wtedy plus dzień przed piłam drinki.
Chciałam wykonać badania 7dpo, ale moje 7dpo wypada idealnie dzisiaj. Wczoraj miałam nieczynne punkty Diagnostyki w mieście i w pobliskich miejscowościach. Trudno.
TSH - 1,87µIU/ml
FSH - 6,2 mIU/ml
LH - 6,8 mIU/ml
E2 - 37 pg/ml
Prolaktyna - 24,1 ng/ml
DHEA-SO4 - 242,00 µg/dl
Testosteron - 39,20 ng/dl
SHBG - 77,90 nmol/l


15.01.2024r. o 9:35 wizyta kwalifikacyjna do in vitro w invimed. Luty, w którym był PTP będzie cyklem mam nadzieję stymulacyjnym. 🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 grudnia 2024, 22:51

wejdź raz w moje buty i spróbuj przez bagno przejść
Jakie to prawdziwe dzisiaj...
Czym bliżej do terminu okresu tym chyba jeszcze bardziej podły nastrój mam
Jeszcze te dzisiejsze rozterki mojego męża

Detoks od forum dobrze mi zrobił... zaglądam tu sporadycznie, głowie żeby zobaczyć czy znajmome mi dziewczyny zaszły w ciążę lub już urodziły... jak patrzę na suwaczki dziewczyn, z którymi miałam rodzic w lutym i pomyśle,na jakim etapie ciąży mogłabym być . 😥 z drugiej strony mam wrażenie że minęły wieki od tego wszystkiego...
Był szpital z młodym w listopadzie, zasłużony zimowy urlop w grudniu... reset głowy jest...
Plan jest... nie chcę pisać o szczegółach, ale mamy plan....zmieniłam klinikę, bo nie potrafiłabym zaufać lekarce, która nie potrafila mi pomóc w ostatniej ciąży.. nawet nie tyle że nie potrafiła, ale nie skierowała nawet nigdzie dalej... nowa wydaje się dużo konkretniejsza, empatyczniejsza...
Do tego jakbym miała mało problemów, teściowa szukała zaczepki odkąd przyjechała, do tego stopnia, że w wigilię stwierdziła że jedzie do domu... takie były nasze święta... nie chciałam tego, ale dlaczego to zawsze ja mam uważać na słowa, poruszane tematy i znosić kazda krytykę, a jak się raz odezwę to obraza majestatu... ciężko budować relacje, jeżeli tylko jedna strona tego chce...
Boże, błagam, niech ten nowy rok będzie inny... gorszy już chyba być nie może.. daj mi siłę...

25w0d

Kolejna wizyta za Nami :) Nasza córeczka waży 744g i jest taaaaka piękna 😍 Wszystkie parametry zgodne z tygodniem ciąży. Moje ciśnienie i waga również ok :) Schodzimy z luteiny, mam brać jedną tabletkę wieczorem. Badania do zrobienia: morfo, mocz i moja ukochana ( 🤢 ) glukoza. Kolejna wizyta 30 maja 🌷

IMG20250502084801.jpg

23 styczeń 2025 r.
28 DC
Ja to w nie wierzę ja widzę dwie kreski. 😱 Obudziłam się przed 7 jak nigdy. Było mi strasznie gorąco, czułam że oj to chyba okres idzie. Leżałam chwilę , wzięłam test i poszłam do łazienki. Co będzie to będzie. Patrzę ale okresu nie ma, no to robię test. Oczywiście że zaspana nie wyszło mi to dobrze. Miałam tylko test Pink. Tyle się naczytałam o nim że tak nie miałam ochoty nim robić bo wiedziałam że mnie oszuka. W mniej niż minutę a miał do 5 pokazać , pokazał dwie wyraźne kreski. 😱 Aż mi się spać odechciało. 😱🤣 Wciąż przetrawiam informacje....Aż się boje jak mój zareaguje. Chcąc nie chcąc trzeba się pogodzić i przygotować do nowej sytuacji. 😂 Tak mi się wydawało chociaż co miesiąc patrzyłam i mi się wydawało że chyba coś inaczej i coś za wcześnie się dziwnie czuję i jednak było coś na rzeczy, plus te sny o ciąży. 😅 Zobaczymy jak to się rozwinie. 🙈

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 1 stycznia 2025, 20:11

27+4

Witaj, 2025.

Aż nie wiem, co napisać. Marzyłam o roku, w którym na świecie powitamy nasze dziecko - od 5 lat. I oto jest.
I choć mi przykro, że starania i straty zabrały mi beztroską radość z tej ciąży - to są też takie momenty, które sprawiają że łzy stają w oczach ze wzruszenia (lub tak jak u mnie płyną bez opamiętania).

Nasz synek pełza w brzuchu, wygina się - obserwujemy to codziennie. Mój mąż daje całusy w brzuch. a on w zamian nagradza go kopniakami - tyle czekałam na te chwile, że jak już są to wydają się niczym sen.

Plan na styczeń: wózek, fotelik, szkoła rodzenia.

Jeszcze tylko 3 miesiące i się spotkamy (mam nadzieję, że nie dużo szybciej)

Rośnij zdrowo i zostań w brzuszku jak najdłużej <3

Po dzisiejszym dniu już wiem jak bardzo wcześniejsze doświadczenia potrafią siedzieć w głowie i uruchomić się w najmniej potrzebnym do tego momencie 🤡.

Od dwóch tygodni jestem przeziębiona, nie mam gorączki, w dzień czuję się całkiem znośnie, tylko w nocy zatyka mi nos, drapie gardło i ogólnie jest raczej średnio... Ktoś normalny powiedziałby, że spokojnie, minie, będzie dobrze... No właśnie, ktoś NORMALNY. Ale to przecież nie ja, bo ja przecież od razu muszę zacząć analizować w głowie, że pierwsza ciąża, która zakończyła się poronieniem też wypadała w podobnym okresie jak ta teraz, no i wtedy też byłam przeziębiona - miałam chore zatoki. Nie miało to wpływu na poronienie, ale w głowie i tak już to wszystko siedzi 🤷🏻‍♀️.

Więc zamiast jechać spokojnie na wizytę w czwartek, to prosiłam lekarza czy może przyjąć mnie już dzisiaj, chociaż sama na poprzedniej wizycie mówiłam mu, że wytrzymam na luzie te dwa tygodnie. Nie wytrzymałam 🤡.

Ale przynajmniej już teraz wiem, ze Bobas rośnie pięknie, serduszko bije, wielkością jest zgodny z OM, a na USG nawet pomachał do mamy rączką, dając znać, że On tu jest, ma się dobrze i nigdzie się nie wybiera ❤️. A głupie przeziębienie nie ma na szczęście na Niego żadnego wpływu 🖕🏻!

Kolejna wizyta u lekarza prowadzącego 13.01, tydzień później prenatalne ❤️.

A jutro możemy już z lekkim sercem świętować Nowy Rok - Tata, Mama, Tosia i brzuszkowy Bobas ❤️.

PS. Staremu, inaczej niż mi, śniło się, że Bobas jest drugą dziewczynką 🙃. Jak dla mnie, może być, Tośka jest na tyle fajna, że druga taka dziewczynka by mi pasowała 🩷!

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 1 stycznia 2025, 20:59

Nowy rok. Nie robiłam podsumowań. Może tylko w głowie, chwilkę. Ale nigdzie ich nie zapisywałam, nie rozwodzilam się nad tym, co się zdarzyło, a co nie. Ból tego, co było w zeszłym roku, noszę cały czas ze sobą, nie muszę go podsumowywać na kartce, by znać jego rozległość. Nie zamierzam też pisać, że nowy rok, nowe szanse, czy coś w tym stylu. Cierpienie, straty i żałoba czy przeciwnie, radość, powodzenie i spełnienie nie znają ram czasowych, nie obchodzi ich, czy jest styczeń czy grudzień. Jeśli ma wyjść dla mnie słońce, po prostu to zrobi, a jeśli dalej będę musiała czekać na spełnienie swojego najwiekszego marzenia, cóż pozostało mi poza czekaniem?


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2025, 21:00

31+4, według usg 32+4 🙈 klocuszek waży 1900g. Ułożył się główką do dołu. Jestem szczęśliwa, ale przychodzą też słabsze dni... Zostały nam chyba jakieś 2 wizyty jak dobrze myślę. No max 3 🥹

10+4

Dzisiaj byłam na dodatkowej wizycie. Ogólnie wizytę zaplanowałam bo w odwiedzinach jest moja mama i chciałam ją zabrać ze sobą żeby zobaczyła wnuka, ale ostatecznie ona pojechała z resztą rodziny na plażę (no hard feelings) a ja samą do lakrza i po prostu nakręciłam dla niej filmik z usg na telefonie.

Na wizycie byłam nie u swojej lekarki bo moja jest jeszcze na urlopie. Ogólnie fajna dr, zrobiła dobre wrażenie więc mam w razie czego back-up.

Posluchałyśmy mocnego bicia serduszka przez chwilę, ale ze maleństwo spało to nie dało się maluszka dobrze zmierzyć więc z dzisiejszej wizyty nie wiem jaki jest pomiar CRL.
Przez chwilę mignęło mi na ekranie 10+6 ale nie był to dokładny pomiar i mogło być więcej gdy się maluszek ruszył.

No nic. Następna wizyta równo za 2 tyg :) 17.01 najpierw rano mam usg prenatalne a później o 14:20 tego samego dnia wizytę u mojej dr i wtedy pobranie krwi na NIPT i pappa.

Can't wait :)

Dziękuję za otuchę i słowa wsparcia. Pjur, Los Kudłaczos polubiłam, muszę ich teraz nadrobić i poznać, a ta rolka z instagrama – bardzo trafna.

Tak, jak pisałam, muszę z siebie wyrzucić trochę rzeczy, żeby iść dalej lekko. Wiem, że w kolejce na idealną malinową mamę nie ma nikogo innego i jestem po prostu najlepsza dla niej. Te sytuacje minęły, dały kopa do uczenia się bycia lepszą i teraz takich sytuacji nie ma. Aktualnie mam bardzo napiętą relację z mężem, w zasadzie wszystkie kwestie opierają się na podejściu do wychowania. To raczej w następnym wpisie.

Teraz obiecałam sobie i Ivance, a wcześniej chyba Kasi, wpis o polecanych książkach i webinarach. Oto on.

Uczyłam się z książek dla dzieci, z książek dla dorosłych, z różnych webinarów. Nie każdy do mnie przemówił, ale chodziło o to, by znaleźć rozwiązania, które przyjdą mi naturalnie, a nie będą sztucznym zachowaniem, po które ciężko będzie sięgnąć w trudnych momentach. Czasem też takie przeczytanie książki pozwala po prostu inaczej spojrzeć na swoją sytuację. Przefiltrować zaproponowane rozwiązania i dopasować do swojego optimum.

„A królik słuchał” – przepiękna książka, z małą ilością tekstu o stylach próby naprawienia sytuacji w relacji dziecko – opiekun. Pięknie pokazująca, że wystarczy słuchać i być blisko.

„Zgadzam się, albo i nie, czyli jak szanować granice swoje i cudze” – fenomenalna książka w formie komiksu, trafiająca nawet do 3-latków. Jedna z lepszych w zakresie stawiania granic, pokazująca, że nawet w sytuacjach, w których to dorosły musi podjąć decyzję (np. podanie leku), można znaleźć kawałek siebie (np. przed przyjęciem leku muszę odetchnąć – w związku z tym u nas zawsze jest grane przed lekiem „muszę odetchnąć”).

„24 godziny z życia mądrej rodziny” – książka dla dzieci i rodziców, są odrębne strony dla rodziców przedstawiające codzienne sytuacje z perspektywy dziecka – dlaczego wyjście o konkretnej porze może być problemem, dlaczego granice są problemem, dlaczego ostatnie ciastko jest problemem. Podsuwa całkiem fajne rozwiązania do wypróbowania.

„Czy mogę się przytulić?” – równie oszczędna w słowach jak „A królik słuchał”. Rewelacyjna.

„Poukładaj to sobie w głowie” Agnieszki Rogali. Książka w ekstra formie. Jak ona to wymyśliła – nie wiem, ale bardzo trafna forma. Jest to 100 maili o rodzicielstwie i partnerstwie. Każdy rozdział to jeden mail, jeden mail na 1-3 stron. Szybko się czyta i codziennie znajdziesz czas na jeden rozdział. Aga Rogala tworzy treści na ig i z ig ją znam. Są to głównie treści dla rodziców nastolatków, ale w zasadzie wśród gąszczu twórców internetowych rodzicielskich, psychologicznych itd. Tylko ją aktualnie obserwuję, bo jej metafory do mnie trafiają. Pozycja obowiązkowa. Aga Rogsala organizuje także kursy rodzicielskie, jeździ z wykładami po Polsce, mam taki plan, żeby uczestniczyć w takim spotkaniu.

„Wychowanie przy ekranie” Moniki Bigaj, wartościowa pozycja, uzmysławiająca jak dużo mamy do zaoferowania dzieciom bez ekranu i że nasza odpowiedzialność w tym zakresie jest podobna do odpowiedzialności w zakresie rozszerzania diety i w każdym innym aspekcie poznawania świata przez dziecko.

„Jak mówić, gdy dzieci nie słuchają” J. Faber – konkret na konkrecie, sprzyjająca wyrywkowemu czytaniu forma i ćwiczenia. Prześwietna, pozycja obowiązkowa.

„Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały” J. Faber – podobnie jak wyżej. Jedna z trzech pozycji obowiązkowych.

„Jak zrozumieć się w rodzinie” – tu, żeby się dobrze zadziało potrzebne jest współdziałanie drugiej strony, a moja druga strona współdziałać nie zamierza.

„Uwaga! Złość” przyznam szczerze, że czytałam tak dawno, że już nie pamiętam treści.

„Rozwój seksualny dzieci” – książka utwierdzająca mnie w przekonaniu, że nazywanie waginy waginą jest normalne. I moje dziecko potrafi teraz samo powiedzieć „Mamusiu, wagina mnie swędzi”.

„Wychowanie przez sztukę” Anny von Weber (tom I) – tom pierwszy bardzo mi się spodobał, trafił do mnie i połączył kropki. Nie jest to poradnik psychologiczny, a książka stworzona przez muzyka (Pomelody), która przedstawiła swoją wizję wychowania i jak w wychowanie wpleść sztukę. Nie wiemy, co będzie za 20 lat, nie wiemy więc do jakich wyzwań przygotowujemy dzieci, ale sztuka pomoże im przejść właśnie przez zmiany współczesnego świata.

„Wysoko wrażliwi Rodzice” E. Aron – bardzo dobra książka, ugruntowująca w tym, że można nie wyrabiać na zakrętach, że po prostu każdy ma inne zasoby i próby zrealizowania cudzych i swoich oczekiwań mogą nas zaprowadzić na szafot.

„Wysoko wrażliwe dziecko” E. Aron – jak wyżej. Tu koniecznie w połączeniu z książką niby dla dzieci „Za dużo”. „Za dużo” jest jakby skrótem WWD. Można nie chcieć żyć w hałasie i to jest ok, warto wiedzieć jak o siebie wtedy zadbać, bo świat jest głośny.

Przestalam obserwować Łukasza Burnosa (Warto), przestałam obserwować Julię Izmałkową (psychomama), Zuzę Skrzyńską, Dominikę Słowikowską. Oczywiście, zanim zrezgynowałam z ich obserwowania, obserwowałam ich posty, rolki, filmiki, czasem uczestniczyłam w webinarach. W chwili obecnej bliżej się poznaję z Gosią Stańczyk, Agnieszką Stein i Adrianem Borowikiem, są to specjaliści w ASD, także grupa celowana (jeszcze ich nie znam, by wiedzieć, czy polecam czy też nie). Dalej obserwuję Magdalenę Boćko – Mysiorską, ale już nie z aż takim zaangażowaniem jak na samym początku. Aktualnie współpracuje ona z All About Parenting. Trzeba mieć na uwadze, że większość tych treści się powtarza, w ten czy inny sposób powielają się. Być może zmieniają się przykłady, sposób przekazu, ale zazwyczaj jest to dokładnie to samo rozwiązanie. Warto więc znaleźć takie przykłady, które do nas trafią.

Platformą szkoleniową, z której dowiedziałam się najwięcej i która oferuje także najwięcej darmowych treści, jest allaboutparenting (All About Parenting), polecana przez Niki345. Trzeba się przygotować na to, że w każdym 2,5 godzinnym webinarze około 30-40 minut to reklama i zachęcenie do wypróbowania płatnej platformy (pierwsze 60 dni jest bezpłatne, więc jak ktoś ma na tyle czasu i zasobów, to opłaca się z tej opcji skorzystać).

Bardzo konkretne i z trafiającym do mnie poczuciem humoru webinary i treści tworzy Agnieszka Misiak, psycholog dziecięcy. Jej newslettery, to obok newsletterów Agi Rogali – pozycja obowiązkowa poczty Krąsi. Webinary podzielone zwykle na lekcje, dają do myślenia, bo przedstawiają łopatologicznie. A przedstawienie łopatologiczne jest bardzo potrzebne mojemu Mężowi.

Kilka książek, w tym w zakresie spektrum, dociążają moje półki. Mam zasadę, że jedna poradnikowo-relacyjna, a jedna zwykłej literatury, bo ileż można się szkolić. Na tapecie mam właśnie serię „Koło czasu” 🙂

Anuśla Musisz dać życiu szansę 2 stycznia 2025, 21:43

Dziewczyny, dziękuję za wsparcie. Ona_39. Tak, to prawda, jestem w szoku. Ale ten szok trwa już od połowy grudnia więc nie wiem czy to nadal szok...
Abigail, porzucisz jakieś pozycje o których wspominałaś?

Dziś 7tc, pierwsze USG. Jest 5 mm żywego zarodka z bijącym sercem.

AnMiPe Moje historie ♡ 8 stycznia 2025, 11:09

Bardzo staram się nie nakręcać w tym nowym roku. Czymkolwiek.
Zawsze, gdy tylko przez myśl przemknie mi wizja siebie z brzuchem, innym niż spożywczy, ganię samą siebie.
Bardzo boję się rozczarowania, boli gorzej niż zerwanie plastra, zdecydowanie.

Ayayanee Hurricanes and Suns 3 stycznia 2025, 01:02

Ja to nie umiem w podsumowania...

Witaj 2025. Jest mi dobrze tak jak jest...
Nic mi nie zmieniaj. 🤍

Daj światło i wiosnę tym które czekają zbyt długo, ogrzej stęsknione serca, naklej plaster na te złamane. 🤍

Ja to mam pecha...i słabe zęby 🤬
Nie mam czasu na ciągle bieganie po dentystavh, a tym bardziej kasy jaka się z tym wiąże, więc puki nic się nie dzieje to mam ważniejsze rzeczy na głowie. Dlatego moje zęby lubią o sobie przypominać na dzień przed urlopem, w wigilię, albo w weekend majowy....

Wczoraj chciałam zębami sobie pomóc rozwiązać sznurek przy spodenkach synka no naruszyłam nadbudowę dwójki...🫣 2 maja o 17. Fantastycznie. Oczywiście żadne okoliczne gabinety nie działają. O 18 ruszam na nocną pomoc dentystyczna (niech żyje Warszawa - tu jest 5 placówek z 8 czy 9 w całym kraju 🙄) ale jadąc autobusem dzwonię do placówki z pytaniem czy mnie przyjmą. Tłumaczę co i jak...no i się dowiedziałam że jak nie boli, nie krwawię i nie puchnę to oni nie mają nawet komponentów żeby mi dobrze dobudować zęba i nie ma sensu żebym jechała🫣

No to szukam desperacko czy nie ma w dzielnicy, gdzie wylądowałam kończąc rozmowę, jednak otwartego gabinetu. Wg Google jest, więc dzwonię. Pani mówi, że nie dzisiaj i nie tutaj, ale jutro (3 maja) proponuje mi placówkę (zostawiam pierwotną wersję - palcówkę - ku pamięci 🤭😅) w centrum Warszawy.

No to przyjechałam dzisiaj. I zapłaciłam 100 zł za konsultację🙄 Ząb jak wisi na włosku tak wisi. Zaczynam go lekko czuć i w każdej chwili może się rozpaść na kawałki bo się kiwa i a wypełnienie rozwarstwia😶

Ad rem...no kolejny lekarz mówi mi że muszę założyć koronę a najlepiej 4 na moje zęby😭😭😭😭 to tak z 10-15 tysięcy🥴😭😭
I ja to wiem. To nie pierwszy lekarz, który mi tak mówi. Mam zęby fatalne, słabe i krzywe. Wstyd mi buzię otwierać, ale zawsze szkoda kasy. Mieliśmy odkładać na wkład własny do nowego mieszkania, większego. Lipa.

Żeby było fajnie, to wczoraj po powrocie z tego niedoszłego wyjazdu na świąteczną i nocną pomoc stomat. zrobiłam pranie, a tu nasza pralka po ponad 10 latach współpracy pi oraz pierwszy wyświetliła komunikat - wyczyść filtr. 😱😱😱😱 Zabieram się za czytanie porad w necie, zabieram się za wyjmowanie filtru. Zalewam prawie łazienkę ratując się 6 ręcznikami, a w głowie.....
Remont, remont, remont łazienki🎵🎶💃. W końcu będzie pretekst do remontu i zakupu pralkosuszarki. Nie zdążyłam dojść do business planu finansowego w tej mojej głowie, a tu okazała się że przyczyną całego zamieszania była moja czarna stopka- skarpetka🫣 i pralka działa🤣

Właśnie pisząc to dzwoni mąż z pytaniem czy mi dużo zostało. Mówię że jeszcze kilka przystanków. A on "do mamy" (czyli wróć szybciej, strzelaj z bata na kierowcę bo dzieci cię potrzebują) a w tle nagle słyszę rozdzierający placz synka, i komentarz męża "o rany" i rozłączył się...

No to jadę z dusza na ramieniu. Wkurzona bo ząb w rozsypce, bo moje wczorajsze i dzisiejsze wycieczki na darmo, bo zmarnowałam czas weekendu majowego, bo dziecko płacze a mnie przy nim nie ma.

A nooo, nigdzie nie pojechaliśmy bo po prostu nie mieliśmy ochoty. Ciągle gdzieś jedziemy, jakieś atrakcje dzieciom serwujemy, stwierdziliśmy że tym razem chillout. No to mam chillout 🫣

A i mąż kupił na moją odwieczną prośbę w końcu Lidlomix. Nie, żebym sama nie mogła ale jakoś tak uważałam że to na tyle duży wydatek że powinna być zgoda małżonków 🙃🤭 no i w konsekwencji mąż go pierwszy uruchomił, pierwszy ugotował kilka dań, a ja tylko pakcouszki bananowe (moje własnoręczne lepsze😜) ale może jeszcze się rozwinę.

Dojechałam na mój przystanek. Więc kończę 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2025, 16:00

Spuromix A może to już czas? 7 stycznia 2025, 06:55

Minął kolejny rok... Jest styczeń, zaczyna się wszystko od nowa, są nowe postanowienia plany na zmiany i wyobrażenie jak to będzie w nowym roku.

Będąc mamą czas zaczyna płynąć zdecydowanie za szybko, zaczyna brakować kilkunastu godzin dziennie 🙈 gdyby tak doba dla mamy została wydłużona o kolejne 12h to chyba żadna mama by się nie pogniewała 🤭 brakuje czasu na podstawowe czynności, gary po obiedzie są myte dopiero jak maluch idzie spać, sprzątanie jest między jedną a drugą zabawą i czasami dopada mnie stwierdzenie, że trzeba było zrobić zdjęcie że jednak na chwilę było posprzątane bo po 2 minutach wszystkie poukładane zabawki lądują na podłodze otoczone piskiem i śmiechem 🤭 na początku może to frustrować nie raz doprowadza do chwilowego załamania ale po chwili wszystko mija bo przecież nie ma czasu zbytnio się rozczulać nad jedną czynnością więc ze spokojem można iść robić coś innego 🤣 są dni w których człowiek ma pełno energia i może góry przenosić, dom lśni, obiad na czas, mała bestia wybawiona i wyszalana do granic możliwości, ale są też takie w których zaleczenie się z łóżka jest jedyną kreatywną rzeczą zrobioną przez cały dzień 🙈

Jest plan na nowy rok, ja też postanowiłam zadbać o swoje plany i zacząć je realizować 😊 zacznę od siebie i zadbam troszkę o swoją formę bo po ciąży strasznie się zaniedbałam, oczywiście w tym punkcie chcę zapisać żeby codziennie się poczesać bo ostatnio nawet na to brakowało mi nie raz czasu 🙈 kolejną rzeczą jest remont może nie zrobimy go na już, szybko w tydzień bo to jednak wymaga czasu l, a jak wiadomo jego brakuje, ale powolutku coś można działać 😄 kolejną rzeczą jest dopasować się z pracą do męża, ma tak kijowe godziny że cały etat odpada ale gdyby tak iść tylko na weekendy? Muszę to przemyśleć i poszukać czegoś sensownego. W naszym przypadku żłobek i niania odpada, podrzucenie komuś z rodziny wg nie wchodzi w grę więc zostaje opieka naprzemienna, zastanawiałam się nad pracą w domu ale na to chyba nie mam czasu 🙈
I jest jeszcze kilka rzeczy o których myślę na nowy rok ale wypisanie ich zapełniło by chyba wszystkie kartki w pamiętniki ale czy jest sens? 🤣 I tak pewnie połowy nie zrealizujemy i stanie się to planem na kolejny rok 🤭

Dlaczego w planie na 2025 nie umieściłam że chcę być w ciąży ? Bo życie już mnie nauczyło że tego nie da się zaplanować. Cieszę się z tego co mam, owszem zaczyna mnie dopadać tęsknota za maluszkiem którego nie mam a chciała bym mieć, chciała bym znowu czuć kopniaczki w brzuszku i całować maleńkie stopki... Czy się uda? Czas pokaże na pewno nie dam się zwodzić za nos jak przez poprzednie lata...

I już minęło zdecydowanie za dużo czasu... Kawa wypita bestia zaraz się obudzi a ja nie zrobiłam nic 🤭 kolejny dzień na przetrwanie 🙈

https://zapodaj.net/plik-YkavImSc1M


UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)